lacitadelle
29.01.14, 13:02
Ok, może niejasno zatytułowałam wątek, ale nie wiem, jak to lepiej ująć.
Mam super syna, lat prawie 6, chłopak chowa się praktycznie bezproblemowo. Ale od dłuższego czasu zauważyliśmy pewną prawidłowość w jego zachowaniu, która jest niefajna, głównie chyba dla niego, i zastanawiam się, czy można jakoś jej zaradzić.
Otóż jeżeli syna spotyka jakaś niecodzienna (w sensie taka, która nie zdarza się codziennie) przyjemność, typu pójście do kina, samodzielna wycieczka z ulubioną ciocią, urodziny itp., to po jej zakończeniu synek łapie bardzo zły nastrój, taki właśnie, który nie zdarza mu się na co dzień. Robi się rozdrażniony, płacze i krzyczy pod byle pretekstem, jest niegrzeczny. Z jednej strony widzę w tym jakąś logikę - było fajnie, a już nie jest, buuu, no ale chyba jednak u wielu ludzi to działa na odwrót - było fajnie, więc nastrój nam się poprawia, jesteśmy pozytywnie naładowani. Przyznam, że czasem odechciewa nam się organizować mu te przyjemności - 2 godziny frajdy, ale potem do końca dnia naprawdę obniżony nastrój, reszta rodziny cierpi, no i on przede wszystkim. Tłumaczyliśmy my mu to, ale rezultatów jakichkolwiek brak.
Czy jest jakiś sprytny sposób, żeby pomóc mu radzić sobie z tym, że przyjemności się kończą?