Dodaj do ulubionych

"rywalizacja"

01.06.05, 09:57
między stosującymi pigułki, spirale, gumki a NPR. Przypomina troche stosunki
avon-oriflame. Przepraszam, jeśli urażę którąś z Was ale dla mnie jest to na
serio śmieszne i tragiczne zarazem. A właściwie podejście NPR do stosujących
pigułki. Ja biorę anty i czytając forum NPR czasem mam wrażenie, że jestem
pozbawiona czerpania przyjemności z seksu

cytat z forum NPR"
"Pigułki symulują fazę niepłodną przez cały cykl.
Czyli w zasadzie w takim przypadku kobieta przez cały czas będzie mieć niższe
libido, a nie tylko w 2. połowie cyklu. A z moich doświaczeń wynika wręcz, że
przy pigułkach ochota spada dużo, dużo, dużo bardziej niż w fazie niepłodnej
przy naturalnym cyklu. Bez porównania."
z wątku"
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=24601170
NIe chciałabym oceniać żadnej z metod, ja wybrałam najlepszą dla siebie. Przy
wyborze każdy kieruje się innymi kryteriami, więc trudno stwierdzić "co
lepsze a co gorsze". Warto jednak zaznaczyć, że nie wszystkie pary stosujące
NPR robią to ze względów religijnych, więc chciałabym ten problem wyłączyć z
ewentualnej dyskusji.

Oczywiście nie chodzi, że NPR jest złe. Najchętniej też nie trułabym się
tabletkami ale w sytuacji kiedy nie chcę mieć dzieci na 200% innego wyjścia
nie widzę. Sądzę że w dużej mierze się to zmieni jak bedę już po ślubie.
Wtedy też najpewniej bedę stosowac NPR.

Jak poczytam czasem to forum NPR (z którego na serio duuuuużo można się
nauczyć) to czasem sama dostaję jakiegoś kołowrotku.
Jeśli stosuję anty to:
- jestem narażona na szereg chorób
- z seksu przyjemości wielkiej mieć nie będę, bo anty obniżają libido

ogólnie zgadzam się z tym ale to chyba nie wygląda aż tak dramatycznie.

cytat z NPR
"...pisemka dla kobiet/nastolatek nakręcają to szaleństwo, by
nakręcać sprzedaż antyków, to jasne. Ale u podstaw tego leży ogólne
rozluźnienie obyczajów, nie ma refleksji, tylko taki owczy pęd i uleganie
chwilowym zauroczeniom. Teraz seks jest trendy, bo to luz i słuchanie
siebie: "jem, gdy chcę, piję, co chcę, kocham się kiedy chcę". "Za moich
czasów" (he, he) na trzymaniu za rękę i spacerach się kończyło, teraz (tak
wynika z różnych artykułów) każda prawie randka oznacza seks. Poradniki o
antykoncepcji w czerwcu z jednej strony w ostatniej chwili przypominają o
temacie - i niejako wywierają presję, że trzeba się zabezpieczyć, bo "nigdy
nie"
wiadomo" - taka postawa jest łatwiejsza od zastanowienia, czy aby trochę tu
od
nas nie zależy..."

z wątku:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=24606400&v=2&s=0
NO i zaczynam nabierać jakiegoś ogromnego poczucia winy, że interesuje mnie
seks...

Wiem, że cytowane wypowiedzi są trochę wyrwane z ogólnego kontekstu, dlatego
podaję linki do "całych" wątków smile Sądzę że obrazują one doskonale problem,
który chciałabym poruszyć.

Jeszcze raz zaznaczam, że jest to moje osobiste odczucie i "NIE NASKAKUJE" na
NPR. Ot co, moje spostrzeżenia.





Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka