Dodaj do ulubionych

Samotność matki

20.09.13, 15:20
Samotność w... matce
Która się pod tym podpisze?
Ja pierwsza.
Obserwuj wątek
    • libretinka Re: Samotność matki 20.09.13, 15:31
      coś w tym jest, czasami tak było jak siedizałam z małym w domu, potem wróciłam do pracy i towarzysko jest z kim pogadać bo mam w pracy duży babiniec, ale poród to koniec pewnej ery beztroskiego związku, spontanicznej miłosci, imprez, zabawy, nieodpowiedzialności, robienia wszystkiego pod siebie i mimo, że kocham dziecko nad życie i nigdy nie zamieniłabym tego wszystkiego za dziecko to czasami bardzo za tym tęsknie....
    • monocle Re: Samotność matki 20.09.13, 15:37
      To ja współczuję zupełnie szczerze każdej kobiecie, która czuje to, co matka z tego wpisu. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak musi je macierzyństwo męczyć.
      Kwestia nastawienia do różnych rzeczy i myślę, że też idealizowanie macierzyństwa przed zajściem w ciążę. Ja się nastawiałam na nieprzespane noce, kolki i wieczne wrzaski- no i nic z tych rzeczy mnie spotkało.
      Urodziłam syna dobrze po 30stce i uważam, że to był najodpowiedniejszy na to czas. Co się w życiu wybawiłam to moje, byłam tu i tam, a teraz przyszedł czas, że priorytety się zmieniły.
      Nie bawią mnie już wypady z koleżankami na drinka ani imprezy do białego rana. To mam już za sobą, ale bardzo miło wspominam smile
      Macierzyństwo dodaje mi skrzydeł, pomimo, że fizycznie bywam zmęczona, ale daję sobie do tego prawo smile
    • agncwy Re: Samotność matki 20.09.13, 15:48
      Ja się podpisuje. Moja samotność trwa już długo,za długo. Życie dało mi w kość a myślałam,że jak będę mieć własną rodzinę to w końcu będzie ok. Nieudane małżeństwo,rozwód po ośmiu latach. Co z tego że teraz jestem w szczęśliwym,normalnym związku jak i tak sama. Ciągle sama...Nie ma nikogo z kim można by pogadać. Jedyna koleżanka to na telefon dostępna a i też rzadko. Mam tą moja trójkę i... tylko ich. Czasem mam dość tych nerwów i stresów i żyć się nie chce. Ale właśnie dla dzieci trwam bo nigdy nie dopuszczę aby miały takie życie jak ja miałam kiedyś. I ten ciężar psychiczny ciąży bardzo.
    • drzewachmuryziemia Re: Samotność matki 20.09.13, 17:24
      ja nie
    • neffi79 Re: Samotność matki 20.09.13, 17:48
      Ja po częsci mogłabym się pod tym podpisać.
      Jasne, o tym się głośno nie mówi, nawet tu, na forum nie wypada, bo przecież znamy się z "nicków", świetnie sobie radzimy, wszystko przychodzi łatwo i z radością, pouczamy innych...no gdzieżby tam.
      • drzewachmuryziemia Re: Samotność matki 20.09.13, 18:37
        ja na przykład nie radzę sobię i czasem jestem bliska załamania, ale mam o tym komu powiedzieć - mam mamę, która to rozumie i męża, ktory to rozumie, zadne z nich nie wali mi takich tekstów jak te opisane w artykule. Mam dobra kolezanke, która mnie rozumie, choc nie ma dzieci i mam sąsiadkę, która ma tak samo często dosc jak ja i jak się spotkamy na klatce to mówimy: wychodzę i nie wracam. Na szczescie te stany przechodzą.Mniej lub bardziejwink
        • neffi79 Re: Samotność matki 20.09.13, 18:56
          no własnie dobrze, że przechodzą.
          moja mama też niby rozumie, ale nie raz usłyszałam tekst opisany w artykule.
          dziś jestem bliska strzelenia sobie w łeb - mała wyje od 15:00 czyli od obudzenia. jest 19:00 juz dwie bluzki zasmarkane zmienione, nic nie pomaga, zły dzień, cholera wie co. mam dośc główkowania. każde wzięcie na ręce konczy się ciągnięciem mnie za włosy, a gdy odkładam to wyje mamaaaaaaaaaaaaaaaa. Masakra. I własnie jestem sama, codziennie do wieczora sama.
          No cóz to te ciemniejsze strony macierzyństwa. Liczę na normalny jutrzejszy dzień.
          • drzewachmuryziemia Re: Samotność matki 20.09.13, 23:01
            wyobraź sobie, ze do tego jeszcze 3 latek płacze i krzyczy, ze masz sie nim zająć z córkę dzies zostawicwink a jak on krzyczy to córka sie boi i drze sie jeszcze bardziej, a tedy tamten oczywiscie tez mocniej, jedno na rękach, drugie trzyma się nogi i nie wiesz, kogo ratowac i jak
            • neffi79 Re: Samotność matki 21.09.13, 12:02
              umiem to sobie wyobrazić...nas w domu była czwórka, teraz juz wiem dlaczego moja mama chodziła znerwicowana i byle co wyprowadzało ją z równowagi. Tylko że, na szczęscie takie rzeczy się zapomina, dowodem na to jest, że mama własnie wszystko zapomniała i średnio mnie rozumiesmile
    • aaaniula Re: Samotność matki 20.09.13, 20:36
      Dziwne to. Ja świadomie zdecydowałam się na macierzyństwo. Nie brakuje mi życia towarzyskiego, bo miałam tak bardzo bogate zanim zostałam matką, że chyba tak mi dobrze. Miałam dość chlania piwska w każdy weekend, jedzenia pizzy i chipsów ze znajomymi, wydawania grubej kasy na imprezach, późnych powrotów, kaca.
      Lubię siedzieć w domu, spędzać wieczory przy tv czy komputerze. Miałam już dość balowania. Teraz mi dobrze.
      Czasem nie mam sił, czasem mam dość monotonności każdego dnia. Ale jeden mały uśmiech brzdąca wynagradza wszystko. I jeszcze nigdy nie chciało mi się rzygać na odległość z tej przyczyny. Choć instynktu macierzyńskiego wielkiego to ja nigdy nie miałami myślałam, że będę "zimną" matką.
      • taka-sobie-mysz Re: Samotność matki 20.09.13, 22:03
        Choć instynktu macierzyńskiego wielkiego to ja nig
        > dy nie miałami myślałam, że będę "zimną" matką.

        o tak, jak jasmile
    • mamawojtka86 Re: Samotność matki 20.09.13, 20:36
      No nie zupełnie... takich tekstów nie słyszę, wieczorami/ weekendami mam z kim pogadać- ale przez telefon. Dziecko dostarcza ogromu radości i szczęścia i choć mogłabym już wrócić do pracy- którą uwielbiam- wolę zostać z nim. I mam nadzieję, że będę mogła zostać też po macierzyńskim. Więc... on sam mnie nie męczy, czasem tylko tracę cierpliwość- ale do siebie, że cierpliwości mi brakwink
      Ale samotność- owszem. Pierwsze pół roku tego nie czułam, bo ogólnie nie jestem rozrywką osobą co to pół dnia przy fajkach i piwku. Ale pogadać z kimś bliższym lubię, wyjść gdzieś, porobić coś ciekawego- a bliscy daleko. Tyle że tu nie chodzi o dziecko, bo i przyjaciółki mają dzieci (od 2 do 4) tyle, że te przyjaciółki daleko...350km
      Więc chyba nie o dziecko w samotności chodzi,a o brak w okolicy kogoś bliskiego innego niż mąż, który na ogół dużo pracuje...
      • audrey2 Re: Samotność matki 20.09.13, 20:57
        bo pewnie chodzi o samotne macierzyństwo, nawet jeśli ojciec dziecka jest na stałe, ale co z tego, skoro do późnego wieczora jest w pracy
        Na pewno też chodzi o fantazje i życzenia, nie tylko związane z macierzyństwem, ze coś się powinno w życiu wydarzyć, jakoś się życie powinno ulozyć i wtedy już będzie dobrze. Brak poczucia, że ma się jakiś wpływ na jego przebieg, kontrolę, na macierzyństwo również. A ludzi można poznać, nawet mając maleńkie dziecko. I warto do nich wychodzić, bo samotność jest straszna.
        Zastanawiam się tylko, czy wielkość miejsca i w konsekwencji dostępność ludzi i miejsc, w ktorym sie mieszka ma znaczenie. Ale chyba nie aż tak bardzo.
        Dla mnie osobiście należą się medale matkom dwojga (i więcej małych dzieci), tutaj wyobrażam sobie, że musi być potwornie trudno. Ale też znam jedną taką mamę dwóch maluchów i daje dziewczyna radęsmile
        • mamawojtka86 Re: Samotność matki 20.09.13, 21:18
          eh, no ja znam nawet blisko matkę czwórki maluchów i daje radę dziewczyna, a pierwsze pojawiło się na 3 roku studiów (3 tuż przed obroną mgr).
          Ale- mieszka blisko swojej rodziny i jest najstarsza z siedmiorga... więc, ma do kogo się zwrócić.

          Mi w życiu właściwie niczego nie brakuje, może więcej czasu wolnego mężawink ale przecież musi zarabiać.. no i tych kontaktów, ale to już chyba tylko do przodu, prawda?wink mam nadzieję, że wystarczy się otworzyć i wyjść do świata.
          Macierzyństwo- mimo, że często jestem z synkiem sama- bardzo mnie uszczęśliwia, to coś, czego mi brakowało. Ale są też trudne momenty. Chwile zwątpienia. Dobrze jest mieć kogoś- blisko, nie tylko na telefon- z kim można pogadać i o pogodzie i o kupiewink i o szczęściu i o troskach i o pierdołach i o rzeczach trudniejszych...a to nie takie łatwe jednak
    • neffi79 Re: Samotność matki 20.09.13, 22:02
      warto tu zaznaczyć, że nasze narzekanie nie ma w podtekscie jakiegoś żałowania, że jestesmy matkami, że mamy dzieci bo większośc z nas świadomie się na to zdecydowała. Ja za moją córeczkę zycie bym oddała, kocham ją nad zycie choć mały bąk nieźle mi daje popalić - nie wyobrażam sobie życia bez niej, nie wyobrażam sobie przespanej nocy, czasami sama się budzę z przyzwyczajenia a ona spismile, nie wyobrażam sobie, że w moim domu jest cicho i nikt nie jojczy.
      Sama na to biadolę ale jest to wyłacznie, jak ja to nazywam: "wyżycie" się słownie, odreagowanie słowne. Nic poza tym. Pisze to, bo mam wrażenie, że niektóre z was dziwuja się jak mozna tak pisać o własnym dziecku itp.
      Wolę ponarzekać na forum niż wylewać frustracje w domu.
      • agncwy Re: Samotność matki 20.09.13, 22:41
        Dokładnie. Dzieci to największa radość ale i mega problemy. I dla nich warto żyć i w miarę funkcjonować na tym świecie.
    • behemot1977 Re: Samotność matki 20.09.13, 22:18
      Też się czasem tak czuję. Sfrustrowana tym, że gadam cały dzień do człowieka, który niewiele z tego rozumie a i niespecjalnie może podjąć dialog. Tym, że mama tak miała mnie wspierać, a w sumie wpada tylko od czasu do czasu na kawę. Tym, że mąż po pracy jest zmęczony i jakoś się nie pali do przejmowania małej. I że przyjaciółki jakoś się ulotniły, choć starałam się nie zadręczać ich opowieściami o dziecku. I tak dalej. Ale to jest taka frustracja na godzinkę lub dwie. Bo w sumie jak już mi nerw opadnie to tak sobie myślę, że córka - zupełnie przecież poza planem - to jest najwspanialsze, co mogło mnie spotkać. No i coś za coś. A ja dojrzałam do tego, żeby intensywne życie "dla siebie" teraz poświęcić komuś innemu. Strasznie to pompatyczne, ale tak się czuję - nawet się potrafię wzruszyć w tej sprawiewink
      • frijka Re: Samotność matki 20.09.13, 22:33
        Dla mnie artykuł jest dość specyficzny i z taką maniera z jaką jest napisany średnio mi odpowiada. Ale odnosząc się do treści czy bardziej tematu, wiadomo dziecko jest wymagające. Potrzebuje poświęcenia, uwagi, uczuć itp. i właśnie to jest piękne w macierzyństwie, że nie myśli się o sobie tylko niejako ofiarowuje dla dziecka, to jego potrzeby są na pierwszym miejscu. Każdy człowiek ma lepsze i gorsze dni, nie ma matki idealnej, które nie ma chęci czasem krzyknąć, odpocząć, której dziecię czasem do szału nie doprowadzi, ale takie życie. Nie ma lekko, ale chyba nie o to przecież chodzi wink Pewnych rzeczy się nie przeskoczy, warto chyba pozytywnie myśleć, starać się, i szukać w swojej sytuacji radości, choćby tych najmniejszych bez rozmyślania nad tym co złe.

        Nie wiem czy ktoś widział, ale na forum o dysplazji stawów biodrowych jedna kobieta rzuciła pomysł, aby inne przedstawiły się z imienia, podały wiek dziecka i napisały skąd są, bo może czasem mieszkają blisko siebie i można by się spotkać na spacerku. smile I dużo kobiet odpowiedziało na to. Dla mnie pomysł ciekawy, choć pewnie dobry dla osób z dużych miast.
    • anjaka1983 Re: Samotność matki 20.09.13, 23:35
      a ja nie tęsknie za życiem "przed", już się nim wystarczająco nażyłam. macierzyństwo pojawiło się we właściwym momencie. ani przez chwilę nie oczekiwałam, że będzie różowo, zresztą - za różowym nie przepadam. daleko mi do samotności, jest przy mnie moje dziecko, mąż, i inni bliscy. może to dziwne, ale mi to wystarcza. a tekst zupełnie do mnie nie trafia.
      • mamawojtka86 Re: Samotność matki 21.09.13, 11:09
        mi też by wystarczało, gdyby rodzina była bliżej i można by było chociaż wpaść na kawę do mamy czy na obiad do babci...i gdyby chociaż jedna z dwóch przyjaciółek była bliżej, a tak zostają spotkania 4xrok... Synek wystarcza na co dzień, mąż niestety głównie weekendami, więc owszem, czasem trochę samotnie, tych bliskich brakuje
        Dobrze, że nie jestem typem imprezowo-towarzyskimwink Ale art do mnie w ogóle nie przemawia
    • jewka27 Re: Samotność matki 21.09.13, 12:11
      A mnie było bardzo dobrze na macierzyńskim i chętnie bym sobie w domu z małym dłużej posiedziala.nawet jak cały dzien bylismy tylko we dwoje to ani przez chwile nie czułam sie samotna.moze to kwestia dojrzałości.urodzilam w "słusznym"wiekusmile i juz sie w życiu nazylam dla siebie.
    • dziennik-niecodziennik Re: Samotność matki 21.09.13, 12:44
      podpisuję się.
      obiema rękami.
      • pelagia_pela Re: Samotność matki 23.09.13, 11:54
        Zgadzam sie, nie udaje, ze 'wyszlalam' sie I nic mi w zyciu juz nie potrzebne. Dziwie sie jak dziecko moze usunac potrzebe interakcji, przyjazni, wyjscia na kawe, wino, itp.
        Co mnie zastanawia - czy mamy w Polsce nie spotykaja sie na grupach zabawowych? Nie rozmawiaja ze soba w parku, placu zabaw, itp? Nie ma miejsc gdzie dzieciaki np bawia sie, spiewaja piosenki, a mamy mogly sie poznac? Czy gminy, miasta nie organizuja takich rzeczy? Jak to jest?
        • neffi79 Re: Samotność matki 23.09.13, 12:13
          no bez jaj. czy "wyszaleć" to pojęcie zarezerwowane tylko dla jakiegoś wieku? I koniecznie trzeba to zrobić przed urodzeniem dziecka?
          Ja zaczęłam z powrotem szaleć jak pierwsza córka dobrze się usamodzielniła, mogłam bez obaw zostawić ją pod okiem kogos bliskiego i skonczyły się akcje wycia za mamą - to było tak koło 3 urodzin.
          Zalezy też co dla kogo znaczy szaleć? Dla innych znaczy schlewać się co impreza, dla mnie oznaczało: szalone kilkugodzinne zakupy, być "tylko we dwoje" z mężem kiedy się da, nieplanowane wyjazdy, weekendowe wypady, nocne imprezy w gronie najbliższych, czytanie książki do 2:30 w nocysmile itp. Mam dziką nadzieję, że już niebawem zacznę na nowo korzystać z nie ma się co oszukiwać, odrobine utraconej wolności. Na szczęście chwilowosmile
          U mnie w gminie (bo na własne zyczenie zamieszkałam na wsi) nie ma żadnych spotkań, w mieście coś tam jest. Ale nie będę ukrywać. Nie lubię takich klimatów. więcej nie powiem bo obrażą się zwolenniczki kawiarnianych znajomości z niemowlakiem u boku.smile
          • pelagia_pela Re: Samotność matki 23.09.13, 12:26
            Dlatego mnie dziwi,ze pisze sie tu o wyszaleniu przed urodzeniem dziecka, a pozniej jest tylko opcja nic mi do zycia nie potrzebne, bo swoje zrobilam, a usmiech dziecka zaspokaja wszelkie potrzeby towarzyskie smile
            No wlasnie, w Polsce widze brak interakcji miedzy mamami wiec jakas taka pogarde dla takich spotkan. Nie mam rodziny blisko wiec dla mnie oczywiste jest,ze jestem raczej przyjaznie nastawiona do innych mam, ale w Polsce raczej nie wyrywam sie z rozmowami w piaskownicy smile
            • neffi79 Re: Samotność matki 23.09.13, 12:34
              tu nie chodzi o brak przyjaznego nastawienia. Lubie pogadać o dzieciach, jak mieszkałam na osiedlu to codziennie spotykałam kilka mam i zawsze pogadałyśmy. Z perspektywy czasu widzę, że były to wyłącznie rozmowy o dzieciach. No OKsmile I mi to starczy. Nie byłabym w stanie siedząc 24h z dzieckiem, na spracerach rozmawiając o dzieciach, iśc jeszcze do klubu i dalej wałkowac temat w permanentnym szumie, pojękiwaniu i hałasiesmile
              Ale to ja, to moje zdanie. jestem indywidalistką z natury stąd może takie a nie inne podejście.

              to co napisałaś w pierwszym zdaniu bardzo mi sie podobasmile
              • pelagia_pela Re: Samotność matki 23.09.13, 12:43
                Nie byłabym w stanie siedząc 24h z dzieckiem, na spracerach rozmaw
                > iając o dzieciach, iśc jeszcze do klubu i dalej wałkowac temat w permanentnym s
                > zumie, pojękiwaniu i hałasiesmile

                Tu sie zgadzam, ilosc ponad 2/3 dzieci mnie meczy I spotykam sie tylko z osobami, z ktorymi mozna o czyms innym porozmawiac niz kupa smile.
            • illegal.alien Re: Samotność matki 23.09.13, 12:47
              O to to. Zgadzam sie.
              Owszem, poszalalam 'przed' dzieckiem, ale 'po' (znaczy sie w sumie 'w trakcie' wink) nadal mam potrzeby.
              Ja akurat mam bardzo duze potrzeby towarzyskie, a macierzynski to byl idealny okres, zeby je zaspokoic - nigdy w zyciu nie mialam tyle czasu wolnego, co na macierzynskim.
              Na szczescie moi bezdzietni znajomi podchodza do mojego dziecka z duza sympatia (oczywiscie jak dziecko nie jest im serwowane w ilosciach hurtowych), nigdy nie mialam problemu, zeby sie z kims umowic, wszyscy wiedzieli, ze bede z dzieckiem i bylo ok.
              Mieszkam daleko od rodziny, w 9. miesiacu przeprowadzilam sie daleko od znajomych. Urodzilam i zaczelam sobie szukac nowych.
              Teraz jak pracuje to dopiero cierpie na brak czasu na spotkania towarzyskie i z duza niecierpliwoscia czekam na kolejny macierzynski, zeby nadrobic smile
              • neffi79 Re: Samotność matki 23.09.13, 13:01
                Moja pierwsza dała mi duuużo swobody. Za to druga córcia - zupełne przeciwieństwo. Nie mozna liczyć, że z pierwszym dzieckiem będzie to samo co z drugim - ja się o tym najlepiej przekonałamtongue_out
                Cóż, bądź dobrej myslismile
                • illegal.alien Re: Samotność matki 23.09.13, 13:05
                  Zobaczymy.
                  W razie czego spakuje sie w samolot i polece do rodzicow troche odpoczac tongue_out
        • monocle Re: Samotność matki 23.09.13, 13:10
          > Zgadzam sie, nie udaje, ze 'wyszlalam' sie I nic mi w zyciu juz nie potrzebne.
          > Dziwie sie jak dziecko moze usunac potrzebe interakcji, przyjazni, wyjscia na k
          > awe, wino, itp.

          Eee, to nie do końca tak. Po prostu, kiedyś stanowiłam rodzinę z mężem, więc moglismy sobie pozwolić na inny, "szalony" tryb życia typu np. imprezy do bałego rana itp. Dzisiaj prowadzimy życie przystosowane do obecności dziecka. Z dzieckiem wszystkiego się nie da i wszystkiego się nie chce, bo jak sobie pomyślę, że od rana trzeba zająć się małym, to mi się odechciewa nocnych "wojaży". Nie ma w tym niczego dziwnego.
          Mam inne potrzeby i jedną z nich jest nieuciekanie od dziecka, poprzez podrzucanie go babci czy komukolwiek innemu, aby sobie wyskoczyć z mężem na wczasy czy weekend (chociaż tutaj czemu nie jeśli nie jest to częsta sprawa) czy łażenie po knajpach z koleżankami. Dlaczego miałabym to robić? Stanowimy rodzinę we troje i we troje lubimy i chcemy spędzać czas, przy okazji zacieśniać więzi. Dziecko nam w niczym nie przeszkadza. Nigdy już nie będzie tak jak kiedyś, bo sytuacja rodzinna uległa zmianie.
          Okres pierwszych 3 lat jest niezwykle istotny dla rozwoju emocjonalnego dziecka, obecność mamy jest mu bardzo potrzebna. Mama "uciekająca" to nic pozytywnego.
          • neffi79 Re: Samotność matki 23.09.13, 13:27
            tO ŻEŚ POJECHAŁA, NO I POUCZYŁA NIEDOUCZONEsmile
            • monocle Re: Samotność matki 23.09.13, 13:35
              Ani nie pojechałam, ani nie pouczyłam. Napisałam o sobie i swojej opinii, a jeśli się ze mną nie zgadzasz, to nie daje Ci prawa do takiej oceny.
          • illegal.alien Re: Samotność matki 23.09.13, 13:32
            Nie no, bez przesady.
            Mama owszem, jest potrzebna, ale przeciez niekoniecznie 24/7. Poza tym dziecko ma tez ojca.
            I ja rowniez mam podejscie, ze jestesmy rodzina we troje, ale lubie tez i sama wyjsc gdzies z ojcem dziecka, wiedzac, ze moja corka sobie np. smacznie spi pod czujnym okiem moich rodzicow (od urodzenia mojej corki bylismy SAMI gdzies chyba 3 razy - za kazdym razem na niedluzej niz kilka godzin, do tej pory moje dziecko nie spedzilo calej nocy bez nas - za to regularnie wychodzimy 'pojedynczo').
            • monocle Re: Samotność matki 23.09.13, 13:40
              > (od urodzenia mojej corki bylismy SAMI gdzies chy
              > ba 3 razy - za kazdym razem na niedluzej niz kilka godzin, do tej pory moje dzi
              > ecko nie spedzilo calej nocy bez nas - za to regularnie wychodzimy 'pojedynczo'
              > ).
              No i właśnie o to chodzi, o równowagę. Znam jednak w swoim otoczeniu matki, które tylko szukają okazji, aby się wyrwać z kieratu, non stop podrzucając dzieci do dziadków. Np. jedna z nich regularnie w każdy weekend w piątek po południu odwozi dziecko do babci, a odbiera w niedzielę wieczorem. Dziecko nie ma nawet dwóch lat. Dla mnie to nie jest okay.
              • illegal.alien Re: Samotność matki 23.09.13, 14:00
                To, co opisalas, nie zabrzmialo jak zrownowazone podejscie do dziecka. Raczej jak kompletna rezygnacja z zycia wlasnego, bo 'teraz jest dziecko'.
                Nie chce byc zle zrozumiana - ja tez zmienilam swoje zycie po porodzie, ale nie zrezygnowalam ze wszystkiego. I jak slysze, ze z dzieckiem nie mozna tego, czy tamtego (i tu padaja czynnosci zupelnie normalne, zaden sport ekstremalny), to mi sie oczy szeroko otwieraja, bo ja te rzeczy z dzieckiem robie - i rozumiem, ze dzieci sa rozne, ale to mowia/pisza czesto mamy, ktore maja najnormalniejsze w swiecie dzieci (zadne high needs czy ze specjalnymi potrzebami), tylko chyba wbijaja sie na wlasne zyczenie w role 'mamy cierpietnicy', co to wyjsc wieczorem nie moze, bo ma dziecko, na wakacje nie pojedzie, bo ma dziecko, na lyzwy nie pojdzie, bo ma dziecko, na piwo nie skoczy, bo ma dziecko, tego nie zrobi, bo ma dziecko. Brr.
                • monocle Re: Samotność matki 23.09.13, 14:10
                  > To, co opisalas, nie zabrzmialo jak zrownowazone podejscie do dziecka. Raczej j
                  > ak kompletna rezygnacja z zycia wlasnego, bo 'teraz jest dziecko'.
                  Może tak zabrzmiało, ale tak nie jest. Kluczowe jest to, że ja wszystko CHCĘ robić z dzieckiem, a więc nie wbijam się w żadną rolę cierpietnicy, bo nie cierpię z tego powodu, że na wakacje CHCĘ wyjechać we trójkę, a nie dwójkę. Nie cierpię też z tego powodu, że nie idę na imprezę całonocną. To jest mój świadomy wybór, bardziej bym cierpiała gdybym poszła na imprezę, wróciła rano i musiała się dzieckiem zajmować zamiast spać do 14stej.
                  Nie pisz, że ktoś rezygnuje ze swojego życia i wbija się w rolę cierpiętnicy, bo ja nie czuję, że zrezygnowałam z czegoś, czego mi teraz brakuje i się dołuję z tego powodu.
                  Mamy po prostu inny punkt widzenia i tyle. Ja się bardzo cieszę z mojego nastawienia, wszak gdyby było inne i musiałabym rezygnować z czegoś, z czego nie chcę rezygnować, zapewne byłabym tak nieszczęśliwa jak autorka tego zalinkowanego bloga.
                  Ja się podpisuję pod każdym zdaniem anjaka1983. Właśnie o to "wolę" i "chcę" chodzi smile
                  • illegal.alien Re: Samotność matki 23.09.13, 14:24
                    Nie pisze o tobie, tylko o matkach, ktore znam/czytuje w internecie.
                    Dla wielu kobiet fakt, ze maja dziecko oznacza koniec wlasnego zycia i wcale nie dlatego, ze chca, tylko dlatego, ze... no wlasnie nie za bardzo wiadomo dlaczego. Bo ktos im tak w mowil? Bo tak wypada? Bo nie umieja logistycznie ogarnac? (podkreslam poraz kolejny, ze chodzi o mamy zdrowych dzieci, ktore nie maja zadnych problemow i nie sa super absorbujace).
                    Jak bylam w pierwszej ciazy to sie nasluchalam - ze do Polski nie przylece teraz co najmniej przez rok (bylam w Polsce kilka razy w przeciagu rocznego macierzynskiego, plus inne miejsca), ze podroze odpadaja, ze do kina to dlugo juz nie pojde, ze o obiadach w restauracji moge zapomniec, ze na nartach nie pojezdze do niewiadomo kiedy - moje dziecko ma 3 lata niecale, kazda z tych rzeczy robie mniej lub bardziej regularnie z lub bez dziecka. Nie jest latwo, bo jak pisalam, mieszkamy daleko od rodziny, a znajomosci zaczelam zawiazywac w naszej nowej miejscowosci w zasadzie dopiero po porodzie (wczesniej pracowalam), ale jakos sobie organizujemy i sie da smile
                  • pelagia_pela Re: Samotność matki 23.09.13, 14:55
                    Pomiedzy nie braniem dziecka na wakacje, calonocnymi imprezami sa tez takie rzeczy jak wyjscie tylko z mezem I wyjscie z kolezanka na wino wieczorem bez upijania sie I wracania nad ranem. Piszesz tak jakby bylo tylko kiedys (imprezy do rana) I teraz tylko razem I zero zycia do 3 roku zycia (niewyobrazalne dla mnie). Kazdy robi jak mu pasuje. Ja nie wyobrazam sobie byc super matka, ktora nie wychodzi do pelnoletnosci sswojego dziecka, bo mu sie trauma psychiczna zdarzy smile. Moje dzieci zostaja z tata, wiedza ze wychodze, pojda spokojnie spac. Znam rodziny gdzie dziecko nie pozwoli matce wyjsc wieczorem I nikt nie jest w stanie polozyc go spac. No, dla mnie nie do pomyslenia.
                    Uprzedzam, babc nie mam, pomocy nie mam, na glowe dzieci nikomu tygodniami nie zwalam - znow ekstremalne uogolnienie, ale moje dzieci potrafia sie odnalezc nawet wtedy gdy nie ma mnie przy nich non stop.
                    • monocle Re: Samotność matki 23.09.13, 15:07
                      No nie wychodzę z koleżanką na wino, bo mi się nie chce smile
                      Nie unieszczęśliwa mnie to, mimo, że dla niektórych może być to niepojęte.
                      Nie znaczy to, że mi się nie zachce takich wyjść. Wtedy wyjdę.
                      Gdzie tu jakiś problem?
                      • anjaka1983 Re: Samotność matki 23.09.13, 15:17
                        o o, dokładnie smile
                        ale i tak będzie, że udajemy czy coś tongue_out
                      • pelagia_pela Re: Samotność matki 23.09.13, 15:24
                        Nie o to mi chodzi. Chodzi mi o te ekstremalne przyklady, ktore podajesz, a pomiedzy jest cos jeszcze. Te calonocne imprezy, wakacje bez dziecka,siedzenie z dzieckiem do 3 lat...
                        Nie kazdy ma potrzeby towarzyskie I potrzebe posiadania przyjaciol pewnie I zaden to problem dla mnie.
                        • monocle Re: Samotność matki 23.09.13, 15:28
                          > Nie o to mi chodzi. Chodzi mi o te ekstremalne przyklady, ktore podajesz, a pom
                          > iedzy jest cos jeszcze.
                          Do tego "pomiędzy" też się nie zmuszam smile Mam ochotę i potrzebę spędzać czas tak jak lubię czyli głównie z dzieckiem i mężem.
                          Po prostu etap intensywnego życia towarzyskiego widocznie mam za sobą i tyle.
                        • monocle Re: Samotność matki 23.09.13, 15:45
                          > Nie kazdy ma potrzeby towarzyskie I potrzebe posiadania przyjaciol pewnie I zad
                          > en to problem dla mnie.
                          Widocznie jest to dla Ciebie problem skoro nie potrafisz przyjąć do wiadomości, że można być szczęśliwą w macierzyństwie i nie mieć potrzeby życia towarzyskiego. Nazywasz takie mamy pogardliwie cierpiętnicami, cyt: "Mojego wlasnego zycia nie wyobrazam sobie zamknieta z mezae I dzieckiem. Dzieci dorastaja, mezowie robia rozne ciekawe rzeczy na boku czasem I matki cierpietnice zostaja same."
                          Nie rozumiem skąd takie przekonanie, że skoro ktoś rezygnuje z tego czy tamtego, przestał się udzielać towarzysko, to oznacza, że musi w związku z tym cierpieć? smile Przyjmij, że ktoś ma inny model życia od Twojego, inne podejście i może mu być z tym bardzo dobrze i wcale nie czuje się osamotniony, na marginesie życia itp. wink
                      • illegal.alien Re: Samotność matki 23.09.13, 15:30
                        Problem jest w dodanym na koncu, ze dziecko do 3. roku zycia potrzebuje obecnosci matki - tak, jakby ta obecnosc byla konieczna i niezbedna non-stop i dlatego ty nie wychodzisz.
                        • monocle Re: Samotność matki 23.09.13, 15:35
                          illegal.alien napisała:
                          > Problem jest w dodanym na koncu, ze dziecko do 3. roku zycia potrzebuje obecnos
                          > ci matki - tak, jakby ta obecnosc byla konieczna i niezbedna non-stop i dlatego
                          > ty nie wychodzisz.
                          Nie wychodzę SAMA, bo nie czuję potrzeby, a nie dlatego, że dziecko mnie potrzebuje, chociaż tak jest smile Istotnie, dziecko potrzebuje mamy. Pisałam to w kontekscie matek "uciekających" od kieratu domowego czyli takich, które wciąż wyszukują okazji i różnych pozadomowych zajęć, aby się oderwać od dziecka. Znam takie matki.
                          • illegal.alien Re: Samotność matki 23.09.13, 15:54
                            No zabrzmialo tak, jakby wychodzenie z domu bez dziecka bylo zamachem na jego dobrobyt - a tak nie jest.
                            Ja tam lubie sobie pobyc sama, sam na sam ze soba raz na jakis czas.
                            Ale fakt, jak moja corka miala poltora roku, to ja sie dopiero wdrazalam w powrot do pracy i kazda chwila z corka byla bezcenna. Teraz jest troche starsza i gumka nam sie luzuje.
                            Jak byla niemowlakiem to roznie bywalo. Czasem moglam byc z nia non-stop, czasem mialam jej dosc.
                • neffi79 Re: Samotność matki 23.09.13, 14:13
                  własnie to samo chciałam napisać.
                  • neffi79 Re: Samotność matki 23.09.13, 14:22
                    illegal.alien oczywiście podpisuję się pod Twoim postem obiema ręcami, żeby nie było niedomówień.
                    Monocle ile masz lat? Powiem Ci że mam za sobą etap podobny do Twojego, miałam wówczas jedno dziecię, byłam sporo przed trzydziestką. Był moment, że z tego powodu, przezylismy duzy kryzys w małżeństwie.
                    • monocle Re: Samotność matki 23.09.13, 14:25
                      Jestem dobrze po 30stce i mam spory staż w związku bez dzieci. Mój mąż ma identyczne nastawienie do mojego w tej kwestii.
                      • neffi79 Re: Samotność matki 23.09.13, 14:29
                        No dobrze, dobrze, to niechaj wam się szczęsliwie zyje.
                        pozdrawiamsmile
                        • pelagia_pela Re: Samotność matki 23.09.13, 15:28
                          Mojego wlasnego zycia nie wyobrazam sobie zamknieta z mezae I dzieckiem. Dzieci dorastaja, mezowie robia rozne ciekawe rzeczy na boku czasem I matki cierpietnice zostaja same. Moj cel to zawsze zachowac kawalek wlasnego zycia, wlasnych przyjaciol,pieniedzy I autonomii. Na razie mi sie udaje, a mam juz dwojke dzieci.
                          • neffi79 Re: Samotność matki 23.09.13, 15:36
                            otóż tosmile
        • anjaka1983 Re: Samotność matki 23.09.13, 13:58
          Ja na przykład nie twierdzę, że się wyszalałam, tylko że już wystarczająco się nażyłam dla samej siebie, bez szczególnych stałych i niezmienialnych obowiązków oprócz pójścia codziennie do pracy. No i naprawdę nie czuję się teraz niezrozumiana, osamotniona, związana w jakikolwiek sposób. Nikt się ode mnie nie odwrócił czy o mnie zapomniał, prędzej to ja ograniczyłam kontakty towarzyskie, bo wolę być z dzieckiem - nie mówię, że to jedyne słuszne zachowanie, po prostu ja tak mam. Przestawiło mi się i to chyba dobrze, bo inaczej czułabym się pewnie tak, jak autorka cytowanego artykułu. Cóż, przepraszam, że nie narzekam, wiem że smucenie lepiej się sprzedaje niż dobre samopoczucie, ale co będę oszukiwać, skoro dobrze mi teraz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka