Dodaj do ulubionych

Mordy UPA na Wołyniu

01.07.13, 17:59
Czy któraś z Was interesuje się tą częścią historii ?
Mój ś.p. Dziadek uciekł wraz ze swoimi rodzicami z Wołynia (dokładnie z Wołczkowa) przed bandami UPA. Im się udało. Niewiele pamiętam z jego opowieści bo byłam dzieckiem, trochę więcej z czasów gdy byłam nastolatką ale Dziadek zmarł gdy byłam dorosła i dotarło do mnie jak wielu pytań nie zadałam. Dziadek był żołnierzem AK, walczył dzielnie w czasie wojny, dostał wiele medali i odznaczeń , które jako dziecko i nastolatka oglądałam prawie za każdym razem, gdy do niego przyjeżdżałam. Dziadek-pokażesz medale ? Pytałam a on za każdym razem wyciągał je schowane niczym relikwie-w dużej szafie, między ubraniami, w pudełkach, zawinięte w gazety. O tyle rzeczy nie spytałam...dzisiaj nie mam jak się dowiedzieć...

Z kolei śp Babcia (ale od drugiej strony) opowiadała mi o rzeziach jakich była świadkiem na rodzinch żydowskich (urodziła się i mieszkała w Szczuczynie). Słuchałam, nie rozumiałam, a gdy zaczęłam rozumieć było za późno by dopytać o więcej...

Pamiętam szczątki relacji, które mogę powtarzać moim dzieciom ale jest tego niewiele. Słysząc ostatnio rozmowę dwóch starców aż się odwróciłam , gdy usłyszałam:. ."wywieźli ich Niemcy i tyle ich widziano".. Coraz rzadziej słychać takie glosy, nie widuję też inwalidów wojennych- w dziecięcych czasach spotykałam kilku z orderami w klapie marynarki , bez kończyń, opierających się na drewnianych kulach podpachowych...

Tak mnie naszło na sentymenty...macie jakieś takie historie rodzinne związane z czasem II wojny i przed nią? Ma dla Was znaczenie to co się wtedy działo z Waszymi bliskimi, jaka była ich historia ? Przekazujecie dalej ?
Obserwuj wątek
    • krejzimama Re: Mordy UPA na Wołyniu 01.07.13, 18:18
      Moi żydowscy za pozwoleniem przodkowie mordowali Polaków z Jedwabnym, a potem wstąpili do NKWD.
    • paszczakowna1 Re: Mordy UPA na Wołyniu 01.07.13, 18:22
      Za 10 dni 70-ta rocznica krwawej niedzieli... Temat dla każdej kolejnej władzy niewygodny, z różnych powodów. Przykro jednak, że nawet sesji naukowych nie ma.

      > Tak mnie naszło na sentymenty...macie jakieś takie historie rodzinne związane z
      > czasem II wojny i przed nią? Ma dla Was znaczenie to co się wtedy działo z Was
      > zymi bliskimi, jaka była ich historia ? Przekazujecie dalej ?

      Mamy i przekazujemy. Ale moja rodzina nic wspólnego z Wołyniem nie miała. Natomiast (z mniej znanych epizodów II WŚ) osoba z mojej rodziny omal nie zginęła z rąk policji litewskiej w Glinciszkach.
    • woman_in_love poparłaś z PO pomarańczową rewolucję na Ukrainie, 01.07.13, 18:36
      a jej przywódcy uznali UPA za bohaterów. Juszczenko widział w UPA od początku obrońców Ukrainy, Tymoszenko miała do nich stosunek sympatyczny, natomiast cały Blok Julii Tymoszenko chce uznania Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) za stronę walczącą w II wojnie światowej o niepodległość państwową.

      I to jest dopiero ciekawe.
    • run_away83 Re: Mordy UPA na Wołyniu 01.07.13, 18:55
      Dziadkowie ze strony mamy mieszkali pod Baranowiczami (dzisiejsza Białoruś). Pięciu braci mojej babci zostało zesłanych na Syberię. Polacy ze wsi gdzie mieszkali dziadkowie masowo opuszczali swoje domy i uciekali w obawie przed banderowcami. Dziadkowie długo nie chieli opuścić domu, mieli duże gospodarstwo i dobrze im się żyło z Ukraińskimi sąsiadami, nie mieli żadnych zatargów. I to właśnie sąsiedzi ostrzegli ich pewnej nocy '41 roku by uciekali. A w trakcie ucieczki wpadli w ręce Niemców i zostali zesłani do obozu pracy w Encesfeld pod Wiedniem, skąd uciekli dopiero w '45 roku podczas alianckiego nalotu na fabrykę amunicji, w której pracowali więźniowie. Moja mama miała wtedy pięć lat, jej bracia - siedem i dwa. Po wojnie stracili cały majątek i zostali przymusowo przesiedleni na ziemie odzyskane.

      Drudzy dziadkowie mieszkalu przed wojną na podkarpaciu. W '39 dziadek został zmobilizowany a krótko potem cały jego oddział trafił na Sybir. Dziadek cudem uniknął zsyłki bo...zachorował na tyfus i leżał w szpitalu we Lwowie. Kiedy doszedł do siebie i zorientował się co się zdarzyło 17 września, uciekł ze szpitala i wrócił do rodzinnej wsi, skąd trafił "do lasu" - czyli przyłączył się do partyzantów. Babcię jednak regularnie odwiedzał - urodziła w czasie wojny dwóch synów. Ojciec dziadka przed wojną był wójtem i dziadkowa chałupa była najporządniejsza we wsi, więc Niemcy ulokowali tam posterunek żandarmerii. A moja babcia pomagała ukrywającym się Żydom, przez strych i piwnicę przewinęło się kilkanaście rodzin. Niemcy albo nic nie zauważyli, albo patrzyli przez palce. W '47 roku dziadkowie przyjechali na ziemie odzyskane. Dostali przydział mieszkania, w którym przez pierwsze pięć miesięcy dzielili dach nad głową z parą niemieckich staruszków czekających na transport do Niemiec. Potem mieszkali tu moi rodzice, a teraz ja i moja rodzina...
      • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 01.07.13, 21:45
        run-ale historie!dziękuję
        paszczakowa-dziękuję za opowieść
        • andaba Re: Mordy UPA na Wołyniu 01.07.13, 22:25
          Moją babcie zastała na Wołyniu wojna. Uciekała stamtąd narazając życie.

          Ale pamiętam jej opowieść, jak została wysłana przez stryjenkę, u której na łasce przebywała, aby oddała jakiś rondel czy patelnie na drugi koniec wsi. I podobno po drodze mijała powieszone trupy... Gdy wróciła do domu po oddaniu sprzętu, okazało się, że stryjenka szła za nią, ale tak, aby babcia jej nie widziała,
          To było na pewno nie później niz w 39 roku.

          Gdy wróciła, omal jej nie rozstrzelali Niemcy przed drzwiami własnego domu , bo złapali ją po godzinie policyjnej i odeskortowali do domu matki, która się jej wyparła - bo była przekonana, że jej najmłodsza córka przebywa kilkaset kilometrów na wschód... Gdy babcia wyrecytowała swoje dane z metryki matka otwarła drzwi i zemdlała - chwilę wcześniej twierdziła, że to nie jej córka i niech robią co chcą.

          Bardzo żałuję, że więcej od babci nie wyciągłam, ale babcia nie żyje od 20 lat i od koniec życia nieco sie kręciła w kółko z opowieściami, ale raczej co do ich prawdziwości nie ma wątpliwości, brakłoby jej na to wyobraźni... A książke by można napisac o jej przezyciach - najpierw ucieczka z Wołynia, potem podróż do Lwowa z malutką siostrzenicą (babcia miała 15 lat!), potem zesłanie do Niemiec na roboty, ucieczka stamtąd, praca na Montelupich i w końcu ślub, który nie był końcem przeżyc, bo choć wojna się kończyła to dziadka wysłano wlaśnie do walk z UPA, gdzie nie zginął tylko dlatego, że zszedł do potoku onuce przepłukać. W końcu zdezerterował stamtąd, bo nie widział sensu beznadziejnej walki, ginęli wszyscy. Został skazany na śmierć, babcia łażąc po ruskich dowódcach i błagając o ułaskawienie straciła dziecko... Ale dziadka uratowała, niebywałe...
          • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 07:44
            Andaba, bogate te opowieści, ja nie znam tylu szczegółów. Wiem tylko- że ten dziadek z Ukrainy miał niewładne nogi. Nie chodzil do 2 roku zycia. Babcia szła w pole a on zostawał w chałupie i się bawił na podłodze jak musiała iść z nim, brała go na plecy lub w chuste (!)
            Śpiewał mi masę piosenek ukraińskich i nauczył babcię robić barszcz-prawdziwy barszcz ukraiński
    • asia_i_p Re: Mordy UPA na Wołyniu 01.07.13, 22:42
      Tak, historia, która była legendą mojego dzieciństwa, archetypicznym romansem, który do pewnego stopnia kształtował moje podejście do miłości i małżeństwa.

      Brat mojej babci miał dwadzieścia kilka lat, kiedy poślubił osiemnastoletnią dziewczynę w 1943. Po roku ona urodziła dziecko, a po kolejnych dwóch albo trzech tygodniach aresztowało go gestapo (był w AK). Po pewnym czasie żonie odesłali jego ubranie zakrwawione i zawszone. Nigdy już go nie zobaczyła. Rodzina chciała go wykupić z Pawiaka, wszystko było załatwione na początek sierpnia 1944. Wybuch Powstania Warszawskiego uniemożliwił dokończenie "transakcji". Potem jeszcze jakiś sąsiad widział go w obozie przejściowym, a potem ślad zaginął. Najpierw żona, a potem syn szukali go przez Czerwony Krzyż - nic. Jedyne, co ustalono, to że więźniów tego obozu Niemcy wywieźli na morze i utopili, ale pewności nie ma.

      Ona już nigdy nie wyszła za mąż i na początku to właśnie było treścią tej legendy mojego dzieciństwa - ta wierność pierwszej miłości przez całe życie. Kiedy ją poznałam, byłam pełna podziwu, jak pogodna jest, jak wesoło i z humorem mówi o tym utraconym mężu, jakby siedział w pokoju obok. Ona sobie nie postanowiła, że już nigdy - po prostu nie potrafiła już nikogo pokochać. Nieraz myślę, co ona musiała przeżywać, kiedy dowiadywano się kolejnych rzeczy o metodach śledczych gestapo, kręcono wojenne filmy - co musiała sobie wyobrażać.

      Dopiero niedawno zrozumiałam dalszą wymowę tej historii, zauważyłam w niej brata babci, bo wcześniej widziałam tylko ją i jej wierność przez lata. On dał się aresztować, żeby ich chronić. Był uprzedzony, mógł uciec, ale wolał zaryzykować, że być może przyszli tylko dopytywać się o coś związanego z młynem, w którym pracował. Bo ucieczka narażała żonę z noworodkiem (zapewne nie miał czasu ich ostrzec). I druga sprawa - całe jego rodzeństwo było w AK, nikt z nich nie zmienił miejsca zamieszkania, nie ukrywał się i nikt nie został aresztowany. O tym akurat nie lubię myśleć za dużo.
      • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 07:48
        Asia- piękne i straszne zarazem....
        ja z historii miłosnych znam tę, że jak dziadek szedł przez wieś w mundurze i babcia go zobaczyła to aż jej serce stanęło. Ale on miał 21 lat a ona 15, była smarkulą. Co wcale nie przeszkadzalo by kilka lat później doszło do "zmówin" i ślubu. Jednak nie był to ślub z wielkiej miłości. Dziadek był jednym z kilku bohaterów we wsi, był kimś w kim się kochano ale jako w kimś sławnym a nie w człowieku. Nie wiem czemu babcia akurat, widać zwróciła swoją uwagę wink Pobrali się i zajęli opustoszały poniemiecki dom winkTak kiedyś było..
        Może uda mi się odzyskać medale i ordery dziadka-może na ich podstawie prześledzę jakoś jego wojenną historię..
    • wimperga Re: 01.07.13, 22:43
      Interesuję się i przekazuję dzieciom - mój dziadek zginął w niemieckim więzieniu bo nie podpisał volkslisty, cóż, bardzo patriotycznie, ale zostawił babcię z 3 dzieci na pastwę wojny i potem komunistów,
      - babcia mojego męża od stony matki , Niemka urodzona pod Warszawą, podpisała volkslistę (rodzina podzielona, ona została w Polsce z mężem Polakiem, a jej kuzyni wyjechali do Niemiec, teraz siedzą w Polsce u teściowej bo im tu lepiej niż z własnymi dziećmi),
      - babcia męża od strony ojca została zesłana na Syberię za to, że była polską nauczycielką i tam wyszła za mąż za Rosjanina, w 1946 wyjechala do Polski z 3-miesięcznym niemowlakiem pod pachą - ojcem mojego męża.
    • m_incubo Re: Mordy UPA na Wołyniu 01.07.13, 22:56
      Dziadkowie ze strony ojca mieszkali we wsi w pow. Krzemieniec, musieli uciekać, z moim ojcem jako małym chłopcem. Zostali ostrzeżeni przez sąsiadkę, której mąż był w UPA, oni uszli z życiem, a ona zginęła.
      • oteczka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 06:41
        Historia mojej rodziny jest bardzo długa ,tragiczna wręcz ale z pozytywnym zakończeniem ,mój pradziadek drwal z Nowego Sącza na początku poprzedniego wieku przeniósł się w okolice Równego ,dokładnie wieś Szepietówka po 1 wojnie ,polscy żołnierze powiedzieli polakom żeby szli z nimi bo zamkną granicę i zostaną w Rosji słuchy były że wieś zostanie w Polsce niestety granicę zamknęli parę km od wioski i tak rodzina została w Rosji mój dziadek miał ,3 rodzeństwa ,brat dziadka ożenił się miał 2 synów,w czasie wielkiego głodu ,jego żona nie mogła patrzeć jak jej synowie umierają z głodu zabiła synów a potem siebie ,stryjeczny dziadek miał druga żonę i córkę, wojnę spędzili na robotach w Niemczech ,potem Argentyna na końcu Stany Zjednoczone,obie siostry zostały wywiezione z rodziną na Kazachstan,mój dziadek pracował wraz z ojcem i bratem w lesie, na tydzień do lasu brali bochenek chleba a reszta pożywienia to wrony i wiewiórki ,głód i bieda były straszne, w 1937 roku wraz z kolegą przedarł się przez granicę i dotarł do Polski ,dużo by pisać,po wojnie przez lata szukał przez Czerwony Krzyż rodzeństwa oni myśleli że on zginął aż wreszcie pod koniec lat 60 odnalazł brata a ten miał kontakt z siostrami ,byłam świadkiem spotkania rodzeństwa spotkali się w Polsce w roku 1970 po 34 latach .
        • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 07:55
          oteczka- o rany, tragedia na tragedii i finał we współczesnym świecie..

          kiedyś to ludzie mieli problemy, wybory moralne, zachowania ludzkie bądź nie....mięczakami przy nich jesteśmy..
    • adellante12 Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 08:20
      Ja pochodzę z miejscowosci w której polscy osadnicy na ziemiach odzyskanych wymordowali całą wieś bez wyjatku co do sztuki. 274 rodziny - nikt z niemieckich rolników nie przezył. Wszyscy bez wyjatku zostali zapedzeni do jednego wielkiego budynku i tam za pomoca trotylu wysłano ich do św. Piotra. W sąsiedniej wsi wszystkich mieszkańców wysadzono w trakcie wypedzania ich za Nysę- poczekali az wejdą na most kolejowy i wysadzono go.
      • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 08:50
        jaka to miejscowość ?
    • edelstein Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 09:10

      Wuj wcielony do Wermachtu zostal zastrzeloby podczas walk w Afryce,jest pichowany na cmentarzu w Kairze.Mam wszystkie dokumenty m.in listy,listy komendanta ibformujace o smierci i listy z czerwonego krzyza z Nr grobu i mitjscem.Wszystko oryginaly podpieabe heil hitler i z pieczatka ze swastyka.
      Mam planach dokladnie przesledzic jego historie,bo od wcielenia do wyladowania w Afryce jest jedna wielka zagadka.
      Polska czesc rodzina,pradziadrk odznaczony Virtutti Militari ze obrone Warszawy.Niemieccy zolnierze distali cynk kiedy dziadek z AK do domu zaeita,zlapali go przed domem,babcia zaslonila ojca wlasnym cialem razem z pozostalymi dziecmi.Niemiec powiedzial:mam dzieci w wieku twoich.Po czym darowal mu zycie.Mam nadzieje,ze mu tez udalo sie wrocic spiwrotem do swego potomstwa.

      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
      Autorem powyzszego zdania jest M.
    • esr-esr Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 09:19
      mój ojciec pamięta jak przyszedł do nich sąsiad ukrainiec i powiedział do mojego dziadka: panie S... niech pan ucieka, bo będą mordować polaków. i uciekli na szczęście, rozpoczynając długą tułaczkę po polsce. tak więc historia nie jest czarno-biała - byli dobrzy i źli ukraińcy.
      BTW na moich terenach jest dużo osiedleńców po akcji W, dużo ukraińców (mamy nawet jeden program w lokalnej tv nadawany po ukraińsku), rocznica mordów na wołyniu jest tu bardzo ważna, szczególnie wśród pokolenia mojego ojca, które to przeżyło.
      • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 09:31
        esr-esr
        A z jakiej miejscowości pochodzi ojciec ?
        Gdzie teraz mieszkacie ?

        edel-najlepszy przykład na to, że nawet w rodzinie nic nie jest jednoznaczne...niesamowite.
        • esr-esr Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 09:53
          mieszkam pod olsztynem - warmia, jako ziemie odzyskane była zasiedlana ludźmi z ziem utraconych.
          ta historia, która przytrafiła się moim dziadkom, nie miała miejsca bezpośrednio na wołyniu (mieszkali pod stryjem), ale świadczy o tym że nienawiść polsko-ukraińska była wszędzie. ludzie mieszkali obok siebie latami i nagle jedni chcieli zabić drugich za pochodzenie, chodź jak widać byli i tacy którzy pomagali. ciarki mi przechodzą jak sobie pomyślę, że kiedyś może się okazać że mój sąsiad spojrzy na mnie jak na wroga.
          była u nas kiedyś dyskusja na ten temat (jak "pokłosie" wchodziło do kin) i byłam przerażona jak wiele osób dobrze mi znanych, nawet przyjaciół, ma bardzo zdecydowane i negatywne zdanie na temat niektórych narodowości.
        • esr-esr Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 10:01
          www.tvp.pl/olsztyn/magazyny/ukrainskie-wiesci/
    • ewa_mama_jasia Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 09:27
      To wszystko nie jest takie proste. Lepiej tego nie drążyć. Bo mozna się dowiedzieć zbyt dużo. AK na niektórych terenach współpracowała z Niemcami (np. przy likwidacji AL czy BCh). Wysiedlanie Polaków z Bieszczad tez nie było takie cukierkowe jak w "Sladach rysich pazurów". Gdzieniegdzie Polacy zachowywali się gorzej niż Ukraińcy. Partyzantka siłą zabierała chłopom ze wsi ostatnie resztki zywności, te które uchowały sie przed Niemcami. Żołnierze wyklęci po wojnie strzelali do rodaków tylko dlatego, że ci mieli inne poglady. A mordowanie sołtysów, milicjantów - często z własnej wsi czy własnego miasteczka?
      Naprawde, w tamtych czasach nic nie było czarne i białe. Skąd wiesz, czy Twój dziadek nie dostał tych medali za likwidację ludzi z AL?
      Historię mamy tragiczną, w zasadzie każdy mógłby opowiedzieć jej jakąś część.
      • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 09:32

        > To wszystko nie jest takie proste. Lepiej tego nie drążyć

        Skąd wiesz, czy Twój d
        > ziadek nie dostał tych medali za likwidację ludzi z AL?

        dlaczego, lepiej nie drążyć ?
        nie wiem na 100% za co-i pewnie już się nie dowiem...
        • ewa_mama_jasia Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 09:42
          A dlatego, że wtedy były inne czasy, inna mentalność ludzi, inne wychowanie. Bo permanentne ogromne zagrożenie zycia powodowało polaryzację postaw: wielkie bohaterstwo i wielkie świństwo.
          A wszystko zalezy od punktu widzenia.
          • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 09:50
            Ale ja to wszystko wiem
            I nadal nie rozumiem, dlaczego uważasz że nie powinnam drążyć tematu ?
      • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 10:13
        Lepiej nie drążyć - czasem tak.
        TV pokazała kiedyś historyka, specjalizującego się w militariach i orderach.
        Opowiedział, jak przyszła do niego elegancka pani, strasznie dumna i patriotyczna, z krzyżem Virtuti Militari z XIX wieku po jakimś pra-pra dziadku. Chciała dowiedzieć się więcej o bohaterze i wzbogacić rodzinną legendę. Historyk spojrzał na krzyż i zmartwiał - bo te akurat Virtuti z datą 1832 dawano nie za udział w powstaniu listopadowym, o nie. Dawał je car, za tłumienie powstania.
        • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 11:02
          Nadal nie rozumiem-dlaczego lepiej nie drążyć.
          Rozumiem, że można się rozczarować, czuć rozgoryczenie, że świat musi wywrócić się do góry nogami.
          Ale..mnie to nie dotyczy. Ja chciałabym wiedzieć więcej na temat swoich przodków-bez względu na to kim byli i jacy byli. Mój dziadek ze strony matki był dzieckiem panieńskim, nosił nazwisko matki, prawdopodobnie synem pana ziemskiego, u którego pracowała babka. Chciałabym wiedzieć więcej-choć to nieślubna część historii (raczej), pradziadek z kolei był znanym w okolicy babiarzem, nie popuszczał żadnej, raz go babka przyłapała na mizdrzeniu się podczas siekania pokrzyw, polała się krew (ponoć)-też bym chciała wiedzieć więcej. I teraz gdy bym chciała i zapamiętała nie ma już kogo pytać,kurde ;/
          • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 11:30
            No pewnie, ale to zalezy od nastawienia.
            Tamta pani, z opisu sądząc, miała parcie na nieskalanie szlachetną szlachtę, poczucie, że jest samą śmietanką, taki snobizm na patriotyzm wyssany z mlekiem matki. Informacja o przodku- zdrajcy i sprzedawczyku, któremu pewnie potem nikt ręki nie podawał, byłaby dla niej strasznym ciosem.
            Ja mam wymieszanych przodków - więcej wyznań w III ode mnie pokoleniu niż samych pradziadków, rozmaite klasy społeczne, oderwania się od 'swoich', ciekawią mnie te sprawy mocno, bardzo żałuję, że wiem tylko tyle ile wiem, a nie więcej.
            I też mam rodzaj snobizmu - na tak zwane 'przyzwoite zachowanie'.
            Więc jakoś tak się zabawnie składa, że mniej interesują mnie wspomnienia prawuja z Wermachtu (o ile jakieś u kuzynostwa się ostały, nie wiem) niż kartka pocztowa pra-pra stryja z wyprawy kijowskiej. Prawuja poznałam jako człowieka absolutnie porządnego, zapewne moi dziadkowie nie zmienili na joty o nim opinii, ale może i oni nie dopytywali?
            A gdyby wśród moich przodków było na przykład chłopstwo z Jedwabnego? Albo jakiś incydent z Rakowiecką? Jakiś przejęty popowstaniowo majątek? Czy miałabym odwagę drążyć?
            • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:00
              Spróbuj, może jednak warto wink?
              Ta ciekawość i chęć poszukiwania zależy chyba od wieku wink
              Ja mam nastawienie i parcie przede wszystkim na wiedzę- nie rusza mnie , że odkrylabym coś niechlubnego-wszak nie mam na to żadnego wpływu a i to co się z kim wydarzyło nie odnosi się do mnie. Ot, historia po prostu
              • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:09
                E, nieee, ja mam do obrobienia bliższe i ważniejsze dla mnie historie. Prawuj ze trzydzieści lat nie żyje, mogłabym jego dzieci pytać, ale mam wrażenie, że bym sie zbyt wiele nie dowiedziała.
          • oteczka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 11:30
            Dlatego zawsze wypytywałam dziadka o dzieje rodzinny ,mogłam słuchać w nieskończoność ,moim dzieciom też przekazałam chociaż zawsze mówiły, uwaga opowieści z mchu i paproci ,może dlatego że dużo i często opowiadam bo mam co , teraz pierwszy raz przekazałam część historii 11 letniej wnuczce ,była bardzo przejęta i cały czas zadawała pytania ,wiele nie rozumie inne czasy inne pokolenie ale trzeba mówić bo co po nas zostanie jak nie wspomnienia.
            • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:25
              Oteczko, a może spiszesz ? DZISIAJ strasznie żałuję , że nie przysłuchiwałam się bardziej, że nie zapamiętałam wiecej
      • paszczakowna1 Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:16
        > AK na niektórych terenach współpracowała z Niemcami (np. przy li
        > kwidacji AL czy BCh)

        Czyżby? Gdzie taka współpraca miała miejsce i skąd o tym wiadomo?

        >Wysiedlanie Polaków z Bieszczad tez nie było takie cukier
        > kowe jak w "Sladach rysich pazurów".

        Polaków?

        >Skąd wiesz, czy Twój d
        > ziadek nie dostał tych medali za likwidację ludzi z AL?

        Koń by się uśmiał. W PRL?
        • oteczka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:22
          To chyba nie do mnie ?
        • ewa_mama_jasia Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:47
          > > AK na niektórych terenach współpracowała z Niemcami (np. przy li
          > > kwidacji AL czy BCh)
          >
          > Czyżby? Gdzie taka współpraca miała miejsce i skąd o tym wiadomo?
          Skąd wiadomo? Na pewno nie z książek do historii. Z relacji spisanych przez osoby w taki czy inny sposób biorące w tym udział. Będące w archiwach rodzinnych i publicznych. Ze zdjęć robionych przez bohaterów i "bohaterów" tamtych wydarzeń.
          >
          > >Wysiedlanie Polaków z Bieszczad tez nie było takie cukier
          > > kowe jak w "Sladach rysich pazurów".
          >
          > Polaków?
          Tak, Polaków. Doczytaj sobie.
          >
          > >Skąd wiesz, czy Twój d
          > > ziadek nie dostał tych medali za likwidację ludzi z AL?
          >
          > Koń by się uśmiał. W PRL?
          Nie wiem, kiedy i od kogo dziadek autorki dostał te medale. Może jeszcze
          podczas wojny, a może po wojnie ale od władz niekoniecznie z PRL.
          • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:50
            Nie wiem, kiedy i od kogo dziadek autorki dostał te medale. Może jeszcze
            > podczas wojny, a może po wojnie ale od władz niekoniecznie z PRL


            z tego co wiem w czasie i tuż po wojnie
            w 2002 roku bodajże dostał honorowy tytuł pułkownika
          • paszczakowna1 Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 22:05
            > Skąd wiadomo? Na pewno nie z książek do historii. Z relacji spisanych przez oso
            > by w taki czy inny sposób biorące w tym udział. Będące w archiwach rodzinnych i
            > publicznych. Ze zdjęć robionych przez bohaterów i "bohaterów" tamtych wydarzeń

            Zaraz, jeśli relacje są spisane, to możesz podać źródło. (Mam nadzieję, że nie są to wyłącznie zeznania w archiwach UB). Możesz też podać jakieś konkrety (przede wszystkim, na czym ta współpraca polegała, gdzie miała miejsce, kto współpracował, przeciwko komu). Inaczej jesteś mało wiarygodna.
            • ewa_mama_jasia Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 10:58
              Ależ mnie nie chodzi o to, żebyś mi uwierzyła. Nie mam zamiaru nikogo przekonywać. Wskazuję tylko na fakt, że historia narodu polskiego była tragiczna, było w niej i wielkie dobro, i wielkie zło. I czasami poruszanie tego tematu nawet wśród rodziny czy bliskich przyjaciół może spowodować niepotrzebne kwasy. Było, minęło, historii nie zmienimy.
              • paszczakowna1 Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 11:25
                > Ależ mnie nie chodzi o to, żebyś mi uwierzyła. Nie mam zamiaru nikogo przekonyw
                > ać.

                Tu nie chodzi o moją wiarę czy niewiarę, tylko o to, że uważasz, że wiesz coś, co jest kontrowersyjne i przemilczane i dla wielu osób ciągle może być bolesne. Po czym oświadczasz "wiem, ale nie powiem". Nieładnie. Jak już się hasło "AK współpracowała z Niemcami przeciwko BCh i AL" rzuciło, uczciwość wymagałaby podania konkretów. Osobiście uważam, że to raczej mało prawdopodobne (tam gdzie działały AL i BCh, Niemcy, jak by to powiedzieć, nie współpracowali z AK; gdybyś napisała: przeciwko partyzantom sowieckim, co innego, bo na ziemiach wschodnich czasem zawiązywały się lokalnie bardzo egzotyczne sojusze), ale w końcu a priori wykluczyć nie mogę.
    • pa-trynka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:09
      Ojciec mojego teścia został zamordowany w tamtym czasie przez swoich uczniów Ukrainców. Przyszli do domu i zabili go na oczach żony, tej darowali życie gdyż była w ciąży ale wygnali ją tak jak stała. Teść urodził się jako pogrobowiec, co położyło się cieniem na całe jego życie... a śmierć ojca i wydarzenia tamtego okresu stała się tematem tabu dla jego matki.
      Rodzice teścia byli nauczycielami i pojechali na tamte tereny nieść kaganek oświaty mieszkającym tam ludziom.
      • kietka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:29
        to wpis mojej cioci ze strony ojca Ireny, Władysław Więckiewicz, to mój dziadek.

        Podporucznik Jan Borysewicz „Kryś” był dowódcą V BATALIONU 77 PUŁKU w skład którego wchodził oddział mojego Ojca Władysława Więckiewicza ps”WICHURA”r”,”ZEMSTA”.Zginął kilka dni później 3.02.1945r.z rąk NKWD w okolicach Koleśnik.
        Nie żyje brat Ojca Piotr Więckiewicz ps”WIATR”.Aresztowany w grudniu w 1944r.Zamęczony torturami w więzieniu w Trokach,skazany na Sybir,zmarł w drodze na zesłanie.Rodzina nie zna miejsca pochówku.”PARTYZANCKIE WSPOMNIENIA”-Stanisław Truszkowski ps.”SZTREMER”
        Zginął również syn Piotra ,Józef,ps”WIATEREK”"/miał 21 lat/.Zastrzelony w łaźni wraz z innymi żołnierzami AK w okolicach Wersoki.
        Żyje w Polsce syn Władysława,Stefan Więckiewicz żołnierz AK ps.”WICHEREK”.Chyba był jednym z najmłodszych żołnierzy./1927r./Dzisiaj ma 82 lata.
        CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!-córka Władysława -Irena
        • kietka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:32
          jezeli chodzi o stronę mamy, to dziadkowie uciekali spod jarosławia, wiekszosc rodziny wywiezieni na sybir, na oczach sp Babci UPA zamordowała jej nieletniego brata przez strzał w plecy podczas próby ucieczki, zwylki sasiedzi przyszli z karabinami...
          ciezko nawet pisac, co wtedy przeszli...
          • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:35
            kietka-nie odbierz źle ale :wow...
            może jednak opisz, dla potomnych...
            • kietka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:47
              widzisz, dlatego, ja spokojna osoba nie trzymam pary, kiedy, działalnośc w strukturach represyjnych ZSRR nazywa sie błedami łodości, wymordowali mi polowe rodziny...
              nie dodałam jeszcze, ze brat mojego dziadka od strony babci, oficer miał być stracony w Katyniu, uciekł wykupując się złotym zegarkiem, żył i zmarł w Wielkiej Brytanii.

              w klasie chyba 7 , jakos koncowka lat 80, na lekcji historii klocilam sie nauczycielka o Katyń (wg niej niemcy mordowali), przynioasłam nawet zdjecia wujka itd., zdjecia mi zabrano nie oddano nigdy, babcia po raz 2 osiwiała, jak dowiedziala sie co zanisłam do szkoły, ale przeciez, wiadomo, ze Ruscy mordowali, to bylo dla mnie takie oczywiste i dziwne, ze nikt o tym nie wie...a mama powtarzała, nie powtarzaj....mała juz przecie znie byłam
              • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 12:51
                przynioasłam nawet zdjecia wujka itd., zdjecia mi zabrano nie oddano nigdy, babcia po raz 2 osiwiała, jak dowiedziala sie co zanisłam do szkoły, ale przeciez, wiadomo, ze Ruscy mordowali, to bylo dla mnie takie oczywiste i dziwne, ze nikt o tym nie wie...a mama powtarzała, nie powtarzaj....mała juz przecie znie byłam

                Mała nie mała. Ja w tym wieku wiedziałam niewiele...
                sad
                • kietka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 13:05
                  mysle, ze "uratował" nas fakt, ze to był juz 88 rok...mysle, ze 10 lat wczesniej bezpieka by nas troche przetrzepała...moi rodzice solidarnosciowcy, moze nie z "afiszy", ale wokol domu kapus miał wydeptana scieżkę...zyło się w strachu...wiec musiałam wiedziec, co wolno, a co nie wolno...heheheh teraz mi sie przypomnialo, jak Babcia kategorycznie zabroniła mi sie zapisac do TPPR w 4 klasie, wterdy zaczela mnie troche uswiadamiac...

                  Babcia zmarła w 2003 roku, nigdy nie poznałam innego dziadka, czy babci...zaluje, ze nie spisałam jej opowiesci, troche nagrywałam pod koniec jej zycia, do konca zachowala trzezwosc umyslu, zmarła z usmiechem na ustach, martwiac sie o nas, ze bedziemy płakac...i jak teraz zyc w swiecie, gdzie honor, odwaga, to pojecia z lamusa...teraz tylko lans...kasa...staram sie dziecie wychowywac "po staremu", ale juz słysze, ze corka za mikka nadzisiejsze czasy, a ona po prostu jest kolezenska, uczciwa, szczera...kurcze, moze robie blad
                  • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 13:19
                    Z całym szacunkiem, nie myl epok.
                    Moglibyście dostać w kość w latach pięćdziesiątych, no, może w sześćdziesiątych, ale system dałby wam spokój od Gierka w górę. (Ok, szkoła mogłaby się czepić, ale nic więcej). A już w latach osiemdziesiątych, to naprawdę, dajże pokój. Za Katyń nikogo nie ganiano. Twoja babcia zareagowała przesadnie, bo miała za sobą traumę.
                    • kietka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 13:26
                      własnie o takich ludziach pisze...
                      pozostawie bez komentarza fakt, co mogła i co robiła bezpieka na poczatku lat osiemdziesiątych...czy tzw od gierka w gore...ja pier..., jak mozne byc takim ignorantem...
                      • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 14:34
                        Łagodniej może, dobra?
                        Bezpieka w latach 70 i 80 mogła dużo, a jakże, ale nie w sprawie Katynia, nie w sprawie posiadania złotych monet i nie w kwestii dowcipów politycznych!
                        Były nowsze kwestie do ganiania, jak rany. Dziady, Wybrzeże, Radom i Ursus, KOR, ROPCIO, KPN, nawet uniwersytety latające, oczywiście nielegalny druk i kolportaż - za działania można było solidnie wziąć po łbie, przesiedzieć się nawet solidnie, a jakże, ale nie za to, że uczeń na lekcji opowiadał o Katyniu! Ja w 80 Katyń w szkole przerabiałam, i nikt mi Niemców nie wmawiał...
                        Zresztą to już nie była jakaś publiczna tajemnica, w końcu w drugim obiegu wydano już kilkadziesiąt pozycji o Katyniu, na litość boską, sam Czapski miał coś z sześć wydań w róznych nielegalnych wydawnictwach, wydawano Łojka, Wańkowicza, Mackiewicza, Swianiewicza, nawet materiały amerykańskiej komisji Kongresu - już nie wspomnę litościwie, że prawdziwą wersję przytoczyła Litieraturnaja Gazieta właśnie w roku 88.
                        Jakbyś pomnik chciała stawiać, jasne, miałabyś poważne kłopoty, ale nie za gadanie na lekcji, jak rany.
                        Oczywiście pozostaje kwestia regionu - może w jakichś ośrodkach śruba była dokręcana mocniej niż w wielkich miastach, zgoda, słyszałam bodaj o Białej Podlaskiej jako o bardzo ciężko zastraszonym mieście.
                        • kietka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 14:43
                          o czym ty piszesz?
                          dla twojej informacji jestem z Gdańska, widziałam karabin przy głowie własnego ojca, gdy miałam 6 lat, pisac dalej? ...tak, to był poczatek lat 80...
                          to co zrobiłam w szkole, to była działalnosc wywrotowa, nie wazne, ze Katyn, czy Ursus...

                          jeny, nie, nie bede wyjasniac nie mam siły do takich ignorantów...
                          • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 14:59
                            No dobra, jak u nas przewalali mieszkanie, to też nie był to najmilszy wieczór mojego życia (acz bez broni - u ciebie to był 13 grudnia zapewne?), ale cała reszta jaką ci podałam to są fakty, wydawnictwa są w archiwach, możesz podociekać co było wydawane, kto i za co był wówczas skazywany - jak znajdziesz przypadek ucznia skazanego za nawijanie o Katniu to ci zwrócę honor.
                            Natomiast to, że udział zajściach w Ursusie, gdzie ludzi puszczano ścieżkami zdrowia (76) to to samo, co uczeń wygłaszający na lekcji poglądy godzące w sojusze, to wybacz, ale jest mocno ekhem, odległe od rzeczywistości.
                            • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 15:06
                              Że się wtrącę jeśli pozwolicie
                              kto i za co był wówczas skazywany - jak znajdziesz przypadek
                              > ucznia skazanego za nawijanie o Katniu to ci zwrócę honor

                              nawijanie o Katyniu-umniejszasz tym sformułowaniem to, co tam się wydarzyło
                              kietka -z tego co zrozumiałam z jej postów-nie twierdzi, że zabraliby ją za to co mówiła, ale że się tego obawiała,
                              poglądy godzące w sojusze- w zbrodni katyńskiej i mówieniu o niej nie godzenie w sojusz było najważniejsze -istotny był fakt bycia przeciwnym temu, czego uczą w szkole, sprzeciwiania się "prawdy" o historii. Już samo to nadawalo się na zawieszenie w prawach ucznia co najmniej
                              • kietka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 15:22
                                guderianka, to nie chodzi o zawieszenie mnie w prawach ucznia, nie chodzi mi o martyrologie, ale o realne zagrozenie mojej rodziny, ktora i tak była "na widelcu" ze wzgledu na "pochodzenie"...jak ktos nie rozumie, to trudno, nie bede tłumaczyc...
                                • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 15:31
                                  Jeżeli twoja rodzina była na widelcu za działania bieżące, to szkolne wystąpienia by jej nie zaszkodziły, bo to drobiazg w porównaniu z resztą podziemnych działań (związki, kolportarz i druk, ukrywanie, przemyt, radio, itp.)
                                  A jeżeli twoja rodzina nie była na widelcu, to też by jej nie zaszkodziły, ponieważ MO i UB miały od roku 1976 licznych poważniejszych opozycjonistów do ściagania.

                                  Na koniec anegdotka, rok 87 lub 88.
                                  Mój znajomy, drukarz, przenosił nakład. Nielegalny, oczywiście. I złapał ogon. Wiał, tym razem mu się nie udało, dopadli go, rzucili się na pakunek....
                                  - Eeeeeeeeeeeee, co pan tu z tym barachłem ucieka, my jesteśmy z gospodarczej - z rozczarowaniem stwierdził dziarski milicjant.
                                  • mdro Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 23:53
                                    A, bo w MO była specjalizacja - znajomy opowiadał, że w stanie wojennym zrobili mu w domu kipisz w poszukiwaniu śladów ukrywającego się Bujaka, ale pyrkoczący aparat do bimbru ich nie zainteresował (a znajomy ze strachu umierał, bo za to mogli na kilka lat posadzić).
                                    • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 07:52
                                      Oni w ogóle zabawni bywali.
                                      Jak u nas zrobili kipisz (mało co znaleźli, he he, spóźnieni byli) to zazyczyli sobie jeszcze rzutu okiem na piwnicę. Proszszsz, idziemy do piwnicy. Normalna, blokowa. Zaglądają, widać, że nic nie znajdą, tata zamyka piwnicę, a obywatel milicjant: - wie pan, tak pan trzyma narty w tej piwnicy, nie można, jeszcze ukradną...
                              • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 15:23
                                Guderianka, bo mi wszystko opadnie.
                                Toż o tym właśnie mówię - obawa być mogła, ale nie była ona racjonalna na tym etapie rozpadu systemu, który jednakowoż w jednej dekadzie był całkiem różny od dekady poprzedniej. Natomiast osoby po ciężkich przejściach mogły bać się nieracjonalnie, jasna sprawa i nie mam tego zamiaru ani podważać, ani dotykać głębiej - to są normalne reakcje i cześć.
                                Katyń definitywnie przestał być tajemnicą Poliszynela przynajmniej od sierpnia '80, a nawet wcześniej, na rany boskie od parunastu lat nie sadzali już nikogo za słuchanie Głosu Ameryki czy Wolnej Europy, nawet się okien nie zamykało przecież! Wydawnictwa drugoobiegowe istniały, (przpominam o 3 tysiącach tytułów przed Solidarnością), a w roku pańskim 1980 nastąpiła wręcz erupcja tekstów z zakresu białych plam, z Katyniem na czele. To są sprawdzalne fakty i nie rozumiem, jak można im zaprzeczać.

                                > poglądy godzące w sojusze- w zbrodni katyńskiej i mówieniu o niej nie godzenie
                                Podejrzewam, że gdyby kogoś za teksty wygłaszane na lekcji chciano skazać, to zdatny byłby wyłącznie taki paragraf, o podważaniu sojuszy w nim właśnie stało i był mocno pojemny. Gdyby kietka była parę lat starsza i np. na posiadanym powielaczu kręciłaby AD 1984 nakład jakiegoś Mackiewicza, to mogłaby za to siąść, a jakże. Ale siedziałaby za wydawnictwa bezdebitowe, bez różnicy, czy byłby to jakiś Łojek, czy całkiem inny tekst.
                                Natomiast podtrzymuję uprzejmą prośbę o wskazanie mi kogoś, kto byłby ścigany przez państwo za wygłaszanie w szkole poglądów o historii powyzej roku 72, powiedzmy.
                                • kietka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 15:32
                                  "poglądy" o historii he he dobre...
                              • paszczakowna1 Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 22:18
                                > poglądy godzące w sojusze- w zbrodni katyńskiej i mówieniu o niej nie godzenie
                                > w sojusz było najważniejsze -istotny był fakt bycia przeciwnym temu, czego uczą
                                > w szkole, sprzeciwiania się "prawdy" o historii. Już samo to nadawalo się na z
                                > awieszenie w prawach ucznia co najmniej

                                Nie fantazjuj. W połowie lat 80-tych zapalałam znicze na łączce katyńskiej na Powązkach podczas wycieczki szkolnej (w Katyniu zginął brat mojego pradziadka) i pies z kulawą nogą się tym nie przejął. A w 1988 r. wiedza o Katyniu była powszechna (a władze miały ciekawsze sprawy na głowie, typu ochrona własnych czterech liter).
                                • kietka Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 10:12
                                  Doczytałas o czym ja pisałam? własnie o tym, ze z racji czasow nie miało to dla nas wiekszego znaczenia, chociaz reakcja nauczycielki był nader nadgorliwa...Druga połowa lat osiemdzisiatych to juz zupełnie inna bajka, niz ich poczatek. Nie znam radosnych historyjek z Milicjantami, o ktorych tutaj czytam...jezeli ktos twierdzi, ze nie słyszał o represjach za "przekonania historyczne" po 72 roku...., a okres poczatek lat 80 tych, to Milicjanci z poczuciem humoru...nikomu nie robiacy krzywdy...zazdroszcze wspomnien, o swoich nie bede pisac.
                                  • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 10:57
                                    ...jezeli k
                                    > tos twierdzi, ze nie słyszał o represjach za "przekonania historyczne" po 72 ro
                                    > ku....,
                                    Bardzo proszę, podaj przykład.
                                    Podaj przykład osoby, która nie działała, a tylko wygłaszała nieprawomyślne poglądy historyczne w szkole, i dporowadziło to do sytuacji takiej, że pokolenie wyżej miało powody siwieć.

                                    a okres poczatek lat 80 tych, to Milicjanci z poczuciem humoru...nikom
                                    > u nie robiacy krzywdy...zazdroszcze wspomnien, o swoich nie bede pisac.
                                    Tu już celowo i świadomie przeinaczasz. To nie jest uczciwa metoda dyskusji. To są bardzo fajne anegdotki do opowiadania PO FAKCIE (notabene, jeżeli wydaje ci się, że świadczą one o poczuciu humoru MO, to dalipan, jakoś dziwnie to odbierasz). W trakcie baliśmy się wszyscy, jedni mniej, drudzy więcej, jednym się upiekło, inni dostali mniej czy bardziej po łbie.
                                    Bo to był parszywy ustrój, paskudny system i chwała Najwyższemu, że sczezł. Ale słabł, przecierał się, sypał - i zmieniał.
                                    Za dowcip mogłaś iść siedzieć w latach 50-tych, ale nie w 80-tych.
                                    Za gadanie w szkole o Katyniu z pewnością mogłaś przynajmniej wylecieć ze szkoły od 46 do początków odwilży po 53 (albo i się przesiedzieć, a jakże), ale potem już nie.
                                    • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 10:59
                                      Ps. Podejrzewam, że za Gomułki też mogłabyś mieć kłopoty szkolne, maturalne i studenckie, ale do mamra by cię nie posadzili.
                                    • nenia1 Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 11:26
                                      olena.s napisała:

                                      > Bardzo proszę, podaj przykład.
                                      > Podaj przykład osoby, która nie działała, a tylko wygłaszała nieprawomyślne pog
                                      > lądy historyczne w szkole, i dporowadziło to do sytuacji takiej, że pokolenie w
                                      > yżej miało powody siwieć.

                                      Matko jedyna olena, to jednak prawda, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
                                      Podchodzisz do sprawy niesamowicie pryncypialnie. Dziewczyna opowiedziała jakąś historię, która w jej pamięci zachowała się tak a nie inaczej. Za mówienie o Katyniu nikt nie rozstrzeliwał, ale ludzie, szczególnie z rodzin, które doświadczyły traumy, mogły reagować dużo większym lękiem. Czy to był lęk uzasadniony? Po latach łatwo oceniać, że nie, ale wtedy taki lęk jak najbardziej mógł się pojawić i nawet nikły poziom zagrożenia mógł spowodować u babci poczucie zagrożenia, tym bardziej, że kiedyś przeżyła co przeżyła, a wnuczka była jeszcze dzieckiem. Przecież wiadomo, że zwrot "drugi raz osiwiała" nie jest zwrotem dosłownym, a pewną kwiecistością wypowiedzi, podkreślającą emocje - które pewnie miały miejsce. Dziecko, które mimo lęków najbliższych decyduje się na taki krok jest dzieckiem odważnym, niezależnie od tego co by było faktycznie, bo dla dziecka faktyczna był lęk rodziny.
                                      Poza tym, Kietka nigdzie nie napisała, że by jej rodzinę wywieźli na Sybir, używa zwrotów "trochę by nas przetrzepali", "uratowało nas" pisze w cudzysłowiu, więc nie wiem po co te twoje wykłady o historii, brzmią jak armaty na wróbla.

                                      • mdro Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 11:56
                                        No sorry, ale Kietka to przedstawia tak, jakby faktycznie jakieś realne represje za mówienie o Katyniu w 1988 groziły (choćby ten cytat: "to nie chodzi o zawieszenie mnie w prawach ucznia, nie chodzi mi o martyrologie, ale o realne zagrozenie mojej rodziny, ktora i tak była "na widelcu" ze wzgledu na "pochodzenie""), a nie, że jej babcia, mając za sobą takie czy inne przeżycia, się ich obawiała. I dziewczyny usiłują wyjaśnić, że to nie tak było. Co innego trauma czy niechęć do mówienia o wojennych przeżyciach (mój dziadek, przedwojenny oficer, który uciekł z sowieckiej niewoli, był w partyzantce i potem był wywieziony do Kaługi też niechętnie o różnych rzeczach mówił, choć żadnej traumy swoim dzieciom i wnukom nie przekazał), a co innego realia konkretnego okresu historycznego.
                                        • nenia1 Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 12:34
                                          Tak, ale to wiemy teraz, ale czy faktycznie w 1988 roku można było mieć 100% pewności, że nic się nikomu nie stanie? Jakieś rozporządzenie na ten temat wyszło, ustawę jakąś uchwalono?
                                          W 1987 i 1988 zdarzały się represje wobec działaczy opozycyjnych, istniało ZOMO i SB.
                                          Dodatkowo historia kietki to właściwie historia, którą przeżyło dziecko, co w tym dziwnego, że w jej odczuciach zapamiętany został strach o najbliższych.
                                          Cudownie, że twój dziadek nie przekazał traumy najbliższym, ale pewnie u babci kietki na wieść o tym co zrobiła wnuczka obudziły się dawne wspomnienia. Dajmy ludziom prawo do własnych wspomnień przeżywanych tak a nie inaczej, tym bardziej że kietka nie domaga się Virtuti Militari i nie twierdzi, że spali przez Katyń na styropianie.
                                          • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 12:42
                                            Ja tylko w tym miejscu-zgadzając się nenią-pragnę przypomnieć, że pewnie jeszcze DZISIAJ są ludzie, którzy wierzą , że mord katyński dokonany był przez Niemców. Przypominam, że tak naprawdę dopiero katastrofa smoleńska-w sensie czasu politycznego a nie samego wydarzenia-przyczyniła się do "odczarowania" u Rosjan tematu Katynia, -mimo że wielu 'od zawsze' wiedziało, że to ich rodacy zabijali, byli też i są nadal tacy, którzy w to nie wierzą.
                                            Pomijając wszystkie kwestie-kietka powiedziała prawdę niepopularną-skoro była ona sprzeczna z tym co uczono w szkole i sądząc również po reakcji nauczyciela.
                                          • mdro Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 12:43
                                            > Tak, ale to wiemy teraz, ale czy faktycznie w 1988 roku można było mieć 100%
                                            > pewności, że nic się nikomu nie stanie?

                                            Można było. W 1988 naprawdę trzeba było się postarać, żeby groziło coś więcej niż nocka na komisariacie czy kolegium (no, niekiedy i zwolnienie z pracy, co dla osób z rodziną mogło być bardziej dotkliwe). I ja nie neguję możliwości takiej reakcji u babci Kietki (a nawet - podobnie jak Olena - uważam ją za całkiem prawdopodobną), ale uważam, że opowiadająca mocno wyolbrzymiła faktyczne zagrożenie.
                                            • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 12:45
                                              nocka na komisariacie czy kolegium (no, niekiedy i zwolnienie z pracy, co dla osób z rodziną mogło być bardziej dotkliwe

                                              to jest "nic" ?
                                              • mdro Re: Mordy UPA na Wołyniu 04.07.13, 10:48
                                                Dołek na 48 (na ogół znacznie mniej) czy kolegium? W porównaniu z internowaniem, więzieniem, albo pobiciem ze skutkiem śmiertelnym? Nic, ryzyko zawodowe. Zwolnienie z pracy było już bardzo rzadkie (zależy jaka praca) i też nie było końcem świata, bo wilczych biletów też już wtedy raczej nie dawano, tzn. inną robotę można było znaleźć. Dopisałam je zresztą po pewnym namyśle, bo ze znajomych kojarzę tylko jeden taki przypadek, ale chłopak pracował w drukarni drukującej m.in. "Trybunę Ludu" i po zatrzymaniu na komisariacie został zwolniony za nieusprawiedliwione niestawienie się w pracy (tzn. w firmie pojawili się panowie i stwierdzili, że taki podejrzany element pracować tu nie może). Co ciekawe, odwołał się do sądu pracy i tenże PRL-owski sąd orzekł, że zwolnić go owszem, mogą, ale w trybie za wypowiedzeniem, bo niestawiennictwo było usprawiedliwione wink.

                                                Tak czy owak, nawet i takie represje spotykały ludzi już dość mocno zaangażowanych - no, na dołek można było na chwilę trafić i za udział w demonstracji, jak akurat się miało pecha.
                                                • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 04.07.13, 11:20
                                                  W porównaniu do.....- może i tak
                                                  Z perspektywy dziecka- dołek,kolegium-to nie jest "nic"
                                                  • mdro Re: Mordy UPA na Wołyniu 04.07.13, 11:41
                                                    Jeśli odnosisz się do historii opowiedzianej przez Kietkę, to za opowiadanie o Katyniu w szkole nie byłoby ani dołka, ani kolegium - chyba dość zrozumiale napisałam, że te przysługiwały za dość aktywną działalność opozycyjną (czyli nawet nie "tylko" rozprowadzanie bibuły wśród znajomych czy chodzenie na demonstracje). Za mówienie o Katyniu nikt by nic nie zrobił - ba, władze już dopuściły możliwość, że prawdę o Katyniu usłyszy każdy, kto zechce, na początku 1988 roku wyłączając zagłuszanie RWE. Dziecko mogło się czuć tak czy inaczej (mogło sobie nawet wyobrażać, że wszystkich wywiozą na Sybir, ale to raczej w wieku lat 6, a nie około 12), ale osoba dorosła, opowiadając tę historię, powinna zdawać sobie sprawę z realiów.
                                      • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 18:59
                                        Kochana, zaczęłam, zauważ, delikatnie - że babcia zareagowała tak, bo była po traumie prześladowań politycznych, ale realnie - bez względu na indywidualny poziom lęku - zagrożenia represjami w tym (a nawet parę lat wcześniejszym) czasie nie było. Nie w takiej sytuacji, nie za takie wystąpienie w danym miejscu. Co oczywiście nie zmienia prawa kietki i jej rodziny do ówczesnych reakcji, te sprawy są w końcu indywidualne i zależą w dużej mierze od wcześniejszych doświadczeń - no, ale to nie były reakcje racjonalne.
                                        Przypominam uprzejmie, że mieliśmy podówczas kompletną sypkę ustroju, pierestrojka trwała w najlepsze, za moment zaczynały się obrady okrągłego stołu. Ba, już w 86 Kiszczak poprosił, aby w ramach czwartej amnestii wypuścić wszystkich skazanych z przestępstw politycznych (minus zdrada stanu, szpiegostwo, próbę obalenia ustroju) - wypuścili coś pod dwie setki ludzi.
                                        Ponieważ jednak kietka upiera się, że jestem ignorantką, proszę o dowód - jeżeli jestem w błędzie, (w końcu może i mnie raziła skleroza), chętnie z tego błędu wyjdę.
                  • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 13:48
                    ...i jak teraz zyc w swiecie, gdzie honor, odwaga, to pojecia z lamusa...teraz tylko lans...kasa...staram sie dziecie wychowywac "po staremu", ale juz słysze, ze corka za mikka nadzisiejsze czasy, a ona po prostu jest kolezenska, uczciwa, szczera...kurcze, moze robie blad


                    kurcze, brak mi słów...strasznie jest mi bliskie to, o czym piszesz..
                    nie słuchaj innych-i wychowuj dziecko tak jak mówisz-w poszanowaniu jej, siebie i innych, w uczciwości i szczerości, kochaj kochaj kochaj.....to nieprawda że się nie nadaje do tych czasów-to czasy nie są dobre dla niej, ona jak najbardziej się nadaje. Teraz jest "ponad", jest może dojrzalsza więcej rozumie-kiedyś czasy ją dogonią i wierzę, że odnajdzie swoje miejsce
                    • wespuczi Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 14:57
                      oj wez..
                      verdana kiedys wkleila notke z przedwojennej gazety jak to dzisiejszej mlodziezy tylko dansingi w glowie a nie patriotyzm, to bylo o warszawskich kolumbach, takze przestan moze zalamywac rece nad mlodym pokoleniem, bo one sa zawsze takie same.
                      • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 15:33
                        nie, nie są takie same wespuczi bo świat nie jest ten sam
                        dancingi w 1923 r owszem- a w 2013 r powiedz o tym młodzieży, błagam..
          • marcelina_szpak Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 13:56
            Moje tereny... Babcia juz nie zyje, miala na koniec klopoty z pamiecia, ale tych ze Wschodu nienawidzila bardzo. Jej przyrodni bracia przepadli prawdopodobnie w Katyniu (pisze ogolnie, bo nikt nie wie, gdzie dokladnie), w okolicy dzialy sie okropne rzeczy. Sama nie byla swiadkiem tego, co sie dzialo na Wschodzie, pracowala u Niemcow za Warszawa (przejeli majatek jej poprzednich pracodawcow, u ktorych byla od 1938 bodajze). Wschodnie historie znala z opowiesci, takze dziadka, ktory sam cudem uniknal tragicznego losu. Zawsze uwazala Niemcow za duzo przyzwoitszych, widocznie tacy jej sie tam trafili. Ale Gestapo i tak ja przesluchiwalo kilka razy. Zawsze tez wspominala szok z wedrowki przez zburzona Warszawe...
            Musze popytac mamy, pewnie wiecej pamieta z tego, co babcia opowiadala, ja mam przerazliwie slaba pamiec i kiedys nie przywiazywalam do wspomnien takiej wagi. Moj brat nakrecil kiedys krotki filmik z opowiescia babci, nawet fajnie go zmontowal, ale to juz bylo pod koniec jej zycia, szczegoly jej sie zatarly.
            W Katyniu zginal tez dziadek mojego szwagra, ma tabliczke w Kosciele Garnizonowym w Warszawie.
    • rhaenyra Re: Mordy UPA na Wołyniu 02.07.13, 13:46
      znam tylko daty i miejsca
      opowiesci to moze ze 2 -3
      nigdy sama nikogo o wojne nie pytalam
      no i w sumie nawet nie bardzo mialabym kogo
    • run_away83 Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 10:24
      Mnie jeszcze poruszają opowieści moich rodziców o powojennym Wrocławiu - trafili tu oboje z rodzinami jako dzieci kilkuletnie, zaraz po wojnie, kiedy wszędzie dymiły jeszcze zgliszcza i działy się straszne rzeczy...

      A w ogóle to załapałam się nie tylko na opowieści dziadków o II Wojnie Światowej ale też na historie sięgające końca XIX wieku, mogłabym niezła sagę spisać, pełną wojennych przygód, mezaliansów, tragedii i szczęśliwych zakończeń - choć moja rodzina wpadła w tryby machiny historii i przeżyła dwie wojny, to jakimś cudownym zrządzeniem losu nikt nie zginął w czasie walk, nie umarł w obozie, nikt nie zmarł od głodu i chorób, rozdzieleni członkowie rodziny cudownym zrządzeniem losu się odnaleźli... w dodatku mieli szczęście trafić na dobrych ludzi, którzy gotowi byli nieść pomoc nawet ryzykując własną skórą - nie tylko Polaków ale też Niemców, Rosjan, Ukraińców... Wyłania się z tych opowieści obraz heroizmu i człowieczeństwa zwykłych, prostych ludzi...

      Jeśli Was Ciekawią wojenne losy zwykłych ludzi, to polecam książkę "Sami swoi i obcy" - to wspomnienia osób przesiedlanych z Kresów na ziemie odzyskane...
    • ann.k Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 11:26
      Właśnie jadę za dwa tygodnie na Wołyń, odkrywać ciąg dalszych pewnych urwanych i niedopowiedzianych historii rodzinnych.
      • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 12:42
        ann.k- a gdzie dokładnie ?
        sama, czy masz jakiegoś przewodnika ?
    • joanekjoanek Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 12:27
      Ja miałam do wypytywania tylko babcię, ale byłam za młoda i nie interesowało mnie to wtedy.
      Do tego ojciec - gdy wojna się kończyła, miał 11 lat, a potem zamieszkali z rodziną w wypędzonym niemieckim miasteczku. Na pewno miałby wiele do opowiedzenia, ale nigdy o tym nie mówił, a ja nie pytałam, bo nie chciałam go ranić; zresztą pewnie to, co najgorsze, wyparł ze świadomości albo i tak nie zechciałby mi powiedzieć. Teraz już nie żyje, nie dowiem się.
      Mama urodziła się na początku wojny, więc była malutkim dzieckiem i niewiele pamięta. Wiele rzeczy jednak wie od rodziny i z obserwacji. Pochodzi ze wsi w pobliżu Jedwabnego, a kiedy czytałam Grossa, pytała mnie, czy ta wieś też w książce występuje, bo "tam pogromu jako takiego może nie było, ale straszne rzeczy się tam działy, jeśli chodzi o prześladowanie Żydów".

      A byłoby co opowiadać. Mój pradziadek był Niemcem mówiącym po niemiecku, a jego syn "zamienił się" w Polaka i był oficerem polskiego wojska, w czasie wojny stacjonującym w twierdzy Modlin. Jak do tego doszło, że "został Polakiem"- nie wiem i nigdy już się nie dowiem. Jego żona, a moja babka, o polskim nazwisku, urodziła się jednakowoż na Krymie i tam spędziła dzieciństwo, dlaczego i jak to było - też nie wiem. Wojnę przetrwała na Lubelszczyźnie z dzieciakami, gdzie podobno - jako rzekł ojciec - sklep prowadziła i z Niemcami interesy ubijała, aż miło. Bardzo barwna historia, która całkowicie przeminęła z wiatrem i nie ma już nikogo, kto by cokolwiek z tego był w stanie odzyskać.
      • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 12:44
        joanek-szkoda sad właśnie takie historie budują naszą tożsamość i..ocalają przodków od zapomnienia. Tak sobie myślę-co my będziemy mieli do opowiadania wnukom ? Szczątki tych relacji. A nasze dzieci swoim ?
        • joanekjoanek Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 12:57
          Szkoda. Ale nie można mieć żalu do ludzi po takich traumach, że nie chcą lub nie potrafią o nich opowiedzieć. Trudno, wolałam widać szczątkową tożsamość niż pytać ojca o wojnę i odkopywać spod zwałów niepamięci przerażonego, małego chłopaka. Ja poczytam różnych Myśliwskich, pooglądam różne "Róże" i musi mi wystarczyć.
        • krejzimama Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 13:11
          Cieszmy się, że nie będziemy mieli nic do opowiadania wnukom.
          Jka najszybciej trzeba zapomnieć tamte straszliwe, krwawe czasy.
          Cieszmy się życiem w pokoju i dobrobycie i róbmy tak by następne pokolenia też żyły w spokojnych, sytych czasach.
          • noname2002 Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 13:41
            Jka najszybciej trzeba zapomnieć tamte straszliwe, krwawe czasy.
            > Cieszmy się życiem w pokoju i dobrobycie i róbmy tak by następne pokolenia też
            > żyły w spokojnych, sytych czasach.


            Myślę, że to się ze sobą kłóci.
            • krejzimama Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 13:47
              Myślę, że nie.
              • nika3 Re: Mordy UPA na Wołyniu 03.07.13, 16:23
                moja rodzina też pochodzi ze wschodu - babcia za strony mamy spod Lwowa udalo im się uciec przed banderowcami na tą stronę Bugu, dziadek był spod Wilna- jako młody chłopak aresztowany przez gestapo wywieziony do Oświęcimia , po wojnie oswobodzenia doczekaL w niemieckim obozie - mógł zostać na zachodzie wrócił do Polski po wojnie nikomu nie opowiadał co przeżył przez pięć lat życia w obozach - nikogo już nie miał matka i siostra wywiezione do Kazachstanu ,siostra wyszła za Rosjanina tam. Od strony Taty mieszkali na wshodniej Ukrainie ZSRR ( tak przebiegła granica po pierwszej wojnie)dziadka wcielono do Armi Czerwonej, babcia została sama z dwójką dzieci w czasie repatriacji udał jej się przyjechać do Polski jako żona brata swego żołnierza LWP, dziadka po powrocie z wojny jako czerwonoarmisty nie wypuścili z ZSRR. mężą babcia była na robotach w Niemczech ,a dziadek Kaszub wcielony do Wermachtu. Pogmatwane wojenne losy , też lubię takie historie tylko już nie ma z kim o tym rozmawiać właśnie umarła ostatnia -Babcia mężą. całe pokolenie już odeszło. Polecam super książkę Lawendowy pył - poznańskiej dziennikarki , która spisała losy trzech pokoleń kobiet w rodzinie , które były najstarszymi córkami. Naprawdę niesamowicie silne, mądre i pomysłowe kobiety, które dokonywały niemal cudów, żeby obronić i nakarmić swoją rodzinę w tych ciężkich czasach- a jest tam i wojna i romans i polityka .
    • olcia5255 Re: Mordy UPA na Wołyniu 07.07.13, 07:58
      Mirosław Hermaszewski uratowany z pogromu UPA - YouTube
    • olcia5255 Re: Mordy UPA na Wołyniu 07.07.13, 07:59
      www.youtube.com/watch?v=WH1hvtOtLFs
    • olcia5255 Re: Mordy UPA na Wołyniu 07.07.13, 08:01
      wyżej niesamowita historia p Hermaszewskiego
    • myfaith Re: Mordy UPA na Wołyniu 11.07.13, 22:15

      Przeczytałam cały wątek z zapartym tchem- myślę, że warto wiedzieć (jeśli to możliwe) jak najwięcej o swoich przodkach - w ten sposób buduje się swoją tożsamość i świadomość - tak myślę.

      Jako dziecko zawsze męczyłam babcię, żeby mi opowiedziała jak to było w latach 20-tych i w czasie II w św. Potem również pytałam o to tatę i mamę - tata spisał dzieje swojego życia.
      Mój tata pochodził z szeroko rozumianych okolic Jedwabnego. Opowiadał, że Jego dziadek mówił w jidysz przyjaźnił się z Żydami na co inni gospodarze patrzyli z zawiścią. Ojciec mojego taty w czasie II w św. pomagał Żydom uciekającym z getta. Opowiadał jak widział obławę na Żydów, jak Jego tata musiał zbierać ze swojego pola ciała Żydów i grzebać je – bez godnego pochówku w tajemnicy. Różne opowieści ale co ciekawe to Niemcy byli w tych opowieściach "lepsi" niż Rosjanie, którzy nocami wywozili całe wsie i mówili że Polski już nie będzie .
      Ze strony mamy wuj był Naczelnikiem w PKP –zginął w Katyniu. Mama opowiadała również jak była świadkiem wysiedleń Żydów, jej mama trafiła do Auschwitz a zanim tam trafiła jak była przesłuchiwana na Gestapo. Do Auschwitz trafiła „za karę” za swojego męża (mąż się ukrywał) który działał w AL i jak ją zwolniono to była tak wyniszczona i głodna, że błagała na kolanach moją mamę (czyli córkę) , żeby dała jej skwarki – a moja mama musiała rodzonej matce odmówić bo podanie groziło śmiercią.

    • fituq ludobójstwo 11.07.13, 23:44
      Wypowiedź nznajomego" Ja pochodzę z Zamojszczyzny i tutaj ciągle te wydarzenia choć minęło wiele czasu są ciągle żywe, najgorszym z obelg jakim można swojego wroga, obrzucić do Ukrainiec. Nie rozumiem tylko dlaczego Nasz Naród przez lost tak doświadczony to przez Ukraińców, Ruskich, Niemców, ciągle nie może być, gloryfikowany jak Żydzi. Zydzi mają swój holokaust i nie daj Boze obrazić to od razu antysemita . A my, mordowni w Katyniu, na Wołyniu itp i ciągle nikt nie ma odwagi nazwać tego ludobójstwem..."

      wolyn1943.eu.interii.pl/artykuly.html
      • ledzeppelin3 Re: ludobójstwo 12.07.13, 08:41
        Nie rozumiem tylko dlaczego Nasz Naród przez los
        > t tak doświadczony to przez Ukraińców, Ruskich, Niemców, ciągle nie może być, g
        > loryfikowany jak Żydzi. Zydzi mają swój holokaust i nie daj Boze obrazić to od
        > razu antysemita . A my, mordowni w Katyniu, na Wołyniu itp i ciągle nikt nie ma
        > odwagi nazwać tego ludobójstwem..."
        >

        Kasa, kasa i jeszcze raz kasa rządzi, ot dlaczego.
        • guderianka Re: ludobójstwo 12.07.13, 09:36
          Kwestia semantyki -a jednak dla mnie nie rozumiała
          Zwlaszcza, że ja -i nie tylko ja-od małego dziecka wiem o MASOWYCH MORDYCH
          No to jak to inaczej nazwać ?uncertain
    • z_lasu Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 06:44
      Moja mama wczoraj po raz pierwszy mi opowiedziała. Tzn. ja się domyślałam, ale nikt nigdy ani słowa na ten temat przy mnie nie powiedział, a ja nigdy nie odważyłabym się zapytać, dlatego jestem jej bardzo wdzięczna. Przy czym mama pochodzi z Podola, nie z Wołynia.
      • arwena_11 Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 09:56
        U mnie może nie Wołyń, ale też wschód.
        Dziadek ( ojciec mamy ) pochodził z Petersburga. Do ok 7-9 roku życia ( jest problem z dokładną datą urodzin ) żył w pałacu, w otoczeniu służby i guwernerów. NIe wiem czy kiedyś dotrę do rosyjskich archiwów, bo niestety tu nie mamy żadnych dokumentów. Przed rewolucją w 1917 r, jego ojciec uciekał do Polski ( był polakiem ) z 3 dzieci. Matka miała zakończyć sprawy majątkowe i też przyjechać. Niestety zastała ją rewolucja i już nigdy sie nie zobaczyli.
        W Polsce pradziadek założył podobno nową rodzinę, a utrzymaniem rodzeństwa zajął sie mój dziadek. Służył u Piłsudskiego, był kapelmistrzem w I Pułku ( szukam teraz dokumentów o tym ).
        Boja Babcia ( mama mamy ), miała kamienice w Warszawie ( o jednej wiedzieliśmy, drugą odnalazłam niedawno w KW. Rodzina bardzo bogata, ale po śmierci rodziców babci okradziona przez Radę Familijną ustanowioną przez ojca babci, w celu zabezpieczenia córek.
        Dziadka nigdy nie poznałam, ale babcia opowiadała mi o wojnie.
        Opowiadała, że kiedyś nie puściła dziadka na akcje, bo przed jego wyjściem pękła jej obrączka. Potem okazało sie, że w mieszkaniu gdzie było spotkanie, niemcy zrobili kocioł i wszystkich zabrano na Pawiak. nIe przeżył nikt.
        Inną opowieścią było, że dziadek miał wykonać wyrok na zdrajcy. To był młody może 17 letni chłopak. Dziadek nie wierzył, że od zdradził, zwlekał tak długo, aż zrobiła się godzina policyjna i nie mógł już wyjść. Chłopak zdążył uciec. Po wojnie okazało się, że był niewinny, a zdrajcą był ten co wydał rozkaz zabicia.
        Mieszkając na warszawskiej starówce, dziadkowie ukrywali żydów. Gdzieś w piwnicy kamienicy była kryjówka. Babcia ryzykowała życiem nie tylko swojej rodziny, ale swoich lokatorów. Opowiadała jak wieczorami ( o zmierzchu przed godziną policyjną ) zabierała małą córeczkę, urywających się u niej Żydów na spacer. Wkładała ją w wózek swojej córki i szła po starówce.
        W ksiegach wieczystych znalazłam wpis z czasów okupacji -rodzina rasy aryjskiej - zrobiony przez Niemców.

        Dziadkowie ze strony mojego taty byli zupełnie inni i pewnie gdyby nie okoliczności - poznali się w obozie w Riazaniu, nigdy by się nie spotkali.
        Dziadek pochodził z rodziny nauczycielskiej, inteligenckiej szlachty. Przed wojną uczył, potem był w AK. Nawet jest tablica pamiątkowa w szkole w Wiercanach - w latach 80 robiono tam remont i znaleziono skrytkę z bronią i papierami schowanymi przez mojego dziadka zanim został wysłany do obozu.
        Babcia pochodziła z kolei z bardzo prostej rodziny, jak trafiła do obozu nie do końca wiem, miała 15 lat i była najmłodsza. Miał talent plastyczny i po wojnie mogła skończyć ASP.

        Teraz grzebię w historii rodziny mojej mamy i już się fajnych rzeczy dowiedziałam. Brat cioteczny mojej babci był najmłodszym profesorem SGGW - został nim w wieku 34 lat w 1929r.. Babcia nigdy o nim nie mówiła, nie wiem czy zapomniała? Nawet nie wiedzieliśmy że jej ojciec miał siostrę. No ale pewnie trudno pamietać jak się zostało sierotą w wieku 12 lat.
        Wszyscy już z rodziny nie żyli. Babcia opowiadała tylko, że jako dziecko spędzała wakacje w pałacu u wuja, ale gdzie ten pałac to juz nie pamiętała.
        Na razie doszukałam się historii do roku ok 1830 i znalazłam krewnych o których nie miałam pojęciasmile będę miała co przekazać dzieciom.
        • aszlan Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 15:00
          Pod koniec lat siedemdziesiąty obok mojej babci zamieszkała rodzina z bliżej nieokreślonego wschodu. Senior rodziny, który miał wtedy ok.60 lat w tajemnicy opowiadał trochę mojej babci, z tych zasłyszanych strzępków rozmów, zapamiętałam dwie rzeczy, że UPA robiło straszne rzeczy z ludźmi i jeden przykład bestialstwa, choć wtedy nie rozumiałam o co chodziło z tym przywiązywaniem do czubków drzewek. Po latach kiedy o rzezi na Wołyniu zaczęto w Polsce mówić poskładało mi się to wszystko w całość.
        • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 19:22
          Opowiadała, że kiedyś nie puściła dziadka na akcje, bo przed jego wyjściem pękł
          > a jej obrączka. Potem okazało sie, że w mieszkaniu gdzie było spotkanie, niemcy
          > zrobili kocioł

          Przeczytaj 'Opowieści mojej żony' Żuławskiego. Tam jest opisana bardzo, bardzo podobna historia.
          • arwena_11 Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 19:58
            No chętnie przeczytamsmile
            Widocznie ktoś czuwał nad tymi co walczyli o kraj. W momencie wydania książki moja babcia już nie żyła od 8 latsad
            Żałuję, ze nie wyciągałam od babci więcej opowieści i że niektóre traktowałam trochę jak bajkisad
            Pamiętam, jak babcia opowiadała, że jako dziecko jeździła do wuja karetą na wakacje. Że tam mieszkała w pałacu. Wiedziałam, że babcia z herbowej szlachty, rodzina jak jej rodzice żyli bogaci, ale żeby zaraz pałace? No i teraz zagłębiam się w historię i te pałace wcale nie takie nieprawdopodobne są. Może nie pałace, ale małemu dziecku to i wielkie dwory mogły się wydawać pałacamismile
            • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 20:07
              Przeczytaj, to może być nawet 'pożyczona' od was historia. Obrączka w niej nie występuje, co prawda, ale opowiadania są fantastyczne. Niektóre bardzo zabawne. O mantylce, o losie przypadku...

              > Widocznie ktoś czuwał nad tymi co walczyli o kraj.
              A tego to nie kupuję wobec morza śmierci.
              • arwena_11 Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 20:27
                Wiesz w mojej rodzinie jest wiele przypadków interwencji sił wyższychsmile
                • olena.s Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 23:11
                  Ja ci nie żałuję, ale że w parudziesięciu milionach siły wyższe nie uznały za słuszne się przejmować, to wolę omijać temat.
    • plater-2 Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 18:18
      Wiesz guderianko, moja Mama r.1925 zawsze mowila, ze jak przejdzie na emeryture to spisze wszystko, co wie o rodzinie. Nie zdazyla, zmarla w wieku 58 lat.

      Ja taka glupia nie jestem, juz nie pracuje, mam skaner i komputer. Wzielam sie za dokumentowanie dziejow rodziny.
      pewne rzeczy staly sie bardzo latwe do sprawdzenia - sa wyszukiwarki wiezniow pawiaka, cmentarne, archiwa diecezjalne itp. Ankietuje blizsze i dalsze ciotki i wujaszkow.

      Mam co robic, a przyswieca mi szczytny cel. Moze juz niedlugo i ja umre, nie beda sobie moje zagraniczne wnuki wyobrazac, ze ich przodkowie w "Polsce -to znaczy nigdzie" hopaka chodza za krowami tancowali.


      • guderianka Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 18:29
        plater -mamy łatwiej dzięki temu
        a jaka była mamy historia ?
    • pulcino3 Re: Mordy UPA na Wołyniu 12.07.13, 18:28
      Mój pradziadek został brutalnie zamordowany przez banderowców. Okolice Tarnopola.
      Cała rodzina w wagonach bydlęcych została przewieziona na południe Polski z przydziałem osiedlenia. Przez długie lata ci przesiedleńcy , nie tylko moi dziadkowie, w wiosce której zamieszkali nie remontowali domów, nie wkładali w "obejscia " serca, bo cały czas mieli nadzieję, że wrócą na swoją ojcowiznę. Długie lata nie czuli się jak u siebie, gdzieś zawsze byłą ta tęsknota za pozostawionym na kresach domem.
      • plater-2 my nie z Wolynia nasz rodzina zwiazana jest z War 12.07.13, 18:58
        Rodzina mojej Mamy miala majatek ziemski na Mazowszu. Tereny te przylaczono do Rzeszy, totez jesienia 1939 musieli przyjechac do Warszawy. Babcia byla z Warszawy, wyszla za "obywatela ziemskiego".

        Mama i siostra chodzily do szkoly krawieckiej nazaretanek, najstarsza siostra juz po maturze pracowala jako salowa i chodzila na tajne komplety medycyny.

        Wszystkie byly w AK, kolportowaly biuletyny, chodzily na szkolenia. Byla wsypa, Mama byla 7 miesiecy na Pawiaku.Nic jej nie udowodnili. Dziadek ja wykupil, dal lapowke.

        Zdala mature na kompletach. Zaczela studia.

        Potem wybuchlo Powstanie. Doliczyc sie moge okolo 10 osob z bliskiej rodziny, ktore sa na biogramach Muzeum.

        W Powstaniu byla laczniczka, chodzila kanalami, miala 18 lat. Potem byla krotko na robotach w Austrii, u Andersa w PSK, w Paryzu i Londynie. W 1946 wrocila do Polski.

        Historia Ojca to osobna opowiesc.
        • guderianka Re: my nie z Wolynia nasz rodzina zwiazana jest 12.07.13, 19:07
          Masz o czym pisać
          !
          To nie tylko historia rodzinna, ale materiał na książkę!
          • plater-2 Re: my nie z Wolynia nasz rodzina zwiazana jest 12.07.13, 19:27
            Ze zdjeciami mam o rodzinie Mamy juz 80 stron, ale jeszcze musze to dopracowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka