mam problem z tesciowa, ktory mnie dreczy, nie mam sie komu wyzalic, wiec moze jak zrobie to anonimowo na forum to mi ulzy.
a mianowicie-w sumie nie jest to moja tesciowa bo nie mamy slubu, ale pisze tak w skrocie.
problem polega na tym, ze nie moge zdzierzyc jak ona cokolwiek chce robic pry naszej 8,5 miesiecznej coreczce. zanim urodzilo sie nam dziecko nie mialam z nia zadnego problemu, nawet ja lubilam, ogolnie jest mila, ale jak pojawilo sie dziecko to doslownie dostalam na nia alergie. nie moge wytrzymac jak chce chociazby wziac na rece czy pocalowac moje dziecko. nie widujemy sie na szczescie zbyt czesto - pare razy w roku, bo mieszkamy w innych krajach, a w Pl w innych miastach na szczescie. no ale te pare razy w roku jest problem. do tego ona strasznie sie naprasza, zeby przy malej cos zrobic, tzn. na zasadzie ze niby chce pomoc np. ze ona sie nia zajmie, zebym ja mogla sobie w domu cos porobic. a ja nie chce zeby ona ja w ogole dotykala

po prostu dostaje za prEproszeniem ku...cy jak widze obca babe calujaca i przytulajaca moje dziecko

czy ktos ma albo mial taka sytuacje? co z tym zrobic? bo juz doslowńie jestem wykonczona nerwowo i stresuje sie juz wizyta, ktora bedzie za pare mcy

w ogole jeszcze jest taki problem, ze nie chce zeby ona w ogole do nas przyjezdzala, ale chcialabym zeby moja mama czesto przyjezdzala, a wiadomo, ze jak moja mama bedzie pryjezdzac, to ona tez bedzie chciala zeby bylo po rowno

ten temat doslownie psuje mi radosc macierzynastwa. a cholera bede miec ta babe na karku jeszcze pewnie wiele lat i jak tu wybrnac z tego problemu?