kariwitch00 06.02.14, 09:33 Czy ktoś ma spokojne, ustabilizowane życie, bez nerwów stresu i niepewności czy to w dzisiejszych czasach jest niemożliwe? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mindtriper Re: spokojne zycie 06.02.14, 09:37 98% osób na tym forum MA TAKIE ŻYCIE. Ty nie, biedulko? Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: spokojne zycie 06.02.14, 09:39 Moze byc jak w raju a ja i tak zawsze boję się przyszłości... P Odpowiedz Link Zgłoś
mag1982 Re: spokojne zycie 06.02.14, 09:42 Miewam tak od czasu do czasu. Przez całe życie to chyba się nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: spokojne zycie 06.02.14, 09:52 Ale to chyba kwestia charakteru w dużym stopniu. No i przez całe życie tak się nie da. Ja mam bardzo ustabilizowane. Bardziej nie można. Ale co rozumiesz bez stresów? Jak mi dziecko choruje, to się denerwuję. Jak mam na pieńku z szefem, to się denerwuję. Jak pokłócę się z mężem, to się stresuję. Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: spokojne zycie 06.02.14, 09:57 Witam Niemożliwe. Stres jest potrzebny, adrenalina też. Potem przychodzi ulga i od nowa to samo;-P Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: spokojne zycie 06.02.14, 09:59 O tak. Stres w umiarkowanych dawkach mobilizuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: spokojne zycie 06.02.14, 10:15 zalezy od organizmu i charakteru jednych mobilizuje a innych demoluje. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: spokojne zycie 06.02.14, 10:25 Zależy co rozumiesz przez wygodne i ustabilizowane życie. My, owszem, mamy bardzo dobrą sytuację finansową i mieszkaniową. Nie opływamy może w luksusy, ale bez spiny starcza nam na bieżące potrzeby pięciosobowej rodziny i na drobne przyjemności i jeszcze trochę odkładamy. Ja nie muszę pracować i zajmuję się tylko domem i dziećmi. Dzieci zdrowe, nie sprawiają większych problemów. Tak że w zasadzie - sielanka. Ale nie można mieć wszystkiego, zawsze jest jakieś "ale". W naszym przypadku jest to fakt, że wlaściwie od zawsze funkcjonujemy jako tzw. rodzina nuklearna, nie mamy wsparcia dalszej rodziny i nie chodzi mi nawet o regularną opiekę nad dziećmi, ale o różne nagłe sytuacje. Radzimy sobie i nie narzekamy. Ale czasem zazdroszczę ludziom, którzy mogą zostawić dzieci na weekend u dziadków i wyskoczyć na narty albo na romantyczny weekend we dwoje. Albo choćby pójść do kina - my z mężem nie byliśmy w kinie od jakichś 4-5 lat. A na weekendy wyjeżdżamy, ale z dziećmi Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: spokojne zycie 06.02.14, 10:31 No ok ale czasy sie tak zmieniły że raczej rzadkością już teraz że babcie zgarniają chętnie wnuki regularnie by rodzice mogli sie rozerwac, w PRLu np te babcie były chyba troche inne, z inną mentalnością,wiec nie masz co obiektywnie marudzić bo to akurat trzeba przyjac za normę i obecny standard. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: spokojne zycie 06.02.14, 10:49 Ale mnie nie chodzi o regularną opiekę tylko awaryjne sytuacje w stylu: mąż za granicą, ja w zaawansowanej ciąży, sama z dwójką dzieci; miałam podejrzenie że coś jest niehalo i na gwałtu rety musiałam iść do lekarza - dwojka dzieci poszła ze mną, bo kompletnie nie miałam z kim ich zostawić. Albo: zaczęłam rodzić w środku nocy, mąż musiał zawieźć mnie na porodówkę; dwojkę dzieci trzeba było obudzić, zapakować do auta i zabrać ze sobą - bo nie było z kim ich zostawić. Albo, trochę z innej bajki: mamy rocznicę ślubu. Świętujemy po cichu, we własnym salonie, jak wszystkie dzieci pójdą spać. I cały czas mamy w pamięci, że musimy wcześnie się położyć, bo dzieci wstaną bladym świtem i będą się domagać śniadania Nie narzekamy, bo świadomie zdecydowaliśmy się na dzieci, wiedząc, że raczej nie mamy co liczyć na jakąkolwiek pomoc. Ale mimo wszystko czasem nam przykro - najczęsciej w sytuacjach kiedy znajomi, którzy mają przy dzieciach regularną pomoc rodziny, obrażają się na nas, kiedy odmawiamy jakiegoś wyjazdu lub imprezy, bo nie mamy co zrobić z dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: spokojne zycie 06.02.14, 10:58 jednak jestescie w wiekszosci, dzis z tego co widze rodziny nie bardzo są chętne zajmować się dziecmi innych to raz ale tez rodzice maja problem z proszeniem oto wprost, czesto czekaja i licza ze babcia dziadek zaproponują a to sie nie dzieje, no i są tez duze odleglosci,te rodziny czesto są daleko. teraz stosunkowo mało ludzi mieszka na kupie w wielopokoleniowych domach, ludzie sie rozjezdzają. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:58 Ja nie robię z tego jakiejś źyciowej tragedii. Tak sobie ułoźyliśmy życie i jesteśmy bardzo z naszych wyborów zadowoleni. Napisałam o tym w kontekście stresu/braku stresu - bo aktualnie największe stresy w moim życiu są związane z faktem, że w awaryjnych sytuacjach zostajemy sami, zdani tylko na siebie. Nie jest to taki sam stres, jak ten związany z brakiem komfortu finansowego, życiem miedzy domem a pracą z jezorem na brodzie czy przewlekłymi chorobami - ale też jest to powód do nerwów. Aczkolwiek raz jeszcze podkreślam - jesteśmy szczęsliwi, brak pomocy przy dzieciach nie jest dla nas powodem do narzekania. Tyle że wymaga zaawansowanego kombinowania w pewnych sytuacjach a w innych bywa źródłem nieporozumień. Ale w sumie na co dzień - sielanka, jak w reklamie danonków Odpowiedz Link Zgłoś
fugitive Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:21 Rozumiem, że nie masz na miejscu żadnej rodziny, ale autentycznie nie masz żadnej przyjaciółki, życzliwej sąsiadki, którą mogłabyś poprosić o wsparcie w tak pod bramkowej sytuacji ( podbramkowej i przewidywalnej) jak poród czy choroba? Mnie to sie w głowie nie mieści, ja mam rodzine na miejscu, ale oprócz tego tworzymy jakąś tam sieć znajomych i pomagamy sobie przy dzieciach. I jakbym miała w nocy jechać do szpitala to oprócz dziadków myśle ze mogłabym wykręcić z 5 numerów, gdzie mogłabym powiedzieć pomocy przyjedzie natychmiast proszę Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:24 Ja mysle ze jesli masz pieniadze to warto sobie znalesc jakas osobę, ktora w sytuacjach awaryjnych bedzie mogla sie zajac twoimi dziecmi odpłatnie i tyle, gdybys miała trudną sytuację materialną było by jeszcze gorzej a tak jest jeszcze taka opcja... Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:43 Sytuacje które opisałam miały miejsce jak jeszcze mieszkalismy w Polsce (wyemigrowaliśmy trzy miesiące temu). I autentycznie nie mialam na kogo liczyć - tesciowie (mieszkający w innym niż my mieście) najpierw naobiecywali pomoc a potem wystawili mnie do wiatru, moi rodzice mieli akurat problemy ze zdrowiem (oboje są po siedemdziesiątce), brat i bratowa, którym przez kilka lat charytatywnie niańczyłam dzieci na każde pierdnięcie, wypięli się na mnie, bo oni przecież pracują; przyjaciółka na którą czasem mogłam liczyć w takich sytuacjach, akurat miała własne kłopoty. Poradziliśmy sobie sami, nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni. Za to jak rodzina potem próbowała nam wybić z głowy pomysł wyjazdu z kraju argumentując, że "będziemy sami" to zabiłam ich smiechem Odpowiedz Link Zgłoś
fugitive Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:48 20 minut temu napisałaś, " bo aktualnie moim największym stresem jest..." A teraz piszesz , ze chodziło o to ze to 3 miesiące temu było Miałaś na miejscu rodziców, teściów, brata z żoną, przyjaciółkę i musiałaś brać na porodówkę dzieci? Jestem w autentycznym szoku Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: spokojne zycie 06.02.14, 13:03 Pisałam o sytuacjach sprzed kilku miesięcy, bo to najświeższe tego typu akcje - od tsmtej pory, odpukać, żadnych problemow zdrowotnych nie mieliśmy. Tak, miałam niby pod telefonem rodzinę i musiałam brać na porodówkę dzieci. Bo jakbym czekała aż ktoś się łaskawie zastanowi czy się pofatygować, to prawdopodobnie urodziłabym we własnej łazience (a tak, urodzilam w kwadrans po pojawieniu się na IP - 25 minut od pierwszych oznak porodu). Aktualnie mieszkam za granicą i moja sytuacja zmieniła się o tyle, że rodzina została setki kilometrów stąd, wiec nie mam już nawet iluzji że "w razie czego ktoś się zajmie dziecmi". Stres, owszem, dalej będzie we wszelkich tego typu sytuacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: spokojne zycie 06.02.14, 13:13 aha czekalas az zaproponuja pomoc no więc nic dziwnego ze sie nigdy nie doczekalas tak jest zazwyczaj. Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: spokojne zycie 06.02.14, 13:10 Wydaje mi się ze ona mogla miec problem z proszeniem wprost bo z tyłu głowy wielu rodzicow ma taką blokade i czeka az rodzina sama zaproponuje, domysli sie a ze to sie najczesciej nie dzieje, wpadają we frustracj, zlosc i poczucie osamotnienia. Byc moze nie chcialas prosic bo balas sie ze w ten sposob obciazysz chorych rodzicow, ktos cos pomysli bo nie ma ochoty bo to nie wychodzi od nich itd ale nie sadze ze doszlo do sytuacji ze prosilas wprost w tak ekstremalnych sytuacjach a rodzina wprost odpowiadala radz sobie sama bo nie mam ochoty, tak zazwyczaj nigdy nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: spokojne zycie 06.02.14, 13:52 Nie, nie mam problemu z proszeniem. Prosiłam tesciów, by przyjechali u nas pomieszkać parę dni w czasie wyjazdu męża. Wszystko było umówione, mąż zaklepał bilety i pojechał w niedzielę rano; tesciowie mieli dojechać po poludniu. Zadzwonili, że nie przyjadą, bo kiepsko się czują i chyba zlapali rotawirusa. Po kilku dniach się rypło (siostra tescia się wygadała w rozmowie z moim mężem), że z tym "rotawirusem" pojechali na spływ kajakowy... Prosiłam bratową, zeby została z moimi dziećmi jak musiałam pójść do lekarza. Ale nie mogła, bo "była zmęczona po pracy". Prosiłam też moją mamę, żeby pomieszkała u nas jakis czas przed moim terminem porodu, żeby miał kto zostać z dziećmi jak zacznę rodzić i trzeba będzie jechać do szpitala (drugie dziecko rodzilam 40 minut, przy trzecim spodziewaliśmy się rownie błyskawicznej akcji) - ale były upały, miala kiepskie samopoczucie i "wolała być u siebie". I takim sposobem, jak w starej fraszce, "wśrod serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły" -- doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden www.trageschule-dresden.de Odpowiedz Link Zgłoś
eo_n Re: spokojne zycie 06.02.14, 10:48 Mam, ale myślę, że to zasługa zarówno moja jak i okoliczności. Tzn. nachodzą mnie czasem jakieś lęki (z resztą nie tak zupełnie od czapy) ale potrafię się z nimi uporać. Spokoju mam bardzo dużo. Bezpieczeństwo ekonomiczne średnie, stąd czasami obawy. No i irracjonalne lęki też się zdarzają, ale to chyba czasem każdemu? Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: spokojne zycie 06.02.14, 10:51 Ja się przyglądam ludziom wokół i naprawdę nikt nie ma spokojnego ustabilizowanego zycia, przeważają nowotwory i problemy zawodowe-finansowe i to chyba w tych czasach częste. Odpowiedz Link Zgłoś
hipinka Re: spokojne zycie 06.02.14, 10:54 nie znam takich osób wszyscy, dosłownie wszyscy mają "robaka, co ich gryzie" czy to praca, czy zdrowie, czy kredyt, czy to problemy z dziećmi Odpowiedz Link Zgłoś
grave_digger Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:00 Ja mam takie życie. Ale dopiero od 4 lat. Właściwie, z każdym rokiem jest coraz lepiej. Wystarczyło, że te 4 lata temu wzięłam los w swoje ręce i całkowicie zmieniłam swoje zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
grave_digger Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:03 Acha. Przy wsparciu psychicznym przyjaciół i psychicznym a zwłaszcza finansowym rodziny, nie miałabym szans by odbić się od dna. Taka jest prawda. Ale zawsze twierdziłam, że mam szczęście do ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:10 Ja nie. I wydawało mi sie, że ludzie dookoła mnie mają sielankę tylko my ciągle z problemami. ale jak zaczęłam przyglądać się i rozmawiać z ludzmi to okazało sie, że KAŻDY ma jakieś problemy, stresy, zmartwienia i kłopoty. U nas na pierwszy rzut oka - sielanka. Nie mamy kredytów, oboje mamy pracę wiec sytuacja finansowa jest ok, ja mam taka pracę, że mam czas dla dzieci i domu, mamy dwoje fajnych dzieci i pomoc babć w opiece nad nimi, mamy ładny, nowy dom, a w czerwcu mąż wygrał w konkursie nowe auto. Ale .... mamy ciągle problemy ze zdrowiem. Dzieciom na okrągło coś dolega (nawet dziś są w domu bo córce wczoraj coś zaszkodziło i pół nocy wymiotowała, a syn jest znowu tak wysypany, że też został). Dobija mnie to, że syn ma przewlekła pokrzywkę, której od ponad pół roku nie możemy zdiagnozować i nie pomagają mu leki - przez to sama zaczełam "świrować" (lęki powodują, że praktycznie nie moge spać - bez leków nie zasnę) Często są to choroby łagodne (typu np rumień, który ostatnio córka przytargała ze szkoły) ale jest tego tyle, że wysiadam psychicznie (przez to, że nie śpie jestem oslabiona i na przełomie grudnia-stycznia miałam anginę 2 razy) - no dramat. A wśród naszych znajomych wiele par ma problemy małżeńskie (w ciągu ostatnich 2 lat rozpadły sie 3 małżeństwa, które wydawały mi sie prawie idealne a i u innych okazało się, że nie jest za różowo), u niektórych są to problemy finansowe lub też zdrowotne. Odpowiedz Link Zgłoś
twoj_aniol_stroz Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:11 Hm... to nie tyle kwestia obiektywna co subiektywne podejście do życia. Od czasu nawrócenia, życia z Bogiem, poznawania Go coraz bardziej mogę powiedzieć, że moje życie jest stabilne, bez niepewności i lęku. Ale to nie wynika z tego, że obiektywnie jest sielanka: super praca, dzieci anioły, zero problemów, chorób itd. To nie tak. To było jest i będzie, bo takie jest życie. Zmieniło się moje podejście, teraz po prostu ufam Bogu, że mnie nie opuści, wiem, że On jest blisko i nigdy nie dostanę czegoś co mnie złamie, bo On się o mnie troszczy... To moje zaufanie Bogu powoduje, że żyję bez lęku o przyszłość... Odpowiedz Link Zgłoś
vilez Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:49 A co z tymi, których opuścił? "Taki ich los"? Odpowiedz Link Zgłoś
aknaszilak Re: spokojne zycie 06.02.14, 14:54 Tylko czasem lubi niektórym dokopać. Dajcie spokój, wolę już myśleć, że go nie ma, niż że bawi się naszym kosztem. Ale z drugiej strony zazdroszczę zaufania. Odpowiedz Link Zgłoś
twoj_aniol_stroz Re: spokojne zycie 06.02.14, 20:17 A jesteś pewna, że to On dokopuje? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:28 Dla mnie poziom stresu jest wprost proporcjonalny do poziomu odpowiedzialności. Teraz znacznie zmalał. Rodzice nie żyją, więc odpadł problem opieki. Dzieci właściwie dorosłe, oczywiście, że się przejmuję ich problemami, ale to już ich życie i wybory. W pracy wyluzowałam - nie ratuję życia, więc nic nie musi być na teraz, ani tym bardziej na wczoraj. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:31 Oj, nic nie pisałaś, że matka umarła. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:44 Rodzice nie żyją echotm, przepraszam ? Twoja mama zmarła ? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:03 bardzo współczuję, szybko odeszła.. trzymasz się ? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:08 Trzymam, tylko życie muszę sobie poukładać od nowa, a to nie takie proste, jak myślałam. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:10 Ano właśnie..czasem się o czymś myśli może nawet czeka a później okazuje się, że nic nie jest takie jak było Ściskam Echtom ! Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: spokojne zycie 06.02.14, 15:14 Trzymaj się Echtom. Widziałam przypadkowo w gazecie nekrolog. Poukładasz sobie wszystko na pewno, tu potrzeba czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
fomica Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:35 Ja tak mam, zdecydowanie poprawiło mi się z wiekiem. Kiedyś był wieczny stres - o szkołe, egzaminy, studia, prace, pieniądze... Moi rodzice tak się spinali, wiecznie się czegos bali. Az wreszcie dorosłam i nauczyłam się myślec inaczej. A co do tych stresów - jak czasem słucham np. w pracy jakie małe bzdury i nic nie znaczące drobiazgi potrafią ludzi wyprowadzic z równowagi, podnieśc ciśnienie, to az uszom nie wierzę. Dlatego gdy słysze że ktos ma w zyciu nerwy i stresy i obawy - dziele to przez dwa albo i trzy, bo wiem że ludzie mają tendencję do wyolbrzymiania i histerii. Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:38 A były kiedyś czasy "bezstresowe"? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:43 To nie kwestia czasów ale okoliczności niezależnych od nich. Można mieć spokój i stabilizacje w jednych obszarach a stres i niepokój w innych Chyba mało jest osób nie przeżywających żadnych stresow (nie ma w ogóle ? ) Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Guderianka, OT 06.02.14, 11:55 O co chodzi z tym sportowym kremem do rąk? Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:44 Poczucie szczęścia czy wewnętrznego spokoju to w duzym stopniu kwestia osobowości i innych, niezależnych od aktualnej, konkretnej sytuacji czynników. Ja ostatnimi laty osiągnęłam stan wewnętrznej harmonii, spokoju ducha i zasadniczo nienerwowe nastawienie do życia. Uśmiech Buddy na gębie Jakieś problemy są, bo są i zawsze będą, ale nawet one rozwiązywane są racjonalnie i bez zbędnych stresów. Co nie znaczy, że spokojnie Nie wiem natomiast co by było, gdyby mnie dopadły naprawdę straszne nieszczęścia. I nei chcę wiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: spokojne zycie 06.02.14, 11:54 W zasadzie mogę powiedzieć, że ja mam takie. Ale jestem przekonana, że na moje spokojne życie ma duży wpływ miejsce zamieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
pepitka_cb Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:00 Ja mam takie, aczkolwiek nie obywa się bez małych stresów, życie bez nich jest niemożliwe. Natomiast nie mam powodów do narzekań, wszystko układa się dość dobrze, choć czasem mam obawy, że za dobrze i że w końcu stanie się coś, co wywróci moje życie do góry nogami. Odpowiedz Link Zgłoś
niewiemcorobic2 Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:00 gdzie ty zadajesz takie pytania??? ematka nie martwi się takimi pierdołami. Ona wiedzie spokojne życie! Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:03 niby mam tak, spokojne życie. ale to na jednym polu. bo na innym- ciągle się cos pieprzy. pewnie jak tu ułozy się (o ile kiedykolwiek), to znów coś innego się schrzani, tak po całości. nigdy nie ma tak, że wszędzie mam super- jak nie kasa, to praca, albo zdrowie, albo jakies konflikty...zawsze coś, i coś, i coś. ale może to dobrze, inaczej zycie byłoby okropnie nudne. a tak, ten stres, i wzywania, szanse, mobilizują do działania. do życia innymi słowy. Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:19 myśle ze jesli ze jeśli jest równowaga to jeszcze da się żyć, gorzej jak tej równowagi brakuje a wiec jest wiecej problemów niż normalności. Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:41 no jasne że gorzej. albo całkiem fatalnie. ileż to osób przeżyło kumulację nieszczęść? albo właśnie teraz aktualnie nie ma pracy (lub jest ona niepewna, małopłatna i obiektywnia kiepska) nie ma pieniedzy, zdrowie sie sypie, jeszcze do tego rozwód, czy śmeirć kogoś bliskiego czy inne niepowodzenia, nieszczęścia natury osobistej i i w którą stronę nie spojrzeć, to z tyłu dupa i nic tylko se w łeb strzelić. Odpowiedz Link Zgłoś
kj-78 Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:15 Ja takie mam. Mam fajnego meza i dwojke fajnych dzieci. Wszyscy zdrowi, rodzice tez sie dobrze trzymaja. Oboje z mezem mamy prace, z ktorej zwolnic nas moga jedynie dyscyplinarnie, ktora do tego jest naszym hobby i pasja, a jeszcze do tego nie pociaga za soba zadnej odpowiedzialnosci i jest w niej mnostwo pelnoplatnych urlopow, raz jest przyzwoicie platna! W zwiazku z tym nie boimy sie o kredyt ani przyszlosc finansowa, mamy spory dom, dosc nowy samochod, mozemy czasto wyjezdzac do rodziny itd. Ja mam fajne plany na przyszlosc, mam sie caly czas na co cieszyc. Do tego jestem osoba malo sie stresujaca, zaradna i samodzielna i mam przeswiadczenie, ze poradze sobie w kazdej sytuacji, bo jestem samowystarczalna (oczywiscie nie mowie o nieodwracalnych nieszczesciach, jakie moga nagle spasc na mnie czy rodzine). Nie lubie zycia w pedzie, stresu i adrenaliny, wiec moje zycie jest dla mnie idealne. Jedyne, co chcialabym zmienic, to miec rodzine troche blizej... Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:21 cholera szukałam osoby która moze o swoim zyciu zawodowym napisać w ten sposob i nie znalazłam od bardzo bardzo dawna, jest ci czego zazdrościc, a mozesz napisac mniej wiecej bez wdawania się w szczegóły w jakiej branży pracujecie? Odpowiedz Link Zgłoś
kariwitch00 Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:27 bo tak apropos pracy jakos wydaje mi się ze dzis wszystko jest mozliwe i nawet jesli formalnie jest trudno się kogos pozbyć,to mozna zadziałac tak że w krotkim czasie sam bedzie chcialsie zwolnic, są sposoby i nie jest to wiekszy problem z tego co widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
solejrolia Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:59 zawodowo - jestem zadowolona. są perspektywy, jest rozwój, jest ciekawie i inspirująco. ale wciąż mam świadomość, że nic nie ejst dane na zawsze. wcześniejsze doświadczenia nauczyły mnie pokory. swoją pozycję buduję od niedawna, i tak jak zaczęłam z niczego, tak w jednej chwili mogę ją stracić, wystarczy, że zdrowotnie ja czy mąż posypiemy się i już w pracy będziemy mieć problemy. albo trafi się inwestycja na której coś pójdzie nie tak (czasem wystarczy jeden nierozważny krok- niejeden bogaty stracił majątek od jednej złej decyzji). ale żyby nie myśleć o tym, co nas złego w pracy może spotkać, żeby znaleźć w sobie chęci do pracy, motywację, lubię sobie obejrzeć (po raz tysiąc piąty ) W pogoni za szczęściem. POLECAM. Odpowiedz Link Zgłoś
kj-78 Re: spokojne zycie 06.02.14, 20:51 Pracujemy jako zawodowi muzycy i nauczyciele w szkolach muzycznych. Nie dosc, ze placa za czas przeznaczony na cwiczenie (a nie tylko za koncerty i uczenie), to w szkolach muzycznych (popoludniowych) jest raczej system ogniska muzycznego i nie ma egzaminow i ocen, tak ze wszystko jest bezstresowe (ale w tym kraju do 8 klasy nie ma zadnych ocen w szkolach, chmurek i sloneczek tez nie ). Zatrudnia gmina, ktora nie moze kogos tak po prostu zwolnic. Oboje mamy wolne 2 miesiace wakacji i wszystkie ferie, i w przeciwienstwie do normalnych nauczycieli mamy wolne od dnia zakonczenia roku do dnia rozpoczecia (albo ze 2 dni wczesniej). i lekcje z uczniami pojedynczo (cisza, spokoj i grzeczna mlodziez, bo to ich wybor wlasny), Wysylaja nas na turnee z oplaconym hotelem i wyzywieniem, i dodatkiem za przebywanie kilka dni poza domem (oprocz comiesiecznej pensji), naszym zadaniem jest grac koncerty w mniejszych miejscowosciach, zeby ludnosc norweskich wsi takze mogla zazyc kultury wyzszej na poziomie Nazywa sie ta pozycja "muzyk dystryktowy" - zyc nie umierac! Odpowiedz Link Zgłoś
brak.polskich.liter Re: spokojne zycie 06.02.14, 12:29 Spokojne i ustabilizowane - w sensie harmonia, rownowaga pomiedzy roznymi aspektami zycia, pewna przewidywalnosc, planowanie, wyznaczanie sobie celow i osiaganie ich, brak szarpania sie o rozne rzeczy i nerwowego gonienia wlasnego ogna - to tak. Brak stresow i niepewnosci - to raczej nie. Jakies tam problemy byly, sa i zawsze beda i nalezy je brac na klate. Stres i niepewnosc sa wpisane w kondycje ludzka, mam wrazenie, a ich brak jest awykonalny. Zreszta ja nie postrzegam stresu i niepewnosci jako negatywnych, ktorych nalezaloby sie pozbywac za wszelka cene. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: spokojne zycie 06.02.14, 13:18 A ja marzę od listopada o takim właśnie spokojnym życiu- ale o ile z pracą i kasą jest spokój, to zdrowie szwankuje: mąż kończy za 3 dni radioterapię, jest teraz osłabiony, ja z kolei w poniedziałek idę do szpitala i mam we wtorek operację, więc nerwy są. Liczę, że po wszystkim we dwójkę będziemy się w spokoju kurować - no w końcu musi zacząć być w tej sferze dobrze, po prostu musi Odpowiedz Link Zgłoś
roodolff Re: spokojne zycie 06.02.14, 13:21 brak.polskich.liter napisała: > > Brak stresow i niepewnosci - to raczej nie. Jakies tam problemy byly, sa i zaws > ze beda i nalezy je brac na klate. Stres i niepewnosc sa wpisane w kondycje lud > zka, mam wrazenie, a ich brak jest awykonalny. Moim największym problemem jest aktualnie kupić córce duży zestaw lego friends na urodziny w dobrej cenie (bo standardowe są absurdalne ). Chciałabym aby tak zostało jak najdłużej, ale mam świadomość, że życie to życie i taki stan może nie być stały. Ale może też być Odpowiedz Link Zgłoś
paul_ina Re: spokojne zycie 06.02.14, 13:32 Czekaj, uważam się za wielką szczęściarę, ale jakby się przyjrzeć bliżej: 1. mam męża, którego bardzo kocham z wzajemnością, czynnik stresogenny: okresowe kłótnie o nie wiadomo co; 2. mam trójkę małych dzieci (trzecie w drodze), czynnik stresogenny: ich zdrowie, chorują jak to dzieci, wielka niewiadoma stan zdrowia trzeciego; 3. mam pracę na etacie i tzw. solidny zawód, czynnik stresogenny: muszę się ciągle uczyć i doszkalać, żeby nie wypaść z obiegu, w pracy ponoszę duże ryzyko w związku z wysokością operacji finansowych, przy których doradzam, na plecach czuję oddech młodszych i tańszych specjalistów, mogę wypaść z obiegu w związku z macierzyństwem; 4. moi rodzice i trójka dziadków żyje, bardzo nam pomagają przy dzieciach, czynnik stresogenny: nie są wieczni, są coraz starsi. > Czy ktoś ma spokojne, ustabilizowane życie, bez nerwów stresu i niepewności c > zy to w dzisiejszych czasach jest niemożliwe? Tak, jest niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś