Dodaj do ulubionych

zykłe dzieci niezwykłych rodziców.

16.01.14, 12:20
jestescie? macie takich wokół siebie? czy istnieje taki syndrom? czy to tylko moje obserwacje

1. najomy bez wykształcenia, w zasadzie bardziej bezrobotny, niz robotny, srednio zamozny, raczej utzymywany przez rodzicow. - ojciec szanowany profesor.
priorytet przy zmianie mieszkania : dzieci moga miec wspolny pokoj (rodzenstwo mieszane 2 lata róznicy), ale ja musze miec gabinet.
2. dziewczyna konczaca pierdylion fakultetów, same piatki, depresja z powodu braku osiagniec zyciowych, rodzina tez profesorska.
Obserwuj wątek
    • zona_mi Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 12:28
      Na czym polega, według Ciebie, zwykłość/niezwykłość powyższych?
      • kietka Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:01
        tutaj niezwykłosc polegała na wybitnych osiagnieciach naukowych rodzica i jego nadprzecietnej inteligencji.
    • d.d.00 Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 12:29
      Ja znam synka państwa lekarzy, narkus jakich mało.
      • mx3_sp a ten gabinet to w celu? 16.01.14, 12:32
        pracujesz w domu, prowadzisz badania, czy ze zwykłego snobstwa?
        • d.d.00 Re: a ten gabinet to w celu? 16.01.14, 12:36
          To do mnie?
    • heca7 Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 12:33
      Znam. Tatuś znany człowiek ( bardzo lubiany). Syn-po paru odwykach pracę ma dzięki rodzicowi.
    • joa66 Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 12:37
      czy istnieje taki syndrom?

      ???????

      Co? big_grin
      • ichi51e Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:01
        No zdarza sie - np syn prof Kotanskiego :p zadne odkrycie - ciezko byc dzieckiem kogos wybitnego - czy to profesora czy wirtuoza czy pisarza... Przypadki mozna mnozyc.
    • kocianna Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 12:41
      A ja znam różnych. W różne strony. Np. doktora nauk humanistycznych, którego rodzice skończyli przyzakładową zawodówkę w Nowej Hucie. Możliwy jest zarówno awans, jak i regres społeczny, a drobne ruchy w ramach jednego "poziomu" (ojciec wybitny polityk, syn przeciętny urzędnik, matka genialny chirurg, córka zwyczajna dentystka) zupełnie już o niczym nie świadczą.
      • kietka Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:03
        mi raczej chodzi o poziom intelektualny, a nie osiagniecia materialne, czy społeczne
        • aandzia43 Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:05
          > mi raczej chodzi o poziom intelektualny, a nie osiagniecia materialne, czy społ
          > eczne

          A to zupełnie nie wynika z twojego posta założycielskiego. Z niego wynika zależność między osiągnięciami, które są wypadkową intelektu, ambicji, osobowości, pracowitości, odporności na przeciwnosci losu i jeszcze wielu innych czynników. Sam intelekt, nawet wybitny, oraz wzorce środowiskowe nie wystarczą, by zostać "kims" przez duże k.
    • yenna_m Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 12:42
      a ile czasu ci rodzice poświęcali swoim dzieciom?
      • kietka Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:04
        1. ojciec profesor, na prawde niewiele
        2. wlasciwie jest oczkiem w glowie obojga rodzicow
    • aurita Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 12:46
      > 2. dziewczyna konczaca pierdylion fakultetów, same piatki, depresja z powodu br
      > aku osiagniec zyciowych, rodzina tez profesorska

      nie bardzo rozumiem, co ma byc wielkim osiagnieciem zyciowym? praca w korporacji? Skoro dziewczyna mogla sobie pozwoloic na konczenie pierdyliona fakultetow to chyba spelnia sie zyciowo?
      • thaures Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 12:57
        W drugą stronę- moi teściowie- prości, zwykli ludzie, a zawsze wielki nacisk kładli na naukę dzieci- dwóch synów pokończyło dobre studia.
        Ja z rodziny " naukowej", razem z siostrą wyższe wykształcenie, jej syn w szkole dla wybitnych. Oblał maturę ustną, ( ale teraz kończy z wyróżnieniem studia) he,he.. a mój młodszy syn ma prawie same dopuszczające na semestr ( w gimnazjum )
        • arista80 Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:04
          Równie dobrze to mogła być decyzja dzieci, aby nie iść w ślady rodziców. Ja też pochodzę z rodziny profesorskiej, a pozostanie na uczelni nigdy mnie nie interesowało, podobnie zresztą jak i mojego brata i siostrę. Każdy z nas obrał sobie inny zawód. Mój brat pracuje w korpo i jest zadowolony, siostra jako lekarz, ja mam wolny zawód. Czy z tego powodu jesteśmy jacyś gorsi?
          • kietka Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:07
            nie o to chodzi
      • kietka Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:02
        wg niej nie spełnia się, bo
        1. utrzymuja ja rodzine,
        2. nie ma takich osiagniec jak oni
    • gaskama Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:13
      Moi rodzice są zwykłymi rodzicami. Ja i mój mąż też jesteśmy zwykłymi rodzicami. Nie do końca wiem, co znaczy "zwykły" "niezwykły" rodzić. Z racji pracy mam kontakt z wieloma profesorami, też znanymi z dużym dorobkiem naukowym. Ich dzieci czasami idą w ich ślady (np. jeden z synów ... ee, jednak bez nazwisk) a czasami nie. Co w związku z tym dzieje się w ich domach? Tego nie wiem.
      • verdana Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:18
        Ja wiemsmile Nic się nie dzieje, pod warunkiem, ze rodzice mają nie tylko tytuł profesora, ale choć trochę oleju w głowie. Po pierwsze rodzic z tytułem profesora to nie jest "niezwykły" rodzic. Powiem więcej - nie jest to nawet zawsze wybitnie inteligentny rodzic, czaseb bardzo przeciętny, ale pracowity. W najgorszych wypadkach nawet nie pracowity.
        Tytuł tego postu powinien brzmieć "Dlaczego durni rodzice wpędzają swoje dzieci w kompleksy i wymagają od nich rzeczy niemozliwych". To dotyczy nie tylko profesorów, ale sprzątaczek, kucharek (mamusia mówiąca córce na wizji, ze gotuje gorzej od niej samej) itd.
        Ps. zdecydowanie nie jestem niezwykłym rodzicemsmile
        • gaskama Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:20
          Nic dodać, nic ująć.
        • sanciasancia Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:45
          W punkt.
        • princesswhitewolf Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:03
          Po pierwsze rodzic z tytułem profesora to nie jest "niezwykły" rodzic.

          roznie bywa. Pracujac z naukowcami mialam do czynienia z setkami akademikow.
          Sa niezwykli badacze z pasja ale i bardzo bardzo czesto zupelne nieudaczniki jakie w realnym swiecie nie potrafily sobie dac rady wiec... zostali na uniwersytecie.
          • kannama Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 11.07.14, 17:31
            z tymi co sobie w realnym świecie nie dają rady, bo nieudacznicy to tak nie do końca...znam wielu profesorów z których czasem sie śmieje, bo nieogarnięci życiowo, ale w swej dziedzinie to geniusze...taki mózg.....
        • bochomazy Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:28
          10/10
          Mądrym rodzicem być. I mieć wymagania adekwatne do możliwości dziecka, pozytywne wspieranie to wg mnie przepis na szczęśliwe życie moich dzieci, a czy będą operatorem koparki czy naukowcem to już ich wybór bo ja mogę pokierować, zaproponować, pokazać różne ścieżki zawodowe ale decyzja należy do dziecka i niezależnie od tego, co wybierze, ja ją uszanuję.
        • vilez Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 18:50
          10/10
    • dziennik.odchudzania Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:25
      Znam. Profesorka rodzina (światowej klasy uczeni), syn bezrobotny dziennikarz. Tyle że w żaden sposób nie jest zwyczajny. Ogromna wiedza, masa wrażliwości, kultura, mnóstwo zainteresowań. Czynny uczestnik wielu ważnych wydarzeń, tyle że bez parcia na szkło i sukces. Utrzymuje siebie i rodzinę z tłumaczeń, zleceń.
      Z perspektywy dorobku zawodowego - nikt. Z perspektywy bycia fajnym człowiekiem - mistrz świata.
    • sara_lund Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:33
      Według mnie istnieje swoista "sinusoida pokoleń". Z racji zawodu mam do czynienia z przedsiębiorcami - zwykle firmy rodzinne, które powstały staraniem jednego pokolenia i po 20 latach istnienia rodzice wprowadzają "spadkobierców" w biznes. Często jest tak, że synuś czy córka, mimo studiów (bywa, że zagranicznych), są tak niegramotni, aż żal. Nie wiem, czy kwestią jest zbyt mała uwaga zapracowanych rodziców, zapewnienia dzieciom szczęśliwego i dostatniego dzieciństwa. Spotkałam się z takim kuriozum, gdzie matka synowi po studiach ekonomicznych pokazywała w którym miejscu na umowie się ma podpisać i przy mnie przypominała o wizycie u dentysty. Nie, nie była władcza i dominująca, synek był wyjątkową d..pą wołową.
      • turzyca Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:45
        Nie wiem, czy kwestią jest zbyt mała uwaga zapracow
        > anych rodziców, zapewnienia dzieciom szczęśliwego i dostatniego dzieciństwa. Sp
        > otkałam się z takim kuriozum, gdzie matka synowi po studiach ekonomicznych poka
        > zywała w którym miejscu na umowie się ma podpisać i przy mnie przypominała o wi
        > zycie u dentysty. Nie, nie była władcza i dominująca, synek był wyjątkową d..pą
        > wołową.

        Obserwowalam ostatnio jak sie cos takiego rodzi. Dziecko z jednej strony przeinwestowane pod katem edukacji z drugiej strony obslugiwane jakby bylo zapoznione w rozwoju. Mozemy dyskutowac, czy dziecko szkolne powinno umiec sobie zrobic samo prosta kolacje, ale ze powinno umiec przyniesc miseczke do kuchni i wsadzic ja do zmywarki to akurat dyskusji nie podlega.
        • princesswhitewolf Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:01
          zgadzam sie.
          Mam kolezanki jakie wysylaja swoje dzieci na dziesiatki zajec polekcyjnych : kolka baletowe, teatralne, karate, skrzypce, angielski, francuski itd. A dziecko srednio ciagnie w samej dziennej szkole + w domu nie potrafi podstawowych rzeczy wokol siebie zrobic jakie ich rowiesnicy z latwoscia poczyniaja
      • antychreza Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:14
        Znam podobną, chodziłam z nią do liceum. Dziecko bardzo zamożnych ludzi, ale w głowie totalne siano. Była tak durna, że wiedząc że jedna z nauczycielek jest na nią cięta i pyta ją na każdej lekcji, przychodziła nieprzygotowana. Hitem było jak po sprawdzianie ostatniej szansy z matematyki dziewczę stwierdziło "co to quffa jest ta delta?". A potem płakała w kiblu, że musi powiedzieć rodzicom, że ma egzamin komisyjny z sierpniu.
        Póki co jest u niej ok, rodzice mają dalej siłę pracować, ale nic a nic nie zmieniła podejścia do życia.
    • turzyca Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:40
      Znam i takich. Ale znam i takich, ktorych podziwiam za ich zwyklosc, za to ze umieli powiedziec "nie, nie chce sie pchac tak wysoko, ja sie do tego nie nadaje, wole byc dobrym przecietniakiem".
      Na przyklad syn profesora psychologii i znanej artystki, bratanek wybitnego tworcy, ktory zostal nauczycielem biologii w zwyklej podstawowce na peryferiach. I byl swietnym nauczycielem z genialnym kontaktem z dziecmi. Ale dla niektorych tylko nauczycielem z przecietnej podstawowki. Z mojej strony wielki szacun.
      • aandzia43 Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:00
        No i już wszyscy wiedzą, o jaką rodzinę chodzi wink
        • menodo Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:31
          Zaraz tam wszyscy tongue_out
        • turzyca Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 19:44
          aandzia43 napisała:

          > No i już wszyscy wiedzą, o jaką rodzinę chodzi wink

          Dlatego ze wszystkich pasujacych przykladow wybralam akurat ten, bo to zadna tajemnica i na wikipedii jest info i pani mamusia o tym wielokrotnie w roznych miejscach pisala. Tak wiec posluzylam sie tymi ogolnie dostepnymi danymi, zeby zilustrowac, jaka postawe szanuje.
      • menodo Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:22
        Artystką pani Krysi to bym nie nazwała, ale syn to chyba obecnie uczy biologii w prestiżowym warszawskim ogólniaku ?
        No, chyba że mówimy i o jakimś innym dzieckusmile

        Ja z kolei miałam kiedyś takie doświadczenie, że palę sobie papierosa w firmowej palarni, zagaduje mnie koleś pracujący na zlecenie - taki od wpisywania danych w dziale analiz - sporo starszy ode mnie - pyta gdzie wcześniej pracowałam, co studiowałam, to mówię, a on : to może znasz mojego zgreda? Matko bosko, to był guru na moim wydziale, a syn nie tyle "zwykły", co jakoś skrzywdzony, takie wiecznie zbuntowane dziecko, skądinąd bardzo inteligentne; żadnych studiów nie skończył a próbował na wielu kierunkachsad

        • turzyca Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 19:37
          menodo napisała:

          > Artystką pani Krysi to bym nie nazwała, ale syn to chyba obecnie uczy biologii
          > w prestiżowym warszawskim ogólniaku ?
          > No, chyba że mówimy i o jakimś innym dzieckusmile

          A ja owszem. tongue_out
          W miedzyczasie chyba faktycznie uczy w zespole gimnazjum-ogolniak, ale przez lata uczyl w podstawowce. I wtedy to byly straszne peryferie, druga strefa taksowkowa. Uczyl glownie w starszych klasach, wiec pewnie sie przeniosl po reformie.
          Ale pamietam jak sie dowiedzialam (a mialo to miejsce jakies 20 lat temu...), to bylo takie pozytywne zaskoczenie, ze ktos wybral cos, w czym jest faktycznie swietny, zamiast poddawac sie terrorowi wyimaginowanego prestizu.
          • menodo Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 19:54
            W międzyczasie zrobił tez doktorat. Ja bym go nie nazwała "zwykłym dzieckiem".
    • vilez Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:46
      Jaki znów syndrom?
      Po pierwsze, wykształcenie formalne to żaden szczególny wyróżnik. Eliranością może się zachłystywać tylko snob.
      Po drugie, różnie bywa z tym "dziedziczeniem" wykształcenia czy umiejętności. Owszem, istnieje PEWNA zależność, ale jest to zależność jedna z wielu. Nie każdy poeta spłodzi poetę, filozof filozofa, malarz malarza, nie każdy bez talentów spłodzi człowieka z talentami. To o wiele bardziej skomplikowane zależności.
      Relacje w rodzinie, temperament, osobowości, warunki.
      Prostego przełożenia nie ma.
      • kietka Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:08
        zadna elitarnosc, znowu nic nie rozumiesz.

        moze powinnam zatytułowac watek zwykły człowiek, czyli sredniak, do ktorych ja tez sie zaliczam.

        tak mi sie nasunelo, bo walka znajomego o gabinet, wbiła jego zone w podłoge, a mnie dała mi duzo do myslenia, oczywiscie jego ojciec posiada taki zawalony ksiazkami. z drugiej strny moze jest to chcec porotu dziecinstwa, bezpieczenstwa, a moze wlasnie zwykły snobizm, dlatego pytam, bo ciezko to laikowi ocenic.
        • vilez Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 18:49
          Nie ja nie rozumiem, tylko Ty nie potrafisz określić owej niezwykłości. Bo wykształcenie niczym niezwykłym nie jest.
          Kto to jest: "średniak"- tez ktoś tak określany z pozycji snoba lub odwrotnie- człowieka zakompleksionego?
          Te Twoje szabloniki porażają.
    • princesswhitewolf Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 13:58
      2. dziewczyna konczaca pierdylion fakultetów, same piatki, depresja z powodu braku osiagniec zyciowych, rodzina tez profesorska.

      moze byc owa dziewczyna o wiele zdolniejsza i inteligentniejsza niz jej ojciec. Po prostu w dzisiejszych czasach nie jest latwo o prace, a zwlaszcza mniej dla tych bez nastawienia komercyjnego. Nie uwazalabym jej za osobe "zwykla" czy gorsza niz jej ojciec jaki mial wiecej szczescia w "ustawieniu" sie zyciowym
      • kietka Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:04
        no, tak, ale dla niej niemozliwosc zaistnienia w swiecie naukowym wiaze sie z depresją.
        • sanciasancia Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:19
          Depresję trzeba leczyć.
        • verdana Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 18:16
          A jej ojciec zaczynał od tytułu profesora? Jak może dziewczyna, któtra dopiero zaczyna życie zawodowe, od razu mieć kompleksy że nie dorównuje ojcu?
          A gabinet to ja rozumiem - nie sądzę, aby chodziło o gabinet, tylko o własny pokój. Dla wielu ludzi zupełnie podstawowa potrzeba.
    • gazeta_mi_placi Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 14:03
      Znałam dziewczynę, ojciec adwokat, matka nie wiem, a dziewczyna skończyła zawodówkę.
      Inna sytuacja.
      Moja siostra miała w klasie licealnej córkę znanej w okolicy lekarki. Córka nie imprezowa, nie interesująca się chłopakami (co by nie było, że zdolna, ale wolała imprezować), nie poradziła sobie w liceum, miała kłopoty z kilkoma przedmiotami naraz i mimo wysiłków i starań nie przeszła do drugiej klasy, skończyła szkołę zawodową.
    • 3eneduerabe Depresja 16.01.14, 14:17
      moze dotkanac kazdego, tak jak i inne choroby. Wiec to, ze wpadła w depresję nie znaczy, ze nic nie osiągneła. Ona tak czuje, ze nic nie osiagneła, a patrząc z boku zapewne wyglada inaczej. Samo to, że ma wiele fakultetów, że się rozwija i zapewne ma dużą wiedzę o świecie i w tych swoich specjalizacjach to już jest wiele. Profesor jak to profesor zalezy jak i kiedy zdobyl ten tytuł smile
      • kietka Re: Depresja 16.01.14, 14:21
        pisze przeciez, ze wg niej nic nie osiagneła, to nie moje zdanie absolutnie.
        • 3eneduerabe Re: Depresja 16.01.14, 14:31
          No widocznie tak o sobie mysli bo ma depresję ale to nie jest prawda. Może miała ambicje osiagnac tytul taki jak maja rodzice tylko rodzice żyli w innych czasach, w innych okolicznościach, a czasami potrzebny jest też łut szczescia.
          • verdana Re: Depresja 16.01.14, 18:17
            A ileż ta dziewczyna ma lat? Bo tytuł profesora przed trzydziestką jest raczej mało realny.
      • lady_in_black7 Re: Depresja 24.04.14, 14:56
        cześć,
        Piszę do Was ponieważ sama zmagam się od 2 lat z depresją i poszukuje osób z Wrocławia, które chciałyby ze mną chodzić na nieodpłatną grupę Depresantów. Takie grupy istnieja w innych miastach (w Warszawie nawet 4) ale nie ma takiej we Wrocławiu. Poznałam w tamtym roku kobiete z Warszawy, która mogłaby nam pomoc, przekazac jakies wskazówki. Znam też terapeute, który prowadzi grupę AA i który kiedys wstepnie zgodzil sie na uruchomienie takiej grupy dla depresantów. Gdyby zebralo sie pare osób to moglibysmy sobie pomóc.

        dajcie znać, sama juz nie wiem co mam ze soba robic a to jest jedno z wyjsc, ktore wydaje mi sie rozsadne...
    • naomi19 Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 20:00
      Pojechałas z dzieckiem do szpitala?
    • foringee Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 20:10
      Szczerze mówiąc jakiś oślizgły ten wątek. Takie obgadywanie i szufladkowanie na siłę ludzi i przypinanie im łat 'lepszy' 'gorszy'. Obrzydliwa maniera.
      Tak jakby jakiś przymus był, że dziecko profesora musi też być profesorem. A dziecko kogoś po zawodówce powinno gora średnią szkołę zrobić i dość.
      Litości. Skąd ten SYNDROM szufladkowania? Daj ludziom żyć tak jak sami chcą. Nie każdy musi pchać się na stołek tatusia byle publikę zadowolić.

      • verdana Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 20:23
        Cos w tym jest - ja nie bardzo widzę podział na "lepszych " i "gorszych" wg zawodów, a już uznanie profesorów za "niezwykłych" jest co najmniej niezwykłe. Jeszcze bym rozumiała, gdyby na tapecie były dzieci noblistów, mistrzów olimpijskich i papieży i matki Teresysmile
        Czy marny profesor (albo i nie marny, tylko dobry) jest bardziej niezwykły od dobrego (albo marnego) urzednika? Albo nauczyciela? Albo kucharza?
        Poza tym, przepraszam bardzo, ale kompleksy to mozna mieć będąc nawet profesorem, dzieckiem profesora i praprawnukiem profesorasmile
        • foringee Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 20:49
          Tym bardziej że zdobycie jakiegoś "prestiżu" może być zbiegiem przypadków losowych i różnych uwarunkowań życiowych a wcale nie jedynie "genów" czy "zdolności". Sama znam rodziny gdzie jest rozrzut w jednym pokoleniu profesor-pracownik fizyczny. I o czymś to świadczy? O niczym. Jedynie o tym, że na którymś etapie życia poszli w różnych kierunkach z powodu uwarunkowań losowych które w momencie wyboru mieli oraz własnych decyzji co wolą.
          Znam też panią profesor- córkę słynnego profesora, która grzeje stołek na uczelni bo tatuś jej posadę dożywotnią zapewnił. A kobieta wiedzę ma ledwo na poziomie swoich magistrantów-ani ambicji, ani zdolności. Ludzie z zewnątrz z kompleksami -pianie zachwytów "profesorska rodzina od pokoleń! och! ach!" a wtajemniczeni wolą nie komentować bo nie ma czego.
          Zaś w myśl "myśli przewodniej" forum - dzieci obrotnych polityków co do zasady powinny obsadzać prestiżowe stanowiska w spółkach skarbu państwa, bo jak chodzą do "zwykłej" roboty to znaczy, że z nich jakieś nieudaczniki i dziwolągi. A kto wie, czy nie adoptowane!
          • foringee Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 20:52
            > Zaś w myśl "myśli przewodniej"(forum )
            myśli przewodniej wątku (miało być)
            • alfa36 Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 20:58
              Jeśli profesora za niezwykłego uznamy, to znam przypadek odwrotny. Przeciętna rodzina, matka nauczycielka, ojciec rolnik a syn przed 30-stką został profesorem. Zresztą gość niezwykle uzdolniony, pamiętam go z podstawówki.
              • alfa36 pomyłka 16.01.14, 20:58
                miało być po 30-stce.
              • foringee Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 21:21
                Co do "niezwykłości" profesorów to przypomniało mi się jak pewna starsza pani przekazywała wieści wysłuchane w Radio maryja jako fakty niepodważalne, a gdy próbowałam oponować przeciwko jej wnioskom to podniesionym i oburzonym głosem mówiła "Ale to PROFESOR się tak wypowiadał, profesor Z AMERYKI !" . Wg niej hasło "profesor z ameryki" powinno rozwiać wszelkie wątpliwości co do racji lub braku racji.
                • sanciasancia Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 23:37
                  W Ameryce nie ma profesorów smile, przynajmniej w takim sensie jak u nas, z nadaniem tytułu przez prezydenta. Są doktorzy, i raczej ze wszystkimi się jest na ty, i o wszystkich się mówi używając imienia, o kierownikach labów się mówi "dr Piprztycki/a", jak się chce być grzecznym.
      • morekac Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 16.01.14, 23:26
        Jeszcze bym rozumiała, gdyby na tapecie były dzieci noblistów, mistrzów olimpijskich i papieży i matki Teresy
        Jeśli chodzi o dzieci noblistów, to niewiele było przypadków, żeby nobel przypadł dziecku noblisty.
      • vilez Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 17.01.14, 08:18
        Foringee, otóż to. Oślizgłe szufladki.
    • paul_ina Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 24.04.14, 16:26
      Syndrom?
      Za dużo powiedziane. Raczej nadambitni starzy zajmują się tylko sobą i zaniedbują dzieci, nie pomagają rozwijać zainteresowań, nie pokazują świata, a głód wiedzy, ciekawość świata i ambicja nie udziela się przez prątkowanie, trzeba dziecku poświęcić czas i uwagę.
      • bei Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 24.04.14, 16:58
        Nie każdy, mimo zdolności moze poświęcic się nauce, nie oznacza to też tego, ze będzie z tego powodu szczęśliwy czy tez wręcz przeciwnie.
        Jedna z córek znajomego pracownika naukowego otworzyła zakład fryzjerski, po kilku latach powstala znana sieć .
        Dwoje pozostalych dzieci ostaly się na uczelniach. Ojciec dzieci nie wyróżnia, każde z nich wykonuje pracę jak najlepiej i on to bardzo docenia.
        Ojciec jest znanym ekspertem, cenionym w świecie, dzieci są cenione za rzetelność w pracy, właśnie ta rzetelność markuje ich nazwisko.

        Dzieci naszej znanej forumowej emamy kilka lat wcześniej stwierdzily, ze ciężko będzie im zaistnieć w świecie gdyż cala rodzina widnieje w encyklopedii smile
        Nie minęło tych lat wiele i dwoje starszych ma już wyrobioną markę, nie dzięki znanemu nazwisku, tylko dzięki pracy ich umysłów, po prostu, te dzieci są wyjątkowe. Moze im było łatwiej, bo geny, bo niwa domu rodzinnego, bo rozsądek i miłośc rodziców- ale myślę, ze i tak najwięcej zależalo od samych charakterów tych dzieci smile
        Pamiętam z jaką przyjemnością słuchałam kiedys najmlodszego z rodzeństwa- dziesięcioletniego erudytę.
        Takich ludzi nie spotyka się w życiu często, dlatego aż tak zapamiętujemy spotkanie. Jestem przekonana, ze każdy, kto spotka kiedyś na drodze te osoby zapamięta je, jako te zjawiskowe.
    • mynia_pynia Re: zykłe dzieci niezwykłych rodziców. 11.07.14, 16:06
      Ale jeśli rodzic jest naprawdę wybitny i znany to ciężko mu dorównać.
      Patrz Sztur-ojciec a Sztur-syn w ich przypadku można powiedzieć że są na takim samym poziomie.
      Patrz Olbrychski-ojciec a Olbrychski-syn, zdecydowanie ojciec przewyższa syna.
      Podałam przykłady aktorów, bo są dla większości dobrze znane - z bliższego otoczenia: matka - profesor, kierownik wydziału na uczelni, syn - technik pracujący w warsztacie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka