Przeczytałam właśnie wątek o slipach i ludziach wschodu (dobre dobre

) i tak się zamyśliłam, dlaczego Polacy tak bardzo boją się, że ktoś rozpozna, że są z Polski? Kilka koleżanek nie farbuje włosów, bo Niemki tego nie robią, jakiś tam znajomy nie nosi t-shirtów, bo Niemcy noszą polo. Nie można pojawić się w dopasowanych bokserkach na basenie, bo jest się człowiekiem wschodu. Moja znajoma jeździ na zakupy samochodem do Aldiego chociaż ma dosłownie 5 min piechotką, bo tylko Polacy targają reklamówy na piechotę. Inne pewnie w ogóle nie przyznają się, że robią tam zakupy, chociaż kupuje tam masa zamożnych Niemców. A tak zapytam, co z tego? Co z tego, że ktoś po mojej fryzurze rozpozna, że nie jestem z Niemiec? To jakiś obciach być Polakiem? Nie piszę tutaj o skarpetach do połowy łydki, przepitej buzi, czy używaniu słowa na k jako przecinka, bo to domena pewnych środowisk.