Dodaj do ulubionych

jak mam żyć?

04.03.14, 10:09
Tak bardzo nienawidzą siebie. Jestem zero. Niczego nie potrafię. Mam wyrzuty sumienia, że kochane dziecko ma taką głupią matkę a mąż głupią żonę. Mam problem z sobą. Biorę wszystko do siebie, przejmuję się bardzo opinią innych. Nie potrafię olać, żyć własnym światem. Jestem pesymistą, wiem, że ze mną będzie tylko gorzej. Nie potrafię utrzymać żadnej pracy dłużej niż pół roku. Sama odchodzę. Jeśli coś mi nie wychodzi poddaję się bez walki. W ostatniej pracy tak się przejmowałam, tym, że mi nie wychodzi, tym, że ludzie mnie obgadują, że teraz jestem na L4 i wiem, że już nie mam tam po co wracać. Sąsiedzi się ze mnie śmieją i gadają, że jestem leniem i nie chce mi się robić. To nie tak. Jak olać te opinie? Żyć własnym światem? Już teraz boję się, że w kolejnej pracy będzie tak samo.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:13
      Terapia. Co sie przejmujesz? Taki Putin zyje sobie i prosze jaki soba zachwycony a ty sie przejmujesz?!
      • amy.28 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:15
        Nie wiem co ma Putin do tego? Obiektywnie rzecz ujmując i nie odnosząc się do moich czy twoich osobistych opini na temat jego ruchów militarnych - jest świetnym politykiem. Jednym, o ile nie najlepszym na świecie, bo dyma wszystkich jak chce - a o to mu chodziło.
        • zerox3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:16
          na czy ta terapia polega?
        • atteilow Re: jak mam żyć? 04.03.14, 17:02
          Tak, gloryfikuj takie postępowanie. Nie jest dobrym politykiem jest żałosnym, kłamliwym człowieczkiem, który swój wizerunek kreuje tylko poprzez propagandę. Nie zrozumiałe jak taki ktos moze, byc wzorem polityka?
          • ichi51e Re: jak mam żyć? 04.03.14, 18:54
            Otoz to. Szuja taka bawi sie zyciem milionow swietnie, tarzan sie w zlocie a ludzie za ktorych pieniadze sie to dzieje glodem przymieraja. I do glowy mu nie przyjdzie ze jego zycie nic nie warte. A laska o milion lat jest nad nim w drabinie karmicznej i sie przejmuje uncertain
    • z_lasu Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:16
      Jak dla mnie klasyczny zestaw objawów depresji. Ale nie zaszkodzi też zrobić podstawowe badania: morfologia, cukier, tarczyca itp.


    • poppy_pi Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:18
      Od zawsze tak masz czy wydarzyło się w Twoim życiu coś co Cię zmieniło?
      • zerox3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:19
        od zawsze sad
        • poppy_pi Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:28
          Musisz zacząć cenić siebie jako osobę, poczuć swoją wartość. Jeśli Ty nie będziesz się szanować, nikt nie będzie. Jeśli będziesz czuć się jak ofiara, staniesz się nią. Naucz się kochać siebie tak jak kochasz męża i dziecko. Zrobiłabyś wszystko żeby byli szczęśliwi? Czemu nie potrafisz zrobić tego dla siebie? Naprawdę przejmujesz się sąsiadami? Obcymi? Może dla odmiany Ty się z nich pośmiej, na pewno nie są ideałami smile Nikt nie jest! Każdy przeżywa porażki, nie odpuszczaj, pracuj wtedy dwa razy ciężej! A jeśli czasem odpuścisz nie bądź dla siebie zbyt surowa. Musisz wyluzować bo z takim podejściem zejdziesz na zawał przed czterdziestką. Naprawdę ludzie mają większe zmartwienia niż Ty, nie wyobrażaj sobie, że całe dnie spędzają na obgadywaniu Ciebie bo to nieprawda. Jeśli nie potrafisz sobie sama z tym poradzić wybierz się może do psychologa lub psychiatry.
      • z_lasu Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:20
        A to się musi coś wydarzyć, żeby człowiek wpadł w depresję? Czasem wystarczy zmęczenie materiału albo przewlekły stres.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:25
      Na pierwszy rzut oka są to podejrzewam depresję (stosunek do siebie, do świata i przyszłości) lub inną przypadłość tego typu. Zgłoś się do lekarza rodzinnego - zrób badania podstawowe oraz do psychiatry i psychoterapeuty. Psychiatra rozważy, czy farmakoterapia byłaby wskazana a psychoterapia ma szanse zadziałać długoterminowo i wydobyć z Ciebie siły do życia i radzenia sobie z trudnościami. Powodzenia!
    • awidyna Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:31
      Potrzebujesz zdrowego i solidnego kopa w d**ę wink
      • z_lasu Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:33
        Tak, tak. I obowiązkowo powinna "wziąć się w garść" uncertain
      • viviene12 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 20:32
        awidyna napisała:

        > Potrzebujesz zdrowego i solidnego kopa w d**ę wink

        taa jasne
        sama sie kopnij w cztery litery


        Psychiatra i wykluczenie organicznych
        jesli szwankuje psychika - odpowiednie leki + psychoterapia
      • duola77 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 20:45
        a ty nie potrzebujesz ?
        bo jakby co to ja chętnie tongue_out
    • zerox3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:31
      Antydepresanty łykałam. Pomogły ale po odstawieniu problemy wracały crying
      • z_lasu Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:35
        No, jak pomogły, to znaczy, że coś jest na rzeczy. Jakby to był problem np. z tarczycą to by nie pomogły. Widać w Twoim przypadku same prochy to za mało, konieczna jest psychoterapia. I to jak najszybciej, bo naprawdę szkoda życia.

      • rhodesian_ridgeback Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:35
        A czemu odstawiłaś?
        Jesteś pod opieką psychiatry?
        • zerox3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 10:40
          odstawiłam bo trwało to już ponad 2 lata a ja czułam się dobrze. Mam wrażenie, że leki maskują wszystko bo gdy je łykam to mam wszystko w dupie tzn nie przejmuję się np tym, że nie pracuję albo tym co inni o mnie myślą a problem cały czas we mnie siedzi.
          • rhodesian_ridgeback Re: jak mam żyć? 04.03.14, 11:03
            Ale jesteś w kontakcie z psychiatrą? Albo psychoterapeutą? Jak na twój stan reaguje rodzina?
            • zerox3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 11:09
              rhodesian_ridgeback napisał(a):

              > Ale jesteś w kontakcie z psychiatrą? Albo psychoterapeutą? Jak na twój stan rea
              > guje rodzina?

              Mąż ma dosyć moich ciągłych zmian związanych z zatrudnieniem i mówi, że mam problem z sobą. Myslałam o psychologu i nawet dzwoniłam ale na kase chorych dopiero na czerwiec są zapisy a prywatnie mnie nie stać. Po za tym obawiam się, że mi nie można już pomóc. Może jestem leniem? W każdej plotce jest ziarno prawdy sad
              • rhodesian_ridgeback Re: jak mam żyć? 04.03.14, 11:26
                Zapisz się na ten czerwiec.
                I powinnaś odnowić kontakt z psychiatrą (leki), przynajmniej do czasu wizyty u psychologa.

                Można ci pomóc. Ale dopóki sama tej pomocy nie będziesz chciała, to nic się nie zmieni.
              • lauren6 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 18:18
                Nie ma nic głupszego niż odstawienie na własną rękę antydepresantów, które brałaś 2 lata. Masz szczęście, że nie wylądowałaś w szpitalu.
                Teraz nie szukaj wymówek, tylko natychmiast poszukaj wolnego terminu u psychiatry.
              • nangaparbat3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 20:49
                Zapisz się na czerwiec, lepiej poźno niż wcale.
          • mx3_sp sama odstawiłaś? 04.03.14, 11:09
            nie chce mi się wierzyć, że prowadzący Ciebie psychiatra odstawił leki przy takich zaburzeniach. Swoją drogą je odstawia się dłużej niz przyjmuje.
    • moni692 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 11:06
      Idz do psychiatry po leki i do psychologa na terapie.
      Jakis powod musi byc i on pozwoli ci sie z nim uporac.
      Trzymaj sie cieplo!
    • morgen_stern Re: jak mam żyć? 04.03.14, 11:08
      Z tak niskim poczuciem wartości czeka cię długa i trudna praca nad sobą. Nie ma co ściemniać. Czy mąż cię wspiera? Wie o tym, co czujesz?
      • mx3_sp Po co zmieniłaś nick? 04.03.14, 11:18
        to Ty prosiłaś o pomoc w cv, prawda?
        • zerox3 Re: Po co zmieniłaś nick? 04.03.14, 11:54
          mx3_sp napisała:

          > to Ty prosiłaś o pomoc w cv, prawda?

          Nie!!!
          >
      • zerox3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 11:19
        morgen_stern napisała:

        > Z tak niskim poczuciem wartości czeka cię długa i trudna praca nad sobą. Nie ma
        > co ściemniać. Czy mąż cię wspiera? Wie o tym, co czujesz?
        >

        Tak wie. Najbardziej mnie boli, że ludzie gadają jaki on biedny i musi zasuwać na rodzinę a księżniczka w domu leży. Jest mi strasznieeeeeeeee z tym głupio jednak czuję się beznadziejnie.
        • mx3_sp Re: jak mam żyć? 04.03.14, 11:25
          skoro wiesz, że jest źle dla niego i dzieci również to chociaż spróbuj zmienić.
        • atteilow Re: jak mam żyć? 04.03.14, 17:14
          Ludzie tak gadają, bo nie wiedzą co jest tego przyczyną, a najprosciej sadzic po pozorach. Jesli ktos nie pracuje i nie ma widocznych fizycznych objawów, ktore na pierwszy rzut oka uniemozliwiaja pracę to sugerują się domyslami. Nie zmienisz tego, że ludzie lubia sobie pogadać. Wróć do brania leków, ktore stlumią twoje niechciane emocje. Znajdź pracę i podejdź do niej spokojnie bez spinki, bez chęci udowadniania czegokolwiek sobie, czy innym. Po prostu wykonuj swoje zadania, na tyle dobrze na ile potrafisz, ale nie bardziej niż to konieczne. Nie zabiegaj o akceptacje i poklask, nie chciej byc podziwiana, rób tylko swoje z pogoda ducha. Jednak zeby ruszyć z miejsca potrzebana Ci rozmowa z psychiatra i nowe leki. Pozdrawiam.
    • mamma_2012 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 11:18
      Jeśli równolegle z przyjmowaniem leków nie prowadzi sie psychoterapii często efekty są takie, jak opisujesz. Problemy zostają, tylko nie ma leków, które zmieniały to jak widzisz sytuacje i jesteś w punkcie wyjścia.
      Zapisz sie do psychiatry i do psychologa (nawet na czerwiec)
    • dantonka Re: jak mam żyć? 04.03.14, 13:37
      Chyba nie jest aż tak źle, skoro wiesz skąd się biorą Twoje kłopoty.
      • zerox3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 15:04
        dantonka napisała:

        > Chyba nie jest aż tak źle, skoro wiesz skąd się biorą Twoje kłopoty.

        To znaczy?
        • bergamotka77 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 15:31
          Jestes swiadoma z czym masz problem to juz pierwszy krok do zrobienia czegos z tym. A czy rzeczywiscie jestes leniwa jak napisalas? Moze naprawde nie chce ci sie pracowac? Dlaczego rzucasz prace? Dlaczego tak przejmujezs sie opiniami ludzi - moze uwazasz ze maja racje i to cie gnebi? To tylko pytania nie twierdze ze tak jest ale naswietl blizej sytuacje.
          • z_lasu Re: jak mam żyć? 04.03.14, 15:44
            > A czy rzeczywiscie jestes leniwa jak napisalas? Moze naprawde nie chce ci sie pracowac?

            "Lenistwo" czyli niemożność zmuszenia się do jakichkolwiek działań jest typowym objawem zaawansowanej depresji.
          • zerox3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 15:59
            bergamotka77 napisała:

            rzucam pracę bo czuję, że coś mi nie wychodzi, poddaję się, widzę głupie miny współpracowników i to mnie zniechęca, boję się odrzucenia i wyśmiania. Nie jestem odporna na stres. Ludzie tego nie rozumieją nawet mąż i myślą, że ściemniam.
            • pamel-a1000 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 16:31
              isc do pysychiatry bo pewnie depresja ( psychiatra nie gryzie da tabletki), isc na terapie i to pewnie dlugo potrwa, bo problem nie jest w tym jaka jestes, ale jak siebie postrzegasz, jezeli chodzi o prace to moze znajdziesz jakas nisze dla siebie?
            • bergamotka77 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 17:30
              Zawsze tak sie postrzegalas? Maz wspiera, pomaga albo bliska rodzina? Zreszta pewnie wiedzial ze taka jestes skro piszesz ze zawsze tak bylo. Moze wtedy bralas leki i bylo lepiej? Musisz pracowac? Depresja to powazna choroba. Wydaje mi sie ze poztrzebujesz wspomagania farmakologicznego, nie boj sie tego - gorsze sa skutki nieleczonej depresji.
              • klamka6 MAM TAK SAMO 04.03.14, 17:52
                Tez mam ogromny problem z praca i ląduje na utrzymaniu męża. Pracowałam 2 razy-mam 28 lat. Raz mnie wyrzucili, bo robilam bledy po 3 m, teraz w pracy obgadują, śmieją sie, wytykają błędy, potrafią odezwac sie wulgarnie... Niesposb tego nie przezywać, gdy zaparzjąc kawe, ktos za twoimi plecami tak zebys slyszlaa mowi-dzisiaj wysłała wniosek zamiast aneksu, widzialam, ale jej nie powiedzialam, idiotka! . Na początku to potrafiłam plakac. Dobijalo mnie to, bo mialy rację.. Robilam wszystko zle, nie potrafiłam sie nauczyc niczego, ale teraz zrozumialam, ze to nie moja wina i ze wymaga sie ode mnie czegoś, czego nie mam praw wiedziec. I zaczleam zwracać im uwage-moze mi pokazesz jak, moze mnie nauczysz (to byly pierwsze wnioski, jakie w zyciu robiłam), na co dostalam odpowiedz: a po co? chcemy zebys wyleciała. Szczera, prosta odpowiedź. Dlaczego tak jest?
                Otoz wyczuly we mnie slaba i łagodna osobe na ktorej mozna sie powyzywac i jej dokuczac.. Takie robie wrazenie na wszystkich. Na kazdym kogo spotkam. Ludzie widza we mnieo fiarę i sobie używają. Mialam nawet odejść, ale.... dlaczego? Dlaczego mam sama odchodzić z pracy???? Bo sobie rady nie daje? Skreslac samą siebie, wykluczać, potwierdzac irracjonalne racje...
                Moge ci powiedziec, ze idzie mi naprawde zle i mnie za te 3 mieisace wyleją. Nie sądze, bym zrobila jakies postepy, by cos zeskoczylo, czy tez bym sie zrehabiltowała...ale wiem , ze mam problem... Moj mąż jest wyrozumiały, ale mi go tez zal-ze ma mnie za partnerkę, że sobie nie daje rady, ze jestem nieudolna. Ale najgorsze, co moglabym zorbic to nie probować!!!!!! To byłoby samobojstwem. Zanim zaczęłam prace mialam depresję. Mam chyba nadal. Diagnozowana. Leki. Ona jest... Coz mam poradzic, mam sie zabić, bo jestem do niczego? jakos trwam. Np. dziś jedna z dziewczyn mnie popchnęła, wylalam sok na siebie... Co zrobilam? Zaczekalam jak usidla, podeszlam i wylalam na jej papiery resztę tego soku. I z czym sie spotkalam? Z bardzo poztywna rekacją!!! Natychmiast, jak ręką odjął wszyscy byli dla mnie mili, a to tylko gest.... Ludzie boją się silnych i twardych. Nie jestem taka. Jestem lekliwa, bojzliwa, i ciagle musze walczyc ze soba, by sie zmienić... Niestety ale w kolejnej pracy bedzie podobnie.... Taka jestem. Robile bledy, trzeba za mnie każda czynnosc poprawiać, jest to dosyc stresujace, gdy zwracaja i uwage przy wszystkich, ty przepraszam, nie wiesz dlaczego to zorbilas.. ALE NAJGORSZE to przestać nie tyle w sibie wierzyc-bo ja juz nie iwerze, ale odejśc.... Tez biorę L4, ale wracam, na przekor sobie, jakby nigdy nic. Ludzie czesto zacohwują sie w ten sposób, bo jest to dla nich rodzaj rozrywki, albo też szukają ofiary. Poza tym badają granicę. Na ulicy, nikt sie tak ine zachowa, ale w PRACY beda hienami... To , ze na glos komentuja twoje bledy siwadczy o tym, ze juz cie wyczuly i będą niestety drązyć. Jedyne co mozesz zrobic to zostać i czekać jak sie to potoczy.
    • zerox3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 18:28
      też myślałam o powrocie po L4 ale mam od psychiatry a oni już się z tego śmieją.
      • klamka6 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 18:29
        uuuuuu
        dziewczyno!! tak sobie narobić....


        zerox3 napisała:

        > też myślałam o powrocie po L4 ale mam od psychiatry a oni już się z tego śmieją
        > .
        • donnasanta Re: jak mam żyć? 04.03.14, 20:18
          No cóż. ...po prostu jesteś kiepska. Radzisz sobie źle i pogoda się z tym. Inna nie będziesz. Pewnie w innej dziedzinie się sprawdzisz i ciesz się tym, szukaj swoich dobrych stron.
          • donnasanta Re: jak mam żyć? 04.03.14, 20:19
            Pogódź. ...
      • nangaparbat3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 20:52
        zerox3 napisała:

        > myślałam o powrocie po L4 ale mam od psychiatry a oni już się z tego śmieją
        > .

        wiesz, że się śmieją, czy sobie wyobrażasz?
    • kerri31 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 20:59
      Spróbuj hipnozy a dokładniej regresji hipnotycznej. Wróc do źródła problemu i rozwiąż go ...inaczej.
    • nangaparbat3 Re: jak mam żyć? 04.03.14, 21:02
      To nie jest tak, że nic i nigdy Ci sie nie udało. Stworzylaś stały zwiazek, masz dziecko (wiec odnioslaś sukces reprodukcyjny, serio serio), pokończylaś jakieś szkoły, chyba masz jakiś zawod? Zmieniasz często pracę, więc udaje Ci się zdobyć nową.
      Z drugiej strony jest Ci niezmiernie trudno. Myśle, ze warto zajrzeć do psychiatry (najlepiej tego samego, co już Cię wcześniej leczył - nie obrażają sie za samowolke, powiesz szczerze, jak było, nie takie rzeczy slyszeli), moze przepisze leki, do czerwca masz szansę poczuc się na tyle lepiej, by zacząć psychoterapię.
      Leki - myślę, ze warto je traktować jak laskę po operacji, coś co umożliwia przeorganizowanie życia, i kiedy je odstawiamy, funkcjonujemy już na tyle inaczej, ze nie wpadamy tak łatwo w stare doły. ale wszystko spokojnie, powolutku, po kolei smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka