Dodaj do ulubionych

Odwozkowanie

07.04.14, 07:18
Bylo juz o 5 latkach w wozkach (bleeee uncertain) ale co powiecie drogie panie o takich sytuacjach:

"mamusie dźwigąją takie dwulatki na rękach, ale zadowlone że dziecko odwózkowane. Moze to jest ten seekret zrzucania wagi po ciaży? Dxwiganie "odwózkowanych" klocków. " czy "mamusia ciągnie za sobą jak za przeproszeniem flaka takiego szkraba czerwona ze złości malec tylko buczy i piękny rodzinny spacer przeobraża się w horror. Taka sytuacja na pewno wzmacnia więź rodzinna." (Cytaty z wozkomani)

Czy z tym odwozkowywaniem to tez nie jest jakis wyscig - kto pierwszy ten lepszy? Przeciez dzieciaczka moga nogi bolec moze byc zmeczony. A co napotyka - zniecierpliwienie i wscieklosc mamusi... suspicious a tak by sobie usiadl i fruuu wszyscy zadowoleni. Po co te wyscigi?
Obserwuj wątek
    • naturella Re: Odwozkowanie 07.04.14, 07:29
      Dobrze, ze nie czytałam takich tekstów, jak moje dzieci były malutkie, bo dzieki temu nie wiedziałam, ze zaczyna sie wyścig, czyje pierwsze bezwozkowe smile

      Wielokrotnie mnie dziwiły mamy z ciężkimi siatami, wlokące za sobą poltoraroczne-dwuletnie dzieci, jęczące, ze nóżki bolą. Używałam wózka do 3 lat każdego dziecka, zawsze wtedy gdy nie wlokłam sie rekreacyjnie do parku, tylko musiałam jeszcze cos załatwić. Dzieci problemu z chodzeniem nie miały po odwozkowaniu, teraz chodzą wiele kilometrów bez problemu (5-latka latem ok 8 km), ale mnie było dzieki temu wygodniej. Starszego wozilam wózkiem do przedszkola, bo musieliśmy jeździć autobusem, a do przystanku był kilometr. Rano każde pare minut było ważne.
    • mika_p Re: Odwozkowanie 07.04.14, 07:48
      Z moich doświadczeń: niesienie i ciągnięcie to schyłkowa faza wyprawy, którą większość czasu dziecko przebyło na nogach. Tak jak są antywózkowe niemowlęta, które trzeba nosić, tak sa antywózkowe dwulatki, które trzeba z wózka wypuścić.
      A ganianie za dzieckiem i cofanie sie po pusty wózek to masakra. To już lepiej ganiac za dzieckiem we wlaściwym kierunku, i ewentualnie ponieść je trochę.
      • ichi51e Re: Odwozkowanie 07.04.14, 08:49
        O tak ja jestem na tym etapie big_grin rakieta kontra wozek...
    • deelandra Re: Odwozkowanie 07.04.14, 08:02
      Dziecko trzeba nauczyć chodzić bez wózka, ale powoli i z głową. Oboje dzieci zaczynałam uczyć w wieku mniej więcej 1,5 roku (zaczęły chodzić samodzielnie odpowiednio 15 i 13 miesięcy). Pierwsze spacery były po prostu wokół bloku, w razie czego było blisko do domu, i stopniowo coraz dalej i dalej, i dalej, i dalej. Do wieku dwóch lat wózek był odstawiany niemal całkowicie. Trzymałam wózek "na wszelki" do wieku gdzieś 2,5 roku ale używany był maks. raz na miesiąc albo rzadziej.
      Kiedy młodszy się urodził starszy miał 2 lata i 7 miesięcy i z całą pewnością od długiego czasu nie siedział w wózku i nie był noszony (byłam w ciąży).
      Dlaczego tak? Bo dla mnie wózek NIGDY nie był wygodą, był gratem, na który byłam skazana, ale tarabanienie się z nim w sklepie, na spacerze, w komunikacji było dla mnie strasznie upierdliwe. Argument, że mogłam do niego więcej napakować i mieć ekhm, wygodnie do mnie nie przemawiał, tyle co się zmieściło w plecak, albo w torbę na ramię wystarczało aż nadto. A wizja tarabanienia się z wózkiem z dostawką dla starszego (poobijane nogi) albo z tzw. tramwajem (podwójnym wózkiem) była dla mnie nie do przejścia.
      Czyli zadecydowała moja wygoda, ale wszystko wprowadzałam odpowiednio wcześnie, powoli i z głową.
      Vide cytat:
      "piękny rodzinny spacer przeobraża się w horror" - planowałam spacery tak, żeby sprawiały przyjemność i były na możliwości świeżo i średnio świeżo odwózkowanych dzieci. Spacer to nie bicie rekordów kilometrów itp. a wspólne wyjście podczas którego ważna jest dla mnie rozmowa. Bo nawet chodząc 5 razy wokół bloku można zauważyć pińcet nowych i ciekawych rzeczy.
      "Przeciez dzieciaczka moga nogi bolec moze byc zmeczony. A co napotyka - znie
      > cierpliwienie i wscieklosc mamusi... suspicious a tak by sobie usiadl i fruuu wszys
      > cy zadowoleni."
      No właśnie, można usiąść, pogadać, odpocząć a nie biec naprzód z obłędem w oczach uprawiając "piękny rodzinny spacer" na czas.
      • joxanna1 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 08:57
        Ojej, a dla mnie wózek był ogromną wygodą! Był jak torebka - po prostu standardowy zestaw zapakowany, nie musiałam się martwić gdzie pieluszki, gdzie łopatki. Nie lubię nosić ciężkich rzeczy w torebce, czy plecaku, więc jedzenie i bidon z wodą też w wózku. A jeszcze do tego z wózkiem się po prostu bardzo wygodnie chodzi, opierając ręce na wózku. Uwielbiałam to. I jeszcze drugie dziecko na dostawce (moim zdarzało się nawet zasnąć na siedząco na dostawce)).
        Fakt, że z dziećmi w wózku nie jeździłam komunikacją miejską.
        • deelandra Re: Odwozkowanie 07.04.14, 09:36
          Wszyscy się dziwili, że nie przepadałam za wózkiem, ponoć dziwolągiem jestem, ale dla mnie to naprawdę nie była żadna przyjemność.
          Poza tym, no możecie się śmiać, ale za każdym razem jak wychodziłam z dzieckiem w wózku sama się czułam jak dziecko, które bawi się wózkiem dla lalek. big_grin
          • jehanette Re: Odwozkowanie 07.04.14, 10:24
            Nie jesteś jedyna, ja też nie lubię wózka smile Trzeba pilnować, ciągnąć za sobą, wracać się po niego, nie wszędzie wjedzie, a w komunikacji to już dramat. plecak/torba na ramię o niebo wygodniejsza dla mnie.

            Moja córka średnio chodząca, ale staramy się wdrażać. Nie wyobrażam sobie iść do parku za rogiem z dwulatkiem w wózku - skoro dzieć siedzi a nie biega, równie dobrze mogłabym na balkon wystawić. Albo ściągać wózek z 3 piętra po to, żeby przewieźć dziecko 450 m do przedszkola - nie! Wygodniej i szybciej zarzucić na barana, jak trzeba wspomóc dwuletnie nóżki smile

            Jak idziemy dalej to podróżuje na barana - oboje z mężem jesteśmy wysportowani, nie jest to dla nas problem. Czasem jest więcej barana, czasem mniej, i jakoś to idzie. Przy czym moje dziecko trudno było wygonić z wózka, serio przy wózku prawie w ogóle nie chciała się przemieszczać na nogach, więc już wolę ponieść na barana część trasy, bo jednak wtedy trochę pobiega. Wiąże się to z tą niedogodnością, że nie bawimy się w długaśne całodniowe spacery (oboje z M. lubimy łazić), bo dopasowujemy się do potrzeb dziecka. Ale wędrowanie po parku i zaglądanie w dziwne zakamarki też ma swój urok smile

            Nie chwalę się "odwózkowaniem", po prostu tak jest nam wygodniej.
            • guderianka Re: Odwozkowanie 07.04.14, 11:43
              teraz -bo jak mniemam masz jedno dziecko ?smile
              polecam wędrówkę z dwulatkiem do szkoły by zaprowadzić dziecko do I klasy- na 8 rano smile
              • deelandra Re: Odwozkowanie 07.04.14, 12:24
                Chodziłam z dwulatkiem prowadząc starszaka do szkolnej zerówki. 1,5 km. W jedną stronę.
                Polecam.
                • guderianka Re: Odwozkowanie 07.04.14, 13:57
                  Nie pisałam do Ciebie deela wink
                  Ale miło że zabrałaś głos- Twoje polecenie związane jest z koniecznością (wstydem przed prowadzeniem wózka) a nie innymi względami. Mi wygodniej jest wsadzić dziecko w wózek. Upss
                  • deelandra Re: Odwozkowanie 07.04.14, 14:00
                    Nie wstydem (to raczej nienormalne uczucie jakiejś eee zabawy) a wygodą. Wózek to zbędny grat dla mnie. tongue_out
                    • guderianka Re: Odwozkowanie 07.04.14, 14:04
                      Przyjmuję do wiadomości aczkolwiek nie rozumiem wink
                      • deelandra Re: Odwozkowanie 07.04.14, 15:19
                        jako i ja vice versa
                        ament tongue_out
              • jehanette Re: Odwozkowanie 08.04.14, 11:19
                Mam jedno dziecko i tak pozostanie na przynajmniej kilka najbliższych lat, a całkiem prawdopodobne, że na zawsze smile Zresztą jakbym miała starsze to wziąć dwulatka na barana nadal nie problem chyba?

                Nie piszę zresztą, że wózki są zUe, napisałam jak ja to sobie urządzam, i jak mnie wygodnie. smile
                • run_away83 Re: Odwozkowanie 08.04.14, 12:14
                  A jakbyś miała mlodsze w wózku, ktory musisz pchać jedną ręką i dwulatka, którego bolą nóżki?

                  Albo dwulatka, którego bolą nóżki i zwiewającego trzylatka?

                  Jak sobie wyobrażasz jednoczesne niesienie dwulatka, ktory wyrywa się i wierzga, bo np. nie chce iść jeszcze wracać ze spaceru i pchanie wózka z niemowlakiem albo gonienie uciekającego starszaka?
                  • jehanette Re: Odwozkowanie 08.04.14, 12:28
                    Polecam czytanie ze zrozumieniem, post powyżej:

                    Nie piszę zresztą, że wózki są zUe, napisałam jak ja to sobie urządzam, i jak mnie wygodnie.

                    Z Twojego postu wynika jakby strasznie bolało Cię, że ktoś może co innego uważać za wygodę albo mieć inną sytuację życiową. Nie mam noworodka ani zestawu "rok po roku" i mieć nie będę. Właśnie ze względu na to, że jestem osobą wygodną, mam jedno dziecko i więcej nie planuję w najbliższych latach.
                    • run_away83 Re: Odwozkowanie 08.04.14, 12:42
                      A nie, nie zwisa mi czy ktoś swoje dziecko wozi w wózku czy nie. I przyjmuję do wiadomości, że komuś jest wygodniej bez wózka.

                      Odniosłam się tylko do fragmentu wypowiedzi, gdzie piszesz, że "to nie problem wziąć na barana" zmęczone dziecko, jeśli ma sie tych dzieci więcej niż jedno na stanie - bo ty nie wiesz czy to problem czy nie, tylko sobie gdybasz na podstawie swoich doświadczeń spacerowych z jednym dzieckiem.

                      A ja bardzo nie lubię, jak ktoś wysnuwa sobie wnioski na podstawie gdybania tongue_out
                      • run_away83 Re: Odwozkowanie 08.04.14, 12:43
                        Miało być: A nie nie, zwisa mi....

                        Jeden przecinek, który odwrócił sens zdania wink
                • guderianka Re: Odwozkowanie 08.04.14, 13:34
                  Zresztą jakbym miała starsze to wziąć dwul
                  > atka na barana nadal nie problem chyba?

                  w teorii nic nie jest problemem
                  w praktyce -różnie tak samo jak różne są dzieci i ich temperamenty wink
                  No i jak z maluchem na barana zrobić zakupy wink
            • boo-boo Re: Odwozkowanie 07.04.14, 12:10
              "Nie wyobrażam sobie iść do parku za rogiem z dwulatkiem w wózku - skoro dzieć siedzi a nie biega, równie dobrze mogłabym na balkon wystawić. "

              Ale kto powiedział, że zawiezienie dziecka na plac zabaw w wózku równa się siedzące dziecko w wózku na placu zabaw ?
              Nasz plac zabaw oddalony jakieś 7 minut szybkim krokiem- moje dziecko nie dałoby rady nadążyć- szybko chodzę- a przechadzka z nim na owy plac to murowane 20 minut. Wolałam w wózek wsadzić, zawieźć i wtedy była zabawa i bieganie - minimum 4 godziny, do tego w drodze powrotnej jakieś zakupy- dodatkowa godzina- nie wyobrażam sobie taszczyć zakupów, ekwipunku dziecka/dzieci i jeszcze młodego na plecach, zwłaszcza w momencie jak się młodsze pojawiło wiszące na mnie w nosidle bo niewózkowe było - tym bardziej, że nosić nie powinnam ze względu na kręgosłup. Dodatkowo ja uwielbiam chodzić długie dystanse-nie ma mowy żeby kilkulatek przeszedł 10 km moim szybkim krokiem.
            • zebra12 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 17:58
              A co robiłaś, gdy dziecko chciało spać? No, chyba, że piszesz o krótkich spacerach. Moja córka ma teraz 7 lat i często (prawie codziennie) zasypia w tramwaju czy autobusie. Ciężko ją dobudzić, jest ledwo przytomna. Gdy była młodsza, spała w wózku podczas każdej dłuższej wyprawy. Woziłam ją do 3 roku życia i nie wyobrażam sobie funkcjonować bez wózka. Nie dałabym rady nosić śpiącej trzylatki. Wózek miałam lekki - 4,5 kg. Dało się go złożyć i zarzucić na plecy.
              • jehanette Re: Odwozkowanie 08.04.14, 11:33
                Do 2gich urodzin córki mieszkaliśmy na wsi, i tam wózek był niezbędny żeby gdziekolwiek dotrzeć, aczkolwiek w drugim roku życia córki starałam się, żeby już nie zasypiała w wózku - ani ten jej sen w wózku nie był tak relaksujący, jak ona tego potrzebowała, ani ja nie miałam czasu na swój relaks w ciągu dnia - drzemka dziecka świętym prawem rodzica wink

                Teraz mieszkam w mieście, dużym, i miejsce zamieszkania specjalnie dobraliśmy tak, żeby było blisko wszędzie - i do parku, i do przedszkola, i na plac zabaw. Dzięki temu nawet tempem dwulatka dojście do parku zajmuje 15-20 minut, po drodze oglądamy sobie atrakcje typu zaparkowane auta i psy, i jest jeszcze mnóstwo czasu na zabawę. Mniejszy plac zabaw mamy tuż za rogiem. Jak córka zmęczona, to przenieść ją na barana te 5 minut do domu też nie problem, więc spać może w domu jak człowiek, a rodzice mają wtedy bezcenny czas dla siebie smile Dalsza wycieczka - 20 minut tramwajem w miejsce docelowe - też nie problem żeby zmieścić się przed albo po drzemce. Na całodniowe wyprawy przyjdzie jeszcze czas, teraz zbyt szkoda nam tej cennej drzemki, no i widzę, że dziecku takie spanie w wózku też wcale dobrze nie robi. Sklepy mamy na tyle blisko (nie tylko osiedlowe) że nie musimy, jeśli nam nie pasuje, iść tam z dzieckiem.

                Ja nie twierdzę, że wózki są złe. Ja tylko opisałam, dlaczego ja nie lubię wózka i w jaki sposób sobie organizuję życie, co jest dla mnie wygodne.
          • murwa.kac Re: Odwozkowanie 07.04.14, 18:52
            deelandra napisał(a):

            CytatWszyscy się dziwili, że nie przepadałam za wózkiem, ponoć dziwolągiem jestem,

            nie jestes.
            tez nienawidzilam wozka i wielka ulga przywitalam okres kiedy syn sie z wozkiem obrazili.

            szarpanie sie z gratem, obijanie sie w autobusach, czesto problem, bo do jakiegos sklepu schody, mycie zima czy jesienia kol, ganianie za dzieciakiem i nawrót za pustym wozkiem - o masakra!
            plecak rozwiazywal sprawe gratow czy zakupow.
    • truscaveczka Re: Odwozkowanie 07.04.14, 08:17
      Moja starsza zrezygnowała z wózka mając dwa lata. Powyższych sytuacji nie stwierdzono.
      Młodszy bezwózkowy całkiem, najpierw chusta, potem meitai, a potem już poooszedł. Wózka próbowałam używać z miesiąc, zimą, ale to tyle, dziecko wściekłe ja nieprzyzwyczajona, to nie było za fajne. Do dzisiaj za to (młody ma 3,5r. bierzemy na wyprawy mietka i w sytuacjach awaryjnych bardzo się przydaje).
      Generalnie zgadzam się in meritum - ma być tak, żeby było miło i wygodnie.
    • ciezka_cholera Re: Odwozkowanie 07.04.14, 08:24
      To ciekawe, ze ludziska to niemal we wszystkim sa w stanie sie dopatrzec tego oslawionego wyscigu szczurow. Podejrzewam, ze znakomita wiekszosc matek odwozkujacych swoje dzieci wczesnie (sama sie do nich nie zaliczam) robia to z wlasnych przekonan, a nie w celach porownawczych. Doszukiwanie sie w kazdym ludzkim uczynku komunikatu dla reszty swiata strasznie mnie wkurza. BTW moje doswiadczenie rodzicielskie mowi, ze spacer z przyjemnosci moze zamienic sie w meczarnie z wielu powodow, jakkolwiek moze to tylko moje dzieci takie rozpuszczone.
    • neffi79 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 08:28
      a ja w sobote kupiłam córce nowy wózek bo z wczesniejszego wyrosła, ma prawie 2 lata a więc cofamy sie wstecz
      • maltry Re: Odwozkowanie 07.04.14, 08:43
        To dobrze, że wstecz - gorzej by było, gdybyście się cofały do przodu tongue_out
        • naturella Re: Odwozkowanie 07.04.14, 09:20
          Ja ostatni wózek kupiłam, jak córka miała 2,5 roku i nie uważałam tego za cofanie się - bo uwielbiałam wózki, każdy nowy zakup to była prawdziwa przyjemność. Kupowałam wózki takie, jakie w danej chwili były potrzebne, a to gondola, a to spacerówka większa, potem szmatka na kiju, podwójny, jak się drugie urodziło, spacerówka podwójna, jak podrosło, potem znów pojedynczy, jak starszy wolał chodzić - dla mnie wózek był wtedy jak torebkasmile Niczego nie nosiłam w rękach, wszystko przy sobie miałam, zakupy też się mieściły.
        • neffi79 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 11:40
          oj tam zaraz
    • mary_lu Re: Odwozkowanie 07.04.14, 09:08
      Z dwulatkami niech matki robią co chcą, rozumiem, ze są wózkowe i antywózkowe, zarówno matki jak i dzieci (sama byłam wózkowa, dziecko też, jak nam tuż przed trzecimi urodzinami odwózkowywanie samo jakoś wyszło, to długo mi wózka brakowało). Ale jak widzę dziesięciomiesięczniaki na spacerach, ciągnięte za wyrywaną z barku rączkę, sztywno przestawiające krzywe nóżki, spacer wyraźnie długi, a matka bez chusty, bez wózka, dziecka na ręce nie bierze, tylko sunie dumna, że dziecko "już chodzi", to mam ochotę robić sceny na miarę babć burzących się o brak czapeczki.
    • mdro Re: Odwozkowanie 07.04.14, 09:13
      Dlaczego "wyścigi"? Niektóre dzieci w wózkach za bardzo jeździć nie chcą, a tarabanienie ze sobą tego sprzętu "bo może się zmęczą" raczej sensu nie ma. Poza tym sorry, ale jeśli dwulatek jest zdrowy, spacer nie jest wielokilometrowy i nigdzie się nikomu nie spieszy, to dziecko raczej się nie zmęczy (ew. można go na chwileczkę wziąć na barana).

      Mój starszy całkowicie odmówił używania wózka, gdy nauczył się dobrze chodzić, czyli w wieku ok. 14 miesięcy. Wózek poszedł w odstawkę i koniec, wszędzie było na nogach - i sobie radził. Młodszy był bardziej "wygodny" (co i zresztą było bardziej wygodne dla mnie, łatwiej mi było opanować roczniaka w wózku i trzylatka samopas), ale na wakacje, gdy miał 2 lata z haczykiem, już wózka nie zabraliśmy. I codziennie ponad kilometr (i to piaszczystą leśną drogą) na plażę zasuwał, rzadko go tata musiał na barana brać, dłuższe spacery też uskutecznialiśmy. Ale jakoś nie postrzegałam tego w kategoriach osiągnięć.

      Podejrzewam, że niektóre matki "wózkowe" podświadomie czują się "gorsze", a swoje dzieci postrzegają jako gorzej się rozwijające, stąd to szukanie argumentów przeciw samobieżnym dzieciom.
    • pszczolaasia Re: Odwozkowanie 07.04.14, 09:15
      fajnie. tylko ze moje blizniaki odmowily jezdzenia same na wozkacvh po skonczeniu roku. moglam je spacyfikowac sila zeby je wsadzic do wozka i zakneblowac i zwiazac rece i nogi zeby je wlozyc do wozka albo sie dostosowac. ponoc maja to po mniesuspicious
      nie masz pojecia jak zazdroscilam ludziom ktorych dzieci grzecznie siedzialy w wozkach i mogly sobie spokojnie robic zakupy... czy isc na spacerek a dziecko siedzialo w wozku.
      zazdroscilam i zazdroszcze.
      z mojej strony nigdy nie bylo wyscigu szczurow w zadnj kategorii. z tego co czytam chyba ostatnia odpieluchowalam moje dzieci- praktycznie same po skonczeniu 3 lat, spokojnie na dzialce. to samo ze smokiem, to samo z "leluszka".
      ale tego wozka im nigdy nie wybaczesuspicious nigdysuspicious nie masz pojecia jak wygladalo robienie przez nas zakupow suspicious ja latalam z rozwianym wlosem z wozkiem z lista w reku a maz latal za dzieciakami po sklepie. a te male gnidy sie bawily w najlepszesuspiciousbig_grin
    • edelstein Re: Odwozkowanie 07.04.14, 09:15

      Nigdy nie odsmoczkowywalam,odpieluchowywalam,odwozkowywalam.
      Mlody rzucil wozek w wielu dwoch lat z kawalkiem.Pewnie wozkowe matki b.mi wspolczuly gdy wsciekla go tachalam.Alternatywa bylo zostawic i sobie pojsctongue_out

      "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
      Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
      Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
      Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
    • zielonakrufka88 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 09:17
      Dlatego ja nie spinalam pośladów i dwulatke jak najbardziej wozilam w wózku, szczególnie kiedy wychodziłysmy na kilkugodzinny spacer i po 3 godiznach dziecko mi padało.Teraz ma ponad 3 lata i jestesmy bezwózkowe, ale przyznam że czasem jak najbradziej by mi sie przydał- na szczescie sporadycznie.
    • slonko1335 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 09:44
      >Przeciez dzieciaczka moga nogi bolec moze byc zmeczony.
      No mogą i może być zmęczony i może robić akcje z tego powodu a i tak do wózka nie dać się wsadzić . Zazdrościłam wózkowym matkom, zwłaszcza zakupów z dwulatkiem i wózkiem-cudownie wsadzić dzieciaka zapiąć, unieruchomić w jednym miejscu i ładować zakupy według listy zamiast latać za nim po całym sklepie a potem po ulicy z ciężkimi siatami -niestety moje dziecko bardzo szybko wózkowi powiedziało stanowcze NIE. Na rękach dźwigania na szczęście nie wymagał bo mój chory kręgosłup by tego nie wytrzymał zapewne..
    • lafiorka2 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 10:21
      rozumiem,że baardzo ci lezy ten temat? że aż musisz roztrząsać to na forum???
      zawsze zastanawia mnie,jak niektóre wątki sa debilnie zakłądane z "problemem" z doopy wziętym.Bo coś,ktoś i mię się to nie podoba,więc to musi być złe i opisz sobie to n forum....


      Nosz k..wa?!
    • guderianka Re: Odwozkowanie 07.04.14, 10:27
      Ty, mam troje dzieci i pierwszy raz w życiu słyszę o "odwozkowaniu"
      Emama ruleeezzzzzz!
    • boo-boo Re: Odwozkowanie 07.04.14, 11:33
      W Pl to ogólnie jest schiza na szybkie odwózkowanie i szybkie odpieluchowanie, szybką wyprowadzkę z sypialni rodziców i samodzielne zasypianie- no bo dziecko musi być szybko samodzielne- a potem akcje w stylu "ratujmy maluchy"........
      • to_ja_tola Re: Odwozkowanie 07.04.14, 16:04
        boo-boo napisała:

        > W Pl to ogólnie jest schiza na szybkie odwózkowanie i szybkie odpieluchowanie,
        > szybką wyprowadzkę z sypialni rodziców i samodzielne zasypianie- no bo dziecko
        > musi być szybko samodzielne- a potem akcje w stylu "ratujmy maluchy"........


        hehe dokładnie ! big_grin
    • paul_ina Re: Odwozkowanie 07.04.14, 11:46
      Moje dzieci szybko zaczynały chodzić - córka 10 miesięcy, syn 11 - i od razu chciały chodzić same. Nie przeszkadzałam im, na spacery zamiast wózka, który trzeba ciągnąć za brykającym maluchem brałam nosidło, jak się dziecię męczyło to wskakiwało. Tym sposobem pierwsze się odchowało bez parasolki, drugie natomiast ma już spacerówkę, bo czasem trzeba nadążyć za starszą siostrą smile
    • kochamruskieileniwe Re: Odwozkowanie 07.04.14, 11:55
      tu też śa wyscigi??? sad

      Moj, w zasadzie przestał uzywac wózka, gdy miał jakie 21 miesięcy. Byl zafascynowany chodzeniem - zaczelismy od krotkich spacerków. I tak poszło. na dalszy plac zabaw uzywaliśmy bobby cara z takim kijem do pchania (mozna pchac bez schylania sie), wystarczyło, ze dzieciak położyl nogi na samochodzie i mozna było pchac.

      Wózka uzyłam jeszcze kilkukrotnie - gdy musialam zrobic zakupy, raz do lekarza i ze dwa razy, gdy dziecko przypomniało sobie o wózku i chciało z niego skorzystac.

      U mnie jakoś poszło naturalnie, nie spinałam sie by na siłe odwózkowac dziecko.
      Z drugiej strony, przyznaję - spacery były mi na mekę, bo syn z gatunku tych co mają turbonapęd. A tak, po pieszej wycieczce - był zmęczony na tyle, ze w koncu motory zwalniały big_grin
    • ladnyusmiech Re: Odwozkowanie 07.04.14, 11:59
      Właśnie poszerzyłam swoją wiedzę o nowy termin - odwózkowanie big_grin
      Do tej pory nie wiedziałam, że o tym się dyskutuje i że jest "odpowiedni" termin na to big_grin

      A tak na poważnie moje starsze dziecko nie lubi wózka. Po 15 minutach zaczyna się wściekać i to przyjemne nie jest. Używam wózka (2 lata) na zakupach, na dłuższych spacerach wszędzie tam gdzie muszę go przytwierdzić i przypiąć pasami. Ale tak poza tym nie. Pewnie wpływ na to ma fakt, że od początku spędzamy dużo czasu w ogrodzie, nigdy nie woziłam dużo dziecka dla spaceru, wolałam wyjść na ogród.
      Ale używanie uzależniam od moich i dziecka potrzeb nie od TRENDU big_grinbig_grinbig_grin
      Czasami ciągnę go na rękach bo idę np. do apteki i nie chce mi się wózka z auta wyciągać. I tym sposobem widzę, że mogę stać się gwiazdą wątku autorstwa kobiety z którą stoję w kolejce aż chce się powiedzieć jaja jak berety big_grin
    • sueellen Re: Odwozkowanie 07.04.14, 12:01
      ostatni raz wzielam wozek na spacer gdy Starsza miala 2lata i 7 miesiecy. Pamietam ten spacer bo to byl odlegly park, długi spacer z dojazdem autobusem, a ona ani razu w tym wozku nie siadła. Tamtego dnia wozek powedrowal na strych. Dziecko samo zadecydowało. Inna rzecz ze w wieku 4 lat wpakowała mi sie juz 2 razy do gondoli gdy niemowle wziełam do chusty...
    • beataj1 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 12:18
      A ja na odwrót. Córka ma prawie 2 lata. Właśnie planuje zakup nowej wypasionej spacerówki. Mam nadzieję że mała pojeździ w niej jeszcze minimum rok - jak będzie jeździć dłużej tez nie problem... Lubie wózki, lubię w nich wozić córkę. Córka też lubi jeździć.
      ALe ja mało robie od...
      Nie odsmoczkowuje, nie odwózkowuje, nie odpieluchuje.

      Żyje spokojnie i nie biorę udziału w wyścigu małych szczurków...
    • moonshana Re: Odwozkowanie 07.04.14, 12:19
      ja bym baaaardzo chciała, aby moja dwulatka się wózkowała. ale nie, chce chodzić i kropka. na dłuższe wyprawy ciągnę wózek za sobą ( czego serdecznie nie znoszę) aby wsadzić dziecię jak się już zmęczy. co bywa kłopotliwe, bo dziecię drze się w niebogłosy "siama! siama!!!" - nie chce siedzieć w wózku i mogę sobie pośpiewać.
      szczerze zazdroszczę matkom, których dwulatki są wózkowe. z rozrzewnieniem wspominam takie spacery: dziecko w wózku, przypięte szelkami, ja sobie idę i prowadzę pojazd, rozglądam się dookoła - jest cudnie. a teraz? dziecię lata jak rakieta, ja z wózkiem ganiam za dziecięciem, pot się leje, łeb puchnie. jak muszę, to wsadzę do wózka i jedzie. ale przyjemności z tego nie mamy: ona się drze albo jest głęboko nieszczęśliwa a ja ... zwyczajnie zmęczona.
    • run_away83 Re: Odwozkowanie 07.04.14, 12:20
      Jak miałam jedno dziecko i uprawiałam leniwe spacerki do pobliskiego parku, to wózek stał się sprzętem zbędnym kiedy dziecko mialo ok półtora roku - wystarczały własne odnóża, a w razie czego chusta spakowana do plecaka.

      Jak zaszłam w drugą ciążę, mieszkaliśmy za granicą, miałam wszedzie daleko i bylo upalne lato. Dziecię (wtedy już trzyipółletnie) po dwóch godzinach brykania na placu zabaw wloklam do domu na siłę, albo targałam na rękach. Przeprosiłam się z ideą wózka, zakupiliśmy lekką spacerówkę, która była w użytku niemal do czwartych urodzin dziecka. Nie dla jego wygody, tylko dla mojej - żebym nie musiała dźwigać klamotów i szarpać się z dzieckiem, które z powodu zmęczenia lub focha odmówiło dalszego przebierania nogami. I zwidało mi co ktoś sobie myśli widząc takie stare dziecko w wózku tongue_out

      Drugie dziecię mialo etap bezwózkowy w okolicach drugich urodzin, ale zaraz potem okazało się, że jestem w trzeciej ciąży i wózek wrócił do łask, zwlaszcza na dłuższe eskapady, albo kiedy się gdzieś spieszyłam.

      Jak urodził się trzeci to średniak przesiadł się ze swojej spacerówki do wspólnego z młodszym braciszkiem wózka tandemowego. Dużo poruszamy się pieszo, codziennie musimy na czas odebrać najstarszego ze szkoły, do której mamy dość daleko (40 minut szybkiego marszu w jedną stronę) i jakbym miała polegać w tej kwestii na kooperacji trzylatka, to moj pierworodny chyba co drugi dzien nocowałby w świetlicy tongue_out
    • kkalipso Re: Odwozkowanie 07.04.14, 14:05
      Mojej mrówce wózek potrzebny był tak do roku. Później przydawał się na większych imprezach do spania jak długo siedzieliśmy. W zasadzie mogłoby się obyć bez tego wydatku. Leży schowany jak nowy.
    • mona_mayfair Re: Odwozkowanie 07.04.14, 14:41
      Mój sie sam odwózkował wlaśnie w okolicy 2 lat. Siłą go nie moglam do wózka upchnąć, a nie raz byłoby mi to bardziej na reke niz wlec sie piechota z dwulatkiem. Ale wspomagałam się trochę komunikacja miejską;p krótko, bo okazalo sie, ze moje dziecię nie bardzo sie męczy tymi spacerami i wszędzie na nogach dojdzie (w obrebie niewielkiego miasta) wink
      • agunia777 Odwozkowanie 07.04.14, 15:39
        U nas wózek funkcjonuje kiedy muszę się dostać gdzieś daleko, na konkretną godz, i nie mam do dyspozycji samochodu/miejsce docelowe jest b.daleko od metra/tramwaju/autobusu. Używam też w dużych sklepach, bo nienawidzę ganiać między półkami za dzieckiem. Dziecko ma 2 lata. Na SPACERY chodzimy normalnie bez wózka odkąd nauczył się chodzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka