Dodaj do ulubionych

pierwszy dzień w przedszkolu - problem

    • mala-wiedzma Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 09:18
      jak dla mnie to Ty tutaj zle definiujesz rodzicielstwo bliskosci. nie polega to na tym, ze minimalizujesz stres dziecka do absurdalnego minimum, ale pomagasz mu sie z nim oswoic, jesli taki zaistnieje (a zaistnieje na pewno, bo zycie nawet przedszkolaka jest stresogenne). i jak dla mnie rodzicielstwo bliskosci w sytuacji adaptacji do przedszkola polega na tym, ze najpierw trzeba dziecko dobrze przygotowac do sytuacji przedszkolnej, tzn sie mu tlumaczy, oczywiscie w samych superlatywach jakie przedszkole jest fajne, mile panie, zabawki , dzieci itp. oczywiscie tlumaczy sie mu tez ze w przedszkolu bedzie od-do (np od sniadanka do obiadu). w samym przedszkolu dajemy sobie chwile na pozegnanie, tzn bez pospiechu rozbieramy dziecko, pokazujemy jego wieszaczek, przebieramy papcie (ale etz nie rozwlekamy tego czasu do nie wiem ile, 5 minut wystarczy). potem buziak, papa, dziecko zostaje w sali (nawet jesli placze) a mama wychodzi. potem niech mama sobie ryczy ile wlezie, ale dziecko ma tego NIE WIDZIEC. Ono musi czuc ze mama wie, ze robi dobrze. Potem nalezy oczywiscie przyjsc po dziecko do przedszkola o umowionej wczesniej godzinie i w ramach tego rodzicielstwa blisksoci zapewnic mu mnostwo czulosci, dumy i pochwal po poludniu. a skoro jestescie w domu z mezem oboje i macie czas mozna zrobic sopbie super popoludniowa wycieczke i spedzic ten czas razem. i dla mnie to wlasnie eset rodzicielstwo bliskosci - wierze w moje dziecko ze sobie poradzi, zapewniam go o tym i odpowiednio nagradzam po tym osiagnieciu. a nie na tym ze nie umiem dzieciaka od siebie oderwac.

      sytuacja, ze Ty siedzisz za szyba dzieciak Cie widzi ale nie moze z Toba przebywac jest absurdalna. uwierz mi, ze jak sobie pojdziesz to w najgorszym wypadku chwile poplacze a potem zajmie sie zabawa, dziecmi itp. w przedszkolu za duzo sie dzieje i zbyt wiele fajnych nowosci, by caly czas ryczec za mama. natomiast w momencie, kiedy Ciebie widzi za ta szyba i wie ze ejstes niedostepna nie pozwala mu zajac sie na dobre sprawami przedszkolnymi. moim zdaniem robisz mu krzywde tym, ze nie dajesz mu sie zaadaptowac do nowej sytuacji. utrudniasz mu to w imie zle rozumianego rodzicielstwa bliskosci.
    • ruda_henryka Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 09:46
      Ale po co siedzisz za szybą? Dziecko cię widzi i przez to płacze, bo to oczywiste, że woli być z Tobą niż z obcymi. Idź gdzieś na bok, gdzie cię nie będzie widziało i ewentualnie się umów z nauczycielką, że jak się nie uspokoi przez jakoś czas to przyjdziesz. Dzieci zazwyczaj poryczą 15 min i zaczynają się bawić, przecież to 4 latek już a nie maluch. Da się mu mnóstwo wytłumaczyć.
      Bardzo dobrą radą dyrektorki z naszego przedszkola było to żeby dzieci na początku odprowadzał sam ojciec - wiedziała z doświadczenia, że o rozstania wtedy łatwiej niż z mamą. I jak moje ryczało na dniach adaptacyjnych jak mu tylko zniknęłam z widoku ( bo jest maminsynkiem ofkors wink ) to z tata szybko się żegnał, uronił łezkę i szedł do sali.
      Aha, rodzicielstwo bliskości jest mi jak najbardziej bliskie, ale nie miałam wyrzutów sumienia żeby zniknąć dziecku z oczu na jakiś czas - ważne dla niego było że umawiałam się z nim że przyjdę o konkretnej porze po niego, np. po obiedzie, po spaniu i umowy dotrzymywałam, a on wiedział, że będę i czuł się bezpieczniej.
    • malila Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 12:50
      Miałam tu napisać sporo o tym, że Twoje przekonanie jest słuszne. Zniknięcie dziecku z oczu było błędem, za który teraz płacicie. To jest powód, dla którego dziecko boi się zostać w przedszkolu, bo pamięta swój lęk i z tym lękiem kojarzy przedszkole. Szybkie cięcie nie jest rozwiązaniem problemu, tylko zlikwidowaniem objawu, jakim jest płacz dziecka. Oczywiście, że dziecko przestaje płakać, jeśli już wie, że nikt na ten płacz nie zareaguje. Ale lęk pozostaje. Jak również poczucie, że nie ma się wpływu na otoczenie i jedyne, co można zrobić, to jak najlepiej się w to otoczenie wpasować.
      Sama pamiętam opowieści dziwnej treści o tym, że to najlepsza metoda radzenia sobie z płaczem przedszkolaka. Te opowieści były wówczas przeplatane dobrymi radami na temat tego, że najlepszą metodą na uzyskanie posłuszeństwa jest lanie w tyłek.
      Ludzie w takie rzeczy wierzą, bo oprócz tego, że działa społeczny dowód słuszności, to oczekiwane efekty metody są widoczne od razu.
      Ale chyba najlepiej będzie, jeśli przeczytasz sobie to:
      dziecisawazne.pl/lek-separacyjny/
      W artykule mowa jest przede wszystkim o malutkim dziecku, ale większość wypowiedzi Agnieszki Stein dotyczy dzieci w ogóle, o czym zresztą kilka razy wspomina.
      Podejrzewam też, że możesz się z nią skontaktować osobiście. Przez długi czas była na Goldenline, nie wiem, czy wciąż tam jest. Ma też swoją stronę.
      • malila Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 13:03
        I jeszcze coś o płaczu i więzi:
        dziecisawazne.pl/cry-it-out-cio-czyli-wyplacz-sie-sam-kilka-powodow-dlaczego-to-nie-jest-dla-nas/
      • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 13:26
        Przeczytałam i popieram. Nigdy nie zmuszałam córki do samodzielności i z ogromnym szczęściem patrzyłam na radość z jaką eksploruje świat. Rzucała się na wszystko z takim entuzjazmem, że miło było na to popatrzeć także obcym ludziom.
        Pamiętam jak wszyscy trenerzy chcieli z nią pływać, gdy zapisałam ją na pływalnie w wieku 2 lat i oczywiście jej towarzyszyłam, bo tak radośnie baraszkowała w wodzie. Potem zapisałam ją już na samodzielne pływanie, gdy tylko ze względu na wzrost i głębokość basenu było to możliwe. Stojąc na palcach ledwie wystawała z wody, która ja ciągle zalewała, ale śmiała się tak, że trener dwukrotnie pytał, czyje to dziecko i mówił, że ona za to pływanie to kiedyś dostanie Nobla.
        Gdy miała 2,5 roku zabrałam ja po raz pierwszy na łyżwy ( ciut za wcześnie ze względu na stawy ). Dałam jej rękę i pojechała z radością. Słyszałam jak ludzie mówili " popatrz, popatrz, jaka mała dziewczynka i jak jeździ, a ja sama nie mogłam uwierzyć i krzyknęłam do nich "ludzie, ona ma po raz pierwszy łyżwy na nogach". Gdy po godzinie musiałam już przerwać jazdę, bo byłam umówiona, dziecko mi się popłakało i nie chciało zejść z lodowiska, a obok był chłopiec, który płakał, bo nie chciał na nie wejść.
        Gdy pierwszy raz puściłam ją i samodzielnie pojechała na rowerze, śmiała się na całe osiedle i ludzie się śmiejąc oglądali.
        Chciała się nauczyć też jeździć na nartach i trener pytał podejrzliwie, czy to dziecko chce, czy rodzice. Po 3 dniach powiedział, że już może samodzielnie zjeżdzać i on nie jest potrzebny. Dał jej na pożegnanie pluszaka i powiedział, że jeszcze takiego ucznia to nie miał. I właściwie ze wszystkim jest podobnie. Więc możecie krytykować, że cackanie jest złe, ale u mnie dało wspaniałe rezultaty.
        • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 13:42
          Tysiące takich dzieci.
          • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 13:47
            Tysiące, na miliony. Tylko, że takim dzieciom łatwiej jest żyć i z nimi jest łatwiej i przyjemniej żyć.
            • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 13:49
              Takim czyli jakim?Pod okiem mamy,czy chętnych do poznawania nowych rzeczy?
              • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 13:57
                Z taką radością i łatwością przyjmujących to co nowe.
                • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 14:00
                  Cóż,dzieci sa różne......
                  Nie wszystko zależy od rodziców.
                  • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 14:15
                    Pewnie, szereg okoliczności i naturalnych predyspozycji ma znaczenie. Ja jednak szereg razy słyszałam też od innych, że to jaka jest moja córcia to moja zasługa. Kiedyś jakaś pani powiedziała mi z uznaniem, że uczę moje dziecko miłości. Odparłam, że nie, że się taka ulęgła. Ale zapewniła mnie, że taka się nie ulęgła.
                    Ludzie swoim nieumiejętnym zachowaniem mogą w dziecku to co dobre niszczyć, więc moją zasługą jest przynajmniej to, że wiele nie zniszczyłam, skoro słyszę np. od mamy jednej z jej przyjaciółek, że dla niej moja córka to najfajniejszy człowiek, jakiego kiedykolwiek w życiu spotkała, skoro obcy ludzie porównują ją do Pocachontas.
                    • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 21:55
                      basiastel napisała:

                      > Kiedyś jakaś pani powiedziała mi z uznaniem, że uczę moje dziecko miłości.
                      > Odparłam, że nie, że się taka ulęgła. Ale zapewniła mnie, że taka się nie ulęgł
                      > a.

                      No to faktycznie niezbity dowód smile

                      > Ludzie swoim nieumiejętnym zachowaniem mogą w dziecku to co dobre niszczyć, wię
                      > c moją zasługą jest przynajmniej to, że wiele nie zniszczyłam, skoro słyszę np.
                      > od mamy jednej z jej przyjaciółek, że dla niej moja córka to najfajniejszy czł
                      > owiek, jakiego kiedykolwiek w życiu spotkała, skoro obcy ludzie porównują ją do
                      > Pocachontas.

                      Musi być to bardzo miłe, jednak sposób w jaki opisujesz to na forum zdradza silne emocje z tym związane. I taką trochę ślepą wiarę.

                      Duma z powodu osiągnięć dziecka to świetna rzecz. Natomiast duma z powodu własnych osiągnięć w temacie dziecka to śliski temat. Można przedobrzyć i sprawić, że każdy sukces dziecka będzie zasługą rodzica. Dlatego wolę wierzyć, że otwartość i magnetyzm mojej córki to jest jej własna cecha, jej własna zasługa, do której ja przyczyniłam się tylko za pomocą genów, a w procesie wychowawczym staram się jej nie przeszkadzać w rozwoju. Przeczuwam, że tak jest bezpieczniej na przyszłość.
                      • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 13:45
                        Niezbitym faktem jest, że ma cudowny stosunek do ludzi, kocha strasznie dzieci i zwierzęta. Ma silny kręgosłup moralny, co zauważyło wiele osób, w tym jej wychowawca. To wszystko nie bierze się z kosmosu.
                        • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 22:20
                          basiastel napisała:

                          > Niezbitym faktem jest, że ma cudowny stosunek do ludzi, kocha strasznie dzieci
                          > i zwierzęta. Ma silny kręgosłup moralny, co zauważyło wiele osób, w tym jej wyc
                          > howawca. To wszystko nie bierze się z kosmosu.

                          Stawiasz więc tezę, że nie ma takiej możliwości, aby z rodziny patologicznej, gdzie rodzice mają słaby kręgosłup moralny i źle obchodzą się z dziećmi, nie mógł wyrosnąć dobry człowiek ?
                          • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 23:03
                            Może nie mówmy o możliwości, mówmy raczej o prawdopodobieństwie. Dzieci wychowuje się przez bycie z nimi, siąkną jak gąbka. Wszyscy znamy powiedzenie "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci " Rodzice mają wielki wpływ na dziecko, większy niż ktokolwiek, nawet jeśli nie zdają sobie z tego sprawy. Tak, twierdzę, że rodzice którzy dokładają starań, by wykształcić u dzieci dobre cechy, mają duże większe szanse, że dziecko będzie je miało. W większości patologicznych rodzin nikt takich starań nie podejmuje, wątpliwa jest też kwestia wzorca.
                            • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 07:29
                              Czyli jesteś matką idealną.O takie właśnie twoje wywody sa irytujące, a nie serduszka na fejsbukusmile
                              • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 11:53
                                Idealną nie, po prostu ceniącą swoje dziecko. Uważam, że to fajny człowiek.
                                Urokiem tego forum jest, że każdej się oberwie. Gdybym córkę krytykowała to by mi się dopiero dostało. Przypominam sobie wątek o tyjącej dziewczynce, matka szukała rad jak temu zaradzić. Tej to się dopiero oberwało.
                                • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 16:20
                                  basiastel napisała:

                                  > Idealną nie, po prostu ceniącą swoje dziecko. Uważam, że to fajny człowiek.

                                  Najpewniej wszyscy na tym forum tak właśnie myślą o swoich dzieciach.
                                  • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 17:33
                                    Bardzo mnie to cieszy, pisanie o tym nie powinno nikogo tak irytować, sama chętnie bym poczytała coś dobrego w końcu. Tylko, że ja to wszystko napisałam nie po to, by się chwalić, tylko dlatego, że e-mamy masowo atakują takie "cackające się " matki, że ich dzieci wyrosną na jakieś owinięte pępowiną na wieki stwory, co jest bzdurą, czego moja córcia przykładem. Ale domyślam się, że i tak wielu mam nie przekonałam, bo wiedzą swoje lepiej.
                                    Gdybym chciała się chwalić, to założyłabym wątek pt. "moja cudowna córka" a jeszcze żadnego wątku nie założyłam i mam świadomość, a także nadzieję, że jest wielu rodziców dumnych ze swoich dzieci.
                                    • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 19:23
                                      basiastel napisała:

                                      > Bardzo mnie to cieszy, pisanie o tym nie powinno nikogo tak irytować, sama chęt
                                      > nie bym poczytała coś dobrego w końcu.

                                      Pisanie dobrze o swoich dzieciach nikogo nie irytuje.

                                      > Tylko, że ja to wszystko napisałam nie p
                                      > o to, by się chwalić, tylko dlatego, że e-mamy masowo atakują takie "cackające
                                      > się " matki, że ich dzieci wyrosną na jakieś owinięte pępowiną na wieki stwory

                                      Po pierwsze nikt nikogo w tym wątku nie atakuje. Po drugie nikt nie pisze o obawie o dziecko owinięte pępowiną. Zupełnie inaczej rozumiemy ten wątek.

                                      > , co jest bzdurą, czego moja córcia przykładem. Ale domyślam się, że i tak wiel
                                      > u mam nie przekonałam, bo wiedzą swoje lepiej.

                                      No ja ci cały czas piszę, że twoja córcia nie może być przykładem potwierdzającym słuszność czy nie słuszność twojej ideologii, bo po pierwsze ta ideologia wcale nie jest najsilniejszym czynnikiem determinującym usposobienie dziecka a po drugie - rzecz oczywista - jest to dowód anegdotyczny.

                                      > Gdybym chciała się chwalić, to założyłabym wątek pt. "moja cudowna córka"

                                      No nie. Wtedy byś chwaliła swoją córkę. Ale to ciekawe, że pisanie dobrze o swoim dziecku rozumiesz jako "chwalenie SIĘ" wink
                                      • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 19:49
                                        To sobie przeczytaj wszystko jeszcze raz, jeśli twierdzisz, że nie znalazły się takie, co to w adaptowaniu małych dzieci dopatrzyły się masakry i omotaniu pępowiną.
                                        Ta rozmowa traci sens, bo widzę, że trafiłam na kolejną specjalistkę, kwestionującą wszystko, w tym ewidentny wpływ rodziców na wychowanie dzieci.
                                        • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 19:58
                                          basiastel napisała:

                                          > To sobie przeczytaj wszystko jeszcze raz, jeśli twierdzisz, że nie znalazły się
                                          > takie, co to w adaptowaniu małych dzieci dopatrzyły się masakry i omotaniu pęp
                                          > owiną.
                                          > Ta rozmowa traci sens, bo widzę, że trafiłam na kolejną specjalistkę, kwestionu
                                          > jącą wszystko, w tym ewidentny wpływ rodziców na wychowanie dzieci.

                                          Kwestionuję dokładnie jedną rzecz w tym wątku. Twoją ideologię.

                                          Która to ideologia kwestionuje z kolei co najmniej 3 sprawy:
                                          - istnienie innych technik adaptacji niż ta głoszona przez ciebie,
                                          - znaczenie wpływu wrodzonych cech dziecka na jego zachowanie w przedszkolu i w ogóle w życiu,
                                          - dobrą wolę uczestniczek tego wątku.

                                          ty
                                          • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 07.09.13, 12:28
                                            Potarzam, dyskusja robi sie nudna, szkoda mojego czasu, kwestionuj sobie do woli.
                                            • eryk2601 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 13.09.13, 21:17
                                              Rozumiem,że jesteś dumna ze swojej córki i na pewno sposób w jaki ją wychowujesz ma duże znaczenie.Uważam jednak,że ogromne znaczenie ma charakter dziecka i jego temperament.Mam dwóch synów.Wychowuję ich tak samo,chociaż ze starszym na pewno spędzałam więcej czasu i "bardziej" się starałam(myślę,że rozumiecie o co mi chodzi).Starszy jest nieśmiały,boi się nowości,muszę go zawsze mocno namawiać,żeby czegoś spróbował.Młodszy to sam żywioł,nie boi się niczego,jest odważny, rezolutny,kontaktowy,wszystkiego chce próbować,nieważne czy się uda.Więc chyba jednak nasza natura ma znaczenie.
                                              • kai_30 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 13.09.13, 21:38
                                                Ha, dokładnie tak. Mam trzech synów, nie powiem, że wychowywałam ich jednakowo, bo każdy z nich od urodzenia był inny i miał trochę inne potrzeby. Najmłodszy, czterolatek, z opisu jest identyczny jak córeczka basiastel. Idealne dziecko, serio - odważny, świetnie adaptuje się do nowych ludzi i miejsc, elokwentny, ale nie pyskaty, a przy tym posłuszny. I kurczę, to naprawdę nie jest nasza zasługa, tak nam się po prostu trafiło smile Poszedł do żłobka jako dwulatek, od pierwszego dnia zostawiliśmy go na cały dzień z zaskoczenia, w przedszkolu to samo - zero adaptacji, siedzenia na sali, patrzenia przez szybę, nic. Przez pierwszych kilka dni trochę popłakiwał, żeby go nie zostawiać, opierał się, że nie chce do żłobka/przedszkola, ale po wejściu do sali protesty się kończyły i Młody rzucał się w wir zabawy z dziećmi. Pewnie, że mogłabym twierdzić, że to dzięki mnie jest taki, jaki jest. Ale naprawdę, nie aspiruję do miana matki idealnej - to moje dziecko jest bliskie ideałowi, nie ja smile
            • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 21:48
              basiastel napisała:

              > Tysiące, na miliony. Tylko, że takim dzieciom łatwiej jest żyć i z nimi jest ł
              > atwiej i przyjemniej żyć.

              Niektóre dzieci takie się rodzą, a inne nie. Nie jest to zasługa rodziców, że 2-letnie dziecko jest otwarte na nowości.
              • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 13:51
                Dokładnie to napisałam. Dziecko w każdym wieku jest otwarte i ma naturalną potrzebę usamodzielniania się. Dzieci nie trzeba na siłę usamodzielniać, bo będzie się im to kojarzyło ze stresem i mogą się stać lękliwe, wycofujące się. Jeśli będzie miało poczucie bezpieczeństwa i nie będzie się go za bardzo ograniczało, samo się usamodzielni.
      • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 21:44
        malila napisała:

        > Miałam tu napisać sporo o tym, że Twoje przekonanie jest słuszne. Zniknięcie dz
        > iecku z oczu było błędem, za który teraz płacicie. To jest powód, dla którego d
        > ziecko boi się zostać w przedszkolu, bo pamięta swój lęk i z tym lękiem kojarzy
        > przedszkole.

        Może tak, może nie. Nie wiadomo.

        > Szybkie cięcie nie jest rozwiązaniem problemu, tylko zlikwidowani
        > em objawu, jakim jest płacz dziecka. Oczywiście, że dziecko przestaje płakać, j
        > eśli już wie, że nikt na ten płacz nie zareaguje. Ale lęk pozostaje. Jak równie
        > ż poczucie, że nie ma się wpływu na otoczenie i jedyne, co można zrobić, to jak
        > najlepiej się w to otoczenie wpasować.

        Skąd pomysł, że nikt na płacz nie reaguje ?

        > Ale chyba najlepiej będzie, jeśli przeczytasz sobie to:
        > dziecisawazne.pl/lek-separacyjny/
        > W artykule mowa jest przede wszystkim o malutkim dziecku, ale większość wypowie
        > dzi Agnieszki Stein dotyczy dzieci w ogóle, o czym zresztą kilka razy wspomina.

        Nieco nie na temat.
        Zapewniam cię, powinnam dostać ze trzy medale za obchodzenie się z moim dzieckiem podczas lęku separacyjnego. Nie wpłynęło to na jej trudność w przechodzeniu ze stanu do stanu lub innego środowiska. Z biegiem czasu jest coraz lepiej, wyrasta. Nie ma niczyjej winy w tym, że tak jest. Niektóre dzieci tak po prostu mają.

        Moim zdaniem rodzicielstwo bliskości ufa dziecku i akceptuje je takim, jakie jest.
        Nie ma niczego złego w tym, że dziecko ma trudność z rozstaniem. Jeśli rozstanie jest nieuchronne (jak to związane z przedszkolem), bliskość polega na zapewnieniu dziecka, że nie ma w tym niczego złego, że inne dzieci też tak mają, że to normalne. Rodzicielstwo bliskości nie ma na celu ZMIENIANIA dziecka za pomocą określonych manipulacji. Rodzicielstwo bliskości akceptuje w pełni fakt, że dziecko źle znosi rozstania i pomaga mu przez nie przebrnąć.
    • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 12:53
      Jak zawsze są co najmniej 2 obozy. A fakty są takie, że dziecko zostawiane na siłę, płaczące rzadko potem chodzi z entuzjazmem do przedszkola i mąż, bądź dziadek będą się musieli stresować i męczyć razem z dzieckiem. U mnie tego nie było przez wszystkie lata nigdy, choć na ten start poświeciłam trochę czasu. Moja córeczka poszła do przedszkola mając przed skończeniem 3 roku życia. Wcześniej wyłącznie ja się nią zajmowałam i takie nagłe przestawienie dziecka z dnia na dzień bez ogromnego stresu byłoby niemożliwe.
      Nie wszyscy rodzice byli skłonni dziecku ten szczególny moment w jego życiu ułatwić. Sama widziałam, jak niektóre dzieci to tragicznie przeżywały. Spędzały cały dzień w jakiejś przerażającej apatii, choć oczywiście nie wszystkie, bo dzieci są różne. Panie prosiły rodziców, by choć nie zostawiały dzieci na cały dzień, bo to dla nich zbyt ciężkie, ale niektórzy rodzice twierdzili, że trudno, że dziecko musi sobie samo poradzić. I poradziły sobie, bo jaki miały wybór? Spotkaliśmy taką dziewczynkę, której rodzice nie widzieli potrzeby się z nią cackać kilka lat potem. Miała tak przerażający wyraz smutku na twarzy, że mąż widząc dziecko po raz pierwszy, aż z wrażenia wypalił "O Boże, a temu dziecku to co się stało?"
      No więc, dziecko sobie poradzi, ale będzie to miało wpływ na jego życie, bo suma takich doświadczeń kształtuje człowieka.
      Ja się cackałam i powtarzam - moje dziecko jest radosne, kontaktowe, ufne, samodzielne i ludzie mi powtarzają, że muszę być z niej bardzo dumna i jestem. Mamy równolatków zazdrościły mi samodzielności córki. Nie żałuję tych paru tygodni, nie obchodzi mnie krytyka, z która spotkałam się zresztą tylko u jednej osoby.
      Powiedzenie tak małemu dziecku, ze od dziś proszę, tu jest twoje miejsce, twoja pani i przyjdę za 8 godzin jest dość brutalnym dla niego doświadczeniem, bo takie dziecko to jeszcze "zwierzak" i nie panuje nad emocjami i nie rozumie, że tak trzeba.
    • thorgalla Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 12:59
      Kolejna histeryczka
      • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 13:30
        Obrażaj sobie kobieto inne mamy ile wlezie. Ale potem będziesz się dziwić, jak to możliwe, że ich rodzicielstwo jest tak łatwe. Ja słyszałam to wielokrotnie od innych mam.
        • bergamotka77 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 23:04
          basiastel

          moja dwojka byla traktowana krotkim cieciem w p-kolu i co? Obaj lubia swoje przedszkole, szkole, sa rozgadani, pogodni, kontaktowi, otwarci, lubia sport i nowosci, duzo pozdrozuja. I co z tego wynika? Nie cackanie sie w p-kolu nie zaburzylo ich osobowosci. Ludzie sie nimi zachwycacja i co, jaka w tym moja zasluga? Tacy sa po prostu, ja tylko nie buduje w nich lekow, zachecam do wyzwan, pozwalam na samodzielnosc, slucham i b. kocham.
          • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 13:57
            A ja się cackałam i mam podobny efekt, nie będę się licytowała która z nas ma lepszy. Problem w tym, że najbardziej atakowane na forum są te mamy cackające i chciałabym co niektórym uświadomić, że bezzasadnie, no ale to chyba nie jest możliwe, bo choćbym nie wiem co napisała i jakie fakty podała będzie źle.
    • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 13:43
      Myslę,że ani ty,ani dziecko nie dorosło jeszcze do przedszkola.Nic w tym strasznego.
    • doral2 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 20:24
      czy tylko ty siedzisz za tą szybą, czy też siedzą tam wszyscy rodzice pozostałych dzieci?
    • kawka74 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 20:30
      Nigdy nie znikaj bez pożegnania. Jeśli masz wyjść, to wyjdź uprzedzając dziecko.
      Skoro macie wolne, to odbierajcie synka wcześniej przez, powiedzmy, tydzień, zawsze go uprzedzając, że wychodzicie, informując, kiedy przyjdziecie, i nie przedłużając pożegnań do nieskończoności.
      Rzucanie dziecka na głęboką wodę nie jest dobre, ale rozciąganie adaptacji, długie pożegnania, warowanie pod drzwiami wcale nie jest lepsze.
    • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 21:14
      aruen7 napisał(a):

      > Jest taka sytuacja, że dziś nasze dziecko z trudem dawało się namówić, żeby wej
      > ść na salę. Wchodził na chwilę i potem znów wracał do nas (siedzieliśmy za szkl
      > anymi drzwiami). W pewnym momencie Pani Dyrektor próbowała go tam wciągnąć na s
      > iłę i potem to już w ogóle nie chciał wejść, mimo, że zapewnialiśmy, że cały cz
      > as będziemy za drzwiami.

      W przedszkolu moich dziewczyn funkcjonował taki zwyczaj, że jak któreś dziecko miało problem żeby rozstać się z rodzicem, to mogło sobie poleżeć czy nawet pospać na materacu w "zabawowej" części sali. Moja córka, korzystała z tego często. Kiedy były trudniejsze dni, wychowawczyni proponowała jej wspólne wybieranie z szafy miękkiego kocyka do przykrycia. Działało. Bywały też dni, że targała do przedszkola wielkiego psa - maskotkę i z nim kładła się na materacu przed śniadaniem.

      Nigdy nie byłam zwolenniczką wychodzenia z przedszkola "na zimno". Kiedy córka miała problem, przytulałam ją dłużej. Wraz z wychowawczynią zmuszałyśmy ją poniekąd na siłę do zostania - a to manipulacją z materacem i kocem, a to zagadaniem, odwróceniem uwagi. Czasem wychowawczyni ją przytulała, kiedy wychodziłam. Ale i tak nie udało się uniknąć wychodzenia podczas płaczu - zdarzyło się kilka razy. Przy czym rzecz jasna podczas rozmowy telefonicznej z przedszkolem pół godziny później okazywało się, że dziecko odzyskało humor 5 minut po moim wyjściu smile

      Starałam się nigdy nie przeciągać pożegnania ze swojej strony. Na twoim miejscu posłuchałabym dyrektorki i nie zostawałabym w przedszkolu. Rano (albo jeszcze lepiej w przeddzień wieczorem) postaw sprawę jasno przed dzieckiem, że już nie możecie zostawać, że możecie razem się zastanowić, co ułatwi mu rozstanie, która maskotka, czy chce sobie rano poleżeć chwilkę i takie tam.

      > A ma uraz dlatego, że gdy w sierpniu tam poszliśmy się adaptować (nasze przedsz
      > kole miało wtedy dyżur) i ładnie wszedł na salę, bawił się i tylko od czasu do
      > czasu nam machał, to ta sama Pani nas namówiła, żebyśmy odeszli dalej, tak, żeb
      > y nas nie widział. On się wtedy przestraszył, rozpłakał i teraz jest problem.

      Równie dobrze może zupełnie nie pamiętać tamtej sytuacji i też mieć problem.
      Moja córka z trudem się rozstaje po dziś dzień a jest już w szkole. Taki typ.

      > Mnie takie metody nie przekonują, wydaje mi się to bardzo brutalne - skoro synek boi się wejść na salę nawet jak ja siedzę pod nią to mam go zupełnie zostawić.

      A mnie brutalne wydaje się trzymanie synka w takim stanie zawieszenia. Bo z jego punktu widzenia nie wiadomo o co chodzi - niby jest w przedszkolu, ale za szybą są rodzice. Niby rodzice są, ale nie pozwalają być ze sobą. To może być zbyt trudne do ogarnięcia dla niego. Przedszkole bez rodziców to po pierwsze sytuacja łatwiejsza do zrozumienia, po drugie - szansa na rozpoczęcie budowania zaufania do wychowawców.
    • madzioreck Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 23:25
      Zaraz mnie ematki zjadą, bo nie mam dzieci i się nie znam, ale mimo to napiszę. Towarzyszyłam mojemu siostrzeńcowi w pierwszych dniach w przedszkolu, miał wtedy koło 3 lat chyba, a ja byłam przez dłuższy czas jego regularną nianią. Ponieważ nie wybierał się zbyt chętnie, pozwolono mi wejść z nim do sali, najpierw siedział ze mną na ławeczce i nie chciał iść do dzieci się bawić, ale w końcu poszedł do wesołej gromadki. Ciągle jednak popatrywał, czy jestem. Siedziałam tam od rana aż do spaceru koło południa, dopiero na placu zabaw się rozbrykał na tyle, że mogłam iść. Następnego dnia szedł trochę chętniej, ale i tak stopniowo skracałam czas mojego pobytu z nim i tłumaczyłam mu, że po niego przyjdę, jak się już wybawi z dzieciakami, a potem jeszcze wrócą z pracy rodzice i w ogóle będzie czad.
      Nie zgodziłabym się na żadne siedzenie za drzwiami, szklanymi czy nie, nie pozwoliłabym dziecku wyć, te takie "szybkie cięcia" wydają mi się trochę okrutne. Nikt nie lubi, jak mu ktoś bliski ni stąd, ni zowąd znika z oczu, kurczę no to chyba normalne... Nie rozumiem, czemu przedszkole staje okoniem, skoro rodzice mają możliwość powoli wprowadzić dziecko w nową rzeczywistość. Nie da się pogadać jakoś normalnie z tą dyrektorką?
    • semida Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 00:08
      Ja odprowadzałam córkę(2.5 roku wtedy miała) do przedszkola stopniowo.
      Najpierw na 2 godzinki-mówiłam że przyjdę po śniadanku.
      Później na 3 godzinki-mówiłam że przyjdę po rysunkach.
      Następnie na 5 godzin-mówiłam że przyjdę po zupce.
      Każdy etap trwał około 3 dni.
      Wychodziłam za każdym razem,żadnych szklanych drzwi.
      Mówiłam że mama idzie papa i wróci j/w
      Jasne że popłakała ale przwyczaiła się i,co najważniejsze,zaufała mismile
      W trzecim etapie sama mówiła Paniom że mama przyjdzie po zupce.
      Najważniejsze dla mnie wtedy było żeby odebrać ją po tej zupce-zawsze odbierałam(u nas w przedszkolu było najpierw drugie danie a za godzinę zupka).
      • thaures Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 08:22
        Moi synowi idąc do przedszkola dostali zegarek, gdzie zaznaczyliśmy o której po nich przyjdziemy. Nie znali się na nim-ale widzieli kreskę. Mieliśmy zamiar przychodzić przez tydzień wczesniej , ale nas poproszono, żeby tego nie robić- tylko odbierać od razu o normalnej porze.
        U nas pożegnanie wyglądało tak, że rozbierałam syna, całowałam, oddawałam w ręce pani i szybko wychodziłam. Jeżeli stałam- to pod drzwiami- gdzie syn mnie już nie widział. Czy by płakał czy nie- i tak nie mogłabym go zabrać. A uspokoić-pewnie na moment.
        Pamiętam jak pani mówiła, że najgorsi są rodzice, którzy koniecznie chcą wejść na salę i siedzieć z dziećmi. Inne dzieci widząc to- też chciałyby być ze swoimi rodzicami i cała spirala się nakręca, bo nie każdy rodzic ma mozliwość siedzenia w przedszkolu z dzieckiem.
        Wiedziałam, że przedszkole jest super, dziecku krzywda tam się nie dzieje i to mi wystarczyło.
        • bbuziaczekk Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 08:32
          A po jaka cholere siedzicie za tymi drzwiami ????
          I to jest wasz podstawowy blad! I macie za swoje!
          Rodzic powinien przekazac dziecko Pani bez zadnych cyrkow w postaci tlumaczenia dziecku, obiecywania, przeciagania sprawy. Masz przekazac dziecko i natychmiast wyjsc!
          Wtedy zaoszczedzisz wszystkim histerii.
          • bbuziaczekk Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 08:33
            Pani dyrektor ma racje !
            Zreszta ona ma doswiadczenie. Ty go nie masz. I masz robic to co ona mowi.
            • bbuziaczekk Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 08:36
              Dodam jeszcze ze rok temu jak moj starszak zaczynal przedszkole to wystraszyl sie tych siedzacych w sali rodzicow i nie chcial wejsc! Pytal dlaczego oni tam siedza i dlaczego tata tez z nim nie wejdzie. Bal sie tych doroslych. Gdyby nie oni to by wszedl bez problemu a tak sie wystrazyl tylko!
              Na zebraniu wczesniej Panie i dyrektorka prosily wrecz blagaly zeby rodzice nie wchodzili na sale z dzieckiem, zeby nie przeciagali rozstania!
              Ale widac niektorzy to mieli gleboko w tylku. I tylko stresowali inne dzieci.
              • aruen7 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 14:09
                Dzisiaj właśnie byliśmy świadkami takiego "prawidłowego" postępowania rodziców. Zaprowadzili dziewczynkę do sali, a potem natychmiast zniknęli. Gdybyście widziały rozpacz tego dziecka! I nie był to taki rodzaj płaczu, jak dziecku się czasem na coś nie pozwoli albo coś mu nie pasuje. Naprawdę żal było patrzeć, wołała tych rodziców jeszcze długo. (Myśmy też jej "zeszli z oczu"). W życiu bym nie zrobiła czegoś takiego swojemu dziecku bez poważnego powodu.
                Niestety, ta scena chyba jeszcze bardziej przestraszyła mojego synka. Myślałam z początku, że może to będzie korzystnie jak wejdzie razem z dziewczynką, a wyszło na odwrótsad
                Chyba nie będziemy upierać się przy tym przedszkolu, myślę, żeby zacząć szukać innych rozwiązań. Uważam, że dla mojego dziecka byłoby najlepiej jakbyśmy mogli posiedzieć z nim na sali dopóki nie oswoi się z panią i z dziećmi, nie wdroży w zajęcia. Takie postępowanie sprawdziło się w zeszłym roku w klubie malucha.
                • emiiana Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 01:24
                  Dla tych, którzy uważają że szybkie cięcie jest ok - jak by was zawieźć na inną planetę na jakiś czas, ciekawe jakim byłoby to szokiem. Bo dla dziecka to inny świat. Dziecko, mimo opowieści, rzadko kiedy poczuje się dobrze w tak nowej sytuacji (pomieszczenie, panie, inne dzieci, plan dnia). To, że rodzice którzy chcą zostać z dzieckiem czują się zagubieni jest winą przedszkola. Zamieszanie powstaje bo nie ma jasnych reguł. Gdyby dyrekcja omówiła sprawę z rodzicami wcześniej, np. że ci którzy chcą i mogą wchodzą na salę tylko we wrześniu, tylko na dwie godziny, stopniowo wydłużając czas kiedy dziecko zostaje samo w przedszkolu, muszą zachowywać się spokojnie, mogą bawić się wspólnie z grupą itd. Myślę, że byłoby to łatwiejsze dla wszystkich. Nie dziwię się, że wówczas panie wolą płaczące dzieci niż rodziców na sali, ale same są sobie winne dla nich taki płacz jest normą, a powinny się otworzyć na inne rozwiązania. Nikt nie może wyrzucić rodzica, który chce zostać z dzieckiem żeby je łagodnie wprowadzić. Takie praktyki są normalne w wielu krajach (np. Anglia, Niemcy) i nie ma sytuacji, że dzieci płaczą prawie wszystkie na raz. Oczywiście pewnie nie każdy może sobie na to pozwolić, ale myślę, że warto choć w najmniejszym stopniu - dziecko może się wówczas przyzwyczaić do nowej sytuacji, a rodzic przekonać do przedszkola, a nawet pomóc paniom i innym dzieciom, które płaczą. Myślę że pomału będzie się to zmieniać bo rodzice stają się bardziej świadomi i wiedzą, że o emocje dziecka należy się zatroszczyć bo to skutkuje na przyszłość także i dla nich.
            • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 14:13
              Dyrektor w przedszkolu mojego dziecka też miała doświadczenie - to była starsza pani tak przed emeryturą i miała zupełnie inne podejście do sprawy, a dzieci za nią przepadały.
              Co to za pomysł, że dorosła osoba ma się kogoś słuchać?
              Znam jedną panią, która jest kierowniczką świetlicy w szkole. Duże doświadczenie z dziećmi, a ma do nich okropny stosunek i wszyscy uważają, że z dziećmi pracować nie powinna, tylko jest skumplowana z dyrektorką szkoły. Dwójka jej własnych dzieci wylądowała po kolei w szpitalu z silną nerwicą. Uważasz, że doświadczenie w pracy z dziećmi jest gwarantem dobrego ich traktowania?
    • mojemieszkanie24 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 14:44
      ale w jakim celu wy siedzicie za tymi szklanymi drzwiami ? Dyrektorka miała racje. Prędzej czy później będziecie musieli się z dzieckiem rozstać....
      • aruen7 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 08:33
        No ale lepiej później, jak już pozna i polubi panią, oswoi się z dziećmi...
    • ziarenko-piasku Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 11:40
      Co wy wydziwiacie...ludzie. Szkoda, ze prócz męża nie wzięliście za sobą, babci, dziadka, cioci i wujka...i wszyscy staliby przy szybie i oglądali cyrk. A im więcej widzów tym większy cyrk!

      Masakra.
      Rozmawiasz z dzieckiem w domu, mówisz mu co i jak, pomagasz się rozebrać w sztani, oddajesz nauczycielce i wychodzisz.
      Powracasz dopiero o umówionej porze, tzn jeśli powiedziałaś dziecku,z e pzyjdziesz po obiedzie - przychodzisz po obiedzie, jeśli po leżakowaniu, to po leżakowaniu!
      • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 12:56
        Dla jednych masakra, dla innych ważna rzecz, to zależy jaki się ma stosunek do dzieci.
        Jest równoległy wątek mamy obawiającej się startu synka w przedszkolu i tam proporcje głosów za adaptacją i za krótkim cięciem są inne. Jedna z mam nawet pisała, że w przedszkolu jej dziecka 2 tyg. siedzenie na sali i tygodniowe w innym pokoju przedszkola było obowiązkowe i dzieci przeszły ten okres bez stresu, płaczu i pozostawienie dziecka płaczącego byłoby tam niemożliwe, bo panie by na to nie pozwoliły. Poświęcenie 2 tyg. nawet urlopu to nie jest chyba za dużo, by dziecku tę trudną sytuację ułatwić. Tylko, że nie wszystkie przedszkola mają odpowiednich dyrektorów i wychowawczynie.
        • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 07:31
          Szkoda,że o ile w sytuację dziecka potrafisz się wczuć to już w dorosłych nie. Nie każdy jest w stanie wziąć ten urlop właśnie na adaptację.Więc nie pokrzykuj tu,ze dla takiego dorosłego dziecko nieważne.
          • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 12:04
            Bo o dziecku tu mowa, o jego adaptacji i to ono jest tu na pierwszym miejscu. O urlopy rodziców się jakoś nie martwię, bo wynikają one z KP i można je sobie zaplanować i wziąć we wrześniu i większość rodziców prawo do urlopu jednak posiada.
            Poza tym z forum jasno wynika, że mamusie nawet gdyby urlop miały, to nie poświęciłyby go na adaptacje dziecka w przedszkolu, bo to przecież "masakra" i zbędne cackanie. Przeczytaj jeszcze raz odpowiedzi w wątku. Ile mam rozumie zmartwienie mamy, że chciałaby dziecku pomóc i ma ograniczone tego możliwości? Ile przejmuje się nią i jej dzieckiem? Została zjechana, bo chce dziecku coś ułatwić i gdzie tu troska o kogokolwiek?
            • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 16:29
              basiastel napisała:

              > Bo o dziecku tu mowa, o jego adaptacji i to ono jest tu na pierwszym miejscu. O
              > urlopy rodziców się jakoś nie martwię, bo wynikają one z KP i można je sobie z
              > aplanować i wziąć we wrześniu i większość rodziców prawo do urlopu jednak posia
              > da.

              Bardzo dużo czasu i energii wkładałam w adaptację dzieci do przedszkola, teraz - w adaptację młodszej w szkole. Tak jak piszesz, mam zaplanowany wrześniowy urlop specjalnie na tą okazję. Odbieram dziecko wcześnie (albo zaprowadzam późno), czas spędzany w świetlicy stopniowo jej wydłużam.
              Jednak w całej szkolno-przedszkolnej historii zdarzyło się tylko kilka dni takich, że któraś dziewczyna nie poszła do przedszkola, bo nie chciała/bała się/źle się czuła psychicznie. Zawsze jakoś zostawały, starsza łatwiej, młodsza trudniej, ale zostawały. Beze mnie.

              Problem autorki jest czysto techniczny. To niekoniecznie jest wątek dzielący dyskutantów na tych, co pochylają się nad adaptującym się dzieckiem, i na tych co nie. Autorka popełnia (w moim przekonaniu) błąd techniczny. Zmiana postępowania nie poskutkuje tym, że będzie ona wkładać mniej wysiłku w zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa.
              • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 17:57
                Ale ja się skupiam na tej adaptacji maluszków idących do przedszkola, bo to przede wszystkim one jej potrzebują. Adaptowanie mojej córci do szkoły już w ogóle nie było potrzebne. Żal jej było żegnać się z przedszkolem, ale też z radością czekała na nowe, na nowe koleżanki, nowe wyzwania ( szła do szkoły poza rejonem i na koleżanki z przedszkola liczyć nie mogła ).
                Dzieci są różne, domyślam się, że nieliczne startujące w przedszkolu wcale nie potrzebowały dużo czasu, by się w nowej sytuacji odnaleźć, bo chodziły wcześniej do żłobka np, ale są i takie, które wcześniej jakiejś większej socjalizacji nie przechodziły ( z różnych przyczyn ) i potrzebują innej formy pomocy. Nie ma jednej techniki dla wszystkich dzieci. Znam dwójkę dzieci z jednej rodziny i chłopiec najchętniej chodziłby do przedszkola nawet w weekendy, a dziewczynka ma z tym duży problem.
                Jedna z forumowiczek napisała, że w przedszkolu jej dziecka siedzenie przez 2 tyg. na sali było obowiązkowe. I co, będziesz się upierać, że Twoja technika lepsza?
                Każdy organizuje to tak, jak może, dużo zależy od przedszkola, ale i samych dzieci.
                • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 19:28
                  basiastel napisała:

                  > Jedna z forumowiczek napisała, że w przedszkolu jej dziecka siedzenie przez 2 t
                  > yg. na sali było obowiązkowe. I co, będziesz się upierać, że Twoja technika l
                  > epsza?

                  Ale ja nie startuję w konkursie na najlepszą technikę adaptacji dziecka w przedszkolu. Dyskutuję z tobą, bo takie zapatrzenie we własne "ja" jest denerwujące i prowokujące.
                  • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 20:36
                    Wiesz co, ta dyskusja traci sens. Autorce wątku chodziło o zrozumienie i wsparcie. Zdaje się, że znalazła je we mnie, m. innymi, a takie słowne przepychanki i kwestionowanie wszystkiego, to dla mnie strata czasu.
    • podkocem Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 14:04
      wy macie rację. W przedszkolu mojej Młodej rodzic / opiekun siedzi w kącie tak długo jak długo dziecko nie oswoi się z nowym miejscem i paniami. U nas trwało to 3 tygodnie i obyło sie bezboleśnie. Szybkie cięcia do mnie nie przemawiają, uważam je za brutalne i niewłaściwe.
      • aruen7 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 16:38
        Dzisiaj przez pół godziny tata siedział z młodym właśnie w kącie sali. Synek nie ośmielił się przyłączyć do dzieci, ale interesowało go to, co obserwował. (Potem mi z zapałem opowiadał.) Wtedy Pani Dyrektor była jeszcze nieobecna, a przedszkolanki przymknęły oko. Tylko szkoda, że nie mogli tam posiedzieć dłużej.
        Bo mój syn właśnie tak powoli się adaptował w zeszłym roku w klubie malucha. Najpierw siedział z nami i tylko patrzył, potem przyłączał się nieśmiało do niektórych zabaw i wracał do nas, w drugim półroczu już tak się dobrze bawił, że nie zwracał na nas uwagi i kochał Ciocię (czyli panią prowadzącą zajęcia). Wtedy mogliśmy go zostawić...
        Jutro mamy spotkanie z przedszkolnym psychologiem. Ciekawa jestem jak nam pójdzie - czy będzie nas usilnie namawiała, żebyśmy synka zostawili na siłę czy też może nam uda się wynegocjować, żeby być z nim trochę na sali. W tym przedszkolu wcześniej nie było takich zwyczajów, ale ktoś musi być pierwszy i padło na nas. Średnio się czujemy w roli takich "rewolucjonistów", zwłaszcza mój mąż, ale też z drugiej strony on jest tym bardziej "nadopiekuńczym".
        Tak więc kibicujcie!
        • aruen7 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 16:41
          Aha, tej dziewczynki, która wczoraj tak bardzo rozpaczała, dzisiaj nie było. Czyżby w ogóle nie chciała przyjść do przedszkola???
        • bergamotka77 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 17:17
          aruen
          musicie miec strasznie duzo czasu i byc nadopiekunczymi rodzicami - strasznego wyjca wychowaliscie. W sumie nie ma sie czym chwalic ze tyle sie adaptuje...Zgaduje ze to jedynak? Jak mowia slusznie doswiadczeni rodzice "pierwsze dziecko to na straty" bo rodzice sa zwykle przewrazliwieni, przeczuleni, histeryczni. Przy drugim wyluzujecie i efekty duzo lepsze beda, zapewniam cie.
          • emiiana Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 22:03
            Ja mam dwoje i nie chciałabym ani jednego zostawiać samemu sobie. Komuś wchodzić na ambicję, że mu się dziecko za długo adoptuje to w sumie dużo mówi o człowieku. Ja życzę aruen dużo wytrwałości i gratuluję uporu w podążaniu za własną intuicjąsmile Jeśli chodzi o psychologa to może być związany z przedszkolem i brać pod uwagę tamtejsze zwyczaje. Ważne żeby wiedział dokładnie, że syn jest dla was ważniejszy i chcecie postąpić biorąc pod uwagę jego potrzeby a nie zwyczaje przedszkola. Zwłaszcza, że już raz ten sposób się sprawdził!
        • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 19:44
          Pewnie, warto powalczyć. Trzymam kciuki. Psycholog to też, przede wszystkim, człowiek. Różną może mieć osobowość ukształtowaną w pełni zanim wiedzę psychologiczna zdobył, wiec może być różnie, ale negocjujcie swoje.
          • aruen7 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 17:51
            Basiastel, Emiiana, dzięki za wsparcie!
            Pani psycholog okazała się zwolenniczką "hartowania" (tak to nazwała), ale gdy poznała nasze zdanie na ten temat, to po konsultacji z panią dyrektor ustaliły, że możemy jeszcze poprzesiadywać pod tą salą (na sali nie) oraz wchodzić z synkiem do ogródka przedszkolnego, wtedy, kiedy tam się bawią dzieci. Skierowała nas też do poradni psychologiczno-pedagogicznej - trochę ze względu na te problemy adaptacyjne a trochę dlatego, że synek ma pewne ponadprzeciętne zdolności i aby można mu było indywidualnie dobrać zajęcia. Do czasu opinii z tej poradni możemy z nim przychodzić na krótko, a potem trzeba będzie zdecydować czy zostaje w przedszkolu czy rezygnujemy.
            Zorientowaliśmy się też, że w naszej dzielnicy są jeszcze wolne miejsca w grupie popołudniowej w takim przedszkolu pięciogodzinnym finansowanym ze środków unijnym. To przedszkole mieści się w szkole, jest dość skromnie wyposażone, jest jedna grupa dla dzieci w różnym wieku. Mój mąż rozmawiał z przedszkolanką i byłaby skłonna się zgodzić, abym posiedziała trochę w sali na początku. I właśnie zastanawiam się czy jechać tam z synkiem na rekonesans czy lepiej mu nie "mieszać" i jeszcze popróbować z tym naszym przedszkolem. Co myślicie?
            A tak w ogóle to jestem wykończona psychicznie po tym pierwszym tygodniu przedszkola. Fajnie, że wreszcie się skończył!
            • bergamotka77 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 18:07
              no na pewno ponadprzecietnej uwagi i troski wymaga z waszej strony ale ponoc wielu geniuszy mialo problemy w kontaktach spolecznych. Niech sprawdza przy okazji czy nie ma ZA.
            • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 18:11
              Właściwie to nie wiem jak mądrze doradzić. Może jeszcze trzymać się tego jednego miejsca, bo pewności, że w drugim będzie lepiej jednak nie ma. Niech dzieciaczek odetchnie w weekend, wy też i przejść drugi tydzień, a potem już będzie tylko lepiej?
              W przedszkolu mojej córci w ogóle nie było tego typu rygorów, że dziecko musiało być np, cały dzień. Mogło być tyle ile chcieli rodzice i nikt niczego nie narzucał. Dzieci bardzo szybko chciały zostawać, bo się dobrze bawiły. Trzymajcie się całą rodziną!
            • emiiana Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 06.09.13, 23:46
              Tak to u nas jest, że w większości wychowani na hartowaniu i takie nauki pobierający nie zastanawiają się nawet nad inną opcją. Problem z adaptacją nie leży po stronie waszego syna - on jest jaki jest, ale po stronie przedszkola. Zastanówcie się, czy poza tym przedszkole ma dobre opinie, jeśli jesteście na miejscu widzicie pewnie jak zachowują się dzieci z innych grup i panie wobec nich. Może wasz syn znalazł sobie już jakiegoś towarzysza zabaw. Jeśli nic nie budzi waszych wątpliwości to może warto przejść przez ten pierwszy czas. Jeśli chodzi o nowe przedszkole to może sami na początku "wyczujcie" sytuację na miejscu. Pomyślcie, czy was syn jest na tyle zaangażowany emocjonalnie w sytuację w przedszkolu, że da radę wybrać się z wami "odwiedzić i pobawić się z dziećmi na nowootwartej sali zabaw". Powodzenia i wytchnienia w weekendsmile
              • aruen7 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 07.09.13, 13:13
                Z żadnym dzieckiem na razie nie nawiązał znajomości, no może odrobinę z jedną Olą. Ale wg mnie kluczem do tego, żeby chciał zostać bez nas jest nawiązanie relacji z Panią. A panie wydają się ok, są miłe, zachęcają go, ale niezbyt nachalnie, może nie są to takie typy dynamiczne (co czasem jest zaletą w takiej pracy) tylko raczej spokojne. Nie spotkało nas z ich strony nic niemiłego (a przecież mogłoby), zwłaszcza jedna wydaje się bardzo ciepła i mam taki plan, że właśnie w przyszłym tygodniu na tym ogródku przedszkolnym będę starała się inicjować kontakty synka z tą Panią. Już mu z resztą opowiadam, że ona go zawsze przytuli, ukocha jak mamy nie będzie. Może podziała.
                • aruen7 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 13.09.13, 20:22
                  Drugi tydzień był zdecydowanie lepszy. A nie zapowiadało się wcale dobrze. We wtorek pół godziny spędziłam z nim po salą - nie chciał wejść, chociaż dzieci miały zajęcia plastyczne, czyli coś co on bardzo lubi. Na szczęście panie się ulitowały i pozwoliły mi z nim posiedzieć na sali chyba z godzinę (a on nawet nie chciał wejść ze mną, musiałam po prostu sama wejść na salę, zostawić go na tym korytarzu, wtedy za mną poszedł...). W każdym razie wtedy był przełom. Następne dni już spędzał 2-3 godziny na sali z dziećmi (my pod salą), coraz rzadziej do nas przychodził. Ładnie też się bawił na ogródku przedszkolnym, nie chciał tylko iść na spacer w teren. Chyba w przyszłym tygodniu już go zostawimy samego, bo bardzo nas naciskają. Myślę, że to już nie będzie dla niego taki szok, jakbyśmy go zostawili pierwszego dnia.
                  • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 13.09.13, 20:29
                    Zuch chłopak, poradzi sobie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka