ostatnio w ręce moich rodziców wpadła książka "pospiesz się, Albercie', w której to Albert posiada lalkę. Nawet się nią nie bawi, ale 'posiada' i ubiera (bo przecież naga być nie może, wiadomo

). I zaczęła się wojna na linii rodzice - dziadkowie. Bo co my dziecku do głowy wbijamy itd. Aby było ciekawiej wraz z wojną zbiegło się otrzymanie przez syna (3lata) Aktion mena ( zabawka od wujka, który bawił się nią w dzieciństwie w latach 90tych). Zabawka zużyta mocno, wysłużona... I co? i nic

dziadkowie problemu ŻADNEGO nie widzą ( Aktion men to jakby taki Ken tylko ubrany w moro). Ciekawa jestem, co by było gdyby syn dostał barbie od ciotki

Jak to jest, że chłopiec nie powinien (?) bawić się lalką, ale tylko taką, która jest 'kobietą', a aktion meny, spidermeny itp. są już OK?