niktmadry
03.04.14, 20:28
Nie wiem ile w tym prawdy a na ile sytuacja jest przekoloryzowana. Znam ją z opowieści mojego sąsiada. Pracował w firmie jako stolarz. Firma zatrudniała 7 osób z czego stolarzy, którzy wypracowywali zysk było trzech. Reszta to osoby obsługujące czyli księgowa, ktoś kto dbał o to by zawsze były zamówienia itp.... Stolarze się porozumieli, całą trójką jednocześnie zwolnili się z firmy, wzięli kredyt, kupili potrzebne narzędzia i założyli własną firmę. Jak to mówią teraz pracują sami na siebie. Na brak zamówień nie narzekają. Były szef ma do nich pretensje, że tak razem odeszli, że nie przeszkolili mu nowych pracowników itp. Kurcze z jednej strony świństwo wobec pracodawcy, z drugiej każdy jak może sobie zmienić pracę na lepiej płatną to chyba zmieni. Powiedziałabym nawet, że dupa facet który mogąc zarabiać 7000 godzi się pracować za 3000 żeby się szef nie obraził. Pytam z ciekawości. Nie mam wpływu na decyzje sąsiada.