magdalenkaaa78
06.01.14, 18:25
Moj tata miał udar mózgu. Był na oddziale podarowym na Sobieskiego w Warszawie! ale nie dostał sie tam na rehabilitację. Udało sie nam znaleść miejsce w szpitalu niepublicznym, ale mającym umowę z NFZ, wiec tez bezpłatnie. Tata tam był około 6 tygodni. Tata chodzący, mówiący, sprawny intelektualnie - oczywiscie na tyle, na ile sprawny moze byc człowiek po udarze. Kwiatki zaczęły sie z wyjściem na przepustki - 12 godzinne, bez możliwości przedłużenia. Szpital je wstrzymał. Chociaż w sumie nie do końca. Okazało sie, ze jak człowiek w sobotę wychodzi na przepustkę - a w weekendy rehabilitacji i tak nie było - to NFZ za takiego pacjenta nie płaci. Zatem o ile pacjent chce wyjsc, to musi zapłacić szpitalowi bodaj 130 zł za wyjście. tata wiec ńie wychodził. Zabraliśmy go do domu w wigilie. Kilka łóżek stało pustych - pacjenci powypisywali sie na własne życzenie, bo na swieta przepustek szpital tez nie dał. Znaczy, dał, o ile za 12 godz. Zapłaciłas 130 zł, zabrałas rano i wieczorem odwiozlas. Przy czym nie, żaden z tych pacjentów nie był w stanie zagrożenia zycia, to nie tego typu szpital, zwykły rehabilitacyjny dla pacjentów neurologicznych.... Ja wiem, pieniądze, pieniądze... Ale zeby ludziom kazać płacić za swieta??