www.kongreskobiet.pl/pl-PL/news/show/matka_to_nie_zawod
Jest coś bardzo irytującego, jak dla mnie, w tym wywiadzie. Ale mi się, jak wiadomo, ciąża na mózg rzuciła i nie umiem sprecyzować co (jak będę umiała nazwać, to wam powiem). Póki co na szybko:
- pani zapomniała o rzeszy pracownic typu pracownik biurowy, pani sprzątająca, kasjerka, dozorczyni, itp itd, których praca jest szalenie potrzebna i pożyteczna, ale nijak się nie da zbudować sobie super marki, zwłaszcza w pół roku, a tyle trwa urlop rodzicielski
- postulat by opiekę nad dziećmi przejęły babcie... sorry, ale to coraz bardziej nierealne. Dzięki m.in wydłużeniu wieku emerytalnego (za którą to reformą optował Lewiatan), moja mama będzie na emeryturze, gdy obecnie noszone w brzuchu dziecko, osiągnie wiek 6 lat, wtedy to ja taką opiekę pitolę

Jeśli moi Potomkowie zechcą się rozmnożyć w wieku +- 30 lat, też nie będę w stanie im pomóc, będę pracować
- no i tekst o ustaleniu pór karmień i spania dzieciaka. Ich dziecko, ich metody.
Wszystko razem skojarzyło mi się z czytaną kiedyś książką, gdzie m.in. opisane były losy młodej matki w latch 20 zeszłego wieku, w ZSRR. Tam agitowano też za jak najszybszym powrotem matek do pracy, ku chwale rewolucji, oddawaniu malutkich niemowlaków na wychowanie państwa, opcje żłobków tygodniowych itp. Lata lecą, ustroje się zmieniają, a kobiety ciągle pod ostrzałem...to rób, tamtego nie rób, zła jesteś, ródź, nie ródź, wychowaj, oddaj, idź do pracy, nie pracuj. ble.