Dodaj do ulubionych

gościniec :)

18.07.13, 07:28
jezeli spedzacie z dziecmi kilka dni u kogos w domu jak rozwiazujecie kwestie zywieniowe
jedziecie z goscincem (jakim?)
z worem zakupow?
dorzucacie sie do zbiorowego zywienia
kupujecie to co lubicie i trzymacie w gospodarskiej lodowce?
dajecie sie laskawie obslugiwac?
jadacie na miescie? same gotujecie posilek, zeby gospodynie odciazyc
przy krotszych wizytach nie robie ceregieli - jade z butla alkoholu i ciastem i daje sie goscic
ale dluzej takie dodatkowe geby moga byc uciazliwe
a ja bym nie chciala byc
wiec jak to robia ematki, zeby wyszlo akuratnie i bezproblemowo smile
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: gościniec :) 18.07.13, 07:33
      W tym roku czeka nas kilka dni u kogoś. Wyobrażam sobie to tak, że prosto z mostu spytam co jadają gospodarze-spiszę na kartce-pojedziemy razem do sklepu i tam zapłacimy za zakupy lub zakupy z gospodarzami ale my płacimy. Nie wyobrażam sobie inaczej bo nas jest 5 gęb do wyżywienia a ich 2. Gościnność ma swoje granice-idąc nawet na grilla do znajomych pytam się : co przynieść ?
      Ale chętnie poczytam wątek-nie chciałabym wyjść na jakąś buraczaną jematkę co nie umie się zachować suspicious
      • moofka Re: gościniec :) 18.07.13, 07:41
        na gryle nie pytam nawet - bo juz wiem, co schodzi smile
        biore z 2 rodzaje miecha, piwo, ze 2-3 salatki, co sie nawinie i cos slodkiego dla dzieci
        kazdy rzuca na wspolny stol i sie goscimy
        tu jest kwestia parodniowego przebywania i chcialabym sie czuc swobodnie
        a nie przesadzic
        bo sama jako gospodyni nie chcialabym takiego nadgorliwego goscia smile
        • joa66 Re: gościniec :) 18.07.13, 07:51
          Drobny upominek na przyjazd plus 2-3 razy (na powiedzmy tydzień) gotuję obiad dla wszystkich (robię też oczywiście zakupy na ten obiad)
    • murwa.kac Re: gościniec :) 18.07.13, 07:52
      zawsze cos tam kupuje. ale bez przesady, nie wor.
      i najwyzej kombinujemy razem z tego co mamy posilki.

      jeszcze tez zalezy gdzie jedziemy.
      o jezeli np do kogos w miescie, gdzie sklep na sklepie - nie mam po co targac ze soba zarcia. po prostu robimy zakupy i my placimy.
      ale jak juz do kogos np. na kaszuby, w miejscowosci gdzie diabel dobranoc mowi, a sklep najblizszy jest 10 km - juz wor biore ze soba smile
      • moofka Re: gościniec :) 18.07.13, 08:00
        a sniadania? kolacje?
        • murwa.kac Re: gościniec :) 18.07.13, 09:12
          tez wspolnie.
          akurat z tym to jest najmniejszy problem. zwykle pada haslo jakiejs jajecznicy czy jajek na twardo w majonezie. ja zawsze kupuje kilka duzych jogurtow naturalnych, mam zawsze jakies platki owsiane, musli, owoce (syn jada na sniadania), wiec rzucamy na stol skladkowo. pomidor, ogorek, wedlina, ser zolty - co kto ma. jak gospodarz ma np w lodowce zolty ser i warzywa - my kupujemy chleb, jajka, wedline.

          nigdy jakos sie nie rozliczalismy co do literki, co do zlotowki. wychodzilo w praniu. jak na kaszuby jezdzimy zwykle przywoze dwa, trzy gotowe obiady na ilosc osob, ktore tam bedzie. i sie utarlo, ze sniadania i kolacje to jzu w tym momencie domena gospodarzy.

          kwestia tez jak dobrze sie znacie i jakie macie uklady z tymi do kogo jedziecie. my mamy na tyle luzackie, ze tak naprawde nikt na to nie patrzy.
          raz pojechalismy do nich w piatek po poludniu. na kilka godzin, od razu mielismy wracac. wyszlo oczywiscie tak wieczorem, ze zostalismy. skoro padlo haslo - zostajemy - partner, ktory byl kierowca - na luzie odpalil sobie piwo. gospodarz tej juz wypil. nie ylo jak jechac do sklepu - to cala sobote ich objadalismy z tego co mieli. w niedziele rano wszyscy wracalismy do gdanska - zakupow nie bylo sensu robic. po prostu nastepnym razem jak pojechalismy - wzielismy wyzywienie na siebie. i tyle.
    • kropkacom Re: gościniec :) 18.07.13, 09:17
      Zaproś gospodarzy na dobry obiad do restauracji. Rób zakupy i pomagaj w kuchni.
    • dziennik-niecodziennik Re: gościniec :) 18.07.13, 14:30
      ponieważ na dłuższe wizyty jezdze tylko do osób z ktorymi jestem blisko, a z takimi nie ma żadnego problemu. jemy z jednej lodówki, uzupełniamy na zmianę. zresztą - nikt wtedy nikomu nie wylicza co zjadł i za ile, nawet jak wyjdzie nierówno czy cos to nie widze problemu.
      owszem, pomagam lub calkowicie przyrządzam wtedy częsc posiłków, zapraszam do knajpy itd. Zależy od humoru mojego i osoby goszczacej.
      jeszcze nigdy nie bylo nieporozumien w tym zakresie.
    • mruwa9 Re: gościniec :) 18.07.13, 16:16
      w zasadzie z dziecmi odwiedzamy wylacznie dziadkow,u innych krewnych/znajomych nie nocujemy, a juz na pewno nie przez kilka dni.
      U dziadkow po prostu robimy zakupy spozywcze, ale nie czuje z zewnatrz presji (nie rozliczamy sie histerycznie z kazdego wydanego grosza).Dziadkowie przyjezdzaja tez do nas i mozemy sie zrewanzowac.
      Generalnie jesli nas ktos odwiedza, nie oczekuje prezentow ani dokladania sie do gara. czym chata bogata.. Jedynie oczekuje, ze goscie beda czuli sie jak u siebie w domu i beda obslugiwac sie sami, bo ja chorobliwie nienawidze gotowac.
    • angazetka Re: gościniec :) 18.07.13, 16:23
      Jeżdżę do osób, które przyjeżdżają też do mnie, więc obowiązuje naturalny rewanż. Zawsze coś tam wiozę, na miejscu kupuję, stawiam obiad, takie tam. Wiem, że za miesiąc czy dwa sytuacja się odwróci.
    • przeciwcialo Re: gościniec :) 18.07.13, 16:32
      U jednych czy drugich rodziców dajemy sie gościc jednym obiadem potem zwyczajnie dajemy kase na zakupy.
    • broceliande Re: gościniec :) 18.07.13, 19:03
      Ja tam mam tylko z bratem, max dwa noclegi. Przyjeżdżający nadchodzą z lodami i winem, potem wszystko fundują gospodarze.
      Raz oni, raz my.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka