Dodaj do ulubionych

Z myszką do weterynarza?

29.12.13, 01:10
Jak w tytule, tzn. czy z gryzoniem można się udać do weterynarza? Myszka ma rok, tydzień temu zauważyłam ranki między uszkami. Coraz bardziej się tam drapała i wygląda to teraz nieciekawie: rozdrapana rana z ubytkiem skóry. Od 2 dni smarują ją maścią tribiotic i rana wygląda bardzo "ładnie" , tzn czysto, sterylnie ale co dalej? Ona cały czas drapie, no i ten ubytek w skórze, taka dziura- mam obawy że samo się to chyba nie odbuduje... Na dodatek w ogóle nie sprawia wrażenia jakby ją to bolało, je normalnie, zachowuje się tak jak zawsze. Żal mi jej bardzo.
Obserwuj wątek
    • chocolatemonster Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 01:12
      Pewnie,że można (a nawet trzeba) choć po przeczytaniu tytułu chciałam napisać 'do gina najprędzej'winkZdrowia dla mychy!
    • dziennik-niecodziennik Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 01:14
      mozna, wrecz trzeba.
    • cherry.coke Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 01:15
      Tak, mozna poszukac wrecz takiego od "malych zwierzat". Ale to chyba prosta sprawa.
    • kannama Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 01:17
      ja ze szczurkami chodzę...
    • piepe Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 01:18
      Oczywiście, ze mozna. Radzę pójscie w godzinach pracy 8-16, w godzinach niestandardowych lubia się czaić stażyści, którzy macali krowy i świnie, ale o gryzoniach nie mają zielonego pojęcia.
    • varna771 Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 01:18
      oczywiście, że taksmile
    • mvszka Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 06:33
      ja nie rozumiem pytania? myszka to przecież żywe stworzenie
      a objawy sugerują świerzb - ja kupiłam świnkę morską z takim gratisem
      stosując na chybił trafił maść ( bo tkankę trzeba przebadać żeby wiedzieć co to za rodzaj i jakie leczenie zastosować) możesz jej tylko pogorszyć
    • fomica Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 10:58
      Jasne że można, chociaż znajomy weterynarz przyznał że rzadko to się zdarza, bo chomik (akurat była mowa o chomikach, ale myszka pewnie podobnie) kosztuje 10 zł, a wizyta u lekarza 20, więc wielu opłaca się zakupić nowego zwierzaka a chorego zutylizować sad
      • misiu-1 Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 19:39
        Za 10zł można kupić szczura. Mysz to chyba z 5-6 zł. Nie więcej. Faktycznie nie opłaca się. Ja bym dał swojemu pytonowi, ale jak kto nie ma pytona, to i byle piwniczny kot by pewnie wystarczył. wink
        • beverly1985 Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 20:58
          > Za 10zł można kupić szczura. Mysz to chyba z 5-6 zł. Nie więcej. Faktycznie nie
          > opłaca się.

          Gdyby tak mysleć to- koty często sa darmowe (przyplatują się bezdomniaki), a chodzi sie z nimi do weterynarza. Dzieci też "darmowe", dopiero utrzymanie kosztuje wink.
          • misiu-1 Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 23:22
            beverly1985 napisała:

            > Gdyby tak mysleć to- koty często sa darmowe (przyplatują się bezdomniaki), a chodzi sie z
            > nimi do weterynarza.

            Jakbyś zgadła. smile Ja ze swoją kotką też w tym roku byłem. Aż sam się sobie trochę dziwię. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko wspomnieć, że jest absolutnie wyjątkowa. Chociaż nie kosztowała nawet grosza.

            > Dzieci też "darmowe", dopiero utrzymanie kosztuje wink.

            Powiedz to tym, którzy w staraniach o dziecko sięgają po sztuczne zapłodnienie lub IVF. wink
        • klawiatura_zablokowana Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 22:02
          Czyli rozumiem, że jak zwierzę nie jest drogie i "lanserskie", to niech choruje i zdycha, bo się tanio kupi drugie? Empatią się ze swoim wężem zamieniłeś?
          • misiu-1 Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 23:11
            klawiatura_zablokowana napisała:

            > Czyli rozumiem, że jak zwierzę nie jest drogie i "lanserskie", to niech choruje
            > i zdycha, bo się tanio kupi drugie?

            Ja tak napisałem? Wręcz przeciwnie - niech już więcej nie choruje i nie zdycha. Umówienie go na obiad z wężem załatwi obie sprawy za jednym zamachem. smile

            > Empatią się ze swoim wężem zamieniłeś?

            Empatia, wbrew wyobrażeniom pięknoduchów, może istnieć tylko wobec ludzi. Bo nie możemy współodczuwać czegokolwiek ze stworzeniem, o którego odczuciach nie mamy zielonego pojęcia. Ci, którym się wydaje, że czują empatię do myszy, w rzeczywistości odczuwają ją wobec własnych urojeń. Równie dobrze mogliby współodczuwać cierpienia krzesła uginającego się pod ciężarem siedzącego na nim tłuściocha.
            • madzioreck Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 23:23
              Wręcz przeciwnie - niech już więcej nie choruje i nie zdycha.
              > Umówienie go na obiad z wężem załatwi obie sprawy za jednym zamachem. smile

              Poważni terraryści dbają o to, zeby pokarm dla węża był... zdrowy.
              A szczerze, to jakim sk...m trzeba być, żeby wypisywać takie rzeczy w wątku zaniepokojonego opiekuna... naprawdę masz coś nie tak z garem.
              • misiu-1 Re: Z myszką do weterynarza? 30.12.13, 12:26
                madzioreck napisała:

                > Poważni terraryści dbają o to, zeby pokarm dla węża był... zdrowy.

                Owszem. Na wszelki wypadek. Jednak zasadniczo w naturze łupem drapieżników padają najczęściej właśnie chore zwierzęta. Zazwyczaj dla drapieżników choroby ich ofiar nie stanowią zagrożenia. Węża chroni choćby odmienna temperatura ciała. Główną przyczyną, dla której terraryści nie podają swoim wężom gryzoni z odłowu są środki chemiczne (pestycydy, herbicydy, rodentycydy) którymi mogą być skażone. W przypadku myszy hodowanej w domu takie zagrożenie nie występuje.

                > A szczerze, to jakim sk...m trzeba być, żeby wypisywać takie rzeczy w wątku
                > zaniepokojonego opiekuna...

                A takim całkiem zwyczajnym. Jeśli ktoś trzyma w domu zwierzę, które, nawet w zdrowiu, żyje rok, góra dwa, to musi być odporny na stres związany jego utratą.

                > naprawdę masz coś nie tak z garem.

                Zrobiłem przegląd garów i powiem Ci, że miałaś rację. Jeden miał poluzowany uchwyt - przykręciłem.
                Prorok jaki, czy co? smile
                • marychna31 Re: Z myszką do weterynarza? 30.12.13, 23:46
                  > Zrobiłem przegląd garów i powiem Ci, że miałaś rację. Jeden miał poluzowany uch
                  > wyt - przykręciłem.

                  I co na to żonka (ta za głupia na dobra uczelnię)? Zadowolona? Odmieniło to diametralnie jej życie bezmózgiej kury domej, niezdolnej do merytorycznego głosowania?
                  • cherry.coke Re: Z myszką do weterynarza? 30.12.13, 23:56
                    marychna31 napisała:

                    > I co na to żonka (ta za głupia na dobra uczelnię)? Zadowolona? Odmieniło to dia
                    > metralnie jej życie bezmózgiej kury domej, niezdolnej do merytorycznego głosowa
                    > nia?

                    Czy misiu ma corki i co o nich sadzi? A moze matke?
                    Musi byc ciezko byc geniuszem w tak zacofanej intelektualnie rodzinie... Moze z synami sobie choc pogadaja jak madrala z madrala?
                    • marychna31 Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 00:25
                      > Czy misiu ma corki i co o nich sadzi?
                      No więc "dzieci misia mnie pozdrawiały". Zadałam więc pytanie o ich płeć ale misiu, jak to prawdziwy meżczyzna pewnie niespecjalnie zajmuje się dziećmi (ma od tego kure domową) więc może i ich płci specjalnie nie kojarzy. O intelekt matki tez spytałam ale misiu dyplomatycznie przemilczał ten temat.
                      No cóż - jak ma takie beznadziejne kobiety w koło to moze skazany jest na mizoginię?
                      • cherry.coke Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 00:30
                        marychna31 napisała:

                        > > Czy misiu ma corki i co o nich sadzi?
                        > No więc "dzieci misia mnie pozdrawiały". Zadałam więc pytanie o ich płeć ale mi
                        > siu, jak to prawdziwy meżczyzna pewnie niespecjalnie zajmuje się dziećmi (ma od
                        > tego kure domową) więc może i ich płci specjalnie nie kojarzy.

                        Podpowiedz dla misia - te niekumate to musza byc corki smile

                        O intelekt matk
                        > i tez spytałam ale misiu dyplomatycznie przemilczał ten temat.

                        Musi byc bolesny

                        > No cóż - jak ma takie beznadziejne kobiety w koło to moze skazany jest na mizog
                        > inię?

                        Byc skazanym to jedna rzecz, ale tak tworczo rozwijac....
                        • marychna31 Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 19:15
                          Zobacz, madzioreck cały czas tuz obok w wątku odpowiada a nam nie chce...
                          Inteligencja kobiet w jego rodzinie to faktycznie jakis bolesny temat. Mam nadzieję, że nie przeszlocha przez nas całego Sylwestra przed kompem...sad
                • madzioreck Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 00:32
                  Owszem. Na wszelki wypadek. Jednak zasadniczo w naturze łupem drapieżników pada
                  > ją najczęściej właśnie chore zwierzęta. Zazwyczaj dla drapieżników choroby ich
                  > ofiar nie stanowią zagrożenia.

                  Zależy, jakie choroby. Poza tym nie po to się na pupila w domu chucha i dmucha, żeby go narażać na warunki naturalne.

                  A takim całkiem zwyczajnym. Jeśli ktoś trzyma w domu zwierzę, które, nawet w zd
                  > rowiu, żyje rok, góra dwa, to musi być odporny na stres związany jego utratą.

                  Wiem, ile żyją gryzonie, i jestem pogodzona z tym, że szybko odejdą, ale to nie ma nic wspólnego z wizją wrzucenia ich wężowi do żarcia, wybacz.
                  • misiu-1 Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 07:40
                    madzioreck napisała:

                    > Zależy, jakie choroby. Poza tym nie po to się na pupila w domu chucha i dmucha,
                    > żeby go narażać na warunki naturalne.

                    Toteż ja przecież nie proponowałem, żeby mu dawać mysz złapaną na polu, z całym zestawem zagrożeń, tylko taką z domowej hodowli. smile

                    > Wiem, ile żyją gryzonie, i jestem pogodzona z tym, że szybko odejdą, ale to nie
                    > ma nic wspólnego z wizją wrzucenia ich wężowi do żarcia, wybacz.

                    Tak, czy owak, jakiegoś gryzonia i tak trzeba byłoby wrzucić. Przecież nie zagłodzimy węża. Kupujemy więc zdrową mysz i mamy dwie - zdrową i mniej zdrową. Uważasz, że lepiej, jak zje zdrową?
                    • madzioreck Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 17:21
                      Toteż ja przecież nie proponowałem, żeby mu dawać mysz złapaną na polu, z całym
                      > zestawem zagrożeń, tylko taką z domowej hodowli. smile

                      Oczywiście, że z hodowli - z hodowli karmowej. Nie tę, która jest czyimś pupilem domowym. Jak Ci wąż zachoruje, to nie ugotujesz z niego zupy... chyba, ze ugotujesz.

                      > Tak, czy owak, jakiegoś gryzonia i tak trzeba byłoby wrzucić. Przecież nie zagł
                      > odzimy węża. Kupujemy więc zdrową mysz i mamy dwie - zdrową i mniej zdrową. Uwa
                      > żasz, że lepiej, jak zje zdrową?

                      Nie postuluję głodzenia węży, i nie ma wyboru myszy zdrowej i mniej zdrowej, karmę kupuje się w hodowli karmowej, a nie wybiera najzdrowszego z domowych ulubieńców, więc dla mnie nie ma tematu.

                      • misiu-1 Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 18:51
                        madzioreck napisała:

                        > Oczywiście, że z hodowli - z hodowli karmowej. Nie tę, która jest czyimś pupilem
                        > domowym.

                        Myślisz, że wąż się pozna? smile

                        > Jak Ci wąż zachoruje, to nie ugotujesz z niego zupy... chyba, ze ugotujesz.

                        Zupa z chorego węża? Co za pomysł? Wąż jest nie kosher (wymawiać z odpowiednim akcentem) smile

                        > Nie postuluję głodzenia węży, i nie ma wyboru myszy zdrowej i mniej zdrowej, karmę
                        > kupuje się w hodowli karmowej, a nie wybiera najzdrowszego z domowych ulubieńców,
                        > więc dla mnie nie ma tematu.

                        To się nazywa dyskryminacja i kierowanie się uprzedzeniami.
                        Twoja opresyjna, patriarchalna kultura, przypisuje inną rolę społeczną myszom karmowym, a inną - myszom pupilastym. Z jakiej racji? Jakim prawem, się zapytuję? A gdzie równość? wink
                        • marychna31 Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 19:17
                          > To się nazywa dyskryminacja i kierowanie się uprzedzeniami.
                          > Twoja opresyjna, patriarchalna kultura, przypisuje inną rolę społeczną myszom k
                          > armowym, a inną - myszom pupilastym. Z jakiej racji? Jakim prawem, się zapytuję
                          > ? A gdzie równość? wink
                          Och, misiu! Jakżesz ty rozkosznie dowcipkujesz na tematy równościowe i patriachalnej kultury!

                          Misiu, czy mysz z penisem, a co za tym idzie z męską budową mózgu jest inteligentniejsza od twojej żony, matki i córki?
                          • marychna31 Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 22:28

                            > Misiu, czy mysz z penisem, a co za tym idzie z męską budową mózgu jest intelige
                            > ntniejsza od twojej żony, matki i córki?

                            Razem wziętych oczywiscie. Bo każda z osobna to rozumiem, że z myszą z męską budową mózgu szans nie ma.
    • nicol.lublin Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 11:28
      Pewnie że można, a nawet trzeba. Tylko wybierz kogoś kto zajmuje się gryzoniami, nie każdy lubi i nie każdy się zna. Ja ostatnio byłam z kichającym chomikiem i bardzo dobrze trafiłam. Facet super a skasował tylko 10zł. Co prawda nie podawał leków, tylko zbadał zwierza i udzielił porady.
      • aka10 Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 11:33
        Idz do kogos od gryzoni. Swego czasu bylam dwa razy z chomikiem, skonczylo sie na zastrzyku domiesniowym i potem dalszym leczeniu w domu.
        • penelopa40 Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 12:06
          zdecydowanie tak, tylko wybierz weterynarza, który zna się na gryzoniach, w wwie mogę polecicć!
          • aurinko5 Tak, ale .. 29.12.13, 13:05
            do gabinetu który specjalizuje się w leczeniu małych zwierząt. Nie do pierwszego lepszego. Na weterynarii jest 30h zajęć z leczenia gryzoni i zajęczaków. Ci weterynarze muszę się dodatkowo dokształcać. W warszawie jest 5 klinik , które zajmują się leczeniem tych zwierząt. Jeżeli tutaj mieszkasz to mogę podać adresy.
            • aka10 Re: Tak, ale .. 29.12.13, 22:18
              aurinko5 napisała:

              > do gabinetu który specjalizuje się w leczeniu małych zwierząt. Nie do pierwszeg
              > o lepszego. Na weterynarii jest 30h zajęć z leczenia gryzoni i zajęczaków. Ci w
              > eterynarze muszę się dodatkowo dokształcać. W warszawie jest 5 klinik , które z
              > ajmują się leczeniem tych zwierząt. Jeżeli tutaj mieszkasz to mogę podać adresy
              > .
              Masz racje, Slonko wink Ja jak zadzwonilam do najblizszej kliniki dla zwierzat, to mi od razu powiedzieli, ze Ludwika nie przyjma, bo nie maja specjalisty od gryzoniow i wskazali gabinet, ktory takowe przyjmowal.
    • ciastko_z_kota Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 13:05
      w wwie na bohdanowicza jest pani od gryzoni.
      • anatewka11 Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 18:34
        Dzięki za informacje. Pójdę jutro rano. Ale z tym wybraniem odpowiedniego to nie przejdzie bo mieszkam w małym mieście i jest tu jeden weterynarz sad Pozostaje mi mieć nadzieję, ze coś pomoże.
        • madzioreck No to teraz czytaj uważnie... 29.12.13, 21:32
          Prawdopodobnie to jakiś świerzb, wszy albo inne dziadostwo. U gryzoni leczy się to invermektyną podawaną na kark.
          Zapytaj najpierw, co wet chce podać, i nie pozwól zaaplikować preparatów dla psów i kotów takich jak Frontline/Fiprex (wszystko, co zawiera fipronil) ani niczym spryskiwać zwierzaka, bo gryzoń tego nie przeżyje.
          To jest jeden z flagowych przykładów na to, dlaczego trzeba znaleźć weta znającego się na gryzoniach - nawet ci polecani od psów i kotów często nie mają bladego pojęcia, jak leczyć małe zwierzaki. Widzą futro i pasożyty, walą frontline, zwierzę umiera.
          Na przyszłość bierz pod uwagę wyprawę ze zwierzakiem do większego miasta, wejdź na forum myszy.info albo na szczury.org i tam znajdziesz polecanych wetów. Często jak trzeba daleko dojeżdżać da się dogadać, zeby mieć zapas najpotrzebniejszych leków, skonsultować mailowo/telefonicznie, podesłać zdjęcia czy filmik.
        • hiacynta333 Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 21:35
          To najprawdopodobniej świerzb , trzeba się przejść.
          Kiedyś chodziłam z chomikiem, miał guza, dostawał zastrzyki. Raz w tygodniu, kasował 10zł, a podobno jeden z droższych w Szczecinie.
          Teraz jeździłam z fretką, walczyliśmy o nią 11 dni, jeździłam rano, zostawiałam a odbierałam wieczorem. Daleko, na drugi koniec miasta.
          Niestety, ale musiałam podjąć decyzję o eutanazji, wetka razem ze mną płakała.
          Mogę polecić specjalistę od zwierząt egzotycznych i gryzoni w Szczecinie smile
          Także mam dobry gabinet od psów i kotów smile
    • barefoot_duck Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 21:38
      Jak najbardziej leczyć. Ja laaaata temu, jeszcze pacholęciem będąc leczyłam chomika z nowotworu oka. Oko musiało zostać w końcu usunięte, ale chomiczek pożył jeszcze z półtora roku. A leczył go wet wiekowy okrutnie (ponad 80 lat) i taki, co i krowę jak trzeba było wymacał po nocy, jak się młodemu weterynarzowi nie chciało zrywać ze snu do takiej drobnostki, jak cierpiące zwierzę.
      Ale fakt, że wszyscy mieli mnie za potłuczoną, żeby głupiego chomika tak leczyć.
      • paliwodaj Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 22:11
        jezu jak ja wam zazdroszcze tych cen za uslugi wetrynaryjne. U nas za obejrzenie (kontrolne) 2 swinek morskich zaplacilam 170$, za pakiecik malego kotka chcieli 500$, znalazlam za 150$ weta przy schronisku.
        Kolezanki freatka miala raka lapy, leczyla dlugo, az do czasu gdy wet powiedzial ze mozna jeszcze sprobowac operacje za 5 tys $ ale nie gwarantuje ze przezyje. Uspila
        Znajoma leczyla kota , za pobyt w klinice przyszedl rachunek 3 tys, kocina i tak zdechl.
        Chyba bede do Polski latac ze zwierzakami
    • ladnyusmiech Re: Z myszką do weterynarza? 29.12.13, 22:12
      Tak, weterynarz zajmuje się zwierzętami. A ty gdzie chciałaś, do rodzinnego się z nią wybrać? tongue_out
      • anatewka11 Re: Z myszką do weterynarza? 30.12.13, 00:56
        Brałam pod uwagę ostry dyżur- pracuję w szpitalu wink
        Nie, poważnie nie miałam nigdy do czynienia z weterynarzem i zwyczajnie nie wiem jakimi zwierzakami się takowy zajmuje. W końcu można by tak jeszcze trochę nietypowych znaleźć, z rybką też gdzieś iść? A z takim patyczakiem? smile
        Jutro z rana idę. Mam nadzieję, że nigdzie nie wyjechał ten jeden jedyny ... A swoją drogą to niesamowite, że ona w tym wszystkim sprawia wrażenie jakby jej nic nie było. Jakby ją nic nie bolało. Nie są unerwione takie gryzonie czy co?
        Mam nadzieję, że się chomik tym czymś nie zarazi. Mieli klatki obok siebie, rozdzieliłam ich, mam nadzieję, że nie za późno.
        • madzioreck Re: Z myszką do weterynarza? 30.12.13, 01:21
          Są unerwione, ale skóra chyba akurat słabo smile
          Raz pobiły mi się szczurzyce, jedna bezwłosa dostała z pazura albo zęba i miała skórę rozciętą na jakieś 1,5 cm. Krew się nie lała z tego, ale pod spodem widać było normalnie mięsień, a ta jakby nigdy nic poszła do miski szamać, dopiero gromkie parę słów łaciny, jak mąż to zobaczył, mnie ściągnęło.
          • zuzanna56 Re: Z myszką do weterynarza? 30.12.13, 14:06
            Chodziłam z chomikami smile
            • anatewka11 Re: Z myszką do weterynarza? 30.12.13, 21:53
              Byłam z myszką u weterynarza. Powiedział, że pasożytów nie ma więc jeśli to nie nowotwór (aktycznie ten ubytek wygląda jakby sobie coś stamtąd wydrapała) powinno się zagoić. Warunek taki, żeby nie drapała. Dostała zastrzyk przeciwświądowy (nie wiem jak się nazywał ale nie był to ten dla psów/kotów), augmentin na ranę i opatrunek, żeby nie drapała. Przy tym opatrunku się nieźle upociliśmy ale w końcu dało się założyć i póki co nie zdjęła. Weterynarz powiedział, że myszka jest w dobrej kondycji więc jest szansa, że wyzdrowieje.
              Koszt wizyty 30 zł.
              Dzięki za wszystkie rady (poza tą z wężem...)
              • madzioreck Re: Z myszką do weterynarza? 30.12.13, 23:38
                Jest jeszcze opcja (do sprawdzenia jeśli będzie kłopot z gojeniem), że coś ją uczula: trociny(często!)/żwirek, coś do jedzenia.
                Ale oby nie.
                Jeśli przeciwświądowy nie zadziała i mała zdejmie opatrunek, to jeszcze można lidokainą potraktować (malutka kropelka) - zwierz nie czuje, zwierz nie drapie wink
                Moja szczura właśnie siedzi w kołnierzu, ale myszom to nie wiem, czy da radę założyć wink i czy akurat nie wycelowałby w miejsce ranki.
        • noname2002 Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 08:17
          W końcu można by tak jeszcze trochę ni
          > etypowych znaleźć, z rybką też gdzieś iść? A z takim patyczakiem? smile

          W sklepach zoologicznych można się dowiedzieć jak leczyć rybkę i kupić lekarstwo wink
          • madzioreck Re: Z myszką do weterynarza? 31.12.13, 17:24
            W sklepach zoologicznych można się dowiedzieć jak leczyć rybkę i kupić lekarstw
            > o wink

            W sklepach można się o zwierzętach dowiedzieć mnóstwa rzeczy, w 90% bujd na resorach. Wystarczy popatrzeć, w jakich warunkach trzymają zwierzaki i jak je nieprzytomnie mnożą, ich dobro jest ostatnią rzeczą, jaka się tam liczy.
            Weterynarze leczą też rybki, chyba takich jest mniej niż tych, co leczą gryzonie, ale są i można się umówić na wizytę domową.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka