Myślałyście kiedyś o takiej sytuacji, która może się zdarzyć w waszym życiu?
Wyobraźcie sobie.
Macie dorastającą córkę, powiedzmy w przedziale 17 - 19 lat. I zaczyna się ona spotkać z chłopakiem, który wydaje się wam całkiem spoko. Młodzi podejmują współżycie, rozmawiacie z córką o zabezpieczeniu, dowiadujesz się, że używają prezerwatyw. Córka nie chce nic słyszeć na temat zastosowania antykoncepcji u siebie - żadnych pigułek, implantów, spirali, tylko gumka.
I teraz tak. Któregoś dnia córka przychodzi do was i mówi, że stała się rzecz (w sumie przewidywalna) straszna, pękła im prezerwatywa (nie śmiać się

), no i ona się boi, że może zajść w ciążę. Nie ma matury jeszcze, cała przyszłość przed nią, miała plany pójścia na ambitne studia, od kilku lat odkładacie kasę na te studia, a i tak wiecie, że trzeba będzie się ratować kredytem studenckim, a tu taki nius!
No i pytanie zasadnicze. Drogie panie, powiedzcie szczerze, proszę.
Co robicie w takiej sytuacji? Jak staracie się pomóc córce?