kocianna
13.10.13, 21:19
Stary dom ma prawie 100 lat, a w ścianach ślady po bombie lotniczej, kulach z CKMu i błąd murarski skutkujący pogłębiającą się szparą na wylot i odchyleniem od pionu, a ogród do dziś rodzi czasem granaty i łuski. Trzeba go będzie docieplić, dogrzać, wymienić strop w jednym czy dwóch pomieszczeniach, przyłączyć do dóbr cywilizacyjnych biegnących ulicą (dobra się pojawiły niedawno, więc woda jest z własnego ujęcia, niezbyt zdatna do picia, i szambo własne, mało ekologiczne) - ale instalacje, dach i stolarkę ma wymienione. Ma beznadziejny rozkład pomieszczeń, bo miał być przed wojną letniskiem na wynajem dla czterech rodzin, a nie mieszkaniem na stałe dla jednej - stąd np. cztery przechodnie pokoje. Wobec jego historii zmiana rozkładu jest mało możliwa - nie do końca wiadomo, czy ściany działowe, z solidnej cegły, nie służą obecnie za nośne...
Stary dom widział śmierć, narodziny i wesela i ma dużą wartość sentymentalną dla ewentualnych spadkobierców działki.
Zawsze, kiedy w nim nocuję - pierwszej nocy jestem zakochana, po piątej mam ochotę go spalić.
Nowy dom może powstać na tej samej działce, tyle że do ulicy trzeba będzie ciągnąć media nie przez 4 metry, a przez 40, no i stary dom trzeba będzie później wyburzyć.
Finanse będą odgrywać rolę dość znaczną, ale prawa do działki to przyszłość na razie nieokreślona, dziedziczką może zostać moja córka...
No, ale jeśli kiedyś zostanie tą dziedziczką - to ma budować, czy remontować?