bebejot
17.08.04, 22:56
Hej,
Do napisania tego postu zainspirowały mnie posty z Wychowania, post
71gosik "Tabliczka - 'Proszę nie dotykać mojego dziecka'" oraz szereg z
pozoru drobnych zdarzeń z mojego życia, ponieważ ostatnio odnosze wrażenie,
że starsze pokolenie, nas, współczesne matki postrzega jako dziwaczki (jak
okreśłiła to jonam).
Ot taka scenka z ostatniej soboty:
Tłoczno, gorąco, synek marudzi w kolejce do kasy - chce autko. Krakowskim
targiem dla świętego spokoju kupuję mu jajko z niespodzinką. Odwraca się pani
ok. 60 lat i z uśmiechem konstatuje:
- eeee, terrorysta co?
Na co ja, że niekoniecznie. Pani dalej swoje:
-no bo tak jęczy i wymusza
Ja na to, że sunek jest w takim wieku, że ma prawo tak się zachowywać.
Babsko pomruczało coś pod nosem i dało spokój. Potem odbiło sobie "zniewagę"
wyjątkowo długo marudząc przy kasie.
Najgorsze jest to, że mając prawie trzydziechę na karku poczułam się
traktowana jak gówniara, co to "pewnie wychowuje dzieciaka bezstresowo i ten
włazi jej na głowę".
Przykłady można mnożyć, ale to co mnie wkurza najbardziej, to to, że całe to
towarzystwo w wieku naszych rodziców i dziadkow, (czasami niestety z nimi
włącznie) rości sobie prawa do dotykania, łapania, całowania, oceniania i
krytykowania naszych dzieci oraz obcesowaego poucznia nas w sprawch
pielegnacyjno wychowawczych. Retorycznie pytam - JAKIM PRAWEM???
Szacunek dla siwej głowy to jedno, ale jak widać - taktu i kindersztuby to
brakuje im, a nie nam i naszym dzieciom.
Pozdrawiam
Beciek mama Ludka