Dodaj do ulubionych

chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki

30.04.13, 13:14
Proszę bardziej obeznane koleżanki o pomoc.
Sytuacja dotyczy dziewczynki 6,5-letniej w zerówce szkolnej. Dziewczynka ma problemy z układem moczowym, jest po operacji i potrzebuje codziennej pomocy osoby dorosłej w toalecie. Jej rodzice pracują. Dziewczynka jest w szkole od 8 do ok. 15.30. Wychowawczyni nie może dziecku pomagać, bo ma klasę do pilnowania. Pielęgniarka w szkole bez polecenia dyrektorki nie chce podejmować się pomocy. Dyrektorka twierdzi, że pielęgniarka ma inne rzeczy do robienia (jakie?) i nie może 3-4 razy w ciagu dnia odrywać się od swoich zajęć i pójść pomóc dziecku. Rozwiązaniem tej sytuacji wg niej jest przepisanie dziecka do szkoły integracyjnej lub specjalnej, gdzie jest odpowiednia pomoc.
Nie chce mi się wierzyć, że nic nie można zrobić. Gdzie udać się w tej sprawie? Na jakie przepisy się powołać? Mama dziewczynki jest załamana postawą szkoły, nie może zwolnić się z pracy, nie chce zmieniać szkoły, a ja bardzo chciałabym jej pomóc.
Obserwuj wątek
    • mania504 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 22.09.13, 23:04
      Witam!
      Obecnie pielęgniarka pracuje w kilku szkołach, po kilka godzin dziennie. Na etat pielęgniarki szkolnej przypada od 800 do 1100 uczniów.
      Odsyłam Panią do lektury: "Standardy pracy pielęgniarki w środowisku nauczania i wychowania" - nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć.
      Wykonujemy zlecania pracodawcy m.in programy zdrowotne. Czasu dla dzieci jest dodatkowo ograniczony przez biurokrację. Opieka nad dzieckiem niepełnosprawnym, to głównie czynności medyczne, które prowadzimy w szkole m.in cewnikowanie. Nauczyciele odsyłają do nas cukrzyków-takie dziecko spędza dużo czasu w szpitalu i gabinecie pielęgniarki szkolnej.
      Dla Pani dziecka postarałabym się o opiekuna osób niepełnosprawnych. Wiem jak trudno jest o dobra opiekę w szkole lecz pomimo to życzę powodzenia!
      • hanna26 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 23:01
        mania504 napisała:


        > Obecnie pielęgniarka pracuje w kilku szkołach, po kilka godzin dziennie.

        Łooooretyy.
        Kilka godzin dziennie. Z całą pewnością umiera z przepracowania, pracując po kilka godzin dziennie. big_grin
        Nie wiem, w jaki sposób pielęgniarka ze szkoły moich dzieci jest w stanie pracować w kilku placówkach. W naszej szkole siedzi od rana do zamknięcia szkoły... Może do tych innych szkół leci na nocne zmiany? wink
    • budyniowatowe Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 00:31
      Zatrudnic opiekunke
    • kota_marcowa Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 01:06
      Nie chcę cię urazić, ale pielęgniarka nie jest od chodzenia z dzieckiem do toalety. Od tego jest opiekunka albo zatrudniona przez rodzica albo w szkole integracyjnej.
      Pielęgniarka może wymienić cewnik, podać insulinę, podać inne leki czy zastrzyk zlecone przez lekarza, opatrzyć skaleczenie, edukować prozdrowotnie.
      Twoja/mamy postawa jest zwyczajnie roszczeniowa.

      > Nie chce mi się wierzyć, że nic nie można zrobić. Gdzie udać się w tej sprawie?
      > Na jakie przepisy się powołać?

      Przykro mi ale według przepisów pielęgniarka jest od tego, co napisałam wyżej, a nie służącą.
      • myelegans Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 03:35
        O matko swieta, roszczeniem jest edukacja dziecka, ktore jest intelektualnie na swoim poziomie jednak jest niesprawne. Matka pewnie ma sie zwolnic z pracy i spedzac caly czas w szkole, pozbawiajac rodziny dochodu, ktore moze przeznacza na leczenie i rehabilitacje dziecka.
        Walczylabym do upadlego, zeby gmina przyznala opiekuna caloetatowego.
        A jezeli trzeba byloby do klasy integracyjnej dalej od szkoly to zazadalabym rowniez zapewnienia przez gmine transportu.
        • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 06:32
          > Walczylabym do upadlego, zeby gmina przyznala opiekuna caloetatowego.

          Po pierwsze, z naszych pieniędzy? Po drugie, w tej edukacji każdy rodzic który czegoś chce dla swojego dziecka jest roszczeniowy. Po trzecie, kto by się przejmował, ze tutaj akurat pani pracuje.

          To sarkazm oczywiście, ale takie zdania pojawią się w tym wątku. No nie lekko jest być rodzicem jakkolwiek chorego dziecka. Nikt się nie pochyli.
          • myelegans Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 15:56
            Tak kropka, z naszych pieniedzy, bo to nasze dzieci, ktore maja nie tylko konstytucyjnie zapewniona bezplatna operacje, ale rowniez obowiazek edukacji na nie nalozony.
            TO jest koszt spoleczny, czy jest to dziecko zdrowe, czy juz mniej zdrowe.... MY, CALE spoleczenstwo pokrywamy tego koszty, bo to jest koszt zycia w spoleczenstwie.
        • asia_i_p Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:26
          > Walczylabym do upadlego, zeby gmina przyznala opiekuna caloetatowego.
          Też mi się wydaje, że to zadanie gminy, zwłaszcza że nie wiem, która gmina zapewnia etat pielęgniarki na szkołę (od 8 do 15:30 by musiała być obecna). Nasza na pewno nie.
      • eliszka25 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 04:35
        matko, jak to roszczeniowe? przeciez to NIE JEST dziecko niepelnosprawne. dziewczynka przeszla operacje i po operacji potrzebuje pomocy w toalecie. zakladam, ze jest to czasowe. sama mam syna z wada wrodzona ukladu moczowego. mam nadzieje, ze nie bedzie potrzebowal operacji (poki co wszystko na to wskazuje), ale nigdy nie wpadlabym na to, ze powinnam szukac dla niego szkoly integracyjnej czy specjalnej! z tego powodu! nie rozumiem dlaczego cukrzykowi insuline pielegniarka wstrzyknac moze, a dziecku z choroba ukladu moczowego juz pomoc nie moze? nikt nie kaze jej siedziec caly dzien w ubikacji! wystarczy, ze ze 2 razy w ciagu dnia pomoze dziecku.
        • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 06:40
          Ja tez nie rozumiem. Dlaczego bylby czas gdyby byla cewnikowana a nie ma 5 min na pomoc w toalecie. Nie rozumiem tez dlaczego z naszych podatkow mialby byc zatrudniony calodobowy opiekun zwby pomoc dziecku w lazienkce 2/3 razy dziennie - tym bardziej ze w tle pielegniarka jest. Jesli szkola nie ma stalej pielegniarki tylko dochodzaca(?) to moze lepiej zawalczyc o normalny etat - wtedy pani i dziecku w lazience pomoze i inne dzieci skorzystaja.
          • kota_marcowa Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 11:41
            Bo założenie cewnika jest czynnością medyczną i bez uprawnień nie można tego robić, podcieranie tyłków cudzych dzieci już nie.
            Ty byś się na pewno rwała do zrobienia czegoś, czego żąda od ciebie klient, a ani to twój obowiązek, ani ci nikt za to nie zapłaci? Żądanie czegoś takiego to właśnie roszczeniowość.
            Pielęgniarki w szkołach są dochodzące na maks 4 godziny, ale nawet jak by miały cały etat, to nadal do ich obowiązków nie należałoby chodzenie z dzieckiem do kibelka.
            • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 11:47
              Co robi taka pielęgniarka?
              • kota_marcowa Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:01
                Zakres kompetencji pielęgniarki szkolnej określony został w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 22 grudnia 2004 r. w sprawie zakresu i organizacji profilaktycznej opieki zdrowotnej nad dziećmi i młodzieżą (Dz. U. Nr 282, poz. 2814 z późn. zm.; dalej jako: rozporządzenie). Zgodnie z § 7 tego rozporządzenia, zakres czynności pielęgniarki szkolnej obejmuje w szczególności:

                1) wykonywanie i interpretowanie testów przesiewowych;
                2) kierowanie postępowaniem poprzesiewowym oraz sprawowanie opieki pielęgniarskiej nad uczniami objętymi tym postępowaniem;
                3) organizowanie profilaktycznych badań lekarskich;
                4) prowadzenie grupowej profilaktyki fluorkowej;
                5) czynne poradnictwo w zakresie opieki pielęgniarskiej;
                6) udział w planowaniu, realizacji i ocenie szkolnego programu edukacji zdrowotnej oraz podejmowanie innych działań w zakresie promocji zdrowia;
                7) udzielanie pomocy przedlekarskiej w przypadku nagłych zachorowań, urazów i zatruć;
                8) doradztwo dla dyrektora szkoły w sprawie warunków bezpieczeństwa uczniów, organizacji posiłków i warunków sanitarnych w szkole;
                9) prowadzenie dokumentacji medycznej uczniów według wzorów określonych w załączniku do rozporządzenia.


                Zadowolona? Sama mogłaś sprawdzić.
                • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:03
                  Co robi codziennie? To są czynności, które obejmują cały rok szkolny.
                  • kota_marcowa Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:08
                    Np. fluorowanie zębów, robi prozdrowotne pogadanki na lekcjach, badania przesiewowe np. w kierunku wad postawy, opatruje skaleczenia, podaje insulinę, prowadzi dokumentację dla nfz, uwież, że jak jest np. w szkole 2-3 razy w tygodniu po 4h i ma pod opieką 1000 uczniów, czyli ileś tam klas, to ma co robić.
                    Ale pomijając to co robi, nie ma obowiązku chadzać z dziećmi do wc i tyle w temacie.
                    • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:12
                      Obowiązku pewnie jako takiego nie ma, ale tu chodzi o pomoc choremu dziecku. W końcu ona jest dla siebie samej w tej szkole/szkołach czy dla potrzebujących pomocy dzieci? No kurde, koniecznie trzeba dać w łapę żeby włączyła się jakaś empatia?
                      • asia_i_p Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:30
                        No kurde, koniecznie trzeba dać w łapę żeby włączyła się jakaś emp
                        > atia?
                        Nie, starczy zapewnić warunki i poczucie bezpieczeństwa. Czyli pielęgniarka zatrudniona od 8 do 12 musiałaby być pewna, że
                        a) jeśli w tym czasie, kiedy ona jest w toalecie z X, w gabinecie zjawi się ktoś ze złamanym palcem, to ona nie dostanie ochrzanu za to, że nie robi co do niej należy;
                        b) jeżeli X będzie chciał do toalety o 14, czyli po jej godzinach pracy, matka X nie przyjdzie z awanturą, że przecież miała dziecku pomagać.

                        Ludzie rzadko są niechętni udzielaniu pomocy i niewrażliwi, bo tak i już, najczęściej dlatego, że już oberwali wcześniej.
                        • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:35
                          > Ludzie rzadko są niechętni udzielaniu pomocy i niewrażliwi, bo tak i już, najcz
                          > ęściej dlatego, że już oberwali wcześniej.

                          Nie wiem czy najczęściej, ale często chodzi o niechęć przed kolejnym obowiązkiem. No cóż, ciesze się, że moje dzieci maja choć jednego rodzica co w razie czego będzie mógł biegać do szkoły i nie będzie trzeba się prosić.
                        • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:36
                          Tyz prawda. smile
                        • przeciwcialo Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 15:37
                          Złamany palec to nie sytuacja zagrażająca życiu.
                          • asia_i_p Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 16:59
                            Oczywiście.
                            Tym niemniej, złamany palec jest w zakresie jej obowiązków, a wysadzanie dziecka na toaletę nie. Więc z perspektywy każdego innego niż matka dziecka, które wysadzała, zaniedbała swój podstawowy obowiązek dla wyświadczenia komuś przysługi.

                            Należy dać święty spokój pielęgniarce, a całą sprawę załatwiać z dyrekcją, bo to dyrektorka ma obowiązek tak zorganizować naukę, żeby zadbać także o chore dziecko.
                            • attiya Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 12:21
                              o właśnie - zakres obowiązków smile
                              a poza tym jakby się twoja przedmówczyni czuła jakby jej dziecko ze złamanym palcem czekało bo pielęgniarka poszła z innym do toalety - już widze jak robi ów słynny dżihad
                              • przeciwcialo Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 14:42
                                Na SOR czekalismy prawie 4 godziny ze złamamym palcem bo to nie jest zagrożenie zycia i trzeba czekac na swoją kolejkę. Nie , nie robilabym dżihadu.
                            • nika222 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 23:27
                              asia_i_p napisała:

                              > Oczywiście.
                              > Tym niemniej, złamany palec jest w zakresie jej obowiązków, a wysadzanie dzieck
                              > a na toaletę nie. Więc z perspektywy każdego innego niż matka dziecka, które wy
                              > sadzała, zaniedbała swój podstawowy obowiązek dla wyświadczenia komuś przysługi.
                              > Należy dać święty spokój pielęgniarce, a całą sprawę załatwiać z dyrekcją, bo t
                              > o dyrektorka ma obowiązek tak zorganizować naukę, żeby zadbać także o chore dzi
                              > ecko.

                              To wszystko fikcja literacka jest. Moja córkę w 6 klasie szkoły podstawowej, nikt inny jak pielęgniarka, odesłała do domu ze złamanym palcem u ręki. Oczywiście nie raczyła do mnie nawet zadzwonić. I nie jest dochodząca, tylko na etacie w szkole. Zdaje się, że nie wszystkie są dochodzące.
                          • attiya Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 12:16
                            chęc pójścia do toalety tym bardziej
                            • przeciwcialo Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 14:43
                              Mowa w wątku o dziecku po operacji a nie zdrowym uczniu.
                    • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:14
                      Nikt nie ma obowiazku byc przyzwoitym czlowiekiem. True.
                    • przeciwcialo Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 15:36
                      To chyba nie chodzi o chadzanie ze zdrowym dzieckiem do toalety tylko z dzieckiem po operacji wymagającym pomocy.
                  • asia_i_p Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:52
                    > Co robi codziennie? To są czynności, które obejmują cały rok szkolny.
                    Przyjmuje po kilka-kilkanaście bolących brzuszków, główek i paluszków. Moja córka na krótkim etapie dostosowywania się do szkoły w gabinecie pielęgniarskim bywała niemal raz dziennie, dostawała jakieś kropelki miętowe czy inne placebo i porcję zainteresowania, która pomagała przetrwać dzień - w ciągu dwóch czy trzech trudnych tygodni była tam chyba z 5-10 razy.

                    Nie ma co z definicji wieszać psów na kobietach, że są leniwe i nic nie robią. Łatwiej się dogadać, jeśli się zrozumie drugą osobę. Czy nie odmawia, bo dyrektorka ją ochrzania, jeśli robi coś poza programem i wtedy gadać z dyrektorką. Czy się nie boi, że jeśli ona akurat będzie udzielała pomocy uczniowi, a dziewczynka się zsiusia, to będzie miała awanturę od matki, bo raz już tak miała. Jak się człowiek od razu najeży i podchodzi tak, że albo mi pani pomoże, albo jest pani świnia ostatnia, to niewiele da się załatwić.
                    • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:01
                      Chodzi o to ze jest czas na brzuszki i paluszki a nie ma czasu na skoczenie z dzieckiem do lazienki uncertain
                      Ale rozumiem tez troche - siedzi w gabinecie dziecko przychodzi ranne opatruje sie. W godzinach dyzuru. Tu pewnie matka chce tyle pomocy ile dziecko bedzie siedziec w szkole - czyli pielegniarka musialaby ekstra 2h siedziec i czekac a noz widelec mala zechce sie wysikac. No coz trudno sie dziwic ze jej to nie zachwyca.
                      Rozwiazaniem bylaby wieksza ilosc pielegniarek w szkole ale to oczywiscie raczej utopia...
                      Jak problem czasowy to ja bym wziela urlop i homeschoolowala albo odroczyla szkole - dzieciak tylko sie ztym sikaniem traumy nabawi.
                      • asia_i_p Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:21
                        No dokładnie - do brzuszków i paluszków nie trzeba wychodzić. I jak się trafi coś ważnego, to jest się na miejscu. A siedzenie dłużej to nie musi być kwestia chęci tylko możności - one najczęściej po tych czterech godzinach nie idą do domu, tylko na następny czterogodzinny dyżur w innej szkole.

                        I nie zdziwiłabym się, gdyby kobieta najbardziej obawiała się problemów w drugą stronę - co jeśli ona nie będzie mogła - bo jest po godzinach, bo ma inne dziecko - a dziecko będzie pilnie potrzebowało tej toalety.

                        To się tak naprawdę wszystko rozbija o dramatyczny brak kasy z jednej strony (to jest straszne, że gmina nie może zatrudnić osobnej opiekunki, która pomagałaby wszystkim dzieciom czasowo/ stale niesprawnym w szkole, a poza tym pomagała w świetlicy), a o paranoję poprawności przepisowej z drugiej strony (nikt nie zaryzykuje złamania przepisów, żeby komuś pomóc, bo istnieje wysokie prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że prędzej czy później za to oberwie). A to drugie nie powstało w próżni, częściowo sami (mam tu na myśli nas - rodziców) to wyhodowaliśmy.
                      • attiya Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 12:11
                        a dlaczego uważasz, że dziecko z chorym brzuszkiem czy stłuczonym paluszkiem jest mniej ważne niż dziecko chcące iść do toalety?
                        tym bardziej, że z zakresie obowiązków pielęgniarki jest ów stłuczony palec, natomiast wizyta w toalecie już nie
              • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:03
                Hi hi wyzej pisze "czas na dzieci jest ograniczony przez biurokracje" rozumiem ze pani jest w szkole 4h ale ta mala 6.5letnia dziewczynka tez tam nie siedzi 12h tylko pewnie 5-6 max i zapewne czas na sik pokrywa sie z czasem pobytu pielegniarki. Jak ktos tu zapyal czy wycieralabym dzieciom pupki gdyby sytuacja tego wymagala a ja bym byla pielegniarka - owszem myslalam ze rowniez na tym polega ich praca a nie na pisaniu sprawozdan i bilansow.
                Dla mnie niestey sytuacja jest prosta - dac pielegniarce w lape to natychmiast i checi i czas sie znajda uncertain
                • asia_i_p Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:31
                  Matka napisała, że dziecko jest w szkole od 8 do 15.30. U nas nie ma pielęgniarki przez cały ten czas, wątpię, czy w tamtej szkole jest.
                  • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:38
                    Moze pomóc dziecku w godzinach pracy, a potem może zrobić to ktoś inny.
        • princess_yo_yo Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 15:15
          to jest w ogole jakis absurd, dziecko w wieku szkolnym nie jest sie w stanie samo obsluzyc jesli chodzi o insuline? nie ma pomp albo odpowiednich dozownikow w tej absurdalnej rzeczywistosci? dziecko z cukrzyca nie moze zyc normalnie tylko musi biegac do pielegniarki szkolnej? a dziecko po operacji ukladu moczowego ma sie przenosic do szkoly specjalnej. powalilo was wszystkich konkretnie.
          • majenkir Re: 23.09.13, 23:05
            princess_yo_yo napisała:
            > to jest w ogole jakis absurd, dziecko w wieku szkolnym nie jest sie w stanie samo obsluzyc jesli chodzi o insuline? nie ma pomp albo odpowiednich dozownikow w tej absurdalnej rzeczywistosci? dziecko z cukrzyca nie moze zyc normalnie tylko musi biegac do pielegniarki szkolnej


            Insulina to nie witaminy. Pomylka w dawce moze sie skonczyc smiertelnie. "Dziecko w wieku szkolnym" to takze 7-latek. Chyba za wczesnie na takie brzemie?

            • princess_yo_yo Re: 24.09.13, 21:25
              serio insulin to nie witaminy? dziekuje za uswiadomienie. traktowanie nieuleczalnej ale pozwalajacej praktycznie normalnie zyc dysfunkcji jaka jest cukrzyca typu 1 jako brzemienia nie zapowiada sie najlepiej dla delikwenta.
              upupianie dzieci z cukrzyca I innymi tego typu chorobami to bardzo niebezpieczne podejscie. w takich przypadkach robi sie wszystko zeby choroba byla czescia zycia bo musi ale nie limitacja I czyms co wymaga szczegolnego traktowania.
              • majenkir Re: 24.09.13, 22:10
                Masz male dziecko z cukrzyca?? Pozwalasz mu na samodzielna kontrole cukru, liczenie weglowodanow I obliczanie dawek insuliny? Bo widze, ze nie wiesz o czym mowisz.
    • atojaxxl Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 07:55
      Cyt.: Pielęgniarka w szkole bez polecenia dyrektorki nie chce podejmować się pomocy.
      Pielęgniarka w szkole nie jest pracownikiem szkoły i nie podlega decyzjom dyrekcji, ona z dyrekcją szkoły współpracuje, może tzw. decyzje przyjąć do wiadomości ale też nie musi, jeżeli nie są zgodne ze standardami i poleceniami jej przełożonych.
      Mieliśmy w szkole podobny przypadek, matka chłopca przychodziła co trzecią lekcję, korzystali z toalety nauczycielskiej. Pracowała w pobliżu i dla jej pracodawcy to nie był problem.
      Matka jest załamana ? Proszę sobie wyobrazić, że szkoła naprawdę NIE WSZYSTKO MUSI !!! Dziecko jest w szkole prawie 8 godzin, prawie dwie szkolne zmiany, to ile tych opiekunek do niej trzeba by zatrudnić ? Wychowawczyni, pielęgniarka, wychowawczynie świetlicy, kto jeszcze ? A dziecko zapewne nie ma orzeczenia o niepełnosprawności, to i podstaw prawnych nie ma do zatrudniania dodatkowej opieki.
      • aga_sama Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:43
        ale orzeczenie o niepełnosprawności nie jest podstawą do zatrudnienia w szkole kogokolwiek.

        Ja już słyszałam o matce, która musiała zwolnić się z pracy, bo w szkole nikt nie chciał pomóc jej synowi na wózku w toalecie...
      • myelegans Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 16:01
        Cytat Proszę sobie wyobrazić, że szkoła naprawdę NIE WSZYSTKO MUSI !!!
        moze szkola nie musi, gmina i juz tak, bo to obowiazek gminy czyt. panstwa zapewnienie mozliwosci wypelniania obowiazku szkolnego przez KAZDE dziecko, zdrowe, niepelnosprawne czy chore

        Cytat Dziecko jest w szkole prawie 8 godzin, prawie dwie szkolne zmiany, to le tych opiekunek do niej trzeba by zatrudnić tyle ile potrzeba, jak potrzeba jedna na pol etatu, to gmina za to placi, bo to jej zasrany obowiazek....
        • agamama123 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 20:26
          Owszem, gmina ma obowiązek ale - w tej sytuacji gmina ma prawo skierować dziecko do szkoły integracyjnej bądź specjalnej - a tam dziecko zostanie objęte taką opieką jakiej potrzebuje. Dopiero w przypadku gdy na terenie gminy nie ma takiej placówki rodzić ma prawo domagać się np zatrudnienia opiekuna do dziecka w szkole masowej. Jednak potrzebne jest tu orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego na dany etap edukacyjny.
          Rodzice tej dziewczynki oczekują, że szkoła stanie na głowie - sami do jakichkolwiek ustępstw skłonni nie są (cyt. nie zmieni szkoły itp).
    • adellante12 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 08:40
      ja bardzo chciałabym jej pomóc.

      Najlepiej cudzymi rekoma znajdujac odpowiedni paragraf który zmusi te obce rece do zajęcia sie tym..
      Twa ofiarność nie zna granic..
      Chcesz pomóc - zapitalaj do szkoły i pomóz...
      • q_fla Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 08:46
        Napiszę tylko: bez komentarza, bo same obelżywe słowa cisną mi się na usta po przeczytaniu tego posta... uncertain
        • fomica Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 11:48
          A niby dlaczego? Może niezbyt uprzejmie, ale bardzo słusznie napisała. To bardzo częsta postawa - niech KTOŚ pomoże, zajmie sie tym, rozwiąże problem. Ktoś, jakoś, ma to być rozwiązane i juz, bo ja tak chce, ale przecież wiadomo że nie ja osobiście.
          Ktoś tu wyżej napisał, że mama chorego dziecka przychodziła do szkoły i pomagała swemu dziecku tak jak ono potrzebowało. I tak to niestety działa, rodzice chorych dzieci maja ogromnego pecha, bo mają trudniej niz inni. W skrajnych przypadkach zmieniaja prace, rezygnuja z pracy, przebudowują dom na potrzeby chorego, na pewno jest im cięzko. Ale nikt tego ciężaru nie będzie nosił za nich, bo niby kto? Sąsiad?
          • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 11:54
            No, ale tu nie chodzi o dom, a o obowiązkową powszechną edukację. Ciekawe co by forumki zrobiły same.
            • kota_marcowa Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:05
              No dobra, ale co żeście się tak uczepiły tej pielęgniarki, która raz, że jest w szkole nie codziennie i przez kilka godzin, dwa, ma kompletnie inny zakres obowiązków?
              Może prosić nauczycielkę żeby poszła z dzieckiem na przerwie albo woźną.
              • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:09
                Może. Tylko jak już nastąpiła pewna spychologia to raczej grzecznie nic się nie wskóra. Przeczytaj pierwszy post jeszcze raz.
                • kota_marcowa Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:19
                  Kropka na miłość boską, niegrzecznie tym bardziej nie.
                  • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:21
                    Na razie nie ma mowy o niegrzecznie. Raczej stanowczo.
                  • kota_marcowa Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:22
                    A poza tym one uczepiły się tej nieszczęsnej pielęgniarki jak rzep psiego ogona, a może w tej szkole pracuje miła woźna, która by się zgodziła. Ale najlepiej wejść na forum i szukać paragrafów, zamiast próbować załatwić sprawę polubownie. Jak rozmawiała ze szkołą, w podobny sposób jak napisała posta, to nie dziwę się, że wzbudziła niechęć.
                    • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:24
                      Sama zgrywasz służbistkę i zasłaniasz się "paragrafami". Phi...
                      • kota_marcowa Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:26
                        No przepraszam, ale jak ktoś szuka paragrafów, żeby atakować, to nie dziwne, że ktoś inny się nimi zasłania.
                        • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:28
                          Ciebie nikt nie atakuje akurat, bo to nie o ciebie chodzi.
                          • kota_marcowa Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:34
                            Nie, ale wkurza mnie wyszukiwanie paragrafów, żeby na siłę kogoś zmusić do czegoś, czego się akurat chce, nawet, a może zwłaszcza jak się nie ma racji, a taka jest niestety tendencja na forum i wcale nie chodzi tylko o ten wątek. Co rusz pojawia się jakiś wątek pt. ktoś mnie wkurza albo chcę kogoś/sąsiada/byłego męża etc. do czegoś zmusić, a nie mogę, pomóżcie znaleźć paragraf.
                            • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:36
                              Nie paragrafy tylko przepisy.
              • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:20
                No wlasnie - mysle ze wozna za pare zlotych nic nie bedzie miala przeciw robieniu z siebie sluzacej... Bo za darmo to bez szans - nie jest to w jej kompetencjach...
                • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:23
                  A nie sory - jak sie zesika na podloge to bedzie w jej kompetencjach!
              • asia_i_p Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:42
                6,5 latka to zerówka, teoretycznie nie ma przerw i nauczycielka odpowiada za dzieci przez cały okres ich pobytu w szkole. Za wszystkie dzieci.

                Więc albo należy podejść w sposób tzw. zdroworozsądkowy, czyli nauczycielka idzie z tą dziewczynką do łazienki, a nikt nie ma pretensji, jeśli jego dziecko w tym czasie nabije sobie guza (jak nie miewał przez poprzednich 50 lat) albo zaczynamy się ściśle trzymać przepisów i zaczyna się rzeczywiście robić problem, bo trzeba by chyba było ustalić dyżury nauczycieli nie mających w danym czasie lekcji.

                Zostaje jeszcze kwestia, jaki to jest zakres pomocy w toalecie - rozumiem, że dla wielu osób może być mocno niezręczne toaletowe obsługiwanie cudzego, sporego już dziecka.

                Więc warto się przyjrzeć swojej roli w tym wszystkim - czy jeśli mojemu dziecku zdarzy się wypadek, kiedy nauczycielka będzie z czyimś dzieckiem w toalecie, jestem skłonny okazać pobłażliwość. Czy nie będę się awanturować, jeśli moje dziecko poczeka pod zamkniętym gabinetem pielęgniarki z rozbitym nosem, bo w tym czasie pielęgniarka jest w toalecie z czyimś dzieckiem.
                • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:05
                  Ogolnie sie zgadzam z tym ze wlasnie wydaje mi sie ze gdyby bylo inne dziecko ze zlamana reka to to z rozbitym noskiem tez by czekalo.
                  • verdana Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:13
                    Niezupełnie. Bo pielęgniarka byłaby w gabinecie i mogłaby ocenić na ile pomoc jest pilna. A teraz wyobraźmy sobie sytuację - w gabinecie jest dziecko, wymagające pomocy, a dziewczynka chce siusiu. Pielęgniarka nie może opuścić gabinetu, często przez dłuższy czas. I co wtedy?
                    • malgosiek2 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:23
                      Przykład mojego starszego syna.
                      W 5 kl podst na wf-ie zahaczył stopa o materac jak biegł z rozpędu i runął jak długi kończąc na drugim końcu materaca tak, że rogiem materaca uderzył się silnie w okolicę mostka.
                      Oczywiście za chwilę miałam telefon, żeby natychmiast przyjechać do szkoły i zawieźć dziecko do szpitala na rtg.
                      Przez ten czas dziecko było/siedziało w gabinecie pielęgniarki .
                      Siedział tam aż po niego nie weszłam do gabinetu.
                      Od momentu telefonu do przyjazdu do szkoły upłynęło ok.20-30 min.max.
                    • wuika Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:28
                      Ale to masz bardzo podobną sytuację do tej, kiedy pielęgniarka idzie na pogadankę, a ktoś przychodzi ze stłuczonym palcem. I musi czekać, aż pielęgniarka wróci, albo jej szukać. Albo sytuację, kiedy pielęgniarka opatruje jedno dziecko, a drugie właśnie się przewróciło i połamało na drugim końcu szkoły. Doprowadzanie do absurdu i wymienianie, jakie obowiązki mogą wpaść, kiedy inne są wykonywane, niczego nie daje, bo to się niczym nie różni od normalnej pracy pielęgniarki w szkole. Przecież nie masz gwarancji, że podczas wykonywania obowiązku A nie zdarzy się okoliczność, która sprawi, że w tym samym czasie trzeba jeszcze zrobić coś, co podpada pod obowiązek B.
                      • asia_i_p Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:41
                        Tylko, że kiedy to są dwa obowiązki, to kobieta jest kryta. A kiedy nie wykonuje obowiązku, bo w tym czasie wyświadcza komuś grzeczność, na koniec wychodzi, że to wszystko jej wina.
                    • kropkacom Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:53
                      A co sie dzieje jak pielęgniarki nie ma w szkole? Przecież nie siedzi tam cały dzień.
        • adellante12 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:30
          Rozczula mnie twoje swiete oburzenie.
          Proponuje otworzyc społeczną listę chetnych do pomocy.
          Skoro tak się oburzasz to też mozesz wyrwać się z pomocą i tam porealizować - oczywiscie jako wolontariat...!!
          • q_fla Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:39
            Robię to od lat. Za darmo.
            Tu chodzi o zwykłą ludzką życzliwość wobec dziecka, chorego dziecka.
            Świat jednak schodzi na psy...
            • adellante12 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:43
              Jakos nie zauwazam aby ten watek wynikał z zyczliwości...
              A praca to praca i nie mieszaj co ktoś w pracy z zyczliwosci powinien mieć obowiazek robić
              Chore dziecko to przede wszystkim OBOWIĄZEK JEGO RODZICÓW a nie wszystkich dookoła bo musi być zyczliwość i empatia...
              • q_fla Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:50
                Życzliwość wypływa z serca, a nie z musu.
                Naprawdę uważasz, że pomagać można tylko za pieniądze?
              • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:07
                Jak dlugo dziecko musi byc w szkole to szkola ma obowiazek sie nim zajac.
                • fomica Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:22
                  No jasne, tylko pytanie w jakim zakresie. Na 100% szkoła nie ma obowiązku pomagać w toalecie dziecku w wieku szkolnym. Podobnie jak w spozyciu posiłku i włożeniu sweterka. Zakłada się że na tym etapie rozwoju te czynności są opanowane.
                  • q_fla Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:31
                    Tu chodzi o chore dziecko, po operacji.
                    Zakładam, że to kwestia 4-8 tygodni, pomoc 2 - 3 razy dziennie po 5 minut.
                    Straszne poświęcenie...
                    I dlatego twierdzę, że chodzi o zwykłą ludzką życzliwość, a raczej o jej brak.
                    Przerażająca jest postawa niektórych ematek...
                    • malgosiek2 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:38
                      Ja w wieku 3,5 lat miałam operowany refluks pęcherzowo-moczowodowy V st.
                      Niestety, ale trafiłam na bardzo niewyrozumiałą wychowawczynię w kl I-III.
                      Przy czym u mnie nie chodziło o pomoc w toalecie, tylko ja nie mogę przetrzymywac moczu i muszę prawie natychmiast udać się do toalety.
                      Interweniowała wówczas lekarka nefrolog.
                      Więc, wiem, że taka pomoc jest potrzebna.
                      Ale nie wszystkie pielęgniarki są bez serca, leniwe babsztyle etc.
                      Fakt, wystarczy odrobina życzliwości z obydwu stron i myślę, że sprawy w ogóle by nie było.
                      A faktycznie szukanie haka na pielęgniarkę też dobrze nie świadczy.
                    • fomica Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:44
                      A ty się tak nie gorączkuj bo nadal nie rozumiesz o czym rozmawiamy. Ta pielęgniarka nie jest zapewne najwazniejszą bizneswoman w tej szkole, wpada na pare godzin, ma ogarnąc cały bajzel i jeszcze ma nad głową dyrekcję, rodziców innych uczniów i samych uczniów. Ma dużo obowiązków, opisanych zapewne w jakims dokumencie i jak sie wychyli nie w tę strone co trzeba to z każdej strony może dostac po głowie.
                      Gdyby wszyscy wokół byli tacy mili i empatyczni to nie byłoby tematu. Ale wystarczy że raz się zdarzy histeryczna mamuśka której nie spodoba sie że pielęgniarki nie było w gabinecie (bo wyszła akurat do toalety z tamta dziewczynką) i afera gotowa.
                      • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:50
                        Dlatego ja uwazam przede wszystkim ze malo empatyczna jest tu dyrektorka ktora nie chce wziac na klate takiego pozwolenia. I na nia bym ewentualnie pisala skarge ;p
                      • malgosiek2 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:51
                        Yyy, to do mnie ?
                        Czy się źle podpięło ?
                        Bo ja się jakoś nie gorączkowałam chyba wink
                        I w tym, cała rzecz fomica.
                      • q_fla Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:54
                        A ta pielęgniarka jest jedyna na całe miasto, województwo?
                        Naprawdę nie da się zorganizować fachowej osoby, która mogłaby bezinteresownie, albo nawet z puli składek RR pomóc temu choremu dziecku?
                        Wystarczy chcieć...
                        • fomica Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 14:00
                          Ale do kogo ty to kierujesz? Napisz to wprost do autorki wątku bo to ona zna sytuację i szuka rozwiązania, nie ja.
                    • asia_i_p Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:48
                      Nie uważasz, że założenie to trochę mało, żeby tak radykalnie ocenić innego człowieka? A jeżeli twoje założenia są błędne?

                      Jeżeli do kogoś należy mieć pretensje, to do dyrektorki, nie do pielęgniarki. To dyrektorki zadaniem jest zorganizować naukę chorego dziecka tak, żeby to było wykonalne.
                      • q_fla Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:55
                        Nie mam nic do pielęgniarki. Nie jest jedyną dorosłą osobą w tej szkole...
                    • adellante12 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 15:39
                      to kwestia 4-8 tygodni, pomoc 2 - 3 razy dziennie po 5 minut.
                      > Straszne poświęcenie...


                      No proszę ale jak widać rodziców przerasta..... Straszne poswiecenie? Nie mają checi czasu czy empatii?
                      • gazeta_mi_placi Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 16:30
                        I czy tylko 5 minut? Klasa dziecka nie musi koniecznie mieścić się na tym samym piętrze co pokój pielęgniarski. Dojście do klasy, odebranie dzieciaka, zaprowadzenie go do toalety, odczekania aż zrobi swoje, poczekanie aż umyje ręce i odprowadzenie z powrotem do klasy (plus powrót do pokoju pielęgniarskiego) to może być spokojnie 10 minut.
                        Razy trzy to pół godziny na jedno dziecko, a szkoła ma 700 uczniów którzy w tym czasie mogą mieć większy lub mniejszy wypadek i konieczność pomocy pielęgniarskiej.
                      • q_fla Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 18:15
                        OJP, nie ośmieszaj się...
                        90% rodziców w tym czasie pracuje.
                        • adellante12 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 20:47
                          I to jest oczywiscie wystarczajace usprawiedliwienie aby nie zająć sie swoim dzieckiem tak?
                          Wystarczającym powodem by odpowiedzialność za dziecko zwalac na osoby trzecie??
                          Moja droga - to ty sie nie osmieszaj skoro praca jest wazniejsza wg ciebie niż zdrowie własnego dziecka bo przecież zawsze znajda sie jakieś osły które sie zajmą a jak nie to trzeba ich do tego zmusić paragrafem lub emocjonalnym szantazykiem - jakież to proste..
                          • q_fla Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 22:33
                            Wiesz co, żal mi ciebie. Musisz być strasznie nieszczęśliwym człowiekiem...
                    • attiya Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 12:13
                      no zaraz - ale chore dziecko po operacji to powinno być w domu na zwolnieniu
      • edelstein Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:23

        Dokladnie.
    • marychna31 Ewidentne wykluczanie społeczne 23.09.13, 08:59


      Każdy rodzic ma prawo decydować o rodzaju edukacji swojego dziecka (to prawo konstytucyjne) a wysyłanie kogoś do getta "szkoły integracyjnej" woła o pomste do nieba, szczególnie w wykonaniu urzędników państwowych, którzy biorą co miesiąc pensję własnie po to, żeby dziecku w takiej sytuacji pomóc.

      Zadaj pytanie na tym forum:

      www.abcd.edu.pl/index.php?option=com_ninjaboard&view=forums&Itemid=46
      To forum Rzecznika Ucznia NIepełnosprawnego i odpowiadaja tam bardzo kompetetni w prawie oświatowym prawnicy. POWODZENIA!
    • iziula1 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 09:09
      Wydaje mi się, że pielęgniarka zapomniała o swoim powołaniu.
      Dyżur pielęgniarki w szkole jest zazwyczaj kilkugodzinny, stacjonarny.
      Nie rozumiem, czy w ciągu 4 godzinnego dyżuru trudno wygospodarować 5 min na asystę w łazience dla dziewczynki po operacji? Nawet jeśli uczennica ma 8 lekcji są to góra 2-3 wizyty w toalecie.
      i na litość Boską, o czym ma zadecydować dyrekcja? O zwykłej życzliwości?
      O niesieniu pomocy osobie czasowo niesprawnej?

      ps. jestem dyplomowaną pielęgniarka.
      • verdana Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 09:16
        Podejrzewam, ze nie chodzi tu o "asystę w toalecie", tylko to, w czym trzeba dziecku w tej toalecie pomóc, czy dziecko może zaczekać na pójście do toalety, czy musi iść do niej natychmiast, ile czasu ta pomoc zajmuje, jak często dziecko musi chodzić do toalety. Trudno zatem wypowiadać się, czy pielęgniarka może pomóc czy nie.
        --
    • sandrad2 Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 11:22
      Pogadać z pielęgniarką na osobności, poprosic by się zajęła dzieckiem gdy trzeba, dać jej stówę lub dwie w łapę i sprawa załatwiona.
      W tym kraju inaczej się nic nie załatwi.
      • ichi51e Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 12:07
        Dokladnie niestety uncertain
        • kota_marcowa Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 12:12
          To co piszecie jest niesprawiedliwe, bo nie roztrząsamy tu życzliwości/nieżyczliwości pielęgniarki, tylko jaki jest jej zakres obowiązków i czy można ją zmusić jakimś paragrafem. Otóż nie można.

          Równie dobrze może dać w łapę woźnej albo wychowawczyni i tak samo je można oskarżyć o nieżyczliwość. Ludzie opanujcie się trochę.
          • kropkacom Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 12:13
            Jesteś pielęgniarką?
            • kota_marcowa Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 12:17
              Tak jestem i powiem ci, że jakby taka matka przyszła i grzecznie poprosiła, a ja bym faktycznie mogła, to bym na pewno nie odmówiła, ale jak by zaczęła mnie straszyć paragrafami, to po moim trupie prędzej by przeszła.
              • kropkacom Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 12:20
                Czytałaś pierwszy post? Wyjdz z roli pielęgniarki i postaw się po drugiej stronie barykady.
              • ichi51e Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 12:22
                Typowe. Jak ma matke chamke to niech sika po nogach - ja tam nie bede uslugiwac.
                • kota_marcowa Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 12:28
                  > Typowe. Jak ma matke chamke to niech sika po nogach - ja tam nie bede uslugiwac
                  > .

                  Taki lajf. Jak się oczekuje od kogoś, czegoś ponad program i okazania dobrej woli, to trzeba też się tą dobrą wolą wykazać. Agresja budzi agresję.
                  • gazeta_mi_placi Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 14:03
                    Nie przepadam za pigułami ( w ogóle się zdziwiłam, że jesteś pigułą, to ma być komplement ), ale tu masz rację.
                    • kota_marcowa Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 14:23
                      Bo większość to fajne, życzliwe babki, w każdej grupie zawodowej trafi się jakaś czarna owca, która psuje opinię wszystkim i wszystkich się wrzuca do jednego wora. Tak jak każdy Polak to pijak i złodziej. Ja np. zauważyłam, że większość takich "owiec" w zawodach typu pielęgniarka/nauczyciel/policjant/sprzedawczyni, trafia się wśród starszych osób, które nie wyszły z poprzedniego ustroju albo wśród osób, które do zawodu trafiły nie z faktycznego wyboru, ale z braku lepszej alternatywy i niejako przymusu. Teraz choćby, są zupełnie inne standardy kształcenia.
                      • cherry.coke Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 15:26
                        kota_marcowa napisała:

                        > Teraz choćby, są zupełnie inne standardy ksz
                        > tałcenia.

                        To sa te nowe standardy, to co zaprezentowalas pare postow wyzej w stosunku do dzieciaka potrzebujacego pomocy???
                        Czy ty jeszcze ze starych jestes?
                    • przeciwcialo Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 16:18
                      Ja z kolei pielegniarki cenie, nie trafilam nigdy na żadną zołze, zawsze chetne i pomocne, inna sprawa że ja na ludzi nie wrzeszczę tylko rozmawiam, prosze o pomoc. To działa.
                      • gazeta_mi_placi Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 16:24
                        Nie zawsze działa.
                        To nie takie proste, nie krzyczysz, starasz się być miła -piguła (lub dowolnie inna osoba) też miła lub przynajmniej neutralna.
                        Ludzie są różni, czasami właśnie krzyk pomaga na ustawienie piguły (lub innej osoby), a nie bycie miłym.
                        Zauważone nieraz.
                        Nie ma jednego idealnego patentu na wszystkie piguły.
                      • kota_marcowa Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 16:31
                        inna sprawa że ja na ludzi nie wrzeszczę tylko rozmawiam, prosze o
                        > pomoc. To działa.

                        I tu jest sedno. Przeważnie działa. Jak wyżej napisałam agresja rodzi agresję, to się tyczy wszystkich dziedzin życia.
              • przeciwcialo Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 16:12
                Co fakt, to fakt. Czasami zwyczajnie po ludzku łatwiej coś załatwić.
        • aga_sama Re: Proponuję zalatwić to konkretnie 23.09.13, 12:14
          Nie chce mi się czytać poprzednich postów
          Szkoła ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo chorej dziewczynce. Jeżeli dziewczynka potrzebuje pomocy w toalecie, to szkoła powinna taką pomoc zapewnić.
          Ale to nie jest zadanie dla pielęgniarki (chyba że dziewczynka musi zostać poddana procedurom medycznym ze względu na cewnik). Takie czynności wchodzą w zakres obowiązków pomocy nauczyciela na etacie niepedagogicznym. Możesz albo wnioskować o zatrudnienie takiej osoby albo pogadać z dyrektorką, żeby oddelegowała jedną z pań woźnych do pomocy w toalecie.

          I jeszcze - wg prawa w szkole nie może przebywać nikt poza personelem zatrudnionym przez dyrekcję oraz wolontariuszami, którzy mają podpisaną umowę z dyrekcją.
    • mary_lu Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:12
      Gdybym była matką w takiej sytuacji, pewnie schowałabym wściekłość do kieszeni i poszła do szkoły słodzić.

      Jeżeli nie okazałoby się, że pielęgniarka nie pracuje tam na pełny etat, to poszukałabym miłej woźnej i umówiłabym się z nią na pomoc, wrzucając jej stówkę do kieszeni fartucha. Lepsza dla dziecka serdeczna woźna, niż pielęgniara z muchami w nosie.

      Do dyrekcji trzeba iść z metodą kanapki - czyli to, co chcemy uzyskać, pakować w dwie warstwy wazeliny: "to taka wspaniała szkoła i pani tak wspaniale zajmuje się moja córką po powrocie ze szpitala/córce trzeba zorganizować pomoc, od czegoś w szkole jest dyrekcja i pedagog, myślcie do cholery/to taka wspaniała szkoła, córka nie wyobraża sobie, ze mogłaby się gdzieś przenieść nawet na kilka miesięcy.

      Do pielęgniarki z tą samą metodą. Pewnie dziunia po 25 latach dłubania w nosie i przewracania 5 papierków dziennie zapomniała jak się pracuje. Trudno takiej będzie zdjąć pierścionki i założyć rękawiczki, ale może się udać.

      Nie ma w tej szkole albo sąsiedniej KLASY integracyjnej? W niej są dwie nauczycielki i jedna może ogarnąć takie sprawy. A może w szkole w tym roczniku jest dwoje dzieci z orzeczeniami, jeżeli to dziecko uzyskałoby trzecie, powstałaby klasa integracyjna, to dodatkowy etat, czyli w interesie nauczycieli.
      • attiya Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 12:06
        mary - bredzisz - moja mama przez prawie 20 lat była pielęgniarką szkolną - w szkole gdzie była i podstawówka i liceum - i sory ale ani nie była dziunią ani nie siedziała i dłubała w nosie
        a papierków - czytaj karty zdrowia każdego dziecka od pierwszej klasy -w wtedy było jeszcze osiem klas plus liceum - a każdej klasy równoległej było po 3-4, w każdej po plus minus 25 dzieci - więc policz sobie ile dzieci w takiej szkole było i ile papierków było do wypełnienia - na pewno nie 4 a z 1150 z tego co pamiętam - badania okresowe, szczepienia, bilanse, dokumentacja do zozu, tony papierów do sanepidu, sprawozdania - pamiętam, że nie raz i nie dwa dopiero około 12-13 moja mama jadła śniadanie. Plus jak zwykle tony chorych dzieci z bólami brzucha/głowy itd, wypadki, skaleczenia, stłuczenia. Pogadanki. Zebrania w ZOZ-ie, uzupełnianie tzw nędznej apteczki, po którą na drugi koniec miasta musiała jeździć i uzupełniać, plus pisanie tony podań o to aby tę apteczkę uzupełnić - tu kłanianie sięrodzicom sponsorom, którzy pracowali z miejscach z farmacją związani - i w kółko spotkania z przełożoną - najbliższa przychodnia pod którą mama podlegała i jeszcze tam musiała często codziennie bywać - bo tam listę podpisywała.
        • mary_lu Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 21:54
          To miałaś jedyną zapracowaną pielęgniarkę szkolną, o jakiej słyszałam. Połowa mojej rodziny to nauczyciele, kilkoro zaprzyjaźnionych z pielęgniarkami szkolnymi, kilka lat mieszkałam w służbowym mieszkaniu mamy w szkole, do pielęgniarki zawsze chodziło się na kawę i ploty. Oprócz pojedynczych dni, w których były szczepienia, bilanse i fluoryzacje, panie zabijały nudę czytaniem książek.
    • solaris31 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 12:13
      dziwne wydaje mi się żądanie od pielęgniarki szkolnej, aby zajmowała się pomocą w toalecie. nie taka jest jej rola w szkole. nic też nie piszesz, o jakiej pomocy w toalecie mowa, a to jest dość ważne.

      jeszcze dziwniejsze wydaje mi się proponowanie szkoły specjalnej -to są szkoły dla dzieci upośledzonych, a nie chorych.

      jak pomóc? nie wiem mówiąc szczerze. wydaje mi się, że trzeba rozmawiać, rozmawiać i rozmawiać. szkoła na pewno nikogo nie zatrudni, żeby dziecku pomagał kilka razy dziennie. sprawę można załatwić tylko na zasadzie polubowności i grzeczności - np pani z sali obok ogarnia klasę w czasie, kiedy wychowawca pomaga dziecku w toalecie. żadnych przepisów na podobną sytuację nie znajdziesz.

    • serei Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:11
      pójść do pielegniarki, dać jej w łapkę 200 zł, ona zgłosi chęc pomocy do dyrektora i sprawa będzie załatwiona, odpowiednia stawka i pielęgniarka naciągnie deczko swoje obowiązki.
    • q_fla Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:32
      Napisz z jakiego jesteś miasta, jeżeli z tego samego, chętnie podjadę i pomogę temu dziecku. Jeżeli pomoc wymaga fachowości, też jestem w stanie to zorganizować.
    • asia_i_p Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 13:53
      Trochę mnie dziwi, w którą stronę idzie ten wątek.

      Osobą, która ewidentnie nie dopełnia swoich obowiązków, jest tutaj dyrektorka. To ona ma za zadanie zorganizować dostęp do nauki dla uczniów uwzględniając ich szczególne potrzeby - czasem jest łatwiej, czasem jest trudniej, czasem niestety gmina kasy nie daje i trzeba prosić o pomoc rodziców, ale dyrektorka powinna być tu po stronie rodziców, reprezentować ich interesy przed swoim organem prowadzącym.

      A tymczasem obrywa się pielęgniarce, bo . . . w sumie nie wiem, w zasadzie bo tak, bo była pierwszą osobą, którą poprosili. Jakby poprosili sklepową z sąsiedniego sklepu, to by się pewnie oberwało sklepowej.
      • malgosiek2 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 14:03
        Podobnie miałam napisać.
        Dlaczego niemal całkowicie obrywa się pielęgniarce?
        Ona akurat najmniej winna.
        Asia ma rację.
        To dyrektorka oblała test z życzliwości i chęci pomocy.
    • majenkir Niedobrze mi 23.09.13, 14:08
      po przeczytaniu tego watku.

      Czy uwazacie, ze to naprawde tak ciezko ruszyc du.pe I pomoc dzieciakowi 3 razy dziennie??
      Tak po prostu? Nie rozsmieszajcie mnie, ze ta pielegniarka siedzi murem w gabinecie caly dzien. Sama do kibla tez chyba wychodzi? Kobita najwyrazniej minela sie z powolaniem, pielegniarka w szkole ma pomagac dzieciom a ta mala wlasnie potrzebuje pomocy.

      A wszystkim "zyczliwym" zycze, zebyscie same znalazly sie w sytuacji kiedy wasze dziecko bedzie potrzebujace I zeby nikt mu nie pomogl. Szukajcie sobie wtedy opiekunek, szkol integracyjnych, rezygnujcie z pracy.... A dzieciak bedzie myslal, ze jest bardziej chory/kaleki niz jest naprawde. Bo to naprawde nie jest tak, ze zle rzeczy przytrafiaja sie tylko innym ludziom, z dnia na dzien mozecie znalezc sie po drugiej stronie barykady, zobaczycie jak wtedy bedziecie spiewac.

      I to matki to pisza, wstyd normalnie.
      • gazeta_mi_placi Re: Niedobrze mi 23.09.13, 14:19
        To nie jej obowiązek, a zrozum wreszcie (zwłaszcza że u Was często są procesy o miliony z całego powodu głupstw), że gdyby dzieciakowi coś się stało to ona by była odpowiedzialna i wszyscy by na nią psy wieszali jak w przypadku kierowcy samochodu dostawczego który na prośbę znajomych z rodziny odebrał dziecko z kolonii, a potem miał wypadek.
        Wszyscy psy wieszali i na nim i na opiekunach kolonijnych którzy poszli (nie było to również zgodne z przepisami) na rękę rodzicom którzy nie mogli/nie chcieli odebrać dziecka w wyznaczonym terminie.
        • malgosiek2 Re: Niedobrze mi 23.09.13, 14:23
          Wiele razy za okazaną życzliwość/pomoc, musiałam mieć najtwardszy tyłek, aby na nim wylądować.
          Co nie znaczy, że nadal nie służę pomocą w różnych sytuacjach.
          I przypuszczam, że nie jedna z nas również.
        • myelegans Re: Niedobrze mi 23.09.13, 15:54
          ale obowiazkiem gminy jest zapewnienie dostepu do edukacji WSZYSKICH dzieci mieszkajacych w gminie, i gooowno by mnie obchodzilo, kto ma jakie obowiazki. Jest pielegniarka, niech sie dzieckiem zajmie, bo za to jej placa.
          W tym dzikim, kapitalistycznym kraju wszystkie dzieci tzw. specjalnej troski maja zapewniona pomoc ze strony gminy przy zerowym wkladzie finansowym rodzicow. np. dojazd, pojazdem spelniajacym wymagania np. dla wozka inwalidzkiego, osobna pomoc pelnoetatowa w szkole, jeden na jeden dla jednego dziecka, rehabilitacja jak potrzeba, osobny nauczyciel jezyka.
          A tu cholera dziecku trzeba pomoc w toalecie, zdrowemu intelektualnie dziecku i matki tu beztrosko wysylaja to dziecko do placowek specjalnych.
          Disgusting!

          Jak jestem lagodna z natury, to tu zrobilabym dzihad, nawet gdybym musiala do ministerstwa zapukac i do mediow udac.
          • kota_marcowa Re: Niedobrze mi 23.09.13, 16:02
            No ale dżihad, to chyba dyrektorce albo w gminie, a nie bogu ducha winnym ludziom. Skoro szkoła ma zapewnić, to niech dyrektorka kombinuje, a nie wsiąść na kobietę, która nawet nie jest pracownikiem szkoły.
            • myelegans Re: Niedobrze mi 23.09.13, 16:34
              No toz przeciez mowie: dyrektorka, gmina, kuratorium wojewodzkie, media, ministerstwo.
              Ja bym tego po prostu nie odpuscila.
              Pielegniarki nie winie, dyrekcje jak najbardziej. To jej obowiazek. NIech kombinuje, to jej praca.....
          • gazeta_mi_placi Re: Niedobrze mi 23.09.13, 16:27
            Nawet w murzyńskich slumsach gdzie normą są strzelaniny na tle narkotykowym w środku dnia?
            Bo, że coś działa w średnio bogatych i bogatych białych dzielnicach w to akurat wierzę.
            U Was dużo jest dobrobytu, nie przeczę, ale i są bieguny ostatniej nędzy.
            • myelegans Re: Niedobrze mi 23.09.13, 16:37
              Tak nawet w mocno mniejszosciowych intercity. Mam kolezanke, ktora uczy matematyki w jednej z takich szkol. W tym roku wszyscy gimnazjalisci i licealisci dostali iPady, mja darmowe obiady w calym miescie, wiec niepelnosprawnemu dziecku opieke rowniez zapewnia, bo to dziecko ma przede wszystkim jeden obowiazek i jest to nauka.
              W takich dzielnicach miasto pompuje wiecej pieniedzy w szkoly, w bogatych dzielnicach idzie z naszych podatkow.
              • gazeta_mi_placi Re: Niedobrze mi 23.09.13, 16:42
                Nosi kamizelkę kuloodporną? I jest byłym komandosem?
          • agamama123 Re: Niedobrze mi 24.09.13, 20:52
            Super mają te dzieciaki niepełnosprawne, full wypas normalnie.... Jakbyś mi jeszcze wskazała gminę w której jest tak różowo to chętnie się do niej przeniosę, serio...
            Szkoła z oddziałami integracyjnymi to nie szkoła specjalna ale szkoła, która dziecku dysfunkcyjnemu ma obowiązek zapewnić kształcenie i pomoc zgodnie z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego - dziecku się krzywda nie stanie a wręcz przeciwnie.
            • myelegans Re: Niedobrze mi 24.09.13, 21:49
              a jezeli szkola jest na drugim koncu miasta i wymaga godzinnego dojazdu, to szkola rowniez jak rozumiem zapewnia transport?
      • q_fla Re: Majenkir 23.09.13, 18:16
        Nic dodać, nic ująć.
        Jestem tego samego zdania.
        • myelegans Re: Majenkir 23.09.13, 19:40
          Mnie chyba najbardziej przeraza ogolnie panujaca tu znieczulica, w populacji, gdzie spodziewalabym sie wiekszej empatii i zrozumienia.
          - matko masz chore dziecko, no trudno, szkoda mi cie, ale martw sie sama, bo to TWOJ problem

          - nikt za moje pieniadze nie bedzie tu fundowal darmowej pomocy dla cudzego dziecka.

          Proponuje od jutra WSZYSCY placimy cene rynkowa za: wszystkie uslugi medyczne, 100% placimy za WSZYSTKIE lekarstwa, placimy za nauczycieli, budynki szkolne: remonty, media, ogrzewanie, podatki, placi kazdy za siebie. Zobaczymy jak daleko z tym zajedziemy. Acha, podatkow i skladek tez nie musicie placic.

          Smutne to okropnie.....

      • ola33333 Re: Niedobrze mi 23.09.13, 21:53
        tez mi niedobrze jak ten watek czytam.
        Mam swoje dziecko w niemieckiej szkole, i nie sadze, zeby ktos tu w ogole zaproponowal, zeby dziecko po operacji na normalnym poziomie intelektualnym, potrzebujace jedynie pomocy w toalecie 3x dziennie bylo odeslane do szkoly specjalnej.
        Mysle, ze personel by zostal odpowiednio zawiadomiony jak pomoc dziecku, a w razie potrzeby to by i dyrektorka poszla do tej toalety, gdyby akurat nikt inny nie mogl..
        • myelegans Re: Niedobrze mi 23.09.13, 22:52
          Cytat to by i dyrektorka poszla do tej toalety, gdyby akurat nikt inny nie mogl.. zgadza sie, bo tu trzeba odrobine dobrej woli i frontem do dziecka, zamiast nieustajacego zaslaniania sie skostnialymi i oderwanymi od zycia przepisami i "jakie kto ma obowiazki" bo to przeciez najwazniejsze bo. 'za to mi nie placa"
          • kota_marcowa Re: Niedobrze mi 23.09.13, 23:08
            bo to przeciez najwazniejsze bo. 'za to mi n
            > ie placa"

            Wiesz co, biorąc pod uwagę żałosne zarobki w polskich szkołach, to ten argument niespecjalnie mnie dziwi.
            • gazeta_mi_placi Re: Niedobrze mi 24.09.13, 11:46
              Ciekawe jak często w ramach swojej pracy e-mamy za darmo pomagają innym i jak często zostają za darmo po godzinach pracy.
            • myelegans Re: Niedobrze mi 24.09.13, 15:11
              I tu wlasnie wychodzi jak nasze katolickie spoleczestwo jest empatyczne i wyrachowane.

              Brawo tak trzymac i dalej pod siebie.

              BTW, nauczycielka mojego dziecka mieszka ze wspolmieszkanka w wynajetym mieszkaniu i .... zakupila wszystkie przybory do klasy na rozpoczecie roku, bo w klasie sa dzieci, ktore maja jeszcze mniej niz ona. Tak, na swiecie nauczycielom tez marnie placa, i pielegniarkom tez i innym tez,
              • gazeta_mi_placi Re: Niedobrze mi 24.09.13, 22:00
                Co ma do tego społeczeństwo? W każdym są osoby empatyczne i chętnie dzielące się z innymi -mającymi gorzej (ja też kiedyś taka byłam) jak i niespecjalnie interesujące się niczym innym poza własną rodziną i dziećmi.
                Nie sądzę aby Ameryka była jakaś specjalnie empatyczna, wystarczy tylko popatrzeć ile milionów dolarów wydają amerykańskie gwiazdy na torebki i sukieneczki podczas gdy mogłyby za te pieniądze ufundować przybory do wszystkich szkół amerykańskich i jeszcze by sporo zostało na inną działalność.
      • 3-mamuska Re: Niedobrze mi 24.09.13, 22:00
        majenkir napisała:

        > po przeczytaniu tego watku.
        >
        > Czy uwazacie, ze to naprawde tak ciezko ruszyc du.pe I pomoc dzieciakowi 3 razy
        > dziennie??
        > Tak po prostu? Nie rozsmieszajcie mnie, ze ta pielegniarka siedzi murem w gabi
        > necie caly dzien. Sama do kibla tez chyba wychodzi? Kobita najwyrazniej minela
        > sie z powolaniem, pielegniarka w szkole ma pomagac dzieciom a ta mala wlasnie p
        > otrzebuje pomocy.
        >
        > A wszystkim "zyczliwym" zycze, zebyscie same znalazly sie w sytuacji kiedy wasz
        > e dziecko bedzie potrzebujace I zeby nikt mu nie pomogl. Szukajcie sobie wtedy
        > opiekunek, szkol integracyjnych, rezygnujcie z pracy.... A dzieciak bedzie mysl
        > al, ze jest bardziej chory/kaleki niz jest naprawde. Bo to naprawde nie jest ta
        > k, ze zle rzeczy przytrafiaja sie tylko innym ludziom, z dnia na dzien mozecie
        > znalezc sie po drugiej stronie barykady, zobaczycie jak wtedy bedziecie spiewac
        > .
        >
        > I to matki to pisza, wstyd normalnie.

        Moge sie podpisać.
        Ja ze swojej podstawówki pamietam ze babka tylko siedziała i kawę pika kiddy did do mien nie weszlo.
        Prace miała tylko wtedy kiedy były jakieś bilansie i szczepienia.
    • malgosiek2 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 14:17
      8norka6 napisała:
      >Pielęgniarka w szkole bez polecenia dyrektorki nie chce podejmować się pomocy.

      Z tego opisu można wnioskować, że pielęgniarka jest chętna do pomocy.
      Więc dlaczego ona jest ta zła?
      Dla autorki wątku również jak widać co napisała dalej.
      P.S Wątek jest z kwietnia , więc może być z lekka nieaktualny smile
    • princess_yo_yo Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 15:11
      jak dlugo dziecko bedzie potrzebowac pomocy w toalecie? przeciez nie na zawsze. to jest kwestia znalezienia rozwiazania na czas okreslony. dyrektorka chyba od tego jest w szkole zeby sobie radzic z takimi sytuacjami, sama idea ze z powodu czasowej niedyspozycji dziecko sprawne intelektualnie ma sie przeniesc do szkoly specjalnej jest idiotyczna.
      wyjscie: zrobic krok do tylu i porozmawiac z dyrekcja szkoly jak znalezc rozsadne rozwiazanie w tej sytuacji. w szkole pracuje cala masa doroslych z tego co pamietam, wiec 5 minut z dzieckiem w toalecie raz albo dwa razy dziennie to nie jest jakis masakryczny wysilek systemu chyba?
      zatrudnianie specjalnego opiekuna w tym celu to lekka przesada ale skoro szkola albo gmina woli wydawac pieniadze w ten sposob, bo dziecko ma obowiazek szkolny i aparat panstwowo-szkolny musi zrealizowanie tego obowiazku umozliwic to prosze bardzo. jak sie nie da zalatwic sprawy po ludzku i normalnie to ja bym to zalatwila w odpowiednio absurdalny sposob wymagany w danej absurdalnej rzeczywistosci. i to czy bylaby rodzicem pracujacym w tym konkretnym przypadku czy nie, nie mialoby zadnego znaczenia.
    • przeciwcialo Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 15:23
      W NFZ dopytac jakie obowiązki na pielęgniarka szkolna, w końcu nfz ja opłaca.
      Moim zdaniem to skandal.
    • malgosiek2 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 15:40
      Pielęgniarka szkolna
      Pielęgniarka lub higienistka szkolna sprawuje opiekę nad dziećmi i młodzieżą objętymi obowiązkiem szkolnym i obowiązkiem nauki w miejscu, w którym się uczą i wychowują.
      Pod opieką pielęgniarki szkolnej znajdują się uczniowie od klasy zerowej w szkołach podstawowych po ostatnią klasę szkoły ponadgimnazjalnej, do ukończenia przez nich 19. roku życia.
      Dostępność pielęgniarki zależy od liczby uczniów w szkole, np. w szkołach, w których liczba uczniów zawiera się w przedziale 400-499 osób, dopuszcza się dostępność pielęgniarki lub higienistki szkolnej nie mniej niż 3 razy w tygodniu, nie mniej niż 4 godziny dziennie.
      Do zadań pielęgniarki należą między innymi:
      udzielanie pomocy przedlekarskiej w przypadku nagłych zachorowań, urazów i zatruć,
      doradztwo dla dyrektora szkoły w sprawie warunków bezpieczeństwa uczniów, organizacji posiłków i warunków sanitarnych w szkole,
      edukacja w zakresie zdrowia jamy ustnej;
      prowadzenie u uczniów szkół podstawowych (klasy I-VI) znajdujących się na obszarach, gdzie poziom fluorków w wodzie pitnej nie przekracza wartości 1 mg/l, grupowej profilaktyki fluorkowej metodą nadzorowanego szczotkowania zębów preparatami fluorkowymi 6 razy w roku, w odstępach co 6 tygodni.
      wykonywanie i interpretowanie testów przesiewowych wykrywających różne zaburzenia np. słuchu, ciśnienia krwi, ostrości widzenia, układu ruchu (skrzywiania kręgosłupa), rozwoju fizycznego.
      kierowanie postępowaniem po przesiewowym oraz sprawowanie opieki nad uczniami z dodatnimi wynikami testów
      czynne poradnictwo dla uczniów z problemami zdrowotnymi, sprawowanie opieki nad uczniami z chorobami przewlekłymi i niepełnosprawnością.
      podstawa prawna: Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 22 października 2010 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej Dz. U. z 2010 r. Nr 208, poz. 1376
    • 8norka6 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 20:11
      Łał, po co ktoś wyciąga wątek z kwietnia, na który w tamtym czasie nie było żadnej odpowiedzi?
      Gwoli wyjaśnienia:
      Sprawa dotyczyła zapewnienia właściwej pomocy dziewczynce podczas pobytu w szkole, nie koniecznie z pomocą pielęgniarki, równie dobra byłaby pomoc jakiegokolwiek nauczyciela czy woźnej. Notabene ta szkoła nie ma własnych woźnych, zatrudnia zewnętrzną firmę sprzątającą, z którą ma podpisaną umowę o wykonywanych obowiązkach porządkowych i niczego ponad to pracownicy nie tkną.
      Nigdy nie chodziło o szukanie jakichkolwiek "paragrafów" na kogokolwiek. Poszukiwałam z rodzicami dziewczynki wszelkich przepisów, na które możnaby się powołać w ubieganiu się o pomoc.
      Rozmowy były z pielęgniarką, wychowawczynią, świetlicznkami, dyrektorką - nie ma możliwości, by szkoła mogła zapewnić taką pomoc, jakiej dziecko potrzebuje. Wyjściem jest nauczanie indywidualne. Rozmowa z gminą - nie ma pieniędzy na pomoc nauczyciela, dziecko może chodzić do szkoły integracyjnej. Rozmowa telefoniczna z kuratorium - niby szkoła ma obowiązek zapewnić właściwe warunki dziecku niepełnosprawnemu, ale tak naprawdę przepisy są tak ogólne, że nic z nich nie wynika.
      Dziewczynka ma orzeczenie o niepełnosprawności oraz orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.
      Szkoła jest dla dziecka rejonowa, duża, pielęgniarka jest codziennie w godzinach przebywania dziewczynki.
      Żadno z rodziców nie może zwolnić się z pracy, bo wtedy nie mieliby za co dziecka utrzymać.
      Dziewczynka jest teraz w I klasie, rodzice przenieśli ją do szkoły integracyjnej. Jedyna szkoła integracyjna w mieście znajduje się na drugim końcu w stosunku do miejsca zamieszkania dziecka, wg gminy dziewczynka nie kwalifikuje się na szkolny transport, dojazd komunikacją miejską zajmuje rano godzinę i 15 minut. W klasie jest 20 dzieci, w tym 5 niepełnosprawnych, jedna pani, która uczy i jedna pomoc nauczyciela do wszystkich dzieci niepełnosprawnych. Pielęgniarka w tej szkole również nie pomaga dziecku, bo jest to rola pomocy nauczyciela.

      • malgosiek2 Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 23.09.13, 21:27
        Hmm.....zaskakujące i trudno uwierzyć, że nikt nie chciał pomóc.
        Ale możliwe jest wszystko w tym kraju niestety.
        Rozmowy były z pielęgniarką, wychowawczynią, świetlicznkami, dyrektorką - nie ma możliwości, by szkoła mogła zapewnić taką pomoc, jakiej dziecko potrzebuje.
      • ichi51e Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 12:16
        Masakra. Biedne dziecko. Zycze zdrowia w kazdym razie
    • attiya Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 11:54
      nie wiesz jakie inne obowiązki ma pielęgniarka??
      wow
      cóż, jedynym wyjściem jest opłacenie woźnej/sprzątaczki aby owemu dziecku pomagała w ubikacji i tyle
      a ty pracując jako np sekretarka chciałabyś 4 razy dziennie odrywać się od swoich obowiązków i szukać dziecka aby z nim pójść do toalety bo rodzice poprosili cię?
      • mary_lu Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 22:03
        Ale to pielęgniarki, a nie sekretarki są uczone, jak pomagać w toalecie niepełnosprawnym i osobom po zabiegach. To część pracy pielęgniarki, wykonują ją wszystkie pracujące na oddziałach. Ale dziunia, której, jak twierdzisz, większość obowiązków polega na podpisywaniu listy, plątaniu się po mieście i braniu udziału w zebraniach, z pewnością będzie chciała się od takiej pracy wymigać.
        • gazeta_mi_placi Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 25.09.13, 09:43
          Ale tamta pielęgniarka nie chciała tego robić bez zgody dyrekcji gdyż nie było tego w regulaminie, za zgodą by się (być może) zgodziła.
          Nie dziwię się bo w razie jakiegoś nieprzewidywalnego wypadku w pierwszym przypadku mogłaby mieć nieprzyjemności, w drugim mogłaby "zwalić" na dyrekcję.
          Albo działamy regulaminowo albo nie. W drugim przypadku należy brać pod uwagę, że wszystko jest w porządku do momentu gdy nie stanie się jakaś nieprzewidziana rzecz.
          Tak jak w przypadku zgody opiekunów (nieregulaminowej) na odwiezienie chłopca z kolonii do rodziców przez ich znajomego który był tamtejszym dostawcą na ich własną prośbę (nie mogli bądź nie chcieli odebrać osobiście syna). Gdyby dostawca nie miał wypadku wszystko byłoby pięknie, rodzice mieliby kłopot z głowy, opiekunowie łatę empatycznych, elastycznych, którzy idą na rękę rodzicom.
          Ale pech, bo kierowca miał wypadek i nastolatek nie przeżył.
          Zdaje się owi opiekunowie którzy zgodzi się na nieregulaminowe odebranie dziecka przez inną osobę (na prośbę i za zgodą rodziców) teraz się tłumaczą w prokuraturze.
          Osobiście nie dziwię się ludziom, którzy nie chcą robić rzeczy poza regulaminem bo w razie drobnego pecha do nich będą pretensje.
    • hanna_sty Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 12:06
      Ile dzieci jest w szkole? 100-200-300? Pielęgniarka nie jest od tego, zeby biegać do toalety z dzieckiem- nawet jeśli jest ono po operacji. To nie jest szkoła integracyjna ani specjalna. Proponuję odroczyć obowiązek szkolny do czasu gdy dziecko będzie zdolne do samoobsługi lub... znaleźć osobę dorosła, która zajmie się dziewczynką. To nie obowiązek szkoły. To nie nagłe zachorowanie czy wypadek.
      • 2kocury Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 21:41
        Poziom empatii większości forumek jest żenujący - mam nadzieję, że wasze dzieci też będą w takiej sytuacji- ciekawe jak wtedy będziecie śpiewać Krówska
        • madzioreck Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 21:55
          2kocury napisała:

          > Poziom empatii większości forumek jest żenujący - mam nadzieję, że wasze dzieci
          > też będą w takiej sytuacji-


          O, z Ciebie zaś empatia się uszami wylewa, dobrze życzysz dzieciom...
          • 2kocury Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 22:25
            Tak, teraz oburzenie, ale w stosunku do osób wypowiadających się na tym samym poziomie empatii na temat dziewczynki po operacji reakcji nie było. Naprawdę podejście do osób nawet lekko i chwilowo niepełnosprawnych jest straszne - sam sobie radź, nie pracuj jak masz trochę chore dziecko - zajmij się nim sam, a potem - a to darmozjady - po naszą kasę sięgają, albo nie stać cię na dziecko to go nie rób.
            • madzioreck Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 24.09.13, 23:32
              To, że uważam jakąś osobę, rodzica, za mało empatycznego, głupiego, bezmyślnego, egoistycznego i co tam jeszcze, nie oznacza, że źle życzę jego dziecku. Nie jest niczemu winne. Kumasz? A Ty właśnie życzyłaś dzieciom forumek niepełnosprawności, choroby. Więc nie pitol mi tu o empatii.
            • hanna_sty Re: chore dziecko a szkoła, zadania pielęgniarki 25.09.13, 08:58
              Mój miły kocurku,
              Fakt posiadania dzieci ( dziecka) wiąże się z ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ. Nigdzie nie jest powiedziane, że dziecko urodzi się śliczne, zdrowe i bezproblemowe. Bywa odwrotnie. I na barkach rodziców spoczywa odpowiedzialność za potomstwo. Odpowiedzialność fizyczna, moralna i materialna. Nie jest to sprawa innych, to nie mityczni "oni" mają zajmować się kupowaniem podręczników ( bo drogie), okiełznaniem rozhukanego dziecka ( bo on taki jest), podcieraniem mu nosa czy pomocy w ubikacji. Owszem, jeśli dziecko zachoruje w szkole/przedszkolu- placówka ma obowiązek zapewnić opiekę/pomoc do chwili przyjścia ( jak najszybszego) rodziców. W żłobkach i przedszkolach pomoc personelu jest konieczna ze względu na wiek, ale w szkole dziecko nie ma już problemów z samoobsługą. Obarczanie tym innych ( woźnej, nauczycielki, pielęgniarki) jest nieporozumieniem. Oznacza to, że dziecko nie może sprostać obowiązkowi szkolnemu na poziomie normalnej szkoły. I wymaga albo szkoły przystosowanej do specyficznych niepełnosprawności ( l.mn zamierzona) albo odroczenia obowiązku szkolnego albo...pomocy zorganizowanej przez rodzinę. Tak, tak rodzinę, nie placówkę czyli podatnika.
              I nie jest to brak empatii, ale uświadomienie roszczeniowym rodzicom pewnych zasad funkcjonowania, z którymi jak widać mają na bakier.
              Za miłe życzenia uprzejmie dziękuję. Zwykle tak jest , że sprawdzają się na odwróót. Pozdrawiam.
              • majenkir Re: 25.09.13, 14:16
                hanna_sty napisała:
                > Fakt posiadania dzieci ( dziecka) wiąże się z ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ.


                Ludzie ewoluowali, bo sie nauczyczyli dzialac w grupie I wzajemnie sobie pomagac.
                Bez tego dalej siedzielibysmy w jaskiniach.

                Oczywiscie, ze matka moze zrezygnowac z pracy I przejsc na utrzymanie podatnika, czyli rowniez Ciebie. Moze tez postarac sie o nauczanie indywidualne, za ktore tez miedzy innymi Ty zaplacisz. Dlatego w Polsce jest tak jak jest. Zamiast niewielkim kosztem pomoc dzieciakowi stanac na wlasne nogi, tak zeby w przyszlosci byl produktywnym obywatelem, wyrzuca go sie za margines spoleczenstwa i uczy postawy roszczeniowej.

                Niektorym widze marzy sie powrot czasow spartanskich uncertain.


                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                Coco i Bruno
                • hanna_sty Re: 25.09.13, 17:08
                  Posiadanie dziecka wiąże się z odpowiedzialnością(sic). I nie ma to nic wspólnego z czasami spartańskimi. Bohaterka wątku wykazuje postawę wybitnie roszczeniową- "mam chore dziecko więc niech pielęgniarka szkolna je obsługuje, bo to jej psi obowiązek. Nie, nie jest. Bo zaraz pojawią się kolejki roszczeniowych mamuś, które będą żądać, aby ich dzieciom zapisywać w zeszytaćh co jest zadane ( oj, jaki on roztrzepany), podcierać im pupy ( ojej, on nie umie), wycierać nosy, nosić teczki ( bo nie daj Boże skrzywi sobie kręgosłup) itd.
                  Pomoc - owszem, ale bez przesady. Dziecko ma się na swój rachunek. I póki tego nie zrozumiemy będzie tak jak będzie.
                  Roszczeniowi rodzice doprowadzili do zaniku zajęć dodatkowych w przedszkolach ( Marysi nie stać, więc niech nie ma nikt).
                  • majenkir Re: 25.09.13, 17:31
                    To moze w ogole zlikwidowac instytucje pielegniarki szkolnej? Bo jezeli ona nie jest do tego (temat watku), to chyba do niczego. A jak Twoj dzieciak sobie nos rozbije, to niech dzwoni do Ciebie, a Ty odpowiedzialnie przyjedziesz i opatrzysz.
                    • hanna_sty Re: 25.09.13, 20:14
                      1. Mój "dzieciak" w szkole raczej sobie nosa nie rozbije, bo jest dorosłym człowiekiem.
                      2. Szkolna pielęgniarka nie jest od podcierania - przepraszam za kolokwializm- tyłka, ale właśnie od opatrywania nosa czy udzielania pierwszej pomocy, ważenia, mierzenia, higieny. Ma najprawdopodobniej zakres obowiązków, w którym nie ma, że ma chodzić do ubikacji z uczniami. Chyba, że jest to szkoła integracyjna lub specjalna.
                      Powtarzam- jeśli dziecko nie jest wstanie obsłużyć się SAMODZIELNIE w tak podstawowej kwestii jak oddawanie moczu, wypróżnienie, jesli- bez względu na przyczynę- wymaga pomocy dorosłych to albo rodzice muszą mu tę pomoc zapewnić, albo wysłać do placówki, która statutowo ma obowiązek opieki nad dziećmi w jakimś stopniu niepełnosprawnymi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka