chcę zmienić swój sposób ubierania. Nigdy się nie nauczyłam, bo dla mojej mamy ładny ubiór, fryzjer, makijaż nigdy nie istniały, choć pieniądze w domu zawsze były. W szkole średniej miałam się cieszyć, ze mam jedną parę dżinsów (prałam na potęgę!) i rozciągnięty sweter. Pytała po co mi coś jeszcze, skoro mam w czym chodzić, nie jest mi zimno, skoro rzeczy nie są podarte itp. Na studiach zaczęłam sama się utrzymywać, więc ubranie - choć zawsze schludne - też było artykułem ostatniej potrzeby, musiałam opłacić czynsz i media oraz jeść. Potem pracując wszystkie pieniądze wydawałam na szkolenia, na książki, na materiały dla moich studentów. Jak wyszłam za mąż i urodziłam dzieci wszystkie pieniądze szły na rodzinę.
A teraz mam 35 lat i ogromną potrzebę wyglądania pięknie. NIE UMIEM SIĘ UBIERAĆ. Robić makijaż nauczyłam się oglądając filmiki na YT. Ale ubiór leży i kwiczy. Nie umiem kupić sobie cokolwiek poza kolejną parą dżinsów i jakimś sweterkiem

- czyli to, co zawsze od kilkudziesięciu lat. We wszystkim, co kupuję, wyglądam staro. Wiem, że i tak wyglądam poważnie jak na swój wiek (twarz, nie figura), a jeszcze kupione przeze mnie ubrania potęgują wrażenie postarzania się. Chciałabym też podobać się mężowi (wiem, wiem, mało feministyczne

), a on preferuje swobodną elegancję. Dziewczyny RATUNKU! nie wiem, od czego mam zacząć, bo też budżet mam ograniczony. Mogę zaszaleć na początku, czyli wydać ok 1000 zł na siebie, a potem, co miesiąc powiedzmy uzupełniać garderobę wydając max 200 zł. Jeśli już coś kupię, to też szybko niszczę - np. buty, ponieważ przemieszczam się komunikacją miejską. Nie mam szczęścia do SH - bywam często, rzadko coś sensownego udaje mi się upolować. Fajne ubrania potrzebuję na wrzesień 2014 r - wracam do pracy z młodzieżą w LO i studentami, ale już teraz chciałabym dobrze zacząć 2014 rok. RATUNKU!
Dziękuję tym, które zechcą mi doradzić. Uprzedzam, że nie zamierzam polemizować w moim wątku z szydercami.