Dodaj do ulubionych

"Dziwaczki" - o współczesnych matkach

17.08.04, 22:56
Hej,
Do napisania tego postu zainspirowały mnie posty z Wychowania, post
71gosik "Tabliczka - 'Proszę nie dotykać mojego dziecka'" oraz szereg z
pozoru drobnych zdarzeń z mojego życia, ponieważ ostatnio odnosze wrażenie,
że starsze pokolenie, nas, współczesne matki postrzega jako dziwaczki (jak
okreśłiła to jonam).

Ot taka scenka z ostatniej soboty:
Tłoczno, gorąco, synek marudzi w kolejce do kasy - chce autko. Krakowskim
targiem dla świętego spokoju kupuję mu jajko z niespodzinką. Odwraca się pani
ok. 60 lat i z uśmiechem konstatuje:
- eeee, terrorysta co?
Na co ja, że niekoniecznie. Pani dalej swoje:
-no bo tak jęczy i wymusza
Ja na to, że sunek jest w takim wieku, że ma prawo tak się zachowywać.
Babsko pomruczało coś pod nosem i dało spokój. Potem odbiło sobie "zniewagę"
wyjątkowo długo marudząc przy kasie.

Najgorsze jest to, że mając prawie trzydziechę na karku poczułam się
traktowana jak gówniara, co to "pewnie wychowuje dzieciaka bezstresowo i ten
włazi jej na głowę".

Przykłady można mnożyć, ale to co mnie wkurza najbardziej, to to, że całe to
towarzystwo w wieku naszych rodziców i dziadkow, (czasami niestety z nimi
włącznie) rości sobie prawa do dotykania, łapania, całowania, oceniania i
krytykowania naszych dzieci oraz obcesowaego poucznia nas w sprawch
pielegnacyjno wychowawczych. Retorycznie pytam - JAKIM PRAWEM???

Szacunek dla siwej głowy to jedno, ale jak widać - taktu i kindersztuby to
brakuje im, a nie nam i naszym dzieciom.

Pozdrawiam
Beciek mama Ludka



Obserwuj wątek
    • ms78 Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 17.08.04, 23:19
      na poczatku napisze ze zadko sie wypowaiadam bo z reguly mam odmienne zdanie
      wiec nie chce wszczynac klotni ale w tym temacie popieram cie w 100%. mieszkam
      z tesciami ( niektore mi potem napisza- wyprowadz sie), jest mi z nimi dobrze
      ale tez sie wtracaja w wychowanie mojego synka. nie bardzo to rozumiem ale co
      mam robic. olewam ich. synek jest juz duzy ( 6 lat) i wytlumaczylam mu roznice
      miedzy babcia a mama i wie ze ma sluchac mnie. ale i tak tesciowa zazwyczaj ma
      swoje metody wychowawcze. zawsze powtarza mi ze skoro wychowala troje dzieci to
      wie lepiej. straszna sprawa. ja jej zawsze odpowiadam ze niech mi da wychowac
      jedno.
      chyba niestety nie damy rady zmienic tego ze babcie, ciocie itp stworzenia beda
      sie wtracac. mozemy tylko robic swoje, nie przejmowac sie tym co gadaja. a
      swoja droga taka tabliczka to niezly pomysl.
      • triss_merigold6 Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 17.08.04, 23:23
        Cóż ja chyba przez współczesne mamy będę postrzegana jako "dziwaczna", bo do
        ciąży i metod wychowawczych mam podejście mocno odmienne od obecnie lansowanego.
        Mam na myśli np. kwestie karmienia na żądanie, spania razem z dzieckiem, wieku
        sadzania na nocnik i długo by jeszcze wymieniać.
        • bebejot Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach-do triss 17.08.04, 23:25
          Nie triss, nie chodzi o Twoje/nasze poglądy, ale o to, że jakiekolwiek by one
          nie były, to i tak jakaś sędziwa i doświadczona matrona "wie lepiej"...
          • triss_merigold6 Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach-do tris 17.08.04, 23:31
            To się zgodzę.smile) Moja teściowa "wie lepiej", że znieczulenie zewnątrzoponowe
            (a takie mam zamiar sobie zafundować) szkodzi i że jazda na rowerze w ciąży też
            szkodzi.
            • ulla26 Przesadzasz Bebejot................ 18.08.04, 10:52
              Pomyśl o drugiej stronie,jak stoisz do kasy i stoi za toba paniusia z
              dzieckiem -dziecko marudzi,jęczy,płacze.....
              Nie wzięła by cię cholera?Przecież ta pani zwróciła ci uwagę w formie
              żartobliwej a ty się czepiasz.Znam z własnego doświadczenia reakcję ludzi na
              dziecko w sklepie ale ty widzisz tylko swoje dziecko.
              A nie można było zamienić ze starszą panią parę słów?Przecież ona powiedziała
              żartobliwie "terrorysta" a nie bachor,jęczydło itd.
              • bebejot do ulli 18.08.04, 14:27
                Moim zdaniem to Ty przesadzasz z tolerancją dla ludzi, którzy nieproszeni
                wyrażaja swoje negatywnie nacechowane opinie. Dla mnie "terrorysta" ma takie
                samo zabarwienie jak "bachor czy jęczydło".
                Najwyraźniej masz odmienne poczucie humoru, bo dla mnie to nie było żartobliwe.

                A co do "paniuś z jęczącym dzieckiem" - może mamy dzieci kneblować, bo
                przeszkadzmy innym klientkom skupić myśli podczas stania w kolejce?
                • ulla26 Re: do bebejot 18.08.04, 14:47
                  Jaka to była"negatywna"opinia?Pani powiedziała terrorysta bo jak sama
                  piszesz,mały marudził przy kasie.Skoro porównujesz stwierdzenie tej pani do
                  słów bachor,jęczydło itd...to chyba uważasz się za pępek świata ,któremu
                  wszyscy powinni ustępować.
                  Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze----masz fajne dziecko które pojękiwało
                  sobie trochę w kolejce ale mamusia jego to 100%zgryźliwa wiedźma.
                  • bebejot Re: do bebejot 18.08.04, 14:50
                    ha ha ha

                    Skąd wiesz?

              • mamania Re: Przesadzasz Bebejot................ 18.08.04, 21:19
                ulla26 napisała:

                > Pomyśl o drugiej stronie,jak stoisz do kasy i stoi za toba paniusia z
                > dzieckiem -dziecko marudzi,jęczy,płacze.....
                > Nie wzięła by cię cholera?Przecież ta pani zwróciła ci uwagę w formie
                > żartobliwej a ty się czepiasz.

                babsko jest chamidlo i tyle
                ja bym przepuscila dziewczyne z marudzacym dzieckiem a nie jeszcze zwracala jej
                uwage

                mam nadzieje ze ten post to dla zartu napisalas, bo nie wierze ze serio
        • verdana Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 17.08.04, 23:27
          Ciekawe, że narzekanie na poprzednie pokolenie są niezmienne - każde nowe ma
          zawsze takie same zastrzeżenia do poprzedniego.
          A z drugiej strony, moim zdaniem nie istnieje wiek, gdy dziecko ma prawo do
          marudzenia o to, by mu cos kupić w sklepie. Widocznie jestem już za stara.
          • bebejot Re: "Dziwaczki" - do verdany 17.08.04, 23:30
            kam on, a co miałam znudzonemy dwulatkowi dać klapsa żeby nie "terroryzował"?
            • wegatka Re: "Dziwaczki" - do verdany 18.08.04, 00:05
              Moja mama kiedys przez tydzien byla obrazona wlasnie dlatego, ze nie dalam przy
              kasie klapsa zmeczonej i placzacej corce.
              • verdana Re: "Dziwaczki" - do verdany 18.08.04, 00:10
                Nie - miałas mu po prostu nie kupować samochodzika i tyle. Po co klaps?
                Pomarudzić kazdemu wolno, tylko nie nalezy dac się marudzeniu.
                • evee1 Re: "Dziwaczki" - do verdany 18.08.04, 02:34
                  Kurcze, tez chyba jestem stara, bo akurat zgadzam sie z Verdana. Ale jakby
                  na to nie patrzec, to jednak dalas znak dziecku, ze marudzac cos osiaga.
                  Ale z drugiej strony rozumiem, ze chcialas dziecko jakos uspokoic i jednak
                  nie dalas mu tego czego chcial, tylko cos innego, zeby go jednak czyms
                  zajac. Ja sie przyznaje, ze tez niestety stosowalam czsami ten wybieg.
                  Wydaje mi sie jednak, ze dzieci nie mysla tak skomplikowanie jak my i
                  dla nich do jednak oznacza "jak sie awanturuje, to dostaje jakas nagrode".
                  • koleandra Re: "Dziwaczki" - do verdany 18.08.04, 09:22
                    Oczywiście, ja też zgadzam się z verdana i wcale nie dlatego, że jestem za
                    stara. Ma prawo marudzić? He he, dobre!!
                    Klapsa - bez przesady, wystarczą słowa ale dające dziecku do zrozumienia, że
                    tak sie zachowywac nie wolno i koniec kropka.
                    A dziecko jeszcze nagrodę dostało.
                    Eh mamuśki...
                • judytak Re: "Dziwaczki" - do verdany 18.08.04, 10:19
                  zgłaszam się do klubu za starych :o)))
                  ja to taka jestem zawzięta, że jak dziecko ładnie poprosi, wytłumaczy, mówi,
                  itp. - to może i kupię ten samochodzik ;o)
                  ale jak zaczyna mi się awanturować (płakać, krzyczeć, jęczeć), to ma jak w
                  banku, że nic nie dostanie ;oP
                  dwulatki już mają to opanowane, owszem powrzeszczą czasami, bo muszą sobie
                  rozładować emocje, potem przestają, i mówią po ludzku, co by chcieli ;o)

                  pozdrawiam
                  Judyta
                  • bebejot Ludzie, nie chodzi o nagrodę za marudzenie! 18.08.04, 14:31
                    Jajo i tak miał obiecane, a że tak jak napisałam, stanie w nagrznym sklepie w
                    długiej kolejce dla nikogo nie jest przyjemne, chyba normalne,że był to dobry
                    moment na wręcznie obiecanej zabawki!
      • danik1 Do ms78 19.08.04, 21:08
        Witaj Marta!
        Bardzo milo mi Cie tu spotkac!
        Z twoich postow wnioskuje, ze musisz byc bardzo cierpliwa. Ja w swoich
        kontaktach z tesciowa nie jestem tak opanowana.
      • danik1 Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 21:29
        Rozumiem Twoja reakcje. W koncu nie naublizalas tej kobiecie, tylko wyrazilas
        swoje zdanie. Mnie osobiscie tez denerwuje, kiedy komus obcemu wydaje sie, ze
        wie lepiej jak powinnam wychowywac swoje dziecko. Latwo jest cytowac formulki z
        ksiazki, ale zycie to gra emocji i nie zawsze mozna zachowac sie odpowiednio do
        sytuacji. To, ze kupilas dziecku jajko niespodzianke w zastepstwie samochodzika
        nie uwazam za cos zlego. Raczej moze nauczyc kompromisu.

        Ja nie mieszkam w Polsce, ale gdy przyjezdzam z wizyta to czesto zauwazam
        sledzacy wzrok zwlaszcza starszych kobiet. Ja od kiedy moje dziecko bylo
        malutkie mowilam a nastepnie rozmawialam z nim jak z doroslym, tzn. nie
        ignorowalam i tu sie zgodze, ze starsze pokolenie patrzylo na mnie dziwnie,
        czasami z ironicznym usmieszkiem, ale jeszcze nikt nie zwrocil mi uwagi. Na
        szczescie!
        • bebejot do danik1 20.08.04, 13:05
          Właśnie, kiedyś o tym pisałam przy okazji innego postu, ze np. w Anglii jest
          tak przyjete, że obcy nie komentują dzieci ani zwierząt. I to mi się podoba!

          Pozdrawiam
          Beciek
    • judytak Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 10:29
      w ogóle nie pamiętam tego typu uwag "postronnych osób"
      pewnie i były, ale tak nie przywiązuję do tego wagi, że nie zapamiętam

      na uwagę typu "mały terrorysta" odpowiadałabym albo zgadzając się ("no,
      rozbójnik z niego") albo takim tam "mhmmm", co każdy rozumie po swojemu, i nie
      wdawałabym się w rozmowę
      bo guzik mnie obchodzi, co nieznana mi osoba myśli o mnie albo o moim dziecku
      ale zależy mi na tym, żeby nie mieć wokół siebie niepotrzebnych konfliktów
      (wystarczą mi te potrzebne...)

      moja mama z zaciekawieniem stwierdza "jak to teraz inaczej się robi, niż kiedyś"

      mój ojciec mówi z satysfakcją "o, ty też sobie nie radzisz" (to znaczy, mówiła
      przedtem, ale od kiedy mam trójke dzieci, nic już nie mówi ;o))

      teściowa nie przebywa ze mną sam na sam, a przy próbach "trzeba by inaczej z
      dziećmi" mój mąż mówi "co mama chce mnie uczyć, mama miała tylko trójkę dzieci,
      a ja już mam pięcioro" :o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • aleksandrynka Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 10:48
        a właśnie, guzik guzik guzik!!!
        Bardzo wiele z nas jest hiper wrażliwe na to, co powiedzą, pomyślą inni. A i
        tak nie mamy na to wpływu. Jedne panie będą zachwycone maluchem pałaszującym
        loda, inne się oburzą, że za mały, a inne: ależ on brudny!!! I co? Guzik! Nie
        ruszy mnie to, bo nie o ich dobre samopoczucie mam się martwić, ale moje i
        mojego dziecka. Krzywdy mu nie robię.
        Wiele pań niewiadomo dlaczego rości sobie prawa do wtrącania się, do
        wygłaszania jedynie słusznych też. Po co? Bo im się nudzi, bo mają masę
        kompleksów, chcą być zauważone, docenione, szanowane, super-matrony... Tyle, że
        szacunku dla innych już im nie starcza, brak zaufania i tolerancji, mentorski
        ton nie znoszący sprzeciwu... Tego nie zaakceptuję. Trochę się tu wściekam, ale
        tak to widzę. Ale nie wszystkie są takie, jeśli palną coś z niewiedzy, to
        trudno, chciały dobrze. nIECH MI TYLKO NIC NIE NARZUCAJĄ.
        Kiedy ktoś do mojego maluch słodko się uśmiecha, zagada, to ja się tylko
        cieszę, ale jak mi go próbuje pogłaskać, to juz się jeżę, nie pozwalam. Nikt
        jeszcze nie zapytał, dlaczego, ale jestem przygotowana. Ja nikogo na ulicy nie
        głaszczę, nie? Ostatnio jednego dnia chciało mi syna pogłaskać dwóch różnych
        arabów. Ale trafiłam! Nie i już. (ale oni tak mają...)
        Są uwagi wypływające z rzeczywistej troski, ale to nie znaczy, ze mam się
        stosować. Chyba, że ktoś ma rację. Raz nie zauważyłam, że się małemu czapka w
        zimny dzień przesunęła. Ktoś przechodził i rzucił hasło "ucho!". I nic więcej.
        Podziękowałam i poprawiłam. Ale jak mi ze skarpetkami wyjeżdżają w upalny
        dzień, to już mnie to troszkę irytuje...
        No i się rozpisałam, a chciałam powiedzieć tylko jedno:
        Olewać wszystkowiedzących. Nie wasza wina ani zasługa, że komuś się nie podoba
        to, co robicie z maluchem. No, chyba, że krzywdzicie dziecko, wtedy wszystkich
        zachęcam do wtrącania się, ale nie o tym tu mowa!
    • jokrru Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 10:57
      Mnie nie interesuje co ktokolwiek (obcy czy nie)
      myśli na temat mój, mojego dziecka i mojego
      postępowania względem niego i jakiegokolwiek innego postępowania.
      Stąd nie słyszę żadnych uwag.
      A jak ktoś jest za bardzo natarczywy, to po prostu
      pytam:
      "słucham ????"
      takim tonem,
      że już nikt nie powtarza.

      Cała ta zasada oczywiście nie obowiązuje w sytuacjach,
      gdy sama nie wiem co mam myśleć
      i pytam kogoś o zdanie,
      a robię to stosunkowo często.

      Pozdrawiam,
      K.
    • mbkow Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 11:07
      moja mama 14 lat temu rodzila po raz ostatni, wiec stosunkowo niedawno,
      zwlaszcza, ze ja mam 31 lat. teraz patrzy na mnie i mowi: och, gdybym
      wiedziala, ze tak mozna... najbardziej zaluje, ze nie spala razem z najmlodsza.
      opowiada mi, ze mnie karmila 2tyg, potem dostala zapalenia i od razu kazali
      zasuszyc pokarm. przy drugiej siostrze kazali sciagac do oporu i sciagala...
      litrowy sloik co rano. karmila 4mies, a skonczylo sie ropnym zapaleniam. tylko
      najmlodsza karmila 8mies. i ten chlodny wychow, tez go bardzo zaluje. w koncu
      31 lat temu lezalo sie 2tyg w szpitalu, a dziecko przynosili tylko do
      karmienia! paranoja! babcia z kolei opowiada, ze zasada swieta jej rodzicow
      bylo 'nie okazywac milosci'. takze nie wszystkie matki ze stazem sa takie
      krytyczne...
      kurcze, czekalam na ciaze 4 lata i nasluchalam sie dobrych rad, ktore nijak sie
      mialy do moich problemow. i mysle, ze tak samo jest teraz. poza tym
      jakas 'zyczliwa' zacznie komentowac moje zachowanie, a widzi mnie po raz
      pierwszy (i pewnie jedyny) w zyciu przez 10min. ale nie przeszkadza jej to
      uwazac, ze wie wszystko na moj temat... bebejot tez dala jakis przyklad i od
      razu pojawily sie 'glosy'.
      mnie strasznie wkurzaja 'dobre rady' cioc i babc. i nawet, jezeli sa dobre
      naprawde, i tak je najpierw odrzucam wink no a na dalekim wschodzie do 5 roku
      zycia sie dzieci rozpieszcza, a dopiero potem wychowuje smile
      pozdr, monika
    • gabbik Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 11:22
      Bebejot,
      nie wydaje mi się aby Pani którą spotkałaś w sklepie powiedziała coś złego.
      Zagadnęła do ciebie w grzeczny, w żartowbliwy sposób i tyle. Cała reszta to już
      Twoja interpretacja (a właściwie nadinterpretacja). To nie jej wina, że Ty
      zintepetowałaś jej zagadnięcie jako próbę pouczania, wymądrzania się
      i "poczułaś" się jak gówniara. I to ostatecznie Ty brzydko mówisz o niej
      babsko. Ja mam wręcz wrażenie, że wiele współczesnych mam jest
      przewrażliwionych i wszystko traktują jako próbę ingerencji w strefą ich
      absoltnej prywatności. I wiele z nich (nas?)najchętniej przyczepiło by sobie
      tabliczki z napisem "Proszę, się do mnie nie odzywać".
      • bebejot do gabbikRe: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 14:36
      • bebejot do gabbik 18.08.04, 14:43
        Daj spokój z tym przewrażliwieniem!
        Widocznie masz inne granice osobistej netykalności.Nie podciągaj innych pod
        swoją linijkę.

        A co do "babska" - tak, każdą damę w wieku balzakowskim zwracającą się do
        mojego dziecka per "terrorysta" nazwę "babskiem".

        Pomysł z tabliczką, w niektórych środowiskach też nie jest tak absurdalny jak
        Ci sie wydaje.
    • poleczka2 Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 14:44
      Masz rację bebejot. Ja przez moją matkę jestem też uważana za dziwadło, że syna
      23 miesiące na nocniku nie sadzam siłą. Bo niby od ósmego miesiąca życia już
      trzeba. Ile razy już się z nią nadyskutowałam a ona swoje jak stara nakręcona
      płyta.
      Mieszkam w Wlk Brytanii, tutaj ludzie są z dystansem do siebie, nikomu nie
      wpadłoby do głowy zaczepiać mnie na ulicy i komentować sposobu ubierania
      dziecka lub wychowania tak jak czytam na tym forum.
      Ja zdecydowanie w gronie mojej rodziny, wujek, ciotrek i babć jestem uważana za
      jakąś dziwną matkę, raz przywiozłam jednorazowe śliniaki to dziwowali się
      jakbym co najmniej jakiś nietakt poczyniła. Że słodyczy nie daję podczas gdy
      moje kuzynki wszystkie w McDonaldzie obiadują prawie codziennie, że picie daję
      z lodówki.
      Chyba jedyną reakcją na takowe zachowania straych bab na ulicy jest olanie ich
      zupełne bo cóż innego. Jak się odpowie do słuchu to dopiero można usłyszeć, że
      co to za dzisiejsza młodzież.
      • ulla26 jestem ciekawa ......... 18.08.04, 14:52
        Jestem ciekawa waszego zachowania---szczególnie bebejot i innych"mądrych"mamuś
        za 20 lat.
        Będą łaziły takie nietykalskie mamusie i każdemu z nadętą miną będą zwracały
        uwagę.Skoro już teraz te starsze panie są dla niektórych babskami to wy
        będziecie miały pole do popisu---w końcu etat Baby Jagi jest wolny.
        O ile milej jest czasem zagadać ze "starym babskiem"niż nabzdyczoną pannicą co
        widzi tylko swoje dziecko.Teraz juz wiem skąd sie biorą niemiłe ,stare
        paniusie!!!
        • bebejot Re: jestem ciekawa ......... 18.08.04, 14:59
          Głębia i przenikliwość Twojego wywodu napełniła mnie wiarą, że są wśród nas
          tacy, którzy NAPRAWDĘ WIEDZĄ LEPIEJ!

          "na 100% zgryźliwa jędza" bebejot
          • ulla26 jędza......... 18.08.04, 15:06
            jędzulasmile))pogadam z Babą Jagą może cię przyjmie na staż---chociaż jesteś
            lepszasmile)))
            • bebejot Re: jędza......... 18.08.04, 15:09
              Dzięki za komplement, ale pomocy nie potrzebuję.
              Obecnie skończyłam już staż z celującym z burczenia na "babska w kolejkach". To
              zawsze był mój konik!
              • ulla26 Ha ha ha 18.08.04, 15:12
                Ha ha ha
      • verdana Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 14:54
        A nie wpadło wam do głowy, ze wy też bedziecie "starymi babami". Co za
        koszmarny brak szacunku! W wychowaniu nie zmienia sie wcale tak dużo - raczej
        metody karmienia, niz same wychowanie. I moim zdaniem czasem takim mlodym,
        pewnym siebie matkom nalezy zwrócić uwagę. Ile razy widziałam mausie patrzace,
        jak synek obrywa liscie z krzaczków, jak córeczka włazi w butach na siedzenie w
        tramwaju. I co? Tez siedzieć cicho? A potem narzekania, ze "cóż za dzieci nam
        rosną niewychowane". Nie zawsze matka wie najlepiej. Ja dzięki takiej starej,
        wstretnej babie zorientowałam się, że jedno z dzieci ma płaskostopie. Jak by mi
        nie zwróciła uwagi, to bym przeoczyła. A wg. wielu z was dzieci "należą" do
        was - nikt nie powinien na nie patrzeć, odzywać się i zwracać uwagi. Pieknie.
        nauczycie tak ludzi, to i dziecku płaczacemu na ulicy nikt nie pomoże, bo
        zawsze ze sklepu może wylecieć mama z pretensjami.
        A uwagi o "arabach" z małej litery w ogóle moznaby sobie darować. Rozumiem, ze
        pogłaskanie przez "araba" jest gorsze niż przez aryjskiego blondyna.
        • bebejot Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 15:07
          Tu nie chodzi o to, że ktoś Tobie, czy Twojemu dziecku zwraca uwagę - chodzi
          przede wszystkim o formę. Gdyby pani z kolejki rzeczywiście była żartobliwie
          usposobiona i zgadała do mojego dziecka, a nie przykleiła mu "łatkę", nie
          byłoby w tym nic nadzwyczajnego...
          • malgosia87 Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 15:49
            A wiesz bebejot miałas prawo być zła i zmęczona i Twoje dziecko też, ta pani z
            kolejki mogła sobie darować ten komentarz, ale sa takie panie i panowie, którzy
            nie mogą się powstrzymać od skomentowania zachowania dziecka czy dania dobrej/
            "dobrej" rady i niekoniecznie musi to wynikać z ich złośliwosci. Kiedyś kiedy
            (im dziecko większe tym rzadziej) spotykałam się, z ogólnie mowiać
            wszechwiedzacymi, najczęsciej wydawałam z siebie dźwiek mhm i skupiałam na
            dziecku; wtedy taki interlokutor zazwyczaj pasował. Po co rozpamietywac takie
            błahostki i psuć sobie nerwy, być moze już nigdy nie spotkasz tej kobiety. Poza
            tym moim zdaniem sytuacja opisana przez Ciebie przemawia raczej na korzyść tej
            Pani, gdyby rzeczywiście była wrednym babskiem, myślę, że wygłosiłaby inny
            komentarz.

            Małgosia

        • jokrru Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 15:46
          verdana napisała:

          I moim zdaniem czasem takim mlodym,
          > pewnym siebie matkom nalezy zwrócić uwagę. Ile razy widziałam mausie
          patrzace,
          > jak synek obrywa liscie z krzaczków, jak córeczka włazi w butach na siedzenie
          w
          >
          > tramwaju. I co? Tez siedzieć cicho?

          No, cicho.
          No chyba, że to moje krzaki,
          albo moje siedzenie.

          Tak poza tym to nie interesuje mnie wychowywanie cudzych dzieci.
          Tylko nie pisz, że jak wszyscy będziemy do tego tak podchodzić to....
          Ja zbyt dobrze znam znaczenie słowa "wszyscy"
          i nie mam ochoty dbać o moralność społeczeństwa,
          bo to walka skazana na niepowodzenie,
          a nic mnie tak nie denerwuje jak nieskutecznosć w działaniu.

          Sama zaś dobrze rozróżniam ton napastliwy, żartobliwy,
          przyjazny w wypowiedzi skierowanej do mojego dziecka,
          odróżniam też sytuację gdy ktoś zwróci mi uwagę
          na zachowanie mojego syna bo wie, że ja akurat tego nie zauważyłam
          od zwykłego pouczania mnie zwłaszcza przez osoby
          (starsze czy młodsze to nie ma znaczenia)
          które są dla mnie wątpliwym autorytetem.
          często jakaś mama wtedy argumentuje
          wypowiedź:
          "Ja swojemu dziecku na to nie pozwalam."
          To ja jej krótko i dobitnie:
          "to dla mnie nie jest żaden argument !"

          Pozdrawiam,
          K.
          • ma.pi Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 20:28
            jokrru napisała:

            > verdana napisała:
            >
            > I moim zdaniem czasem takim mlodym,
            > > pewnym siebie matkom nalezy zwrócić uwagę. Ile razy widziałam mausie
            > patrzace,
            > > jak synek obrywa liscie z krzaczków, jak córeczka włazi w butach na siedz
            > enie
            > w
            > >
            > > tramwaju. I co? Tez siedzieć cicho?
            >
            > No, cicho.
            > No chyba, że to moje krzaki,
            > albo moje siedzenie.
            >

            Siedzenie w tramwaju moze i nie Twoje, tylko jak sie bedziesz czula jak
            siadziesz na takowe w jasnym kostiumie w drodze np. na rozmowe o dobra prace.
            Zadowlona bedziesz z plamy na tylnej czesci ciala?

            Pozdr.
            • jokrru Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 20:42
              ma.pi napisała:

              > jokrru napisała:
              >
              > > verdana napisała:
              > >
              > > I moim zdaniem czasem takim mlodym,
              > > > pewnym siebie matkom nalezy zwrócić uwagę. Ile razy widziałam mausi
              > e
              > > patrzace,
              > > > jak synek obrywa liscie z krzaczków, jak córeczka włazi w butach na
              > siedz
              > > enie
              > > w
              > > >
              > > > tramwaju. I co? Tez siedzieć cicho?
              > >
              > > No, cicho.
              > > No chyba, że to moje krzaki,
              > > albo moje siedzenie.
              > >
              >
              > Siedzenie w tramwaju moze i nie Twoje, tylko jak sie bedziesz czula jak
              > siadziesz na takowe

              A, to się nazywa "moje" smile)))))
              co nie zmienia faktu, że nie będę czuła urazy do pasażerów tramwaju,
              że nie zwrócili uwagi dzieciakowi,
              a jedynie do jego matki.
              Sama zaś uwagi o "nieswoim" siedzeniu nie zwrócę - nie obchodzi mnie to,
              świata nie zmienię, a jak ktoś usiądzie, jego wina, mógł spojrzeć,
              (swojemu dziecku zaś na chodzenie w butach po cudzych siedzeniach nigdy nie
              pozwolę, ani zrywać gałazek itp., bo zależy mi na JEGO wychowaniu.)
              Pozdrawiam,
              K.

          • judytak Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 11:10
            jokrru napisała:

            > verdana napisała:
            >
            > I moim zdaniem czasem takim mlodym,
            > > pewnym siebie matkom nalezy zwrócić uwagę. Ile razy widziałam mausie
            > patrzace,
            > > jak synek obrywa liscie z krzaczków, jak córeczka włazi w butach na siedz
            > enie
            > w
            > >
            > > tramwaju. I co? Tez siedzieć cicho?
            >
            > No, cicho.
            > No chyba, że to moje krzaki,
            > albo moje siedzenie.
            >
            wszystkie krzaki w miejscach publicznych są moje (twoje też)
            wszystkie miejsca w tramwaju są moje (twoje też)
            itd.

            pozdrawiam
            Judyta
            • jokrru Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 20.08.04, 08:38
              judytak napisała:
              > wszystkie krzaki w miejscach publicznych są moje (twoje też)
              > wszystkie miejsca w tramwaju są moje (twoje też)


              A jeśli moje jako mi powiadasz,
              to zgodnie z zasadą i tego dziecka, co to je niszczy,
              a jeśli tak, to jego sprawa,
              każdy ma prawo robić z własną rzaczą, co mu się
              podoba, czyż nie tak ???
              smile))))))

              Pozdrawiam,
              K.

              Nie wiem czy będę miała dzis czas uczestniczyć w dyskusji,
              więc dla jasności dodam:
              1. nie pochwalam takich uczynków
              2. swoim dzieciom na to nie pozwalam
              3.innym matkom nie zwracam uwagi (szkoda czasem słów),
              matki takiej nie wychowam, a dziecko otrzyma komunikat,
              "nie będę tego robić, bo jakaś paskudna baba może mnie lub mamie
              coś powiedzieć"
              4.nie mam ochoty umoralniać społeczeństwa, ani wychowywać cudzych dzieci,
              5.jeśli coś bezpośrednio mnie nie dotyczy, to na ogół
              nie zajmuję się tym, a pośrednio...cóż wiadomo,
              pośrednio, to wszystko nas dotyczy,
              ale dla mnie to już za daleka zależność,
              6.argumenty, że jak "wszyscy będziemy..."
              do mnie nie przemawiają (proponuję zastanowić się nad sensem
              słowa - wszyscy),
              podobnie jak,
              że "wszystko co publiczne, jest moje i mam o zadbać,
              aby inni mi tego nie zniszczyli",
              bo ja zdbam, a zawsze znajdzie się ktoś kto i tak to zniszczy
              (znów te magiczne słowa: wszyscy, nikt, istnieje, itd)
              8.obcy ludzie i ich dzieci mało mnie obchodzą
              7.jest mimo wszystko granica zachowań,
              na które nie patrzę obojętnie,
              choć mnie bezpośrednio nie dotyczą,
              i są sprawy ludzkie, które mnie obchodzą,
              choć ludzie obcy.

              Pozdrawiam,
              K.

    • kasik751 Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 17:48
      o co tu tyle krzyku? ta przytoczona scenka to jakies totalne pierdoly, a to jak
      sie poczulas to wylacznie twoj problem, bo jak z wielkim taktem
      stwierdzasz "babsko" nic ci takiego nie powiedzialo.
      a te pretensje ze dziadkowie niestety roszcza sobie prawo do dotykania i
      calowania dzieci czyli wnukow to moze mozna wyleczyc? to o tesciach czy
      rodzicach bylo? poruszajacy szacunek dla siwej glowy, faktycznie smile
      jak ty masz takie problemy to ty chyba bardzo nieszczesliwa jestes? a w ogole
      ty kogos lubisz oprocz siebie? a ciebie ktos lubi? masz jakies kolezanki?
      • bebejot Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 18:03
        .

        "Pierdoły" to może ty wypisujesz i nikt cię nie prosi komentarz czy to
        wyłącznie mój czy nie mój problem. Tak samo odczep się od dociekania o stanie
        mojego uszczęśliwienia i ilości koleżanek, bo jescze cię głowa od tej
        domorosłej psychoanalizy rozboli.

        Kup sobie worek treningowy jak masz ochotę odreagować.

        • kasik751 Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 18:43
          no ty prosisz o komentarz skoro obwieszczasz wszem i wobec na forum jak sie
          poczulas i jaki masz problem
          zakladam ze gdy sama zostaniesz 60 letnim "babskiem" zasznurujesz taktowna
          buzie i bedziesz sie trzymala od wnukow z daleka, bron boze dotknac czy
          pocalowac smile)
          a kiedy zamierzasz przestac pouczac swoje dziecko (domniemuje ze na razie je
          pouczasz skoro nie jest bezstresowo wychowywane), ile musi miec lat, zeby
          rodzic nie mial prawa juz nic powiedziec, 18? 21?
          niech cie o moja glowe glowa nie boli smile
          • bebejot do kasik751 19.08.04, 15:17
            A tak, taktownie zasznuruję buzię, co tobie by sie też przydało.

            Oczywiście nie zrozumiałaś o co chodziło z dotykaniem przez dziadków -
            dziadkowie to rodzina i jak w każdej normalnej rodzinie jest normalne, że nie
            broni im się kontaktu z wnukami.

            Jak widać twoja dedukcja znowu zawiodła - pudło, nie pouczam swojego dziecka i
            nie zamierzam tego robić. Daj sobie spokój z domysłami.
            • kasik751 Re: do kasik751 19.08.04, 15:55
              "całe to
              towarzystwo w wieku naszych rodziców i dziadkow, (czasami niestety z nimi
              włącznie) rości sobie prawa do dotykania, łapania, całowania, oceniania i
              krytykowania naszych dzieci"
              umiem czytac, ale ciebie tak ponioslo, ze chyba zapomnialas sama co
              napisalas smile)) "niestety"
              • bebejot Re: do kasik751 19.08.04, 16:01
                Gratuluję przenikliwości.

                Oto errata - ocenianie i krytykowanie naszych dzieci przez "rodzonych" dziadków
                jest moim zdaniem nie na miejscu. Ale jak można przeczytać w postach na temat
                tabliczki "nie dotykac mojego dziecka" rownież dotykanie przez najbliższą
                rodzinę może być problemem. Polecam lekturę ku poszerzeniu horyzontów.
                • kasik751 Re: do kasik751 19.08.04, 16:05
                  teraz to sobie wybiorczo szatkujesz wlasny tekst, zeby pasowalo- jakos kilka
                  wyrazow zniknelo z tego zdania smile
                  jesli chodzi o watek o tabliczkach i przyklad brudnego dziadka to jest tylko
                  przyklad, a nie norma, choc faktycznie ekstremalny, jednakze wcale nie
                  swiadczacy o tym calym towarzystwie, czy jak tam nazywasz pokolenie ludzi
                  starszych od nas
                  • bebejot Re: do kasik751 19.08.04, 16:11
                    Jeżeli jesteś rzeczniczką seniorów, przekaż im moje pozdrowienia i przeprosiny
                    za niekulturalne zwroty na łamach forum edziecko. I daj sobie spokój ze
                    zgryźliwością, bo jeszcze na drodze domorosłej psychoanalizy posądzę cię o brak
                    koleżanek.
                    • kasik751 Re: do kasik751 19.08.04, 16:30
                      nie jestem zadna rzeczniczka ale ludzi szanuje a nie gardze i to wszytkimi z
                      gory, bo sa np. starsi- a z tym wiaza sie pewne cechy i kazdy z nas w mniejsyzm
                      lub wiekszym stopniu tez bedzie je mial za te 20 czy 30 lat
                      i to nie zgryzliwosc tylko ironia przybierajaca na sile w miare patrzenia jak
                      sie buzujesz gdy cie podpuszczam
                      ktos cie tu nazwal jedza, hmm...
                      czuje ze "babsko" mialo duzo szczescia ze poznalo cie zmeczona w kolejce a nie
                      na forum smile)
                      • bebejot do kasik751 20.08.04, 13:15
                        Skoro uważasz się za taką szanujacą bliźniego, to po co podpuszczasz? Sprawia
                        Ci to jakąś przyjemność, żę sobie poużywasz na forum? Dziwisz się, że nie
                        jestem ci dłużna?

                        Jest kilka takich pań panie jak ty, które bez jakiegokolwiek merytorycznego
                        odniesienia do tematu lubią sobie po kimś pojeździć, a jakie upodobanie taki
                        poziom kultury, więc sobie daruj gadki, że kogokolwiek szanujesz i
                        reprezentujesz tą bardziej kulturalną część społeczeństwa.

                        Żegnam!
                        • kasik751 Re: do kasik751 20.08.04, 14:08
                          a tak dla jaj, bo traktuje siec jako forme rozrywki i mam dystans, ktorego
                          tobie brakuje, co wykazaly twoje odpowiedzi;
                          byly dwie opcje po mojej pierwszej wypowiedzi: albo dasz sobie spokoj z
                          bezsensownym agresorem, albo zawalczysz do krwi o swoje stanowisko, bo nikomu
                          nie odpuszczasz;
                          i wyglada na to ze im bardziej merytoryczna sie stawalam, tym ty mniej smile
                          a gadek sobie nie daruje bo taka mam fantazje smile
                          publikujac sie w sieci musisz liczyc sie z obecnoscia takich jak ja czy chcesz
                          czy nie, ooops smile))
                          i tu wlasnie dystans pomaga, w realu tez
                          • bebejot Re: do kasik751 20.08.04, 14:33
                            Doprawdę dziwne masz rozrywki, patologią zalatujące. A z tym "byciem
                            merytoryczną" to bym uważała na twoim miejscu. Jedyne co robiłaś, to stosowanie
                            argumentów "ad personam", co ja uważam za zwykły brak kultury i prostactwo.

                            Żegnam pseudo prowokatorkę i życze udanego podpuszczania pod kolejnym
                            zmienionym nickiem.
                            • kasik751 Re: do kasik751 20.08.04, 15:05
                              dlaczego dziwne? to dziala tak: wybierasz sobie nick albo kilka nickow jak
                              chcesz, wchodzisz do sieci czy tam na forum i piszesz co chcesz (bez
                              wulgaryzmow);
                              tu sobie nie wybierasz znajomych, bo kazdy moze wejsc (i wyjsc- ty tez smile))
                              nie uwazam sie za pseudo- prowokatorke bo sie wciaganelas to raz, dalej
                              odpisujesz (odpyskowujesz)chociaz juz sie zegnalas smile), a dwa- osiagnelam swoj
                              cel, czyli wykazalam ze nie masz dystansu i nikomu nie odpuszczasz; w dodatku
                              ktokolwiek smial cie na tym forum skrytykowac (lub twoje podejscie) dostal baty
                              i to tęgie, czyli nie jestes w stanie zaakceptowac nawet faktu, ze istnieja
                              ludzie z inna opinia niz twoja, juz pomijam, zeby sie z nimi zgodzic, chodzi
                              tylko o to ze maja czelnosc sie nie zgadzac; po prostu wszyscy ktorzy, ktorzy
                              nie glaszcza cie po glowie - wypad z baru.

                              a jesli chodzi o kilka nickow to nie widze takiej potrzeby i dla ulatwienia
                              bede cie sledzic w kazdym watku pod tym samym nickiem, zebys dobrze czula moj
                              oddech na plecach smile)))
                              • bebejot Re: :-000000000000000000000000 20.08.04, 15:12
                                0
                                • kasik751 Re: ;-) do zobaczenia :))))))))))))))))))))))) 20.08.04, 15:34
        • judytak Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 11:14
          bebejot napisała:

          > "Pierdoły" to może ty wypisujesz i nikt cię nie prosi komentarz czy to
          > wyłącznie mój czy nie mój problem.

          przykro mi, ale zakładając wątek nie robisz nic innego, jak prosisz o
          komentarz :o)
          a ze każdy komentuje, jak chce i jak może?
          takie jest życie...

          pozdrawiam
          Judyta
    • janella Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 22:51
      Faktem jest, że bezstresowe wychowanie wychodzi dzieciom na niekorzyść, ale
      zgadzam się też z tym, że 20 lat temu były inne i tez niekoniecznie dobre
      metody wychowawcze; np. kto z rodziców miał wtedy oczy i uszy szeroko otwarte
      np. na molestowanie seksualne dzieci? nawet czegos podobnego sobie nie
      wyobrazali, a dziecięce dramaty rozgrywały się na oczach wielu nie widzacych
      prawdy, my juz tych błędów nie popełnimy;
      kiedys dzieci miały być grzeczne, teraz maja mieć poczucie bezpieczeństwa i
      własnej wartości - i chyba tak powinno być.
      Rozumiem twoje oburzenie i zgadzam się z Tobą. Może to zabrzmi patetycznie, ale
      chcąc jednak dobrze wychować swoje pociechy, musimy tez uważać na język, jakim
      wyrażamy sie o innych.
      pozdrowienia
      • verdana Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 22:58
        Hej, ja wychowywałam pierwsze dziecko dwadzieścia lat temu. O molestowaniu
        pisało mnostwo autorów, chociaż może mieli do tego wiekszy dystans (dziś to już
        popada w paranoję). A jesli chodzi o wychowanie bezstresowe, to znacznie
        modniejsze było wówczas niż teraz - zwracam uwagę, ze pojecie pojawiło się po
        rewolucji obyczajowej w 68 r. na Zachodzi, do Polski dotarło, jak wszystko
        wtedy, z dziesiecioletnim niemal opóźnieniem. Wsród moich kolezanek co najmniej
        trzy wychowywały dzieci absolutnie bezstresowo (żadnych uwag, jedzenie o ółnocy
        itd), a dziś nie widzę takich wariatów. Obowiazywały uz metody dr. Spocka - a
        więc wcale nie grzeczne, ale niezalezne dzieci.
        A to, ze niektóre matki wychowywały także wtedy dzieci wrzeszcząc i pilnując
        aby były grzeczne i cicho siedziały - to co? A teraz takich nie znacie?
        • janella Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 08:49
          to ciekawawe, co napisałaś, nie chciałam genaralizować, zgadzam się z Tobą
    • kubusala No trochę mniej przewrażliwienia dziewczyny!! 18.08.04, 23:11
      Bebejot, nie czytałam wszystkich watków wyżej, więc może po kimś powtórzę.
      Chyba to nie tylko wina tamtego pokolenia, ale nasza też. Jesteśmy niestety
      przewrażliwione na punkcie naszych dzieci. Ostatnio któraś sie obraziła, bo
      porównano Jej syna do dziewczynki, Twoją dzidzię do "terrorysty", chyba trochę
      należy wyluzować. Żeby nie było nieporozumień, to ja też ostatnio miałam
      zcięcie z teściową, bo wsadzić do naszego auta jeszcze ciotkę, ale fotelik
      przeszkadzał, wiec kazała odpiąc fotelik i wziąść małego na kolana( w podróż
      100km), tłumacząc że kiedyś nie było fotelików itd... no i co byś powiedziała?
      Mogłam Jej postukać w głowę, powiedzieć, że bezpieczeństwo dziecka itd ale tak
      sobie myślę: A po co Ci głupia babo będę dawać satysfakcję do kłótni,Zapytałam
      tylko czy mamusia zapłaci 500 zł mandatu. No to wysłała ciotke autobusem. I
      powiem Ci,że ja tak właśnie postepuję z tamtym pokoleniem. Nie irytuję się, nie
      tłumaczę się tylko ze stoickim spokojem odpowiadam głupio na głupie pytania. I
      to działa. Polecam.
      • wieczna-gosia Re: No trochę mniej przewrażliwienia dziewczyny!! 18.08.04, 23:25
        eeee tam bebejot, przesadzasz wink
        zmeczona bylas, dzieciak ci marudzil- a teraz obracasz w myslach slowa tej
        kobiety i ci wychodza starszne rzeczy wink)
        ja na tekst "rozbojnik" odpowiadam tak ale kochany wink i jakos wszyscy sie
        rozjarzaja wink))
        Pozwalam co gorsza smokac nad wozkiem i dotykac nozek (no jak juz musza...) a
        jak chca dotykac czegos jeszcze to prosze zeby nie wink
        na cukierki mam tekst- dziecko jest uczulone wink a starsze nauczylam ze sie z
        obcym nie idzie i reki nie podaje i w ogole sa nauczone ze jak ja sie nie
        odezwe to maja tez nie odpowiadac na pytania w stylu jak sie nazywasz wink

        ponadto wszyscy mi mowia- o chlopak, wyglada na chlopaka. No jasne ze
        wyglada wink moim dzieciom nie zaklozylam nigdy nic rozowego to wszystkie
        wygladaly na chlopaka, a ze facetow lubie z dluzszymi wlosami to przemo za rok
        bedzie wygladal na dzewczynke wink)

        jestem piekielnie nieufa do ludzi ale RACZEJ zakladam ze mowa mi grubasek bo
        starym wiejskim zwyczajem dziecko grube to dobrze wink mowia ze terrorysta ne
        zeby mi dokopac ale raczej dodac otuchy wink

        I w ziazku z tym przezylam 14 lat posadania dzieci bez checi przyczepienia
        tabliczki do wozka wink

        na prawdziwie durne uwagi tyou "pani zalozy mu skarpetki" (upal dzisiaj w
        wawie...., dlaczego on nie ma czapeczki (jak wyzej), pani go nie sadza (facet
        pollezy oparty o mnie a nie siedzi, a leb trzyma tak sztywno jakby kij polknal)
        itp nie odpowiadam nic tylko posiadam usmiech tolerancyjny acz poblazliwy nr 5
        i pol wink ktorym racze panie wink lub wyjatkowo namolnym (i raczej na bazarze)
        odpowiadam 'religia mi nie pozwala za ktore to wyrazenie dzieki skladam aluc-
        muruje wink)
        • bebejot Re: a propos przesady 19.08.04, 15:30

          Pewnie że byłam zmęczona, a syn ewidentnie marudził. Ale dla mnie to nadal nie
          jest przesada. Każdy inaczej odbiera pewne słowa, ton, formę i okoliczności
          pewnych zdarzeń. Ot taka osobnicza cecha - jedni ignoruje, a inni biorą sobie
          takie "pierdoły" do głowy.
    • mamamarka Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 18.08.04, 23:37
      Bo wiecie jak to było kiedyś? Kiedyś babcie i dziadkowie to byli najmądrzejsi
      ludzie w rodzinie. Najstarszy - najbardziej doświadczony. I po prostu od nich
      wszystkie następne pokolenia się uczyły. Teraz jest inaczej. My uczymy się
      same. Wychowujemy dzieci na podstawie badań, książek i instynktu. I nie mówię,
      że to źle, żeby się mnie żadna nie czepiała smile
      Tak po prostu było i tak było "naturalnie" Więc starsi nas pouczają i już. Tego
      się nie zmieni. Możliwe, że my dla naszych dzieci będziemy inne ale bardzo
      prawdopodobne, że dokładnie takie same!!! Przecież starsi nie chcą żle oni
      naprawdę myślą, że wiedzą więcej i to jest po części prawda. Przecież nas
      wychowali i wyszłyśmy na ludzi!
      Nie ma co się denerwować bo to walka z wiatrakami smile
      Ale ja nie jestem takla swięta i jakis czas tem darłam się na jakichśludzi bo
      mi mówili że przegrzewam dziecko a jestem ostatnią osobą która by dziecko
      przegrzewała... cóż...
      Pozdrawiam
      • evee1 Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 02:24
        Ale ja czegos nie rozumiem. To nie mozna uprzejmie sie usmiechnac i nic
        nie powiedziec, zamiast sie zajerzac i nerwy tracic? Wiadomo, ze jak
        taka niechetna i swiadomie zlosliwie pani napotka na brak reakcji, to
        tylko cos tam pod nosem poburczy i sie zamknie. Poza tym, tak ja wieczna
        mozna to zawsze w zart obrocic. To zdecydowanie zbije taka z pantalyku.

        > się nie zmieni. Możliwe, że my dla naszych dzieci będziemy inne ale bardzo
        > prawdopodobne, że dokładnie takie same!!!
        Ja jestem niemal pewna, ze jak nasze corki urodza dzieci, a nasi synowie
        sie ozenia i tez dostarcza nam wnukow, to az nas bedzie swiezbilo, zeby
        wtracac co chwile swoje trzy grosze. A oni beda wychowywac dzieci wedlug
        aktualnie panujacych zasad i przewracac oczami jak my bedziemy dawac nasze
        dobre plynace z serca rady rady, albo choc wspominac jak to bylo w naszch
        czasach. Ale nie, buzia na klodke i wara nam od wyrazania jakiejkolwiek
        opinii! To co przyjemnie nam bedzie?
        A przeciez nam sie bedzie wydawalo, ze tak swietnie wychowywujemy nasze dzieci,
        przeciez stosujemy sie do zalecen psychologow i przede wszystkim stosujemy
        (nasz) zdrowy rozsadek, no i kochamy nasze dzieci i chemy dla nich jak
        najlepiej. Przeciez to JASNE JAK SLONCE, ze my bedziemy wiedziec lepiej niz
        nieopierzone mamusie i tatusiowie, ktorzy dopiero co wstapili na droge
        rodzicielstwa, bo my bedziemy juz to mieli za soba.
        A o co mi chodzi? Chodzi mi o to, ze niestety z masy postow (nie tylko w tym
        watku) wyziera jakis taki brak posznowania dla starszego pokolenia. Ja czuje,
        ze powinnismy ich z zalozenia szanowac, a nie tylko pod warunkiem ze sa mili,
        pogodni i co najwazniejsze trzymaja geby na klodke. Nawet jak cos idiotycznego
        palna, to im sie to minimum szacunku jednak nalezy. Ja bym chciala, zeby mnie
        nastepne pokolenie szanowalo, ale ja TERAZ musze pokazywac moim dzieciom jak
        to robic na przykladzie, bo skad niby maja sie tego nauczyc.
    • sowa_hu_hu Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 08:59
      oj coś w tym jest... moja mama uważa że wszystko przy dziecku robie źle
      antomiast ona była super matką! jak po dwóch miesiącach przestałam karmić przez
      nastepne kilka miesięcy słyszłam ze jestem wyrodną matką!!! cały czas
      słysze "co to za matka co dziecko zostawia w domu i wychodzi sama..." "nie
      dajesz mu jeść , dziecko jest chude , przeźroczyste...." "jak ty go ubrałaś..."
      "obetnij mu włosy...." "dlaczego jeszcze nie umie siedzieć na nocniku - babcia
      sikła na nicnik już w wielu 7 mies..." itd itp smile
    • adzia_a Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 09:18
      Wiesz co, ja też myślę, że pani w kolejce chciała Ci dodać otuchy, bo sama
      wychowała dzieci i wie, że to nie takie proste...

      Naprawdę, czasem się ciężko odezwać, żeby człowieka ktoś nie posądził o złe
      intencje. Ostatnio na emamie przeczytałam żale jednej mamy, o której dziecku
      powiedziano, że ma "szyneczki" czy serdelki, nie wiem, w każdym razie, ja w ten
      sposób mówię o wszystkich niemowlaczkach łącznie z moim własnym smile)))

      Ale ja jestem niewrażliwa, bakterii sie nie boję, na komentarze potrafię
      odpowiedzieć spokojnie i logicznie i myślę, że dla dziecka lepiej, jak jakaś
      babunia go w nosek cmiknie, niż gdyby miało być wychowywane w przeświadczeniu,
      że jest lepsze niż reszta społeczeństwa...

      PS. I wcale nie uważam, żeby jakieś tam małe ustępstwo przy kasie wypaczyło
      dziecku charakter wink
      • ania30poz Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 09:59
        Nie przeszkadza mi, kiedy ktos ze "starszych" osób zaczepia mnie i moje
        dziecko, jesli natomiast rzuca jakies uwagi, ktore sa nie zgodne z moimi
        poprostu wysuwam argumenty i odpowiadam krótko i na temat. Moim zdaniem
        ta kobieta w kolejce do kasy nie miala złych zamiarów a i
        okreslenie "terrorysta" nie bylo zła formą, mysle,że poprostu chciala
        pożartować sobie. Nie raz slysze kiedy ktos zagaduje do mojej malej "
        taka maruda" " oj, ale terroryzujesz ta swoja mame" oczywiscie smieje sie
        z tego, bo wiem,że to sa żarty.Nie mozna byc az tak zaborczym i
        przewrazliwionym i nie wszystkie sygnaly musza oznaczac zaraz
        jakies "staroswieckie podejście" Jasne,że kazda z nas wie jakie jest
        nasze dziecko i co jest dla niego najlepsze, ale czasami warto
        posłuchac co inni mają do powiedzenia,przeciez cos co nam nie
        podpasuje mozna wypuscic jednym uchemwink)

        pozdrawiam
    • agnieszka-i-oskar Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 11:32
      Ja miałam ostatnio podobną sytuację. Widziałam w sklepie młodą mamę z
      ok.roczniakiem wyginającym się i wrzeszczącym. Zapytałam więc: mały terrorysta,
      co? Ona przytaknęła. Ja mówię: też takiego mam w domu. A laska na to: Naprawdę?
      I od tego czasu mam nową fajną koleżankę.
      Moja teściowa widziała pod sklepem dziewczynę, która szła z dzieckiem przypięta
      kajdankami, też zagadała i w końcu razem się pośmiały, że w sumie fajny pomysł
      i chyba wypróbuje na swoim wnuku (moim synu).
      Odkąd przeprowadziłam się do małej miejscowości musiałam zmienić poglądy, bo
      tam każdy komentuje i się wtrąca - z reguły są to sympatyczne "teksty" i nic
      się nie dzieje. Gdybym się obrażała i byłabym niemiła to w końcu przestali by
      mnie tutaj lubić a chyba nie o to chodzi. W końcu pożyję tutaj jeszcze jakieś
      kilkadziesiąt lat. Są natomiast matki, które idą z wózkiem wyprostowane jak
      kij - na każdą odzywkę burczały pod nosem. Nigdy z nimi nie rozmawiałam, ale
      wiele osób pokazywało mi: o ta jest taka i taka.
      Po prostu taka jest mentalność małych miasteczek i po czterech latach zaczyna
      mi się to podobać. Jak idę na sppacer to sąsiad od razu rzuca się na jabłoń i
      zrywa jabłka dla małego (bo lubi), w piekarni sprzedawczyni leci po rurkę dla
      małego (bo lubi) itp. Nigdy nie byłam otwartą osobą dopiero teraz się taka
      robię i zaczynam rozumieć dlaczego mój mąż i jego rodzina są tak fajnymi i
      otwartymi ludżmi i chcę aby mój Oskar też był kiedyś taki.
      Aczkolwiek kiedyś usłyszałam od sąsiadki (nie znałam jej jeszcze) tekst:
      do pizdy takie wychowanie. dzieciak nie wie gdzie jego dom.(jak domniemam
      chodziło o to, że mały od rana do 16 jest u teściowej.)
      Większość z was pewnie nie przeżyłaby takiego tekstu. Ja też o mało co nie
      padłam.
      Pozdrawiam i więcej luzu, uśmiech naprawdę pomaga w życiu a szkoda waszych
      nerwów, bo ludzi nie zmienicie (wiem po sobie)
    • gabbik Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 13:59
      Zacznę od małej dygresji. Taki typowy obrazek. Przedział pociągu. W środku 2
      osoby. Spędzają w tym przedziale 2-3 godzin nie zamieniając ze sobą ani słowa.
      Zawsze zastanawiałam się dlaczego? Dlaczego tak jest, że nasze dzisiejsze
      pokolenie buduje wokół siebie mur w każdej codziennej sytuacji. I myślę, że
      sytuacja którą opisała Bebejot (a właściwie reakcja Bebejot) to właśnie przejaw
      takiego zamykania się na ludzi, takiej izolacji: "do mnie się proszę nie
      odzywać, bo ugryzę".
      Mnie osobiście nie podoba się (i mam do tego prawo smile) że obcy ludzie nie
      rozmawiają ze sobą w codziennych sytuacjach, a jeśli już ktoś coś powie (patrz
      pani ze sklepu) to zwykle spotka się z agresją (patrz Bebejot). Chciałabym aby
      ludzie byli bardziej otwarci, żywczliwi i nieagresywni.
      Ale niestety wiem i jest mi smutno, że niektórzy (większość) woli się odgrodzić
      drutem kolczstym, i przy każdej okazji wysyła sygnały "nie zblizać się, nie
      dotykać, nie chwalić mojgo dziecka, nie krytykować mojego dziecka, nie
      żartować, nie pouczać, wogóle lepiej nic nie mówić". Smutno mi (i znów mam do
      tego prawosmile)że są tacy, którzy tak wolą, ale wiem, że oni też mają prawo tak
      chcieć.sad
      • bebejot Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 15:44
        Trochę przesadziłaś z tą moją agresją, ale niech Ci będzie. Z jednym się
        zgadzam - chciałam się odizolować od tamtej pani, bo mi nie odpowiadało
        zagadywanie w takim tonie. Na zbycie żartem w danej chwili po prostu mnie nie
        było fizycznie stać.

        Nie uważam też za rzecz zupełnie naturalną i wskazaną, żeby w trakcie podróży
        konwersować z pasażerami. A może oni sobie tego nie życzą, może chcą w spokoju
        pomyśleć albo poczytać?

        Im więcej osób będzie innym narzucało aktywne uczestnictwo w życiu społecznym,
        tym więcej będzie takich aspołecznych jednostek jak np. jawink
        • kasik751 Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 15:59
          "Im więcej osób będzie innym narzucało aktywne uczestnictwo w życiu społecznym,
          tym więcej będzie takich aspołecznych jednostek jak np. jawink"

          co za bzdurna teza
          a potem jak cie ktos napadnie (choc ci nie zycze) to nie oczekuj ze ktos ci
          pomoze, bo go jeszcze do sadu pozwiesz,ze ci siniaka zrobil, jak cie z ulicy
          podnosil
          • bebejot Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 16:04
            Teza jak teza, można się z nią zgadzać lub nie.

            Za to jestem pełna podziwu dla Twoich odważnych uogólnień i niezaprzeczalnie
            bujnej wyobraźni.
        • gabbik Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 17:27
          bebejot napisała:

          > Trochę przesadziłaś z tą moją agresją,
          Może przesadziłam z tą agrseją, w tym konkretnym przypadku, ale bardziej
          chodziło mi o pewne uogólnienie sytuacji.

          > Z jednym się zgadzam - chciałam się odizolować od tamtej pani, ...
          I Twoje prawo smile, ale mnie i tak smuci że tak właśnie wyglądają stosunki
          miedzyludzkie sad

          > Nie uważam też za rzecz zupełnie naturalną i wskazaną, żeby w trakcie podróży
          > konwersować z pasażerami.
          Dotknęłaś sedna sprawy. Właśnie o to chodzi, że rozmowa z obcym człowiem NIE
          jest w naszym społeczeństwie uznawana za rzecz naturalną i wskazaną

          > A może oni sobie tego nie życzą, może chcą w spokoju pomyśleć albo poczytać?
          Nikt nie każe nikomu rozmawiać na siłe. Jeśli ktoś do mnie zagaduje w pociągu,
          a ja mam ochotę poczytać to zawsze mogę zamienić z tamtą osoba parę zdań, po
          czym stwierdzić, że mam zamiar poczytać, itd. Nie widzę problemu.
          Wiesz Bebejot, zdarzyła mi się kiedyś taka historia. Przeczytaj PROSZĘ:
          Wracałam samolotem do Polski. W samolocie było dużo wolnych miejsc i pewna Pani
          przysiadła się do mnie, zajmując wolne miejsce obok mnie. Och jaka ja byłam
          zła. Co gorsze ta Pani raz po raz do mnie zagadywała. A ja 'musiałam' jej
          opowiadać. Ale koniec końców zrobiła się z tego jedna z najciekawszych rozmów w
          moim życiu. W wielu sprawach o których rozmawiałam z tą Panią nie mogłam się
          zgodzić, ale rozmowa ta była niezwykle ciekawa i dała mi bardzo wiele do
          myślenia.

          > Im więcej osób będzie innym narzucało aktywne uczestnictwo w życiu
          społecznym,
          > tym więcej będzie takich aspołecznych jednostek jak np. jawink
          No cóż, znów dotykasz sedna sprawy: jesteśmy aspołeczni. A ja nie chcę nikogo
          do niczego zmuszać. Ja po prostu chciałabym by to było naturalne. Takie sobie
          marzenia smile
          • magma78 biedna bebejot............. 19.08.04, 20:26
            Dziewczyno ,ty nie tylko jesteś aspołeczna,ty jesteś również nienormalna.
            Skoro piszesz ,że nawet w przedziale nie chcesz z nikim rozmawiać choć kultura
            tego wymaga to nie mam ci nic więcej do powiedzenia.
            Pewnie z mężem też nie rozmawiasz---a gwarantuję ,że jesteś panną z dzieckiem
            bo z takim bezczelnym typem nikt nie wytrzyma.
            • mamamarka Re: biedna bebejot............. 19.08.04, 20:48
              Znowu zaczynacie jakieś kretyńskie przepychanki... Nie wystarczy się po prostu
              wypowiedzieć?
            • ciociacesia Re: biedna bebejot............. 19.08.04, 22:20
              no tak, wydało sie - bebejot jest panna z dzieckiem (to taka chanba??) z mezem
              nie rozmawia - bo jak ma rozmawiac, skoro kolezanka jej zagwarantowała ze jest
              panną?, ma derewnianą nogę i szklane oko, w soboty morduje koty, a w
              poniedziałki, zaczaja sie na baby z supermarketów i dusi je pończochami.
              kultura wymaga powiezenia "dzien dobry" i "do widzenia", ewentualnie
              jeszcze "wolne?", "mozna?". ale moze to dla ciebie jest to rozmowa. bo kulture
              mamy jaką - kazdy widzi, moze sie to komus nie podobac, ale nikt mi nie wmówi
              ze kultura ode mnie wymaga, skoro nie wymaga.
              z drugiej strony uwazam, ze popadasz bebejot w letkom histerie. tez nie lubie
              jak sie mnie poucza, i zdaza mi sie zagotowac, ale to normalne i tego sie nie
              zmieni - ludzie są skorzy do udzielania rad i pouczen, njlepiej puscic mimo
              uszu. czasem mam ogromną ochote zagadac do małych dzieci, albo mamus własnie w
              tonie "terrorysta". dla mnie to zartobliwe okreslenie, tuz obok rozbujnika i
              innych podobnych. wiecej pozytywnego nastawienia!
              • bebejot do ciociacesia:-))). 20.08.04, 13:29
                Cokolwiek sądzisz o mojej reakcji na "terrorystę, bardzo mi się spodobała Twoja
                charakterystyka moje osoby. Zwłaszcza to z czajeniem się z pończochą!

                Pozdrawiam
                Beciek
                • ciociacesia Re: do ciociacesia:-))). 20.08.04, 19:14
                  no wiesz, przecztanie spisu treści podręcznia psyhoanalizy i analizy osobowości
                  robi swoje. smile big_grin to plus oczywiscie wrodzony talent big_grin
            • bebejot Do magma78 20.08.04, 13:26
              Sama jesteś biedna - w rozumek.
              Nienormalna i bezczelna też, bo jak śmiesz wysnuwać jakieś bzdurne
              przypuszczenia na mój temat!

              Ciekawe," pani kulturalna", czy w realu też tak odnosisz się innych????

              A propos - może mi powiesz, "pani kulturalna", gdzie jest powiedziane, że
              kultura nakazuje konwersować w przedziale z nieznajomymi?
          • bebejot do gabbik 20.08.04, 13:20
            Gabbik,
            Ja naprawę rozumiem, że fajnie by było, gdyby wszyscy byli dla siebie mili i
            się nawzajem szanowali. Ale tak nie jest. Pomarzyć można, ale ja będę obstawać
            przy swoim, że nic na siłę. Tak jak, powracając do tematu tego postu - nie
            uważam za normalne, że ktoś obcy koniecznie musi wtrącać swoje przysłowiowe 3
            grosze do wychowanie mojego dziecka.
            Ot tyle.
            Pozdrawiam
    • sta_mag Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 19.08.04, 22:56
      Zgadzam się z gabbik. Sama cały czas walczę z wrodzoną(może wpojoną przez
      wychowanie) nieśmiałością i bardzo chciałabym spontanicznie zagadywać w różnych
      sprawach do obcych ludzi (oczywiście bez przesady, chamstwa i narzucania się) A
      tekst przytoczony przez bebejot przez panią z kolejki nie wydaje mi się żadną
      zbrodnią. Więcej luzu
      pozdrawiam
      • adzia_a Re: "Dziwaczki" - o współczesnych matkach 20.08.04, 13:14
        No, ja też się zgadzam z Gabbik. I właśnie bingo - trzeba by tak dla sportu
        zrobić zestawienie, kto jak reaguje na teksty obcych w stosunku do dziecka, i
        jak to się ma do chęci nawiązywania dialogów w pociagu wink

        Bo ja przyznam, ze nie zdarzyło mi się jeszcze (w dorosłym życiu przynajmniej)
        jechać pociągiem i nie przegadać z kimś przynajmniej połowy drogi wink Zresztą,
        ja kurczę gadam przez cały czas i nie wiem, czy i mnie ktoś gdzieś w Internecie
        nie obsmarował że powiedziałam, że czxyjeś dziecko jest duże, małe, drobne,
        pulchniutkie, chłopczykiem, dziewczynką wink))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka