Dodaj do ulubionych

znajomi - skomplikowana historia

16.10.13, 23:46
On - nasz znajomy - 38 lat, dłuuugo nie mógł znaleźć właściwej partnerki. Myśleliśmy nawet, że jest gejem i że to wypiera (nadal tak przypuszczamy). Dwa razy nieszczęśliwie się zakochał i został zraniony i porzucony, w związku z tym zachowuje bezpieczny dystans. Raz sam wycofał się ze związku z uwagi na rzekomy brak empatii partnerki.
Wykształcony, wierzący, konserwatysta, bardzo kulturalny, pruderyjny, wrażliwy (aż za), dobrze zarabiający.
Od 4 lat w związku z nią (37 lat). Miła, inteligentna, niezależna finansowo i wydaje się, że spełnia jego kryteria - nawet bywa o nią zazdrosny (ale bez przesady). Kocha ją, choć z okazywaniem tego ma sporo problemu.
Zamieszkali z jej inicjatywy, ale przez co najmniej rok on nie wynajął swojego mieszkania, chciał mieć azyl. Korzystał z tego azylu kilka razy w tygodniu, żeby poczytać gazetę, odpocząć.
Wspólnie wyremontowali jej mieszkanie i kupili samochód (decydowali razem). Dużo podróżują.

Niby wszystko dobrze, niby to jest to ale ona pragnie rodziny, dziecka. Czas upływa, zegar biologiczny tyka a tu nawet na zaręczyny się nie zanosi (ona nie pragnie ślubu, ale on nie założy rodziny bez ślubu. Tajemnicą poliszynela jest dla nas - czy oni skonsumowali związek, czy poprzestają jedynie na pieszczotach). On dobrze zna te pragnienia, ale nie robi nic.
Każde z osobna czasem prosi o pomoc, radę, próbowaliśmy z nim pogadać, ale nic to nie daje. On tylko mówi: no wiem, tak, tak, wiem, może macie rację...

On ją kocha, jest szczęśliwy i to by było na tyle.
Ona też go kocha, ale chciałaby nie stać w miejscu. Dzieci nie są celem samym w sobie i nie jest to warunek konieczny, tyle że ona czuje, że życie ucieka jej między palcami. Niedawno rozważała czy nie powinna odejść.

Jak myślicie, coś z tego będzie? Czy on wreszcie coś zainicjuje? Czego się boi? Czy powinno się go motywować (a może jak się go za bardzo przyciśnie to się wycofa...)? Jeśli tak to jak to zrobić, żeby podjął jakąś decyzję lub chociaż określił się co do dalszej przyszłości?
Powinna odejść i zaczynać życie od nowa?
Obserwuj wątek
    • alexa0000 Re: znajomi - skomplikowana historia 16.10.13, 23:51
      > Powinna odejść i zaczynać życie od nowa?

      Tak.
    • misterni Cudne zdanie 16.10.13, 23:58
      aakita napisał(a):

      Tajemnicą poliszynela jest dla nas - czy oni skonsumowali związek, czy poprzestają jedynie na pieszczotach).
      • aakita Re: Cudne zdanie 17.10.13, 00:01
        misterni napisała:

        > aakita napisał(a):
        >
        > Tajemnicą poliszynela jest dla nas - czy oni skonsumowali związek, czy poprz
        > estają jedynie na pieszczotach).

        >

        Się nie na tym skupiłaś co trzeba tongue_out
        • czar_bajry Re: Cudne zdanie 17.10.13, 00:07
          czemu nie na tym?
          Jak dla mnie nieskonsumowany związek dwojga mocno dojrzałych ludzi na dokładkę mieszkających razem jest co najmniej dziwny....
          • aakita Re: Cudne zdanie 17.10.13, 00:15
            czar_bajry napisała:

            > czemu nie na tym?
            > Jak dla mnie nieskonsumowany związek dwojga mocno dojrzałych ludzi na dokładkę
            > mieszkających razem jest co najmniej dziwny....


            OK ale my tego nie wiemy na 100% tak? Pewne przesłanki wskazują, że jest to prawdopodobne, ale jak zauważyłaś - niewiarygodne!
            Nie możemy więc dywagować opierając się akurat o ten fragment.
            • misterni Re: Cudne zdanie 17.10.13, 00:24
              Wiec skoro stopień zaawansowania sfer intymnych w ich związku jest przedmiotem niepewności, nie może być tajemnicą poliszynela, rozumiesz?
              Tajemnica poliszynela byłaby wtedy, gdyby wszyscy wiedzieli, że ich związek nie został skonsumowany.
              • aakita Re: Cudne zdanie 17.10.13, 00:30
                teraz rozumiem smile
                • misterni Re: Cudne zdanie 17.10.13, 00:32
                  Ok smile
                  I przepraszam, czasem włącza mi się ton mentorski wink
            • kosheen4 Re: Cudne zdanie 17.10.13, 10:51
              ale jak tu nie oftopować i nie trollować z lekka, skoro tak cudnie się podkładasz?
              jeśli coś jest tajemnicą poliszynela, to znaczy że w gruncie rzeczy nie ma tej tajemnicy, polecałabym zapoznać się ze źródłem i znaczeniem zwrotu jeszcze przed użyciem, bo inaczej wychodzi z tego coś w rodzaju -"pocałuj mnie w dupę i vice versa"
              • aakita Re: Cudne zdanie 17.10.13, 11:06
                kosheen4 napisała:

                > ale jak tu nie oftopować i nie trollować z lekka, skoro tak cudnie się podkłada
                > sz?

                No dobrze - misterni już mi zwróciła uwagę i pojęłam za pierwszym razem, a teraz będzie 50 postów w ten sam deseń?
                • kosheen4 Re: Cudne zdanie 17.10.13, 15:55
                  aakita napisał(a):

                  > kosheen4 napisała:
                  >
                  > > ale jak tu nie oftopować i nie trollować z lekka, skoro tak cudnie się po
                  > dkłada
                  > > sz?
                  >
                  > No dobrze - misterni już mi zwróciła uwagę i pojęłam za pierwszym razem, a tera
                  > z będzie 50 postów w ten sam deseń?

                  50 to może nie, czytałam wątek w srodku komunikacji i dopiero po wstukaniu odpowiedzi zorientowałam się że w następnym poście jest to samo smile
        • misterni Re: Cudne zdanie 17.10.13, 00:18
          Zatrzymałam się na tym zdaniu, bo zafascynował mnie swym bezsensem. wink
          • aakita Re: Cudne zdanie 17.10.13, 00:26
            misterni napisała:

            > Zatrzymałam się na tym zdaniu, bo zafascynował mnie swym bezsensem. wink

            Tym zdaniem chciałam podkreślić to o czym pisałam wcześniej - on jest głęboko wierzący, pruderyjny i konserwatywny.
            Znamy się jakieś 15 lat i nigdy, przenigdy nie był typem panienkarza. Zawsze traktował kobiety z szacunkiem. Tak je szanował, że nie przejawiał inicjatywy. O pocałunku w policzek na do widzenia można było mówić na n-tej randce.

            Nie wiem jak jest w tym przypadku, bo po raz pierwszy zamieszkał z kobietą i po raz pierwszy jest tak długo w związku. Czy natura wzięła górę czy jednak przekonania - nie wiem.
            Zdanie może wypadło niefortunnie.
          • ichi51e Re: Cudne zdanie 17.10.13, 06:36
            Zdanie bezsensu (tajemnica poliszynela???) ale jak juz plotkujemy to ja znalam pare co razem 7 lat byla razem i nic. :p
      • lafiorka2 Re: Cudne zdanie 17.10.13, 11:24
        prawda ?
        big_grin
    • bri Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 00:19
      Moim zdaniem powinna odejść. Gość nie musi nawet być gejem, są ludzie którzy po prostu nie lubią seksu. Jeśli chce mieć rodzinę i związek także erotyczny to nie ma co się łudzić, że panu się nagle cudownie odmieni.

      Mówię z doświadczenia - byłam z podobnym facetem przez kilka lat. Od tamtej pory minęło już ze 12 kolejnych lat, a on cały czas jest sam.
    • jola-kotka Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 00:27
      Największy twój problem w tym wszystkim to chyba to czy się bzykali.Może warto najpierw poczytać co już jest na forum chyba wczoraj był bardzo podobny wątek i kilkadziesiąt odpowiedzi.Na bank przychodzą do ciebie się radzić żebyś leciała z tym na forum. Nie gryzą cię ich problemy tylko fakt bzykania bo musisz koniecznie wedzieć czy on jest gejem haha.
      • aakita Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 00:34
        jola-kotka napisał(a):

        > Największy twój problem w tym wszystkim to chyba to czy się bzykali.


        No patrz jak mnie przejrzałaś!
        Ty to jesteś przebiegła jola-kotka! Tylko pogratulować intelektu i wyczucia! Zuch dziewczynka!
        • burina Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 00:41
          No a jak nie o tym, to o czym?

          O tym, że to ich życie, są dorosłymi ludźmi, nikomu się krzywda nie dzieje i znajomi powinni ich zaakceptować takimi, jacy są?
          • aakita Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:11
            burina napisała:

            > No a jak nie o tym, to o czym?
            >
            > O tym, że to ich życie, są dorosłymi ludźmi, nikomu się krzywda nie dzieje i zn
            > ajomi powinni ich zaakceptować takimi, jacy są?


            A kto ich nie akceptuje? Gdzie to wyczytałaś?
            Jeśli tylko ona zaakceptuje taki stan rzeczy, lub jeśli on podejmie określone kroki - będą żyli długo i szczęśliwie. Na razie to 'szczęście' jest pozorne i ona to zgłasza.
            • m_incubo Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 16:09
              > A kto ich nie akceptuje? Gdzie to wyczytałaś?
              > Jeśli tylko ona zaakceptuje taki stan rzeczy, lub jeśli on podejmie określone k
              > roki - będą żyli długo i szczęśliwie. Na razie to 'szczęście' jest pozorne i on
              > a to zgłasza.

              Ona to zgłasza wam, znajomym? A może lepiej by zrobiła, gdyby zgłosiła to jemu?
              Kochanie, muszę wiedzieć na czym stoimy. Pan albo mówi konkretnie albo udziela wymijających odpowiedzi. W zależności od tego pani podejmuje decyzję - zostaje z nim na własne ryzyko i nie będzie miała za 10 lat pretensji, że "zmarnował jej życie" lub mówi papa i zajmuje się realizowaniem swoich planów typu mąż i dzieci.

              Wy macie na niego wpłynąć? Całkiem serio rozważacie "wpływanie" na kolesia, żeby określił się co do pani, bo pani tego NIE WIE? Z całym szacunkiem, ale jeśli tak, to wszyscy po równo jesteście bandą niepoważnych freaków.
        • jola-kotka Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 01:28
          Jaki intelekt trzeba mieć,żeby na forum opisywać życie ludzi,którzy ci ufają i opowiadają o nim.Chamstwo i dno.
          • aakita Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:15
            jola-kotka napisał(a):

            > Jaki intelekt trzeba mieć,żeby na forum opisywać życie ludzi,którzy ci ufają i
            > opowiadają o nim.Chamstwo i dno.

            Znasz mnie? Znasz ich? Zostało wymienione miasto, personalia?
            Sama jesteś dno, a czy chamska to nie wiem. Na razie tylko Twój intelekt i brak zrozumienia tekstu pisanego mnie nie powalił i muszę się z tym pogodzić, bo to forum publiczne.
            • paul_ina Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 10:22
              10/10
    • minerallna Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 01:12
      Ten związek to jakiś "dom wariatów" w nastoletnim stylu.
      Niby dorośli i to bardzo dorośli ludzie a zachowanie jak u dzieciaków.
      Rozmawiać ze sobą nie potrafią? Wyjaśnić co leży na przysłowiowej wątrobie? To nie są dorośli sad , tylko "Moda na sukces" w naszej wersji wink
      Na miejscu Pani- skończyłabym ten związek.


      ----
      https://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
    • ichi51e Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 06:34
      Pakowac manatki. Z opcja ze go przyjmie jesli wroci z oswiadczynami.
      Ich sprawa - nie wtracajcie sie za bardzo bo mozna dostac rykoszetem.
    • z_lasu Re: co za czasy... 17.10.13, 07:20
      I w całym otoczeniu nie ma jednego faceta z jajami, który by mu powiedział: "Słuchaj stary! Albo traktujesz ją i ten związek poważnie - to się wreszcie, do cholery, oświadcz! Albo nie traktujesz poważnie, to przestań dziewczynie głowę zawracać, niech sobie życie układa z kim innym". W dawnych patriarchalnych czasach brał tę rolę na siebie ojciec dziewczyny, teraz nie ma kto.

      Panu jest wygodnie tak, jak jest. A potrzeby partnerki? No cóż... Skoro można zjeść ciastko i mieć ciastko... Dla mnie to oczywiste, że pan nie przyciśnięty do muru będzie się tak zastanawiał przez następne kilkadziesiąt lat. Natomiast przyciśnięty - niezależnie od podjętej decyzji - może do końca życia mieć żal i poczucie, że został do tej decyzji zmuszony - są takie typy. Sam decyduje "w tę czy w tę", ale będzie uważał, że taka, a nie inna decyzja została na nim wymuszona. Będzie się więc odcinał od skutków własnej decyzji. W temacie założenia rodziny to jest kanał.

      Zaniepokoiło mnie jednak co innego:

      > Zamieszkali z jej inicjatywy, ale przez co najmniej rok on nie wynajął swojego mieszkania,
      > chciał mieć azyl. Korzystał z tego azylu kilka razy w tygodniu, żeby poczytać gazetę,
      > odpocząć.

      Hmmm... Czy tylko ja kiepsko widzę pana w roli ojca? Skoro nie mając w domu dzieci kilka razy w tygodniu (!) szuka azylu i odpoczynku w samotności, to jakoś nie wyobrażam sobie ich życia rodzinnego.
      • aakita Re: co za czasy... 17.10.13, 09:22
        z_lasu napisała:

        > I w całym otoczeniu nie ma jednego faceta z jajami, który by mu powiedział: "Sł
        > uchaj stary! Albo traktujesz ją i ten związek poważnie - to się wreszcie, do ch
        > olery, oświadcz! Albo nie traktujesz poważnie, to przestań dziewczynie głowę za
        > wracać, niech sobie życie układa z kim innym".



        Coś w ten deseń zostało powiedziane, ale nie w takim tonie, tylko podczas spokojnej rozmowy.
        Nic to nie zmieniło.


        > Hmmm... Czy tylko ja kiepsko widzę pana w roli ojca? Skoro nie mając w domu dzi
        > eci kilka razy w tygodniu (!) szuka azylu i odpoczynku w samotności, to jakoś n
        > ie wyobrażam sobie ich życia rodzinnego.


        Jest to prawdopodobne, choć pan dość dobrze sprawdza się w roli chrzestnego. Obowiązki wypełnia godnie (i nie tylko od święta), choć głębszych więzi nie stwarza. Może by się wyrobił przy własnym dziecku.
        • triss_merigold6 Re: co za czasy... 17.10.13, 09:25
          Najpierw by musiał zrobić to dziecko, a na to chyba nie ma zbyt dużych szans.
      • wuika Re: co za czasy... 17.10.13, 09:42
        Mamy w rodzinie takiego kolesia, co to wiecznie za młody, na deklaracjach PRZYSZŁEGO sformalizowanego życia się kończy, a dokładniejsze pytania to zawsze "jestem za młody, jeszcze mieszkanie, remont, koniec kredytu, blablabla", a są razem 10 lat. I co z twardego pytania "koleś, kiedy się ogarniesz?" wynika? Nic. To nie są małe dzieci, można - jeśli ktoś się chce babrać w cudzym życiu i czuć się ODPOWIEDZIALNYM za ew. rozpad związku, to może jedną przyciskać, a drugą buntować, ale bez pewności powodzenia i tego, że oni w ogóle chcą, żeby sytuację poganiać.
    • sumire Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 07:24
      myślimy, że omawianie na forum tego, czy znajomy jest gejem wypierającym ten fakt i czy skonsumował związek ze znajomą jest raczej... no właśnie.
      opinie zebrane w wątku przekażesz jego bohaterom?
      • aakita Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:24
        sumire napisała:

        > myślimy, że omawianie na forum tego, czy znajomy jest gejem wypierającym ten fa
        > kt i czy skonsumował związek ze znajomą jest raczej... no właśnie.
        > opinie zebrane w wątku przekażesz jego bohaterom?


        Nie. Ponieważ rozmawiamy z nimi - szukam inspiracji.
        Może ktoś coś odkrywczego napisze.
        Na to, że ona powinna się wypiąć czym prędzej już wpadliśmy sami, ale może jest jakaś nadzieja....
        • sumire Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:42
          a czy to przypadkiem nie jest tylko sprawa bezpośrednio zainteresowanych? mało jest spraw bardziej wkurzających niż znajomi wtrącający się w związek i rozstrzygający, czy jest udany, czy nie...
          • aakita Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:50
            sumire napisała:

            > a czy to przypadkiem nie jest tylko sprawa bezpośrednio zainteresowanych? mało
            > jest spraw bardziej wkurzających niż znajomi wtrącający się w związek i rozstrz
            > ygający, czy jest udany, czy nie...


            Jeju. Nikt się nie wtrąca, nie wypowiadamy się niepytani. Jeśli będzie Ci łatwiej - przyjmij, że to nie są nasi znajomi tylko przypuśćmy historia zaczytana w książce, która nie ma zakończenia.
            Teraz, gdy czynnik przeszkadzający został usunięty - potrafiłabyś napisać coś w temacie?
          • turzyca Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:57
            Niby tak.
            Ale czasem czlowiek siedzi i jest coraz bardziej przekonany, ze w sumie to wszystko jest ok, a jak mu sie wydaje, ze nie jest ok, to tylko dlatego ze jest nadmiernie czepliwy, ma wymagania z kosmosu itd. itp. I wtedy uslyszenie od kogos z boku "nie, Twoje oczekiwania sa normalne" daje potwornie duzo.
            To troche jak z ta zaba w podgrzewanej wodzie, ktora siedzi i nie zauwaza, ze sytuacja sie pogarsza. I czasem wystarczy jej pokazac termometr, a czasem dorzucic jeszcze "nie zastanawiaj sie, wyskakuj". Moim zdaniem przyjaciele sa od pokazania termometru, a nie od patrzenia jak sie zaba na smierc gotuje.
            • dniuy Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 11:02
              o, to to.
            • sumire Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 11:28
              to zależy, czy mówimy o przyjaciołach, czy znajomych. tych pierwszych tak, można ostrzegać przed wdepnięciem w bagno (choć i tak jestem zdania, że umiarkowanie, bo każdy dorosły człowiek sam decyduje o tym, z kim i dlaczego pakuje się w związek - jak będzie chciał się ugotować, to się ugotuje, trudno, jego sprawa). jeśli mowa o jakichś tam znajomych, to zupełnie nikogo nie powinno obchodzić ich życie uczuciowe i sypialniane. no chyba, że sami w nie wciągają całe towarzystwo, ale od takich ltoksycznych przypadków lepiej się separować.
              inna sprawa, że najbardziej racjonalne argumenty nie wygrają z tekstem 'ale ja go kocham'. nie ma opcji.
        • triss_merigold6 Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:42
          Nie ma nadziei.
          Facet ma 38 lat, jest stary grzyb, a nie młodzieniec z zapasem czasu na szukanie ideału i układanie sobie życia. Pani też dojrzała wiekowo, zegar biologiczny zaraz przestanie jej tykać w ogóle. Gościu może mieć tysiąc pięćset zalet, ale ten konkretny rodzaj szacunku jaki okazuje kobietom świadczy na jego niekorzyść - albo nigdy nie pukał, albo jest niechętny pukaniu i fatalny w łóżku. Przynajmniej z kobietami...
    • gazeta_mi_placi Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 08:02
      Szanuję moich znajomych, lubię ich i dlatego są moimi znajomymi, nie wywlekam ich prywatnych osobistych spraw na publicznym forum i akceptuję ich wybory i nie wchodzę im do łóżka ze wścibskim nosem.
      Jak mam "coś" do nich walę otwartym tekstem.
      • misterni Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 08:25
        O sobie też mało piszecie Państwo Gazetostwo wink
        A tak przyjemnie byłoby poczytać, jak w Waszym stadle się wiedzie wink
      • barbibarbi Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:14
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Szanuję moich znajomych, lubię ich i dlatego są moimi znajomymi, nie wywlekam i
        > ch prywatnych osobistych spraw na publicznym forum i akceptuję ich wybory i nie
        > wchodzę im do łóżka ze wścibskim nosem.

        tatarata, srata pierdziata. Gazeta się oburzył. Co masz wywlekać gazeta, jak twoja kreacja na ematce jest od początku do końca zmyślona i znajomi też nie istnieją. Jesteś komercyjnym wytworem, piszesz to co ci każą.
        Złam raz regulamin gazeta, i napisz coś prawdziwego o sobie. Chętnie poczytamy.
    • triss_merigold6 Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 08:58
      Panu kopa. I nie tylko dlatego, że nie ma zaręczyn, tylko dlatego że pan najprawdopodobniej jest niewydolny łóżkowo.
    • barbibarbi Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:06
      Niepokojące symptomy widzę w tym związku, pan przesiaduje w swoim mieszkaniu, mieszkają razem z jej inicjatywy, ona pragnie dziecka a on w tym wieku niechętny, a jeśli w takich warunkach nie skonsumowali związku to jest to wysoce niepokojące. Może on faktycznie jest kryptogejem, a że jest wierzącym konserwatystą próbuje na siłę przekierować się na tradycyjne tory, ale robi to bez serca. Nie wygląda to dobrze, powinna z nim porozmawiać otwarcie czego oczekuje, dać mu czas np. tydzień na decyzję - związek, ślub, dziecko - a jeśli pan się nie zdecyduje albo dalej będzie zwlekał, powinna spakować manatki na zawsze. Generalnie nie wygląda to dobrze, nawet w sytuacji kiedy on przyciśnięty do muru jednak zgodzi się na poważne deklaracje, ja takiego faceta bym nie chciała.
      • demodee Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:32
        Dla mnie kluczowe jest pytanie - jak się umówili na początku?

        Bo może pan od zawsze nie chciał mieć dzieci i na początku każdego związku (a miał ich przedtem dwa) to deklarował? A partnerki po paru chwilach zaczynały o dziecko nagabywać? I facet się wycofywał, bo konsekwentny jest.
        • triss_merigold6 Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:35
          Partnerki go porzucały. Sądząc z opisu pana, porzucały go z powodu jakiegoś poważnego feleru.
          • aakita Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:44
            triss_merigold6 napisała:

            > Partnerki go porzucały. Sądząc z opisu pana, porzucały go z powodu jakiegoś pow
            > ażnego feleru.

            Domniemam, że z powodu, iż to nie jest facet tych czasów. Całuje w rękę, otwiera drzwi pasażerkom, nigdy nie przeklina, nie unosi się, jest totalnie poukładany i opanowany (nie zaszalejesz z nim i nie na wszystkich żartach się pozna), nigdy się nie upił i nie uwodził kobiet, zawsze jest odprasowany, schludny, ZAWSZE idealnie ogolony. Po prostu jest i mam wrażenie, że nie robi nic bo może coś zepsuć.
            • dniuy że co? 17.10.13, 10:37
              nie , kobiety ie rzucały go dlatego, ze jest czysty i uprzejmy. ale dlatego, że ma problemy emocjonalne, nieleczone fobie i problemy z samym sobą i zwyczajnie NIE NADAJE SIĘ DO ŻYCIA W ZWIĄZKU.
              zresztą jego zachowanie jest dosc oczywise - perfekcjonizm w wyglądzie (i zapewne pragnienie takiego w seksie-co go tak spina, iż staje się impotentem), spinanie się by nie popełnić czegoś odstającego od swoich wąziutkich norm, zostawienie sobie mieszkania by uciekać od wspólnoty z kobietą.
              Facet ma problemy emocjonalne-psychiczne i zwyczajnie powinien zaliczyć terapię.
              To, że cmoka w rękę kobietę naprawdę nie ma tu nic do rzeczy, oprócz tego, że naiwniary się nabierają, że jak taki kulturalny to pewnie się do związku nada- nie, nie nada się. najpierw psycholog dla niego a później zawracanie tyłka kobietom.
              • barbibarbi Re: że co? 17.10.13, 10:39
                Zgadzam się z powyższym.
                • zuzi.1 Re: że co? 17.10.13, 16:32
                  myślę, że dniuy świetnie trafiła z opisem tego pana, zgadzam się w pełni
            • triismegistos Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 10:55
              Doprawdy nie wiem skąd tak powszechne w narodzie przekonanie, że męskie niepowodzenia na gruncie związkowym biorą się z zalet, a nie wad pana.
      • aakita Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:36
        Racjonalne przesłanki i dla nas są chyba klarowne.
        Emocjonalnie to bardzo trudne.
        My widzimy jednak, że on wreszcie po tylu latach kogoś ma i rzeczywiście potrafi zatroszczyć się i zatęsknić i nawet być romantyczny (niektóre sytuacje wprawiły nas w zdumienie).
        Pomału wszystko jakoś szło (mieszkanie, samochód) i może....
        Dla niej perspektywa układania sobie życia na nowo też nie jest wesoła, zresztą nie ma mu nic do zarzucenia. Przyzwoity facet.

        Łatwo rzucić faceta z nałogiem, babiarza, buraka, bankruta, przemocowca, oszusta - choć jak z historii tego forum wynika nie dla wszystkich pań to takie łatwe.

        Łatwo nam mieć dystans ale ja czekam raczej na jakiś pomysł, który może jego by złamał i w sumie by im pomógł. Jak to wyżej padło - wiadomo, że nie poleci się z gotowym rozwiązaniem do takiego kolegi i my się w ich życie nie wtrącamy, ale czasem jest rozmowa w temacie, czasem się otwiera i chce słuchać.
        • alexa0000 Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:56
          > Łatwo nam mieć dystans ale ja czekam raczej na jakiś pomysł, który może jego by
          > złamał

          A to jest bardzo niedobry pomysł.

          AAkito, normalny facet 38letni jak chce sie bzykac i żenic, to się bzyka i żeni.
          Na chusteczke go łamać? Żeby wzieli slub, bzykać sie bedą raz w miesiącu, a laska wyląduje na farmako- i psychoterapii, bo udało jej sie w końcu go poślubic, ale reszta i tak leży?

          Jak ma p#$%^nąć, to już może teraz, nie za iks czasu. po ślubie.



          Źle jej życzysz czy jak?wink
          • triss_merigold6 Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:59
            O toto. Pani traci z nim czas. Szanse na to, że gość zrobi jej dziecko są nikłe. Gdyby chciał się ożenić, to by się ożenił dawno temu.
    • lelija05 Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:46
      Może skończyć się tak, że pani się zestarzeje i pójdzie w odstawkę, a pan znajdzie sobie jakiegoś młodego i będzie w niego inwestował.
    • kocianna Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 09:48
      Może niech pojadą gdzieś, gdzie można się wyciszyć i pogadać. Jeśli wierzący konserwatysta - np. na rekolekcje dla małżeństw. Nie szkodzi, że formalnie nie są małżeństwem. Polecam Spotkania Małżeńskie - fajne miejsce do rozmów o pryncypiach. Jeśli ona jest dalej od Kościoła - formuła jest na tyle luźna, że mogą ją zaakceptować niewierzący czy przedstawiciele innych wyznań (nawet muzułmanie bywali).
      Ja zwykle reklamuję Spotkania jako środek pomocny przy kryzysie w związku, ale wiadomo: lepiej zapobiegać, niż leczyć. Pary, które chcą tylko odświeżyć uczucia też się świetnie na Spotkaniach odnajdują, bo tam się po prostu świetnie i szczerze rozmawia. Ze sobą, we dwoje, bez udziału osób trzecich.
      Albo na Wieczory dla Zakochanych - to rodzaj "kursu przedmałżeńskiego", ale jest bardziej chyba dla par, które nie są jeszcze absolutnie przekonane, czy chcą być razem na zawsze. Też się fajnie rozmawia o pryncypiach smile
      Obie formy można znaleźć u mnie w sygnaturce w pierwszym linku.
      • kietka Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 10:06
        facet jest homoseksualista, ale kłoci sie to z jego pogladami i wpojonymi wartosciami. boi sie po prostu zrobic comming out.
        jezeli nie uprawiaja seksu, to on na pewno ma kochanka.
      • dniuy wierzący konserwatysta 17.10.13, 10:41
        i zawraca du... dziewczynie kilka lat a nie oświadcza się?
        noproszęwas.........
        osoba wierząca szanuje druga osobę.
        a tu facet z fobiami lub homo wyciera sobie gębę wiarą, żeby nią wytłumaczyć swoje nienormalne zachowanie.

    • mayaalex Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 10:23
      No wg mnie to jednak nie rokuje. Gdyby oboje byli zadowoleni z takiego ukladu, to ewentualny brak seksu nie stanowi przeszkody. Ale dziecko to jest jedna z najwiekszych decyzji zyciowych i jesli on dziecka nie chce a ona tak, to w pewnym momencie, zapewne gdy bedzie juz za pozno, bedzie miala do niego na tyle duzy zal, ze to zniszczy ich zwiazek. I bedzie zyla bez dziecka i bez niego, majac zal za stracona szanse i czujac sie pokrzywdzona.
      Jesli dziecko jest dla niej priorytetem zyciowym, to niech z nim porozmawia szczerze. A jesli on nadal nie bedzie chcial to niech poszuka kliniki/postara sie o adopcje i nie oglada na pana. Czas leci, za pare lat naprawde moze byc za pozno.
    • paul_ina Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 10:32
      Jakiś pomysł?
      OPRÓCZ rekolekcji małżeńskich, które uważam za bardzo dobry pomysł, Pani może jeszcze ordynarnie wrobić pana w ciążę. Po prostu zajść bez jego wiedzy. JEŚLI bardzo chce mieć dziecko. Bo chyba dla wszystkich oczywiste jest, że powinna była odejść od niego 3 lata temu, a nie zapędzić się w lata przy kryptogeju. Jej szanse na nowy związek z dzieckiem są praktycznie zerowe, nawet jeśli dojdzie do siebie szybko po rozstaniu - w tym wieku znaleźć kogoś normalnego zakrawa na cud. A tak przynajmniej będzie miała alimenty.

      Tylko że tak się nie robi. Więc po prostu powinna zakończyć ten związek jak najszybciej, bo nie dość, że zakrawa na patologię ("azyl dla pana"), to jeszcze nie rokuje.
      • triss_merigold6 Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 10:46
        Najpierw musiałaby się z tym panem przespać. Wrabianie w ciążę najprościej zacząć od stosunku.
        • paul_ina Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 10:50
          Trzeba mu przyznać, maksymalnie skutecznie się zabezpiecza przed takim scenariuszem smile
        • vilez Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 12:31
          I tu się mulisz. Pan już raz uwierzył w zapłodnienie z ducha, może by i uwierzył kolejny wink

          [Tak, wiem, gruby żart- nie bić jednak proszę, to dla rozładowania atmosfery, która jest tak poważna wokół tego pana)
          • paul_ina Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 14:19
            Ej no, bo sytuacja jest poważna, babka dała się zapędzić w lata. Nie cierpię takich scenariuszy.
    • kozica111 Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 10:43
      Normalne to to nie jest.
    • malila Chciałam znaleźć jakieś informacje 17.10.13, 10:56
      o pani, o tym, dlaczego ona się z nim związała, dlaczego wciąż z tym panem jest. I w zasadzie jedyne, co znalazłam w tekście o niej, to że jest miła, inteligentna, niezależna finansowo i wydaje się, ze spełnia jego kryteria. I to ostatnie jakoś rzuciło mi się w oczy. Dlatego zadam pytanie: czy pani ma jakiś istotny powód, oprócz tego że spełnia kryteria pana, aby z nim być?
      • triss_merigold6 Re: Chciałam znaleźć jakieś informacje 17.10.13, 11:00
        Jest stara i boi się, że już nikogo nie spotka?
      • dniuy Re: Chciałam znaleźć jakieś informacje 17.10.13, 11:02
        pan nie bije, na zewnątrz dla postronnych ładnie wygląda taki ogolony, sam nie ucieka od niej, a ona nie ma nikogo innego na oku ani wielkiej szansy na nowego pana z racji jej zaawansowanego wieku.
        samo życie. tylko, że dążące do przegrania.
      • aakita Re: Chciałam znaleźć jakieś informacje 17.10.13, 11:11
        malila napisała:
        Dlatego zadam pytanie: czy pani ma jakiś istotny
        > powód, oprócz tego że spełnia kryteria pana, aby z nim być?

        powód zawsze taki sam - kocha go i liczy na zmiany. Mają wspólne zainteresowania.
        O jakie inne powody pytasz? Z jakiego powodu jesteś w związku?
        • triss_merigold6 Re: Chciałam znaleźć jakieś informacje 17.10.13, 11:15
          Kocha, kocha... piękna rzecz, a konkrety? Co ten związek jej daje, jakie potrzeby zaspokaja i jak rokuje - to powinna na zimno rozważyć.
          • aakita Re: Chciałam znaleźć jakieś informacje 17.10.13, 11:43
            triss_merigold6 napisała:

            > Kocha, kocha... piękna rzecz, a konkrety? Co ten związek jej daje, jakie potrze
            > by zaspokaja i jak rokuje - to powinna na zimno rozważyć.


            Skoro sama zauważa, że przyszłość rysuje się dość niejasno to zapewne potrafi spojrzeć z boku, ale czy ocenia to na zimno? Zakładam, że jednak nie.
        • malila Re: Chciałam znaleźć jakieś informacje 17.10.13, 11:24
          aakita napisał(a):
          > powód zawsze taki sam - kocha go i liczy na zmiany. Mają wspólne zainteresowani
          > a.
          > O jakie inne powody pytasz? Z jakiego powodu jesteś w związku?

          W swoim związku jestem z bardzo wielu powodów. I z tych to właśnie powodów kocham swojego współspaczawink
          Pytanie brzmi, dlaczego pani kocha pana? Za co? Bo kocha się zawsze z jakiegoś konkretnego powodu. W przeciwnym wypadku byłoby nam wszystko jedno, z kim tworzymy związek i zakochiwalibyśmy się w pierwszej osobie, jaką napotkamy.
          Oczywiście istnieją osoby, które kochają wszystkich ludzi, ale chyba nie o takiej sytuacji teraz dyskutujemy, prawda?
          • aakita Re: Chciałam znaleźć jakieś informacje 17.10.13, 11:40
            malila napisała:

            Bo kocha się zawsze z jakiegoś konkretnego powodu. W przeciwnym wypadku byłoby nam wszystko jedno, z kim tworz
            > ymy związek i zakochiwalibyśmy się w pierwszej osobie, jaką napotkamy.


            Tego nie wiedziałam... I jak się głębiej zastanawiam to nie mogę sobie przypomnieć za co pokochałam akurat mojego męża (zwłaszcza, że pamiętam iż nie była to miłość od pierwszego wejrzenia).... Pokochałam i już, ale za co konkternie?

            Po latach mogę powiedzieć jakie cechy konkretnie mi odpowiadają, ale czy za to kocham męża? hmmmmm
    • kosheen4 Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 10:58
      powinna spływać, ale na zasadzie samodzielnego przejrzenia na oczy. osobiście wyłączyłabym swoją percepcję w kwestii państwa. dorośli ludzie, a żadne nie ma ochoty na prawidłowe pełnienie ról społecznych.
    • gaskama Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 11:15
      Jeśli już tak wtrącasz się w ich życie, bądź też oni (on) pozwalają Ci współuczestniczyć w swoim życiu (no bo skąd wiesz, że on ją kocha, ona jego, że ona spełnia jego kryteria - musiał ci to powiedzieć), to spytaj, czy się bombają! To ważne. Jeśli nie, to może facet jest rzeczywiście gejem, może sam sobie z tego nie zdaje sprawy.
    • lafiorka2 tzw."tajemnica poliszynela" 17.10.13, 11:23
      rzekoma tajemnica, o której wszyscy wiedzą, lecz nikt o niej głośno nie mówi.

      Skoro nie wiecie,czy ją bzyknął czy nie,to żądna to tajemnica poliszynela...
      • aakita Re: tzw."tajemnica poliszynela" 17.10.13, 11:36
        acha - odrobina fatygi i odkryłabyś, że to zostało wyjaśnione już w postach, po którymi się podpisałaś wcześniej
        • kozica111 Re: tzw."tajemnica poliszynela" 17.10.13, 11:49
          Zapytaj panią wprost czy sie seksza a jeśli tak to jak często.To powinno wiele wyjaśnić.
        • lafiorka2 Re: tzw."tajemnica poliszynela" 17.10.13, 11:56
          acha..odrobina fatygi i wiedziała byś w jakich sytuacjach używa sie tego powiedzenia.
          Poza tym nikt mnie nie zmusza do całego czytania wątku.
          • aakita Re: tzw."tajemnica poliszynela" 17.10.13, 12:03
            lafiorka2 napisała:

            > acha..odrobina fatygi i wiedziała byś w jakich sytuacjach używa sie tego powied
            > zenia.
            > Poza tym nikt mnie nie zmusza do całego czytania wątku.
            >

            odrobina fatygi i wiedziałabyś jak się to pisze.
            • lafiorka2 Re: tzw."tajemnica poliszynela" 17.10.13, 13:06
              juuż?
              juuż?
              przeszło....
              specjalnie tak napisałam,żebyś miała okazję się czapić jeszcze.
              • misterni Re: tzw."tajemnica poliszynela" 17.10.13, 13:19
                lafiorka2 napisała:

                specjalnie tak napisałam,żebyś miała okazję się czapić jeszcze.

                ha ha ha
    • vilez Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 12:22
      Facet ma problem z pociągiem seksualnym. jego konserwatywne przekonania mnie mają tu nic do rzeczy. Konsekwentny konserwatysta by się oświadczał, po czym radośnie (obopólnie radośnie) realizował ów popęd. Gdyby go miał.
      Pan jest zaburzony. A skoro nic z tym nie robi, to nie jest również za mądry. Nie jest tez uczciwy wobec tej kobiety. Ergo: odpad.
      • bei Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 12:43
        To, ze są ze sobą razem, to musi ich coś łączyć więcej, niż desperacyjny parawan przed widmem samotnej starości.
        Nikt za nich ich życia nie przeżyje, muszą rozwiązywać swoje sprawy sami.
        Doradzisz dziewczynie -uciekaj- a moze będzie spelniona w bialym małzenstwie z dzieckim z inseminacji albo z adopcji.
        Moze lepszy jest związek z partnerem, ktory odreagowuje zle chwile w innym mieszkaniu niż z takim, co pokazuje mega focha w fotelu obok.
        Ja bym tak nie chciała, zapewne Ty też.....ale oni zyją swoim zyciem.
        Jak się coś zmieni, napisz smile
    • anika772 Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 12:43
      Uciekać i to sprintem, ten "związek" nie rokuje i ona tylko traci czas.
      • to_ja_tola Re: znajomi - skomplikowana historia 17.10.13, 13:09
        poważnie TAK BARDZO?! interesuje cię to czy współżyli ze sobą czy nie???

        nie masz innych zajęć,jak zaglądanie im do łóżka?
        weeeź.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka