Dodaj do ulubionych

wściekłam się na rowerzystów

14.08.04, 09:37
Cześć
Strasznie sie wczoraj wściekłam na rowerzystów. Byłam ze swoją chodzącą juz
córką nad Wisłą. Mała chciała sobie pochodzić więć wypusciłam ją z wózka i tu
prawdziwy koszmar. Musieliśmy mieć z mężem oczy naokoło głowy bo co chwilka
przejeżdzały koło nas rowery i to nikt nie zwolnił mijając małe dziecko.
Mają piekną ścieżkę rowerową tuż obok ścieżki spacerowej, nawtet łaniej
połozoną, bo jest nieco wyżej i jest ładniejszy widok na rzekę.Scieżka jest
świetnie oznakowana więc nie sposób wjechać na nią przez pomyłkę. Kurcze co
za ludzie - mają znaki , widzą żę chodza ludzie z dziećmi z psami to nawt nie
zwolnią tylko prują na całego. Wcale nie jakieś dzieciaki tylko strasi ludzie
i panienki - przyjaciółeczki, jada koło siebie i gadka szmatka.
Na krakowskich plantach to samo, zakaz jazdy rowerem a smigaja jak na
autostradzie.
Po co tak walczą o ścieżki rowerowe, miasto wydaje na to ciężkie pieniądze z
naszych podatków a oni i tak jeżdzą gdzie chcą. Sama jeżdze na rowerze ale
jesli jest ścieżka rowerowa to nawt by mi do głowy nie przyszło wjechac na
spacerową.
Polacy to jednak naród zdany na zagładę - tak kiedys przeczytałam i chyba to
prawda. Totalnie jesteśmy niezdyscyplinowani i mamay porzadek w tyłku.
Kurka to samo jest na przejściach dla pieszych, człowiek jedzie z dzieckiem a
tu paniusia wali przejściem łukiem bo jej bliżej i jej nie obchodzi że komuś
zagrodzi drogę.W codziennym zyciu nie umiemy sobie radzic z porządkiem i to
sie odbija na wszytskim na całym naszym zyciu społecznym , politycznym itd..
Ale skończyłam prawie na problemie egzystencjonalnym naszego
społeczeństwasmile))))))) ale naprawdę z tą samodyscyplina to w naszym narodzie
krucho
pozdrawiam
Kasia
Obserwuj wątek
    • kruszynka301 Re: wściekłam się na rowerzystów 14.08.04, 11:03
      owszem, ścieżki rowerowe są, ale - widziałaś, ile na tych ścieżkach jest pieszych? Szczególnie nad Wisłą pod Wawelem.
      Niestety, chyba musi upłynąc parę lat, aby piesi i rowerzyści chodzili po swoich ścieżkach.
      Ale nawet jeśli tak będzie, to ja i tak muszę trzymać córę za rękę - mała ma tendencję do nagłych zmian kierunków biegu, i raz już się wpakowała pod rower - na szczęście rowerzysta miał znakomity refleks i zdążył malucha ominąć.

      Jeszcze coś o naszym braku zdyscyplinowania - proponuję pomieszkać chwilę w Niemczech i Austrii - od razu docenisz nasz charakter - ja nie mogłam przyzwyczaić się do nakazów, zakazów - kiedyś zgubiłam się bez dokumentów, pieniędzy w Wiedniu. Niewiele myśląc, wsiadłam do tramwaju i podjechałam pod dom przyjaciół Austriaków. Oni uznali to za wyczyn - jazda bez biletuwink)), pytali się z niedowierzaniam, jak ja mogłam tak zrobić - każdy rodowity wiedeńczyk poszedłby na posterunek policji, wyjaśnił w czym rzecz, i poczekał, aż policja zawiezie do domu.....
      Od tej pory doceniam naszą narodową naturę, to nie jest naród skazany na zagładę, bo omijając przepisy na rzecz zdrowego rozsądku - dużo rzeczy potrafimy zrobić łatwiej i szybciej, niż ktoś kierujący się zakazami. Wzorowym przykładem jest np włoski strajk, polegający właśnie na trzymaniu się przepisów...
      Oczywiście w powyższych wywodach nie miałam na myśli ścieżek rowerowych, to tylko ogólne przemyślenia.
      • kssia Re: wściekłam się na rowerzystów 14.08.04, 11:34
        Owszem widziałam ale pod Wawelem to sytuacja wygląda nieco inaczej ponieważ
        ścieżka rowerowa i dla pieszych to ta sama ścieżka oddzielona jedynie pasem. Ja
        pisałam o ścieżce rowerowej biegnącej od nowej Galerii Kazimierz aż do Stopnia
        Dąbia tam ścieżki są na osobnych bulwarach nizszym i wyzszym.Tu nie sposób sie
        pomylic czy zagapić tu wjeżdza sie na ścieżkę dla pieszych z pełna premedytacją.
        Co do sytuacji w Wiedniu właśnie pokazałaś, nie gniewj sie na mnie - polski
        charakter z którego raczej nie ma co być dumnym. Nazywasz nasza narodowa naturą
        oszustwo bo przeciez jazda bez biletu to nic innego jak oszustwo mniejszej
        skali. Ja tu nie widze powodu do dumy i zadowolenia.
        Pozostaje przy swoim że nasza skłonnośc do niezdscyplinowania i do małych
        oszustw skazuje nas na niepowodzenia. Od małego nas tego uczą - jak nie
        ściągasz w szkole to jesteś frajer bo co sie uczyc i miec wiedze skoro można
        oszukac - nie ma co sie męczyć. Nic dziwnego że potem rzadzą nami złodzieje i
        nie ważne czy prawica czy lewica - chcą sie tylko dorobic. Podwalina tych
        wszytskich większych spraw to własnie przymykanie oka i akceptowanie tych
        małych oszust : ściagania , jazdy bez biletu, wjezdzania na sciezki rowerowe
        itp.
        pozdrawiam
        • kocianna Re: wściekłam się na rowerzystów 14.08.04, 11:41
          Ja mam ze sciezkami odwrotny problem - teraz przez jakis czas nie będę jezdzic
          na rowerze, ale kiedy jezdziłam, po scieżce (odgrodzonej od chodnika
          żywopłotem) ZAWSZE chodziły mamusie z wózkami i małymi dziećmi i ludzie z
          psami, czasem na bardzo długiej smyczy - przez całą szerokość ścieżki, i
          jeszcze się oburzali na stosowanie dzwonka. A chodnik był pusty - więc szczerze
          mówiąc czasem wolałam jechać po chodniku.

          Moze to dlatego, że scieżka jest sliczna z czerwonej kostki bauma, a chodnik
          krzywy z prl-owskich płyt - pewnie z wozkiem albo w szpilkach tez bym wolala
          chodzic po sciezce.

          Ale tu w ogóle nie można sobie poradzić z różnymi, nawet bardziej oczywistymi
          problemami: parkowanie na chodniku czy trawniku, wysypywanie smieci w lesie
          itd. Byc moze kiedys nauczymy się kultury...
    • marzek2 Re: wściekłam się na rowerzystów 14.08.04, 14:46
      Mam podobny problem, bo mieszkam pod Wawelem prawie i wyścigi rowerzystów
      przerabiam na codzień na spacerach z dziećmi... Ale... myślę, że fakt
      nieresprektowania przez rowerzystów ścieżek to faktycznie kolejny przykład
      naszej cechy narodowej, czyli olewania przepisów "z zasady". I muszę szczerze
      przyznać, że na tej samej ścieżce rowerowej ciągle widać wózki, których
      prowadzącym chyba wydaje się, że każdy pojazd z kółkami jest rowerem...
      Najgorsze z rowerami jest to, że ich nie słychać, kiedy pędzą z tyłu, nagle
      słyszysz tylko świst i jakiś wariat przejeżdża obok Ciebie i dziecka. Ścieżek w
      Krakowie pewnie jest za mało. Szacunku dla przepisów u obu stron "rowerowej" i
      "wózkowej" niestety też... Ja do znudzenia tłumaczę dzieciom, że ścieżki
      rowerowe (jak nazwa wskazuje smile są dla rowerów, ale co mam zrobić, kiedy idziemy
      obok ścieżki i dziecko ze zdziwieniem się pyta, co robi ten inny wózek na ścieżce?
      • nelka_zalogowana Re: wściekłam się na rowerzystów 17.08.04, 10:01
        Każdy naród ma swoje przywary. Popatrzcie na zabawny flash o Włochach, z
        przymróżeniem oka, oczywiście wink

        www.lifeinitaly.com/flash/
    • danik1 Re: wściekłam się na rowerzystów 21.08.04, 14:39
      Tez bym sie wkurzyla! Na szczescie mieszkam w Danii, gdzie rowerzysci jezdza
      swoimi sciezkami a piesi chodza swoimi. Jednak w Danii znacznie, znacznie
      wczasniej byly zbudowane sciezki rowerowe a i kultura jest inna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka