Cześć
Strasznie sie wczoraj wściekłam na rowerzystów. Byłam ze swoją chodzącą juz
córką nad Wisłą. Mała chciała sobie pochodzić więć wypusciłam ją z wózka i tu
prawdziwy koszmar. Musieliśmy mieć z mężem oczy naokoło głowy bo co chwilka
przejeżdzały koło nas rowery i to nikt nie zwolnił mijając małe dziecko.
Mają piekną ścieżkę rowerową tuż obok ścieżki spacerowej, nawtet łaniej
połozoną, bo jest nieco wyżej i jest ładniejszy widok na rzekę.Scieżka jest
świetnie oznakowana więc nie sposób wjechać na nią przez pomyłkę. Kurcze co
za ludzie - mają znaki , widzą żę chodza ludzie z dziećmi z psami to nawt nie
zwolnią tylko prują na całego. Wcale nie jakieś dzieciaki tylko strasi ludzie
i panienki - przyjaciółeczki, jada koło siebie i gadka szmatka.
Na krakowskich plantach to samo, zakaz jazdy rowerem a smigaja jak na
autostradzie.
Po co tak walczą o ścieżki rowerowe, miasto wydaje na to ciężkie pieniądze z
naszych podatków a oni i tak jeżdzą gdzie chcą. Sama jeżdze na rowerze ale
jesli jest ścieżka rowerowa to nawt by mi do głowy nie przyszło wjechac na
spacerową.
Polacy to jednak naród zdany na zagładę - tak kiedys przeczytałam i chyba to
prawda. Totalnie jesteśmy niezdyscyplinowani i mamay porzadek w tyłku.
Kurka to samo jest na przejściach dla pieszych, człowiek jedzie z dzieckiem a
tu paniusia wali przejściem łukiem bo jej bliżej i jej nie obchodzi że komuś
zagrodzi drogę.W codziennym zyciu nie umiemy sobie radzic z porządkiem i to
sie odbija na wszytskim na całym naszym zyciu społecznym , politycznym itd..
Ale skończyłam prawie na problemie egzystencjonalnym naszego
społeczeństwa

))))))) ale naprawdę z tą samodyscyplina to w naszym narodzie
krucho
pozdrawiam
Kasia