Dodaj do ulubionych

Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ?

21.02.14, 14:37
4-letnia dziewczynka udławiła się solonym orzeszkiem. Poleciał do oskrzeli, utknął w takim miejscu ,że mimo wszelkich prób nie udało się go usunąć. Rodzina obróciła dziecko głową w dół, naciskała brzuch, klepała po plecach, robili co mogli. Nie udało się. Jak opisuje rodzina dziecko zwymiotowało a wymioty zatkały drogi oddechowe. Doszło do niedotlenienia i zatrzymania krążenia. Karetka przyjechała po 14 minutach, było już za późno. Dziewczynka przebywa w szpitalu w stanie śmierci mózgowej. I pytanie: Czy w takiej sytuacji jak wyżej opisana można zrobić coś więcej? Mózg umiera po 4 minutach więc żadna karetka nie zdąży dojechać i wszystko zależy od pomocy udzielonej na miejscu. Oni zrobili wszystko co mogli, prawidłowo, mieli w szafce przyczepioną kartkę z instrukcją pierwszej pomocy. I nie udało się. Co można jeszcze zrobić w takiej sytuacji gdy utkniętego przedmiotu nie da się usunąć a wymioty zatkają drogi oddechowe dziecka. Czy to jest już sytuacja bez wyjścia i można tylko bezsilnie patrzeć na śmierć ?
Obserwuj wątek
    • kk345 Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 21.02.14, 14:54
      Rękoczyn Heimlicha.
        • kanga_roo Re: 21.02.14, 15:04
          ćwiczyłam kiedyś na fantomie dziecka: przy masażu serca orzeszki i kulki wylatywały z niego, i to ze sporym impetem. więc jeśli rękoczyn by nie pomógł, pewnie próbowałabym tego.
        • kikimora78 Re: 21.02.14, 15:08
          No dobra - obejrzałam sobie jeszcze ten filmik o nie przytomnym i zrozumiałam że trzeba robić sztuczne oddychanie mimo, że coś tam w gardle jest, tak to ma być?
          • kanga_roo Re: 21.02.14, 15:26
            nie, on nie robił sztucznego oddychania, tylko masaż serca. i po każdej serii ucisków badał, czy przedmiot nie cofnął się do ust. po prostu jak uciskasz klatkę, to wypychasz powietrze z płuc, a razem z nim przedmiot, którym się zadławiło - ja tak to rozumiem.
            • kikimora78 Re: 21.02.14, 15:29
              No nie, jak dla mnie to robił właśnie oddychanie: 2 oddechy na 30 ucisków.
              • czarodziejka000 Re:Jesli nie udalo sie usunac ciala obcego 21.02.14, 15:59
                prowadzi sie pelna reanimacje do momentu pojawienia sie pogotowia tzn i ucisniecia i oddechy. Nawet jesli cialo obce ktore moglo byc w krtani przesunie sie do pluc czy oskrzeli zostanie usuniete pozniej bronchoskopem.
                • dziennik-niecodziennik Re:Jesli nie udalo sie usunac ciala obcego 21.02.14, 16:11
                  dokładnie. nas jeszcze uczyli jak dmuchnąć żeby od razu wdmuchnąć zalegającą rzecz do płuc, ale to trudne jednak jest. tym niemniej trzeba działać.
    • jola-kotka Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 21.02.14, 15:58
      Logiczne jest,że jak nastąpi smierć mózgu to jest to koniec. Jedyne co można zrobić to przekazać organy do przeszczepu i w obliczu takiej tragedii cieszyc sie w głebi serca że uratowało się komuś zycie.
      • majenkir Re: 21.02.14, 16:14
        "Cieszyc sie" to sforumulowanie troche na wyrost w takiej sytuacji chyba jest?
        • jola-kotka Re: 21.02.14, 16:21
          Wiem.
          • jagodka_mare Re: 21.02.14, 16:33
            No brak słow. Cieszyc sie zostaje...
            Pytanie brzmialo czy mozna cos jeszcze zrobic zeby zapobiec smierci mozgowej, w jaki sposob jeszcze probowac pozbyc sie ciala obcego.
            Jola, zastanow sie co piszesz.
            • kikimora78 Re: 21.02.14, 16:56
              Jola zrozumiała pewnie jak ja wmpierwszym momencie - czy coś można zrobić dla tej dziewczynki. Ja już miałam odpisać zeby sie lepiej lekarza spytać co jeszcze można, ale przeczytałam drugi raz i napisałam jednak coś innego wink
            • anetchen2306 Re: 21.02.14, 17:16
              Cialo obce w plucach nie jest ogromna przeszkoda.
              Przeszkoda jest cialo obce w tchawicy, bo to ono utrudnia (co nie znaczy, ze nie uniemozlliwia!) prowadzenie wentylacji.
              Nam tlumaczono (pol roku temu na szkoleniu), ze najpierw nalezy przastapic do masazu serca: po "ostatnim" oddechu krew jest nasycona jeszcze tlenem, tlen jednak nie jest transportowany dalej, bo serce przestalo pracowac, wiec nalezy najpierw wykorzystac ten tlen zgromadzony w krwi, za pomoca masazu wprawic krew w ruch i rozprowadzic tlen po organizmie. Juz czesto podczas masazu, na skutek ucisku klatki piersiowej, to, co zalega w tchawicy zostaje wydalone, lub wieksza tego czesc.
              Dopiero PO masazu serca przystepuje sie do wdmuchniecia powietrza: jezeli klatka piersiowa sie unosi, nawet nieznacznie, bo "cos" jeszcze jest w tchawicy, to i tak szansa na uratowanie istnieje i nie nalezy sie poddawac. Jezeli to mozliwe to szybko oblozyc poszkodowanego lodem (zaczynajac od glowy), wlozyc do wanny napelnionej zimna woda (do 1/3 wysokosci ciala poszkodowanego, tak by mozna bylo kontynuowac masaz serca i oddech), oblozyc czym sie tam ma w zamrazarce (nawet mrozonkami!), by spowolnic krazenie i nadal kontynuowac masaz serca do czasu przyjazdu fachowej pomocy.
              No i przede wszystkim: nie bac sie dzialac, bo gorzej i tak byc nie moze (serce i tak juz nie bije), wiec przy masazu serca uzywac sprej sily, nawet narazajac osobe ratowana na zlamanie paru zeber, bo to i tak "pikus", wdmuchiwac powietrze nawet wtedy, gdy wyczuwamy opor ...
              Chociaz nie wyobrazam sobie, zeby plynna tresc zoladkowa mogla w sposob calkowity zablokowac tchawice.
              Mam nadzieje, ze w stosunku do bliskich mi osob nigdy nie bede musiala probowac mojej wiedzy i umiejetnosci w praktyce sad .
              • czarodziejka000 Re: ? 21.02.14, 17:34
                Jak chcesz wykonywac masasz serca w wannie???
                • czarodziejka000 Re: ? 21.02.14, 17:35
                  Masaz..mialo byc
                • anetchen2306 Re: ? 21.02.14, 17:44
                  Jezeli to male dziecko, podloze wanny jest stabilne, wody nie ma byc duzo, musi jednak cialo schladzac - da sie. Widzielismy filmy instruktazowe (np. w przypadku wentylacji osob z podejrzeniem zawalu serca lub wylewem), da sie ... Chociaz wczesniej nie mialam o tym pojecia, ze takie cos jest dopuszczalne, ze istnieje. O potrzebie chlodzenia niedotlenionego ciala takze.
                  • czarodziejka000 Re: ? 21.02.14, 17:53
                    Moze i da sie ,nie wnikam,bo tego raczej sie nie praktykuje,mysle jednak ze sama WLASCIWIE podjeta reanimacja i trwajaca nie przerwanie do przyjazdu karetki jest tym co czlowiek moze zdzialac i m,iec czyste sumienie.
                    Aczkolwiek rozumie i takie dzialanie jesli kogos to w tej sytuacji nie przerosnie.
                    • czarodziejka000 Re: ? 21.02.14, 17:56
                      Mowie tu o sytuacji w domu,na podworku...nie mowie o szpitalu. To tak wyjasniajaco dodaje.
                      • anetchen2306 Re: ? 21.02.14, 18:10
                        Dokladnie: jak najwczesniejsze podjecie akcji reanimacyjnej zwieksza SZANSE poszkodowanego na przezycie, na zycie bez wiekszych szkod wywolanych niedotlenieniem. Jednak nie gwarantuje ono, ze poszkodowany przezyje, czy przezyje ale dozna glebokich uszkodzen mozgu sad Takiej gwarancji nikt nie da. TRZEBA jednak zawsze probowac, do stracenia nie ma sie juz i tak nic wiecej.
                        Znam przypadki zaksztuszenia sie w warunkach szpitalnych, gdzie pomoc byla natychmiastowa niemalze: owszem, pacjenci przezywali ale takze z powaznymi uszkodzeniami mozgu sad
              • micha11 Re: 21.02.14, 20:26
                A co powinno się zrobić najpierw, zakładając że jesteś jedyną ratującą: Masaż serca czy najpierw należy dzwonić po karetkę?
                • czarodziejka000 Re: Jesli jestesmy sam na sam z poszkodowanym 21.02.14, 20:43
                  i konieczna jest reanimacja to najpierw zaczynamy reanimacje ok 1-2 min po czym przerywamy i dzwonimy po pomoc.
                • kk345 Re: 21.02.14, 21:14
                  micha11 napisał:

                  > A co powinno się zrobić najpierw, zakładając że jesteś jedyną ratującą: Masaż s
                  > erca czy najpierw należy dzwonić po karetkę?

                  telefon na głośnik i robisz masaż serca, dzwoniąc po karetkę...
                • memphis90 Re: 21.02.14, 21:50
                  U dzieci, u których częsciej przyczyną zatrzymania krążenia jest zakrztuszenie czy bezdech prowadzisz reanimację i dopiero dzwonisz. U dorosłych - u których przyczyna jest najczęściej sercowa- wołasz najpierw pomoc, potem zaczynasz akcję.
              • memphis90 Re: 21.02.14, 21:49
                Masaż serca w wannie z wodą???? Nigdy w życiu nie robi się niczego takiego! Nie wiem, co za "szkoła" uczy takich bzdur, ale nie jest to prawdą. Szczególnie w przypadku zagrożenia życia, gdzie liczy się sprawne, ciągłe prowadzenie resuscytacji, a nie bawienie się w organizowanie water-party w wannie z lodem.
    • ledzeppelin3 Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 21.02.14, 19:38
      NIE WOLNO UCISKAĆ BRZUCHA.
      • jagodka_mare Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 21.02.14, 20:21
        To w takim razie mostek? Mowimy o dziecku. 30 razy? Potem dwa wdechy?
        Moja mloda zadlawila sie ostatnio parowka. Na szczescie wystarczylo glowa w dol i uderzanie miedzy lopatki. A plynem to juz kilka razy w tym raz wezwalam karetke. Brrr. Az strach ja karmic.
        • czarodziejka000 Reanimacje dziecka zaczyna sie od 5 wdechow potem 21.02.14, 20:52
          juz normalnie jak u doroslego 30 ucisniec i dwa wdechy.
      • micha11 Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 21.02.14, 20:23
        Jak to nie? Przecież stosuje się taki chwyt. Stajesz z tyłu i naciskasz pod żebrami ruchem do góry aby usunąć ciało obce. Tyle, że to się stosuje u dorosłych.
        • memphis90 Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 21.02.14, 21:51
          U dzieci również - tych starszych, które potrafią stanąć na nogach.
    • lala-111 Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 21.02.14, 21:55
      To w moim miescie sie stało. Tzn. z mojego miasta karetka jechała Z Bochni!!!
      Znam ten temat wspólczuje rodzicom
    • agnieszka77_11 Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 21.02.14, 22:29
      www.gazetakrakowska.pl/artykul/3340621,stan-4letniej-beatki-z-kobyla-pod-bochnia-jest-krytyczny-rodzice-modla-sie-o-cud,id,t.html
    • kerri31 Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 21.02.14, 22:43
      Dużo na ten temat oglądam na YT i odświeżam wiedzę co jakiś czas. Wszystko zaczęło się od utraty oddechu u mojego starszego syna podczas drgawek gorączkowych.
      Dziś młodszy ( 8 miesięcy) zadławił się mlekiem z butelki. Stało się to już drugi raz.
      Zaczął kaszleć, potem kaszel stawał się coraz cichszy, potem zrobił się na twarzy czerwony , potem zwymiotował ale już na resztkach oddechu, potem jeszcze jeden rzyg. Myślałam, że zejdę na zawał. Oczwiście pierwsze co robię to łapię go głową lekko w dół i klepię między łopatkami. To instynkt. Ale wiem, że gdyby stracił przytomność i oddech rozpoczęłabym resuscytację. To podstawa nawet jak dziecko nie wydali tego co połknęło.
      Kiedyś kiedyś w moim mieście dziecku do tchawicy wpadł mały balonik podczas dmuchania. Rodzice nie mogli go wyciągnąć choć był ledwo widoczny w tchawicy. Dziecko niedotleniło się i zmarło nim karetka przyjechała. Dziecko można było uratować tracheotomią, niestety rodzice tego nie wiedzieli. Dziecko pochowali a za pół roku małżeństwo się rozwiodło.
      • micha11 Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 22.02.14, 00:21
        I myślisz, że gdyby wiedzieli o tracheotomii to umieli by ją wykonać ? Wątpię by ktoś kto nie jest lekarzem podjąłby się czegoś takiego. No ,ale z tego co dziewczyny piszą, to nawet gdy nie uda się usunąć ciała obcego to należy wykonywać sztuczne oddychanie i powinno się udać.
    • black.joanna Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 21.02.14, 23:12
      Po takim zakrztuszeniu wnuk moich znajomych jest roślinką, w zasadzie jest w śpiączce od 10m życia do teraz - ma 6 lat sad
      • 3-mamuska Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 22.02.14, 00:03
        Straszne , biedna dziewczynkasad
    • rosapulchra-0 Re: Udławienie - Czy są szanse na przeżycie ? 22.02.14, 00:45
      Raz udławiła mi się najmłodsza, jeszcze jako niemowlak, antybiotykiem w płynie. Na szczęście udało się ją odkrztusić. Ja dwukrotnie udławiłam się własną śliną, raz na ulicy, raz pod prysznicem. Zarówno ona, jak i ja miałyśmy wybroczyny z wysiłku łapania oddechu. Nikomu tego nie życzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka