micha11
21.02.14, 14:37
4-letnia dziewczynka udławiła się solonym orzeszkiem. Poleciał do oskrzeli, utknął w takim miejscu ,że mimo wszelkich prób nie udało się go usunąć. Rodzina obróciła dziecko głową w dół, naciskała brzuch, klepała po plecach, robili co mogli. Nie udało się. Jak opisuje rodzina dziecko zwymiotowało a wymioty zatkały drogi oddechowe. Doszło do niedotlenienia i zatrzymania krążenia. Karetka przyjechała po 14 minutach, było już za późno. Dziewczynka przebywa w szpitalu w stanie śmierci mózgowej. I pytanie: Czy w takiej sytuacji jak wyżej opisana można zrobić coś więcej? Mózg umiera po 4 minutach więc żadna karetka nie zdąży dojechać i wszystko zależy od pomocy udzielonej na miejscu. Oni zrobili wszystko co mogli, prawidłowo, mieli w szafce przyczepioną kartkę z instrukcją pierwszej pomocy. I nie udało się. Co można jeszcze zrobić w takiej sytuacji gdy utkniętego przedmiotu nie da się usunąć a wymioty zatkają drogi oddechowe dziecka. Czy to jest już sytuacja bez wyjścia i można tylko bezsilnie patrzeć na śmierć ?