wredna1zmija
26.12.13, 20:54
Sporo schrzaniłam sobie w życiu. Ostatnimi czasy udało mi się trochę wyjść na prostą ale nie odzyskam straconego czasu, nie odzyskam zdrowia które mi się przy okazji posypało. Owszem, jest lepiej niż było ale po prostu jestem do tyłu w stosunku do tego co miałam szansę mieć.
I tu się zaczyna to co mnie najbardziej wkurza w tej chwili: nie "mam prawa" powiedzieć, że straciłam czas i zdrowie. Bo przecież wyszłam na prostą! A to, że mnie boli to, że tego nie nadrobie jest moją fanaberią! Mam się cieszyć i uszami klaskać, że już jest ciut lepiej!
Analogiczna sytuacja by była gdybym wychodziła na deszcz w pelerynie w kaloszach z parasolem i po prostu mówiła, że nie znoszę deszczu i słyszała oburzenie, że przecież się odgradzam od deszczu więc nie mam prawa mieć zdania że deszcz jest irytujący bo przecież sobie z deszczem poradziłam.
Bez ładu i składu to wszystko. Jest mi źle. Wkurza mnie wszystko. ech...