Dodaj do ulubionych

małe dziecko i ule

17.07.13, 04:37
na wsi bylam, grylowałam z dziecmi wink
wrocilam bardziej zmeczona niz pojechalam - i przestalam wspolczuc moim blokerskim dzieciom big_grin
bo tu orlik, place zabaw, basen i podworko pelne kolesi
mityczna wiejska swoboda jest tylko na obrazkach
morgow od groma - przestrzen dla dziecka ograniczona do kilku metrow milionem niebezpieczenstw
z prawej nie wolno, studnia
na wschod 10 metrow od domu ule
na zachod - niezabezpieczona bramka na ulice
na polnocny wschod - zle psy na lancuchu
na poludniowy zachod skladzik zlomu i dziura w ziemi
no i jeszcze rozgrzane gryle
a przy domu jeszcz sklad drewna ktory w kazdej chwili moze spasc na glowe
a i tu tez nie chodzcie bo mlode iglaczki nasadzili
moje luzik - starsze wytlumacze i wiedza
ale gospodarze maja dziecko kilkunastomiesieczne chodzace
szybkie jak swider
i musze przyznac ze sama sie przy tych ulach czulam nie za fajnie
majac male dziecko w takim otoczeniu stalabym sie cokolwiek nerwowa
pytam - czemu nie przeniosa (maja kilka hektarow az do sciany lasu
a bo tata sie nie zgodzi
dla mnie szok - narazac zdrowie malego dziecka i innych domownikow - bo co?
sie nie chce sie, czy jak?
Obserwuj wątek
    • kozica111 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 05:55
      Jak byłam mała i jeździłam na wieś okolice były zbliżone, dodatkowo jeszcze jakaś sieczkarnia stała, wisiały kosy i pięknie bulgotało odsłonięte szambo...ale nikt dzieciom nic nie zakazywał, tam sie właśnie bawiło najfajniej.Oczywiście pewne kwestie były wytłumaczone.Wspominam ten czas jako czas swobody i maksymalnego relaksu.
    • deszcz.ryb Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 07:23
      E, bez przesady, pszczoły nie są morderczymi draniami. Jak dziecko nie podchodzi im do uli i np. nie uderza w nie rękami, to najwyżej jedna je może [przypadkiem] ukąsić [a to nie problem, jeżeli dziecko nie jest uczulone]. Ja bym się raczej martwiła tymi psami, dziurą w ziemi czy studnią - to są wg mnie o wiele większe zagrożenia.
      • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 07:25
        jak nie chodzi, nie wali co najwyzje ukasi
        no prosze Cie
        a jak kiedys pojdzie i zawali?
        dwuulatek wiesz, jakie ma przyspieszenie?
        ile mu trzeba zeby 10 metrow pokonac
        chore
        jako dziecko spieprzalam przed pszczolami na pasiece wuja, calym rojem
        pamietam jak dzis
        nie podchodzilam i nie walilam
        • feleedia Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 07:40
          Każdy wielkomiastowy wie, że tylko 30% dzieci wieśniaków dożywa 5 roku życia z racji powszechnych czyhających wokół zagrożeń.

          Nie ma to jak biuro w mieście dla mamci, a dla dziecka szkoła, basen, balet mongolski i język urdu.

          Potem po wyprawie safari na wieś można się poużalać nad ciężkim losem ludności tubylczej, która nie zaznała radości mieszkania na n-tym piętrze i słodkiego smrodu kolektywnego zsypu na śmieci.
          • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 07:46
            to co miastowy mysli o wsi to zalezy od tego, wiesz
            czy byl obecny na lekcji jak przerabiali szymonowica czy reja
            • jematkajakichmalo Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:20
              feleedia super napisane

              moofka - a co Ci ten Rej teraz pomoze, jak w majty robisz przed pszczolami... wink Na biologii trzeba bylo siedziec i sie zwierzatkach uczyc.

              Przyjezdza mieszczuch na wies i tylko wypatruje zagrozen z kazdej strony. Pan uli nie przeniesie, bo prawdopodobnie stoja tam od lat kilkudziesieciu i cale pokolenia sie obok nich wychowaly.
              Jak bedzie sie mialo cos stac to nic nie poradzisz. W zeszlym roku siedzialam u kolezanki na "polwsi" w ogrodzie. Nagle widze zayebista czarna chmure i az zdumiona bylam ze burza w takim tempie nadejsc moze wink okazalo sie oczywiscie, ze to nie burza tylko roj pszczol od sasiadow, ktorzy mieszkaja za miedza. Schowalismy sie do domu a pszczoly polecialy.
              • lady-z-gaga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:30
                Pan u
                > li nie przeniesie, bo prawdopodobnie stoja tam od lat kilkudziesieciu i cale po
                > kolenia sie obok nich wychowaly.

                .....i babcie- pszczoły opowiadają swoim pszczelim wnukom, że tu jest ich dom i basta winkbig_grin
                Pszczelarze bardzo często wywożą ule w nowe miejsca - "na rzepak" "na akacje" itp
                a pszczoły nie mają nic przeciwko temu.
          • adellante12 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 09:38
            Dlatego na wsi płodzimy nowe co zime. Wiadomo zima zimna, snieg zawieje zamiecie pradu ni ma drogi ni ma saniami nie dojedziesz... To płodzimy... Co na przednówku zemrze to się zimą dorobi.
        • lady-z-gaga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 07:47
          A w mieście dwulatek może wyskoczyc na jezdnię, bo ma przyspieszenie wink generalnie małe dzieci bez opieki nie mogą się szwędać, ani na wsi, ani w mieście.
          • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 07:52
            slusznie, tylko ze mnie chodzi o stytuacje, kiedy we wlasnym obejsciu ma te pscoly
            kiedy ja mialam male dzieci to mialam pochowane krety i domestosy, kanty i kontakty pozabezpieczane
            trudno oczekiwac od malego dziecka ze bedzie sie bawil wylacznie na umownych - nieogrodzonych - pieciu metrach
            • lady-z-gaga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 07:59
              No fakt, pszczoły to przegięcie. Nie wiadomo, kiedy i z jakiego powodu poczują się zagrozone, a wtedy nie ma przebacz.
              • ichi51e2 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:12
                Za duzo tv. Pszczola ma swoje zapracowane zycie i dzieci ja malo obchodza. No chyba ze rzucaja jablkami w ule - wiem co mowie moj dziadek mial pasieke.
                • lady-z-gaga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:24
                  To raczej Ty pszczółki znasz wyłącznie z telewizora, grzeczne i pracowitesmile
                  W poblizu mojej wiejskiej działki co rok ustawiano ule, kiedyś zapaliła się tam trawa (ktos podpalił? przechodząc rzucił niedopałek? nie wiem) i rozjuszona chmara pszczelich straznikow zaatakowała najbliższe działki. Większej krzywdy nam nie zrobiły, ale kazdy miał po kilka ukąszeń.
                  • z_lasu Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:47
                    > rozjuszona chmara pszczelich straznikow zaatakowała najbliższe działki. Większej krzywdy
                    > nam nie zrobiły, ale kazdy miał po kilka ukąszeń.

                    No i dlatego ja akurat postrzegam pszczoły jako mniejsze zagrożenie niż otwarte szambo. Ryzyko, że dziecko (nieuczulone) straci życie na skutek ukąszeń jest jednak mniejsze niż ryzyko utopienia się w otwartym szambie czy niezabezpieczonej studni.
                    • nanuk24 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 17:21
                      Zalezy ile jest tych ukaszen. Kilkadziesiat zabije doroslego, zdrowego czlowieka, malemu dziecku wystarczy o wiele mniej.
                  • ichi51e2 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 09:26
                    No wlasnie - nic sie nikomu nie stalo. To nie szrszenie na litosc boska. "Gonila mnie cala chmara" "szara chmura" "pszczoly wsciekle zaatakowaly" ale jakos nic sie nikomu nie stalo? Cuda panie cuda
                    • misterni W moim przypadku to byłby cud 17.07.13, 14:21
                      jak ktoś jest uczulony, wystarczą 2-3 ukąszenia i do widzenia.
                      • ichi51e2 Re: W moim przypadku to byłby cud 17.07.13, 14:37
                        Jak ktos uczulony to ma problem. Moze warto nauczyc usta zamykac w obecnosci pszczol? Zycie ciezki jest nikt nie obiecywal ze bedzie latwo - tez mamy z dzieckiem ciezka alergie (ja swoja on swoja - ale oboje przy ciezkim ataku dostajemy szoku anafilaktycznego) i jakos zyje sie z dnia na dzien.
                        • misterni Re: W moim przypadku to byłby cud 17.07.13, 16:54
                          Tylko że nigdy nie wiadomo, kto ten problem ma.
                          Może np któreś z wnucząt pana, który się upiera na to, żeby pasieka było tuż koło domu?
                          Mój dziadek też miał pasiekę, ale mieściła się on kilkaset metrów od domu, właśnie ze względu na dzieci o osoby ewentualnie mogące być uczulone na ukąszenia.
            • przystanek_tramwajowy Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:07
              Zgadzam się z autorką postu. Jeździłam przez parę lat na wakacje na wieś. Dopóki mały był mało mobilny i ja organizowałam mu rozrywki, to jeszcze jak cię mogę, choć wszystko, o czym pisze moofka (poza ulami) doprowadzało mnie do nerwicy. Ale, kiedy dziecko podrosło i samo zaczęło latać po wsi z innymi dziećmi, to się zaczęły przeboje z sąsiadami. Bo sąsiedzi rządni spokoju, a dzieci krzyczą, wykopały dziurę w ziemi, wlazły na drzewo i straszą kury, które się na pewno przestaną nieść. A co te dzieci mają robić, jak nie tylko boiska nie ma ale nawet kawałka niezaoranej ziemi do gry w piłkę nie uświadczysz, placu zabaw nie ma, do lasu same nie pójdą, na rowerach nie pojeżdżą, bo po jedynej zdatnej do tego drodze miastowi jeżdżą z prędkością światła. W dupie mam takie sielskie wakacje i jadę nad morze.
              • nihiru Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:15
                no ja też jeździłam na wieś (z tym że miałam wtedy 13-16 lat, a nie 8-10).
                atrakcje pobytowe składały się głównie z
                - zbierania malin/porzeczek/liści dla króli/ziemniaków itd.
                - pomagania przy żniwach/sianokosach
                - przyprowadzania na wieczór krów z pastwiska
                - chodzenia na jagody/grzyby
                - itd.
                jak po tym wszystkim zostało trochę wolnego czasu, to się skakało na sianie, jechało nad rzeczkę i sama już nie wiem co. w każdym razie nikt się nie nudził ani nie narzekał na przepracowanie. to były bardzo fajne wakacjesmile
                --------------------------------------------------------
                forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
              • z_lasu Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:44
                > A co te dzieci mają robić, jak nie tylko boiska nie ma

                No tak. Jak nie ma ogrodzonego kawałka z napisem "Plac zabaw" to dzieci KOMPLETNIE nie mają się gdzie bawić big_grin No, bo przecież nie będą chodzić po drzewach, gonić się, walczyć na kije czy bawić w chowanego! Albo nie daj boże jeździć na rowerach po nieasfaltowej drodze!
                • przystanek_tramwajowy Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:50
                  Powiem tam - głupiaś ja but i na dodatek z lasu. big_grin
                  • z_lasu Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 18:24
                    O, widzę, że zabrakło argumentów. Nie przejmuj się, mój syn też jest teraz na tym etapie rozwoju. Ma 5 lat.
                • totorotot Re: małe dziecko i ule 18.07.13, 18:39
                  Albo nie daj
                  boże jeździć na r
                  > owerach po nieasfaltowej
                  drodze!

                  I jeszcze pewnie bez kasku
        • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 11:14
          Największe niebezpieczeństwo na wsi pod lasem to kleszcze. A dwulatka z oka spuścić nie można, czy to na wsi czy w mieście - puszczałaś dwulatka na pobliski orlik, żeby sobie pobiegał? wink
          • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 11:29
            oczywiscie ze puszczalam
            i nadal puszczam
            siadalam na lawce a dziecko na bezpiecznym terenie moglo robic co mu sie zywnie podobalo
            nie musialam po kazdym pieciu krokach zwracac i zatrzymywac dziecka bo pcoly bo studnia
            • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 11:41
              Sam na ten orlik nie chodził, musiałaś z nim tam iść i też patrzeć, czy nic się z nim nie dzieje. Na wsi też mają duże puste przestrzenie, łąki i pola, polne drogi, sosnowe zagajniki i jeśli tylko bym im się chciało to przecież też mogą tam dziecku wybieg zorganizować, bez większej trudności niż Ty.
              • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 11:44
                no i?
                to w temacie watku, czy luzno przy kawie rozwazasz? wink
                • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 11:59
                  A nie w temacie? Przecież w pierwszym poście porównujesz warunki dzieci miejskich i wiejskich, przywołując ten orlik właśnie. Nie chcesz mi odpowiadać, to nie musisz.
                  • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:02
                    ja pisze o najblizszym - b. niebezpiecznym otoczeniu dziecka
                    a ty mi ze moze do zagajnika isc
                    super
                    ja tez moge
                    ale tam nie mieszkam
                    • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:34
                      I ten orlik to jest to najbliższe otoczenie Twojego dziecka? Rozciąga się zaraz za drzwiami mieszkania?

                      Że nie wspomnę już w ogóle, że najbliższe otoczenie Twojego dziecka tylko wydaje Ci się bezpieczne, bo je znasz. Ale tak czy inaczej dwulatka samego na dwór nie wypuścisz, prawda? I zanim na ten orlik dojdziecie to musisz pilnować, gdzie idzie. Zapewne macie tam schody, piwnice, przewody elektryczne a może nawet instalacje gazowe, ludzie wychodzą na dwór z psami, gdzieniegdzie leży potłuczone szkło, są studzienki ściekowe, rowy, po ulicy jeżdżą samochody itd.
                      • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:39
                        widze ze w ogole nie rozumiesz w czym rzecz
                        i klocisz sie dla zasady po prostu
                        milego dnia zycze w kazdym razie
                        • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:41
                          Widzę, że kompletnie nie chcesz się przyznać, że Twoje porównanie jest bez sensu. wink Też życzę miłego dnia.
                          • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:45
                            jakie porownanie?
                            sprobuje raz jeszcze choc nadziei nie mam
                            czy w spokoju siedzialabys z dwulatkiem na pieciu metrach kwadratowych pomiedzy studnia pasieka wscieklym pasem na lancuchu i spadajacymi belami
                            w mysl zasady - czeba pilnowac?
                            czy jednak rozsadny czlowiek minimalizuje (slowo klucz) zagrozenia w najblizszym (slowo klucz) otoczeniu malego nieprzewidywalnego dziecka
                            czy tez taki survival uwazasz za wychowawczy i edukacyjny jak zabawy fundamentalne
                            • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:02
                              Wątek nie zaczął się od postu: "och co za głupi ludzie, powinni porządek zrobić na podwórku, bo jest tam niebezpiecznie dla dzieci", a "ech dzieci wiejskie to biedne są, nie pobiegają sobie bo psy, pszczoły, belki, szambo; w mieście jest lepiej, mamy orliki" i do tego się odnosiłam. Najwidoczniej w międzyczasie zmieniłaś zdanie, co do tego o czym chcesz rozmawiać, co mi jakoś umknęło i stąd nieporozumienie.

                              Naturalnie zagrożenia w najbliższym otoczeniu dziecka trzeba minimalizować. Ty zagrożenia Twojego dziecka minimalizujesz w ten sposób, że po prostu idziesz z nim w miejsce, które zdaje Ci się bezpieczne, i na wsi też tak można. A że Twoi znajomi tak nie robią to już inna sprawa. Gdzie wyczytałaś, że ja proponuję dzieciom jakiś survival, skoro powtórzyłam już ze dwa razy, że dwulatek na dworze musi być pod stałą opieką dorosłych?



                              • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:08
                                no dziwne - bo mnie sie wydawalo, ze uwazasz ze opisane otoczenie miedzy ulami to cud i nomen omen miod
                                i nauka ciekawych doswiadczen dla dziecka
                                • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:14
                                  Gdzie niby napisałam coś, co by to sugerowało? Powtarzam tylko: ani miasto, ani wieś nie jest bezpieczne dla dwulatka, wbrew temu, co Ty sugerowałaś w pierwszym poście. Dwulatek samopas na podwórku z szambem, drewutnią, ulami itp. jest w takim samym niebezpieczeństwie jak dwulatek samopas przed przeciętnym blokiem, gdzie po uliczkach jeżdżą samochody, ludzie puszczają psy, w pobliżu mogą być roboty drogowe, w trawie szkło, itd.
                                  • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:15
                                    bri napisała:

                                    > Gdzie niby napisałam coś, co by to sugerowało? Powtarzam tylko: ani miasto, ani
                                    > wieś nie jest bezpieczne dla dwulatka, wbrew temu, co Ty sugerowałaś w pierwsz
                                    > ym poście. Dwulatek samopas na podwórku z szambem, drewutnią, ulami itp. jest w
                                    > takim samym niebezpieczeństwie jak dwulatek samopas przed przeciętnym blokiem,
                                    > gdzie po uliczkach jeżdżą samochody, ludzie puszczają psy, w pobliżu mogą być
                                    > roboty drogowe, w trawie szkło, itd.

                                    no - robisz postepy
                                    przyznajesz, ze dziecko w opisanym otoczeniu nie jest tak calkiem bezpieczne?
                                    • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:18
                                      U Ciebie za to postępów brak.
                                  • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:17
                                    Dwulatek samopas na podwórku z szambem, drewutnią, ulami itp. jest w
                                    > takim samym niebezpieczeństwie jak dwulatek samopas przed przeciętnym blokiem
                                    --------
                                    tyle, ze podworko to jest jakby teren prywatny, zalezny od rodzicow i mozna go bezpiecznie urzadzic. I dziecko na podworku przed domem moze spokojnie sie samo bawic, jezeli rodzice maja wyobraznie i odpowiedzialnosc. Porownanie wlasnego podworka i ulicy, po ktorej jezdza auta jakby nie porownywalne.
                                    • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:19
                                      Przykro mi, że musze Cię zmartwić, ale dwulatek nie może się sam bawić na żadnym podwórku.
                                      • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:22
                                        Nie zmartwilas mnie. Wychowalam trojke dzieci i nigdy zadne z nich nie mialo wypadku, a to dlatego wlasnie, ze mam wyobraznie. I nie trzymalam ich na smyczy, a byly wyjatkowo ciekawe swiata i ruchliwe.
                                      • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:23
                                        bri napisała:

                                        > Przykro mi, że musze Cię zmartwić, ale dwulatek nie może się sam bawić na żadny
                                        > m podwórku.

                                        mylisz sie
                                        dzien wczesniej bylam u przyjaciolki z calkiem duzym ogrodem
                                        plot jest szczelny i wysoki
                                        sa dostosowane do wieku hustawki i mala piaskownica
                                        dziewczynka na bosaka hasala wesolo
                                        a matka co jakis czas zagladala z kuchni i wszystko bylo dobrze
                                        dziecko nie zaplakalo ani razu
                                        w przeciwienstwie do opisanej sytuacji, gdzie wrzaski i ryki byly co chwile
                                        nie wolno - auuu
                                        nie ic tam - auuu
                                        • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:36
                                          Moi rodzice mają duży ogród z wysokim i szczelnym płotem, z placykiem zabaw dla dzieci i przez ostatnie lata miałam okazję wielokrotnie obserwować zabawę czwórki dzieci, które sukcesywnie rodziły się mi i mojemu rodzeństwu, osiągały wiek dwóch lat i późniejszy. I jestem absolutnie przekonana, że wyglądanie jedynie od czasu do czasu na dwulatka bawiącego się w ogrodzie nie zapewnia mu bezpieczeństwa.
                                          • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:43
                                            I jestem absolutnie przekonana, że wyglądanie jedynie
                                            > od czasu do czasu na dwulatka bawiącego się w ogrodzie nie zapewnia mu bezpiecz
                                            > eństwa.
                                            ------
                                            zapewne, albowiem czworka dwulatkow razem to faktycznie niebezpieczna sytuacja, ale napewno nie dlatego, ze obok stoi otwarte szambo. Sama sobie przeczysz, po co sie wyklocasz i twierdzisz, ze opisane przez moofke podworko jest ok, skoro twoje dzieci jednak bawily sie w zgola innych warunkach? Pozostaje tylko pms.
                                            • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:55
                                              Nie zrozumiałaś mnie. Te dzieci nie miały dwóch lat jednocześnie i nie mówiłam o sytuacji, kiedy bawiły się razem. Nie wiem o co Ci chodzi z tym szambem. Ja się nie z nikim nie wykłócam. Jeśli jakakolwiek wymiana zdań inna niż absolutna zgoda to dla Ciebie wykłócanie się, to powinnaś ograniczyć się do rozmawiania sama ze sobą. Ze mną naprawdę nie musisz.
                                              • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 14:07
                                                Ze mną naprawdę nie musisz.
                                                -------
                                                zaprawde nie musze. Nic osobistego. Ale naprawde jestem ciekawa, o co sie wyklocasz? Czy moglabys sprecyzowac, o co ci chodzi? Czy uwazasz podworko opisane przez moofke za odpowiednie dla dwulatka, czy tez nie? Jezeli nie, to o co ci chodzi, po co sie wyklocasz? A jezeli uwazasz, ze jest ok, to przynajmniej wiem, ze bronisz swojej racji stanu, i na podworku twoich rodzicow stoja ule?
                                                • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 14:08
                                                  A jezeli uwazasz, ze jest ok, to przynajmniej wiem, z
                                                  > e bronisz swojej racji stanu, i na podworku twoich rodzicow stoja ule?

                                                  miedzy palmami
                                                • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 14:09
                                                  To nie ja zarzucam Ci wykłócanie się. Ja próbuję po prostu rozmawiać, ale powoli dociera do mnie, że jedyną reakcją dopuszczalną przez Moofkę i Ciebie, jest przytakiwanie smile
                                                  • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 14:11
                                                    prosze cie odpowiedz na pytanie
                                                    czy opisane otoczenie jest odpowiednie dla dwulatka
                                                  • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 14:28
                                                    Które otoczenie? To na wiejskim podwórku z pierwszego postu?
                                                • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 14:31
                                                  Normalnie mam ubaw, kiedy czytam Twoje posty. Ty tak specjalnie?

                                                  Podwórko opisane przez Moofkę jest odpowiednie dla dwulatka - po prostu dwulatka nie powinno się pozostawiać bez nadzoru prawie w żadnych warunkach. (Chociaż ciekawa jestem jaka jest ta huśtawka dostosowana dla dwulatków na tyle, że mogą z niej korzystać bez żadnego nadzoru dorosłych). Moja córka mając ok. 2 lata obtarła sobie pół twarzy, bo bujnęła się na dziecięcym krzesełku i trafiła twarzą akurat w poprzeczkę stołu. Cieszyłam się, jak się okazało, że ząbki zostały całe. Bratanek będąc w tym wieku bujał się na drzwiczkach plastikowego domku dla dzieci, drzwiczki się urwały, a on zaliczył bardzo nieprzyjemny upadek - całe szczęście, że w nie trafił głową w nic twardego.

                                                  W ogrodzie moich rodziców nie ma uli, oraz żeby rozwiać także inne Twoje obawy dodam, że szambo jest zabezpieczone klapą, którą można podnieść tylko przy pomocy specjalnie wygiętego pręta, przechowywanego poza zasięgiem dzieci.

                                                  Poza tym oczywiście, że bronię swojej racji stanu (cokolwiek masz na myśli) - niby dlaczego miałabym bronić Twojej? wink
                          • myga bri 17.07.13, 12:49
                            albo nigdy nie opiekowalas sie dwulatkiem, albo nie masz kompletnie wyobrazni, albo masz pms i klocisz sie dla zasady.
    • ichi51e2 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:24
      Ogolnie dzieci sie na wsi puszcza samopas - u mojego dziadka obejscie bylo tak podzielone ze dzieci mialy dziedziec w ogrodzie rozano- owocowym(gdzie tez byly ule) altanka chustawka lawki etc zwierzat tam nie bylo (po za mrowkami i slimakami) co nie zmienia faktu ze nikt nas tam nie pilnowal wiec lazilo sie wszedzie (lacznie z wlazeniem do przemyslowych kadzi na mleko i do wnetrza cystern -byl tam zaklad mleczarski tez) nim skonczylam 10 lat wciagnelo mnie bagno pszczoly pokasaly i w zime lod sie zalamal i wpadlam do stawu. Zwierzeta ogolnie wspominam jako dosc bezbronne i ze trzeba bylo je bronic przed nami. (Zaraz - mialam tez starcie z indykiem jako 2 latka w czerwonym kombinezonie po ktorym do dzis mam uraz)
      Wyobrazenie ze puszcze dziecko na lake wiejska i najgorsze co tam spotka to nornica to wyobrazenie miastowych - na wsi masa zagrozen tylko innych i co gorsza trudnych do oceny (co jest realnym zagrozeniem a co nie) dla nieobytego (i ze wsia i z dziecmi)
      • kropkacom Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:39
        > faktu ze nikt nas tam nie pilnowal wiec lazilo sie wszedzi
        > e (lacznie z wlazeniem do przemyslowych kadzi na mleko i do wnetrza cystern -by
        > l tam zaklad mleczarski tez) nim skonczylam 10 lat wciagnelo mnie bagno pszczol
        > y pokasaly i w zime lod sie zalamal i wpadlam do stawu. Zwierzeta ogolnie wspom
        > inam jako dosc bezbronne i ze trzeba bylo je bronic przed nami.

        No widzisz, ja mam zupełnie inne wspomnienia. Faktem jest, ze to co opisujesz to nie bajka, bo tak bywało bardzo często.
    • kropkacom Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 08:36
      Wsi moja sielska, anielska... wink

      Wszystko zależy jaka wieś, jakie podwórko. Wychowałam się na wsi i żyje. Mamusia miała inne zgryzoty niż te które opisujesz wink Super fajna sprawa to połączenie miasta i wsi. Tu gdzie mieszkam jest takich pełno. Jest infrastruktura miejska (oczywiście na małą skalę) i wiejska sielskość. Zadbany plac zabaw, boisko dla dzieci i przyroda. No bajka...
    • cielecinka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 09:14
      Ule, ule. Pszczoła pszczole nierówna. Właśnie wyjeżdzam od swojej matuli co ma 150 uli , z czego najbliższy stoi 3 m w lini prostej od wejścia do domu. Dwóch chlopaków 5,5 i 6 lat brykało pomiędzy nimi non stop przez 3 dni nic ich nie pożądliło. Ba , bawili się prawie pod wlotami do uli. Pszczoły miały ich kompletnie gdzieś , za mojego dzieciństwa nie do pomyślenia , bo dziadek hodował odmianę kaukaską , która dyszała żądzą mordu i żądliła wszystkich w promieniu pół kilometra.
      Poza tym przy ulach sięrobi więc trudno dygać przez hektary pod las, no chyba , że produkuje się miód leśny.
      Tak więc więcej luzu. Nie wszystko co obce jest groźne. Na wsi prędzej bym się bała , że dziecko się u sąsiada w gnojówce utopi , niż pszczoły je zażadlą.
    • kocianna Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 09:14
      Ja myślę, że.. przywykli do zagrożenia. Moja teściowa, która jest najlepsza na świecie, niemalże dostawała zawału, kiedy miała się opiekować bardzo młodą Młodą. Bo dziecko z prędkością światła właziło na ruchome belki na łańcuchach na placu zabaw, zjeżdżało ze zjeżdżalni głową w dół, biegało jak oszalałe i mogło rozbić głowę o krawężnik albo potknąć się o brzeg piaskownicy. Na plac zabaw szło się obok ulicy, Młoda mogła się wyrwać i wybiec na jezdnię. W domu wchodziła na blat w kuchni i otwierała górne szafki... Najlepiej by było ją trzymać w kojcu z jedną zabawką (bo inaczej robiła stosik i wyłaziła), tyle że w kojcu dziecko wyło.

      Dwulatka po prostu nie można spuścić z oka. A to, że ja osobiście bym uprzątnęła żelastwo, zakopała dół, ogrodziła studnię i ule... może im jest prościej przez dwa-trzy lata bez przerwy pilnować dzieciaka. Albo nauczyli, że nie wolno, tak jak się czasami uczy przy innych zagrożeniach (gorące, herbata, ostre - kontrolowane ukłucie, kontrolowane poparzenie, kontrolowane oblanie się wodą).
      • ichi51e2 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 09:30
        Tez bym tak zrobila.
    • sumire Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 09:51
      nie szok. tak po prostu wygląda życie na wsi, ludzie mali i duzi są do tego przyzwyczajeni tak, jak miastowi do samochodów, smogu i ruchomych schodów.
      w dzieciństwie spędzałam każde lato wśród mnóstwa takich zagrożeń - plus byka na pastwisku. dzieci zresztą eliminowanie z otoczenia dziecka wszelkich potencjalnych zagrożeń nie wydaje mi się wcale wspaniałym pomysłem - wprost przeciwnie. chyba, że ktoś chce w efekcie otrzymać dorosłego z całą kolekcją fobii.
      • opium74 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 10:49
        Pomijając ule które jakims super specjalnym zagrozeniem nie sa to reszta jest tylko wynikiem lenistwa gospodarzy.
        Szambo nalezy zakryc. Inne niebezpiczne rzczey uprzatnąć. Zrobić mały ogródek z piaskownicą, hustawka itd...ale to wymaga nakładu pracy!
        A patrząc na to co dzieje się w obejściach typowo wiejskich w okolicy to porządkami nikt sobie głowy nie zawraca.
        • morgen_stern Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:04
          Cytatto reszta jest t
          > ylko wynikiem lenistwa gospodarzy.
          > Szambo nalezy zakryc. Inne niebezpiczne rzczey uprzatnąć. Zrobić mały ogródek z
          > piaskownicą, hustawka itd...ale to wymaga nakładu pracy!
          > A patrząc na to co dzieje się w obejściach typowo wiejskich w okolicy to porząd
          > kami nikt sobie głowy nie zawraca.


          Trafiłaś moim zdaniem w sedno.
    • mary_lu Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 11:02
      Ule, które są cały czas pod opieką pszczelarza, przy minimum ostrożności i przy braku alergii na błonkoskrzydłe - nie są straszne. Mój wychuchany mąż całe dzieciństwo spędził w pasiece dziadka i użądliła go pszczoła raz.

      Cała reszta - nie ma co się nabijać z lęków miastowych. Dzieciństwo spędziłam przy wsiach i pamiętam, ile było wypadków. Dzisiaj siostra pracuje w szpitalu dziecięcym i już proszę ją, żeby nie opowiadała za dużo o swojej pracy. Marzę, aby kiedyś szczegółowa relacja o dwulatku wyławianym przez kilkanaście minut z niezabezpieczonego szamba przez ojca, znikneła z mojej głowy.
      • ichi51e2 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 11:41
        Synek znajomych moich rodzicow wpadl do studzienki kanalizacyjnej - w samym srodku miasta. Pokrywa sie przekrecila. Mial szczescie bo sasiad byl swiadkiem i rzucil sie dziecku na pomoc i odlowil... Wypadek moze sie zdarzyc zawsze i wszedzie
        • nihiru Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:02
          > Wypadek moze sie zdarzyc zawsze i wszedzie

          oczywiście, ale statystyki są jednak nieubłagane - na wsi wypadków dzieci jest o wiele więcej niż w mieście. zwłaszcza latem. i nie dotyczy to tylko Polski.
          pierwsze z brzegu wyguglowane artykuły na ten temat:
          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Poltora-tysiaca-dzieci-ulega-wypadkom-na-wsi,wid,10145818,wiadomosc.html?ticaid=110f5b
          osha.europa.eu/pl/sector/agriculture/children

          ------------------------------------------------------
          forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
          • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:36
            Tak, na wsi wypadków jest więcej, ale nie ze względu na niebezpieczne otoczenie, a ze względu na gorszą opiekę nad dziećmi.
    • woman_in_love a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 12:08
      Te ule to jednak chyba nie powinny być obok domu. Wprawdzie się nie znam na pszczołach, ale aż mi się zechciało wejść na pierwsze lepsze i wygooglane forum pszczelarskie i oni tam straszne rzeczy piszą:

      "Pracowaliśmy wszyscy przy pszczołach. Użądlenie dziennie kilkanaście nie miało konsekwencji aż do któregoś dnia. Szpital ledwie ratował życie. Robię przy pszczołach sam. Syn pracuje PSP, jak trzeba było zebrać rójkę on robił bez kapelusza i żadnej ochrony. Umiał to robić. 4 lata minęło, wszedł na modrzewia zebrać, użądliła go w kark. Spadł z drzewa, dostał wstrząsu dwa dni był nieprzytomny. Ma całkowity zakaz pracy z pszczołami. Zona po podobnym jednym użądleniu , też wstrząsie nie pozwoli przynieść do domu nić z ula. Ból głowy, trzęsawka, natychmiastowe wymioty. Najstarszy dostaje skurczu żołądka.
      To nie są żarty. Uczulenie się nabywa z dnia na dzień.Wielu znajomych tak musiało zakończyć przygodę z pszczołami.
      Najgorsze jest to, jest jakiś lek francuski kosztuje sporo ale nie gwarantuje nabycia odporności.
      Wysypka świadczy że jednak organizm nie toleruje jadu."


      Uczeni w temacie mają jednak pewność, że jest pewna granica, po której są cztery deski.
      Ilość przeciwciał IgE wzrasta, a to powoduje zmniejszenie odporności. Jest pewna granica dozwolonych użądleń indywidualna dla każdego z nas. Każdy z nas pracujący przy pszczołach początkowo uodparnia się. Tu masz rację, ale nigdy nie wiemy w którym momencie ten poziom zostanie przekroczony. Były modne leczenia jadem pszczelim. relacje pamiętam ze spotkań w kole. Dawkowano co dzień zwiększoną ilość użądleń do jakiejś ilości . a następnie zmniejszano. Terapia odbywała się w gabinetach lekarskich i nagle po jednym użądleniu pacjent zmarł.


      www.pasiekapszczelarska.fora.pl/font-color-009966-pozostale-sprawy-font-color,97/uczulenie-na-jad-pszczeli,2376-15.html
      • bri Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 12:48
        Nikt dzieciom przecież nie każe miodu pszczołom podbierać, a i pszczoły nie żyją tylko na wsiach. Przeloty rojów to ja widuję z własnego okna, chociaż mieszkam na obrzeżach Warszawy. W dzieciństwie nikt w mojej okolicy nie miał uli, a mimo to jako dziecko kilka pszczelich użądleń zaliczyłam. Raz nawet mało nie rozjechałam przystanku autobusowego na rondzie ONZ, bo pszczoła wleciała mi do samochodu, a ja próbując ją wygonić przycisnęłam ją sobie do gołego brzucha i ukąszenie tak mnie zabolało, że na chwilę straciłam kontrolę nad kierownicą.
        • moofka Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 12:50
          Raz nawet mało nie rozj
          > echałam przystanku autobusowego na rondzie ONZ, bo pszczoła wleciała mi do samo
          > chodu, a ja próbując ją wygonić przycisnęłam ją sobie do gołego brzucha i ukąsz
          > enie tak mnie zabolało, że na chwilę straciłam kontrolę nad kierownicą.

          czyli mozemy niesmialo zalozyc
          ze istnieje nieco (!) bardziej podwyzszone ryzyko uzadlenia jezeli male dziecko biega tuz przy kilkunastu ulach ze na jakas pszczole trafi?
          i ze go tez tez zaboli nieco (!)
          • bri Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 13:09
            Zapewne tak. Można założyć, że w pobliżu pasieki jest większe ryzyko ukąszenia. Ale to jeszcze nie przesądza o tym, że generalnie wieś jest bardziej dla dzieci niebezpieczna niż miasto.
            • moofka Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 13:12
              naprawde - chcesz zalozyc watek czy wies czy miasto - zaloz sobie swoj a tu mi nie rob balaganu
              pisalam o niebezpiecznym z wielu powodow otoczenia dla dziecka
              ktore moznaby dostosowac oszczedzajac sobie nerwow a dziecku ryzyka
              jestes milosniczka wsi - cudnie
              a zdrowy rozsadek wszedzie sie przydaje
              • bri Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 13:17
                Sorry, naprawdę w Twoim pierwszym poście porównujesz miasto i wieś w kwestiach bezpieczeństwa dziecka i do tego się odnosiłam. Nie sądziłam, że akurat tą kwestię należało pominąć milczeniem, bo jest dla Ciebie taka drażliwa wink
        • woman_in_love eee, nie zrozumiałeś bri 17.07.13, 13:44
          Oni tam pisać, że każdy człowiek ma taki pewien poziom użądleń, po którym nawet zapach przelatującej pszczółki może go zabić. I że nawet ten twój rój jakby skręcił i cię w doopę użądlił w swej sile to byś mogła przeżyć. Ale, że oni tam żyjąc w ulu i załóżmy dostając po jednym użądleniu rocznie przypadkiem, to mogą w wieku 32 lat przekroczyć ten poziom użądleń i wykitować.

          Zatem kilka użądleń jednocześnie problemu może nie robić (nawet gdyby ich było 80 na raz), ale 27 z kolei może być już tragiczne. I oto chodzi, że mieszkanie w ulu jest zatem bez sensu. No już nie wiem, jak mogę to dziś łatwiej wyjaśnić.
          • bri Re: eee, nie zrozumiałeś bri 17.07.13, 14:00
            Kto niby mieszka w ulu?
            • woman_in_love Re: eee, nie zrozumiałeś bri 17.07.13, 14:09
              Pszczoły!
              • moofka Re: eee, nie zrozumiałeś bri 17.07.13, 14:11
                bingo big_grinbig_grinbig_grin
          • misterni Re: eee, nie zrozumiałeś bri 17.07.13, 14:41
            Nie mówiąc już o tym, że są ludzie uczuleni na ukąszenia pszczół i wtedy ten próg jest znacznie obniżony.
            I to nie jest tak, że jak bezpośrednio się nie robi przy pszczołach, to nic nie grozi. Mój dziadek miał kilkadziesiąt uli w pewnym oddaleniu od domu (około 200m) ale gdy podbierał miód, pszczoły zachowywały się zupełnie inaczej niż zwykle i atakowały nawet w domu.
      • kosheen4 Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 13:16

        woman_in_love napisała:

        > Te ule to jednak chyba nie powinny być obok domu. Wprawdzie się nie znam na psz
        > czołach

        nie znam się to się wypowiem, hę?
        po pierwsze - ule powinny znajdować się 10 metrów od zabudowań/drogi publicznej
        po drugie, jak już ktoś wcześniej napisał, pszczoły odmian kraińskich są łagodne i nieagresywne
        po trzecie, z opisanego tekstu wynika że klient który się uczulił jest najzwyklejszym palantem. ściągać rójkę bez zabezpieczenia?! bez kapelusza i bluzy? to jest prosić się o kuku i nominacja do nagrody Darwina. podobnie zresztą, jak dopuścić do hipotetycznej sytuacji w której dzieciątko jednak wyrwie się do ula i zabębni w ściankę. jak się ma dziecko które nie rozumie że nie wolno bo niebezpieczne to albo się go pilnuje non stop, albo wysyła na turnus dla sprawnych umysłowo inaczej.
        po czwarte, jak słyszę propozycję moofki o przeniesieniu uli gdzieś dalej, to mam wizję tej pańci z Kogla Mogla, co to z pieseczkiem na wieś przyjechała. jak tu z "miastowych" nie szydzić big_grin skoro są zwyczajnie śmieszni w swoim infantylizmie.
        • moofka Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 13:20
          przyznaje - nie znam sie na pszczolach
          oprocz bliskiego spotkania z pasieka i i żadlami wujka w dalekiej przeszlosci nie mialam doswiadczen
          patrze z punktu widzenia dobrostanu dziecka
          ale jak widze na forach pszczelarskich ule mozna przenosic
          dziecko bedzie tam mieszkac ladnych pare lat - wiec na mojej drabinie pryjorytetow jego bezpieczenstwo byloby dla mnie wazniejsze niz jednorazowy stres pszczol
          • kosheen4 Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 15:21
            moofka napisała:

            > przyznaje - nie znam sie na pszczolach
            > oprocz bliskiego spotkania z pasieka i i żadlami wujka w dalekiej przeszlosci n
            > ie mialam doswiadczen

            nie zaczepiane, nie prowokowane będą miały w odwłokach wink ciebie, twoje dziecko i większość okoliczności towarzyszących twojemu życiu
            z takich wykonywanych przy domu czynności warto wiedzieć, że pszczoły mogą agresywnie zareagować na kosiarkę i ją obsiąść, ewentualnie kosiarza również - więc kosić lepiej wieczorem jak już siedzą w ulu
            i bardziej nerwowe są w dni niesłoneczne


            > dziecko bedzie tam mieszkac ladnych pare lat -



            wiec na mojej drabinie pryjoryte
            > tow jego bezpieczenstwo byloby dla mnie wazniejsze niz jednorazowy stres pszczo
            > l

            ja tam nie wiem w jakich okolicznościach stoi ta pasieka o której mówisz
            ale w innym miejscu mogą być narażone na różne tam niebezpieczeństwa, ewentualnie samemu pszczelarzowi wygodniej
            btw dziecko dzieckiem - a pszczół mniej i mniej
            lubisz tanie owocki i warzywka z targu? ciesz się że są pszczoły i że póki co u nas nikt nie musi zapylać z pędzelkiem kwiatostanów
            całkiem możliwe że w przeciągu kilku lat uda mi się rozwinąć działania pasieczne do większej ilości uli
            jeśli do tego dojdzie, chroń mnie opatrzności przed osadnikami z miasta smile
            • premeda Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 18.07.13, 13:10
              > ciesz się że są pszczoły i że póki co u
              > nas nikt nie musi zapylać z pędzelkiem kwiatostanów
              Ja psikałam preparatem pomidory, bo inaczej mogłabym krzaki na kompost wyrzucić. Ani jednej pszczoły na nich nie uświadczyłam. Wczoraj dopiero usłyszałam pszczoły na lipach obok domu, a te kwitną już od dawna. Os też nie ma, a gryzą o wiele bardziej. Pszczoły jedynie mam na krzaczkach odstraszających krety ale są tak zajęte swoją pracą, że na ludzi uwagi nie zwracają nawet jeśli te krzaki się porządnie trzącha. Sprawdziłam na sobie.
        • woman_in_love nie trolluj albowiem to wiedza nabyta z forum 17.07.13, 13:46
          pszczelarskiego i oni na pewno są tam mądrzejsi niż ty
          • kosheen4 Re: nie trolluj albowiem to wiedza nabyta z forum 17.07.13, 14:56
            woman_in_love napisała:

            > pszczelarskiego i oni na pewno są tam mądrzejsi niż ty

            akurat tak się składa że wiedzę stosowną posiadam, jak również kilka uli też się znajdzie na składzie
            tak że tego
            osobom odławiającym rójkę bez zabezpieczeń nieustannie życzę powodzenia smile
        • myga Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 13:48
          > nie znam się to się wypowiem, hę?
          -------
          musze, bo sie udusze...
      • satoja Re: a wiesz że ty masz nawet rację? (jak rzadko) 17.07.13, 14:18
        Też mam takiego znajomego, pracowali przy pszczołach kilka lat, bez problemu. Aż raz go ugryzła a on momentalnie spuchł, wstrząs, ledwo go odratowali. Teraz omija pszczoły z daleka.
    • jak.z.nut Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:18
      Pojechałaś w miejsce niedostosowane dla dzieci i od razu zakładasz że wieś zagrożeniami stoiwink
      A na mojej wsi ma ogrodzony teren żadnych niezabezpieczonych studzienek a rolników ci u nas na palcach policzyć, więc i maszyn strasznych, niebezpiecznych i koszących nóżki dzieciom niewiele. Za to fajne miejsce do zabawy dla dziecka ( kuzynki) na którą patrzę z leżaka w przerwie czytania książkismile i nie muszę się indyczyć, że ktoś ją popchnął, zabrał zabawkę i walnął łopatką w głowę, a takie mrożące krew w żyłach na forum pojawiają się przynajmniej raz w tygodniuwink.
      Przez całe życie mieszkałam w mieście, ściśle w centrum, z całą bogatą ofertą kulturalno rozrywkową pod nosem a teraz radość mnie rozpiera że jak urodzę to właśnie na wsi będę wychowywać.
      • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:22
        jak.z.nut napisała:

        > Pojechałaś w miejsce niedostosowane dla dzieci i od razu zakładasz że wieś zagr
        > ożeniami stoiwink

        serio gdzies to napisalam?
        wink
        • jak.z.nut Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:00
          "z prawej nie wolno, studnia
          na wschod 10 metrow od domu ule
          na zachod - niezabezpieczona bramka na ulice
          na polnocny wschod - zle psy na lancuchu
          na poludniowy zachod skladzik zlomu i dziura w ziemi
          no i jeszcze rozgrzane gryle
          a przy domu jeszcz sklad drewna ktory w kazdej chwili moze spasc na glowe "

          może tusmile
          demencja? upał? czy niekonsekwencja wypowiedzi?
          • jak.z.nut Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:02
            wrocilam bardziej zmeczona niz pojechalam - i przestalam wspolczuc moim blokerskim dzieciom
            bo tu orlik, place zabaw, basen i podworko pelne kolesi
            mityczna wiejska swoboda jest tylko na obrazkach


            a tu gdybyś zapytała gdzie uogólniaszsmile
          • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:06
            pisalam o konkretnej sytuacji ktora widzialam na wlasne oczy
            nie o wsi jako takiej
            wies jaka ja znam - to nowe domy, przyjazne ogrody z placami zabaw dla dzieciakow i kanaliza
            sama zreszta nabylam kawal ziemi pod miastem i docelowo tam chce szukac ciszy i spokoju
            zapewnienie bezpieczenstwa i atrakcyjnego terenu dzieciom wokol domu bedzie z pewnoscia jednym z priorytetow, bo da sie i wiem to na pewno
            • gryzelda71 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:31
              Opisałaś miejsce pomieszkiwania miastowych,a nie wieś.
    • myaka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:50
      Moj facet ma ule.
      Stoja sobie przy domu jego rodzicow.
      Zaraz przy nich jest ulica, na ktorej bawia sie dzieci sasiadow (2 - 6 lat).
      Nikomu jeszcze nic sie nie stalo - choc ule stoja tam wiele lat.
      Ba - nikt na te ule nie zwraca nawet uwagi. Pszczoly takze maja nas w nosie - maja tyle pracy, ze srednio interesuja sie ludzmi.

      Ja, ktora pszczol bala sie od dziecka potrafie teraz isc do ula, otworzyc go i poglaskac te mile stworzonka lub paluchem wyciagnac sobie miod do posmakowania (oczywiscie tylko, gdy widze, ze pszczoly maja takze na to ochote).

      Pszczola uzadlila mnie raz w zyciu. Dawno temu. W samym centrum miasta.
    • mvszka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 12:59
      to jest bardzo fajny temat, bo pokazuje widzenie zagrożeń tzw. "świeżym okiem" drugiej strony
      ja blokowa - moja babcia sielska wiejska
      kiedy babcia była u mnie przerażało ją to jak sobie wyglądam przez okno na 3cim piętrze " o boże, nie wychylaj się bo mi wypadniesz" a na rowerze wogóle mi nie pozwalała jeżdzic bo nie przechodziło jej że ja sobie jako 6latka jeżdżę naokoło bloku gdzie i samochód parkujący wjedzie - omijać umiałam, no ale babcia swoje

      Za to u babci było : dół z wapnem nieosłonięty, świnie wypuszczane na podwórko które ryły piaskownicę i jeszcze nas potrafiły pogonić, nutrie w klatkach z zębami dł. 5cm , które karmiłysmy gumą do żucia, beczka na deszczółkę tak wielka, że spokojnie dziecko mogłoby się w niej utopić, drabina na dach przy domu, studnia ze spróchniałą klapą, a u drugiej babci mieszkającej pod lasem raz moją siostrę pogonił...dzik ( zn. maciora dzika ) .

      Jakie ja bym wybrała środowisko dla mojego dziecka?

      A takie , które ja miałam - bo dobre rodzicielstwo/opieka to jest oprócz pilnowania dzieci tłumaczenie i pokazywanie im, że są zagrożenia, których trzeba unikać i miejsca, gdzie się łapy/nogi nie wsadza/stawia Za to siedzenie na placu zabaw i cieszenie się, że dziecku nic się nie stanie jak glebnie z huśtawki bo ma amortyzowane podłoże jest zubożaniem mu doświadczeń życiowych i wieje nudą
      • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:05
        dobre rodzicielstwo/opieka to jest oprócz pilnow
        > ania dzieci tłumaczenie i pokazywanie im, że są zagrożenia, których trzeba uni
        > kać i miejsca, gdzie się łapy/nogi nie wsadza/stawia
        ---------
        Szczegolnie dwulatkowi mozesz tlumaczyc. To jest najbardziej niebezpieczny wiek i najwiecej wypadkow, albowiem fizycznie dziecko jest bardzo sprawne, ale zupelnie pozbawione wyobrazni.
        • mvszka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:11
          dwulatka generalnie się pilnuje, co już tu zostało wyklepane kilka razy powyżej
          dzieci są pozbawione wiedzy o konsekwencji swoich działań, natomiast wyobraźnię mają ogromną
          • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:13
            > dwulatka generalnie się pilnuje
            ------
            pomiedzy szambem a ulem i studzienka?
            zalosne. A nie pomyslalas, ze mozna zwyczajnie zrobic bezpieczne podworko i naprawic furtke, aby nie wylazilo z owego podworka?
            • mvszka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:16
              A nie pomyslalas,

              a nie pomyliłaś się z adresem?- ja nie mam podwórka z szambem ulem i studzienką ani dwulatka
              • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:19
                naprawde nie masz? Dziwne, a bronisz go tak, jakby twoje bylo.
                • mvszka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:22
                  bronię swoich przekonań, są moje to prawda wink
      • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:11
        dobre rodzicielstwo/opieka to jest oprócz pilnowania dzieci tłumaczenie i pokazywanie im, że są zagrożenia
        --------
        i jeszcze dobre rodzicielstwo to przede wszystkim zapewnienie bezpiecznego otoczenia dziecka, aby nie mialo wypadkow i uszkodzen ciala, ktore beda rzuctowac na cale jego zycie, albo i calkiem go tego zycia pozbawia. Tlumaczyc zagrozenia owszem, ale nie takie: nie wychodz na podworko, bo sie utopisz w szambie lub w studzience, albo tez zezra cie psy albo tez pozadla przczoly.
        • moofka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:14
          Tlumaczyc zagrozenia
          > owszem, ale nie takie: nie wychodz na podworko, bo sie utopisz w szambie lub w
          > studzience, albo tez zezra cie psy albo tez pozadla przczoly.

          jesoo - dokladnie wypisz wymaluj tak to wygladalo
          choc tu, wracaj, nie wolno
          tam pcoly zadla, tam pies gryzie, tam sie studnia sypie, tam drzewo spada, a tu uwaga furtke otworzyla na ulice leci
          normalnie sie porozmawiac nie dalo
          i tak w kolko w dowolnej kolejnosci
          metka uqurfiona, dziecko rycy, bo nie pozwalaja, ludzie siedza i pogadac spokojnie nie moga
          • mvszka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:19
            ale nie takie: nie wychodz na podworko, bo sie utopisz w szambie
            > lub w
            > > studzience, albo tez zezra cie psy albo tez pozadla przczoly.
            >
            > jesoo - dokladnie wypisz wymaluj tak to wygladalo
            > choc tu, wracaj, nie wolno

            nic tylko se strzelić w łeb, trza się było nie rozmnażać
      • ichi51e2 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:14
        Samica dzika to jest locha wink
        • mvszka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:17
          hhehe, no ja z bloku jak widać, dziękuję za poprawienie
          • wtopek Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:23
            cóż, ale to w miastach dochodzi co chwilę do wypadków związanych z upadkiem dziecka z n-tego piętra, na wsi widać jest bezpieczniej big_grin
    • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:26
      > i musze przyznac ze sama sie przy tych ulach czulam nie za fajnie
      > majac male dziecko w takim otoczeniu stalabym sie cokolwiek nerwowa
      > pytam - czemu nie przeniosa (maja kilka hektarow az do sciany lasu
      > a bo tata sie nie zgodzi
      > dla mnie szok - narazac zdrowie malego dziecka i innych domownikow - bo co?
      > sie nie chce sie, czy jak?
      ------
      Dokladnie tak, dla wlasnego spokoju bym te ule przeniosla, a i tez dla bezpieczenstwa dziecka. Nigdy nie wiadomo, jak zareaguje na uzadlenie, napewno go to zaboli, i to juz jest wystarczajacy powod dla mnie, natomiast dziwne, ze nikt nie pamieta o Ewie Szalackiej, to bylo tylko jedno uzadlenie. A jezeli dorosla osoba dostala takiego szoku, ze umarla, to jakie szanse ma male dziecko?
      • konwalka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:48
        w życiu nie umiałabym tak odtworzyć z pamięci stron świata
        ale ja mam problemy z lateralizacją

        ps. kiedys na mojej ulubionej wsi rozdarlam sobie reke do niewiemczego, ale wygladalo okropnie
        tak ot staly tam sobie pordzewiale blachy
        lekarz mi to odkazal i czyscil w nieskonczonosc
        a dzieckiem bylam, to pamietam
        • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:50
          > lekarz mi to odkazal i czyscil w nieskonczonosc
          > a dzieckiem bylam, to pamietam
          -------
          Moja przyjaciolka bedac nastolatka pojechala na wakacje do babci, wrocila i po miesiacu umarla. A zwyczajnie bedac na podworku pokaleczyla sie rdzawym gwozdziem, co wystawal z plotu, nie zwocila na to uwagi, ale po paru tygodniach niestety bylo zapozno, bo to byl tezec.
          • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 14:03
            Rdzawe gwoździe, jak wiadomo występują jedynie na wsi wink
      • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:50
        Sałacka umarła od ukąszenia osy. O ile wiem, nie była wtedy na wsi, ani w pobliżu żadnych uli.
        • myga Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:52
          > Sałacka umarła od ukąszenia osy.
          -------
          nie wazne, osy lub pszczoly. Reakcja alergiczna moze byc na kazdy jad. Wiem, jak umarla, chodzi mi o to, ze nigdy nie wiesz, jak dziecko zareaguje na ukaszenie, wiec dla wlasnego spokoju bym te ule postawila w bezpiecznym miejscu, tym bardziej, ze morgow maja dosc.
          • bri Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:59
            Tak, na pewno Ty lepiej wiesz, gdzie oni powinni swoje ule postawić i gdzie byłoby bezpieczniej. smile
    • run_away83 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 13:32
      Jak byłam mała, spędzałam mnóstwo czasu u babci na obrzeżach miasta, prawie wieś - dom z ogromnym ogrodem, babcia hodowała kury, kaczki, świnkę, króliki, był pies stróżujący i kilka kotów. Ogród podzielony był na część rekreacyjno-ozdobną (trawka, huśtawki, piaskownica, rabatki z kwiatkami, drzewka owocowe) i gospodarczą (kurnik z wybiegiem dla drobiu, chlewik, klatki z królikami, ogród warzywny, inspekty, szopa na narzędzia, kopmostownik). Ja i chmara moich kuzynów i kuzynek bawiliśmy się wszędzie - huśtawki i piaskownica często przegrywały konkurencję z karmieniem królików, podbieraniem jajek z kurnika i skakaniem z dachu szopy na kupę kompostu (tak, wiem, bleeeee). Łaziliśmy po drzewach, skakaliśmy przez płoty. Chlapaliśmy się w beczkach z deszczówką. Było też szambo, niespecjalnie zabezpieczone (przykryte drewnianą pokrywą). Byliśmy ostrzegani przed zagrożeniami ale nikt za nami nie chodził krok w krok, babcia sprawowała dyskretny nadzór i dbała żebyśmy mieli co jeść i pić, pilnowaliśmy się sami nawzajem, starsi uważali na młodszych. Nigdy nikomu z nas nie przydarzył się wypadek poważniejszy niż stłuczone kolano, nabicie guza czy drzazga wbita w dupsko.

      Przez jakiś czas w ogrodzie były też trzy ule (pasiekę prowadził dziadek zmarły przed moim urodzeniem a potem wujek). Przez całe dzieciństwo nigdy nie użądliła mnie pszczoła, pierwszy raz w życiu zaliczyłam użądlenie jako dwudziestolatka, podczas zakupów w supermarkecie użarła mnie zabłąkana pszczoła, która jakimś cudem wleciała mi do nogawki dżinsów big_grin
      • oteczka Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 14:24
        Moje dzieci i wnuki wsi nie widziały a szkoda jako dziecko od najmłodszych lat spędzałam lato w leśniczówce ,pszczoły były i tak przez lata to może jedna mnie ugryzła a w mieście pamiętam więcej ukąszeń ,kleszcze nie raz miałam dziadek po każdym powrocie z grzybów czy jagód robił przegląd czy kleszcza niet jak był usuwał i smarował miejsce maścią z żiwicy i żyję ,każde skaleczenie też tą maścią traktował ,po torach chodziłam ,wagoniki kolejki pod nadleśnictwo potrafiłam przepchać i jeździć jakoś nóg nie straciłam a i traktor odpaliłam taki ogromny co w lesie wyrywał karpy ,po dachu z parasolką chodziłam,a budynek nadleśnictwa ogromny piętrowy,mieli ze mnie ubaw bo tam biura było i coraz ktoś dziadka wołał co wnusia wyrabia ogólnie byłam szkodnik i rozrabiaka,ale znałam słowo zakaz tego nie wolno jak żyję nie przekroczyłam bramy tartaku gdzie leżała ogromna góra trocin wystarczyła mi opowieść dziadka jak kiedyś dziecko weszło , góra się osunęła i koniec tragiczny, to najlepsze lata mojego dzieciństwa żałuję że moje dzieci już takich atrakcji nie miały.
    • mc30 Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 23:02
      pochodzę ze wsi, mam te same odczucia , co Ty , kiedy jeżdże na wies z moimi dziećmi, postrzegam wieś , jako miejsce bardzo niebezpieczne dla moich dzieci, gdzie trzeba ich strzec , jak oka w głowie, beż zartów
      z ulgą wracam z nimi do domu i ogrodu, gdzie wszystko jest pomyslane tak, aby były bezpieczne i , zeby za nimi nie chodzić
      i też przestaję im współczuć, ze takie biedne miejskie dzieci, ze siedzą zamnkniete za bramą, która nie ma klamki, i ze za mało przestrzeni, i takie tam inne bzdety
    • mia_siochi Re: małe dziecko i ule 17.07.13, 23:12
      Ja, kobita która dzieciństwo spędziła na wsi peerelowskiej (nie zabitej dechami, nie) gdzie był szambo średnio zabezpieczone, sieczkarnia, piła elektryczna, kosy i sierpy w stodole w której dach wisiał na słowo honoru, która uciekala przed koniem na podwórzu- powiadam wam: nie wiem jakim cudem przeżyłam dzieciństwo. Swojego dziecka bym w takim miejscu nie zostawiła. A od ugryzienia pszczoły można umrzeć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka