Dodaj do ulubionych

Jak to jest naprawdę

03.02.14, 11:44
Spotkałam się w weekend z koleżankami - fajne dziewczyny, wykształcone, stabilne życiowo i zawodowo, z mężami i dziećmi. Postrzegane przez otoczenie jako dobrze sytuowane, mogące sobie na sporo pozwolić. Ogólnie z zewnątrz - sielanka i szczęśliwe życie. W trakcie rozmów wyszły jednak problemy - u jednej ze zdrowiem męża, a co za tym idzie z konfliktami z córkami z pierwszego związku, teściową i byłą żoną (tak, to ta cudowna rodzina patchworkowa, sic), u drugiej z ogólnym porozumieniem z mężem i jego oczekiwaniami co do rzucenia przez dziewczynę pracy zawodowej (czego ona nie chce zrobić i na co absolutnie się nie godzi; dochodzą tez jeszcze inne rzeczy, ale nie chcę tutaj o nich pisać) - generalnie podchodzi mi to pod znęcanie psychiczne.
Zawsze patrzyłam na te dziewczyny z radością, ale i lekką zazdrością (głównie w kwestiach finansowych, bo mimo że nie narzekamy z mężem, to zawsze chciałoby się mieć więcej i lepiej). Po tym spotkaniu uświadomiłam sobie, że one po prostu nie są szczęśliwe. Wiem, że każdy ma swoje problemy - większe, mniejsze, ale myślę sobie, że moje problemy przy ich kłopotach to nic istotnego. Wiem też, że obie sobie poradzą, bo to silne i mądre dziewczyny.
Chodzi mi o to, że niestety nie zawsze to co widoczne na zewnątrz dla otoczenia jest tym samym co schowane głębiej.
Ot, tak się chciałam podzielić...
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 11:51
      Miałam ostatnio dokładnie takie same myśli, szczególnie na tle niektórych forumowych ideałów smile co to zawsze wszystko mają najlepsze, najbardziej udane oraz sporo do powiedzenia na temat cudzych wyborów i nieszczęść.
      W moim gronie znajomych też jakoś normalni ludzie są, albo z problemami małżeńskimi, albo związanymi z pracą, albo z dziećmi, albo ze zdrowiem, albo z rodziną... Niedoścignione ideały tylko wirtualne, na forum.
      • edelstein Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 11:54

        Rozwala mnie to przekonanie,ze ktos ma obowiazek dzielenia sie problemami ze stadem obcych nickow na Forum.

        "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
        • morgen_stern Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 11:58
          Ale tym, co masz wspaniałe i udane zawsze chętnie się podzielisz smile więc nie dziw się, że ktoś cię potem tak czy inaczej odbiera.
          • edelstein Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:02
            W porownaniu z problemami na tym Forum to ja mam problemiki to raz.Dwa,nieuwaznie czytasz.Pisalam nie raz,ze mam Problem z przedszkolem dla dziecka,z agresywnym dzieciakiem w tymze przedszkolu.Tylko ty czytasz co chcesz przeczytac.

            "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
            • morgen_stern Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:07
              Ale to są problemy zewnętrzne, z którymi się stykasz, to zupełnie co innego. To nie są problemy w twoim związku, z twoim synem, w twojej pracy. Nie każę ci się o tym rozpisywać, bo znów mnie tak odbierzesz, ale dziwnym trafem piszesz o sobie, swoim związku w samych superlatywach jednoczesnie dopierd... się ostro do innych, nie sądzisz, że to trochę nie fair? Skoro, jak twierdzisz, twoje życie nie jest idealne to wykaż następnym razem nieco więcej zrozumienia dla innych.

              Jeszcze jest np. lipcowa, której mąż był takim chodzącym ideałem, zawsze go dziewczynom pod nos podstawiała jako przykład (wybacz, lipcowa, ale taka jest prawda) nagle okazało się, że mało do rozwodu nie doszło. Nie wyśmiewam się, tylko paluszkiem pokazuję, ile warte są takie forumowe ideały.
              • edelstein Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:14

                Skad mam ci wytrzasnac problemy w moim zwiazku czy pracy?no nie mam,sorry wielkie,ze w tych dziedzinach idzie mi swietnie.O problemie z synem tez juz pisalam,tez cie ominelo.O moim bylym tez sie produkowalam.
                Zwyczajnie Jak widze niektore problemy,ktore sa wynikiem wlasnej glupoty daleko posunietej (vide watek obok,gdzie pani narzeka,ze nie starcza jej kasy,ale o alimenty lub dodatek z FA sie nie postara)to mnie krew zalewa.

                "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
              • noname2002 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 13:11
                Ale to są problemy zewnętrzne, z którymi się stykasz, to zupełnie co innego. To
                > nie są problemy w twoim związku, z twoim synem, w twojej pracy. Nie każę ci si
                > ę o tym rozpisywać, bo znów mnie tak odbierzesz, ale dziwnym trafem piszesz o s
                > obie, swoim związku w samych superlatywach jednoczesnie dopierd... się ostro do
                > innych, nie sądzisz, że to trochę nie fair?

                Na razie Edel jeszcze jest w euforii, że jej(samotnej matce z dzieckiem) się udało złapać faceta, to patrzy przez różowe okulary i problemów związkowych nie ma wink
                • edelstein Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:10

                  Tak,od 3lat jestem w nieustajacej euforii.
                • guderianka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:10
                  Moja euforia trwa w takim razie 10 lat ?big_grin
                  bo wiesz, ja też samotna i z dzieckiem byłam i złapałam wink-byli tacy co mówili że na kase poleciałam i na dziecko chcę go na zawsze złapać (drugie)
                  wink
                  • edelstein Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:20

                    Jak wiadomo tylko bezdzietne maja prawo do szczesliwego drugiego zwiazkutongue_out Jedna moja kolezanka od 9lat trwa w euforii,a druga od 6big_grin
                    Dzietna nie ma szans na cudowny zwiazek.

                    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
                    • noname2002 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:38
                      Takie mam wnioski jak czytam to co tu produkujesz tongue_out w co drugim zdaniu zachwycasz się jaki Ci się cudowny facet trafił tongue_out
                      • edelstein Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:45

                        Tak,poznalam cudownego faceta I mam prawo sie nim zachwycac,bo patrzac na forum I to co sie dzieje wokol mnie to taki facet to skarb.Moja babcia swoim Jankiem zachwyca sie dalej choc juz lata minely jak umarl.Niezmiennie kocha I wspomina jak cudownym facetem byl.Biedna nawet nie wie,ze w euforii jest,tylko z jakiego ekhm powodu,bo samotne rodzicielstwo odpadatongue_out
                        "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
                      • guderianka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:47
                        jeśli o mnie chodzi-bo ja też się zachwycam, może nawet bardziej niż Edel wiec racz zwrócić i na mnie uwagę big_grin - to mój facet wart jest zachwycania się , chwalenia
                        • edelstein Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:53

                          Nie prawda,bo mojtongue_out nie ma opcji,by twoj byl bardziej zachwycajacy od mojego.Dlatego ja zachwycam sie bardziejtongue_out


                          "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
                          • guderianka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:58
                            no wiesz , mój zachwyt jest najmojszy a więc ten teges suspicious
                            wink
                            • edelstein Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 15:03

                              Eee tam klamiesz.Na pewno cie leje,mnie moj leje,za kazdy dodatkowy gram,musze pilnowac wagitongue_out nie ma opcji,by mi bylo dobrze.Mam dziecko z poprzedniego zwiazku, wiec musze miec pod gorke,ty tez musisz,wiec sie to nie panosz,bo na pewno nie jest tak cudownie,albo slepa komenda jestes I nie widzisz,ze jest zletongue_out
                              "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
                              • guderianka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 15:14
                                ..bo ja już w tak mocno toksycznym związku i uzależnieniu jestem..

                                tongue_out

                                a to bicie nie jest oznaką miłości ?
                                tongue_out
                      • m_incubo Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 20:14
                        A co, tobie się nie trafił i nie ma się czym chwalić?
                      • rosapulchra-0 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 21:40
                        noname2002 napisała:

                        > Takie mam wnioski jak czytam to co tu produkujesz tongue_out w co drugim zdaniu zachwyc
                        > asz się jaki Ci się cudowny facet trafił tongue_out

                        A co w tym złego, że się zachwyca? Ma do tego pełne prawo przeca.
                        • noname2002 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 23:18
                          A mnie się może to wydawać zabawne, prawda?
                    • guderianka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:46
                      etam, pewnie też desperatki i na kasę leciały suspicious
                      • edelstein Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:50

                        I pewnie klamia,bo zaden wartosciowy facet nie zainteresuje sie dzieciatatongue_out

                        "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
    • mag1982 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 11:52
      > Chodzi mi o to, że niestety nie zawsze to co widoczne na zewnątrz dla otoczenia
      > jest tym samym co schowane głębiej.

      Zgadzam się. Moja siostra singielka zazdrościła kiedyś swojej znajomej kochającego męża i dwójki udanych dzieci. Nawet kiedyś mi opowiadała jak chętnie zamieniłaby się z tamtą dziewczyną miejscami. Niedługo później znajoma zmarła na raka jajnika osierocając małe dzieci.

    • edelstein Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 11:52

    • princesswhitewolf Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 11:53
      Chodzi mi o to, że niestety nie zawsze to co widoczne na zewnątrz dla otoczenia jest tym samym co schowane głębiej.

      no to chyba oczywiste?
      • eo_n Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 11:58
        Jak i to, że poziom życia nijak nie koreluje się z poziomem szczęścia. Równie dobrze można być biednym i nieszczęśliwym, jak bogatym i szczęśliwym smile Wszelkie pośrednie warianty równie prawdopodobne...
        Wmawianie sobie, że ktoś, komu się powodzi materialnie, musi koniecznie musi mieć wiele innych problemów (oczywiście ciężkiego kalibru wink ) uważam za dziecinne - racjonalizacja i marne próby poprawienia sobie samooceny. Ot co tongue_out
      • clio_1 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:01
        Jasne i nikt nie ma obowiązku dzielić się problemami ze znajomymi. Chodzi mi o wizerunek i postrzeganie na zewnątrz, a czasem nawet kreowanie tegoż wizerunku (vide ematka wink i specjalistki w wąskich dziedzinach zarabiające grubo powyżej średniej).
        Po prostu chciałam się wygadać, bo przejęłam się tym wszystkim i tyle, a wiem że niestety nie bardzo jestem w stanie pomóc...
        • nenia1 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:25
          Problem w tym, że ty sama stworzyłaś sobie taki wizerunek swoich koleżanek na podstawie tego co widziałaś, czyli rzeczy materialnych. Zresztą podobnie jest z tymi ciągłymi uwagami do e-matki idealnej, z którą się zresztą nikt nie identyfikuje. Wybiórczość uwagi - tu piszą i ludzie którzy nie mają pieniędzy, nie mają pracy, mieszkają w małych klitkach, jak i ci którzy mają pieniądze i faktycznie są specjalistkami - po prostu pewne rzeczy wymykają się uwadze, na inne zwracamy większą uwagę czyniąc potem uogólnienia.
          A jak jest naprawdę - naprawdę jest na ogół różnie, przeciętny człowiek żyjący ileś tam lat na ziemi przeżywa wzloty i upadki, wielkie szczęście przez całe życie bez żadnej amplitudy raczej nikomu nie towarzyszy. Zresztą tu również można wpaść w błędny odbiór, bo znam ludzi, którzy są w czarnej dupie, a mimo to potrafią być szczęśliwi i są szczęśliwi. Szczęście to nie zawsze młodość, sława, bogactwo, miłość, zdrowie i uroda, są ludzie którzy to wszystko mają a skaczą z dachu na bruk.
          • laquinta Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:41
            nenia1 napisała:

            znam ludzi, którzy są w czarnej dupie, a mimo to pot
            > rafią być szczęśliwi i są szczęśliwi. Szczęście to nie zawsze młodość, sława, b
            > ogactwo, miłość, zdrowie i uroda, są ludzie którzy to wszystko mają a skaczą z
            > dachu na bruk.

            Bardzo mi sie podoba co napisalas. Dodam tylko, ze bycie szczesliwym to sztuka i umiejetnosc, ktorej, jesli nie przynislismy ze soba na swiat, trzeba sie nauczyc.
            Nikt nie moze byc szczesliwy 'z zewnatrz'. Szczescie zawsze - rodzi sie, jest, wyplywa z wewnatrz, z naszej psychiki, z naszego nastawienia do zycia. Niektorzy ludzie maja szczegolny talent do bycia szczesliwym, no i sa tez kompletne beztalencia.
            • guderianka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:59
              mogę się tylko podpisać
            • vilez Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:14
              I ja smile
          • noname2002 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 13:13
            A jak jest naprawdę - naprawdę jest na ogół różnie, przeciętny człowiek żyjący ileś tam lat na ziemi przeżywa wzloty i upadki, wielkie szczęście przez całe życie bez żadnej amplitudy raczej nikomu nie towarzyszy. Zresztą tu również można wpaść w błędny odbiór, bo znam ludzi, którzy są w czarnej dupie, a mimo to potrafią być szczęśliwi i są szczęśliwi. Szczęście to nie zawsze młodość, sława, bogactwo, miłość, zdrowie i uroda, są ludzie którzy to wszystko mają a skaczą z dachu na bruk.

            Bardzo dobrze ujęte.
            • guderianka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:08
              wielkie szczęście przez całe ży
              > cie bez żadnej amplitudy raczej nikomu nie towarzyszy

              przecież nie chodzi o mega euforię, nieustającą radość i banana na twarzy
              szczęście-to stan duszy, umysłu, równowagi, pogodzenia ze sobą i światem, miłości własnej
      • viviene12 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:40
        princesswhitewolf napisała:

        > Chodzi mi o to, że niestety nie zawsze to co widoczne na zewnątrz dla otocze
        > nia jest tym samym co schowane głębiej.

        >
        > no to chyba oczywiste?

        najwyrazniej nie dla wszystkich

    • zona_mi Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:00
      Życie nie jest czarno-białe i w pewnym wieku warto mieć tego świadomość smile
      Ludzie chętniej - z pominięciem zawodowych narzekaczy i wymieniaczy swoich stu chorób - mówią o sukcesach niż niepowodzeniach, o przyjemnościach niż tym, co ich męczy.
      Szczególnie przy krótkich sporadycznych spotkaniach - co innego, jeśli się z kimś przyjaźnię, wtedy mam szerszy obraz jego życia i nawzajem.
    • bri Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:10
      > Chodzi mi o to, że niestety nie zawsze to co widoczne na zewnątrz dla otoczenia
      > jest tym samym co schowane głębiej.

      Oczywiście, że nie. Wiele razy w życiu przeżyłam spore zaskoczenie poznając kogoś bliżej. Już nawet wizyta w domu u kogoś kogo do tej pory spotykałam na neutralnym gruncie bywa czasem wręcz szokująca. Ostatnio miałam takie doświadczenie. Osoba, która zdawała mi się być zadowoloną z życia, z bogatym życiem towarzyskim i otoczoną przyjaciółmi okazała się bardzo samotna, opuszczona i praktycznie na krawędzi. Bałam się zostawić ją samą.
    • 18lipcowa3 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:25
      No cóż właśnie tak bywa.
      Ja też byłam w szoku jak dowiedziałam się sytuacji w małzenstwach moich 2 kolezanek.
      1, Super chata, kilkoro fajnie chowanych i zdrowych dzieci, kasa, ona wesoła, miła, widać ze spełniona, on zakochany w niej, prezenty, zakupy, zaangażowanie w dzieci itp.
      Przy czym dowiedziałam się od niej bezpośrednio ze on jedzie z nią w domu jak ze szmatą, że wyzywa, że raz dostała w twarz, ze wydziela kasę a kochanki wydzwaniają po nocach,
      Masakra, a wyglądali na taką cudowną pare.

      2. Tez malzenstwo, tez oboje zakochani w córce, on dobra praca, ona dobra praca, fajne mieszkanie, perspektywy, od lat 7 ponoc bez kryzysu razem.
      Po czym okazuje się ze pan ma ukryte konta na które odkłada srodki, że pan nie szanuje pracy pani, ze pan jest pod wpływem mamusi.
      Tez wyglądali na fajna pare.

      Teraz to sobie mysle ze moje niediealne malzenstwo to przy tym pikus, bo my przepracowujemy wszystko na bieżąco, umiemy dostrzegać bledy i je naprawiac, a z boku moz enie wyglądamy na taką cudną pare.
    • fomica Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:27
      Re: Jak to jest naprawdę
      Naprawde jest tak: rzadko kto ma idealna sytuacje na wszelkich mozliwych płaszczyznach - jednoczesnie duża, udana rodzine i mnóstwo kasy na własne przyjemności, jednoczesnie wspaniała kariere i mnóstwo czasu wolnego, jednoczesnie wyjazdy, szaleństwa, przygody i statecznego, zaufanego męża. Zawsze jest cos za coś. Ty zazdrościsz koleżankom pieniędzy, one tobie - może rodziny, spokoju, zdrowia, czegoś tam innego. Co w tym dziwnego?
      Na forum pisza ludzie którzy, że tak powiem, "specjalizują się" w róznych obszarach - w pracy, w dzieciach, w gotowaniu, robótkach ręcznych, seksie, podróżach, organizacji czasu wolnego, zarabianiu, karierze itp. Ale przeciez wiadomo że nie jedna osoba w tym wszystkim.
      Potem powtarza się te bzdury o "idealnym życiu statystycznej ematki", która nie istnieje, bo to sa zlepki pojedyńczych opowieści kilkuset rożnych osób. Wydaje mi się że to taka oczywistośc, a tu znowu kolejna forumka dziwuje się światu.
    • guderianka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 12:34
      Chcesz powiedzieć, że jak ktoś ma problemy : z mężem, zdrowiem, teściową , pieniędzmi to znaczy, że kłamie pokazując, że jest szczęśliwy ?
      Czy też, że dopiero przy bliższym poznaniu/rozmowie z danym człowiekiem okazuje się, że dowiadujemy się więcej, niż na pozór myślimy?
    • clio_1 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 13:02
      Ja wiedziałam wcześniej, że u drugiej koleżanki problemy z mężem były, bo czasem coś tam mówiła, ale nie sądziłam że są one aż tak głębokie. Po prostu mocno uderzyło mnie to co mówiła - w jaki sposób maż ją traktuje, jak się do niej odzywa etc.
      Pieniądze nie są wyznacznikiem szczęścia, ale o wiele fajniej je mieć niż ich nie mieć. Pisząc o ich bardzo dobrej sytuacji materialnej miałam na myśli np. to, że stać je na to żeby jechać na narty 3 razy w ciągu zimy do Austrii czy Włoch, a nie raz w Polsce smile czy np. na to, żeby jechać sobie na zakupy i jednorazowo wydać 2 czy 3 tysiące. Być może kiedyś do takiego stanu posiadania dojdę, na razie musi mi wystarczyć to co mam wink
      • guderianka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:09
        ale jak sama widzisz i wiesz- można mieć wyjazdy i kasę i zero np. poczucia własnej wartości, godności i brak miejsca w zyciu
        • hipinka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:19
          ja mam bardzo często takie przemyślenia - nic nie jest takie jakie się wydaje na pierwszy rzut oka smile
          co prowadzi mnie zawsze do refleksji, że trzeba doceniać to co się ma (zarówno w sferze materialnej ale i nie tylko), tylko dlaczego nad tym docenianiem trzeba tak ciężko pracować, ehhh....
    • vilez Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:21
      Mnie się ten post nie podoba. Przebija przez niego satysfakcja, ze jednak u tych, które się miało za szczęśliwe/ustawione w życiu nie jest tak różowo. To jest jednak satysfakcja umniejszacza ("umniejszacz"- ktoś, kto lubi umniejszyć coś w kimś drugim, kto czerpie z tego jakąś radość).

      Zastanawia mnie też ta potrzeba tworzenia sobie "całościowego" obrazu czyjegoś życia, który de facto jest szufladkowaniem. Ten szczęśliwy, ten nie, ten ma udane życie, ten nie. Jakby nie było tak, że: 1. życie jest skomplikowane, 2. nie ma jednych i jedynych kryteriów ocen tego życia. Po prostu.

      I jeszcze ta podejrzliwość, że jak u kogoś jest na zewnątrz ok, to na pewno ten ktoś ma coś pod podszewką. Taka podejrzliwość pomieszana z zazdrością/zawiścią?

      Nie lubię czegoś takiego. Ja się takich postaw boję.
      • m_incubo Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 20:18
        No, i to jest dobrze napisane.
    • neffi79 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:25
      ROZUMIEM, że ucieszyłaś się w duszy - niby na zewnątrz ładnie ale w środku NA SZCZĘŚCIE do d...
      Tak odbieram Twój wpis.
      • menodo Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:56
        No dokładnie. Już jej się wydawało że jest nieudacznikiem, bo koleżanki mają więcej kasy, ale na szczęście koleżanki się otworzyły, zwierzyły ze swoich problemów - no i wątkodawczyni jest teraz w siódmym niebie!!!
        Boże, chroń mnie przed przyjaciółmi, bo z wrogami sobie poradzę big_grin
        • neffi79 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 15:03
          no cóż, w zasadzie to wątek optymistyczny. tzn. autorka jest pocieszona.
          ha ha ha wcale nie mają tak dobrze jak wyglądają!
          wink
          • clio_1 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 18:32
            Wyobraź sobie, o ile oczywiście jesteś w stanie to zrobić, że nie, nie ucieszyłam się. A wiesz dlaczego? Dlatego, że jedna z tych dziewczyn to moja bardzo bliska koleżanka, druga nieco mniej bliska, ale znamy się szmat czasu, niejedno przeszłyśmy razem i do głowy by mi nie przyszło żeby cieszyć się z tego, że one mają kłopoty. Rozumiem, ze mierzysz mnie swoją miarą, pozostaje mi tylko współczuć Twoim dziecią i mężu...
            Co więcej, nie jestem nieudacznikiem (te pobożne życzenia ematek...), dużo osiągnęłam, nie tylko w sensie materialnym, co nie znaczy, że nie pomyślę sobie czasem że chciałabym mieć więcej.
            • menodo Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 18:45
              Co więcej, nie jestem nieudacznikiem (te pobożne życzenia ematek...), dużo osią
              > gnęłam, nie tylko w sensie materialnym, co nie znaczy, że nie pomyślę sobie cza
              > sem że chciałabym mieć więcej."

              Ale te nieszczęśliwe koleżanki to jednak bogatsze, co?

              • guderianka Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 18:48
                Odwal się od niej
                szczera jest-ja też chciałabym mieć więcej-to grzech, że ma odwagę to powiedzieć ?
                • menodo Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 18:52
                  Też się cieszysz nieszczęściem bogatszych koleżanek?
              • clio_1 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 18:59
                Są bogatsze. Co to ma do rzeczy? A, już wiem, na jematce jak ktoś bogaty to zuuoooo, jak mu się noga powinie to należy się cieszyć. Polactwo wyłazi z Ciebie, oj wyłazi, a jak nieco zmienię sobie w myślach Twój nick, to nawet wiem dlaczego.
                • menodo Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 19:08
                  clio_1 napisała:

                  > Są bogatsze. Co to ma do rzeczy? "

                  No właśnie - co to ma do rzeczy?
                  Po co żałośnie zakompleksiona finansowo osobo założyłaś ten wątek?
                  • clio_1 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 19:24
                    Po co założyłam wątek? Po to żeby takie fajne osoby jak menodo mogły sobie po mnie pojeździć i powytykać mi moje żałosne kompleksy.
                    • menodo Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 19:29
                      Co tam twoje kompleksy w porównaniu z syfem, jakiego na co dzień doświadczają twoje bogatsze przyjaciółki big_grin
    • neffi79 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 14:28
      i "pocieszę cię" - nie zawsze tak bywa. U mnie jest na zewnątrz OK i w środku również. Pomijając drobiazgi. I tak jest równiez u większości naszych znajomych... Takich udawaczy jest garstka i tego niestety nie da się ukryć pod żadnym płaszczykiem.
    • kropkacom Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 15:21
      > Chodzi mi o to, że niestety nie zawsze to co widoczne na zewnątrz dla otoczenia jest tym samym > co schowane głębiej.
      > Ot, tak się chciałam podzielić...

      Oczekiwałaś, ze jeżeli mają ustabilizowane sytuacje rodzinne i lepsze finanse to nie mają prawa mieć problemów? No tak to nie działa.
    • nangaparbat3 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 15:28
      "Bądź dobry - kazdy, kogo spotykasz, prowadzi cięzki bój".
      • ledzeppelin3 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 18:58
        To też jest kwestia patrzenia na różne sprawy. Ja uważam, że mam kasy w sam raz, mój chłop uważa, że za mało. Ja wielbię mój samochód, on mówi: e tam, używane.... . Ja zachwycam się Łodzią, Piotrkowską, zakamarkami tamtejszymi, on mówi, że jestem jedyna w swoim rodzaju bo obszczane kamienice mi się podobają.
        • ledzeppelin3 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 19:01
          albo zachwycam się Agatą Kuleszą, jest z nią wywiad na Kulturze, ciary mam, łzy mi lecą, a mój stary : "ale ma licówki na jedynkach". Nosz kuźwa patrzyłabym tydzień i bym licówek nie zauważyła. Dlatego łatwo mnie zrobić w wała, a jego skubanego nie.
        • nangaparbat3 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 23:03
          Łódź jest magiczna.
      • mamaemmy Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 19:19
        uwielbiam ten cytat.
        Jest taki..prawdziwy.
    • awesome810 cóż, miejmy 03.02.14, 19:29
      nadzieję, że koleżanki nie są ematkami i nie czytają teraz wątku dotyczącego ich zwierzeń poczynionych w chwili słabości, złości i być może wyolbrzymiających sytuację.
      Swoją drogą kiedyś to jak się człowiek pożalił nieopatrznie jakiejś plotkarce to się rozniosło po okolicy, a teraz to leci na cały świat...
      • menodo Re: cóż, miejmy 03.02.14, 19:52
        Też mam taką nadzieję, że moje koleżanki nie są zakompleksionymi plotkarami.
        • clio_1 Re: cóż, miejmy 03.02.14, 20:04
          A to ty masz w ogóle jakiekolwiek koleżanki? Jestem zakompleksioną plotkarą i dobrze mi z tym, a twoje zdanie o mnie mam głęboko w poważaniu. EOT.
          • menodo Re: cóż, miejmy 03.02.14, 20:17
            'Jestem zakompleksioną plotkarą i dobrze mi z tym"

            To widać, słychać i czuć big_grin
      • rosapulchra-0 Re: cóż, miejmy 03.02.14, 23:49
        Nawet jeśli są ematkami, to przeca autorka wątku nie napisała na ich temat żadnego szczegółu dającego możliwość identyfikacji swoich przyjeciółek.
        • clio_1 Re: cóż, miejmy 03.02.14, 23:55
          Nie szkodzi, zawsze mozna znaleźć cos do czego można się przyczepić tongue_out
    • agaja5b Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 21:09
      Czyli jak to sie mówi: z wierzchu cud,w środku smród. Ot, życie.
      A że nie zawsze widać? Myslę że nie zawsze i nie każdy chce się dzielić własnymi problemami z innymi, często ze wstydu, ze zwykłej obawy (jakże słusznej) przed oceną, przed brakiem zrozumienia, że nie spełnia sie jednak tych wydumanych przez otoczenie kryteriów szczęścia, a sie powinno, bo przecież... Ech znam, z własnego podwórka
    • totorotot Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 22:58
      Ojej, ale fajnie, co nie? Tak się Ci cieplutko zrobiło kolo serduszka jak sobie to wszystko przemyślałaś, prawda?
    • zolla78 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 23:10
      Odczepcie się od niej. Naprawdę nigdy wobec nikogo, kogo sytuację życiową oceniałyście też nawet jako lepszą niż waszą nie zdarzyło wam się ze zdziwieniem i przykrością dowiedzieć, że to jednak nie sielanka? I w tym naprawdę nie musi być żadnej zawiści ani chorej radości, że jednak nie mają lepiej niż ja.

      Samej też mi się kiedyś zdarzyło pojechać do koleżanki, o której myślałam, że w końcu jej się udało (wcześniej miała nieciekawy związek), że ma super rodzinę, dom itp. Chciałam się trochę powyżalać na moje małżeństwo i ku mojemu przerażeniu skończyło się na udzielaniu przeze mnie porad z zakresu co zrobić jak mąż stosuje przemoc fizyczyną. I nie czułam radości, że jednak nie ma lepiej niż ja. Wręcz przeciwnie było mi podwójnie źle, raz z jej powodu i dlatego też, że była dla mnie też takim trochę promykiem nadziei, że przecież są ludzie którym się udaje i spotykają na swojej drodze wspaniałych ludzi, bez żadnego ale, zatem i ja mam szansę. A tu usłyszałam taką historię.
      • menodo Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 23:19
        Wręcz przeciwnie było mi podwójnie źle, raz z jej powodu i dlatego też, że był
        > a dla mnie też takim trochę promykiem nadziei, że przecież są ludzie którym się
        > udaje i spotykają na swojej drodze wspaniałych ludzi, bez żadnego ale, zatem i
        > ja mam szansę. A tu usłyszałam taką historię. "

        Wiem, o co Ci chodzi, też kiedyś miałam podobne doświadczenie.
        Ale ja nie wyczytałam z postu wątkodawczyni, że jest jej - w związku przedstawioną sytuacją - źle - ani pojedynczo, ani tym bardziej podwójnie.
        • clio_1 Re: Jak to jest naprawdę 03.02.14, 23:44
          To moze doczytaj to co napisałam o tym że się przejęłam, że uderzyło mnie to w jaki sposób koleżanka jest traktowana, że nie jestem w stanie pomóc (bo oprócz rozmowy i wysłuchania nie mogę zaoferować nic więcej) i wreszcie to, że nie cieszę się z ich kłopotów - tak, to możliwe, serio serio. Napisałami to po polsku, w miarę czytelnie, tak aby było to zrozumiałe. Jezeli nie zrozumiałaś i nie dotarło to do ciebie - to już twój problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka