Pytanie zarówno do kociar jak i anty-kociar (tak, tak, zainspirowane dzisiejszą informacją o kotach wystrzelanych ze śrutówki

).
Sąsiedzi mają koty, nie wiem dokładnie ile. Sąsiadów widujemy rzadko, ich koty często. Zwłaszcza jeden ciągle łazi po naszym ogrodzie. Łazi, załatwia się (nieraz sprzątaliśmy kocie kupy), szlag zaczął trafiać nasze 2 tuje (tu oczywiście nie ma pewności, ale jest duże prawdopodobieństwo, że nie posłużył im koci mocz). Wczoraj 2 razy widziałam go na naszej działce, a wieczorem na podjeździe znalazłam martwego kreta - sam tam ducha nie wyzionął, raczej kotek przyniósł i ułożył sobie swoją zdobycz

Oczywiście utylizacją musiał zająć się mój mąż.
No i kurczę, trafia mnie! Nie chcę mieć na swojej posesji syfu, kocich odchodów i trupów zwierząt. Nie chcę, żeby moje dziecko bawiąc się w ogrodzie wsadziło ręce w kocią kupę i/lub znalazło martwego gryzonia zanim ktoś z doroslych go zauważy i wzięło go do ręki. Nie jest moim marzeniem leczenie dzieciaka z chorób odzwierzęcych. Nie chcę, żeby mi rośliny więdły. Nie chcę, żeby mój pies nażarł się padliny, jeśli to on pierwszy znajdzie przyniesioną przez kota zdobycz.
Wyjaśniam, że psa, owszem, mamy - ale to jest pies domowy, nie stróżujący, na dwór wychodzi tylko z kimś z nas, a oczywiście wtedy, gdy ktoś jest w ogrodzie, żaden kot nie przyłazi. Za to, gdy jesteśmy w domu, często widzimy przez okno kota przychodzącego "w gości" (wtedy doraźnie go wyganiamy, sami lub z pomocą psa) - a z pewnością o wiele częściej przychodzi, gdy nikogo w domu nie ma.
Nie chcę wszczynać wojny z sąsiadami, tym bardziej, że mówimy sobie tylko "dzień dobry". Ale co można realnie zrobić? Proszę nie doradzać mi kupna wiatrówki, ten przykład przytoczyłam z przymrużeniem oka
Bardzo proszę o powstrzymanie się też od uwag typu "okrutni ludzie, nienawidzący zwierząt etc." Zwierzęta lubię w granicach rozsądku, mam jedno, takie, którym jako rodzina jesteśmy w stanie się opiekować i uważam, że człowiek powinien być odpowiedzialny za to, co oswoił. W związku z tym sąsiedzi, decydując się na koty, powinni trzymać je w domu i/lub w granicach swojej posesji. Nie przemawia do mnie argument, że kot zgodnie ze swoją naturą musi łazić, bo w blokach też ludzie mają koty i te koty nie łażą sąsiadom po mieszkaniach.
Generalnie, chcę wiedzieć, czy i jak można pozbyć się problemu cudzych kotów na moim terenie nie pozbywając się kotów.