Dodaj do ulubionych

za szybko wyslalam

18.01.14, 22:29
Od 7 lat mieszkam poza granicami Polski . Corka miala 2 lata kiedy wyjezdzalismy , syn urodzil sie w Norwegii. W Polsce zostala nasza cala rodzina . Stopniowo uczylismy sie jezyka , dzieciaki chodzily do przedszkola w pelnym wymiarze godzin , starsza corka jest tez w szkole podstawowej , syn w sierpniu zaczyna pierwsza klase. W domu wprowadzilam zasade , ze rozmawiamy ze soba tylko w jezyku polskim, bo tak naprawde jezyka dzieci moga nauczyc sie tylko ode mnie i meza. Telewizje mamy norweska , ale bajki na dvd w j.polskim , do tego duzo ksiazek , plyt cd z polskimi piosenkami dla dzieci , wierszami i bajkami ( dzieci sluchaja plyt wieczorem i tak zasypiaja ,plyt na nac nie wylaczam ).
W rozmowie z wychowawcami zawsze zaznaczam , ze w domu rozmawiamy tylko po polsku . W przedszkolu wychowawczyni pyta , jak syn radzi sobie z jezykiem , czy robi bledy i jakiego rodzaju ( doszlysmy do wniosku ze obu jezykach ma tego samego rodzaju problem z gramatyka ). Przedszkole zapewnia synowi polskiego asysteta , ktory przychodzi raz w tygodni . Maja rozmawiac razem po polsku , tak aby syn wzbogacal swoj jezyk , przez co bedzie sobie radzil coraz lepiej z j.norweskim ( tak mi mowily asystentki ). Corka w szkole chodzi na dodatkowe zajecia , cos jak zajecia wyrownawcze ( wiekszosc dzieci na te zajecia uczeszcza ), zostaje tez na swietlicy szkolnej. Wszystko po to , zeby miec jak najwiekszy kontakt z jezykiem . Dodatkowo ma polskiego asystenta raz w tygodniu na godzine. W domu odrabiam z nia lekcje i to ja cwiczylam z nia czytanie przez pierwsze dwa lata szkoly .

Podsumowujac : w szkole skupiamy sie na maksa z jezykiem norweskim przy wspolpracy z nauczycielami ( wszystkie uwagi omawiane na biezaco ) , za to w domu tylko j.polski ( pomijajac odrabianie lekcji lub tv ).

Ale za to juz kilka razy zwracano mi uwage w przychodni , ze j.polski w sumie jest niepotrzebny i bardziej powinnam sie skupic na norweskim ( tak jakbym sie malo skupiala ). Albo jakas kolezanka dziwila sie , ze do dzieci mowie po polsku skoro spokojnie moge z nimi po norwesku rozmawiac. I za kazdym razem tlumacze , zexrodzine mam tylko w Polsce , jak nie naucze dzieci jezyka , zabiore im babcie , dziadka , wszystkich wujkow , ciocie i kuzynostwo. Bo latwiej dwoje dzieci nauczyc jezyka , niz gdyby cala reszta miala sie uczyc norweskiego.

Dziewczyny , macie podobnych zdziwionych w okolicy ? Z drugiej strony jak jestem w Polsce , to tez jest zdziwienie ze moj syn mowi po polsku ( w Polsce jest raz w roku na wakacjach jakies 10 dni ).
Obserwuj wątek
    • aka10 Re: za szybko wyslalam 18.01.14, 22:37
      elske napisała:






      >
      > Ale za to juz kilka razy zwracano mi uwage w przychodni , ze j.polski w sumie j
      > est niepotrzebny i bardziej powinnam sie skupic na norweskim ( tak jakbym sie m
      > alo skupiala ).

      Kto Ci tak powiedział? Pielęgniarka w przychodni???



      >
      • elske Re: za szybko wyslalam 18.01.14, 22:40

        • elske Re: za szybko wyslalam 18.01.14, 22:44
          Jeszcze ciekawiej : pielegniarka srodowiskowa na bilansie ( za kazdym razem to samo ). I zawsze pytanie , czy moze sledzic postepy syna w przedszkolu. Alez prosze bardzo , bo postepy robi duze i nie odbiega duzo od dzieci w swoim wieku.
        • najma78 Re: za szybko wyslalam 18.01.14, 22:59
          Ile ludzi tyle sytuacji. My sie na polskim nie skupiamy, nie mamy polskiej tv, dzieci nie ogladaly polskich bajek itd. Jezyka ucza sie tyle co od nas, ewnetualnie spotkan ze znajomymi. Nie mowimy do nich tylko po polsku. Nie mowia bardzo dobrze, corka (11) radzi sobie , syn slabiej ale tez robi postepy. Oczywiscie ich zasob slownictwa jezyka polskiego jest o wiele ubozszy niz ich rowiesnikow w pl ale to normalne bo to ich drugi jezyk, a oni zyja tu a nie w pl, my nie postanowilismy dazyc do tego aby byly dwujezyczne. W pl mamy rodzine dalsza, nie spotykalibysmy sie czesto nawet gdybysmy tam mieszkali. Blizsza rozsiana po swiecie tak wiec wojkowie i ciocie oraz kuzyni naszych dzieci znaja angielski wiec nie ma problemow w komunikacji. Dziadkowie i siostra mieszkaja w De. Siostra zna angielski i jej partner oraz jego rodzina ktora poznalismy tez. Ich przyszle dzieci beda mowic po niemiecku wiec nasza corka juz zaczela uczyc sie tego jezyka. Co ciekawe, rodzice wlozyli sooro wysilku aby siostra (ona 8 lat mlodsza ode mnie) zachowala tzw duzjezycznosc, w domu polska tv, rozmowy tylko po polsku, szkola polska 3x w tygodniu itd a obecnie jej polski nie jest lepszy niz mojej corki. Jej angielski i francuski sa lepsze niz polski bo tych jezykow oprocz glownego niemieckiego uzywa czesciej, jeden w pracy a drugi z racji polozenia geograficznego. Mnie to nie dziwi. Nie spotykam sie tez ze zdziwieniem wyrazanym bezposrednio w realu przez rodakow ze moje dzieci maja slaby polski, spotkalam sie z tym na forum. Ale ty tylko forum, ja zyje jak chce.
          • najma78 Re: za szybko wyslalam 18.01.14, 23:06
            Wujkow mialo byc - to dla tych, ktorzy beda sie podniecac bledami ortograficznymi choc to tylko forum a nie egzamin czy list motywacyjny do przyszlego pracodawcy.
    • mayaalex Re: za szybko wyslalam 18.01.14, 22:51
      Jestem Polka, do synka mowie po polsku, maz Turek mowi do niego po turecku, w zlobku (a wkrotce w szkole) ma troche kontaktu z francuskim (ten kontakt oczywiscie bedzie sie stopniowo zwiekszal). W Belgii wielojezycznosc nie dziwi, szczegolnie w Brukseli, wiec na razie przynajmniej problemu nie ma. Za to prawie wszyscy w PL i TR usiluja do synka mowic po angielsku. Nie mam pojecia dlaczego (tzn. mam, z mezem rozmawiamy po angielsku ale do synka nigdy tak nie mowimy), tym bardziej, ze zawsze mowimy, ze synek rozumie polski i turecki (ma dwa lata, mowi sporo, calymi zdaniami, choc jeszcze dosc niewyraznie). Ludzie po prostu malo wiedza o wielojezycznosci. Dobrze, za masz wsparcie w szkole, to jest chyba najwazniejsze w Waszej sytuacji.
      • jematkajakichmalo Re: za szybko wyslalam 18.01.14, 23:07
        Z tym angielskim to jakis fenomen big_grin
        U nas to samo: ja mowie po polsku, maz w swoim jezyku a mloda urodzila sie w Niemczech, ale jak jedziemy gdzies na wakacje to wszyscy probuja rozmawiac z nia po angielsku (WTF???) szczegolnie w kraju meza big_grin

        Do zalozycielki watku: fajnie, ze dbasz o to, zeby dzieci mowily po polsku, ale chyba troche przesadzasz. U na s po polsku mowie tylko ja i moja rodzina (ale oni sa w Polsce), mloda nigdy nie ogladal polskich bajek, ewentualnie jej czytalam. Obecnie (5,5) mowi swietnie po polsku, oczywiscie przekreca gramatyke, ale to normalne, wszyscy w polsce mowia, ze ma bardzo bogate slownictwo.
        Podobnie z jezykiem meza.
        Moim zdaniem wystarczy jak bedziesz konsekwentna i bedziesz rozmawiac po polsku.
      • bi_scotti Re: za szybko wyslalam 18.01.14, 23:16
        Jedyne zdziwienia i komentarze jezykowe sa kierowane w moim kierunku, ze mieszam w mowie i pismie. Ci, ktorzy mnie znaja wiedza dlaczego, reszta nie musi.
        W kwestii dzieci urodzonych i wychowanych w kraju imigrantow zdziwienia bywaja w druga strone gdy ktos nie uczy(l) dziecka swojego ojczystego jezyka, zazwyczaj pada pytanie "dlaczego?". Wiadomo, dorosli posluguja sie czesto raczej basic Polish, Italian, Greek, German, Dutch etc. etc. etc. ale pogadac sie da i znam sporo Italian-Canadians czy Greek-Canadians w 3 juz pokoleniu, ktorzy grzecznie posylaja swoje dzieciaki na lekcje wloskiego czy greckiego w soboty (Heritage Language Program) smile Wielu rodzicow odpuszcza pisanie chociaz znam i taka pare, ktorej trojka dzieciakow pisze i czyta biegle w Tamil, ktory prostym jezykiem nie jest (aczkolwiek alfabet wizualnie bardzo ladny). Nikt sie nie dziwi.
        https://www.ancientscripts.com/images/tamil.gif
    • baltycki Re: za szybko wyslalam 18.01.14, 23:36
      Corki wywiozlem z PL przed 25 laty i przez te 25 lat rozmawiam z nimi wylacznie po polskusmile
    • go-jab Re: za szybko wyslalam 18.01.14, 23:54
      Ja na obczyznie 22 lata prawie - od mojej podstawowki... Maz polak... Dzieci rodzone poza Polska ... Mowia bardzo ladnie (czasami tlumacza doslownie wiec I cudne kwiatki Im wtedy wychodza)... Starszy czyta plynnie po polsku I angielsku... Srednia tej plynnosci nabiera z kazdym miesiacem w szkole... Najmlodszy do sierpnia byl tylko polsko-jezyczny, ale poszedl do przedszkola I juz angielskieg sie nie boi... W domu mowimy tylko I wylacznie po polsku, czytamy I po polsku I po angielsku, TV tylko po angielsku (staram sie ograniczac)... W soboty chodza do polskiej szkoly... Krzywda Im sie nie stanie jak beda biegle operowac dwoma jezykami... A mi osobiscie wlos sie jezy na glowie jak slysze nasze polonijne dzieci ktore katuja I kalecza ten biedny polski Bo Nike ich nie pilnowal I nie wymagal... Ale to moje prywatne zdanie, kazdy ma prawo hodowac wlasne dzieci wedle wlasnego widzimisie... Z tym ze dla siebie rezerwuje ocene takich wyborow wink
      • go-jab Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 00:06
        Aha - I jak jestem w domu ja to caly bozy dzien w kompjuterze, przez glosniki gra trojka... Jak jest maz to rmf smile
    • mruwa9 Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 00:37
      juz nie.
      Na poczatku pobytu na emigracji spotykalam sie z pytaniami, czy w domu rozmawiamy po tutejszemu, dla szybszej nauki jezyka. Odpowiadalam zdziwionym spojrzeniem, o co im chodzi.
      W domu obowiazuje wylacznie polski.
      W miejscach publicznych rozmawiam z dziecmi wylacznie po polsku, o ile nie chodzi o dyskusje w wiekszym, niepolskojezycznym gronie.
      Nie wstydze sie polskiego, dzieci maja polski w szkole i traktujemy te lekcje bardzo serio. Utrzymanie znajomosci polskiego u dzieci jest dla nas bardzo wazne, nie tylko ze wzgledu na rodzine w Polsce. Dwujezycznosc zpelnie za darmo i bez wysilku to fantastyczna sprawa i okazja, ktorej nie nalezy zmarnowac.
      A tutejszy jezyk jest na tyle wszechobecny i dominujacy, ze to o utrzymanie polskiego trzeba mocno walczyc. I walczymy.
      Spytaj sobie sama siebie, co dzieci traca, w czym okaleczy je znajomosc polskiego.
      A osoby zdziwione twoimi staraniami o zachowanie jezyka polskiego u dzieci mozesz spytac, czy majac do wyboru jedno- czy dwujezycznosc, za darmo i bez wysilku, to co by wybraly.
      Czy chcialyby znac dodatkowy jezyk tak zupelnie bez wysilku.
      • bi_scotti Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 01:09
        mruwa9 napisała:

        > A osoby zdziwione twoimi staraniami o zachowanie jezyka polskiego u dzieci moze
        > sz spytac, czy majac do wyboru jedno- czy dwujezycznosc, za darmo i bez wysilku
        > , to co by wybraly.
        > Czy chcialyby znac dodatkowy jezyk tak zupelnie bez wysilku.

        Szczegolnie, ze po polsku mowi na swiecie tak okolo 8 razy tyle ludzi, co po norwesku. Jest z kim pogadac wink
      • najma78 Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 09:25
        Dwujezycznosc zpelnie za darmo i bez wysilku to fantastyczna sprawa i okazja, ktorej nie nalezy zmarnowac. 
        A tutejszy jezyk jest na tyle wszechobecny i dominujacy, ze to o utrzymanie polskiego trzeba mocno walczyc. I walczymy. 

        Przyznam ze "bez wysilku" i "walczymy" w nastepnym zdaniu jakos sie wzjamnie nie uzulelniaja. Wiec w koncu przychodzi to bez wysilku - wystarczy kliknac czy jednak trzeba w to wlozyc ogromna ilosc czasu i pracy?


        • mayaalex Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 10:14
          Wysilek i prace wkladaja w najwiekszym stopniu rodzice ( wyszukujac ksiazki, audiobuki, programy radiowe i tv, wozac do sobotnich szkol, na wakacje do Polski, etc). Dzieci wchlaniaja to, co zapewniaja rodzice - i dla nich to jest za darmo i w duzej czesci bez wysilku smile
          • najma78 Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 10:39
            mayaalex napisała:

            > Wysilek i prace wkladaja w najwiekszym stopniu rodzice ( wyszukujac ksiazki, au
            > diobuki, programy radiowe i tv, wozac do sobotnich szkol, na wakacje do Polski,
            > etc). Dzieci wchlaniaja to, co zapewniaja rodzice - i dla nich to jest za darm
            > o i w duzej czesci bez wysilku smile

            Przegladajac od czasu do czasu forum "wielojezycznsc w rodzinie" zdecydowana wiekszosc ooisuje raczej walke, trudnosci, problemy i tak dla rodzicow jak i dla dzieci ktore tez roznie reaguja. Z doswiadczenia (siostra, kuzynostwo, inne dzieci w rodzinie, znajomi, wlasne dzieci) sama widze ze ani dla jednen ani dla drugiej strony to nie jest latwe, a jest walka - oczywiscie nie 100% rodzin ale znaczna ich czesc. Czesto tez pomimo wysilkow i walki po latach wcale dwujezycznosci sie nie osiaga a znajomosc. Taka moja prywatna opinia na podstawie obserwacji.
      • edelstein Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 11:17

        "Dwujezycznosc zpelnie za darmo i bez wysilku to fantastyczna sprawa i okazja, ktorej nie nalezy zmarnowac.
        A tutejszy jezyk jest na tyle wszechobecny i dominujacy, ze to o utrzymanie polskiego trzeba mocno walczyc. I walczymy. "
        Przeciez to sie wyklucza?wybacz,als Jak slysze o dwujezycznosci bez wysilku to mu sie smiac chce.Gdyby tak bylo to moj syn mowilby perfekcyjnie po polsku,a nie mowi.



        "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden.""
        • wioskowy_glupek Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 11:57
          Ale ty jesteś niemką ponoć, to jak i po co?
          • edelstein Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 12:02

            A co to ma do rzeczy?po niemiecku z toba pisze?--Jak widac polski znam,wiec....

            "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
            • atena12345 Re: za szybko wyslalam 27.02.14, 08:50
              edelstein napisała:

              >
              > --Jak widac polski znam,wiec....
              >

              big_grin
        • mruwa9 Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 12:15
          wiedzialam, ze szybko ktos mnie zlapie za slowka smile
          Tu nie ma zadnego paradoksu: dziecko wchlania jezyk bezproblemowo i przez skore. Bez chodzenia na kursy, lekcje, bez wkuwania slowek i regulek gramatycznych.
          Lekcje polskiego sluza utrzymaniu i rozwojowi znajomosci jezyka na lepszym poziomie. Zwlaszcza w pismie, bo z mowa zwykle zadnego problemu nie ma. I sluza rozwojowi slownictwa oraz nauce innych aspektow polszczyzny i polskosci (kultura, tradycja, historia).
          Walka jest o co innego ( i z czym innym): walka toczy sie o odseparowanie dwoch jezykow, zeby dziecko nie mieszalo ich w potocznym uzyciu , zeby w danym momencie poslugiwalo sie tylko jednym jezykiem, bez tworzenia koszmarkow, gdzie w jednym zdaniu miesza slowa dwoch jezykow, obce slowa odmienia wedlug polskich regul, lub odwrotnie, uzywa obcej skladni w polskich zdaniach. Rodzicie dzieci dwujezycznych wiedza, o co chodzi.
          • najma78 Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 12:39
            mruwa9 napisała:

            > wiedzialam, ze szybko ktos mnie zlapie za slowka smile
            > Tu nie ma zadnego paradoksu: dziecko wchlania jezyk bezproblemowo i przez skore
            > . Bez chodzenia na kursy, lekcje, bez wkuwania slowek i regulek gramatycznych.
            > Lekcje polskiego sluza utrzymaniu i rozwojowi znajomosci jezyka na lepszym pozi
            > omie. Zwlaszcza w pismie, bo z mowa zwykle zadnego problemu nie ma. I sluza roz
            > wojowi slownictwa oraz nauce innych aspektow polszczyzny i polskosci (kultura,
            > tradycja, historia).
            > Walka jest o co innego ( i z czym innym): walka toczy sie o odseparowanie dwoch
            > jezykow, zeby dziecko nie mieszalo ich w potocznym uzyciu , zeby w danym momen
            > cie poslugiwalo sie tylko jednym jezykiem, bez tworzenia koszmarkow, gdzie w je
            > dnym zdaniu miesza slowa dwoch jezykow, obce slowa odmienia wedlug polskich reg
            > ul, lub odwrotnie, uzywa obcej skladni w polskich zdaniach. Rodzicie dzieci dwu
            > jezycznych wiedza, o co chodzi.

            Mruwa, ale to nadal jest to samo, to co piszess o jezyku wchlanianym przez skore i pozniej walce o odseparowanie dwoch jezykow, uzywanie wlasciwych form gramatycznych itd, jedno drugie sie wyklucza. Utrzymanie jezyka rodzicow zyjac w innym kraju to bardzo ciezka, trudna i niewdzieczna praca, osiagniecie tzw dwujezycznosci to hmmm w mojej opinii jest bardzo, bardzo trudne do osiagniecia. Zeby to osiagnac dzieci musialyby przebywac tyle samo w obu jezykach i nie ludzmy sie edukowac rownolegle,tak abybpoznac slownictwo z roznego zakresu np matematyki, chemii, bilogii, geografii itd plus oczywiscir historie, literature, produkty kina, teatru plus jezyk rowiesnikow...Nasza doba ma 24h, z czego 10-12 poswiecamy na sen (dzieci szczegolnie), 8 h sa poza domem - szkola, zostaje wiec kilka godzin w ciagu ktrych przygotowujemy posilki, zjadamy, treningi plywania, nauka plywania, keyboard, jakies zakupy, homework, nasz czas wolny, relax....weekendy hmmm to spedzanie czasu rodzinnie, wspolne wycieczki, wyjscia do kina itd. Gdzie tu czas na dodatkowa szkole nie mowiac o rownoleglej. Takwiec nasze dzieci ucza sie polskiego naturalnie, tylr co od nas .
            • mruwa9 Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 15:34
              dlaczego trudna i niewdzieczna praca? Jesli takie masz nastawienie, to sprawa jest w zasadzie przegrana.
              Nie urzadzam w domu dzieciom lekcji polskiego (aczkolwiek mam znajoma, ktora dzieci zapisala do polskiej szkoly, co tydzien spedzaja kilka godzin w skypie, na lekcjach online, ja az takiego parcia nie mam, ale po dzieciach znajomych to widac- sa idealnie dwujezycznie. Poprawne w mowie i pismie w obu jezykach), po prostu rozmawiamy z nimi po polsku, poprawiamy, jesli cos mieszaja, maja dostep do polskiej tv, ksiazek, to wszystko. Majac do wyboru film po polsku lub po tutejszemu, wybieraja polski.
              Mamy innych znajomych, ktorzy wyemigrowali sami jako male dzieci. Ich rodzice pilnowali , aby w domu obowiazywal jezyk polski. Jako dorosli mowia tak idealna polszczyzna , ze w zyciu nikt postronny by sie nie domyslil, ze na codzien nie mieszkaja w Polsce. Ba, ich dzieci, juz urodzone poza Polska, mowia rownie piekna i czysta polszczyzna. Bo obowiazuje zasada: w domu nie znamy innego jezyka.Gdy dzieci probuja powiedziec cos po tutejszemu, rodzic mowi: nie rozumiem, powiedz po polsku.
              I dzieci mowia.
              Podobnych przykladow, ba, nawet w mieszanych zwiazkach, znam wiele. Wszystko zalezy od motywacji rodzica. Nawet nie tyle od aktywnej pracy w tym kierunku, ale od motywacji. Jesli rodzic odpusci i oleje sprawe, to jest posprzatane. Jesli rodzicowi zalezy i jest konsekwentny, to dziecko bedzie, lepiej lub gorzej, znac polski.
              Slabsza znajomosc polskiego jest lepsza, niz zadna.
              Znam wiele takich przypadkow, gdy po latach, i rodzice, i samo dziecko, zalowalo, ze kiedys odebrano mu te szanse na dwujezycznosc, ze olano sprawe , bo uznano, ze nauka polskiego i nauka kraju zamieszkania to byt duze i niepotrzebne obciazenie dla dziecka.
          • edelstein Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 13:17

            Tu nie ma zadnego paradoksu: dziecko wchlania jezyk bezproblemowo i przez skore. Bez chodzenia na kursy, lekcje, bez wkuwania slowek i regulek gramatycznych.

            Jasne,szczegolnie gdy w domu tylko jedna osoba mowi po polsku.
            Ile ludzi,tyle roznych opcji.
            Opisujesz na swym przykladzie,zdaje sie,ze masz meza polaka.Tu jest jeszcze jedna taka madra,z dziecmi i mezem mowi po polsku,bo maz polak.Jesli w domu pierwszym jezykiem nie jest polski to nauka polskiego to droga przez meke.

            "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
            • olena.s Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 17:49
              Przez pierwsze lata wchłania. Potem język otoczenia zaczyna dominować i trudniej jest rozbudowywac język matczyny.
              • atena12345 Re: za szybko wyslalam 27.02.14, 08:54
                olena.s napisała:

                > Przez pierwsze lata wchłania. Potem język otoczenia zaczyna dominować i trudnie
                > j jest rozbudowywac język matczyny.

                A musi być jakoś szczególnie rozbudowany?
                Czy to, że się dogada nie jest już sukcesem?
            • atena12345 Re: za szybko wyslalam 27.02.14, 08:53
              edelstein napisała:

              >
              > Tu nie ma zadnego paradoksu: dziecko wchlania jezyk bezproblemowo i przez skore
              > . Bez chodzenia na kursy, lekcje, bez wkuwania slowek i regulek gramatycznych.
              >
              > Jasne,szczegolnie gdy w domu tylko jedna osoba mowi po polsku.

              Jeden rodzić mówi do dziecka po polsku (wyłącznie) drugi na niemiecku (np.)
              Dzieci dwujęzyczne zazwyczaj później uczą się swobodnej mowy, ale co z tego?
    • podkocem Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 10:28
      Nie. Moi znajomi i rodzina rozumieja, że dla dobra dzieci powinny znać 3 języki i każde mówi do dzieci w swoim a otoczenie w swoim smile
    • ga-ti Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 11:00
      Ale w czym problem, że komuś obcemu się nie podoba, że dzieci mówią w dwóch językach?
      Mieszkacie w Norwegii (tak?) więc dzieci powinny dobrze mówić, pisać w tym języku, skoro z tym krajem związaliście swoje życie. Według mnie powinny też znać język polski, by dogadać się z rodziną. No i jeśli z j.polskim nie ma do czynienia na co dzień, to będzie znało go słabiej, ale ważne, by znało. A co to przeszkadza, że dziecko zna dwa języki?

      Mam znajomych, którzy mają dzieci dwujęzyczne. Mieszkają w Polsce, mamy Polki, tatusiowie 'zagraniczni', dziadkowie, ciotki, wujkowie pół na pół. Dzieci chodzą do polskich szkół, przedszkoli i na co dzień to polski jest ich językiem. Ale mówią też świetnie językiem swoich ojców, oglądają, słuchają bajek w tych językach, czytają, z ojcami rozmawiają, z rodziną telefonicznie, jedna rodzina posyła dzieci w soboty do takiej mini szkółki językowej, kultywują wszelkie zwyczaje, obchodzą święta z kultury swych ojców. Nie mają żadnego problemu w porozumiewaniu się z rodziną podczas spotkań świąteczno-wakacyjnych.
      Można spokojnie to pogodzić.
      • notting_hill Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 12:13
        Problem polega na tym, że opanowanie dwóch języków w stopniu natywnym jest dla kilkuletniego dziecka dość dużym obciążeniem i czasem powstają trudności.
        Zwłaszcza, że polski jest jednym z najtrudniejszych języków świata...

        Jednak moje obserwacje, które czynię od lat co najmniej 30 na ten temat (interesuje mnie to również z racji tego, że uczę języków zawodowo) wynika, że rodzice polskojęzyczni na pewno dobrze robią rozmawiając z dziećmi po polsku. Odcięcie dzieci od kultury i języka rodziców jest pewnego rodzaju odcięciem korzeni. Mam w bliskim otoczeniu kilka przykłądów:
        - kolega ożeniony z tubylką, trzech synów zero polskiego, dziadkowie praktycznie bez kontaktu, dla nich Polska to jakiś obcy skansen. Tutaj jest chyba tego rodzaju problem, że pani gardzi krajem pochodzenia swojego męża. Dość upiorne.
        - koleżanka wyszła za mąż za cudzieziemca, wychowała za granicą czterech synów w przekonaniu że polski jest cool, że Polska jest super, a jej mąż (rodowity Francuz) mówi po polsku fantastycznie- najlepszy dowód że jest w stanie aktywnie śledzić rozmowy trzech gadatliwych bab i robi to z dużą przyjemnością smile. Jej synowie mają całe mnóstwo opcji zawodowych, w związku z tym że są dwujęzyczni i uzdolnieni w kierunkach politechnicznych. W Polsce czują się bardzo zadomowieni, chociaż oczywiście są Francuzami. Na ich przykłądzie widać jak właściwe podejście rodziców (bez uprzedzeń, bez ksenofobii) sprawia, że ludzie stają się bardziej otwarci.
        - moja kuzynka, która uciekła w zasadzie z Polski- zero języka, dwóch synów z którymi rozmawia wyłącznie po ichniemu, ona to zrobiła podświadomie z traumy, jak sądzę. Zrobiła im trochę pod górkę, bo teraz, gdy tam u nich jest niefajnie (i pewnie jeszcze długo będzie) gdyby chłopcy znali polski, mogliby w Polsce studiować na przykład.

        Nie zapomnę jednak sytuacji, jaką obserwowałam wieki temu w USA, gdzie poznałam rodzinę, w której rodzice byli prostymi ludźmi spod Rzeszowa, a dzieciaki od małego mieszkały w Ameryce. Rodzice po angielsku mówili mało, dzieci (już praktycznie dorosłe) mówiły po polsku bardzo słabo, ich komunikacja.... no, można to sobie wyobrazić.
        Język jest jednym z elementów bardzo wpływających na to, jak postrzega nas otoczenie. Te dzieci traktowały tych swoich rodziców jak lekkich przygłupów. To tak w kwestii relacji dzieci- rodzice, a język jakim się posługują.

        Problem zaczyna się w momencie gdy dziecko idzie do szkoły i zaczyna uczyć się czytać i pisać. Wykonanie tego równocześnie w dwóch językach jest dosyć trudne, stąd w tym momencie rodzice często odpuszczają, bo nie są w stanie tego zapewnić i zadbać, żeby dziecko nie miało problemów. To tak w skrócie.
        • ga-ti Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 12:34
          Ja mogę tylko z obserwacji dzieciaków znajomych. Dla nich rozmowa z mamą po polsku i z tatą w jego języku jest czymś zupełnie naturalnym. Rozmowa np. przy stole wygląda tak, że dzieci mówią danym językiem w zależności do którego z rodziców się zwracają, a rodzice między sobą mówią głównie po angielsku (w trzecim języku smile ). Koleżanka twierdzi, że dzieci mówią i myślą w danym języku. Ja obserwuję dwulatkę która uczy się mówić i ona w jednym zdaniu miesza języki, tak, jak jej wygodniej wypowiedzieć, ale też świetnie rozumie co się do niej mówi w obu językach.
          Według mnie to super sprawa, dzieciaki od razu umieją dwa języki, a kwestia komunikowania się z rodziną (z każdej strony) dla mnie jest bezdyskusyjna.
          • notting_hill Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 13:20
            Owszem, ale tak jest do momentu pójścia dzieci do szkoły i zaczęcia nauki czytania i pisania.Szkoła zaczyna być dominująca w życiu dziecka, a więc i język, którym rówieśnicy się posługują.

            Częśc mojej rodziny mieszka w USA. Właśnie najmłodsi zaczynają szkołę. Moja kuzynka (babcia) jest nauczycielką nauczania specjalnego. Wiem, ile wysiłku wkłada w to, żeby nauczyć wnuczki czytania po polsku równolegle do czytania po angielsku. To nie jest łatwe, i od razu uprzedzę komentarze- dzieci nie są upośledzone w żaden sposób. Po prostu umiejętność czytania jest i tak dostatecznie trudna, żeby móc ją opanować w dwóch różnych systemach fonetycznych tak z "marszu".
        • najma78 Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 12:54

          > - kolega ożeniony z tubylką, trzech synów zero polskiego, dziadkowie praktyczni
          > e bez kontaktu, dla nich Polska to jakiś obcy skansen. Tutaj jest chyba tego ro
          > dzaju problem, że pani gardzi krajem pochodzenia swojego męża. Dość upiorne.

          nie musi to byc problemem, zreszta sama napisalas "chyba". Dzieci braci mojego meza tez nie znaja j. polskiego bo ich matki Polkami nie sa, ale nie wynika to z ich negatywnych uczuc ale ze zwyklej prozy zycia. Gdy dzieci byly male to matki spedzaly z nimi wiecej czasu a kiedy spedzaki czas wspolnie to uzywali wsoolnego jezyka. Polske odwiedzali rzadko z racji odleglosci i braku czasu.

          >Jej synowie mają całe mnóstwo opcji zawodowych, w związku z tym że są dwujęzyczni i
          > uzdolnieni w kierunkach politechnicznych. W Polsce czują się bardzo zadomowieni
          > , chociaż oczywiście są Francuzami. Na ich przykłądzie widać jak właściwe podej
          > ście rodziców (bez uprzedzeń, bez ksenofobii) sprawia, że ludzie stają się bard
          > ziej otwarci.

          Tez przyklad z wlasnegi podworka, moja ciocia wyszla za Niemca, jednak do Polski jedzili czesto (4h autem, 6 pociagiem), maz tez po polsku mowi, rozmumie wiekszoc, dzieci z dziadkami i kuzynostwem mialy kontakt bardzo czesty, maz tez zadnych uprzedzen itd ale juz jako nastolatki praktycznie po polsku nie mowily, dzis sa dorosli, do pl jezdza rzadko (pomimo ze ich rodzice maja tam drugi dom i sa tam prawie co werekend) - life.
          Tak jak napisalam powyzej ile ludzi tyle historii


          > - moja kuzynka, która uciekła w zasadzie z Polski- zero języka, dwóch synów z k
          > tórymi rozmawia wyłącznie po ichniemu, ona to zrobiła podświadomie z traumy, ja
          > k sądzę. Zrobiła im trochę pod górkę, bo teraz, gdy tam u nich jest niefajnie (
          > i pewnie jeszcze długo będzie) gdyby chłopcy znali polski, mogliby w Polsce stu
          > diować na przykład.
          >
          > Nie zapomnę jednak sytuacji, jaką obserwowałam wieki temu w USA, gdzie poznałam
          > rodzinę, w której rodzice byli prostymi ludźmi spod Rzeszowa, a dzieciaki od m
          > ałego mieszkały w Ameryce. Rodzice po angielsku mówili mało, dzieci (już prakty
          > cznie dorosłe) mówiły po polsku bardzo słabo, ich komunikacja.... no, można to
          > sobie wyobrazić.
          > Język jest jednym z elementów bardzo wpływających na to, jak postrzega nas otoc
          > zenie. Te dzieci traktowały tych swoich rodziców jak lekkich przygłupów. To tak
          > w kwestii relacji dzieci- rodzice, a język jakim się posługują.
          >
          > Problem zaczyna się w momencie gdy dziecko idzie do szkoły i zaczyna uczyć się
          > czytać i pisać. Wykonanie tego równocześnie w dwóch językach jest dosyć trudne,
          > stąd w tym momencie rodzice często odpuszczają, bo nie są w stanie tego zapewn
          > ić i zadbać, żeby dziecko nie miało problemów. To tak w skrócie.
          • notting_hill Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 13:27
            Trochę masz rację, najma, dlatego w wielu językach język ojczysty nazywa się "językiem matki".
            To matka ma największy wpyw na język jakim posługują się jej dzieci. I dlatego jest naturalne, że używa swojego ojczystego. To co napisałam powyżej to raczej różne życiowe przypadki, jakie znam.

            Ale też możemy wyobrazić sobie jak niefajnie mają np. babcie, które nie mogą się komunikować z wnuczkami. Mam uczennicę, panią na emeryturze, która uczy się języka po to, żeby mieć wspólny język z wnuczką... Nie muszę mówić, że mnie to niezwykle ujęło.
            • najma78 Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 13:41
              notting_hill napisała:

              > Ale też możemy wyobrazić sobie jak niefajnie mają np. babcie, które nie mogą si
              > ę komunikować z wnuczkami. Mam uczennicę, panią na emeryturze, która uczy się j
              > ęzyka po to, żeby mieć wspólny język z wnuczką... Nie muszę mówić, że mnie to n
              > iezwykle ujęło.

              Racja, dlatego my poslugujemy sie polskim na tyle czesto aby dzieci jezyk rozumialy i mogly porozumiec sie z dziadkami i to robia. Jednak nie mamy ambicji zeby dzieci byly dwujezyczne (to tez wazne co niektorzy przez to rozumieja, ja wyjasnilam wyzej) bo nie mamy na to czasu, bo to ze wyemigrowalismy, osiedlilismy sie w innym kraju na stale nie oznacza ze nasze dzieci za wszelka cene musza znac jezyk bardzo dobrze w mowie i pismie i ze koniecznie bedziemy zameczac ich i siebie polska szkola czy edukacja dodatkowa w domu. Podstawy maja a jesli beda chcieli doszkola jezyk pozniej, przejda na wyzsze poziomy jego znajomosci.
    • bachtin Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 12:43
      Pogoń tę pielęgniarkę. Twoje dzieci to Polacy, nic dziwnego, że mówią po polsku. Swoją drogą - w takim poprawnościowym kraju pielęgniarka ma prawo coś takiego mówić? Pytam serio, bo nie znam realiów. Ciekawe, czy rodzicom małego Niemca też by tak powiedziała?
    • kj-78 Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 14:48
      Ja tez w Norwegii, juz ponad 15 lat. Moje dzieci na razie przedszkolne, ale ich dwujezycznosc wzbudza wylacznie podziw, glownie pan w przedszkolu, ale pielegniarka srodowiskowa tez bardzo zachecala do dwujezycznego wychowania. Nigdy nikt nic negatywnego nie powiedzial na temat tego, ze mowie do dzieci po polsku (zawsze i wszedzie niezaleznie od sytuacji, w dodatku mam meza Szweda, ktory po polsku nie mowi), wszyscy podziwiaja, ze takie male i nie mieszaja jezykow, i bogate slownictwo maja w obu. Na razie maluchy po polsku mowia bardzo dobrze mimo tego, ze jestem jego jedynym zrodlem i ze od skonczenia roku kilka godzin dziennie spedzaja w norweskich placowkach. Nie wyobrazam sobie, zebym miala do nich mowic w obcym jezyku (mimo, ze norweski znam prawie na poziomie native).
    • paul_ina Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 16:05
      Odpowiadaj, że wg polskich planów ekspansji gospodarczej i politycznej już za parę lat w Norwegii językiem urzędowym będzie język polski.
      • azjaodkuchni Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 17:43
        Mam polskie dziecko z polskim paszportem i mówię do niego po polsku. Z mężem też rozmawiam po polsku. Jakoś w Singapurze to jest normalne, że ludzie mówią do swoich dzieci w swoich ojczystych językach. Normalne jest, że idzie się gdzieś z Bengalami, Malajami czy Indusami rozmawia się po angielsku, a gdy trzeba własne dziecko zdyscyplinować to się mówi " po swojemu " . Czasem wyłamują się z tego Chińczycy i mówią do dzieci po angielsku .... w efekcie czego wiele chińskich dzieci nie ma kontaktu z dziadkami, bo się z nimi dogadać nie mogą, w angielskim mówią źle bo powielają błędy językowe rodziców, mają fatalną wymowę i ograniczone słownictwo.... W Singapurze dochodzi jeszcze obowiązek nauki języka ojczystego więc takie działanie odbija się czkawką ...
    • olena.s Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 18:03
      Nie mam zdziwionych.
      Co więcej, dyrektor szkoły przyłapał mie niegdyś, kiedy czekając na jakieś zajęcia pozalekcyjne dręczyłam dziecko elementarzem czy czymś podobnym. Dobry ów człek westchnął czule i powiedział dziecku, żeby doceniło wysiłki mamuni, bo są one bardzo cenne i ważne dlań.
      U mnie nauczyciele ESL podkreślają, że kultywowanie języka narodowego nie tylko nie przeszkadza, ale wręcz sprzyja rozwojowi anglojęzycznemu dzieci.
    • wuika Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 19:11
      Ja to się zawsze dziwię, kiedy polscy rodzice dzieci polskiego nie uczą wcale. W ogóle. Nie, że nie wspierają i edukują specjalnie, ale też nie rozmawiają po polsku z nimi. Dzieci podczas wakacji w Polsce czują się jak na obcej planecie, bo nawet w piaskownicy się nie dogadają z nikim. O rodzinie własnej (nawet bliskiej, tylko dziadkowie) nie wspominając. Przoduje w tym jedna z moich kuzynek, której mąż z kolei nie mówi po polsku prawie wcale (mimo, że Polak z pochodzenia, od wczesnego dzieciństwa w Niemczech mieszka). Dzieci 'należą' więc tylko do rodziny męża - ona z niemieckim, mimo lat spędzonych za granicą, mocno na bakier (kali umieć, kali chcieć), dzieci tylko po niemiecku, tutaj jestem w totalnym szoku, bo w zasadzie sama się odcina od głębszych kontaktów z własnymi dziećmi. Porozumiewiają się na zasadzie prostych komunikatów odnośnie codziennego życia. Nie wiem, czy do niej nie dociera, że za kilka lat (na razie dzieci wczesnoszkolne) dziecko nie przyjdzie do niej z żadnym problemem, bo nie będą umieli pogadać? Chyba, że ona nagle po niemiecku zacznie śmigać.
      • elske Re: za szybko wyslalam 19.01.14, 20:42
        Ostatnio kolezanka z pracy pytala mnie czy rozmawiam z dzieciakami po polsku . Opowiadala mi jak to przed swietami odwiedzila ja kuzynka z mezem anglikiem. Na codzien mieszkaja w Anglii. A teraz przyjechali z wizyta i okazalo sie ze jej dzieci po norwesku ani slowa . Kolezanki corka bawila sie z dziewczynami, a kolezanka siedziala obok i robila za tlumacza.

        Tak sobie mysle, ze mam idealne warunki, jesli chodzi o nauke moich dzieci. Moj maz jest Polakiem , wiec to naturalne ze w domu rozmawiamy tylko po polsku . Mialam ambicje uczyc corke czytac i pisac po polsku. Po kilku dniach odpuscilam , bo bylo to dla niej nudne i nie chcialam zniechecic do jezyka. Jak byla w polowie pierwszej klasy , po odrobieniu lekcji dalam jej polska ksiazke i poprosilam zeby przeczytala tekst. I dala rade . Miala troche problemow z typowo polskimi literami, ale wytlumaczylam o co chodzi . Teraz czyta sobie wieczorem przed snem po polsku, albo czyta mlodszemu bratu (tutaj tez fajnie, bo dzieciaki miedzy soba tez rozmawiaja po polsku). A jesli chodzi o pisanie , robi bledy ale pisze . Ostatnio dostala numer telefonu kuzynkiz Polski i dziewczyny pisza do siebie smsy. To tez jakas nauka.
        Zastanawialam sie nad sobotnia szkola dla corki, ale do najblizszej szkoly mam 130km w jedna strone, wiec projekt upadl , bo pomijajac oplaty za szkole ( co jest zrozumiale) , dochodza jeszcze koszty dojazdu (drogi mam platne w kilku miejscach na trasie) i czas .

        I zdaje sobie sprawe, ze teraz dzieci mam male, wiec jest o wiele latwiej z jezykiem. Z nastolatkiem juz moze byc inaczej .Moja mama za 3 lata przechodzi na emeryture, wiec w planach mam wysylac dzieciaki do polski co roku na miesiac wakacji. Mysle , ze to bedzie najlepsza szkola dla nich . Na miejscu beda miec kuzynostwo w zblizonym wieku.
        • izka100 Re: za szybko wyslalam 27.02.14, 00:54
          Bardzo ciekawa dyskusja. Od 6 lat mieszkam w IRL. W domu rozmawiamy wyłacznie po polsku. Mój syn idąc do irlandzkiej szkoły (miał wtedy lat 4) nie znał języka angielskiego w ogóle. Bardzo szybko się nauczył. Biegle posługuje się w mowie i piśmie i polskim i angielskim, a na dodatek uczy się jeszcze irlandzkiego a w gimnazjum dojdzie mu inny obcy język. Dzieci są "jak gąbki", bardzo szybko uczą się języków. Córka w chwili przyjazdu do IRL miała 4 miesiące, a od 2 roku zycia chodziła do przedszkola. Też mówi świetnie w obu językach. I syn i córka chodzą do POlskiej sobotniej szkoły. Jesteśmy Polakami i chcemy aby nasze dzieci język znały i porozumiewały się nim biegle. Wiadomo zdarza im się popełniać błedy, ale korygujemy je.
          Dziwi mnie jednak fakt, że coraz częsciej zdarza się, że polscy rodzice (mama lub tata) bedąc w związkach z Irlandczykami lub innymi narodowościami, nie mówią do dzieci po polsku. Patrzę na to także jako nauczyciel w polskiej szkole. Coraz częściej trafiają do mojej klasy dzieci, które nie potrafią mówić po polsku a mama lub tata po 5-6 latach budzi się, bo chce, żeby dziecko jednak znało polski. Szkoda, bo wystarczyłaby, aby każdy z rodziców mówił do dziecka w swoim języku a ono nauczyło by się ich razem.
          • zuzanna56 Re: za szybko wyslalam 27.02.14, 08:45
            To jest wysiłek ze strony rodziców ale naprawde szkoda aby dzieci nie mówiły po polsku. Nawet niech nie pisza super idealnie, ale niech mówią.
    • atena12345 Re: za szybko wyslalam 27.02.14, 08:49
      to co piszesz, dla mnie jest całkiem logiczne.
      Oczywiście Twoje dzieci muszą znać przede wszystkim norweski, ale nie widzę sensu pozbawiania ich możliwości nauczenia dodatkowego języka
    • tonik777 Re: za szybko wyslalam 27.02.14, 08:58
      Jak dla mnie Twoje zachowanie jest normalne. Ucząc dziecko dwóch języków robisz mu przysługę na przyszłość. W mojej rodzinie są takie przypadki (akurat nie Norwegia, ale nie ma to przecież znaczenia) i jakoś nikt się nie dziwi. Co więcej jedna znajoma nie uczy dzieci polskiego (mieszając za granicą) i to jest zdziwienie wśród innych.
    • jan.kran Re: Zdziwienia:PPP 27.02.14, 09:36
      Elske , ja wyjechalam z Polski w 1983 roku i spotykam się z zaskoczeniem że mowię po polsku bez akcentu i w miarę poprawnietongue_outPP
      Moje dzieci urodziły się i wychowały poza Polską , są dorosłe i mówią , piszą i czytają po polsku.
      Nie idealnie ale ok.
      Ja bym mogła ksiażkę napisać na temat durnych nauczycieli , lekarzy , terapeutów , znajomych w DE i Norwegiii i ich komentarzy . Każdy problem , każde niepowodzenie dzieci były kładzione na karb wielojęzyczności.
      Ja wybrałam droge mówienia do dzieci po polsku w każdych okolicznościach przyrody . Natomiast rozumiem rodziców polskich dzieci za granicą którzy nie maja ochoty , czasu , energii lub przekonania do podtrzymywania polskości na rubieży.
      Ja uwazam że albo nalezy uzbroić sie w cierpliwość i gruba skórę i dac dzieciom możliwość dobrej znajomości polskiego albo odpuścić i zostawić tę polskoś ćna boku.
      Jakei konsekwencje dla dzieci będzie miało odrzucenie ich polskiej tożsamości kiedy dorosną to temat na kolejna ksiażkę ale każdy podejmuje swoje życiowe decyzje według własnego uznania.

      • jan.kran Re: Zdziwienia:PPP 27.02.14, 09:53
        go - jab napisała:

        ### Aha - I jak jestem w domu ja to caly bozy dzien w kompjuterze, przez glosniki gra trojka... Jak jest maz to rmf smile

        ------------> U nas z kolei często radio tok fm ,nie zmuszam syna żeby słuchał , leci czasem w tle i coś tam do niego dociera z polskiej rzeczywistości i języka.
        Poza tym mamy polskie filmy na DVD , nie zmuszam do oglądania ale Junior dość dobrze się orientuje w ploskiej kinemtografii. Jet bardzo zainteresowany filmoznastwem i w to wplatają sie polskie filmy , wiele na poziomie światowym.

        edelstein napisala:

        -----------
    • jan.kran Re: Tony , syn Miłosza. 27.02.14, 10:18
      ###
      Ojciec pisał po polsku i bazował na kulturze polskiej. W domu język polski był językiem podstawowym - zawsze, od XVI wieku, jak zbadał ojciec. Ja w sumie także jestem dowodem na to, że był poetą polskim. Bo skąd jestem w stanie - jako człowiek urodzony w Stanach, wychowany we Francji, który ani razu nie był w Polsce przed trzydziestką, który nigdy nie uczył się w żadnej polskiej szkole - mówić po polsku, jeśli nie przez wpływ ojca?

      ###Dobrze się pan czuje w Polsce?

      - Czy ja się źle czuję w Polsce? Prawie wszędzie się czuję równie dobrze i źle.

      Wie pani, ja się tak wychowałem, że czy jestem we Francji, czy w Polsce, czy w Ameryce, czyli w kulturach, które znam względnie dobrze, to czuję się wszędzie podobnie. U siebie i nie u siebie.

      ###Pan pierwszy raz przyjechał do Polski w 1979 roku, sam. Pana ojciec był jeszcze wtedy w kraju persona non grata.

      - Tak, odwiedziłem Andrzeja Miłosza, brata ojca. To było tuż przed "Solidarnością", pamiętam, że rozeszła się wiadomość o lokomotywie, którą strajkujący przyspawali w jakimś mieście do torów Byłem tu z miesiąc, pojeździłem trochę po Polsce, ale większość czasu spędziłem w Warszawie. To dla mnie było dziwne przeżycie znaleźć się na ulicy, gdzie wszyscy mówią po polsku. Może pani sobie wyobrazić, że spędziło się życie w takiej sytuacji, gdzie język polski jest wyłącznie językiem prywatnym, jakby szyfrem, którym się mówi tylko w domu, a na zewnątrz zawsze się posługuje innym językiem, a tutaj raptem wszyscy wokół mówią po polsku. Szok

      wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,9868973,Tony__syn_Milosza.html
    • kikimora78 Re: za szybko wyslalam 27.02.14, 10:32
      A co do asystenta w przedszkolu - pisałaś podanie o takiego czy ci sami zaproponowali? Moja mała po norwesku zasuwa całymi zdaniami a po polsku parę słów na krzyż, i miesza z norweskim bardzo. Chociaż chyba zrozumiała już że to są dwa różne języki, bo wczoraj coś mówiła po norwsku sepleniąc i jak jej powiedziałam, że nie rozumiem to mi przetłumaczyła na polski smile

      Ale jakby była możliwość takiego asystenta do przedszkola zamówić to może by było i fajnie.

      A mi z koleji na wszystkich bilanskach pielęgniarki mówią, żebyśmy tylko po polsku do małej mówili i w przedszkolu to samo - bardzo kładą nacisk, żeby nauczyć dzieci mówić w języku rodziców.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka