malwa51 Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 00:39 Alez watek Analizuje traumy pozycia i faktycznie, zdarza sie mezowi, ale tylko na zasadzie "kto wypina, tego wina". Nie dobrotliwie, raczej zaczepliwie O ile pamietam, przyjacielskie klepanie mialo miejsce w liceum miedzy kolezankami. Odpowiedz Link Zgłoś
malwa51 Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 00:41 a, i nie denerwowalo mnie to - zwykle sie odklepywalam na zasadzie akcja-reakcja Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 01:53 Klepiemy się z mężem nawzajem, bo lubimy. Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 01:56 Dodam jeszcze, że z lubością poklepuję po puchatym tyłku kota. On chyba też to lubi, bo tak śmiesznie wtedy szczerzy zęby Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 16:39 O. kota też poklepuje Wypina wtedy tyłek Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 02:18 No mój mnie poklepuje i czasami trzyma rzekomo pomagając mi wejsc po schodach Ale ojciec mnie nie poklepywał jednak Odpowiedz Link Zgłoś
erynia73 Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 08:02 Wg mnie paskudny , obrzydliwy zwyczaj. Nigdy się nie spotkałam żeby jakiś ojciec tak traktował córkę. Mąż nigdy tego nie robi, wie, że nie trawię. Obcy facet za takie coś dostałby po pysku. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 08:54 Czy my się klepiemy?? My się bezcześcimy, dręczymy, molestujemy, szczypiemy! Ale to jest gest intymny, zarezerwowany dla osobistego mężczyzny, każdy inny dostałby w papę. Ojciec dorastającą córkę? Niesmaczne i dwuznaczne. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 09:09 Jeśli poklepywanie ma podtekst seksualny (powiedzmy, że ma), to wielce zabawny jest dla mnie tok myślenia tych pań, które zabraniają tego mężowi i odsyłają ich do klaczy, kóz czy innego żywego inwentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 16:42 Ale to chyba nie te same to twierdzą? Bo ja owszem, uważam że klepanie ma podtekst erotyczny, ale nie odsyłam męża do klaczy Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 09:28 yeerba napisał(a): > co faceci mają z tym klepaniem? Nie wiem, bo nie spotkałam takich facetów. Ani ojciec, ani wujek, ani kolega - nikt mnie po tyłku nie klepał. Mąż, owszem, coś tam do mojego tyłka ma - ale on jak już to raczej mi ten tyłek szczypie czy ściska - no ale to jest zupełnie inna para kaloszy. A tak w ogóle - czy to po tyłku, czy po plecach, czy po ręce - wszelkie poklepywanie, poszturchiwanie, dotykanie irytuje mnie niepomiernie. Mój (przekochany zresztą i wspaniały) Ojciec miał zwyczaj poszturchiwania mnie (czy matki, czy wnuczki) palcem w ramię, gdy coś mi opowiadał, tłumaczył. Dostawałam od tego piany na pysku Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 moje doświadczenia:( 20.02.14, 10:53 Mnie w dzieciństwie nikt z rodziny nie klepał, za to dziadek, ginekolog, namiętnie obmacywał moje rozwijające się piersi z rechotem na ustach i nieodłącznym komentarzem: ale ci cytrynki rosną. Mojej o rok starszej kuzynce robił to samo. Nikt nie reagował, takie to były czasy nieświadomości rodzicielskiej. Ja dziś mężowi, teściowi czy ojcu zrobiłabym z twarzy i jaj miazgę, gdyby dotknęli mojego dziecka w kontekście seksualnym. Klepanie przez ojców tyłków córek (zwłaszcza córek starszych, w wieku 7+) uważam za spore nadużycie. Nie pozwoliłabym, pomna własnych przeżyć. Dodam jeszcze, że pod koniec podstawówki byłam regularnie molestowana przez kolegów z klasy. Również skupiało się na piersiach (wówczas jedynych w klasie) i klepaniu w tyłek. Miałam 12-14 lat i na przerwach osaczało mnie kilku znacznie ode mnie większych i silniejszych kolegów, zapędzało w kąt korytarza i zbiorowo dotykało. Na oczach nauczycieli, którzy nie zareagowali ANI RAZU. Być może dlatego, że ci koledzy głośno się przy tym zawsze śmiali, być może te napaści wyglądały na rodzaj zabawy między nami? Ciężko mi powiedzieć Nie pamiętam też, czy opowiedziałam o tym moim rodzicom, czy za bardzo się wstydziłam lub i tak nie wierzyłam, że mi pomogą, w każdym razie nie pomogli. Trwało to prawie dwa lata, byłam całkiem bezradna i pogodzona z tymi napaściami, zaczęłam traktować je jako coś naturalnego, co jest nieodłącznym elementem chodzenia do szkoły. Dopiero gdy w 8. klasie zaczęłam mieć starszego adoratora - "chłopaka", to on postraszył tych szczyli z mojej klasy i zaprzestali praktyk. Dorośli nie zrobili dla mnie nic, a ja do dziś pamiętam wstyd połączony z przekonaniem, że skoro tylko ja mam piersi, to normalnym jest, że to mnie chłopcy muszą atakować, a dorośli nie widzą w tym nic złego Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: moje doświadczenia:( 20.02.14, 10:55 Nóż się w kieszeni otwiera, kiedy czytam coś takiego. I tak znajdzie się ktoś, kto ci powie, żebyś nie robiła histerii, bo to były takie "końskie zaloty". Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: moje doświadczenia:( 20.02.14, 11:22 Tak to było właśnie traktowane - jako końskie zaloty. A ja nie robiłam nigdy histerii. Może gdybym zrobiła, to jakoś by się to przerwało, skończyło. Nikt mi jednak w dzieciństwie nie powiedział, że mam prawo zawalczyć o siebie i zaufać swoim uczuciom. Skarżenie nauczycielom uchodziło wtedy za nielojalność i lizusostwo, zresztą nie widziałam sensu skarżyć się na coś, co działo się pod ich "czujnym" okiem na korytarzu. Pamiętam takie momenty, jak filmowe ujęcia, jak leżę skulona w kącie klasy, nade mną trzech roześmianych kolegów (nawiasem mówiąc fajnych i kumatych w innych okolicznościach, nie jakichś osiedlowych bandytów), nauczycielkę przechadzającą się w ramach dyżuru na przerwie i jej wzrok - patrzyła mi w oczy nie robiąc nic. Fakt, ja nie płakałam, nie krzyczałam, po prostu leżałam i zasłaniałam sobie piersi rękami. Do dziś nie wiem, jak to wszystko było możliwe, jak ja się w tym odnajdywałam, jak nauczyciele (było nie było - pedagodzy) to ignorowali, jak koledzy poza tymi sytuacjami zachowywali się normalnie np. na podwórku grając ze mną w piłkę czy ściągając ode mnie zadania domowe. Niepojęte to dziś dla mnie. Mam wielką nadzieję, że mój syn nigdy nie będzie w szkole osaczany z jakiegokolwiek powodu. A jeśli będzie - to mi o tym powie, a ja urządzę wtedy w szkole dżihad. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: moje doświadczenia:( 20.02.14, 13:29 Przerażające Pewnie nie jest Ci łatwo. Nie wiem, czy nie korzystałaś z pomocy jako osoba dorosła, ale w takich przypadkach profesjonalna porada psychologiczna może bardzo, ale to bardzo pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: moje doświadczenia:( 20.02.14, 16:27 Nie mam słów na takie zachowanie. Bardzo ci współczuję takich przeżyć. Sama swoje przeszłam w wieku nastoletnim, włącznie z gwałtem i doskonale wiem, jak bardzo źle może się czuć młoda osoba w takiej sytuacji. W zasadzie każda osoba. Każda słabsza. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 11:09 Ja Ci przeszkadza, a nie skutkuje komunikat słowny, to zacznij go odklepywać w jakieś głupie miejsce, np. w głowę, lekko, delikatnie, ale tak pobłażliwie, jak idiotę. Jak mu zacznie przeszkadzać, to powiedz w czym rzecz. Jak nie zmieni nawyku, to Ty tez nie zmieniaj, nie musisz brać pod uwagę jego zdania, jeśli on ma w dupie Twoje. Odpowiedz Link Zgłoś
anka_na_sankach patologia i prymityw 20.02.14, 11:57 tak patologia i prymityw i dziękuję za poparcie dla mnie to jest ohydne a taki wujcio czy dziadzio to kiełkujący klon Trynkiewicza stare niereformowalne pokolenie, nawet mój mąż mnie nie klepie w tyłek, wie że tego nie lubię i uważam za niesmaczne Odpowiedz Link Zgłoś
riki_i Re: patologia i prymityw 20.02.14, 12:05 He he, to ja jestem to "stare niereformowalne pokolenie" - lubie przystrzyzonego bobra i klepie po tylku Odpowiedz Link Zgłoś
anka_na_sankach Re: patologia i prymityw 20.02.14, 12:08 riki_i napisał: > He he, to ja jestem to "stare niereformowalne pokolenie" - lubie przystrzyzoneg > o bobra i klepie po tylku Piszesz o swoim dziadku? Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 12:34 Jestem w szoku, mnie ojciec po tyłku NIGDY nie klepał, to dla mnie byłoby przekroczenie granic Co innego partner, ale ojciec? Odpowiedz Link Zgłoś
roksanka_3 Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 15:34 a co w tym zlego? mnie maz tez poklepuje i nie uznaje tego jako bezczelne. zalezy jakie sa relacje miedzy ludzmi. jesli sa w porzadku to lekkie klapniecie jest fajne. jesli relacje w zwiazku sa sztywne i wogole ludzie sa sztywni i ciagle nadasani to nie dziwne ze kazdy przejaw zainteresowania druga osoba wkurza Odpowiedz Link Zgłoś
roksanka_3 Re: klepanie po tyłku 20.02.14, 15:35 tzn mam na mysli zwiazek maz/niemaz- zona/niezona. nigdy w zyciu nie bylabym zadowolona z klepania wuja cioci stryja czy tesciowej nikogo poza partnerem wlasnym. Odpowiedz Link Zgłoś