Dodaj do ulubionych

O krynice mądrości!

14.01.14, 21:27
Do tych pań co to tak rozumieją pracodawców nie chcących zatrudniać kobiet bo te oszustki raz po raz biorą zwolnienia na chore dzieci:

mój partner wyjeżdża z domu o 6 rano i przyjeżdża o 21, pięć dni w tygodniu, ma trudności z wzięciem normalnego urlopu, o jakichś chorobowych na dzieci nie wspominając.

W miejscu, w którym mieszkamy nie ma żadnych babć czy innej rodziny chcącej zaopiekować się chorym maluchem. Z niania ad hoc też nieciekawie.

Coby uchronić mojego biednego pracodawcę przed wyzyskiem, w przypadku choroby dziecka (jeszcze nie mamy) powinnam:

1) zostawić dziecko samo w domu i iść do pracy
2) wysłać chore dziecko do szkoły/przedszkola
3) oznajmić partnerowi, że ma zostać z dzieckiem bo ja idę do pracy i nikt ani nic mnie nie obchodzi
4) być trochę mądrzejszą i starać się by dziecko nigdy nie zachorowało, przecież wiadomo, że dzieci chorują tylko nieogarniętym i głupim matkom
5) nie decydować się na dzieci
6) nie pracować

Co doradzacie światłe obrończynie gnębionych pracodawców???

PS: mój partner ma naprawdę taką pracę, jeszcze nie mamy dzieci, więc nie, nie chodzę notorycznie na zwolnienia z powodu choroby tychże.
Obserwuj wątek
    • aka10 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 21:32
      Tylko co bedzie, jak i Tobie sie TAKA praca trafi?...
    • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 21:33
      Punkt 7.
      Założyć własną firmę i w niej się zatrudnić. Plus taki, że dużo większa szansa, że Twoja ciąża nie będzie zagrożona niż w przypadku pracy na etacie u kogoś, tak zagrożona ciąża niemal murowana.
      Punkt 8 (nieobowiązkowy).
      W owej firmie dla dobrego przykładu i pokazania, że kobiety też są dobrymi pracownicami zatrudnić kilka Pań w wieku reprodukcyjnym.
      • to_ja_tola Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:38
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Punkt 7.
        > Założyć własną firmę i w niej się zatrudnić. Plus taki, że dużo większa szansa,
        > że Twoja ciąża nie będzie zagrożona niż w przypadku pracy na etacie u kogoś, t
        > ak zagrożona ciąża niemal murowana.
        > Punkt 8 (nieobowiązkowy).
        > W owej firmie dla dobrego przykładu i pokazania, że kobiety też są dobrymi prac
        > ownicami zatrudnić kilka Pań w wieku reprodukcyjnym.


        gazeta jak ty coś pie...iesz to naprawdę..
        • mvszka Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 06:56
          ma rację bo są dwie strony medalu i obydwie pokrzywdzone/ sfrustrowane

          z jednej pracodawca, który w razie zwolnienia lekarskiego płaci z własnej kieszeni a pracownik nie pracuje
          a drugiej matka dziecka, która ( jak aurotka wątku) będzie chciała pracować ale chorujące dzieciątko jej na to nie pozwoli bez brania zwolnień
    • ashraf Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 21:36
      Zmienić pracę lub nie mieć dzieci. Serio. Chyba, że planujesz zostać (w praktyce) samotną matką. Tylko pamiętaj, że dziecko potrzebuje nie tylko pieniędzy, ale też obojga rodziców i codziennego z nimi kontaktu. No i radzę przemyśleć też kwestię "niemożliwości" wzięcia urlopu i L4, chyba że zamierzasz siedzieć w domu przez 15 lat od porodu, bo dzieci mają kilkanaście tygodni ferii, a urlopu ma się średnio miesiąc...
    • alexa0000 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 21:37
      1. Poprosic partnera do zmiany pracy na taka, która mu umozli dzielenie sie opieka.

      lub

      2. Pojsc na zwolnienie.

      Masz wówczas problem i nie idziesz do pracy, równoczesnie pracodawca ma problem również.

      Jesli ma problem bardzo duży z tytułu twojej nieobecnosci, zwalnia cię i przyjmuje kogos innego.

      Tak to działa w uproszczeniu.
    • rosapulchra-0 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 21:39
      Wyjechać z Polski.
    • giokonda.it Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 21:40
      Łatwo jest mówić jak ma się sztab babć, dziadków i cioc do pomocy. Nie każda z nas ma ten komfort. Ktoś musi te dzieci rodzic a okres wczesnodzieciecy ma swoje prawa. Pracodawca ma swoj punkt widzenia a matki swój. Kazda ze stron musi dbać o swoj interes. Nie przejmuj się.
      • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 21:44
        Ja się nie przejmuję, to była ironia, czego ludzie najwyraźniej nie widzą. Tak czy siak, dzięki za najrozsądniejszy jak do tej pory wpis.
      • ashraf Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 21:47
        Jasne, każda ma sztab babć i cioć wink
    • anorektycznazdzira Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 21:47
      Powinnaś nie pracować (jak już tak stawiasz sprawę).
      Albo jesteś w stanie wykonywać pracę, albo nie jesteś.
      Pracodawca nie jest ojcem Twojego dziecka, nie jest jego babcią, wujkiem, w ogóle nikim, komu by robiło jakąkolwiek różnicę, czy masz potomstwo czy nie. Nie jest też nikim, kogo by dotyczył problem, czy masz pracę. Nie jest instytucją charytatywną, MOPSem, złotą rybką.
      Układ między wami polega na tym, że Ty się zobowiązujesz wykonać pracę, którą on się zobowiązuje zorganizować i zapewnić za nią zapłatę. I NA NICZYM INNYM.

      • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 21:54
        Masz dzieci?
        • anorektycznazdzira Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:03
          Dwoje, a co? Ty podobno nie masz?
          Mam też męża, który nie ma pracy uniemożliwiającej normalne uczestnictwo w życiu własnej rodziny. Jak sądzisz: nie ma ten mój mąż możliwości znaleźć sobie takiej uniemożliwiającej pracy? big_grin
          Pytanie pomocnicze: dlaczego uważasz, że skutki Waszych prywatnych decyzji co do organizacji życia powinny być przerzucone na obcego człowieka (jakim jest pracodawca) i to on ma przyjąć na klatę?

          Nawet jeśli pytasz hipotetycznie, to nie wyklucza trzeźwego osądu, kto odpowiada za organizację Twojego życia rodzinnego: mąż czy pracodawca.
          • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:06
            > Mam też męża, który nie ma pracy uniemożliwiającej normalne uczestnictwo w życi
            > u własnej rodziny.

            Dziękuję za uwagę.
            • anorektycznazdzira Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:25
              Tylko się czasem nie irytuj, lepiej to przemyśl i przedyskutuj przed decyzją o zajściu w ciążę- tak jak przy decyzji o zamieszkaniu dobrze wyjaśnić, że nie tylko jedna osoba myje kibel i froteruje podłogi...
              • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:32
                Ależ ja wiem bardzo dobrze na czym mi zależy, wiem jak sobie zorganizować życie. Mam obecnie dobrą pracę, lubię ją i na głowie bym stanęła (angażując w to partnera tongue_out ) aby nie narazić się pracodawcy, który w skrócie traktuje mnie mniej więcej dobrze. Zniesmacza mnie natomiast popieranie pracodawcy, który zarzeka się, że nie będzie zatrudniał kobiet w ogóle, bo narażone są na branie urlopów okołodzieciowych. Tak jak napisał ktoś w tamtym wątku, ludzie dbają o dobrą pracę... co nie wyklucza wyjątków.
                • anorektycznazdzira Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:43
                  Wiesz, u tego konkretnego pracodawcy to nie była profilaktyka ani nawet świadomość statystyk. Kobieta została potraktowana totalnie z buta przez pracownice korzystające wcześniej chętnie i szeroko z "ludzkiego traktowania".
                  A ludzie, to jedni dbają o dobrą pracę a dla innych dobra praca to taka, gdzie można zarobić, ale się ustawić i się nie narobić, nieważne, że kosztem innych osób. W tamtym wątku jednoznacznie kosztem szefowej i kolegi z pracy.
                  • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 23:05
                    A może właśnie problem polegał na złym podejściu tej omawianej pracodawczyni do podwładnych? Zwolnienia na teatrzyk dzieci (o ile to prawda) to przesada IMO. Problem, polega właśnie na tym, że oczekuje się od kobiet określonych zachowań (czytaj opieki nad dziećmi w chorobie, chodzenia na teatrzyki) a potem tylko kobiety karze się za owe zachowania.

                    Na sławetnym Zachodzie, znaleziono inne rozwiązania np urlopy na dzieci dla ojców, w Polsce oczekuje się od matek, że będą opiekowały się chorym potomstwem i chodziły na przedstawienia. A kiedy okazuje się, że to rodzi problemy, kto jest za to karany a kto nagradzany???
                    • anorektycznazdzira Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 00:34
                      Ale zastanówmy się, kto oczekuje? Pracodawca??? Czy jednak mąż i teściowawink
                      I dlaczego kobiety, od których się tego, łagodnie mówiąc, niesymetrycznewink oczekuje, oczekują od pracodawcy, że poniesie koszty tego, że one się dostosowują do tych oczekiwań?
                      Karę wymierza ten, kto oczekuje od kobiet pokornego wejścia w nierówną rolę. Ktokolwiek to jest, bo różnie z tym bywa, ale to NIE jest pracodawca.
                      • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:46
                        > Ale zastanówmy się, kto oczekuje? Pracodawca???

                        A nie? Dlaczego ta pracodawczyni tak chętnie rozdawała te zwolnienia? Dlaczego nie zastanowiła się nad tym dlaczego tylko kobiety brały te zwolnienia i jak to się dzieje, że pracujący dla niej faceci nie biorą takich zwolnień? Ich żony nie pracują? Nie mają dzieci?

                        > Karę wymierza ten, kto oczekuje od kobiet pokornego wejścia w nierówną rolę. Kt
                        > okolwiek to jest, bo różnie z tym bywa, ale to NIE jest pracodawca.

                        No właścicielka firmy z wątku najpierw rozdawała zwolnienia, bo przecież wiadomo, że mama musi pójść z dzieckiem do lekarza czy na teatrzyk, a potem jak zobaczyła, że to nie działa obiecała sobie, że nie zatrudni więcej kobiet. To nie jest kara?
                        • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:17
                          Widzisz, co by nie zrobiła, to dla Ciebie byłoby zle.
                          Nie pozwoli wyjść wczesniej (wredny babsztyl, jak sama ma dzieci, powinna wiedzieć, ze to wazne), powie, zeby mąż poszedł (co za jedza, z butami włazi do organizacji życia rodzinnego), pozwoliła wyjść (idiotka rozpuscila towarzystwo, to teraz ma).
                          A moze ona tylko naiwnie myślała, ze skoro robi duzo, zeby wszyscy czuli sie w firmie dobrze, to zmniejsza ryzyko takich akcji jaka panie odstawilyuncertain
                          • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:43
                            > Widzisz, co by nie zrobiła, to dla Ciebie byłoby zle.
                            > Nie pozwoli wyjść wczesniej (wredny babsztyl, jak sama ma dzieci, powinna wiedz
                            > ieć, ze to wazne), powie, zeby mąż poszedł (co za jedza, z butami włazi do orga
                            > nizacji życia rodzinnego), pozwoliła wyjść (idiotka rozpuscila towarzystwo, to
                            > teraz ma).

                            Sorry ale nie wkładaj mi w usta czegoś czego nie powiedziałam, nie sądzę aby moje słowa mogły być tak odczytane, tym bardziej, że zaznaczyłam już w tym wątku, że szefowa mogła zainteresować się dlaczego tylko kobiety biorą te zwolnienia a faceci dla niej pracujący już nie. A nie interesowała się bo było dla niej oczywiste, że robi to kobieta.
                            • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:45
                              BTW, zwalnianie z pracy w gorącym okresie bo dziecko ma jasełka to głupota tej szefowej. Ja wstydziłabym się pójść z taką prośbą w takim czasie a jako szefowa powstrzymywałabym się, żeby nie wyśmiać.
                          • premeda Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 15:04
                            Ta koleżanka to nieogarnięta jakaś jest. Mając kilkunastu pracowników jestem w stanie powiedzieć kto jakie ma podejście do pracy i pracodawcy. I tak wiem, że X to tylko patrzy żeby z fajką za kontener się zabunkrować, wiem że B i Y nie mogą robić razem, bo nie dość, że nic nie zrobią to jeszcze innym nie dadzą itd itp. A ona mając 4 osoby nie była w stanie ich ogarnąć.
                            --
                            "Śmierć jest przejawem skrajnego niedoboru zdrowia" Beleth
                        • anorektycznazdzira Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 16:29
                          haneke_29 napisał(a):

                          > > Ale zastanówmy się, kto oczekuje? Pracodawca???
                          > A nie? Dlaczego ta pracodawczyni tak chętnie rozdawała te zwolnienia?

                          Coooo???? 0_0
                          Dziewczyno, co Ty piszesz, zwolnienie czyli L4, o których była mowa, wydaje lekarz na wniosek zainteresowanej/go, z całkowitym pominięciem pracodawcy, który może skoczyćtongue_out pracownikowi biorącemu zwolnienie.
                          Rany boskie, Ty bredzisz...
                    • nenia1 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:40
                      haneke_29 napisał(a):

                      > Problem, polega właśnie na tym, że oczekuje się od kobiet określonych zachowań
                      > (czytaj opieki nad dziećmi w chorobie, chodzenia na teatrzyki) a potem tylko ko
                      > biety karze się za owe zachowania.

                      Inaczej można by to zdanie napisać "wszyscy mają wpływ i wybór tylko nie ja".
                      Mąż może pracować od rana do wieczora i nie ma potrzeby przejmowania się chorobami dzieci
                      i chodzeniem na przedstawienia, pracodawca może karać i zwalniać, mityczni "oni" oczekują określonych zachowań od kobiet a kobieta nic tylko jak ta trusia musi robić wszystko co jej inni każą.
                      No cóż, masz męża, chcesz mieć dzieci - pora dorosnąć, nie jesteś małą dziewczynką, która musi posłusznie wykonywać polecenia, nawet jeśli cię tak wychowano.
                      Wiem, życie jest brutalne, pracodawcy chcą aby pracownik pracował, zamiast finansować mu jego zwolnienia chorobowe i gimnastykować się co zrobić z firmą gdy 80% żeńskiej załogi biega na zwolnienia.

                      A niestety, moje doświadczenie zawodowe ten model pracy potwierdza, obsługuję różne firmy
                      i mam też takie, które zatrudniają wyłącznie kobiety. Obecnie rozważam przeprowadzenie rozmów z właścicielami o zwiększeniu stawki za obsługę pracownika, ponieważ na okrągło jest u nich potrzeba wypisywania druków chorobowych, opieki na dziecko, zwolnień od pracy itd.
                      To są nieprawdopodobne różnice, podam przykład z grudnia gdzie na 9 pracownic wystawiliśmy 16 druków do ZUS wraz z załącznikami (bo niestety nawet 1 dniowa przerwa w chorobowym wymaga złożenia nowego druku, a panie pracują zazwyczaj tak: 3 dni chorobowego, 2 dni w pracy, weekend).
                      Analogicznie w męskim zakładzie robię 1, 2 druki na całą załogę miesięcznie.

                      Co ciekawe w modelu mieszanym 50 na 50 panowie/panie aż tak tego nie widać, może przypadek, a może panowie wprowadzają inny model pracy, nie wiem, natomiast tworzenie firmy głównie z samych kobiet z mojego punktu widzenia to strzelenie sobie samobója.

                      I jak tu ktoś napisał - osoby zakładające firmy to też ludzie, którzy te firmy zakładają w celach zarobkowych. Najczęściej ciężko pracują od rana do wieczora, biorąc na siebie wszelkie ryzyko z prowadzeniem działalności gospodarczej związane, także takie że kontrahent nie zapłaci a pensje płacić trzeba i PIP nic nie obchodzi. Warto czasem sobie wyobrazić, że ten wredny szef, który wymaga by pracownik przyszedł do pracy to wy same albo wasz mąż, który utrzymuje całą rodzinę i na którego czekacie do 1 w nocy, bo musi zasuwać za pracowników, którym się "należy". Większość firm w Polsce to mikrofirmy zatrudniające po parę pracowników, nie można na nie przykładać kalki z IKEA i oczekiwać, że skoro 3 osoby zachorowały to nic się nie dzieje. W IKEA nic, dla gościa, który ma 4 pracowników właśnie wyparowało 75% załogi. To chyba nie jest trudne do zrozumienia, że może być problem?
                      • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:51
                        > > Problem, polega właśnie na tym, że oczekuje się od kobiet określonych zac
                        > howań
                        > > (czytaj opieki nad dziećmi w chorobie, chodzenia na teatrzyki) a potem ty
                        > lko ko
                        > > biety karze się za owe zachowania.
                        >
                        > Inaczej można by to zdanie napisać "wszyscy mają wpływ i wybór tylko nie ja".

                        W krajach, gdzie jest wyższy standard życia, rząd pracuje nad tym aby ludziom żyło się lepiej i generalnie panują mądrzejsze rozwiązania to nie kobiety i mężczyźni oddolnie postanowili, że od teraz będą dzielić się 50/50 opieką nad dzieckiem tylko wprowadzono urlopy ojcowskie.

                        A w Polsce, jak zwykle to ludzie mają sobie radzić z tym co jest.
                        • nenia1 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:56
                          No straszne, sama musisz ustalać z mężem kto weźmie zwolnienie na dziecko, a przecież powinno to być prawnie narzucone przez państwo - ludzie jednak marzą o zamordyźmie, nie ważne że mam wybór, nie trzeba się z mężem kłócić.
                          -
                          • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:04
                            To, że ojcowie w Niemczech czy Skandynawii mają możliwość pójścia na urlop tacierzyński i skwapliwie z tego korzystają to jest zamordyzm???

                            No comment...
                            • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:08
                              Ojcowie w Polsce też mogą - dobrowolnie oczywiście, ale mogą.
                              Skoro wybierają jednak co innego to czyja wina? Pracodawcy?
                            • nenia1 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:08
                              W Polsce też mogą, o czym ty piszesz?
                            • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:52
                              Ale w Polsce tez moga. Takie decyzje dorosli ludzie podejmują na poziomie rodziny, a nie w formie ustawy. Mozliwosci juz teraz sa nieograniczone, tylko trzeba wybrać co bedzie bedzie najlepsze w Waszym przypadku. A jak juz podejmiecie decyzje, to nie oczekuj, ze Twój czy męża pracodawca bedzie szczęśliwy.
                              Musisz zrozumieć, ze pracodawca, to co sie Tobie należy, a czego nie zarobilas wyjmuje ze swojej kieszeni, zabiera swojej żonie i dzieciom. Nie oczekuj, ze bedzie dobrym wujkiem, jedyne co moze Ci zaproponować to niższa pensja i "odkładanie" różnicy miedzy Twoimi zarobkami, a bezdzietnego kolegi, jako pewnego rodzaju ubezpieczenie na wypadek ciąży czy choroby Twoich dzieci. Tyle, ze wtedy jak sie popatrzy na statystyki, to kobiety zarabiają mniej i jest awanturauncertain
          • capa_negra Re: O krynice mądrości! 16.01.14, 20:37
            > Pytanie pomocnicze: dlaczego uważasz, że skutki Waszych prywatnych decyzji co d
            > o organizacji życia powinny być przerzucone na obcego człowieka (jakim jest pra
            > codawca) i to on ma przyjąć na klatę?

            Wreszcie ktoś odważył się to napisać
        • najma78 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:08
          haneke_29 napisał(a):

          > Masz dzieci?

          hahaha, ja mam dzieci, podobnie jak mnostwo ludzi wokol mnie w tym rodzicow wychowujacych dzieci w pojedynke i nie mielismy babc, cioc ani innych pomagierow a cos takiego jak zwolnienie lekarskie na chore dzieci u mnie nie istnieje i oboje pracowalismy a dzieci od 10 m-ca zycia byly w przedszkolach i wolne z powodu ich chorob nie przekroczyly od urodzenia do teraz (starsza ma 11 lat a mlodszy 6.5) 20 dni na dwoje i nie, nie jestesmy wyjatkami, to standard.
          Proponuje abys zatrudnila sie sama i nie wykonywala prace w domu gdzie mozesz kisic tygodniami dziecko z katarkiem, kaszelkiem i czerownym gardelkiem a taka ktora wymaga pracy w terenie, u klientow, bedziesz mogla wtedy doswiadczyc bycia pracodawca.
          Nasze dzieci zostaja w domu gdy maja goraczke, wymioty, biegunke, niezidentyfikowana wysypke, generalnie gdy nie moga z lozka sie zwlec, my tak samo i tego sa uczone w szkole i to dziala bardzo dobrze.
          • giokonda.it Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:27
            Aha, to wiadomo czyje dzieci latają chore i zarażaja inne, ale co tam praca przede wszystkim.
          • yuka12 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 16:53
            A nam sie akurat trafilo bardzo chorowite dziecko, w zwiazku z tym pracuje ponizej kwalifikacji i na nockach, abysmy mogli sie wymieniac opieka z mezem. A i tak sie cieszymy, ze mlody ma frekwencje 87%, bo byly okresy czasu, kiedy wiecej nie bylo go w zlobku, niz byl. Wtedy nie pracowalam. I nie, nie chodzi o zwykly katar. Wiec dziekuj Bogu Najmo, ze masz zdrowe dzieci.
      • miedzymorze Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:04
        Nie tylko.
        są jeszcze przepisy (kodeks pracy) które regulują różne rzeczy, w tym np prawo pracownika zatrudnionego na etatcie do płatnego zwolnienia na chore dziecko i których pracodawca ma obowiązek przestrzegać. Pracownik tez ma swoją 'porcję' do przestrzegania, ale wątek nie o tym.

        pozdr
        mi

        • anorektycznazdzira Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:11
          Ja się całkowicie zgadzam i jednoznacznie potępiam pracodawców łamiących przepisy. Tylko że jak zawsze jest pole manewru w obrębie przepisów:
          -ze strony pracownika np to, czy zwolnienia notorycznie bierze jedna osoba czy rodzice się dzielą, a nawet, czy w krytycznym dla firmy momencie poproszą babcię o pomoc
          -ze strony pracodawcy choćby to, czy przedłuży umowę, czy da premię lub bon na święta, czy przymknie oko na fakt że dzieci pani mają w szkole teatrzyk

          Takie zresztą dokładnie przykłady były przytoczone w wątku, od którego się zaczęło. I tam właśnie pracownice pojechały po bandzie, nie wiem czego się spodziewały, chyba że pracodawca (pracodawczyniwink ) cudownie zmaterializuje pieniądze na ich wypłaty i ze śpiewem na ustach im wręczy...
          • miedzymorze Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 23:26
            anorektycznazdzira napisała:

            > Ja się całkowicie zgadzam i jednoznacznie potępiam pracodawców łamiących przepi
            > sy. Tylko że jak zawsze jest pole manewru w obrębie przepisów:

            Oczywiście, że jest, ale jeśli sytuacja wygląda tak, że pracodawca wymusza niebranie zwolnień/urlopów to jakie pole manewru ma pracownik ?

            > Takie zresztą dokładnie przykłady były przytoczone w wątku, od którego się zacz
            > ęło. I tam właśnie pracownice pojechały po bandzie, nie wiem czego się spodziew
            > ały, chyba że pracodawca (pracodawczyniwink ) cudownie zmaterializuje pieniądze n
            > a ich wypłaty i ze śpiewem na ustach im wręczy...

            No tutaj są dwie rzeczy:
            pracownika faktycznie nie obchodzi skąd pracodawca weźmie kasę na wypłatę pensji zasadniczej. Ma być i już. Co innego premie i inne gratyfikacje wynikające z zaangażowania w pracę.
            Ale to po stronie pracodawcy jest też takie dobranie sobie zespołu (np mieszanego wiekowo/płciowo) żeby jednocześnie zaciążenie 60% załogi było mniej niż bardziej prawdopodobne. Czy przed zajśćiem w ciążę kobieta powinna przeprowadzić konsultacje wewnątrzfirmowe ? Tak o rzucic w pokoju hasło, ej laski, planuję zajść w ciążę, macie coś przeciwko ? smile

            pozdr,
            mi
            • falka_85 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:08
              miedzymorze napisała:
              > Ale to po stronie pracodawcy jest też takie dobranie sobie zespołu (np mieszane
              > go wiekowo/płciowo) żeby jednocześnie zaciążenie 60% załogi było mniej niż bard
              > ziej prawdopodobne.
              No to o co Ci chodzi? Przecież pracodawca dobrał sobie zespół optymalnie pod tym względem: faceci raczej mu w ciąże nie zajdą, a po przejściach z paniami, zatrudnia samych facetów wink
            • wielkafuria Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:59
              > Ale to po stronie pracodawcy jest też takie dobranie sobie zespołu (np mieszane
              > go wiekowo/płciowo) żeby jednocześnie zaciążenie 60% załogi było mniej niż bard
              > ziej prawdopodobne.


              a co z takimi placówkami jak złobki i przedszkola. i nawet szkoły?
              koleżanka ma przedszkole, ma zatrudnione 10 babek z czego w zeszłym roku połowa zaszła w ciaze prawie w jednym momencie. u mnie w ciagu trzech lat 4 laski zaszły (uwazam ze u mnie kobiety sprawdza sie lepiej, ale chyba sprobuje przetestowac jakiegos pana).
              jak byłam w liceum to kilka nauczycielek tez latało z brzuchem i na zastepstwo jakies dziwne wystraszone laski po studiach poprzychodziły ktore sie czerwieniły jak koledzy za bardzo sie wpartywali w dekolt.
          • madzioreck Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 00:17
            -ze strony pracownika np to, czy zwolnienia notorycznie bierze jedna osoba czy
            > rodzice się dzielą,

            Myślę, że jak dziecko jest często chorujące, to pracodawca ma doskonale w dupie, czy tylko matka jest 1,5 tygodnia w miesiącu na zwolnieniu, czy ojciec bierze drugie tyle.

            Nie każdy mam babcię pod ręką. Moi rodzice na przykład oboje pracowali, kiedy siostrzeńcy byli mali, i dużo gimnastyki wymagało, żeby jakoś zorganizować opiekę. Do głupiego logopedy ja z maluchem zasuwałam jeszcze niedawno, bo terminy popołudniowe tylko dla dzieci szkolnych (przecież przedszkolne to wiadomo, samo wsiądzie w brykę i pojedzie na wizytę). A co dopiero, jak w miesiacu 3 tygodnie chorował, po szpitalach leżał.
            • falka_85 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:02
              No przy dziecku chorującym trzy tygodnie w miesiącu to po prostu ktoś musi zrezygnować z pracy. Bo rzeczywiście, nawet przy podziale obowiązków między dwoje rodziców, nie sądzę by znalazł się pracodawca chętny płacić komuś, kogo przez półtora tygodnia nie ma w pracy.
              Ale myślę, że warto spojrzeć na problem w skali bardziej globalnej, tego jak odbierane są kobiety na rynku pracy i co z tego wynika. Moim zdaniem bez zmian na samym dole drabiny (czyli działań w stylu: "Drobi mężu dzisiaj twoja kolej iść do Kasi do przedszkola na teatrzyk") nie ma szansy na poprawę sytuacji kobiet na rynku pracy (przy czym oczywiście nie twierdzę, że ma się to odbywać bez wprowadzania zmian w ustawodawstwie, ale ustawą mentalności się nie zmieni).
      • d.d.00 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 21:31
        brawo, brawo, brawo!
        Anorektyczna pięknie to określiłaś!

        Mam dziecko, do 17 ms życia jestem na wychowawczym, potem wracam do pracy. Nie chce z niej wylecieć, mam kogoś do opieki nad dzieckiem i ta osoba też będzie się dzieckiem opiekować, gdy będzie chore. Podobnie, gdy pójdzie do przedszkola - mam opiekę na telefon/w razie potrzeby. Mój mąż jedzie do pracy 7,30 wraca 18.30.
    • mruwa9 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:05
      Popieram punkt 8: wyjechac z Polski.
      Do normalnego kraju, gdzie rozumie sie i akceptuje rodzicielstwo pracownikow, gdzie rozumie sie, ze dzieci sa przyszloscia narodu i ze czasem choruja. A potem przestaja chorowac. Gdzie prawo pracy jest na tyle elastyczne, ze ciaza/urlop rodzicielski pracownika nie jest koncem swiata i tragedia, bo nie stanowi problemu zatrudnienie kogos na zastepstwo, na czas okreslony.
      • alexa0000 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:10
        Tyle, w w takiej sytuacji trzeba zapłacic dwie pensje - jedną pracownikowi na zwolnieniu, drugą- przyjętemu na zastepstwo. Przez 31 dni bodajże,bo potem płaci ZUS, ale wykrojenie drugiej pensji raz jednemu, raz drugiemu pracownikowi może byc i jest często bardzo problematyczne.
      • anorektycznazdzira Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:17
        W tych wspaniałych krajach zwolnienia lekarskie nie są płatne wcale albo prawie wcale. big_grin
        W takim wypadku jasne, że pracodawca może zatrudniać na zastępstwa do wypęku i za każdym razem, u nas buli temu co w domu, jakim cudem ma go być stać na zastępstwo jeszcze?
        • alexa0000 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:19
          Jak jest pracodawcą, oznacza to,ze zarabia ogromne pieniadze i po prostu ma.
          • anorektycznazdzira Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:23
            Trafiłaś w sedno: ma, więc niech da.
          • hipinka Re: O krynice mądrości! 16.01.14, 19:19
            gdzie ty kobieto żyjesz?
            "Jak jest pracodawcą, oznacza to,ze zarabia ogromne pieniadze i po prostu ma."
            uważasz, że właściciele mikro firm zatrudniający kilka osób zarabiają ogromne pieniądze?
            czy zdajesz sobie sprawę jakim obciążeniem dla takich firm jest wydawanie dodatkowych pensji, kiedy pracownik jest na zwolnieniu?
            widać, że całe życie na etaciku spędziłaś
        • mruwa9 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:28
          w tych wspanialych krajach urlopy rodzicielskie i zwolnienia lekarskie sa platne w wysokosci 80% pensji i placone przez odpowiednik ZUS. Zwolnienie lekarskie, a zwlaszcza urlopy rodzicielskie, nie stanowia finansowego obciazenia dla pracodawcy. Osoba zatrudniona na zastepstwo rowniez nie przechodzi calego programu wprowadzajacego,tylko zatrudnia sie gotowca, ktory swoje robi, a po powrocie osoby z urlopu rodzicielskiego konczy prace. Dziekujemy.
          No i jeszcze urlopy rodzicielskie przysluguja obojgu rodzicom, dzieki czemu dla pracodawcy nie ma znaczenia, czy zatrudnia kobiete czy mezczyzne, bo szanse, ze sie pracownik myknie na urlop rodzicielski sa niemal takie same, bez wzgledu na plec.
          • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:35
            > No i jeszcze urlopy rodzicielskie przysluguja obojgu rodzicom, dzieki czemu dla
            > pracodawcy nie ma znaczenia, czy zatrudnia kobiete czy mezczyzne, bo szanse, z
            > e sie pracownik myknie na urlop rodzicielski sa niemal takie same, bez wzgledu
            > na plec.

            Po raz kolejny dziękuję za rozsądną argumentację.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:42
              Ale co Ci z tej rozsądnej argumentacji, skoro w poście założycielskim nawet nie rozważyłaś, że facet mógłby zmienić pracę? Po co ojcu dziecko, skoro nie zamierza go wychowywać, bo pracuje całymi dniami? Po co dziecku taki ojciec?
              Tak, większość kobiet myśli tak jak Ty, ja się dostosuję, ja będę chodzić na zwolnienia, ja to, ja tamto... I Ty się jeszcze dziwisz, że rynek pracy wygląda jak wygląda.
              • ashraf Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:50
                Otóż to. Bo przecież matka musi, a ojciec ew. może. Nigdy odwrotnie, nigdy po równo.
              • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:57
                A skąd wiesz czy nie rozważyłam. A co z matkami, które po prostu zaszły w ciążę trochę wcześniej niż chciały? A co z ojcami, którzy nie mogą tak łatwo zmienić pracy?
                • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:28
                  A co z pracodawcą którego nie stać na pracownika de facto nie pracującego, ale za którego trzeba płacić?
                  Podobno wielkie korporacje nie mają większych problemów finansowych więc niech Panie tam uderzają, nie muszą koniecznie zatrudniać się w małych firmach, prawda?
                  • premeda Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 15:20
                    Gazecia ja znam sporo małych firm, gdzie pan prowadzi działalność, zatrudnia u siebie żonę, konkubinę (jak pies tam zwał) na niemałych pensjach, które w rzeczywistości siedzą w domu. One co jakiś czas idą na długotrwałe zwolnienie, biorą kasę z ZUS-u (stąd duża pensja, żeby te 80% to jakiś konkret był), a przy chorobach pracowników jest tragedia, chociaż to oni zysk wypracowują i na składki za delikwentki też zarabiają. Polacy naprawdę potrafią takie akcje robić, że głowa mała.
                    • capa_negra Re: O krynice mądrości! 16.01.14, 20:43
                      A ja znam korporacje i tam chorowici lub ciągle na opiece też długo miejsca nie zagrzeją
          • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:01
            W Polsce rodzicielski rownież przysługuje obojgu rodzicom. Marzy ci sie socjalizm, ale socjalizm tez trzeba sfinansować, czyli ZUSowi dać pieniadze, a skad, ano z wypłaty pracujących, tyle, ze oni mało sie cieszą jak sie im zabiera.
            Sa kraje bogatsze od Polski, ktore maja wiecej pieniędzy na sponsorowanie socjalizmu i rzeczywiscie mozna tam pojechać, tyle, ze w tych krajach coraz mniej nas chcą.
          • ha-ya Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:17
            w moim zaxhodnim kraju zwolnienia na dzieci nie istnieja, dla rodzicow sa smiesznie platne, maz dostal ostatnio ok. 30% normalnej pensji. my radzilismy sobie biorac uropy bezplatne ( czesciej maz niz ja), a teraz ja nie pracuje, bo pojawilo sie drugie dziecko.
            • ha-ya Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:20
              aha, dzietnosc chyba najwyzsza w UE, rodziny najczesciej 2+3, czesto au pair albo opiekunka, albo kobiety w okolicach 3 czy 4 dziecka zostaja w domu. facetow opiekujacego sie dziecmi znam dwoch - w obydwu przypadkach panowie zostali w domu, bo panie zarabiaja lepiej.
            • anorektycznazdzira Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 19:00
              Jak to gdzieś wyżej napisałam, to się rzuciły panie, że takwcalebsolutnieniejest.
              Pewnie na tzw zachodzie też są różnice między krajami, ale już pracujący w kilku z nich znajomi tak mówią: zwolnienie niepłatne. Mają inne fajne rozwiązania, ale na L4 pracodawca buli marny procencik albo wcale a nie 80-100% jak u nas.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:39
        Tyle, że w tych wspaniałych krajach na zwolnienia na dzieci i inne chadzają i kobiety i mężczyźni, a kobiety nie znikają na L4 od pierwszej kreski. Pracodawca szanuje pracownika, ale i pracownik pracodawcę.
        Dopóty kobiety będą uprawiać samotne rodzicielstwo (mimo ojca dziecka na stanie) dopóty rynek pracy będzie wyglądał tak jak wygląda. Wiele z Was pewnie pamięta wątek o rocznych urlopach rodzicielskich- ile ematek twierdziło, że nie "oddałoby" nawet kawałka ojcu dziecka, a odgórne przypisanie części urlopu do ojca byłoby jakąś masakrą.
        No to macie co chcecie, tylko później nie płaczcie.
        Dziadostwo wielu polskich pracodawców to jeszcze inna sprawa.
        • aniorek Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:46
          wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

          > No to macie co chcecie, tylko później nie płaczcie.

          Oooo wlasnie. I dlatego ja podziele sie z ojcem dziecka po polowie rocznym urlopem rodzicielskim. Dla niego jest to oczywistosc, on CHCE byc w domu przez pol roku. Dla mnie na pewno nie bedzie to latwe ze wzgledu na hormony, ale nie mozna byc egoista, bo dziecko jest tak samo moje jak i jego.
          Dzieki temu ja nie wypadne z rynku na dlugo, a ojciec nawiaze bezcenna wiez z dzieckiem.
      • joa66 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 00:11
        Proponuję trójstronne rozmowy z rosą i najmą, która mówi:

        cos takiego jak zwolnienie lekarskie na chore dzieci u mnie nie istnieje i oboje pracowalismy a dzieci od 10 m-ca zycia byly w przedszkolach i wolne z powodu ich chorob nie przekroczyly od urodzenia do teraz (starsza ma 11 lat a mlodszy 6.5) 20 dni na dwoje i nie, nie jestesmy wyjatkami, to standard.

        smile
        • jagienka75 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:08
          tylko że najma zapomniała dodać, że jej dzieci chodziły do szkół/przedszkoli na antybiotyku, czyli okazami zdrowia nie były a ona sama gdzieś kiedyś wspomniała, że nie będzie "prosić" teściowej czy kogoś tam o opiekę nad dziećmi, kiedy były chore. ( forum Małe dziecko)
          zapomniała wspomnieć, że nie miała co zrobić z dziećmi.
          tak wygląda ten "standard"smile
          • joa66 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:41
            zapomniała wspomnieć, że nie miała co zrobić z dziećmi.

            sama mogła zostać z dziećmi, bo tam gdzie mieszka nie ma problemu ze zwolnieniami na dzieci i wynagrodzeniem za nieobecność i wszyscy pracodawcy rozumieją, że małe dzieci chorują, itd.wink

            Ale tak jak napisałam - komisja trójstronna może sobie to wyjasnić.
          • duzeq Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 18:41
            > tylko że najma zapomniała dodać, że jej dzieci chodziły do szkół/przedszkoli na
            > antybiotyku, czyli okazami zdrowia nie były

            Moment, moment. Panika matkopolska nie pozwala ci zauwazyc tego drobnego faktu, ze w niektorych przypadkach dziecko bierze antybiotyki dluzej niz trwaja u niego symptomy choroby. Przy bakteryjnym zapaleniu uszu zarowno goraczka jak i bol moga przejsc po dwoch dniach, antybiotyk trzeba brac np. siedem dni. Siedem dni dziecko w domu trzymasz? Litosci.
    • olena.s Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 22:36
      Myślę, że warto by rozważyć usługę opieki nad chorym dzieckiem i skalkulować, ile kosztowałoby ubezpieczenie, zapewniające skorzystanie z tejże w wymiarze równym średniej 'zachorowalności' dziecięcej na danym obszarze.
      A w twoim konkretnym przypadku pewnie nie byłoby głupio przegadać sprawę zmiany pracy z partnerem przed ulęgnięciem potomka.
      • miedzymorze Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 23:36
        olena.s napisała:

        > Myślę, że warto by rozważyć usługę opieki nad chorym dzieckiem i skalkulować, i
        > le kosztowałoby ubezpieczenie, zapewniające skorzystanie z tejże w wymiarze rów
        > nym średniej 'zachorowalności' dziecięcej na danym obszarze

        No dobra, ale ja np chcę się opiekować moim dzieckiem jeśli jest chore, a nie żeby przychodziła do niego pani z ubezpieczalni... Wymieniamy się z mężem, pracuję z domu, ale nie zgadzam się, że zawsze praca ma być na pierwszym miejscu, a dziecko na drugim.

        pozdr,
        mi
        • olena.s Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 08:30
          Fakt, ale jeżeli weźmie sie pod uwagę, że i pracodawcy mają swoje potrzeby, to ubezpieczalnia wydaje mi się dobrym kompromisem. Nie żeby zastępować rodziców zawsze, ale żeby była taka możliwość, i żeby nie byla zabójcza finansowo.
          • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:05
            Pracodawca powinien rozumieć potrzeby pracownika i wykazać zrozumienia dla ich życia rodzinnego, ale w drugą stronę? Pracownik ma rozumieć potrzeby pracodawcy? Dobry żart zapodałaś big_grin
            • olena.s Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:35
              Oczywiście masz świadomość, że piszesz bzdury i trafiasz jak kulą w płot?
    • szalona_krycha Re: O krynice mądrości! 14.01.14, 23:58
      Przebranżowić się na tyle, żeby mieć coś własnego. i wtedy sama sobie jestes sterem, żeglarzem, okrętem smile.
      Ja mam jednoosobową działalność, jedyny minus to brak stałej pensji (są chude i tłuste miesiące). Poza tym same plusy - pracuje w domu, mam mniej stresu, mam czas dla dziecka i czas dla siebie smile No i nie mam takich właśnie dylematow, że ktoś na mnie krzywo patrzy, bo zwalniam się 15 minut wczesniej z powodu jasełek dziecka
    • falka_85 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 00:09
      > 3) oznajmić partnerowi, że ma zostać z dzieckiem bo ja idę do pracy i nikt ani
      > nic mnie nie obchodzi
      No ale przecież zakładasz, że twój partner to właśnie zrobi. Nie dostrzegasz pewnej asymetrii? Swój wywód od tego zaczynasz: on ma taką pracę, szlus, amen, żelazobeton, nie, nie można, nie da się, sprawa nie do ruszenia. Sama od siebie i innych kobiet "oczekujesz określonych zachowań (czytaj opieki nad dziećmi w chorobie, chodzenia na teatrzyki)" a potem zdziwienie, że pracodawca woli faceta. No niestety, ale "krynice mądrości" mają IMO rację: dopóki faceci nie będą zajmować się dziećmi, to baby będą miały przerąbane.
      • myelegans Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 00:41
        I w ten sposob dziecko bedzie mialo weekendowego ojca. W sumie strata dla dziecka i strata dla ojca, zadna wina pracodawcy. Wasz wybor....

        BTW, mieszkam w kraju gdzie nie ma: platnych urlopow macierzynskich (od pracodawcy zalezy), L4 czy na siebie czy na dzieci, zlobkow i przedszkoli panstwowych, kobiety chodza do pracy do ostatniego dnia ciazy i maja po .... 3+ dzieci. Ot zagadka.... Moj maz byl pelnoetatowym ojcem przez prawie 3 lata, w tym czasie zalozyl, rozwinal i z zyskem sprzedal firme softwareowa. Dziecko chdzilo do przedszkola 3 dni w tygodniu po pol dnia....
        • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:39
          > BTW, mieszkam w kraju gdzie nie ma: platnych urlopow macierzynskich (od pracoda
          > wcy zalezy), L4 czy na siebie czy na dzieci, zlobkow i przedszkoli panstwowych,
          > kobiety chodza do pracy do ostatniego dnia ciazy i maja po .... 3+ dzieci.

          Zapewne także mało zarabiały i dały radę. Pewnie jeszcze w przerwach tańczyły, stepowały i ze śpiewem na ustach piekły ciasta.

          >Moj maz byl pelnoetatowym ojcem

          Ach no widzisz...

          w tym czasie z
          > alozyl, rozwinal i z zyskem sprzedal firme softwareowa.

          Czyli pracował dla siebie, miał bardziej elastyczny czas pracy niż na w pracy dla kogoś.

          Yay, jakie to wszystko proste, tylko te ludzie w Polsce takie głupie.
          • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:06
            Sa kraje, gdzie ludzie wiedza, ze nic nie ma za darmo i nie pozostaje nic innego jak wziąć sie do roboty.
            W Polsce ludzie wychodzą z założenia, ze sie im należy i dzielni czekają aż im ktos da.
            • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:25
              Nie, w Polsce ludzie zasuwają równo, o ile mają pracę. Problem leży w tym, że w Polsce matki pracują na dwóch etatach, przez co są mniej dyspozycyjne i z tego powodu pracodawcy nie chcą ich zatrudniać. Albo zarabiają mniej od mężów, więc ich zwolnienia nie uderzają tak w budżet rodziny i dlatego je biorą.
              • ha-ya Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:28
                w Irlandii tez matki, jesli pracuja, zasuwaja na dwoch etatach. zupelnie szczerze radze wyjazd za granice i korzystanie z dobrodziejstw dla rodzicow.
        • ha-ya Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:23
          o, wlasnie. ja podobnie ( oprocz macierzynskiego, bo to platne smiesznie pieniadze, ja dostawalam jakies 30% pensji) i rodziny wielodzietne sa na porzadku dziennym.
    • k1k2 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 00:47
      W takiej sytuacji ja tez wolalabym zatrudnic FACETA/twojego meza niz KOBIETE/ciebie.
      Dlaczego twoj nierozwiazywalny problem ma byc problemem pracodawcy? sad
    • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 08:06
      7) zostac pracodawca lub choćby, tak na próbę, szefem zespołu, ktory rozliczany jest z wykonania projektu, nawet jak zespol z powodu roznych okoliczności przyrody nie bedzie stawiał sie w pracy

      Zreszta w tamtym przypadku mama dostała propozycje pracy z domu, ktora nie przypadła jej do gustu, pomimo, ze płatna byłaby w 100%.
      I zapominacie, ze wszystkie trzy dziewczyny nawalily, kazda z ważnych dla siebie powodów.
      W sumie miały święte prawo, zrobiły to zgodnie z prawem i kazda na forum uslyszalaby, ze zrobiła dobrze, bo dzieci ważniejsze, bo ciaza, bo własne zdrowie itd.
      Podobnie zgodnie z prawem koleżanka moze sobie zatrudnić kogo uważa za stosowne, jesli uznała, ze nie stać jej na zatrudnienie kobiet i sponsorowanie rozwiązywania takich dylematów jakie stoją przed Tobą, to jej wybór.
      Tak długo jak nie będziemy wobec siebie odpowiedzialni, a ekonomia bedzie dla ludzi sztuka tajemna (a jak czytam niektore wypowiedzi to mam wrazenie, ze niektóre osoby zatrzymały sie na etapie wiary w to, ze panstwo czy pracodawca drukuje sobie pieniadze jak sa potrzebne), tak długo będziemy biednym krajem.
    • kajak75 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 08:20
      haneke_29 napisał(a):

      > mój partner wyjeżdża z domu o 6 rano i przyjeżdża o 21, pięć dni w tygodniu, ma
      > trudności z wzięciem normalnego urlopu, o jakichś chorobowych na dzieci nie ws
      > pominając.
      >
      >
      >
      > Coby uchronić mojego biednego pracodawcę przed wyzyskiem, w przypadku choroby d
      > ziecka (jeszcze nie mamy) powinnam:
      >

      > 3) oznajmić partnerowi, że ma zostać z dzieckiem bo ja idę do pracy i nikt ani
      > nic mnie nie obchodzi



      Odpowiedz 3 , aczkolwiek powiedziane w innej formie.
      Dopoki tatusiowie lub tatusiowie in spe beda swietymi krowami, ktorzy nie moga wziac zwolnienia "bo maja taka prace", dopoty praca kobiet bedzie malo ceniona i finansowo i mentalnie.
      • jagienka75 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:04
        > Dopoki tatusiowie lub tatusiowie in spe beda swietymi krowami, ktorzy nie moga
        > wziac zwolnienia "bo maja taka prace", dopoty praca kobiet bedzie malo ceniona
        > i finansowo i mentalnie.


        niby jak ci tatusiowie mają zajmować się dziećmi, skoro pracodawcy zakładają, że mężczyźni będą pracować/nie będą brać L4 na dzieci/na siebie itd...?
        to się nie zmieni NIGDY.
        nie w tym kraju.
        • princess_yo_yo Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 15:16
          tak, bo na magicznym zachodzie pracodawcy doznali olsnienia ze faceci tez miewaja dzieci albo rownie magiczne zachdnie panstwo im kazalo zamiast kobietom kazac zajmowac sie wlasnymi dziecmi.
          nie wiem gdzie sa te wspaniale zachodnie kraje ale u mnie np czegos takiego jak zwolnienie na dziecko nie ma, opieka nad dzieckiem jak najbardziej ale jako urlop bezplatny, zwolnienia lekarskie tak samo jak urlop macierzynski sa platne standardowo niezaleznie od wysokosci pensji, cos na granicy ekwiwalntu za najnizsza pensje albo nawet I nie to. owszem pracodawca jak najbardziej moze ci placic wiecej (zazwyczaj plena pensje albo odpowiedni procent w zaleznosci od tego ilosci dni chorobowych ale to jest kwestia tylko I wylazcznie twojej umowy o prace).
    • kawka74 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 08:29
      > mój partner wyjeżdża z domu o 6 rano i przyjeżdża o 21, pięć dni w tygodniu, ma
      > trudności z wzięciem normalnego urlopu, o jakichś chorobowych na dzieci nie ws
      > pominając.

      Widać Twój partner ma bardziej stanowczego szefa, niż te trzy panie, co brały zwolnienia.
      Wszystkie działania w sprawie chorego dziecka bierzesz na siebie zakładając, że partner nie ma możliwości manewru. Dla Ciebie ruch jest wyłącznie po Twojej stronie i to właśnie tu jest problem, nie w szefowej, która zostaje z ręką w nocniku, bo trzy jej pracownice myślą tak samo, jak Ty.
      • mruwa9 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:16
        kiedys demokratycznie dzielilismy sie opieka nad chorymi dziecmi, na zasadzie: dzis ja zostaje w domu, jutro ty. ale kiedy policzylismy , jakie sa tego konsekwencje dla budzetu rodziny, co wynika z roznicy dochodow, to schowalam swoj feminizm do kieszeni i teraz zwykle to ja zostaje, o ile nie mam noza na gardle, ze naprawde MUSZE isc do pracy.
        Szczesliwie z wiekiem dzieci choruja coraz mniej, a stopniowo beda w domu zostawac same i problem rozwiaze sie sam, w sposob naturalny.
        Ale tu dziala system naczyn polaczonych i sprzezenia zwrotnego: dopoki kobiety beda zarabiac mniej, dopoty to glownie na nich bedzie spoczywac obowiazek opieki nad dziecmi, chorymi i zdrowymi. A nie beda zarabiac wiecej, bo sa przez pracodawcow traktowane jako felerny material na pracownika, gorszy gatunek. A ciaza jest traktowana jako przejaw zlosliwosci pracownicy wobec pracodawcy, trzeba sie tego wstydzic i zyc w poczuciu winy, ze czlowiekowi przyszla do glowy fanaberia przysparzania panstwu przyszlych podatnikow, pracujacych na PKB.
        A potem politycy placza, ze ludnosci ubywa. No jesli nie ma klimatu do rodzenia dzieci..
        • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:57
          > Ale tu dziala system naczyn polaczonych i sprzezenia zwrotnego: dopoki kobiety
          > beda zarabiac mniej, dopoty to glownie na nich bedzie spoczywac obowiazek opiek
          > i nad dziecmi, chorymi i zdrowymi. A nie beda zarabiac wiecej, bo sa przez prac
          > odawcow traktowane jako felerny material na pracownika, gorszy gatunek. A ciaza
          > jest traktowana jako przejaw zlosliwosci pracownicy wobec pracodawcy, trzeba s
          > ie tego wstydzic i zyc w poczuciu winy, ze czlowiekowi przyszla do glowy fanabe
          > ria przysparzania panstwu przyszlych podatnikow, pracujacych na PKB.
          > A potem politycy placza, ze ludnosci ubywa. No jesli nie ma klimatu do rodzenia
          > dzieci..

          Sama bym tego lepiej nie napisała.
          • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:02
            A ja mam taki pomysł: to może niech wszystkie kobiety oburzone niesprawiedliwością i złym traktowaniem (cokolwiek która przez to rozumie) pracodawców same założą własną firmę i dla dobrego przykładu będą tam zatrudniać inne kobiety w wieku rozrodczym?
            Dlaczego nie?
            Mówcie co chcecie, ale zakładanie firm przez kobiety nie jest zabronione, czemu te oburzone tego nie zrobią zamiast ujadać na pracodawców?
            Dodatkowo mogą zatrudnić inne kobiety i dać im przykład - być wobec nich dobre i wyrozumiałe.
        • kawka74 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:08
          Oczywiście, że pracownik ma prawo iść na zwolnienie (bez względu na powód), ale pracodawca też ma swoje oczekiwania i prawa. Jak ma wykonać robotę, jak ma realizować zlecenia, jak mam wywiązywać się ze swoich obowiązków, jeśli brakuje 3/4 załogi?
          Tu nie chodzi o stosunek do ciężarnych, że złośliwe, do dzieci, że - wredne! - chorują, tylko o to, że firma ma swoje zobowiązania, które musi zrealizować bez względu na stan osobowy, a trzy rotacyjnie zwalniający się pracownicy tego nie ułatwiają.
        • duzeq mruwa 15.01.14, 18:52
          > Ale tu dziala system naczyn polaczonych i sprzezenia zwrotnego: dopoki kobiety
          > beda zarabiac mniej, dopoty to glownie na nich bedzie spoczywac obowiazek opiek
          > i nad dziecmi, chorymi i zdrowymi. A nie beda zarabiac wiecej, bo sa przez prac
          > odawcow traktowane jako felerny material na pracownika, gorszy gatunek

          W Holandii 80% kobiet z wlasnego wyboru pracuje na niecaly etat. Z WLASNEGO WYBORU. Pewnie tez policzyly co sie bardziej kalkuluje. Sa traktowane jako gorszy gatunek, ale nikt nie drze z tego powodu szat. Ktos musi sie w koncu zajac dziecmi.

          . A ciaza
          > jest traktowana jako przejaw zlosliwosci pracownicy wobec pracodawcy, trzeba s
          > ie tego wstydzic i zyc w poczuciu winy, ze czlowiekowi przyszla do glowy fanabe
          > ria przysparzania panstwu przyszlych podatnikow, pracujacych na PKB.

          Chryste, w Szwecji siedzisz i tak pierniczysz... Ciaza w PL traktowana jest jako przejaw zlosliwosci jako ze jest duze przyzwolenie spoleczne na zmycie sie z pracy po ujrzeniu dwoch kresek. Zaloze sie, ba! dam sobie reke uciac, ze w Szwecji o protestanckim etosie pracy taka skala zjawiska nie istnieje. Ty tego na serio nie rozumiesz czy udajesz?
          • mruwa9 Re: mruwa 16.01.14, 00:44
            No nie istnieje. Kolezanka z pracy byla w ciazy trojaczej i pracowala chyba co najmniej do polowy ciazy, moze nawet dluzej. Potem juz naprawde musiala lezec plackiem.
            Ja sama- w Polsce!- pracowalam praktycznie przez cala ciaze. Ba, bylam w poczatkach ciazy, gdy zapoponowano mi zatrudnienie w pewnym miejscu, w ktorym bardzo chcialam pracowac, wczesniej zasuwalam na wolontariacie. Lojalnie powiedzialam o ciazy, propozycje podtrzymano. Okres probny konczyl sie na miesiac przed porodem, mimo to podpisano ze mna umowe na czas nieokreslony.
    • guderianka Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:12
      mój M " nie może" brać zwolnień na dzieci bo nie ma kiedy -zawsze któraś z koleżanek jest na L4 wink
      • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:30
        He he...
    • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:33
      Z dyskusji wynika, że to jednak kobieta ma tak żonglować opieką na dziećmi razem z tatusiem albo teściową. Zmiana ma być oddolna coby biednego pracodawcę ochronić. Tymczasem w państwach gdzie takich problemów nie ma bo po prostu kogoś obchodzi zmniejszenie dyskryminacji kobiet na rynku pracy zmiany wprowadzono odgórnie. Ojcom tak samo jak matkom daje się możliwość brania urlopów/zwolnień związanych z dziećmi, więc tak samo "dzieciaci" mężczyźni jak i kobiety te urlopy po prostu biorą. Ergo "zagrożenie", że pracownik zniknie na kilka tygodni albo miesięcy jest takie samo w przypadku kobiet i mężczyzn.

      A w Polsce każdy zakłada, że kobieta przejmie większość obowiązków dzieciowych. Jeśli kobieta tego nie chce, to ona ma z mężem negocjować czy nawet wykłócać się o sprawiedliwą opiekę nad dziećmi. Ewentualnie mąż ma znaleźć inną pracę, bo przecież w Polsce, wiadomo, w miarę dobrze płatną i elastyczną pracę można znaleźć od ręki, tylko "te ludzie takie głupie som". No jeszcze można nie pracować albo nie decydować się na dzieci. Ja ironizowałam w starterze, natomiast ludzie na poważnie takie głupoty wypisują. I to wszystko na forum podobno zrzeszającym matki. Facepalm.
      • nenia1 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:50
        haneke_29 napisał(a):

        > Ojcom tak samo jak matkom daje się możliwość brania urlopów/zwolni
        > eń związanych z dziećmi, więc tak samo "dzieciaci" mężczyźni jak i kobiety te u
        > rlopy po prostu biorą. Ergo "zagrożenie", że pracownik zniknie na kilka tygodni
        > albo miesięcy jest takie samo w przypadku kobiet i mężczyzn.

        No i w Polsce jest tzw. "urlop tacierzyński", tata ma prawo do urlopu wychowawczego, do zwolnienia chorobowego na dziecko do 60 dni rocznie, prawo do 2 dni opieki, prawo do wniosku o skrócenie czasu pracy, który pracodawca musi rozpatrzeć pozytywnie, to samo co kobiety.

        > A w Polsce każdy zakłada, że kobieta przejmie większość obowiązków dzieciowych.
        > Jeśli kobieta tego nie chce, to ona ma z mężem negocjować czy nawet wykłócać s
        > ię o sprawiedliwą opiekę nad dziećmi.

        A kto twoim zdaniem powinien ustalać takie rzeczy z twoim mężem?
        • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:01
          > > A w Polsce każdy zakłada, że kobieta przejmie większość obowiązków dziec
          > iowych.
          > > Jeśli kobieta tego nie chce, to ona ma z mężem negocjować czy nawet wykłó
          > cać s
          > > ię o sprawiedliwą opiekę nad dziećmi.
          >
          > A kto twoim zdaniem powinien ustalać takie rzeczy z twoim mężem?

          Pytanie raczej powinno brzmieć: dlaczego mąż, żona, teściowa i pracodawca oczekują, że kobieta idzie na urlop???
          • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:03
            A kto jest (powinien) być bliższy kobiecie - mąż, teściowa czy pracodawca? Odpowiedź na to pytanie rozwieje Ci wszelkie inne wątpliwości.
            • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:12
              Sio trollu!
          • nenia1 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:07
            haneke_29 napisał(a):

            > Pytanie raczej powinno brzmieć: dlaczego mąż, żona, teściowa i pracodawca oczek
            > ują, że kobieta idzie na urlop???

            No żona to ty, więc się sama siebie zapytaj, teściowa może sobie myśleć co chcesz, to ty decydujesz, chyba że mamusia was utrzymuje? Mąż - jest na równych prawach co ty, dyskutujcie. Pracodawca? Gwarantuje ci, że większość się obawia a nie oczekuje, że mu kobieta pójdzie na zwolnienia.
            Dopóki będziesz oczekiwać, aż inni coś zrobią dla ciebie, nigdy nie będziesz czuła że sama może coś zrobić.
            • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:27
              Sorry, ale w którym miejscu ja oczekuję, że inni zrobią coś za mnie???
              • duzeq Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 18:54
                Jak to gdzie? Panstwo ma odgornie za ciebie wszystko ustalic.
      • ashraf Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:11
        No wiec wyobraz sobie, ze w tym mitycznym "zachodnim" kraju, o bodajze najwyzszym po Luksemburgu poziomie zycia na swiecie, dzieci sa sprawa rodzicow, a nie pracodawcow. Nie ma L4 "ciazowego", jest zwykle zwolnienie na chorobe i tu, uwaga, bardzo rzadko na 100% - zazwyczaj na 50-70%, co oznacza, ze i tak chodzi sie na pol dnia do pracy. Kobiety pracuja do konca ciazy (ja do konca 8 mca, bo potem rozchodzilo mi sie spojenie i nie moglam wstac z lozka, kolezanka byla w pracy do 20.12, a 24.12 urodzila), a zwolnienia na caly okres oczekiwania na dziecko sa wielka rzadkoscia i dotycza skrajnych (szpitalnych) przypadkow. Urlop macierzynski (platny w 80%) trwa 3,5 miesiaca, potem masz jeszcze 2 tyg. bezplatnego na zyczenie, czasami kilka tyg. wiecej (jezeli pracodawca sie zgodzi). Potem krotka pilka: wracasz do pracy albo zalatwiasz nianie/au-pair/zlobek. Pracodawca moze (ale nie musi) zgodzic sie na zmniejszony wymiar czasu pracy, nie ma ochrony przed zwolnieniem (tylko do konca macierzynskiego). Nie ma wychowawczych, blokowania etatu, wybierania urlopu z 3 lat, przedluzania macierzynskiego zwolnieniem na dziecko itd. Niania kosztuje sporo, au-pair troche mniej (ale tez niemalo), zlobek to 2,5-3 tys CHF za miesiac (a wcale nie tak malo ludzi zarabia 3 tys. CHF), rodziny o najnizszych dochodach moga liczyc na czesciowe dofinansowanie, ale przy 2 normalnych pensjach to malo realne. Miejsca w zlobkach z dofinansowaniem to ponad rok na liscie oczekujacych, wiele rodzin nie ma na nie szans (jest ich bardzo malo). Nie ma urlopu ojcowskiego ani zadnego innego dla ojcow (daja go tylko niektore firmy), moj maz skorzystal z tego, ze uczy na akademii i ma duzo ferii. Na chore dziecko przysluguja po 3 dni opieki na rodzica, potem trzeba samodzielnie zorganizowac opieke lub dogadac sie z pracodawca (urlop bezplatny). I co? I jakos ludzie maja dzieci, pracuja (bardzo duzy odsetek kobiet) i dziela obowiazki. Po prostu maja swiadomosc, ze dzieci rodza sie obojgu rodzicom, a nie tylko matkom, a panstwo, nie narzucajac pracodawcom zbyt duzych obciazen, promuje wzrost zatrudnienia, rozwoj ekonomiczny i w efekcie wieksza liczbe miejsc pracy. Oraz - dlugofalowo - dobrowolnie przyznawane przez pracodawcow przywileje. Pierwsza jest jednak zmiana mentalnosci, a dopoki ta nie nastapi, w Polsce dalej beda matki zasuwajace na 2 etaty w bylejakiej robocie, bo jasnie panom nie miesci sie w glowie L4 na dziecko.
        • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:40
          Bo problem w Polsce jest dokładnie taki jak napisała Mruwa9:

          "kiedys demokratycznie dzielilismy sie opieka nad chorymi dziecmi, na zasadzie: dzis ja zostaje w domu, jutro ty. ale kiedy policzylismy , jakie sa tego konsekwencje dla budzetu rodziny, co wynika z roznicy dochodow, to schowalam swoj feminizm do kieszeni i teraz zwykle to ja zostaje, o ile nie mam noza na gardle, ze naprawde MUSZE isc do pracy. "

          Podejrzewam, że Luksemburgu różnice między zarobkami kobiet i mężczyzn nie są zbyt duże, o ile w ogóle istnieją.
          • ashraf Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:47
            Mieszkam w Szwajcarii i roznice w zarobkach miedzy kobietami a mezczyznami jak najbardziej sa. Jak rowniez czesc kobiet wybiera pozostanie w domu. Roznica jest taka, ze konsekwencje takiej decyzji ponosza tylko one i ich mezowie, bo nie ma mozliwosci blokowania etatu, pracodawca nie placi za nie zadnych skladek (po prostu takie kobiety musza sie zwolnic), panstwo rowniez - obowiazkowe ubezpieczenie zdrowotne musi wtedy oplacic maz z wlasnej kieszeni.
            A co do roznicy w pensji, to moj maz zarabia wielokrotnosc mojej, co nie przeszkadza mu zauwazac, ze moja praca, kariera i rozwoj (takze w dluzszej perspektywie) sa rownie istotne, dzieki czemu oboje pracujemy obecnie w zmniejszonym wymiarze czasu i razem zajmujemy sie dzieckiem, dotyczy to takze ew. zwolnien na nie! Zmiany trzeba zaczynac od siebie, a nie liczyc na to, ze "samo" sie zmieni i nagle pracodawcy zaczna chetnie zatrudniac kobiety, ktore - jak ty - w wiekszosci z gory zakladaja, ze L4 to wylacznie ich sprawa, a w ogole maz w domu tylko "pomaga".
            • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:19
              > Mieszkam w Szwajcarii i roznice w zarobkach miedzy kobietami a mezczyznami jak
              > najbardziej sa.

              Ok, tylko, że tam najniższa pełnoetatowa pensja kobieca pozwala na jako takie utrzymanie rodziny. Pomimo wysokich cen, ich stosunek do zarobków nie jest tak rujnujący jak Polsce.

              Zmiany trzeba zaczynac od siebie, a nie liczyc na to, ze "samo" sie zmieni i
              > nagle pracodawcy zaczna chetnie zatrudniac kobiety,

              Jak najbardziej, przydałoby się żeby pracodawca też zastanowił się nad tym, że to nie tylko kobiety mają chodzić na jasełka i zwolnienia chorobowe na dzieci. Jak już pisałam, pracodawczyni z wątku chętnie rozdawała zwolnienia na choroby i teatrzyki kobietom bo sama świadomie czy nieświadomie zakładała, że to jednak kobieta robi takie rzeczy. Potem dokładnie za swoje między innymi zachowanie karze kobiety, bo nie chce ich zatrudniać. Po raz kolejny zaznaczam, że nie usprawiedliwiam tych, które nadużywały zwolnień.

              kobiety, ktore - jak ty - w wiekszo
              > sci z gory zakladaja, ze L4 to wylacznie ich sprawa, a w ogole maz w domu tylko
              > "pomaga".

              Sorry ale nie zakładam, że L4 to wyłącznie moja sprawa ani, że mąż w domu tylko pomaga. Pomaganie to jest coś co bardzo często widzę dookoła, albo nawet i tego nie widzę.

              Chcę uzmysłowić, że kobieta, która najpierw rozdaje zwolnienia kobietom, potem ma pretensje bo dopiero po czasie zauważyła, że to działa na jej dużą niekorzyść. A teraz obraziła się na wszystkie kobiety, one ich zatrudniać nie będzie, choć wg niej samej to kobieta ma chodzić na zwolnienia. Za to będzie chętnie zatrudniała facetów, bo nie biorą urlopów macierzyńskich, nie biorą zwolnień chorobowych i nie zwalniają się na teatrzyki i są super. A wg mnie powinni robić to wszystko, wtedy te dni na zwolnienia rozłożyłyby się po równo między kobietami i mężczyznami i nie byłoby twierdzenia, że jedni są lepsi od drugich.
              • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:25
                Jedno pytanie, czemu nie założysz własnej firmy?
              • ashraf Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:25
                Z ta pensja to racji nie masz - niestety lub stety, bo utrzymanie dziecka to zadanie dla dwojga rodzicow. Poza tym jak sobie to wyobrazasz, zakladajac, ze koszt zlobka to kilkadziesiat procent jednej z pensji? Nie ma nic za darmo. I powiedz mi, prosze, w jaki sposob pracodawca ma wplyw na to kto bierze L4? Zwolnienie wystawia lekarz, pracodawca ponosi tylko konsekwencje tegoz.
                No i zdecyduj sie w koncu - twoj maz dzieli z toba solidarnie obowiazki i bedzie bral L4 na dziecko, czy pracuje 15 h na dobe i ma problem z wzieciem urlopu? Bo to sie jakby wyklucza.
                • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:36
                  I powi
                  > edz mi, prosze, w jaki sposob pracodawca ma wplyw na to kto bierze L4?

                  A dlaczego pracodawca zakłada, że kobiety są "be" bo biorą zwolnienia a faceci ok, bo zwolnień nie biorą? Ci faceci nie mają dzieci, czy to może właśnie ich żony opiekują się dziećmi w chorobie?

                  > No i zdecyduj sie w koncu - twoj maz dzieli z toba solidarnie obowiazki i bedzi
                  > e bral L4 na dziecko, czy pracuje 15 h na dobe i ma problem z wzieciem urlopu?

                  Mój partner dzieli ze mną solidarnie obowiązki kiedy tylko może, niestety pełnej symetrii w przypadku choroby dziecka raczej nie będzie i taką sytuację właśnie chciałam przedstawić. Tu raczej nie ma prostego i dobrego rozwiązania a całe zło skupia się na kobietach i właśnie to chciałam uświadomić.
                  • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:41
                    To co powinien zrobić właściciel? Nie przejmować się tym i harować za kilkoro?
                    • jagienka75 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:44
                      zwinąć interes i iść na etat, jak nie daje sobie rady.

                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > To co powinien zrobić właściciel? Nie przejmować się tym i harować za kilkoro?
                      • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:52
                        Ale wtedy i te panienki od małych dzieci straciłyby pracę i też byłby wrzask bo kto zatrudni matkę małego dziecka itp.
                        • jagienka75 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:53
                          no to trudno się mówi...
                          • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:59
                            A czemu te niezadowolone pracownice nie otworzą własnej DG?
                            • jagienka75 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:05
                              no chyba raczej wręcz odwrotnie...
                              ci niezadowoleni z pracy na etacie na ogół otwierają swoje DG i zawsze możesz je o to zapytaćsmile
                      • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:02
                        To nie pracodawca byl zly, tylko pracownicy nawalili.
                        Dlaczego ma zwinąć interes, skoro wystarczy poszukać pewniejszych pracownikow?
                        Pracodawca korzysta ze swojego prawa do zatrudniania kogo chce, a potem eksperci i ematki debatuja dlaczego jest tak zle.
                  • ashraf Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:47
                    Hmm, bo to one w ogromnej wiekszosci biora te zwolnienia??? Cos szwankuje z logika? Pracodawca, zgodnie z zasadami ekonomii, wybiera najbardziej efektywnego pracownika, w ktorego oplaca sie inwestowac. Motywowanie mezczyzn (czy kogokolwiek innego) do przejecia obowiazkow zwiazanych z dziecmi to nie jego biznes! Po prostu zatrudni pracownika bardziej pewnego = mezczyzne. Kobiety - na wlasne zyczenie - pogarszaja swoja sytuacje na rynku pracy. Twoj przyklad jest modelowy, bo po prostu mowisz "moj partner nie moze". Ale ty bedziesz mogla i twoj pracodawca musi to wziac na cialo. Gdybys, przed podjeciem decyzji o dziecku, sklonila partnera do zmiany pracy na mozliwa do pogodzenia z rodzina, konsekwencji nie musialaby ponosic twoja firma. O wychowaniu przez tatusia nieobecnego przez caly dzien nawet nie wspomne, bo to pewnie tez twoje zadanie, skoro on "nie moze". Rozumiem tez, ze gdybys np. zaszla w druga ciaze i musiala lezec, to dziecko poszloby na przechowanie do domu dziecka, bo pan "nie ma mozliwosci" zajac sie wlasnym potomstwem? Ty i inne najpierw same wkopujecie sie w beznadziejne sytuacje, a potem placzecie, ze pracy nie ma i ze trzeba siedziec 24 h na dobe z dzieckiem, a maz tylko w pracy i w pracy.
                    • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:13
                      Ty i inne najpierw same wkopujecie sie w beznadziejne sytu
                      > acje, a potem placzecie, ze pracy nie ma i ze trzeba siedziec 24 h na dobe z dz
                      > ieckiem, a maz tylko w pracy i w pracy.

                      No rzeczywiście, jak się okazało, że praca partnera wygląda jak wygląda to jest to wkopanie się na własne życzenie... I jeszcze nie zmienia ten mój partner tej pracy, choć praca przecież leży na chodniku, wystarczy tylko się schylić i podnieść smile

                      Chyba przez to mieszkanie notabene w jednym z najbogatszych krajów świata trochę się odrealniłaś.
                      • ashraf Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:17
                        Raczej trudno to inaczej nazwac. Dziecka jeszcze nie masz, decyzje mozna przesunac w czasie az beda warunki - nie tylko pieniadze, ale tez czas obojga rodzicow na wychowanie i opieke. Ale, jak rozumiem, to wszystko dla ciebie fanaberie, przeciez wystarczy, jak tatus sie z dzieckiem w weekend pobawi, rownoczesnie gotujac, sprzatajac i piorac (skoro, jak twierdzisz, dzielicie sie obowiazkami). Obawiam sie, ze czeka cie bolesne przebudzenie, kiedy dziecko pojawi sie na swiecie...
                        • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:43
                          Dziękuję za życzliwą zapewne troskętongue_out Ja takich obaw nie mam bo dalszej perspektywie planujemy przeprowadzkę i kupno lokum do życia, co wiąże się również ze zmianą pracy. Nie bój się, będziemy rozmawiali o swoich oczekiwaniach czy wyobrażeniach wink Przeprowadzimy się za jakiś czas i dopiero wtedy jak oboje znajdziemy w miarę porządne prace, co uwierz mi może potrwać dłużej niżbyśmy chcieli i dłużej niż ci się najwidoczniej wydaje. W tym czasie możemy zaliczyć wpadkę no i dziecko urodzi się takim nieodpowiedzialnym rodzicom i wtedy to raczej ja będę chodziła na zwolnienia. Jednak myślę, że wszystko pójdzie mniej lub bardziej tak jak to zaplanowaliśmy.

                          W międzyczasie brak problemów z zwolnieniami na dzieci nie przeszkadza mi tak po ludzku ROZUMIEĆ kobiet, które z powodu mniejszych zarobków od męża/niesprawiedliwego podziału obowiązków/niedyspozycyjności męża muszą brać te zwolnienia. Podkreślam po raz już nie wiem który, że nie usprawiedliwiam kobiet, które tych zwolnień nadużywają. Tymczasem, pani szefowa z wątku obok nie zamierza już zatrudniać żadnych kobiet, ani tych nieuczciwych ani tych uczciwych. Nie widzisz, że coś tu jest nie tak i winy nie ponoszą tylko kobiety?
                          • ashraf Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:54
                            Mniejsze zarobki to konsekwencja gorszej pozycji na rynku pracy zwiazanej z taka a nie inna postawa pan. Niesprawiedliwy podzial obowiazkow to problem, ktory powinno sie rozwiazac przed slubem/decyzja o dziecku. Niedyspozycyjnosc meza wykluczajaca aktywny udzial w zyciu rodziny i wspolodpowiedzialnosc za dziecko (w tym zwolnienia) powinna byc podstawa do powstrzymania decyzji o rozmnazaniu. Zaden z tych powodow nie powinien za to obchodzic pracodawcy, bo to firma, a nie caritas. Mialabys wlasna firme, zrozumialabys, ze nie masz obowiazku ponosic kosztow (=wspolutrzymywac) personalnych decyzji ludzi, ktorzy nie maja warunkow do wychowywania dzieci.
                          • nenia1 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:02
                            haneke_29 napisał(a):

                            > W międzyczasie brak problemów z zwolnieniami na dzieci nie przeszkadza mi tak p
                            > o ludzku ROZUMIEĆ kobiet, które z powodu mniejszych zarobków od męża/niesprawie
                            > dliwego podziału obowiązków/niedyspozycyjności męża muszą brać te zwolnienia.

                            Czyli rozumiesz kobiety które idą na L-4 z powodów ekonomicznych, ale pracodawców, którzy nie chcą zatrudniać kobiet z powodów ekonomicznych już nie rozumiesz?

                            Podział obowiązków rodzice ustalają sobie między sobą, jeśli jest niesprawiedliwy dla którejś ze stron, strony powinny to ustalać między sobą, czy też twoim zdaniem pracodawca powinien wręczać prócz regulaminu pracy w zakładzie pracy regulamin pracy w domu i przy dziecku?
                            • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:20
                              > Czyli rozumiesz kobiety które idą na L-4 z powodów ekonomicznych, ale pr
                              > acodawców, którzy nie chcą zatrudniać kobiet z powodów ekonomicznych już
                              > nie rozumiesz?

                              Pracodawcy mają dopiero wtedy poważny problem, kiedy do kobiet naprawdę potrzebujących zwolnień dołączają te kobiety które zwolnień nadużywają. Bo takie też są i ja ich, powtarzam po raz setny, nie usprawiedliwiam.
                          • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:05
                            A ile jeszcze razy probowalabys?
                            Pracodawca dba o swoją rodzine, co sie dzieje w rodzinach pracownikow to juz ich sprawa. Przecież nie bedzie nikogo instruowac jak zorganizować sobie zycie, bo jest pracodawca, a nie wychowawca.
                      • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:28
                        Byc moze w Waszym przypadku to nie jest odpowiedni moment dziecko i trzeba poczekać aż partner zmieni prace.
                        A moze w firmie nie jestes osoba niezastąpiona, a koszty utrzymania Cie na stanowisku pomimo czestych zwolnien beda do zaakceptowania przez pracodawcę?
                        Dorosli jesteście, wiec musicie podjąć najlepsza dla Was decyzje, uwzględniając rożne scenariusze (także ten, ze firmy sa od zarabiania, a nie od posiadania pracownikow, no chyba, ze pracujesz w budżetówce czy innym tworze nie kierującym sie rachunkiem ekonomicznym)
              • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:57
                Pracodawca nie jest od planowania Twojego życia rodzinnego!
                Ty mu zadajesz pytanie, czy mozesz wyjść wczesniej, bo chcesz isc do przedszkola, a on Ci odpowiada, tak lub nie. Nie pyta sie czy na poprzednim przedstawieniu byłaś ty czy mąż. Jak przysyłasz zwolnienie na dziecko, to nie poucza Cie, ze teraz kolej Twojego męża. To sa Wasze sprawy.
                Ona nie karze kobiet, tylko podejmuje korzystna dla swojej firmy i własnej rodziny decyzje.
                Jesli bedzie chciała współpracować z kobieta, da jej zlecenie i tyle.

                Zarobki Szwajcarów sa wysokie, bo to bogaty kraj, a my nie mieszkamy w bogatym kraju.
                Bogaci moga sobie pozwolić na wiecejsmile
              • falka_85 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:32
                haneke_29 tak czytam twoje posty i zastanawiam się czy ty czasami nie płodzisz tych, no cóż, pozbawionych logiki wywodów, bo zwyczajnie wiesz, że twój partner będzie miał w odwłoku opiekę nad dzieckiem, jeśli takie się pojawi? I wiesz również, że twoje próby dyskusji spalą na panewce, bo jakich argumentów byś nie użyła, to on i tak zrobi po swojemu nie oglądając się ani na ciebie, ani na dziecko. A ty nie masz dość stanowczości by zrealizować chociaż raz na jakiś czas punkt trzeci? Tak więc szukasz wszelkich możliwych "odgórnych sił sprawczych" np. własnego pracodawcy, który powinien się zainteresować, czemu to kobiety idą na teatrzyk, a nie ich mężowie. A jakoś nie zastanawia cię, czemu to mężowie tych zwalniających się kobiet nie zastanawiają się nad własnymi żonami i dziećmi.
                Widzisz, podobnie jak ty, też jeszcze nie mam dzieci, też nie możemy liczyć na pomoc rodziny, no może mój mąż nie pracuje tak długo tylko zwyczajne 8h dziennie, też mamy obawy i rozkminkę jak pogodzić urodzenie i wychowanie dziecka z pracą zawodową (a z pracy z różnych względów nie chciałabym rezygnować, mąż też nie) ale pomysł, że to wszystko to problem mojego szefa, że to on powinien mi w razie czego "ustawić męża do pionu" jest dla mnie strasznie absurdalny.
                • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:47
                  > haneke_29 tak czytam twoje posty i zastanawiam się czy ty czasami nie płodzisz
                  > tych, no cóż, pozbawionych logiki wywodów, bo zwyczajnie wiesz, że twój partner
                  > będzie miał w odwłoku opiekę nad dzieckiem, jeśli takie się pojawi? I wiesz ró
                  > wnież, że twoje próby dyskusji spalą na panewce, bo jakich argumentów byś nie u
                  > żyła, to on i tak zrobi po swojemu nie oglądając się ani na ciebie, ani na dzie
                  > cko. A ty nie masz dość stanowczości by zrealizować chociaż raz na jakiś czas p
                  > unkt trzeci?

                  Spoko, dzięki za troskę, myślę, że raczej sobie poradzę, oczywiście na pewno nie wtedy jak mój partner będzie miał zawsze taką pracę. Nie przeszkadza mi to jednak widzieć, że dookoła opieka nad chorym dzieckiem jednak jest zrzucana na kobiety. Oczekuje się, że one ją przejmą, tylko potem to się na nich mści, a ematki temu przyklaskują. Chore.
                  • ashraf Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:50
                    Kto oczekuje? Tesciowa, sasiadka, ksiadz proboszcz? To sprawa miedzy toba a mezem.
                    • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:21
                      Np prawcodawczyni z wątku obok, rozdawała zwolnienia, bo wiadomo matka musi.
                      • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:34
                        Koleżanka nie rozdawala zwolnień, zwolnienie wystawia lekarz, a pracodawca musi je uwzględnić.
                        Nie w każdej firmie trzeba siedzieć od 8-16, jesli do wykonania sa zadania, a pracodawcy jest mniej wiecej wszystko czy wykonasz je od 9-17, czy jednego dnia wyjdziesz godzinę wczesniej, a innego zostaniesz dłużej, to jesli przychodzisz i mowisz, ze dzis wychodzisz wczesniej, bo w szkole zebranie, to wrednoscia byłby sprzeciw, bo przecież tatuś moze isc (Wasz podział obowiązków to Wasza sprawa!)
                  • nanuk24 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 16:45
                    Nie przeszkadza mi to je
                    > dnak widzieć, że dookoła opieka nad chorym dzieckiem jednak jest zrzucana na ko
                    > biety. Oczekuje się, że one ją przejmą, tylko potem to się na nich mści, a emat
                    > ki temu przyklaskują. Chore.

                    Dobrze sie czujesz? Przeciez to Ty juz w pierwszym poscie podkreslilas, ze Ty bedziesz musiala brac zwolnienia, bo maz nie moze, co jest nieprawda. Wiec o co Ci chodzi.
      • quelquechose Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:29
        Dla mnie jedyna opcja jest dzielenie sie zwolnieniami na dziecko - i tak robie wraz z moim partnerem - mniej wiecej raz ja, raz on - zalezy komu bardziej pasuje w tej chwili. Ponadto ja wzielam wychowawczy na miesiac rok temu, w tym roku on planuje - widac da sie. Dodam, ze mieszkamy w Belgii i ja moge wziac max 6 dni chorobowych na dziecko, a moj partner 10 (przy czym mi za takie dni placa, a jemu nie). Ale dziecko jest nasze wspolne i do glowy by mi nie przyszlo robic inaczej. Mysle, ze jemu tez nie wink

        Poczatki byly trudne, bo corka duzo chorowala i niezle musielismy sie namanewrowac, zeby dac rade - na szczscie dla nas co roku jest lepiej i choroby dziecka zdarzaja sie bardzo rzadko - trzymam kciuki, ze tak pozostanie. Dodam, ze nie mam zadnej babci na pooredziu i musimy radzic sobie sami.
    • aagnes Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 09:56
      Isc do pracy i brac L4 w razie potrzeby nie ogladajac sie na nikogo.

      aha i : "mój partner wyjeżdża z domu o 6 rano i przyjeżdża o 21, pięć dni w tygodniu, ma trudności z wzięciem normalnego urlopu, o jakichś chorobowych na dzieci nie wspominając."
      przy takim trybie zycia chlopak sie wykonczy raz dwa
      • kietka Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:09
        to musi mu sia bardzo opłacac taka praca, skoro 15h go nie ma w domu i trzyma sie tej pracy.

        kolejny umeczony mis i niezadowolona zonka, ktora nikt nie chce na etacik, bo z gory zakłada, ze to ona bedzie brała zwolnienia.

        jest wolny rynek, nikt nie zabroni misiowi opowiadac, ze nikt mu snie da urlopu, tak samo, jak nikt nie jest w stanie zmusic pracodaawcy do zatrudnienia ciebie.
        doroslosc=wybory=konsekwencje...
        • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:15
          > kolejny umeczony mis i niezadowolona zonka, ktora nikt nie chce na etacik, bo z
          > gory zakłada, ze to ona bedzie brała zwolnienia.

          Mam etacik trollu.
          • kietka Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:18
            w takim razie wspolczuje twojemu pracodawcy po twoim rozmnozeniu, bedzie miał problem, no chyba, ze to nierynkowa posada.
            poza tym radze sprawdzic, czy faktycznie ciezko z tym wolnym u meza i z tymi godzinami pracy smile
            • naturella Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 10:54
              No więc u nas było tak, że po wychowawczym zaczęłam nową pracę. Dzieci chorowały na potęgę, bo starsze poszło do przedszkola i wyglądało to tak, że tydzień w przedszkolu, tydzień w domu. Ja nie mogłam brać zwolnień, bo zależało mi na tej pracy, poza tym wiedziałam, że były wątpliwości, czy zatrudniać mamę dwójki małych dzieci, prosto po wychowawczym (sama bym takie miała), więc chciałam sprostać oczekiwaniom. Mieliśmy nianię, ale przychodziła do nas ze swoim dzieckiem (nie było nas wtedy stać na inną), nie mieliśmy babć do pomocy. Niania nie dawała rady, bo jej dziecko się zarażało od mojego, młodsze od starszego, w efekcie była trójka chorych dzieci - mąż brał zwolnienia, urlopy, cuda na kiju. Po pół roku mąż dostał wypowiedzenie.
              • kietka Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:17
                no widzisz, kazdy kij ma dwa konce, oprocz procy.
                podejrzewam, ze jabyscie sie dzielili po rowno, to moze zadne z was pracy by nie straciło.
                • joanna_poz Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:48
                  > no widzisz, kazdy kij ma dwa konce, oprocz procy.
                  > podejrzewam, ze jabyscie sie dzielili po rowno, to moze zadne z was pracy by ni
                  > e straciło.

                  rownie dobrze mozna podejrzewać, ze straciliby obydwoje - skoro te dzieci chorowały na potęgę
                  • gazeta_mi_placi Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 11:53
                    Wtedy mogliby razem (lub jedno z nich) założyć własną firmę i pracować u siebie.
                    • joanna_poz Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:01
                      najpierw to trzeba miec pomysł na zarabianie kasy, a dopiero potem mozna się brać za zakładanie firmy.
                      • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:05
                        No przecież dla trollowej gazety to bułka z masłem smile
                      • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:06
                        Pracodawcy rozwiązują to korzystając z umów zleceń i kazdy pracownik dziala sobie jak firma, ile zrobi tyle zarobi. Tylko wtedy pracownicy płaczą, ze tez jest zle, bo kto im zapłaci za zwolnienie i urlop.
                  • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:11
                    Całkiem prawdopodobne, ze obydwoje straciliby prace, bo obydwoje przestaliby byc dla pracodawcy źródłem przychodu, a staliby sie źródłem generowania kosztów i kłopotów.
                    • naturella Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:26
                      Na szczęście później się ułożyło, bo mąż znalazł inną pracę, ja awansowałam i stać nas było na wynajęcie niani, która zostawała w razie chorób z dwójką dzieci - braliśmy tylko pojedyncze dni urlopu na początku choroby, jeśli wyglądała poważnie, żeby pojechać do lekarza z dzieckiem itp. Ale tak czy siak nas to finansowo wykańczało, więc po dwóch latach takiej mordęgi sprzedaliśmy mieszkanie i wyprowadziliśmy się blisko teściów. A teraz dzieci mają 6 i 8 lat, nie chorują prawie wcale, w razie czego zostaje z młodszym niania.

                      Wniosek mam jeden - nie ma idealnego rozwiązania, trzeba to po prostu przetrwać, kiedyś choroby się skończą. Rozumiem zarówno pracodawcę - bo te 60 dni opieki na dziecko plus urlop generują tyle nieobecności, że pracownika nie ma przez 1/4 roku w pracy, i pracownika - bo nie każdego stać na nianię itp.
                      • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 12:55
                        > Wniosek mam jeden - nie ma idealnego rozwiązania, trzeba to po prostu przetrwać
                        > , kiedyś choroby się skończą.

                        Dokładnie. Szkoda, tylko, że to wszystko odbija się na kobietach i jak widać przy aplauzie ematek...
    • cherry.coke Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:04
      > 1) zostawić dziecko samo w domu i iść do pracy
      > 2) wysłać chore dziecko do szkoły/przedszkola
      > 3) oznajmić partnerowi, że ma zostać z dzieckiem bo ja idę do pracy i nikt ani
      > nic mnie nie obchodzi
      > 4) być trochę mądrzejszą i starać się by dziecko nigdy nie zachorowało, przecie
      > ż wiadomo, że dzieci chorują tylko nieogarniętym i głupim matkom
      > 5) nie decydować się na dzieci
      > 6) nie pracować

      7) Zrozumiec, ze dziecko jest wspolna sprawa i zanim partner nie znajdzie normalnej pracy nie rozmnazac sie.
      Praca musi nie tylko umozliwiac podzial obowiazkow, ale i zwyczajne bycie z dzieckiem. Po co dziecku nieobecny ojciec i zarobiona matka ochotniczka do kieratu?
      • joanna_poz Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:15
        Praca musi nie tylko umozliwiac podzial obowiazkow, ale i zwyczajne bycie z dzi
        > eckiem. Po co dziecku nieobecny ojciec i zarobiona matka ochotniczka do kieratu

        praca tez musi dawac sensowną kasę.
        oczywiscie ideałem byłoby pracowac 8 godz. dziennie, bez nadgodzin, wyjazdów i jeszcze z arabiać 2 srednie krajowe, ale mało kto tak trafia..
        • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:31
          Tylko, że koleżanka mieszka w Szwajcarii i ma problem ze zrozumieniem polskich realiów.
          • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:32
            A, sorry to nie ta koleżanka mieszka w Szwajcarii big_grin
            • joanna_poz Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:35
              ta mieszka zdaje sie w UK.
              • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:39
                No to wiadomo skąd taka wypowiedź smile
                • cherry.coke Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:47
                  Mieszkam w Irlandii... I dalej uwazam, ze decyzja o dziecku, kiedy ojciec musi zasuwac 15h na dobe, zeby bylo was na cokolwiek stac (bo po co inaczej zasuwa), jest postawiona na glowie. Nie tylko z przyczyn finansowych.

                  Jak chcesz stworzyc taka rodzine, w ktorej ojca de facto nie ma, a matka leci na etacie, ogarnia caly dom i wychowuje za oboje, to niech chociaz on zarabia tyle, zeby was bylo stac na opiekunke.
                  • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:49
                    No wyobraź sobie, że byłoby stać. A co jakby nie było?
                    • cherry.coke Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:55
                      haneke_29 napisał(a):

                      > No wyobraź sobie, że byłoby stać. A co jakby nie było?

                      No to super, to gdzie problem.

                      A jakby nie bylo, to stworzylibyscie rodzine z nieobecnym ojcem-zombie i zaorana matka, ktorzy wlasny brak planowania przekladaja na udupianie jej w pracy (i innych kobiet przy okazji). Bo powyzsze to naprawde nie jest problem pracodawcy.
      • haneke_29 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:33
        Naprawdę nie widzisz, że jest sporo takich rodzin? Rozumiem, że tam rodzice nie powinni decydować się na dzieci???
        • mamma_2012 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:38
          Decydować sie moga, tylko z uwzględnieniem konsekwencji i biorąc odpowiedzialność za swoje decyzje.
        • ashraf Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:40
          Calkiem powaznie - tak, nie powinni, bo robia w ten sposob dzieciom krzywde i pozbawiaja je ojca i jego obecnosci w zyciu. Trzeba zrobic wszystko, zeby zmienic taka chora sytuacje, w ostatecznosci mozna sie tez przeprowadzic.
          • aniorek Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 14:24
            ashraf napisała:

            > Calkiem powaznie - tak, nie powinni, bo robia w ten sposob dzieciom krzywde i p
            > ozbawiaja je ojca i jego obecnosci w zyciu.

            To raz, a dwa - przeludnienie na swiecie jest ogromnym problemem i jesli kogos nie stac na zapewnienie dziecku normalnych warunkow do zycia (i obecnosci w jego zyciu obojga rodzicow), to lepiej na to dziecko sie nie decydowac.
    • feleedia Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 13:09
      Weź ślub
    • wielkanocnaniespodzianka to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 13:58
      parę m-cy temu czytałam art. (może nawet na gazecie), w którym wypowiadali się: Anglik - szef jednej z korporacji w W-wie oraz Francuz-także szef jakiegoś działu czegoś tam w jednej z siedzib w Polsce.
      Obaj panowie opowiadali, jak to tuż po zatrudnieniu na stałe dziewczyny - Polki zachodziły, a po góra 2 tyg. szły na zwolnienia lek, przeważnie do końca ciąży.
      Jedna taka ciekawostka: W Anglii, Francji, Niemczech, w ogóle na Zachodzie jakoś ciąża nie przeszkadza pracować ( nie mówię tu o nadgodzinach czy pracy fizycznej!). Kobiety w ciąży odchodzą tydzień lub dwa przed porodem.
      Tylko Polki jakieś takie szczególnie wrażliwe i ciążę znoszą najtrudniej w Europie....
      • haneke_29 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 14:03
        Co do ciąży to tu chyba najczęściej dochodzi do nadużyć. Zwolnienie na chore dziecko, które w rzeczywistości jest zdrowe jest raczej dużo trudniej załatwić niż zwolnienie na okres ciąży. Nawet jeśli nic tej ciąży nie dolega.
        • mamma_2012 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 14:12
          Co ty? Zwolnienie na dziecko chyba załatwić prościej niż ciazowe, a juz przy dwójce czy trójce to zupelny pikuswink
      • aniorek Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 14:29
        wielkanocnaniespodzianka napisała:

        > Jedna taka ciekawostka: W Anglii, Francji, Niemczech, w ogóle na Zachodzie jako
        > ś ciąża nie przeszkadza pracować ( nie mówię tu o nadgodzinach czy pracy fizycz
        > nej!). Kobiety w ciąży odchodzą tydzień lub dwa przed porodem.
        > Tylko Polki jakieś takie szczególnie wrażliwe i ciążę znoszą najtrudniej w Euro
        > pie....

        W Finlandii zwolnienia lekarskie w trakcie ciazy jest ogromna rzadkoscia, kazda ze znanych mi Finek pracowala do konca - na macierzynski idzie sie przymusowo 30 dni roboczych przed planowanym porodem. Ciekawe, czy to przypadek, ze akurat wszystkie te moje znajome pracowaly do konca, czy raczej problemem sa naduzycia w PL.
        • nenia1 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 14:42
          aniorek napisała:

          > W Finlandii zwolnienia lekarskie w trakcie ciazy jest ogromna rzadkoscia, kazda
          > ze znanych mi Finek pracowala do konca - na macierzynski idzie sie przymusowo
          > 30 dni roboczych przed planowanym porodem. Ciekawe, czy to przypadek, ze akurat
          > wszystkie te moje znajome pracowaly do konca, czy raczej problemem sa naduzyci
          > a w PL.

          Nie wszystkie niepotrzebne zwolnienia wynikają z chęci wyłudzenia, większość wynika z pewnej mentalności, która się rozlewa na coraz większy ogół społeczeństwa. Rodzicielstwo w Polsce jest w dużej mierze histeryczno-martyrologiczne, trzeba się nieustannie martwić i poświęcać. Stąd już od poczęcia pojawia się przeświadczenie u ciężarnych, że lepiej wziąć L-4 "na wszelki wypadek" (histeria) i żeby "sobie odpocząć" (po potem już tylko poświęcenie) tym bardziej że płacą za nie identycznie jak gdy się chodzi do pracy bo 100% (już samo to demoralizuje) a u lekarzy również pojawia się przeświadczenie, że lepiej dać L-4 "na wszelki wypadek" bo zresztą i tak, jak ja nie dam, to bez problemu da kolega w gabinecie obok, listę z nazwiskami "dających" lekarzy bez problemu znajdziesz na większości "ciążowych" forum ("do tego chama co nie daje L-4 już więcej nie idź").
        • kura17 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 14:42
          Aniorek, naprawde jest przymus, zeby isc na maciezynki 30 dni przed data porodu?
          co ja sie nawalczylam w niemczech, zeby nie isc wink
          zostalam nawet "oskarzona" przez kolezanki o zaprzepaszczenie last walki feministek o ten urlop przed porodem...
          ... a ja po prostu czulam sie fantastycznie, nie mialam nic do roboty w domu i chcialam skonczyc swietny projekt zaczety wczesniej... a szefowie oznajmili, ze jak ten urlop wezme, to nie mam prawa pojawiac sie w pracy i oni nawet moje biurko i komputer dla kogos innego przeznaczyli wink
          • aniorek Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 16.01.14, 15:53
            kura17 napisała:

            > Aniorek, naprawde jest przymus, zeby isc na maciezynki 30 dni przed data porodu
            > ?
            > co ja sie nawalczylam w niemczech, zeby nie isc wink

            Tak, trzeba zniknac z pracy w sumie na 4 miesiace (100% platny urlop). Nastepne miesiace urlopu nadal sa platne ale juz nie w 100% i tym okresem mozna sie podzielic z tatusiem.
      • kura17 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 14:35
        > Jedna taka ciekawostka: W Anglii, Francji, Niemczech, w ogóle na Zachodzie jako
        > ś ciąża nie przeszkadza pracować ( nie mówię tu o nadgodzinach czy pracy fizycz
        > nej!). Kobiety w ciąży odchodzą tydzień lub dwa przed porodem.

        nie do konca tak jest.
        miszkam w niemczech i tutaj 2 razy bylam w ciazy.
        owszem, nie mialam ani jednego zwolnienia lekarskiego w zadnej ciazy. nie potrzebowalam, czulam sie dobrze, lekarz tez nigdy nie zapytal czy nawet nie zasugerowal. nawet jakby zasugerowal, to bym odmowila, bo zanudzilabym sie siedzac w domu wink

        ALE w niemczech (i na pewno w belgii tez) jest mozliwy urlop PRZED porodem. w niemczech jest to 6 tygodni przed "planowana" data porodu. do tego urlopu ma prawo kazda kobieta, bez wzgledu na stan zdrowia. i bardzo, bardzo wiele kobiet z tego korzysta. mozna tez wtedy pracowac na czesc etatu, albo wziac dowolna czesc tego urlopu. ten urlop jest platny 100%. tak naprawde to problemem jest (w niemczech) NIE skorzystanie z tego urlopu wink a przynajmniej u mnie w pracy bylo, nikt mnie nawet na poczatku nie poinformowal, ze MOGE, ale powiedziano mi, ze MUSZE wciaz 6 tygodni zwolnienia.

        z kolejnej znow strony - wiekszosc pracodawcow dba o warunki pracy kobiet w ciazy, jest caly szereg przepisow, ktore musza byc spelnione (korzystne dla ciezarnych). ja na przyklad musialam podpisac papierek, ze zgadzam sie, zeby SOFA, ktora mial obowiazek zapewnic mi pracodawca do odpoczynku w czasie pracy, znajdowala sie w piwnicy, w nieuzywanym skladziku (czystym i zadbanym), a nie w normalnych pomieszczeniach pracy...

        z jednej strony jest brak zwolnien "na ciaze", ale z drugiej strony ciezarne sa traktowane dobrze i z szacunkiem.
        • nenia1 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 14:46
          kura17 napisała:

          > ALE w niemczech (i na pewno w belgii tez) jest mozliwy urlop PRZED porodem. w n
          > iemczech jest to 6 tygodni przed "planowana" data porodu. do tego urlopu ma pra
          > wo kazda kobieta, bez wzgledu na stan zdrowia.

          No to tak jak w Polsce.
          • kura17 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 14:56
            > No to tak jak w Polsce.

            a to nie wiedzialam, przepraszam.
            bardzo czesto slysze/czytam "pracowala do porodu", wiec zrobilam bledne zalozenie (w sumie bez powodu, mea culpa).
            czy w polsce kobiety korzystaja z tego urlopu?
            bo tutaj tak.
            w belgii mniej, jak slyszalam, bo tam jest mozliwosc przelozenia wiekszej czesci tego urlopu na PO porodzie wink w niemczech sie nie da. natomiast jesli porod sie opoznia, do ten urlop przedluzany jest automatycznie i nie jest odliczany od maciezynskiego.
            • nenia1 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 15:03
              Osobiście nie spotkałam się, żeby któraś korzystała, choć na pewno takie przypadki są.
              Myślę jednak, że dość rzadko, bo zazwyczaj słyszę, że "szkoda brać urlop przed porodem" tym bardziej, że z płatnym w 100% L-4 nie ma problemów.
            • joanna_poz Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 15:03
              > czy w polsce kobiety korzystaja z tego urlopu?

              nie korzystają, bo to co się wykorzysta przed porodem, pomniejsza pule do wykorzystania po porodzie.
              • kura17 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 15:21
                > nie korzystają, bo to co się wykorzysta przed porodem, pomniejsza pule do wykorzystania po
                > porodzie.

                aaa... no to jest glowna roznica!
                w niemczech te 6 tygodni to jest dodatkowy urlop, niezalezny w ogole od czasu trwania urlopu po porodzie.
                • nenia1 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 15:26
                  No tak kura, tylko porównaj sobie jeszcze wymiar urlopu macierzyńskiego w Niemczech i w Polsce.
                  • kura17 Re: to jeszcze o zwolnieniach lek. w ciąży 15.01.14, 15:54
                    > No tak kura, tylko porównaj sobie jeszcze wymiar urlopu macierzyńskiego w Niemczech i w
                    > Polsce.

                    ja tylko porownuje, nie oceniam wink
                    w niemczech jest obowiazkowe 8 tygodni macierzynskiego platnego 100%.
                    potem jest mozliwosc wziecia "wychowawczego" (nie wiem, jak to sie dokladnie nazywa), ktory jest platny 67% pensji z ostatniego roku (czyli calkiem niezle).
                    jesli urlopy te sa brane przez jednego rodzica (czyli matke wink), to przysluguje razem 12 miesiecy (8 tyg. platne 100% i reszta 67%), jesli oboje rodzice biora te urlopy, to wydluza sie ten mniej platny do 14 miesiecy (jeden rodzic nie moze wziac wiecej, niz 12 miesiecy).
    • madzioreck Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 14:01
      Ja Ci tu zrobię małą kompilację: poczytasz internety i już wiesz, że: jeśli nie zdecydujesz się na dzieci, to jesteś wygodnicką egoistką co nie zna życia i bawi się w dom, zamiast rodzić dzieci ku chwale ojczyzny, nowych podatników dla wyrabiania PKB, sra-ta-ta. Jeśli powiesz, że Cię nie stać, nie masz warunków - to usłyszysz, że to wykręty dla własnego egoizmu, i jak się chce, to się da.
      Jak już się zdecydujesz urodzić, to jesteś nieodpowiedzialna, bo nie powinnaś się decydować, i to tylko wasz problem, to wasze dziecko/dzieci, wszyscy mają gdzieś, jak sobie poradzisz. Jeśli nie masz (i chłop też) roboty, która pozwala na pracowanie z domu i nie więcej niż 8 godzin dziennie i przynosi kasę pozwalającą na zatrudnienie opiekunki - toś ostatni nieudacznik. A chłop na pewno się wypnie, bo skoro nie chce zmienić pracy na równie zajebistą tylko w połowie wymiaru (która, jak wiadomo, tylko leży na ulicy i czeka aż się ktoś po nią schyli, jak zauważyłaś), no to w ogóle - sama jesteś sobie winna. Przecież w Polsce roboty w pip, pracodawcy się bija i licytują, kto zapłaci więcej.
      Na ematce same wąskie specjalistki, każda ma dom i bidet i zajebiste zarobki, średnia krajowa to na waciki, a za najniższą to ematka nawet jednego oka rano nie otworzy. Żadnej dzieci nie chorują, bo ematka umie zadbać o odporność, a nawet jeśli chorują, to jak wyżej - wszystko się da - bez zwolnień/urlopów, babci i niani, wszystko się da, zaopiekować chore dziecko też.
      Jednego możesz być pewna, cokolwiek zdecydujesz, jesteś w czarnej dupie wink Czego jak czego, ale oderwania od rzeczywistości to w internetach nie brakuje.
      • haneke_29 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 14:06
        big_grinbig_grinbig_grin You've made my daybig_grin
        • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 14:17
          Polecam się wink
      • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 14:28
        madzioreck napisała:

        > Jednego możesz być pewna, cokolwiek zdecydujesz, jesteś w czarnej dupie wink Czeg
        > o jak czego, ale oderwania od rzeczywistości to w internetach nie brakuje.

        Matko jedyna ale czemu wy się przejmujecie opiniami ludzi z internetu?
        Jak już tak czytasz internet to powinnaś wiedzieć, że całkiem sporo ludzi pisze
        żeby hejtować więc jaki sens ma przejmowanie się ich krytyką?
        I tak, nie ma ideałów, nie da się wszystkich zadowolić, zawsze się znajdzie ktoś kto obojętnie co nie zrobisz będzie to krytykował, dlatego TY masz być pewna swoich decyzji i TY masz je podejmować, a nie żalić się jak mała dziewczynka, że ludzie cię nie chwalą.
        Oczywiście obarczanie odpowiedzialnością za swoje życie INNYCH jest bardzo wygodne, bo zdejmuje tą odpowiedzialność z ciebie, wtedy zawsze są winny INNI, a ty jesteś bezradnym dzieckiem, którym się system, państwo, mąż, pracodawca powinni opiekować.
        Sorry, ale jesteście dorosłe, czas na działania, a nie na wymagania stawiane na zasadzie "mamo daj".
        • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 14:36
          Tu nie chodzi o przejmowanie się opiniami ludzi z internetu tylko o to, jak wygląda rzeczywistość matki nie ematki-wąskiej specjalistki.

          > Oczywiście obarczanie odpowiedzialnością za swoje życie INNYCH jest bardzo wygo
          > dne, bo zdejmuje tą odpowiedzialność z ciebie, wtedy zawsze są winny INNI, a t
          > y jesteś bezradnym dzieckiem, którym się system, państwo, mąż, pracodawca powin
          > ni opiekować.
          > Sorry, ale jesteście dorosłe, czas na działania, a nie na wymagania stawiane na
          > zasadzie "mamo daj".

          Poproszę o te przykłady działania. Tylko nie takie oderwane od reala, jeśli można.
          • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 14:48
            Niech sobie pani ustali z mężem równy podział obowiązków, nie będzie się musiała się martwić, że tylko ona chodzi na L-4.
            • jagienka75 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 14:56
              nenia1 napisała:

              > Niech sobie pani ustali z mężem równy podział obowiązków, nie będzie się musiał
              > a się martwić, że tylko ona chodzi na L-4.


              no może i ustali, tylko jak myślisz, co na to powie pracodawca jej męża, który liczy na jego pełną dyzpozycyjnośćbig_grin
              "ustalenia" sobie a życie sobie.
              • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:01
                jagienka75 napisała:

                > no może i ustali, tylko jak myślisz, co na to powie pracodawca jej męża, który
                > liczy na jego pełną dyzpozycyjnośćbig_grin
                > "ustalenia" sobie a życie sobie.

                No ale jak czlowiek, ktory jest "w pelni dyspozycyjny" od 6 do 21 ma byc rodzicem? W tygodniu w domu nie bywa, w weekendy odsypia i wraca do stanu uzywalnosci. Jakby potencjalna matka cos takiego napisala o sobie, to zostalaby pozarta zywcem... a ojciec jest widocznie w rodzinie jeno bankomatem.
                • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:05
                  Nawet, jeśli ma być w pełni dyspozycyjny tylko w ramach etatu 8 godzin, to i tak już widzę ten zachwyt szefa, który przecież po to zatrudnił chłopa zamiast baby, coby mu pracownik na zwolnienia na dzieci nie brykał. Bo przecież to ponoć całkiem zrozumiała praktyka...
                  • ashraf Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:08
                    Gdyby tego zwolnienia nie wzial tylko pan x, ale tez y i z, to dla pracodawcy przestaloby miec znaczenie, czy zatrudniaja kobiete, czy mezczyzne. Ale jak zwykle "ja nie zaczne, bo..." i kolo sie zamyka.
                    • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:16
                      No, to chyba wszyscy Polacy w wieku produkcyjnym musieliby się umówić, że to już od dziś, bo obawiam się, że dla pojedynczych wyrywnych mogłoby się to skończyć wylotem z roboty, jeśli nie są tak niezawodni jak się spodziewał po chłopie zatrudniający ich. Szczególnie, że bezrobocie spore (na Twoje miejsce jest 20 chętnych co wezmą robotę z pocałowaniem ręki), no ale nie na ematce, wiadomo.
                      Dobrze, że wspomniałaś o błędnym kole, bo inaczej pomyślałabym, że to tylko wina tych głupich kobiet.
                      • ashraf Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:03
                        Wiesz co, zalamuje mnie taki sposob myslenia. Gdyby wszyscy tak robili, to dalej zylibysmy w sredniowieczu. Tymczasem zmiany ekonomiczno-spoleczne wychodza najlepiej, jesli sa zainicjowane oddolnie (w tym wypadku zreszta inaczej sie nie da). Oczywiscie, ze musialoby to zrobic wiecej facetow, ale podobno ematki poslubily inteligentnych i postepowych facetow, ktorzy maja tez kolegow z pracy, braci, przyjaciol... i tak, juz widze jak wszystkich jak jeden maz zwalniaja uncertain Jak mozna miec tak w d...e to, w jakich warunkach przyjdzie pracowac wlasnym corkom.
                        • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:12
                          A co napisałam wyżej?
                          Widziałas kiedyś, żeby jeden strajkujący coś wywalczył? Czy raczej musieli się zebrać wszyscy, a przynajmniej znaczna grupa? Przeczytałaś w ogóle, co napisałam?
                          • ashraf Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:17
                            No to zacznijcie zbierac te grupe, a nie jeczcie, ze nikt was nie chce zatrudniac. Odwrotnie sie nie da.
                            • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:26
                              ashraf napisała:

                              > No to zacznijcie zbierac te grupe, a nie jeczcie, ze nikt was nie chce zatrudni
                              > ac. Odwrotnie sie nie da.

                              Ale prościej jest jęczeć, nic nie zmieniać, malować czarne wizje, wyśmiewać inne myślące inaczej bo "one życia nie znają". Tak jest po prostu znacznie, znacznie łatwiej. Wystarczy usiąść na krześle przed kompem i napieprzać w klawiaturę jacy to pracodawcy niedobrzy, państwo niedobre, teściowe niedobre, e-matka niedobra. To cały wysiłek, zero ryzyka a na dodatek ma się przywileje z bycia poszkodowaną przez życie i niedobrych ludzi ofiarą.
                • jagienka75 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:24
                  > . Jakby potencjalna matka cos takiego napisala o sobie, to zostalaby pozarta zy
                  > wcem... a ojciec jest widocznie w rodzinie jeno bankomatem.


                  zapomniałaś jeszcze dodać woła roboczego, bo i tacy panowie, którzy pracują całymi dniami, istnieją.
                  oczywiście pracodawca nie po to go zatrudnia, żeby biegał na l4/siedział z chorymi dzieciakami/brał urlopy rodzicielskie.
                  w końcu po to chyba zatrudnia się mężczyznę?
                  • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:26
                    jagienka75 napisała:

                    > zapomniałaś jeszcze dodać woła roboczego, bo i tacy panowie, którzy pracują cał
                    > ymi dniami, istnieją.
                    > oczywiście pracodawca nie po to go zatrudnia, żeby biegał na l4/siedział z chor
                    > ymi dzieciakami/brał urlopy rodzicielskie.
                    > w końcu po to chyba zatrudnia się mężczyznę?

                    A prawda, prawda. I jeszcze dorabia sie stanu przedzawalowego wiedzac, ze od niego zalezy byt rodziny, bo przeciez praca matki to nie praca.
                    Ale wolnego na chore dzieci panowie nie biora, bo nie.
                    • jagienka75 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:28
                      > A prawda, prawda. I jeszcze dorabia sie stanu przedzawalowego wiedzac, ze od ni
                      > ego zalezy byt rodziny, bo przeciez praca matki to nie praca.
                      > Ale wolnego na chore dzieci panowie nie biora, bo nie.


                      i niczego nie zrozumiałaś.
                      • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:31
                        fakt jest faktem...
                        • jagienka75 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:32
                          tak tak, oczywiście.
                          cherry na PREZYDENTAbig_grin
                          • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:40
                            No ale po co ten sarkazm. Dopoki bez szemrania bedzie sie akceptowalo i samemu wdrazalo, ze faceci sa "kompletnie dyspozycyjni", a kobity co chwila ida z pracy "na dzieci", to pracodawcy beda traktowac ich tak, a nie inaczej.
                            • jagienka75 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:45
                              Dopoki bez szemrania bedzie sie akceptowalo i samemu
                              > wdrazalo, ze faceci sa "kompletnie dyspozycyjni", a kobity co chwila ida z prac
                              > y "na dzieci", to pracodawcy beda traktowac ich tak, a nie inaczej.


                              i dalej nic nie rozumiesz.
                              o to powinno się mieć pretensje do pracodawców, którzy nie chcą zatrudniać kobiet a wolą mężczyzn z wiadomych powodów.

                              a jednak PREZYDENTA z Ciebie nie będzie...
                              ponieważ niczego nie rozumiesz, podarujmy sobie dalszą dyskusję w tym temacie.
                              • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:51
                                Gdyby to bylo wydumane przez pracodawcow, to mozna by miec pretensje. Ale w sasiednich watkach widac wyraznie, ze branie zwolnien przez kobiety jest szeroko akceptowane przez nie same. A te traktujace prace powaznie i majace mezow-nie-bankomatow-tylko-ojcow na tym cierpia. Tylko ze trudno za to winic samych pracodawcow, jak sie to poczyta - firma moze absorbowac jednostki, ale nie cale takie trendy.
                              • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:54
                                Co ty opowiadasz, przecież kobiety były i są zatrudniane, a skąd ty miały te płatne L-4 w ciąży gdyby żadna nie pracowała.
                                Jednak z czasem może być jeszcze gorzej, zresztą już teraz kobietom jest trudniej, a jest im trudniej bo mentalnie tkwią w pewnych schematach:

                                1/ jak dziecko ma nawet lekki katarek koniecznie trzeba z nim siedzieć w domu
                                2/ wyłącznie kobieta jest od zajmowania się sprawami dziecka i pilnowania porządku w domu
                                3/ mężczyzna powinien zarabiać więcej (lub - to mężczyzna zarabia na dom)
                                4/ idę na L-4 bo zarabiam mniej od męża (zarabiam mniej bo mniej pracuję i biorę wszystkie zwolnienia na siebie) a przecież moja rodzina nie może być finansowo stratna, finansowo stratny może być wyłącznie pracodawca.
                              • ashraf Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:05
                                Pracodawca kieruje sie interesem ekonomicznym i ma w czterech literach twoje zycie rodzinne. Zatrudnia i bedzie zatrudniac mniej ryzykownych pracownikow. Jak pokazuje przyklad innych krajow, sprawiedliwy podzial obowiazkow domowych i branie zwolnien na dziecko przez oboje rodzicow przeklada sie na wyrownanie szans na rynku pracy, a nie odwrotnie. Tylko w Polsce jakos trudno to pojac...
                      • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:47
                        Ale czego nie zrozumiała, że usprawiedliwiasz własną mentalność, która ci nakazuje żyć jak Bóg i stereotypy przykazały?
                        Mężczyzn zatrudnia się dokładnie po to samo po co kobiety, żeby pracowali. Zachorować może każdy, także mężczyzna. Nie spotkałam się z sytuacją, żeby ktoś kto ma dobrego pracownika i jest z niego zadowolony zwolnił go dlatego, że ten zachorował 2 razy w roku po 2 tygodnie i wziął inne zwolnienia w granicach rozsądku.
                        Nie twórzcie tu teraz mitów, że facet nie może pójść na L-4 bo go zaraz z pracy wyrzucą, a na jego miejsce czeka 20 innych, mężczyźni też chorują i jakoś o masowych zwolnieniach nie słychać.
                        To głowach niektórych z was jest podział: mężczyzna - praca zawodowa/pieniądze, kobieta - dziecko i dom.
                        • jagienka75 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:50
                          nenia na PREZYDENTA!!!
                          • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:55
                            A ty na przewodniczącego górniczych związków zawodowych.
                            • jagienka75 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:00
                              nenia1 napisała:

                              > A ty na przewodniczącego górniczych związków zawodowych.


                              nie nadawałabym się, gdyż zielonego pojęcia nie mam o górnictwie i nie mądrzę się na temat górnictwasmile
                              ty się wymądrzasz, jakbyś wszystkie rozumy poozjadała a ponieważ się tutaj marnujesz, stań do wyborów na prezydenta/premiera i wymyśl coś sensownego w temacie zatrudniania kobiet/mężczyzn, żeby wilk był syty i woca cała.
                              wtedy pogadamy, bo póki co, nie mamy o czym a mnie też nie chce się tu siedzieć i kopać z koniemwink
                              • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:12
                                jagienka75 napisała:

                                > nie nadawałabym się, gdyż zielonego pojęcia nie mam o górnictwie i nie mądrzę s
                                > ię na temat górnictwasmile

                                Ależ nie musisz się znać, oni tak jak ty pretensje mają do wszystkich tylko nie do siebie i oczekiwania, żeby ktoś inny im dał. Pasujesz jak ulał.
                                • jagienka75 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:14
                                  > Ależ nie musisz się znać, oni tak jak ty pretensje mają do wszystkich tylko nie
                                  > do siebie i oczekiwania, żeby ktoś inny im dał. Pasujesz jak ulał.


                                  ale czy ja gdzieś napisałam, że mam do kogoś PRETENSJE?
                                  znowu czegoś nie zrozumiałaś, jak zwykle zresztą.
                                  • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:19
                                    Hehe, pretensje i oczekiwania to ma państwo, że leniwe i wygodne baby dzieci nie chcą rodzić, więc, że tak powiem, kto tu chce, żeby mu coś dać big_grin I tylko patrzy, jak wydoić i obywatela-pracodawcę, i obywatela-pracownika. I bezdzietnego opodatkować big_grin
                                    • ashraf Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:21
                                      Serio rodzisz dzieci dla Panstwa???
                                      • rigolard Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:53
                                        dziwię się że jeszcze nie jesteśmy Grecją z takim nastawieniem kobiet pracujących do pracodawcy.
                        • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:55
                          W głowie to ja mam ideał, a życie wygląda inaczej. W życiu nie jest trudno trafić na pracodawcę który nie toleruje żadnych zwolnień (tak pożegnałam się z pierwszą pracą - szefowa na wieść, ze złożyło mnie choróbsko nie będące katarkiem powiedziała, że jestem "niepoważna"). U drugiego pracodawcy tak jakoś wychodziło, że rzadko kto wracał po L4 do roboty. U trzeciego pracowałam półtora miesiąca bez wolnego, dużo ponad etat, a jak w czasie sesji nie przyszłam do pracy jednego dnia, to usłyszałam, że egzaminy nie trwają do 23:00 i skoro wyszłam z uczelni po 20, to mogłam na te dwie godziny przyjśc, ale najwyraźniej nie zależy mi na pracy. Raz, drugi zachorujesz i pójdziesz na zwolnienie - i Cię pożegnają, o ile nie jesteś osobą z jakimiś szczególnymi kompetencjami. A większość ludzi nie jest, umówmy się. Są doskonale zastępowalni przez desperatów, którzy będą chodzić do pracy nawet zagrypieni.
                          • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:58
                            Ok, zastanówmy się na tym co piszesz:

                            > W głowie to ja mam ideał, a życie wygląda inaczej. W życiu nie jest trudno traf
                            > ić na pracodawcę który nie toleruje żadnych zwolnień

                            Dlaczego więc w takim razie upieracie się, żeby to kobiety brały na siebie 100% zwolnień?
                            Chcecie być w gorszej sytuacji jako płeć?
                            • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:06
                              Ja się nie upieram. Upiera się ta, co jednocześnie rozumie koleżankę, która wywaliła swoją załogę.
                              Uważam po prostu, że nie da się tego oddolnie rozwiązać w kraju o takim bezrobociu i takich płacach, że zwykły człowiek trzyma się rękoma i nogami pracy za 2 tysiaki, a czasem nawet pracy za najniższą. Powiedz mi, chciałabyś być tą, która wyśle na zwolnienie męża, kiedy on zarabia 4k, a Ty najniższą? Można od pojedynczej, konkretnej osoby wymagać naprawiania rynku, choć ryzykuje tym, że nie będzie miała za chwile za co żyć?
                              • anorektycznazdzira Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 16.01.14, 17:31
                                A moim zdaniem w tym konkretnym opisanym przypadku "załoga" poleciała, bo nie była żadną załogą. Była to grupa pań mających w tyłku wszystko poza własnym interesem. Nie wyobrażam sobie, żebym na takim lodzie zostawiła swoje koleżanki i kolegów z pracy, jak tam to zrobiono. Pracowałam zawsze w zespołach, nie jestem wolnym strzelcem. Bywało różnie, bo czasem wszyscy mieli się dobrze a czasem wypadło przypadków życiowych powyżej średniej. I jeśli tak jest, to ci, którzy mają "najmniej źle" ustępują i robią co mogą. Sama bywałam i w pozycji tego kto miał gorzej (zespół ratował i odciążał mnie) i tego kto miał mniej źle (to ja byłam w grupie ratującej zespół).
                                W tamtej grupie prawie całą robotę wykonał jedyny facet (no OK) i kobieta tuż przed porodem (!!!). Druga paniusia wcale nie w ciąży zagrożonej capnęła L4 "bo jej się należy", druga miała chore dzieci (nie umierające, chore) i nie miała zamiaru wesprzeć zespołu pracując zdalnie choćby w części. Trzecia tajemniczo się pochorowała (też żaden szpital) jak tylko się okazało, że się robota spiętrza.
                                To zespół jest?!
                                Bardzo dobrze zrobiła, że się pozbyła takiego "zespołu".
                          • jagienka75 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:02
                            madzioreck, nie tłumacz. nie dotrze.
                            to jak walenie głową w mur.
                            Ty o zupie, one o dupie .
                            • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:14
                              Właśnie widzę uncertain
                          • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:07
                            madzioreck napisała:

                            > W głowie to ja mam ideał, a życie wygląda inaczej. W życiu nie jest trudno traf
                            > ić na pracodawcę który nie toleruje żadnych zwolnień

                            No ale w jaki sposob to tlumaczy, dlaczego to kobiety maja to wszystko brac na siebie?
                            • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:13
                              W taki, że lepiej, żeby jedna osoba dostała wykop z roboty, niż obie. I lepiej, żeby to była ta mnie zarabiająca niż ta, na której spoczywa główny ciężar utrzymania rodziny, a nie ta, która zarabia ledwo na czynsz. A że na razie to w większości faceci zarabiają lepiej, to cóż.
                              • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:16
                                madzioreck napisała:

                                > W taki, że lepiej, żeby jedna osoba dostała wykop z roboty, niż obie. I lepiej,
                                > żeby to była ta mnie zarabiająca niż ta, na której spoczywa główny ciężar utrz
                                > ymania rodziny, a nie ta, która zarabia ledwo na czynsz. A że na razie to w wię
                                > kszości faceci zarabiają lepiej, to cóż.

                                No i bedzie "coz", dopoki bedzie sie akceptowalo taki uklad, tylko niech sie wtedy nie narzeka na pracodawcow, bo to nie jest tylko ich wina, w koncu ile martwych dusz mozna miec na stanie.
                                A akceptacja jak widac jest szeroka.
                                • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:38
                                  cherry.coke napisała:

                                  > A akceptacja jak widac jest szeroka.

                                  Akceptacja jest szeroka bo tu jest ciągle mentalność z PRL-u, co prawda coraz więcej ludzi zna PRL głównie ze wspomnień rodziców, ale jak widać mentalność to coś co się najwolniej zmienia.
                                  Prywaciarz to zawsze był ktoś podejrzany, a państwo było od tego żeby dawać. Dać pracę, dać mieszkanie, dać chorobowe, urlop, emeryturę, rentę, zasiłki, edukacją, leczenie.
                                  Ludzie nie zastanawiają się skąd państwo ma brać, nie widzą związku pomiędzy wyłudzanymi na potęgę zasiłkami a dziurą budżetową, a pracodawca dla nich to takie przedłużenie państwa opiekuńczego, powinien się troszczyć i finansować rozmnażanie i nieobecności pracowników kręcąc w piwnicy korbką maszyny do robienia pieniędzy, z uśmiechem na twarzy .
                                  • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:51
                                    No niestety, brzmi to prawdziwie. I to chyba nie sam PRL, bo w ogole relacje pracodawca-pracownik sa czesto na zasadzie pan-niewolnik, gdzie pracodawca pomiata pracownikiem, a ten go za to chce oszwabic jak tylko moze. Stad tez mitologizacja "pojscia na swoje", co dla wielu (nie wszystkich!) oznacza niestety "no, w koncu ja bede pomiatac... bo na pewno beda mnie oszwabiac, ja oszwabialem" uncertain

                                    U mnie w firmie jest bardzo malo zwolnien na dzieci w ogole - firma ze swojej strony umozliwia nam prace zdalna (nie caly czas, ale w razie potrzeby spokojnie mozna) oraz nikt sie nie czepia o wyjscia w godzinach pracy, jesli nie powoduje to zaleglosci. Praca projektowa, wiec ogolnie kazdy wie, kiedy ma luzniej, a kiedy jest potrzebny caly czas. A pracownicy maja namiary na taka spolke paru mlodych nian, po ktore sie dzwoni, jak komus dziecko zachoruje. To sa zdaje sie studentki starszych lat i nie pracuja jako nianie codziennie, tylko tak dorabiaja, bo maja wtedy lepsze stawki i moga spokojnie studiowac.
                                    • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 17:16
                                      Myślę, ze w takiej firmie jak twoja pewnie żadna ematka nie brałaby zwolnień. Zwłaszcza jak można pracować zdalnie. Nie sądzisz?
                                      • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 17:27
                                        I wbrew temu co piszą tu matki jedynaków i matki dzieci, które z antybiotykiem chodzą do placówek, dzieci chorują, a w Polsce nie puszcza się dzieci chorych i leczonych do przedszkoli i szkół. Pracodawcom też dzieci chorują. I pewnie ich żony doskonale z nimi siedzą w domu.
                                      • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 17:55
                                        Kropka, naprawde mozna wszystko, ale obie strony sie musza postarac. Firma wyciaga reke w postaci pracy w domu, ale to pracownik musi sobie umiec zaplanowac, kiedy i przez ile czasu taka praca ma sens, a kiedy trzeba zaplacic za nianie i byc, i tez nie moze tylko jeden rodzic byc tylko tym obciazony, jesli dzieci choruja czesto, bo wtedy zwyczajnie nie ma sie glowy do pracy, jesli non stop cos zalatwia.
                                        Pracownicy w zawodach "niezdalnych" (juz nawet nie mowie, ze niektorzy planuja "zdalne" zawody wlasnie ze wzgledu na rodziny...) tez moga sie miedzy soba umawiac na zastepstwa, dzielic nianiami, dzielic wolnymi i zalatwianiem z malzonkiem itp.
                                        Duzo mozna zrobic i duzo ulatwic, rozlozyc ciezar, jesli nie panuje wzajemna wrogosc i roszczeniowosc.
                                        • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 18:07
                                          > Duzo mozna zrobic i duzo ulatwic, rozlozyc ciezar, jesli nie panuje wzajemna wr
                                          > ogosc i roszczeniowosc.

                                          No tak. Czy ja pisałam, że tak nie można?
                                    • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 17:35
                                      Ale nie wszystko da się wytłumaczyć pomiataniem przez pracodawców, bo też nie każdy pracodawca pomiata, ja przynajmniej sobie nie przypominam, żeby mną kiedyś pomiatał jakiś pracodawca, choć oczywiście wiadomo, że są i tacy. Mimo to w każdym zakładzie pracy mieliśmy problemy z absencją, alkoholem i kradzieżami. Pracowałam w firmie, w której było jak w pudełeczku, badania, ubrania robocze, mydła, ręczniki, plan urlopów, fundusz socjalny, paczki na rozpoczęcie roku szkolnego, paczki na święta, dofinansowania do urlopów, zapomogi, owszem tworzyliśmy wtedy zakładowy fundusz obligatoryjnie, ale faktycznie z niego finansowane były świadczenia dla pracowników. Myślisz, że nikt nie kradł, o przepraszam, nie kradł, tylko sobie organizował, niestety do naszych pracowników należał też rekord alkoholowy na bramie (wykonywaliśmy prace na terenie zakładu zamkniętego) "3 promile" (tu akurat panowie przodowali) natomiast większość pań zwyczajowo nie było, na szczęście firma była mocno mieszana, z przewagą panów, więc jakoś dawała radę.
                                      • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 17:45
                                        > natomiast większość pań zwyczajowo nie
                                        > było, na szczęście firma była mocno mieszana, z przewagą panów, więc jakoś dawa
                                        > ła radę.

                                        Dobrze. Nie zamierzam się kłócić. Zawsze znajda się pracownicy i pracodawcy, którzy nie będą fair. I tak, kobiety (ja też) częściej chodzą na zwolnienia, lub zostają z dziećmi w domu, ale nie znam żadnej, która mając możliwość pracy zdalnie, z ruchomymi godzinami i gdzie oboje z mężem dobrze zarabiają, tak robiła. Oprócz założycielki wątku, której postawy faktycznie nie rozumiem, piszą tu głownie singielki, matki jednego dziecka, czy takie które pracują kilka godzin i puszczają chore dzieci do placówek. To jest chwyt poniżej pasa.
                                        • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 18:11
                                          Ale panie nie wykonują tylko pracy, którą da się wykonywać zdalnej. Ja swoją pracę mogę zdalnie wykonywać, bo pracuję głównie na komputerze, ale obsługuję firmy w których panie sprzedają, gotują w barach, są barmankami, fryzjerkami to są małe zakłady pracy pracujące od do, jak sobie wyobrażasz pracę zdalną sprzedawczyni albo przedszkolanki?
                                          • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 18:17
                                            Nie wyobrażam i takich pań mi w tej dyskusji brakuje.
                                            • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 18:30
                                              Wiesz co kropka, ale stosujesz dość proste chwyty na zasadzie "masz inną sytuację życiową to ci się fajnie pisze". Ale może zastanów się czemu ktoś ma inną sytuację, może właśnie dlatego, że zamiast rozglądać się po innych, sam aktywnie dążył do tego, by jego sytuacja była komfortowa, to nie jest tak, że mi z nieba zleciało, że jestem gdzie jestem i robię co robię, to są lata nauki i ciężkiej pracy. Własnej, nie cudzej.
                                              • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 18:50
                                                > Wiesz co kropka, ale stosujesz dość proste chwyty na zasadzie "masz inną sytuac
                                                > ję życiową to ci się fajnie pisze".

                                                Ale to jest fakt. Zaprzeczysz? Inna sprawa jaki wpływ mieliśmy my, kraj w jakim żyjemy i tak dalej, na daną sytuacje w jakiej się znaleźliśmy.
                                                • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:04
                                                  Nie zaprzeczę, że mam inną sytuację, czy że inną ma cherry, natomiast wywodzę z niej zupełnie inne wnioski niż ty - nie "łatwo ci mówić", ale "doprowadziłaś własnym działaniem do tego, że masz inną sytuację". To jest właśnie efekt własnej pracy i niezgody na powielanie schematów, to nie jest tak, że "mam szczęście", że "państwo mi dało", "pracodawca mi dał", to jest to co doradzam paniom czekającym, aż świat dostosuje się do nich. Doradzam aktywność, dzielenie się obowiązkami z partnerem/mężem, pracę zawodową, inwestowanie we własną karierę zamiast wyłącznie w męża. To nieprawda, że kobiety zawsze mniej zarabiają i głównie one muszą zajmować się dziećmi, to schemat, który można zmienić. Wiem, że trudno, wiem, że to wymaga
                                                  wyrzeczeń, czasem kłótni, uporu, konsekwencji, życia wbrew stereotypom, ale wierz mi da się.
                                                  I to nie jest tak jak sugerujesz, "łatwo mi się mówi" ja po prostu wiem co mówię. O własne podwyżki walczyłam jak lew i bardzo szybko przestałam zarabiać mniej niż mężczyźni.
                                                  • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:10
                                                    > I to nie jest tak jak sugerujesz, "łatwo mi się mówi" ja po prostu wiem co mówi
                                                    > ę. O własne podwyżki walczyłam jak lew i bardzo szybko przestałam zarabiać mnie
                                                    > j niż mężczyźni.

                                                    Gratuluje. Masz prawo być z tego dumna. Nie pytam jaką miałaś sytuację dokładnie. Zwłaszcza na początku tej drogi. Ile masz dzieci. Kim jest mąż. Chce w tej dyskusji kobiet jednak tez innych kobiet, a nie tych które nawet dzięki swojej tylko pracy są w dobrych sytuacjach. Rozumiesz? Choć raz życiowo, a nie hura sukces na ematce.
                                                  • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:11
                                                    A dlaczego uważasz, że sukces nie jest życiowy?
                                                  • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:16
                                                    Bo sukces zawodowy jest dany niewielu. Zaprzeczysz?
                                                  • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:20
                                                    Zależy co nazwiemy sukcesem.
                                                  • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:23
                                                    No oczywiście. To tak jak z definicja wąskiej specjalistki big_grin
                                                  • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:31
                                                    No cóż, najlepiej pozostać w miejscu, tłumacząc sobie, że udaje się tylko nielicznym i trzeba mieć w życiu szczęście, to też jest jakiś sposób na redukcję dysonansu poznawczego. Tylko, wydaje mi się, że my tu nie rozmawiamy o stanowisku sekretarza stanu w administracji prezydenta, a o pracy zawodowej opartej na podziale obowiązków domowych z mężem. Bo praca zdalna nie wiem czy wiesz, ale jeszcze w 2010r. była rzadko pożądaną formą pracy przez pracowników, tu masz wklejkę:

                                                    Z danych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i Instytutu Badawczego MillwardBrown SMG/KRC wynika, że 83% Polaków wie, czym jest telepraca. Taką formą współpracy zainteresowanych jest jednak tylko 11% ankietowanych.

                                                    Problemem są stereotypy. Ludzie kojarzą telepracę z pracą „na słuchawce”, czyli w call center. Uważają też, że taki model izoluje pracownika i odbiera mu szanse na awans.

                                                    Nie da się również wykluczyć, że Polacy boją się związanej z telepracą odpowiedzialności. Wiele osób po prostu nie jest w stanie zmusić się do wykonywania codziennych obowiązków, gdy nie czuje nad sobą pańszczyźnianego bata w dłoni szefa.
                                                  • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:43
                                                    Nie rozumiesz. Zresztą nie tylko ty. Tu nikt nie twierdzi, ze postulat równego podziału obowiązków w związku jest zły. Nie można jednak wylewać dziecka z kąpielą. Dużo wbrew pozorom zależy od pracodawców. Zwłaszcza jeśli chodzi o elastyczność, możliwość pracy na część etatu i tak dalej. I tu nie pisze tylko pracownicach, ale i o pracownikach. To, że facet może więcej pracować jest wykorzystywane przez pracodawców.
                                                  • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:45
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Nie rozumiesz. Zresztą nie tylko ty.

                                                    Nie, że nie rozumiem, tylko się nie zgadzam.
                                                    A raczej - mam inną filozofię życiową, sama zmieniam swój świat, kombinuję tak długo aż mi się uda, a nie czekam, aż świat się zmieni.
                                                  • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:48
                                                    Co mam ci napisać? Serio pytam.
                                                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:39
                                                    Co proponujesz zatem, Kropko?
                                                    Bo jak na razie to jest tak, że faceci pracują kosztem dzieci, a kobiety zajmują się dziećmi kosztem pracy. Nie ma się co dziwić, że kobiety zarabiają mniej, skoro nie podzieliły z mężami sprawiedliwie obowiązków.
                                                  • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:46
                                                    Panie pracujące w UK pisały nie raz o tym, że tam rynek pracy jest większy i nastawiony na bardziej elastyczne formy i możliwości pracy. I nie pisze tylko o pracy kobiet, ale i mężczyzn. Poza tym płace.
                                                  • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:57
                                                    No możliwe, że tak jest. Ale ja żyję i pracuję na rynku polskim i dostosowuję swoje działania do tego co jest tu, choć oczywiście pociągająca jest wizja narzekania, dlaczego w Polsce nie jest jak w UK, tylko co mi to da, jeśli poprzestanę jedynie na narzekaniu? Poza tym, jakby nie patrzeć, panie które są w UK też wykazały się jakąś aktywnością, choćby nauką języka, podjęciem ryzyka wyjazdu, zostawieniem bliskich - to jest cena.
                                                    Wszystko można usprawiedliwiać okolicznościami, i w pewnym momentach jest w tym trochę racji, bo na życie wpływa mnóstwo czynników, także okoliczności zewnętrzne, chodzi jednak o to, by nie zwalać całej winy na "okoliczności" ale brać aktywnie sprawy we własne ręce i zmieniać samemu rzeczywistość jak się da, bo ktoś inny za nas tego nie zrobi, a nawet jak zrobi to będzie to trwać o wiele dłużej. Musi się zacząć zmieniać mentalność bo to nasza największa kotwica.
                                                  • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 20:01
                                                    Wiesz, nie tylko ja pewnie zresztą, mam wrażenie, że tego TU nie widzisz. Jeszcze raz gratuluje tego, ze czujesz się spełniona zawodowo.
                                                  • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 20:02
                                                    I przepraszam, ze się wtrąciłam pod koniec dyskusji. Miłego wieczoru.
                                                  • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 20:05
                                                    Tobie również smile
                                                  • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 21:10
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Bo sukces zawodowy jest dany niewielu. Zaprzeczysz?

                                                    Ale jaki sukces?.. Praca przy komputerze w biurze w rozsadnej firmie to nie jest chyba zaden Olimp.
                                                  • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 21:16
                                                    nenia1 napisała:

                                                    > Nie zaprzeczę, że mam inną sytuację, czy że inną ma cherry, natomiast wywodzę z
                                                    > niej zupełnie inne wnioski niż ty - nie "łatwo ci mówić", ale "doprowadziłaś w
                                                    > łasnym działaniem do tego, że masz inną sytuację". To jest właśnie efekt własne
                                                    > j pracy i niezgody na powielanie schematów, to nie jest tak, że "mam szczęście"
                                                    > , że "państwo mi dało", "pracodawca mi dał", to jest to co doradzam paniom czek
                                                    > ającym, aż świat dostosuje się do nich. Doradzam aktywność, dzielenie się obowi
                                                    > ązkami z partnerem/mężem, pracę zawodową, inwestowanie we własną karierę zamias
                                                    > t wyłącznie w męża. To nieprawda, że kobiety zawsze mniej zarabiają i głównie o
                                                    > ne muszą zajmować się dziećmi, to schemat, który można zmienić. Wiem, że trudno
                                                    > , wiem, że to wymaga
                                                    > wyrzeczeń, czasem kłótni, uporu, konsekwencji, życia wbrew stereotypom, ale wie
                                                    > rz mi da się.
                                                    > I to nie jest tak jak sugerujesz, "łatwo mi się mówi" ja po prostu wiem co mówi
                                                    > ę. O własne podwyżki walczyłam jak lew i bardzo szybko przestałam zarabiać mnie
                                                    > j niż mężczyźni.

                                                    Dobrze gadasz, to naprawde nie sa gory nie do przejscia. Trzeba tylko krytycznie spojrzec na stereotyp sad
                                              • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 18:56
                                                nenia1 napisała:

                                                > Wiesz co kropka, ale stosujesz dość proste chwyty na zasadzie "masz inną sytuac
                                                > ję życiową to ci się fajnie pisze". Ale może zastanów się czemu ktoś ma inną sy
                                                > tuację, może właśnie dlatego, że zamiast rozglądać się po innych, sam aktywnie
                                                > dążył do tego, by jego sytuacja była komfortowa, to nie jest tak, że mi z nieba
                                                > zleciało, że jestem gdzie jestem i robię co robię, to są lata nauki i ciężkiej
                                                > pracy. Własnej, nie cudzej.

                                                No ale tu jest wlasnie paragraf 22 - mowisz o planowaniu pracy zawodowej na pare lat do przodu, a stereotypowe kobiety tego nie robia (bo wiedza, ze beda pracowac tylko w przerwach miedzy dziecmi), to robia stereotypowi faceci. Ktorzy potem wiecej zarabiaja, a kobiety mniej, wiec to one biora wolne i maja tyly albo trudnosci w pracy. I tak w kolko...
                                                • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:11
                                                  cherry.coke napisała:

                                                  > No ale tu jest wlasnie paragraf 22 - mowisz o planowaniu pracy zawodowej na par
                                                  > e lat do przodu, a stereotypowe kobiety tego nie robia (bo wiedza, ze beda prac
                                                  > owac tylko w przerwach miedzy dziecmi),

                                                  No właśnie powtarza się często taki slogan "nie znasz prawdziwego życia" bo masz lepiej od innych i łatwo ci się pisze. Ale mało kto się zastanowi, dlaczego ktoś ma lepiej. Jakoś rzadko przychodzi do głowy, że może właśnie dlatego, że się zna prawdziwe życie i że się je bierze za bary, i że ludzie osiągają lepszą, wygodniejszą pozycją ciężką pracą i niezgodą na powielanie stereotypów. Tak ja też się bałam idąc do szefa i udowadniając mu, że nie pracuję gorzej od facetów, że też zarabiam na dom, więc chcę zarabiać jak oni, a nawet lepiej. Tak ja też musiałam toczyć boje o sprzątanie, pranie, gotowanie bo chłop wychowany przez mamusię "w moim domu mężczyźni sprzątać i gotować nie będą".
                                                  Jakoś łatwiej przyjąć, że tym wszystkim którym się udało los dał wszystko w prezencie.
                                                  • aniorek Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 16.01.14, 16:08
                                                    nenia1 napisała:

                                                    > Jakoś łatwiej przyjąć, że tym wszystkim którym się udało los dał wszystko w pre
                                                    > zencie.

                                                    Masz racje. Ale tu zaraz ci ktos napisze, ze dzieckiem resortowym jestes. wink
                                                • kropkacom Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 19:14
                                                  > No ale tu jest wlasnie paragraf 22 - mowisz o planowaniu pracy zawodowej na par
                                                  > e lat do przodu, a stereotypowe kobiety tego nie robia

                                                  No bywa, że czasami nie da się planować. Ty tez powielasz pewien stereotyp w tej dyskusji. Niestety.
                                  • premeda Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 16.01.14, 10:53
                                    Nenia, w realu potężna część kobiet pracuje w zwykłych fabrykach, a w tych przeważnie jest tak: jesteś w ciązy idź na L4. Odgórny nakaz, żeby nie dostosowywać miejsc pracy, żeby nie zwalniać ich z obowiązków świadczenia pracy. Z drugiej strony nie rodzi się tych dzieci jakoś specjalnie dużo, żeby faktycznie kobiety w ciąży były jakimś szczególnym utrapieniem. No i po trzecie jest sporo osób (zarówno kobiet i mężczyzn) którym się nie chce pracować. Jak pracownik wykorzystuje każdą okazję żeby się z pracy urwać, do tego narzeka jak to wiecznie u niego źle, to nie ma bata prędzej czy później wykorzysta pierwszą lepszą sytuację, żeby siedzieć w domu i brać kasę. To nie jest tak, że tylko kobiety w ciąży i z dziećmi psują rynek pracy.
                • haneke_29 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:10
                  > wcem... a ojciec jest widocznie w rodzinie jeno bankomatem.

                  Licz się ze słowami.
                  • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:18
                    haneke_29 napisał(a):

                    > > wcem... a ojciec jest widocznie w rodzinie jeno bankomatem.
                    >
                    > Licz się ze słowami.

                    No prosze cie, a co moze dziecku dac ojciec, ktorego codziennie nie ma kilkanascie godzin, a w weekendy dogorywa?
                    • madzioreck Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:20
                      > No prosze cie, a co moze dziecku dac ojciec, ktorego codziennie nie ma kilkanas
                      > cie godzin, a w weekendy dogorywa?

                      Utrzymanie. Taki nieistotny drobiazg.
                      • ashraf Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:22
                        Moze lepiej nie poczynac dziecka, ktorego z zalozenia nie bedzie sie widywac czesciej niz 2 razy w tygodniu. Zawsze mi sie wydawalo, ze dla swoich dzieci chce sie dobrze, a nie rodzi sie i zaklada, ze "jakos sie wychowa", nawet nie widzac ojca...
                      • cherry.coke Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 16:26
                        madzioreck napisała:

                        > > No prosze cie, a co moze dziecku dac ojciec, ktorego codziennie nie ma ki
                        > lkanas
                        > > cie godzin, a w weekendy dogorywa?
                        >
                        > Utrzymanie. Taki nieistotny drobiazg.

                        No to wlasnie dlatego napisalam, ze jest wtedy bankomatem, ku wielkiemu jak sie okazuje oburzeniu autorki.
              • nenia1 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:06
                No ale zaraz to "jej" pracodawca ma ponosić problemy związane ze 100% zwolnień bo jak nie to cham i wyzyskiwacz, a "jego" pracodawca nie może sobie poradzić z liczbą zwolnień o połowę mniejszą?
                • jagienka75 Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 15.01.14, 15:27
                  nenia, zapytaj współpracowników/znajomych, kto zostaje z ich dziećmi w domu, kiedy one chorują, gdy oni robią "karierę" i "spełniają" się pracy.
                  • anorektycznazdzira Re: Haneke, to proste i skomplikowane zarazem... 16.01.14, 17:47
                    No ale kto kazał tym rodzinom przyjmować taki model? Ich własna decyzja, mogli podjąć inną. Trochę mi ta argumentacja, że pracodawca "jej" powinien zrozumieć że to ona bierze zwolnienia i robi tyły w pracy bo jej mąż (u innego pracodawcy!) robi karierę i kasę, przypomina pomysły dla kobiet programowo niepracujących. Mianowicie są takie pomysły, żeby pani niepracująca z powodu intensywnego zarobkowania jej męża otrzymywała sponsorowaną przez podatników pensję. No bo ona pensji nie ma i jak to ma nie mieć. Fakt, że jest to ich własna rodzinna decyzja jak się urządzają i czym dzielą jest średnio ogarniana przez pomysłodawców takich rozwiązań.
    • zazou1980 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 16:24
      ja w takiej sytuacji stosujemy różne rozwiązania:
      1) biorę L4
      2) pracuję z domu (jak naprawdę muszę coś zrobić, nikt nie może mnie zastapić, ani praca nie może poczekać)
      3) tatuś dziecka bierze urlop (wolimy urlop niż L4, bo nie wiąże się to z sankcjami ze strony pracodawcy, czyt. premia uznaniowa)
      4) jest opcja, której nie lubię ale czasami (bardzo rzadko) muszEM - dziecko dostaje nurofen i idzie do przedszkola
    • yuka12 Re: O krynice mądrości! 15.01.14, 17:39
      U nas ja zawiesilam swoje ambicje, poczucie godnosci i resztki feminizmu, aby dzieci mialy opieke. Najpierw bylam przez kilka lat na wychowawczym, a teraz na tym mitycznym Zachodzie wykonuje prace do ktorej ukonczenie szkol nie jest konieczne. Dzieki temu dzieci maja dom i mame w domu (poza dniami, kiedy dogorywam po pracy), a maz nowy zawod z zarobkami 2 X takimi jak ja. Bo kiedy siedzialam z dziecmi i robilam smieszne kursy, on studiowal kierunek medyczny i pracowal. I tak skonczyl juz drugie studia podczas trwania naszego malzenstwa. Ja nie skonczylam zadnych z wyjatkiem tych z okresu panienstwa. Nie chcialam tego, marzylam o nauce i studiach, jestem zdolniejsza od meza i znam lepiej jezyk, ale to on dzieki wykonywanej wtedy pracy, ukonczonym I studiom, mial wieksze szanse niz ja, ktora uzyskala wyzsze dawno temu, a potem zasuwala w pracy i po 14 godzin do urodzenia dzieci i wychowawczego. Opieka nad dziecmi wszak nie daje kwalifikacji. Teraz czekam, az dzieci beda na tyle duze, aby mogly zostac same i znowu sprobuje. Tylko boje sie, ze bede na tyle stara, ze moze byc to dla mnie za trudne i wszelkie moje zdolnosci szlag trafi. No i nie wiem, czy ktokolwiek bedzie chcial zatrudnic stara babe w nowym dla niej zawodzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka