Taka sytuacja.
Ona zabiegana, 1000 spraw na glowie wlasne rozkreca swoj interes, z charakteru roztrzepaniec
ale wczesniej z powodzeniem organizowala wszystkie okolodomowe sprawy.
On wlasny interes, tez zabiegany ale jakby troche mniej. Nie dosypia bo pracuje do pozna w
nocy lub do nadrana.
Syn koncowka podstawowki. Mial przed miesiacem umowiony zabieg na dzis 10 rano.
Ona wstala przed siodma, on siedzial w kuchni i palil papierosa, zapytala go czemu nie spi on
stwierdzil, ze nie mogl zasnac ale polozy sie jeszcze na chwile i sprobuje pokimac.
Syn wstal powiedzial, ze ma stres przed jutrzejszym zabiegiem zjadl przyszykowane sniadanie i
wyszed do szkoly.
On wstal o 9 i powiedzial no to jedziemy na zabieg!
Termin przepadl. On zadzwonil do szpitala i przelozyl zabieg na koniec marca a teraz ma focha,
bo ona przegapila termin.
Ona byla pewna, ze termin byl na jutro w czym "utwierdzil" ja jeszcze syn z rana.
Konca swiata nie ma, zabieg sie odbedzie ale ona nie rozumie dlaczego on ma focha skoro rano
milczal jak zaklety i ani slowem nie wspomnial o dzisiejszym terminie. On nie rozumie jak ona
mogla niedopilnowac i nabzdyczony poszedl odsypiac.
Kto zawinil?