Nie lubię, nie umiem gotować. po prostu „nie wychodzi”. moje potrawy może nie są niejadalne, ale do cudów kulinarnych nie należą

nie lubię spędzać czasu w kuchni, nie sprawia mi to przyjemności, nie lubię zmywać naczyń.
do tego jeszcze w domu mam samych niejadków. ja, mąż, córka, syn jeszcze jako tako jeszcze je. ale i tak jest nie wiele potraw, które zjadają wszyscy chętnie. doszło do tego, że na samą myśl że mam ugotować obiad robię się ... blada. brak mi już pomysłów co im podawać na obiady. do tego jeszcze dzieciaki zaczęły jadać na „przemian”: jeśli córka je pierogi, to syn ich nie tknie. jeśli syn lubi rybę, to córka nie tknie ryby, itd.
nie będę wymieniać czego kto mnie w domu nie jada. ogólnie odpadają wszelkiej maści tłuste mięsa (karkówka, łopatka, żeberka), podroby (np. wątróbka), elementy z kurczaka, czy indyka (skrzydełka, ew. nóżki, czy jakieś bioderka kurze przejdą), mięso wołowe i cielęce.
nie umiem robić zup – wychodzą mi takie mdłe; nie umiem tych zup zabielać – robić zasmażek z mąki itp., żeby były gęstsze. nie umiem robić sosów – zawsze mi się coś zważy, rozdzieli lub wyjdzie nie smaczne. z tego powodu wszelkie gulasze mi nie wychodzą. lazania mi nie wychodzi (albo makaron za twardy, albo się rozpływa, albo się nie przyprawi...), nie umiem zrobić dobrego spaghetti bolognese (chyba że z papierka)., nie umiem zrobić naleśników – albo są „za grube”, albo się rozrywają i nie da się w nie farszu zawinąć.
co umiem robić: pierogi ruskie i z serem (syn nie jada pierogów), leniwe (o dziwo wszyscy chętnie jedzą), placki ziemniaczane, racuchy (syn nie przepada), kotlety mielone, kotlety schabowe, sznycle z piersi kurczaka lub indyka, łosoś pieczony (córka nie jada ryb), papryka faszerowana,gołabki (tu zostaje odrzut z kapusty...)
Drogie Forum, doradźcie mi jakieś obiady, polećcie jakieś blogi kulinarne, czy przepisy. jestem już zmęczona gotowaniem, wymyślaniem obiadów. dopóki dzieciaki jedzą obiady w szkole/przedszkolu to się tym tak nie przejmuje. ale w-end jest dla mnie koszmarem, bo gotowania i karmienie towarzystwa zaczyna powoli mnie przyprawiać o bóle brzucha