Dodaj do ulubionych

Co zrobiłaby ematka?

27.04.14, 08:10
Małżeństwo z kilkuletnim stażem, mieszkanie na kredyt, dwoje dzieci (wczesnoszkolne i przedszkolne), przyzwoity poziom życia.
Maz oznajmia żonie, ze kobieta z ktora miał romans spodziewa sie ich wspólnego dziecka.
Co powinna zrobić żona?
Obserwuj wątek
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:18
      Wybacz, ale to chyba oczywiste?
      • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:20
        oczywiste? tzn?
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:24
          Tzn, że zgadzam się jak zwykle z Krejzi. Że zacytuję:
          "Żona powinna schylić głowe i z pokorą przejść tą próbę przy mężu.
          Rodzina jest święta i jeśli odjedzie od męża to będzie winna jej rozpadowi."
          • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:25
            tutaj nie ma 1 rozwiązania, jest ich wiele.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:27
              Dla mnie jest jedno. Ale ja się szanuję po prostu.
              • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:37
                ale jakie? rozumiem, że rozwód? i co dalej? to żadna rada.
                • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:38
                  chyba jesteś bardzo romantyczna? smile
              • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:39
                Patrzysz z punktu widzenia singielki -to nie przytyk. Po prostu optyka się zmienia z upływem czasu-gdy ma się wspólny majątek i przede wszystkim-dzieci
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:43
                  Ale ja nie jestem singielką to raz.
                  A podejmowanie decyzji na podstawie przede wszystkim przesłanek materialnych, tak jak przedstawiłaś to w swoim poście jest IMO, nie obraź się, żenujące.
                  • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:48
                    Prowadzisz wspólne gospodarstwo domowe i posiadasz wieloletni wypracowany wspólny majątek ?
                    Kwestie materialne-to jedno, stosunek do dzieci, wzajemne relacje-drugie

                    Masz bratanka czy tam siostrzeńca- martwisz się o niego, lubisz, zależy Ci na nim- chcesz dla niego dobrze-prawda ? dzieci własne to tysiąckroć większa odpowiedzialność
                    jestem w stanie przyjąć do wiadomości- że mąż może być świetnym ojcem, chcieć zostać z rodziną i zona
                    btw-kiedyś też byłam taka radykalna w poglądach jak Ty wink
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:57
                      Prowadzę wspólne gospodarstwo domowe (ale zaledwie kilka miesięcy), nie posiadam wieloletniego wspólnie wypracowanego majątku. Zawsze wydawało mi się też zresztą, że to, iż ktoś przestaje być mężem nie znaczy, że przestaje być ojcem. Chyba, że zna się faceta na tyle, że z góry można założyć, iż rozwiedzie się nie tylko z żoną, ale i z dziećmi.
                      Nie uważam, że jestem radykalna w poglądach, szanuję się i tego samego oczekuję od drugiej osoby.
                      • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:02
                        No właśnie-i tu jest ta różnica. Nie macie wspólnego majątku-w przeciwieństwie do małżeństwa z wieloletnim stażem, dobrym statusem-wspólnym domem, autem. Masz rację, że bycie mężem i bycie ojcem to dwie różne kwestie ale w przypadku rozwodu który chyba sugerujesz pojawia się kwestia podziału i majątku i dzieci. Nie ma już wspólnego dachu nad głową, wspólnej przestrzeni, wspólnego spędzania czasu. Silą rzeczy następuje podział rzeczywistości, wyprowadzka, spotkania z rodzicem a nie bywanie, kwestie finansowania itd.
                        Twoje poglądy są radykalne-bo widzisz tylko jedno wyjście. Jak pisze naomi -romantyczne to- ale romantyzm w pewnych sytuacjach nie wystarcza
                        • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:20
                          guderianka napisała:

                          > No właśnie-i tu jest ta różnica. Nie macie wspólnego majątku-w przeciwieństwie
                          > do małżeństwa z wieloletnim stażem, dobrym statusem-wspólnym domem, autem. Masz
                          > rację, że bycie mężem i bycie ojcem to dwie różne kwestie ale w przypadku rozw
                          > odu który chyba sugerujesz pojawia się kwestia podziału i majątku i dzieci. Nie
                          > ma już wspólnego dachu nad głową, wspólnej przestrzeni, wspólnego spędzania cz
                          > asu. Silą rzeczy następuje podział rzeczywistości, wyprowadzka, spotkania z rod
                          > zicem a nie bywanie, kwestie finansowania itd.

                          chwileczke, w tym wypadku to jedna strona zawinila, prawda? Wiec jedna strona powinna poniesc kare. Dlaczego majatek ma byc dzielony na pol, dlaczego zonie i dzieciom ma sie zycie pogorszyc? Wlasnie od tego jest prawo i sad w takim przypadku powinien zadbac o dzieci i zone a ukarac meza, finansowo jak najbardziej, bo to z jego winy rozpada sie rodzina. Nie zaklamujmy rzeczywistosci, nadal na swiecie istenieje dobro i zlo i odroznijmy to.

                          > Twoje poglądy są radykalne-bo widzisz tylko jedno wyjście. Jak pisze naomi -rom
                          > antyczne to- ale romantyzm w pewnych sytuacjach nie wystarcza

                          jej poglady nie sa radykalne, ona wodzi wine, a wina jest po stronie meza i on wiedzial co robi uprawiajac seks z inna kobieta i robiac jej dziecko a teraz jego zona i dzieci musza cierpiec i nie dosc ze i tak veda emocjonalnie to jeszcze maja finansowo. No "super".
                          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:24
                            Ano dlatego, że w Polsce wina nie wpływa na podział majątku.
                            • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:35
                              wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

                              > Ano dlatego, że w Polsce wina nie wpływa na podział majątku.

                              Ale zona ma prawo wystapic o rozwod z orzekaniem o winie i w tym wypadku nie ma watpliwosci wtedy takze jej moga nalezec sie alimenty. Poza tym majatek dzieli sie na czworo bo sa dzieci i prawo chroni ich takze.
                              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:38
                                Majątek dzieli się na dwoje, a alimenty na byłą żonę/męża w praktyce orzekane są niezmiernie rzadko (co nie znaczy, że nie jest to niemożliwe).
                                • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:46
                                  wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

                                  > Majątek dzieli się na dwoje, a alimenty na byłą żonę/męża w praktyce orzekane s
                                  > ą niezmiernie rzadko (co nie znaczy, że nie jest to niemożliwe).

                                  Czyli w praktyce polskie prawo nie chroni ofiar. Zona i dzieci zawsze sa na straconej pozycji. Smutne, bardzo. No w takim razie to faktycznie, zona musi z pokora schylic glowe i sprobowac wybaczyc. Wybaczanie to cnota podobnie jak pokorne znoszenie cierpienia. No coz, tak jak napisalam, Polki mentalnie sa zaprojektowane na to i do tego prawo ich w zaden sposob nie chroni, dzieci tez nie.
                                  • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:48
                                    . No w takim razie to faktycznie, zona musi z pok
                                    > ora schylic glowe i sprobowac wybaczyc


                                    decyzja o trwaniu rodziny nie musi oznaczać schylaniu w pokorze głowy i wybaczenia
                                    poza skrajnościami :rozwód i kop w cztery litery a schylenie w pokorze głowy i wybaczenie jest cale spektrum zachowań , rozwiązań i emocji
                                    • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:12
                                      guderianka napisała:

                                      > decyzja o trwaniu rodziny nie musi oznaczać schylaniu w pokorze głowy i wybacze
                                      > nia
                                      > poza skrajnościami :rozwód i kop w cztery litery a schylenie w pokorze głowy i
                                      > wybaczenie jest cale spektrum zachowań , rozwiązań i emocji

                                      Nie ma zadnego spektrum, jest pokora i stlumienie zlosci. Taka kobieta bedzie musiala wyzbyc sie wlasnych uczuc i zyc w upokorzeniu robiac dobra mine do zlej gry bo prawo jej ani dzieci nie chroni. Malo tego jeszcze w pokorze bedzie musiala uszczuplac finanse rodzinne przez wiele lat bo trzeba bedzie placic alimenty w przypadku gdy pan maz zdecyduje jednak z rodzina zostac. Na dokladke tamto dziecko tez bedzie mialo prawo do kontaktow z ojcem wiec on jeszcze bedzie swoja rodzine z czasu okradal a na koniec jakby sie panu umarlo to i czesc jego majatku nalezec sie bedzie. Spoko, tak czy owak to ona cale spektrum upokorzenia doswiadczac bedzie.
                                      • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:27
                                        Dlaczego tłumienie złości ?
                                        Złość można wykrzyczeć
                                        Można próbować walczyć o związek-jeśli jest miłość
                                        Można podjąć terapię
                                        Można iść na układ i żyć w związku na zasadzie związku otwartego-w pełnej przyjaźni
                                        Można na zimno tkwic w związku- z czystego wyrachowania
                                        itd. itd

                                        Wszystko zależy od wielu wielu czynników nie ma sytuacji jednoznacznych. Ja pierwszego męża pożegnałam z wielkim hukiem- będąc z obecnym nie wyobrażam sobie takiej sytuacji ale wyobrażam sobie, ze sytuacje sa różne
                                        • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:39
                                          guderianka napisała:

                                          > Dlaczego tłumienie złości ?
                                          > Złość można wykrzyczeć

                                          Wykrzyczenie ani terapia nie sprawia ze co sie stalo sie odstanie, dziecko nie zniknie.


                                          > Można iść na układ i żyć w związku na zasadzie związku otwartego-w pełnej przyj
                                          > aźni

                                          to akurat jest mozliwe u nielicznych i dziala gdy ustala sie przed a nie po. My mamy taki uklad ze dopuszczamy kontakty seksualne z innymi ale zgadzajac sie na to jednak na zaden przychowek zgody nie ma.

                                          > Można na zimno tkwic w związku- z czystego wyrachowania
                                          > itd. itd

                                          Tyle ze to zatruwa zycie bardziej niz mogloby sie wydawac.
                                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:57
                                    Zgadzam się, Polki od urodzenia są wychowywane w ten sposób, żeby wybaczać i nieść swój krzyż. Poza tym, co można zauważyć w tym wątku Panie rozpatrują wybaczyć czy nie wybaczyć w kontekście przede wszystkim finansowym, co dla mnie IMO jest żenujące.
                                    • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:28
                                      Ok , dla Ciebie
                                      Dla mnie nie
                                      Dla mnie pieniądze i byt rodziny, byt dzieci -to sprawa ważna
                                      Na tyle wazna że komplikuje wszelkie romantyczne i honorowe zrywy
                                      • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:42
                                        guderianka napisała:

                                        > Ok , dla Ciebie
                                        > Dla mnie nie
                                        > Dla mnie pieniądze i byt rodziny, byt dzieci -to sprawa ważna
                                        > Na tyle wazna że komplikuje wszelkie romantyczne i honorowe zrywy

                                        a dlaczego? Jedno z drugim nie powinno miec nic wspolnego. Rozpad rodziny z winy jednego z maloznkow nie powinien byc kara finansowa dla drugiego i dzieci. Tego powinno pilnowac prawo.
                              • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:39
                                Poza tym majatek dzieli
                                > sie na czworo bo sa dzieci i prawo chroni ich takze.


                                serio ?
                                • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:47
                                  guderianka napisała:

                                  > Poza tym majatek dzieli
                                  > > sie na czworo bo sa dzieci i prawo chroni ich takze.

                                  >
                                  > serio ?
                                  juz wiem, ze w Polsce dzieci nie sa chronione. Zreszta zony ofiary tez nie.
                              • zolla78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:43
                                Nie w Polsce. Tu dzieli się na dwa, alimenty są często żenująco niskie, nawet przy dobrych zarobkach Pana, a alimenty na ex żonę to też rzecz niepewna. Jak pan pani udowodni chociaż cień winy, np. zbytnie zaangażowanie w dzieci , to alimentów pani nie dostanie.
                                • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:44
                                  To skup się na Polsce-bo jesteś na polskim forum a nie zagranicznym
                              • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:35
                                zdrada nie jest podstawą do orzeczenia rozwodu z winy męża big_grin
                          • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:31
                            Wiec jedna strona p
                            > owinna poniesc kare


                            Nie ma mowy o jednej stronie w przypadku czteroosobowej rodziny

                            i robiac jej dziecko a teraz je
                            > go zona i dzieci musza cierpiec i nie dosc ze i tak veda emocjonalnie to jeszcz
                            > e maja finansowo. No "super".

                            znając rzeczywistość śmiem twierdzić, że cierpienie finansowe zacznie się właśnie w momencie rozwodu i podziału majątku
                  • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:49
                    życie składa się nie tylko z romantycznej strony życia którą reprezentujesz, tylko jeszcze z wielu innych, szczególnie jak są dzieci i majątek. Ja nie wiem, co bym zrobiła, dla mnie to bardzo trudna sytuacja, ale nie czarno-biała i z mnóstwem rozwiązań.
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:01
                      Ale ja nie pisałam, że majątek się nie liczy, natomiast podejmowanie decyzji kierując się przesłanką we własnym mniemaniu najważniejszą, czyli majątkiem- jest dla mnie żenujące, za przeproszeniem q...wskie (na zasadzie rad jak Ci i dzieciom nie spadnie poziom życia to się rozwiedź, jak odwrotnie to wybacz).
                      • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:39
                        ale jeśli dla kogoś pozycja materialna jest najważniejsza, to własnie nią będzie się kierował, dobre małżeństwo to nie było od dawna lub nigdy, skoro pan przez przypadek robi dzieci innym lasiom. nie dla wszystkich romantyzm jest najważniejszy i wielkie uczucie. żyj i daj żyć innym. ludzie są różni.
                        poza tym taki moment w życiu może być paradoksalnie szansą na poprawę małżeństwa, mogą iść na terapię popracować nad związkiem, może się okazać, że to było 'dno', od którego się odbili
                        • aneta-skarpeta Re: Co zrobiłaby ematka? 28.04.14, 12:26
                          znam taka parę- ona zdradziła- dzieci, dom na kredyt etc etc

                          byli ze sobą z 10 lat przed tą katastrofą

                          ciągle były w tym związku problemy, jak gruchneła wieść o tej zdradzie to myslłam, że sie rypnie

                          nie rypnęło, on ( mąż) poczuł sie trochę winny, zrobili rachunek sumienia ( majatkowy, który nie wyszedł korzystnie po rozstaniu dla nikogo), uwzględnili dzieci
                          pogodzili się i teraz mijaą 4 lata i to jest ZUPEŁNIE inne małżenstwo- na plus

                          w obojgu coś pękło, wyrzucili z siebie wszystko, uznali, że jednak chcą być razem mimo problemów

                          tak więc róznie bywa

                          jednoczesnie jakby sie rozstali, to każde z nich zostałoby z niczym- dom na kredy- żadna ze stron nie dałaby rady utrzymac go sama- oboje nie maja imponujący pensji
                          więc w sumie kwestie finansowe uratowaly ich zwiazek
                      • attiya Re: Co zrobiłaby ematka? 28.04.14, 12:32
                        majątek może nie jest najważniejszy ale na tyle ważny, że być może trzeba będzie jakąś jej część wypracowaną wspólnie oddać jakiemuś obcemu dziecku więc i nad tym należy się zastanawiać ale ofkors, w pierwszej kolejności samo małżeństwo
              • ortruda Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:14
                Szanowanie się nie ma tu nic do rzeczy. Ludzie mają różne układy w związkach. Dla niektórych jednorazowy skok w bok partnera/partnerki nie jest końcem świata, potrafią to przełknąć i spokojnie iść dalej, nawet nie wypominając.
                Wiem, widziałam, znam osobiście.
                Masz strasznie ciasne horyzonty, jeśli ci się to w głowie nie mieści.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:21
                  No rzeczywiście mam bardzo ciasne horyzonty, bo szanuję się i nie wybaczam nielojalności.
                  Doskonale wiem, że są różne układy, kobiety- matki są w stanie wiele wybaczyć, kierując się głównie powodami materialnymi, czego ten wątek jest doskonałym przykładem.
                  BTW, w otwartym związku bez wyłączności nie ma mowy o zdradzie.
                • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:27
                  ortruda napisała:

                  > Szanowanie się nie ma tu nic do rzeczy. Ludzie mają różne układy w związkach. D
                  > la niektórych jednorazowy skok w bok partnera/partnerki nie jest końcem świata,
                  > potrafią to przełknąć i spokojnie iść dalej, nawet nie wypominając.
                  > Wiem, widziałam, znam osobiście.
                  > Masz strasznie ciasne horyzonty, jeśli ci się to w głowie nie mieści.i

                  wow, pozylam juz na tym swiecie dlugo i poobserwowalam wiele i szczerze to doszlam do wniosku ze Polki maja niskie poczucie wlasnej wartosci i sa najbardziej odarte z praw i to mentalnie. Kwestia wychowania przekazywana od pokolen.
                  • ortruda Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:56
                    Haha, kulą w płot smile
                    Ja akurat jestem Polką tylko w połowie i częściowo wychowałam się we Francji. Tam zapewne nabyłam "polskie poczucie niskiej wartości i tam najbardziej odarłam się z praw mentalnie". I akurat z Francji mam swoje przykłady różnych układów w związkach. Tylko tam to potrafi być naturalne, a u nas.. No, jak widać, u nas od razu dupościsk.
                    • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:02
                      ortruda napisała:

                      > Haha, kulą w płot smile
                      > Ja akurat jestem Polką tylko w połowie i częściowo wychowałam się we Francji. T
                      > am zapewne nabyłam "polskie poczucie niskiej wartości i tam najbardziej odarłam
                      > się z praw mentalnie". I akurat z Francji mam swoje przykłady różnych układów
                      > w związkach. Tylko tam to potrafi być naturalne, a u nas.. No, jak widać, u nas
                      > od razu dupościsk.

                      tiaaa, tyle ze tobie sie romanse i jednorazowe przygody z robieniem dzieci na boku pomylily. Tam panie maja przygod tyle samo na koncie co panowie i w razie czego prawo po swojej i dzieci stronie. W pl maja dooposcisk bo wyboru zadnego.
                      • ortruda Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:10
                        I czego bym nie napisała, byłoby źle.

                        Tam - skok w bok pana+dziecko i pani przy nim zostająca= wolny wybór pani
                        W Polsce - skok w bok pana+dziecko i pani przy nim zostająca= straszna, smutna konieczność

                        A ja ci tylko napiszę, że Polki i Francuzki tak wiele wcale się od siebie nie różnią. Ani prawami, ani zasadami moralnymi. Różni się tylko ocena tych z boku patrzących, jak właśnie twoja. We Francji wybór kobiety byłby dla ciebie pewnie tylko wyborem tej kobiety. Jej własnym wyborem. W Polsce to koniecznie dramat i żaden wybór, a jedynie konieczność. Nawet jeśli we Francji ów wybór dotyczyłby kobiety, która przez całe swoje życie nie była ani jednego dnia w pracy i jej sytuacja materialna zależy od męża, a w Polsce kobiety, która zarabia na bardzo wysokim poziomie i jest w stanie sama spokojnie z kilkorgiem dzieci się utrzymać.
                        Bo zauważ, że nie jest to rozmowa o konkretnym przypadku, tylko przypadkach ogólnie.
                        • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:29
                          ortruda napisała:

                          > I czego bym nie napisała, byłoby źle.
                          >
                          > Tam - skok w bok pana+dziecko i pani przy nim zostająca= wolny wybór pani
                          > W Polsce - skok w bok pana+dziecko i pani przy nim zostająca= straszna, smutna
                          > konieczność

                          O wlasnie, a juz myslalam ze na to nie wpadniesz.

                          Owszem, zycie jest podobne, zdrady itd istenieja ale sytuacja po jest rozna. W pl kobiety nie maja zbyt duzego wyboru, pomijam sytuacje kobiet ktore wybraly bycie houswife ale i w tym wypadku maja wieksze prawa niz te w pl. Jak sama widzisz wybaczenie jest jakby obligatoryjne dla Polek bo sytuacja materialna je i dzieci pogrzebie. Oprocz tych nielicznych waskich specjalistek tak to wyglada. Zauwaz co napisaly wyzej wspoldystantki, alimenty na dzieci moga byc minimalne, na zone to rzadkosc, podzial majatku miedzy maz i zona i nie ma znaczenia czy sie dzieciom sytuacja pogorszy, czy beda musialy zmienic szkoly, sasiedztwo itp. Pomoc panstwa zadna albo symboliczna.
                          • ortruda Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:34
                            Obawiam się, że nie masz pojęcia o życiu we Francji, najmniejszego.
                        • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:41
                          I czego bym nie napisała, byłoby źle
                          bo najma zanim coś napiszesz, już jest na nie.
                          Bo ona ma swoją wizję Polski i jak kiedyś napisała, wchodzi na polskie fora tylko po to, by uświadamiać nam naszą narodową ciemnotę. To jest jej misja. A Ty tu z Francją wyjeżdżasz, popsułaś jej szyki... nieładnie...
                          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:48
                            Ja tego tak nie odebrałam. Nie ukrywajmy, w Polsce jest bezrobocie, zarobki nie powalają, nie ma co porównywać sytuacji materialnej przeciętnej polskiej kobiety-matki z brytyjską. Podkreślam, że odnoszę się tylko i wyłącznie do sytuacji finansowej, którą to ematki tak chętnie podnoszą jako główne kryterium trwania w związku ze zdradzaczem.
                            • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:24
                              Podkreślam, że odnoszę się tylko i wyłącznie do sytuacji
                              > finansowej, którą to ematki tak chętnie podnoszą jako główne kryterium trwania
                              > w związku ze zdradzaczem.


                              Tę sytuację wyssałaś z palca- bo nikt nie napisał-a jeśli napisał to wskaż w którym miejscu- że sytuacja finansowa jest głównym kryterium trwania w związku ze zdradzaczem
                              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:52
                                To może przeczytaj jeszcze raz wszystkie posty, w tym swój. Przypominam, że inne forumki również zauważyły.
                                • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 16:21
                                  Poprosiłam byś podała cytaty. Nie zrobiłaś tego. Bo nigdzie nie napisałam, że finanse są GŁÓWNYM czynnikiem. Nie nakręcaj się i nie sugeruj słów, które nie padły,-lub-nie nadinterpretuj dopowiadając coś, czego nie ma.
                                  Finanse są ważne dzieci są ważne- ale tak samo ważne są relacje między małżonkami, więzy, zależności, podejście do zdrady itd. Dla Ciebie się to nie liczy -kierujesz się szacunkiem i honorem własnym i ok. Jednak według mnie takie podejście zerojedynkowe nie jest właściwym bo każda sytuacja jest po prostu inna
                          • hipinka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:49
                            >bo najma zanim coś napiszesz, już jest na nie.
                            Bo ona ma swoją wizję Polski i jak kiedyś napisała, wchodzi na polskie fora tylko po to, by uświadamiać nam naszą narodową ciemnotę. To jest jej misja. <
                            ja też tak odbieram jej wypowiedzi
                  • landora Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:15
                    O, a ty nie jesteś czasem Polką?

                    Serio uważasz, że Angielki nigdy nie wybaczają partnerom zdrady? Śmieszna jesteś.
                    • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:20
                      landora napisała:

                      > O, a ty nie jesteś czasem Polką?
                      >
                      > Serio uważasz, że Angielki nigdy nie wybaczają partnerom zdrady? Śmieszna jeste
                      > ś.

                      Napisalam gdzies cos takiego? Smieszna to ty jestes bo czytac nie umiesz.
              • asia_i_p Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:03
                > Dla mnie jest jedno. Ale ja się szanuję po prostu.

                Czyli twój szacunek dla samej siebie oznacza, że pozwalasz, aby wybory innych dyktowały twoje wybory.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:09
                  > > Dla mnie jest jedno. Ale ja się szanuję po prostu.
                  >
                  > Czyli twój szacunek dla samej siebie oznacza, że pozwalasz, aby wybory innych d
                  > yktowały twoje wybory.


                  Boszszzz, to chyba oczywiste?
                  Jeśli facet mnie leje, a ja odchodzę to pozwalam, aby jego wybór (o biciu mnie) dyktował mój wybór (o odejściu), nespa? Akcja budzi reakcję, jeśli ktoś mnie szanuje i czuję się szczęśliwa i kochana to decyzja o trwaniu w związku jest spowodowana między innymi zachowaniem drugiej osoby, nieprawdaż?

                  BTW, mam wrażenie, że na tym forum sporo zdradzonych kobiet, które wybaczyły.
                  • ortruda Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:13
                    A może też jest trochę tych, które same zdradziły i im wybaczono?
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:18
                      ortruda napisała:

                      > A może też jest trochę tych, które same zdradziły i im wybaczono?

                      Może. Ale niewiele. Mężczyźni w Polsce są samodzielni finansowo i nie są uczeni wybaczania od małego.
                      • morgen_stern Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:01
                        Bredzisz. Znam kilka przypadków, gdzie kobieta zdradzała (raz nawet wielokrotnie) i jakoś pan ich kijem nie pognał. I nie dlatego, że byli stłamszonymi pantoflarzami, czy coś w tym rodzaju. Dopisuję się, że masz niebywale ciasne horyzonty. Związki i układy między dwojgiem ludzi są na ogół dużo bardziej złożone.
                        • hipinka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:55
                          ja tez się dopisuję.
                          co prawda nigdy nie byłam w takiej sytuacji, i mam nadzieję, że nie będę, bo nie wiem jak bym postąpiła, ale, jak pewnie każdy, znam przypadki "wspólnego życia po zdradzie"
                          i nie mnie oceniać te decyzje
                          patrzenie jedynie przez pryzmat swojej zranionej dumy (nadmiernie wybujałej) jest myśleniem ograniczonym, i jeszcze dorabianie do tego teorii pt. "bo polskie kobiety...... "
                  • asia_i_p Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:36
                    Trochę inna sytuacja - przy biciu jesteś krzywdzona, że tak powiem, bezinteresownie. Twoja krzywda jest celem. Przy zdradzie nie jest, jesteś okradana i lekceważona, nie bita. Niekoniecznie lepsze, ale inne, nie narusza aż tak bardzo integralności człowieka jak przemoc, narusza związek.

                    Ale to poboczne rozważania - główne jest to, że tak jak kiedyś kobieta wiedziała, że co by mąż nie zrobił, ona z nim zostanie, bo tak ma być i już, tak teraz ty i wiele kobiet wie, że jeśli zrobi określone rzeczy, to one odejdą. Nie będą myśleć, co jest dla nich ważne, nie zastanowią się ani przez chwilę, czego chcą, tylko odejdą, bo tak ma być i już.
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:40
                      asia_i_p napisała:

                      > Trochę inna sytuacja - przy biciu jesteś krzywdzona, że tak powiem, bezintereso
                      > wnie. Twoja krzywda jest celem. Przy zdradzie nie jest, jesteś okradana i lekce
                      > ważona, nie bita. Niekoniecznie lepsze, ale inne, nie narusza aż tak bardzo int
                      > egralności człowieka jak przemoc, narusza związek.
                      >
                      > Ale to poboczne rozważania - główne jest to, że tak jak kiedyś kobieta wiedział
                      > a, że co by mąż nie zrobił, ona z nim zostanie, bo tak ma być i już, tak teraz
                      > ty i wiele kobiet wie, że jeśli zrobi określone rzeczy, to one odejdą. Nie będą
                      > myśleć, co jest dla nich ważne, nie zastanowią się ani przez chwilę, czego chc
                      > ą, tylko odejdą, bo tak ma być i już.

                      OJP. Właśnie dlatego, że znam siebie, wiem co jest dla mnie ważne, wiem czego chcę, odejdę gdy zostanę zdradzona. Nie interesują mnie konwenanse społeczne. Ty sobie możesz wybaczać i piętnaście razy, nie moja sprawa.
                      • asia_i_p Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:56
                        I dobrze, ty odejdziesz. A inna nie odejdzie i to nie oznacza, że się nie szanuje. Ja się nie kłócę z pierwszą częścią twojego zdania "ja odejdę", tylko z wynikaniem "odejdę, bo się szanuję". Moim zdaniem nie masz prawa sugerować, że osoba, która decyduje inaczej niż ty, nie szanuje się.
                        • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:21
                          asia_i_p napisała:

                          > I dobrze, ty odejdziesz. A inna nie odejdzie i to nie oznacza, że się nie szanu
                          > je. Ja się nie kłócę z pierwszą częścią twojego zdania "ja odejdę", tylko z wyn
                          > ikaniem "odejdę, bo się szanuję". Moim zdaniem nie masz prawa sugerować, że oso
                          > ba, która decyduje inaczej niż ty, nie szanuje się.

                          A dopuszczasz mozliwosc ze wiele kobiet nie odejdzie od meza bzykajacego na boku i zapladniajacego z powodow finansowych wlasnie? Wiele kobiet pogodzi sie z sytuacja bo zaplacone rachunki i pelen garnek sa wazniejsze niz szacunek do siebie. Wiele kobiet uzna ze w koncu wielu facetow zdradza i nie ona pierwsza i nie ostatnia i w sumie wygodnie jej wiec przelknie ta gorycz jakos. W rezultacie wiele kobiet przelyka nie raz a wiele razy, bo portki w domu i status malzonki zawsze lepsze.
                          Moja bliska koleznaka z pl gdy maz ja wiele lat zdradzal uslyszala od tesciowej ze jej maz tez ja zdradza (tesciowej maz mial kobiete o 20 lat mlodsza i dwoje dzieci z nia) ale ona z nim jest bo ona ma kase a jej emerytura nie pozwolilaby jej na takie zycie jak przy swietnie sytuowanym mezy. Jasno stwierdzila ze z szacunku do siebie na kanary czy inne melediwy nie pojedzie.
                          Takich kobiet jest sporo.
                          • cherry.coke Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:26
                            > A dopuszczasz mozliwosc ze wiele kobiet nie odejdzie od meza bzykajacego na bok
                            > u i zapladniajacego z powodow finansowych wlasnie? Wiele kobiet pogodzi sie z s
                            > ytuacja bo zaplacone rachunki i pelen garnek sa wazniejsze niz szacunek do sieb
                            > ie. Wiele kobiet uzna ze w koncu wielu facetow zdradza i nie ona pierwsza i nie
                            > ostatnia i w sumie wygodnie jej wiec przelknie ta gorycz jakos. W rezultacie
                            > wiele kobiet przelyka nie raz a wiele razy, bo portki w domu i status malzonki
                            > zawsze lepsze.

                            Bo co powstrzyma kogos przed ponowna zdrada/druga rodzina, jesli wie, dlaczego mu wybaczono? Przeciez sytuacja sie nie zmieni i wybaczac trzeba bedzie dalej.
                            Zreszta to nic nowego, przeciez tak chwalony tradycyjny model rodziny zakladal mozliwosc utrzymanek (jesli pan byl bogaty) albo prostytutek (jesli nie byl).
                            • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:43
                              cherry.coke napisała:

                              > Bo co powstrzyma kogos przed ponowna zdrada/druga rodzina, jesli wie, dlaczego
                              > mu wybaczono? Przeciez sytuacja sie nie zmieni i wybaczac trzeba bedzie dalej.

                              Wielu facetom wogole na wybaczeniu nie bedzie zalezec, bo wiedza ze maja przewage.


                              > Zreszta to nic nowego, przeciez tak chwalony tradycyjny model rodziny zakladal
                              > mozliwosc utrzymanek (jesli pan byl bogaty) albo prostytutek (jesli nie byl).

                              Niestety i widac ze ten model wciaz pokutuje tyle ze w nieco zmienionej formie.
                • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:18
                  asia_i_p napisała:

                  > > Dla mnie jest jedno. Ale ja się szanuję po prostu.
                  >
                  > Czyli twój szacunek dla samej siebie oznacza, że pozwalasz, aby wybory innych d
                  > yktowały twoje wybory.

                  Ale wybory innych maja wolyw na nasze zycie. Skoro maz robi dziecko innej kobiecie to trudno aby nie bylo zadnych skutkow. Beda chocby nawet zona wybaczyla, to jest dziecko wzgledem ktorego ojciec ma konkretne obowiazki ale ten ojciec juz mial wczesniej zone i jesli ona decyduje sie z nim zostac to i jej bedzie to dotyczyc.
                  • asia_i_p Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:37
                    Oczywiście.

                    Czym innym jest przyznanie wpływu sytuacji, czym innym stwierdzenie - "Jeśli on A to ja B, nie może być inaczej".
    • krejzimama Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:19
      Żona powinna schylić głowe i z pokorą przejść tą próbę przy mężu.
      Rodzina jest święta i jeśli odjedzie od męża to będzie winna jej rozpadowi.
      • vre-sna Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:33
        Tę próbę.
        Tę. Nie tą. Tę książkę i tą książką.
        ,,ę" lubi się z ,,ę", ,,ą" brata się z ,,ą".
        Przepraszam, nie wiem co mnie ugryzło, ale musiałam.
        • klownbezueba Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:40
          vre-sna napisała:

          >
          > ,,ę" lubi się z ,,ę", ,,ą" brata się z ,,ą".


          Ehe.

          "Poproś tę panię, aby się przesunęła."

    • myszmusia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:23
      taniej panu wyjda alimenty na jedno nieslubne dziecko niz na dwoje slubnychwink
      A zonie po rozwodzie niemal na pewno spadnie poziom zycia.
      Wszystko zalezy co CZUJE zona, na radenie za mao danych
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:26
        Masz rację, kasa najważniejsza. W jej imię można tolerować wszystko. tongue_out
        • antyk-acap Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:30
          A co zmieni jej odejście?
    • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:33
      Bilans zysków i strat-na zimno i bez emocji, rozważenie możliwości finansowych, mieszkaniowych i stosunku do dzieci.
    • zolla78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:36
      Pyta najpierw Pana, co on z tym zamierza zrobić i w zależności od tego podejmuje dalsze decyzje.
      • annajustyna Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:40
        Ale kop w doope i tak sie nalezy!
        • bei Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 08:47
          To zaleźy, czy w ogóle przełknie romans...
          • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:09
            Mamy dwoje dzieci 11-latke i prawie 7-latka, mamy tez dom ktory splacamy. Gdyby cos takiego siebzdarzylo to bylby powazny problem. Maz jest bardzi fajnym tata, ale moje uczucia tez sa wazne. Romans - hmmm my mamy nieco nietypowe podejscie ale zrobienie dziecka poza malznstwem to juz inna sprawa i na to przyzwolenia nie ma i to bylo ustalone jasno na pczatku zwiazku. Wiec gdyby taka sytuacja miala miejsce to maz musialby sie wyprowadzic i wytlumaczyc dzieciom co zrobil i ze to jego wina. Ja bylabym wstanie splacac kredyt sama wiec to nie byloby problemem. Oczywiscie dokonalisbysmy przeniesienia calej wlasnosci tylko na mnie. Maz out. Co do dzieci to ustalilibysmy opieke dzielona tak aby dzieci mogly spedzac mniej wiecej tyle samo czasu z obojgiem z nas. Ja nie widzialabym innych rozwiazan.
            • imsad Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:12
              podzielam zdanie najma78
              • eo_n Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:27
                Ja też. Jednak tu kluczowy poziom dochodów pani. Jeśli sama w praktyce utrzyma dom i dzieci, to tak - pana wyautować wydaje się dobrym pomysłem (uwzględniając jeszcze uczucia pani - bo może ona woli jednak wybaczyć?).
                Jednak zakładanie, że uzyskanie wysokich alimentów sprawę załatwi przy mizernych własnych dochodach, jest moim zdaniem ryzykowne. Jaka jest gwarancja, że pan, który już raz złamał przysięgę, dotrzyma słowa i uczciwie będzie płacił przez lat kilkanaście, czy więcej?
            • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:50
              najma78 napisała:

              Romans - hmmm my mamy nieco nietypowe podejscie ale zrobienie dziecka poza malznstwem to juz inna sprawa i na to przyzwolenia nie ma i to bylo ustalone jasno na pczatku zwiazku. Wiec gdyby taka sytuacja miala miejsce to maz musialby sie wyprowadzic i wytlumaczyc dzieciom co zrobil i ze to jego wina.

              Ale to jest spora niekonsekwencja. Skoro jest zgoda na romansowanie i seks pozamałżeński, powinna być zgoda na przyjęcie potomstwa z tych układów pozamałżeńskich. Zdajesz sobie chyba sprawę, że nie ma na 100% pewnych metod antykoncepcyjnych. A już obarczenie męża wyłączną wina w takiej sytuacji, jest bardzo niesprawiedliwe.
              • triss_merigold6 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:03
                Poza przyjęciem potomstwa są inne rozwiązania. Btw przypominają mi się te komiczne reportaże o poliamorii w warsiawce, żaden z bohaterów ani żadna z bohaterek nie zastanawiał się nad ryzykiem ewentualnego zapylenia.
                • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:09
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Poza przyjęciem potomstwa są inne rozwiązania. Btw przypominają mi się te komic
                  > zne reportaże o poliamorii w warsiawce, żaden z bohaterów ani żadna z bohaterek
                  > nie zastanawiał się nad ryzykiem ewentualnego zapylenia.

                  bo ryzyko mozna uznac za minimalne. Ewentualna ciaza tak naprawde nie jest problemem. Najwieksza ostroznosc nalezy zachowac jesli chodzi o choroby. Gdy czytam te absurdy o grzybicy i innych niespodziankach zlapanych w publicznych toaletach to nie wiem czy sie smiac czy plakac.
                • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:10
                  Przyjęcie w sensie - pogodzenie się, a nie wzięcie na wychowanie.
                  A już najbardziej mnie uderzyło w poście Najmy, że mąż musiałby się tłumaczyć przed dziećmi sam, podczas gdy to, co się zdarzyło było konsekwencją nie tylko jego decyzji i stylu życia.
                  • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:19
                    misterni napisała:

                    > Przyjęcie w sensie - pogodzenie się, a nie wzięcie na wychowanie.

                    Nie, bo zasady sa jasne.

                    > A już najbardziej mnie uderzyło w poście Najmy, że mąż musiałby się tłumaczyć p
                    > rzed dziećmi sam, podczas gdy to, co się zdarzyło było konsekwencją nie tylko j
                    > ego decyzji i stylu życia.

                    Moja rada misterni, naucz sie czytac. Druga rada, nie musisz wszystkiego rozumiec, jesli os nie miesci ci sie w glowie to sobie daruj.
                    • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:24
                      Umie świetnie czytać i wyciągać wnioski.
                      Co z tego co napisałam, jest nieprawdą? Macie układ, tak? W tym układzie mogą różne rzeczy się zdarzyć - nieplanowana ciąża u partnerki męża czy u ciebie, to jeszcze najmniejszy problem.
                      • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:30
                        misterni napisała:

                        > Umie świetnie czytać i wyciągać wnioski.

                        Ale bledne uncertain

                        > Co z tego co napisałam, jest nieprawdą? Macie układ, tak? W tym układzie mogą r
                        > óżne rzeczy się zdarzyć - nieplanowana ciąża u partnerki męża czy u ciebie, to
                        > jeszcze najmniejszy problem.
                        >
                        Ale to nasza sprawa i my sobie bedziemy z tym radzic. Uwazasz ze dorosli ludzie nie potrafia nie tylko uniknac niplanowanych ciaz, chorob czy ranienia wlasnych uczuc? To cie oswiece, potrafia, ale do tego potrzeba szczerosci i rozumienia wzajemnych potrzeb. Nasz uklad jesli chodzi o ewentualne kontakty seksualne z innymi partnerami jest nietypowy ale nam odpowiada, bo tak chcielismy.
                        Nie, nie mamy setki partnerow i nie bzykamy kogo popadnie big_grin
                        • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:38
                          najma78 napisała:

                          Ale bledne uncertain

                          Bo?


                          Ale to nasza sprawa i my sobie bedziemy z tym radzic.

                          To oczywiste, dziwi mnie tylko z jaką łatwością pozbyłabyś się męża w takiej sytuacji, chociaż jaka sama twierdzisz, wasze skoki na bok są efektem wspólnych ustaleń.

                          Uwazasz ze dorosli ludzienie potrafia nie tylko uniknac niplanowanych ciaz, chorob czy ranienia wlasnych uczuc?

                          Myślę, że w większości przypadków potrafią, ale nawet mistrzowskie zabezpieczenia czasem zawodzą, chyba to wiesz? Jedyną, naprawdę pewną metodą na brak ciąży pozamałżeńskiej i nie złapanie jakiegoś paskudztwa jest monogamia.

                          Nie, nie mamy setki partnerow i nie bzykamy kogo popadnie big_grin

                          Niby mniejsze zło, z drugiej strony większe prawdopodobieństwo zaangażowania się w układ pozamałżeński.
              • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:05
                misterni napisała:


                > Ale to jest spora niekonsekwencja. Skoro jest zgoda na romansowanie i seks poza
                > małżeński, powinna być zgoda na przyjęcie potomstwa z tych układów pozamałżeńsk
                > ich. Zdajesz sobie chyba sprawę, że nie ma na 100% pewnych metod antykoncepcyjn
                > ych. A już obarczenie męża wyłączną wina w takiej sytuacji, jest bardzo niespr
                > awiedliwe.

                Nie, nie ma tu zadnej niekonsewkencji bo uprawianie seksu nie jest jednoznaczne z powolywaniem na swiat potomstwa a wspolczesne metody antykoncepcji daja praktycznie calkowita pewnosc. W razie tego 0.02 % maz bierze na klate i albo aborcja albo out.
                zasada jest prosta.


                • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:11
                  Aha, czyli jego wina byłby mniejsza, gdyby zmusił panią do aborcji smile
                  Pyszne big_grin
                  • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:20
                    misterni napisała:

                    > Aha, czyli jego wina byłby mniejsza, gdyby zmusił panią do aborcji smile
                    > Pyszne big_grin

                    Napisalam cos o zmuszaniu?
                    Raczej watpie.
                    Jak juz napisalam nie jestes w stanie pojac to sobie daruj.
                    • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:26
                      Nie no, dałbyś chłopu wybór, albo nakłania partnerkę do aborcji albo wynocha z domu, to oczywiście nie jest żadne stawianie pod murem wink
                      • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:33
                        misterni napisała:

                        > Nie no, dałbyś chłopu wybór, albo nakłania partnerkę do aborcji albo wynocha z
                        > domu, to oczywiście nie jest żadne stawianie pod murem wink

                        Nie zamartwaj sie tym misterni, jestem pewna ze masz wlasne problemy big_grin
                        • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:42
                          To tylko rozmowa na forum, nie zamartwiam się smile
    • przeciwcialo Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:31
      Wykopac pana , rozwód z orzekaniem o winie i alimenty. Ja tak zrobilabym.
      • verdana Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:40
        Nikt sie nie zastanowił tu nad drobiazgiem - czy pani kocha pana, a pan panią. Zdrada to nie jest automatyczny koniec miłości. Warto w imię zasad żyć samotnie, rozdzielać sie z kochaną osobą, czy też jednak nie?
        • przeciwcialo Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:45
          Potrafilabys przelknąc i zyc jak dotychczas z mężem ktory komus innemu zrobił dziecko? Zyć jak dotychczas?
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:52
          Pan tak bardzo kocha panią, że aż z tej miłości zrobił dziecko innej kobiecie. Hłe hłe hłe.
          • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:00
            Do robienia dzieci niepotrzebne jest uczucie, do seksu też.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:04
              No przecież nie o tym pisałam, tylko o tym, że Pan tak bardzo kocha Panią, że aż z tej miłości zdradził ją z inną, really? Znaczy, zawsze można wmawiać sobie, że kocha, tylko po co...
              • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:11
                Ale może pani pana kocha? Wiem, że ty nagle przestalabyś, ale może inne nie potrafią, nie chcą?
                Malo wiesz o życiu.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:16
                  Ty za to wiesz dużo.
                  Wiem, że inne nie potrafią przestać kochać, mają wdrukowane od małego, że trzeba wybaczać, ważny jest dla nich status mężatki (nieważne, że zdradzanej), ważny jest poziom finansowy itp itd. Ja tylko wyraziłam swoje zdanie: JA bym Panu podziękowała, nie mam dobrego i wybaczającego serduszka.
                  Inne mogą sobie nieść swój krzyż, mogą skierować swoją złość na tę trzecią, która omotała misia itp.
                  • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:20
                    Ty wyrazilaś swoje,ja swoje. Ważne, żeby postąpić zgodnie z własnym poglądem, czyż nie?
            • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:31
              gryzelda71 napisała:

              > Do robienia dzieci niepotrzebne jest uczucie, do seksu też.

              racja, maz jak bzykal inna pania to z pewnoscia czule o zonie nie myslal.
              • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:34
                Pewnie wcale nie myślałbig_grin
                • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:40
                  gryzelda71 napisała:

                  > Pewnie wcale nie myślałbig_grin

                  Dlatego zeby zrobic dziecko uczucia nie sa wazne ani do zony ani do tej ktora sie aktualnie bzyka. Do wlasnych dzieci i tych ktore sie wlasnie poczyna tez nie.
                  • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:41
                    Panie walczące o alimenty to potwierdzają.
              • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:55
                najma78 napisała:

                racja, maz jak bzykal inna pania to z pewnoscia czule o zonie nie myslal.


                Podobnie jak twój, gdy bzyka inną za twoją zgodą zresztą. W czym różnica? że wiesz o tym? Wybacz, ale dla mnie żadna - w momencie, gdy twój mąż bzyka inną, ty raczej nie chodzisz mu po głowie tongue_out
                • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:11
                  misterni napisała:


                  > Podobnie jak twój, gdy bzyka inną za twoją zgodą zresztą. W czym różnica? że wi
                  > esz o tym? Wybacz, ale dla mnie żadna - w momencie, gdy twój mąż bzyka inną, ty
                  > raczej nie chodzisz mu po głowie tongue_out

                  Roznica w zgodzie smile

                  Widze ze masz z tym problem i nie miesci ci sie w glowce bardziej niz zrobienie dziecka bez zgody malzonki innej kobiecie.
                  • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:18
                    Co nie zmienia faktu, że maż bzykając inną o tobie nie myśli, a wszystkiego namiętności skierowane są na inną kobietę.
                    • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:24
                      misterni napisała:

                      > Co nie zmienia faktu, że maż bzykając inną o tobie nie myśli, a wszystkiego nam
                      > iętności skierowane są na inną kobietę.

                      Co nie zmienia faktu ze ja nie ma z tym problemu bo jest zasadnicza roznica miedzy ukladem i jasnymi zasadami w zwiazku dwojga doroslych ludzi a zdrada.
                      Tiaaa misterni bedziesz miala o czym myslec, ale nie martw sie o najme i jej zwiazek bo ma sie bardzo dobrze i nie o najmie jest watek.
                      • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:31
                        Ależ ja się nie martwię kochana, mnie po prostu bawi że do zwykłego bzykania na boku dorabiasz jakaś ideologię i wybacz, ale zaklinasz rzeczywistość wink
                        Twój chłop gdyby nie wasz "układ" zapewne i tak przyprawiałby ci rogi wink. No ale skoro lepiej Ci, że masz "umowę", to ok wink
                        • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:38
                          misterni napisała:

                          > Ależ ja się nie martwię kochana, mnie po prostu bawi że do zwykłego bzykania na
                          > boku dorabiasz jakaś ideologię i wybacz, ale zaklinasz rzeczywistość wink

                          nie, ja ideologii nie dorabiam, tylko ty big_grin

                          > Twój chłop gdyby nie wasz "układ" zapewne i tak przyprawiałby ci rogi wink. No al
                          > e skoro lepiej Ci, że masz "umowę", to ok wink

                          no wlasnie to twoja ideologia, bo w glowce ci sie nie miesci ze mozna inaczej. Coz tlumaczyc ci nie bede bo sens nie ma. Pozwole ci sie cieszyc ze doszlas do wlasciwych wnioskow, rozgyzlas moj "problem" meza bzykacza. Bye.
                          • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:47
                            Wiele rzeczy mieści mi się w głowie, nawet to, że niektórzy próbują zaklinać rzeczywistość wink
                            Doprawdy, nie szokuje mnie twój układ z mężem, po prostu bawi mnie, że piszesz o nim jak o wyższym stopniu wtajemniczenia małżeńskiego wink
                            • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:52
                              że piszesz o nim jak o wyższym stopniu wtajemniczenia małżeńskiego wink
                              ale niezły koles swoją drogą, tak zmanipulować żonę, żeby się z tego jeszcze cieszyła big_grin
                              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:58
                                a pomyślałaś naomi, że być może to najma zaproponowała swojemu męż taki układ, bo chciała bzykać innych np.? czy nie mieści ci się to w głowie?
                                • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:03
                                  W takim razie tym bardziej nie powinna być zła na męża, gdy okaże się, że efektem tego układu jest ciąża poza małżeństwem wink
                                  • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:10
                                    nie ma 100% srodków antykoncepcyjnych sad
                                • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:09
                                  czytając najmę- nie
                                • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:13
                                  wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

                                  > a pomyślałaś naomi, że być może to najma zaproponowała swojemu męż taki układ,
                                  > bo chciała bzykać innych np.? czy nie mieści ci się to w głowie?

                                  to sa rzeczy ktore wielu nie mieszcza sie w glowach smile
                                  • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:22
                                    A poza tym to chyba oczywiste ze taki uklad dotyczy i meza i mnie a nie tylko jego. smile
                                    My rozumiemy ze to nie uklad dla kazdego, ale inni niestety nie ogarniaja ze para moze miec taki i byc szczesliwa. Ale to nie nasz problem.
                                    • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:25
                                      Słonko, ja ogarniam, tylko wiedzę, że nie jesteś w stanie przyjąć wszystkich ewentualnych konsekwencji takiego układu, stąd mój wniosek, że nie jest on aż taki bezproblemowy dla ciebie.
          • gazeta_mi_placi Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:02
            Do zapłodnienia nie jest potrzebna miłość ani nawet sympatia.
        • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:57
          verdana napisała:

          > Nikt sie nie zastanowił tu nad drobiazgiem - czy pani kocha pana, a pan panią.
          > Zdrada to nie jest automatyczny koniec miłości. Warto w imię zasad żyć samotnie
          > , rozdzielać sie z kochaną osobą, czy też jednak nie?

          Wybaczanie jest cnota i ta pani zapewne o tym wie. Jesli nawet nie wybaczy to uda ze jednak tak bo i tak nie szans - prawo nie chroni jej ani dzieci, opinia spoleczna tez nie - to ona i tak bedzie winna rozbicia rodziny bo wybaczyc nie umiala.
          Naprawde uwazasz ze ta milosc zalatwi sprawe? Pan nie tylko kochal sie z inna ale nawet jest owoc ich wspolnej milosci. A moze pan juz nie bedzie wcale chcial zony i starych dzieci a nowa milosc? Cokolwiek maz zdecyduje nalezy przyjac w pokorze i usunac sie w cien. Uczucia mozna tylko pozytynwe wzgledem pana okazywac, zlosc w zarodku zniszczyc.
        • asia_i_p Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:31
          >Nikt sie nie zastanowił tu nad drobiazgiem - czy pani kocha pana, a pan panią.

          Bo pani się nie liczy, Verdana. Liczy się porządek społeczny.

          Dlatego 100 lat temu usłyszałaby, że ma z mężem zostać, a teraz usłyszy, że ma go zostawić - jej zdanie się nie liczy. W gruncie rzeczy nic się nie zmieniło, ona dalej jest nieważna, tylko kiedyś to się nazywało przyzwoitość i nakazy religii, teraz się nazywa szacunek dla samej siebie.

          Można sobie zwizualizować współczesną Dulską, jak wypowiada kobiecie mieszkanie, bo wiedząc o zdradzie męża została z mężem, a szanująca się kobieta tak nie postępuje.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:36
            Polecam czytanie ze zrozumieniem, bo każda pisze, co ona by na miejscu zdradzonej zrobiła- od tego jest forum. Nikt nie nakazuje Pani wystawiać walizek zdradzającemu za drzwi, chce- niech sobie trwa aż do śmierci z "kochającym ją" Panem.
            • asia_i_p Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:39
              Ale jednak już sugeruje, że jeżeli pani nie odejdzie, to się nie szanuje. Kiedyś też fizycznie kobiety do łajdaka nie przykuwał, tylko sugerował, że jest złym człowiekiem, jeśli odejdzie.

              Dopóki mówisz "ja bym zrobiła to i to", jest OK. W momencie, kiedy mówisz "ja bym zrobiła to i to, bo ja się szanuję", oceniasz wybory osoby, która robi inaczej. Bierzesz udział w społecznym szantażu wobec tej osoby.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:45
                Pisałam o sobie, powtarzam po raz kolejny, dla innej szanowanie się będzie oznaczało co innego i w spektrum będzie mieścić się wybaczanie zdrady, wyluzuj, nie biorę żadnego udziału w społecznym szantażu wybaczającej- chce sobie tkwić w małżeństwie z panem, który moczy na boku- jej sprawa, co mnie to obchodzi?
              • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:47
                asia_i_p napisała:

                > Ale jednak już sugeruje, że jeżeli pani nie odejdzie, to się nie szanuje. Kiedy
                > ś też fizycznie kobiety do łajdaka nie przykuwał, tylko sugerował, że jest złym
                > człowiekiem, jeśli odejdzie.

                I tak dzieje sie nadal. Teraz tez sie sugeruje ze jednak lepiej wybaczyc bo pewnie pani pana kocha tylko nie zdaje sobie sprawy. A szacunek do siebie to wazna rzecz. Zauwaz ze zdradzonemu mezowi ktorego zona nosi w lonie dziecko innego same kobiety doradzalaby zgola co innego niz tej kobiecie. Zapewniam cie ze glosy "moze ona ja kocha" bylyby w mniejszosci.
                • cherry.coke Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:52
                  Zauwaz ze zdradzonemu mezowi ktorego zona nosi w lonie dziecko innego
                  > same kobiety doradzalaby zgola co innego niz tej kobiecie. Zapewniam cie ze glo
                  > sy "moze ona ja kocha" bylyby w mniejszosci.

                  10/10.
                  Watek podzielilby sie na "wykop zdzire" i nangaparbat jako votum separatum smile
                • asia_i_p Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:01
                  Nadal dzieje się to, że kobiecie dyktuje się, co ma zrobić.
                  W tytule wątku było "co zrobiłaby ematka?", ale w treści pierwszego postu już było co POWINNA zrobić. I raptem trzy czy cztery osoby ukłuło sformułowanie "powinna", reszta wdała się w dyskusję, co powinna.

                  A ja bym chciała, żeby w takiej sytuacji szanowano moje wybory, jakiekolwiek one nie będą - w sumie nie wiem, jakie by były.

                  A że mężczyźnie radzono by co innego, to jest obosieczne - bo też gdyby wybrał w tej sytuacji ratowanie małżeństwa, stwierdzono by, że to przyzwoity facet, a nie, że się nie szanuje.
                  • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:52
                    asia_i_p napisała:

                    > Nadal dzieje się to, że kobiecie dyktuje się, co ma zrobić.

                    nie tyle dyktuje ile ogranicza znaczaco mozliwosci. Prawo nie chroni wystarczajaco (symbolicznie?) dzieci ani kobiet, finansowe wsparcie panstwa praktycznie nie istnieje, odbiera sie jej moralne prawo zadan czy negocjacji w ustalaniu warunkow dotyczacych wplywu relacji miedzy jej mezem a dzieckiem z inna kobieta - to wlasciwie jednoznacznie zmusza kobiete do "wybaczania".

                    > W tytule wątku było "co zrobiłaby ematka?", ale w treści pierwszego postu już b
                    > yło co POWINNA zrobić. I raptem trzy czy cztery osoby ukłuło sformułowanie "pow
                    > inna", reszta wdała się w dyskusję, co powinna.

                    ja odpowiedzialam co zrobilabym tak jak wiele innych osob.

                    >
                    > A ja bym chciała, żeby w takiej sytuacji szanowano moje wybory, jakiekolwiek on
                    > e nie będą - w sumie nie wiem, jakie by były.

                    Tyle ze tak zostalo ustalone ze ona tych wyborow wlasciwie nie ma.

                    > A że mężczyźnie radzono by co innego, to jest obosieczne - bo też gdyby wybrał
                    > w tej sytuacji ratowanie małżeństwa, stwierdzono by, że to przyzwoity facet, a
                    > nie, że się nie szanuje.

                    Smiem watpic w obosiecznosc, naprawde. Gdyby facet wybral malzenstwo to zdecydowana mniejszosc uznalaby ze przyzwoity facet, wiekszosc nie mowiac glosno uznalaby ze frajer i pantoflarz, a zdzira ma duzo szczescia i powinn byc mu dozgonnie wdzieczna. Na pytanie co ma zrobic radzono by mu ze sucz wykopac i sie nie przejmowac bo go zdradzila i upokorzyla.
            • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:40
              Nie,no nikt nie każe, jednak to poczucie ze ja, tylko ja siebie szanuje i odeszłabym hehehhe
          • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:38
            asia_i_p napisała:

            > Można sobie zwizualizować współczesną Dulską, jak wypowiada kobiecie mieszkanie
            > , bo wiedząc o zdradzie męża została z mężem, a szanująca się kobieta tak nie p
            > ostępuje.

            Zauwaz jednak ze glownie chodzi o finanse. Tak jak 100 lat temu. Wtedy kobieta musiala zostac i teraz tez musi. Oczywiscie, oprocz tych nielicznych ktore mialy niezaleznosc finansowa.
            • asia_i_p Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:42
              A te nieliczne z kolei muszą odejść, bo inaczej koleżanki będą nimi pogardzać. Tak, jak i niezależne finansowo 100 lat temu pewnie często zostawały, żeby sobie nie psuć opinii.

              Wydaje mi się, że jednak, niezależnie od finansów, chodzi o to, że społeczeństwo lubi jednolitość i jasne reguły i nie lubi, kiedy jednostka fika mu za bardzo i robi rzeczy, których większość nie robi. Sama koncepcja tego, co się robi, się zmienia, ale dalej są rzeczy, które się robi i których się nie robi i tolerancja na te drugie wcale nie wzrasta.
              • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:00
                asia_i_p napisała:

                > A te nieliczne z kolei muszą odejść, bo inaczej koleżanki będą nimi pogardzać.

                Jak na razie to daleko do tego bo sytuacja wyglada inaczej.

                Nie rozumiem co zlego jest w stwierdzeniu ze sie szanuje samego siebie? Ze zrobienie czegos w wyniku szacunku do siebie moze przeszkadzac i byc zle odbierane? Zdrada partnera zazwyczaj jest bolesnym przezyciem, a zdrada ktora ma konsekwencje czyli dziecko jest jeszcze bolesniejsza. Uczucia ulokorzenia doznaje chyba kazda osoba w takiej sytuacji. Mowienie wiec onszacunku do sibie jest chyba na miejscu. Uwazam, ze przeceniana jest ta mozliwosc wybaczania, ze tak naprawde niewiele osob tego doswiadcza. Mysle ze wiele osob myli pogodzenie sie ze wzgledu ....tu dzieci itd z wybaczeniem.
                • asia_i_p Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:04
                  Jeżeli odpowiadając na pytania - co powinna zrobić ta kobieta? - piszę - ja zrobiłabym to, bo ja się szanuję - sugestia jest jednoznaczna. Jeżeli ona zrobi inaczej, to się nie szanuje, jeśli się szanuje, to ma tylko jedno wyjście.

                  Z mówieniu o szacunku wolałabym w tym kontekście - uszanuję każdy jej wybór.
                • imsad Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:15
                  Dokładnie.
                  Wiele razy w życiu obserwowałam ,że ludzie dobrze wychodzą działając w myśl zasady :"szanuj się, aby cię inni szanowali"


                  najma78 napisała:


                  >
                  > Jak na razie to daleko do tego bo sytuacja wyglada inaczej.
                  >
                  > Nie rozumiem co zlego jest w stwierdzeniu ze sie szanuje samego siebie? Ze zrob
                  > ienie czegos w wyniku szacunku do siebie moze przeszkadzac i byc zle odbierane?
                  > Zdrada partnera zazwyczaj jest bolesnym przezyciem, a zdrada ktora ma konsekwe
                  > ncje czyli dziecko jest jeszcze bolesniejsza. Uczucia ulokorzenia doznaje chyba
                  > kazda osoba w takiej sytuacji. Mowienie wiec onszacunku do sibie jest chyba na
                  > miejscu. Uwazam, ze przeceniana jest ta mozliwosc wybaczania, ze tak naprawde
                  > niewiele osob tego doswiadcza. Mysle ze wiele osob myli pogodzenie sie ze wzgle
                  > du ....tu dzieci itd z wybaczeniem.
      • naomi19 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:45
        tylko,że nawet jeśli udowodnisz zdradę, to sądy bardzo często nie orzekają o winie lub ciągnie się to latami
        zdrada nie jest dowodem na winę rozpadu małżeństwa
    • vilez Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 09:57
      Powinna zostać matką chrzestną wink
      Albo rzucić monetą.
    • asia_i_p Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:01
      Przede wszystkim usuwamy z pytania słowo "powinna". Zawsze mnie oburzało, że nie dość, że kobieta od najbliższej osoby doznała świństwa, to cały świat zaczyna w tym momencie rozważać jej powinności.

      A ona ma prawo rozważyć, co w tej sytuacji najbardziej jej odpowiada (a nie co jest honorowe, na poziomie, itp. itd.) i jeśli to wyraźnie nie krzywdzi kogo innego (bo tu jednak trzeba postawić granicę i do żądania typu "zostanę z tobą, ale ty tego dziecka nie widuj" jednak moim zdaniem moralnego prawa nie ma), zrobić to. Niezależnie, czy to będzie zostawienie męża, terapia małżeńska czy też nawet zignorowanie całej sytuacji.
      • zielona.limonka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:01
        Podpisuję się pod wszystkim, co Asia napisała w tym wątku, dokładnie tak samo to widzę.
    • gazeta_mi_placi Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:03
      Zaproponować Pani aborcję plus zapłacenie za dokonanie aborcji koszt aborcji plus około 50000 zł, wyjdzie taniej niż utrzymywanie bękarta przez następne 24 lata.
    • e-kasia27 Powinna... 27.04.14, 10:12
      zapytać męża, co ON w takiej sytuacji zamierza zrobić.
    • noname2002 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:34
      Bardzo, bardzo pouczający wątek, ciekawe ile e-matek znosi kolejne romanse męża w imię utrzymania w całości wypracowanego majątku.
      Kolejny raz doceniam swój stan cywilny(rozwódka) i miejsce zamieszkania(Polska- jednak ma sensowne przepisy dotyczące podziału majątku po rozwodzie).
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:38
        No właśnie, mam bardzo niemiłe odczucia w związku z tym ile forumek podnosi aspekt finansowy jako najważniejszy w podjęciu decyzji czy trwać nadal w związku ze zdradzającym mężem, czy nie.
        • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:46
          ? Masz niemiłe odczucia,bo jakaś pani nie wywali męża zdrajcy??? Przecież to ciebie nie dotyczy.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:50
            gryzelda71 napisała:

            > ? Masz niemiłe odczucia,bo jakaś pani nie wywali męża zdrajcy??? Przecież to ci
            > ebie nie dotyczy.

            Zamiast kąsać bez ładu i składu czytaj ze zrozumieniem. Mam niemiłe odczucia w związku z tym, że głównym, a czasami jedynym kryterium przy podejmowaniu decyzji pt. zostać z nim czy nie jest aspekt finansowy.
            • zielona.limonka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:04
              Ale dlaczego miałaby robić coś, co jest dla niej niekorzystne? W imię jakichś durnych zasad z kolorowych pisemek dla bab? Bądź niezależna i dumna za wszelką cenę, nawet jak to jest dla ciebie złe?
            • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:13
              Aspekt finansowy zawsze jest na pierwszym planie. Nie tylko przy takich jak opisana sytuacja. Przykre? Cóż samo życie.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:31
                gryzelda71 napisała:

                > Aspekt finansowy zawsze jest na pierwszym planie. Nie tylko przy takich jak opi
                > sana sytuacja. Przykre? Cóż samo życie.

                Na szczęście nie zawsze. Jestem niezmiernie wdzięczna z powodu własnej niezależności finansowej/godnych zarobków i tego, że nie muszę podejmować decyzji o trwaniu/zakończeniu związku kierując się aspektami materialnymi i mam nadzieję, że tak pozostanie.
                • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:20
                  Ty wszystko widzisz przez pryzmat związku. Finanse dotyczą też osób niezwiązanych z nikim tzw singli. I mają wielkie znwczenie w życiu.
                  • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:46
                    gryzelda71 napisała:

                    > Ty wszystko widzisz przez pryzmat związku. Finanse dotyczą też osób niezwiązany
                    > ch z nikim tzw singli. I mają wielkie znwczenie w życiu.

                    Ale single decyduja sami o sobie.
                    • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:48
                      najma78 napisała:

                      > gryzelda71 napisała:
                      >
                      > > Ty wszystko widzisz przez pryzmat związku. Finanse dotyczą też osób niezw
                      > iązany
                      > > ch z nikim tzw singli. I mają wielkie znwczenie w życiu.
                      >
                      > Ale single decyduja sami o sobie.

                      Za szybko wyslalam. Decyzje o podlozu emocjonalnym singli nie sa uwarunkowane zaleznoscia finansowa.
                      • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:57
                        Decyzje o podlozu emocjonalnym singli nie sa uwarunkowane z
                        > aleznoscia finansowa.

                        Zależnością nie, ale uż aspekt finansowy est brany pod uwagę. W realnym świecie, bo na forum wiadomo, nie ma.
                        • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 15:01
                          gryzelda71 napisała:

                          > Zależnością nie, ale uż aspekt finansowy est brany pod uwagę. W realnym świecie
                          > , bo na forum wiadomo, nie ma.

                          Tzn? Rozwin moze?
                          • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 15:07
                            Każda singielka woli nadzianego single niż gołodupca ot i wyjaśnienie.
                            • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 15:17
                              gryzelda71 napisała:

                              > Każda singielka woli nadzianego single niż gołodupca ot i wyjaśnienie.

                              ???
                              Coz, kazdy woli byc bogaty niz biedny, gorzej gdy sie od kasy uzlalezni, zwlaszcza nie swojej i nie wazne co sie dziac bedzie to wszystko przelknie byle kasy mu nie ubylo. uncertain
                              • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 15:32
                                Dożo lepsza jest sytuacja nie ważne co będzie się dziać dodatkowo bez kasy.
                    • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:37
                      Ematki też. Nie pisz o dzieciach posiadanych, bo nich się pod uwagę nie bierze.
      • wpak Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:52
        noname2002 napisała:

        > Bardzo, bardzo pouczający wątek, ciekawe ile e-matek znosi kolejne romanse męża
        > w imię utrzymania w całości wypracowanego majątku.

        też tak odbieram, poziom życia nade wszystko! Ręce i nogi się uginają.
        • gryzelda71 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:27
          Ależ wyprostuj kolana. Ty będziesz mogła, jak będziesz oczywiście miała odwagę podjąć własną decyzję, jakakolwiek ona będzie.
    • alexa0000 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:40
      "Powinna'? WTF? Dla kogo "powinna" cokolwiek?

      Niech robi to, co uważa za najlepsze .
    • cherry.coke Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:49
      Jaki pouczajacy watek.
      Szczegolnie w kontekscie watkow "po co kobiecie niezaleznosc finansowa". Ano po to, zeby wyborow zyciowych mozna bylo dokonywac na podstawach innych niz dach nad glowa i talerz na stole.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 10:51
        cherry.coke napisała:

        > Jaki pouczajacy watek.
        > Szczegolnie w kontekscie watkow "po co kobiecie niezaleznosc finansowa". Ano po
        > to, zeby wyborow zyciowych mozna bylo dokonywac na podstawach innych niz dach
        > nad glowa i talerz na stole.


        I to jest znakomite podsumowanie tego wątku. Otóż to.
      • zielona.limonka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:07
        Bzdura. Nie chodzi o to, żeby w imię kasy zagryzać zęby, chodzi o to, że możliwy jest milion sytuacji, gdy wyrzucenie misia z domu się kobiecie nie opłaca - i to źle, że kobieta o tym myśli? To po to się uniezależniłyśmy od mężczyzn, żebyście teraz hołdowały zasadzie na złość chłopu odmrożę sobie uszy? A jeśli ona nie płonie już do niego dziką miłością i jest w stanie się pogodzić z tym, że on bzyknął inną, bo sama też już kiedyś kogoś bzyknęła? Ma sobie rujnować życie w imię jakichś romantycznych mrzonek?
        • cherry.coke Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:25
          Watek jest pouczajacy rownie w tym, jak apologetki sprowadzaja sprawe do samej zdrady, a nie do zrobienia dziecka... Co ma przeciez konsekwencje siegajace wrecz poza zycie meza.
          • zielona.limonka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:30
            Wciskanie się na siłę w schemat: skoro jest dziecko, to ja odchodzę - jest głupie.
            • cherry.coke Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:41
              Heh, niech no tylko bedzie watek, jak to zona przyszla z ciaza ze zdrady, zobaczymy jak nieschematyczne sa ematki big_grin
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:51
                cherry.coke napisała:

                > Heh, niech no tylko bedzie watek, jak to zona przyszla z ciaza ze zdrady, zobac
                > zymy jak nieschematyczne sa ematki big_grin

                Założę taki wątek za jakieś dwa miesiące pod jednorazowym.
                Zobaczymy big_grin
                • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:05
                  wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

                  > cherry.coke napisała:
                  >
                  > > Heh, niech no tylko bedzie watek, jak to zona przyszla z ciaza ze zdrady,
                  > zobac
                  > > zymy jak nieschematyczne sa ematki big_grin

                  big_grin tiaaa, schamat bedzie taki: alimenty co miesiac, regularne wnioski o podwyzke, sponsorowanie wakacji, organizowanie czasu z ojcem plus inne atrakcje big_grin
          • triss_merigold6 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:35
            Z dzieckiem to przegiecie, faktycznie. Ale zanim pan się poczuje, a żona go wykopie, niech badania DNA zrobi, bo może będzie miał szczęście i okaże się że to nie on zapylił. Albo rzekoma ciąża jest fejkiem i rozpaczliwą próbą przytrzymania pana.
            I tak kluczowe co zrobi facet, od niego najwięcej zależy.
            Co do pukniecia na boku - ludzka rzecz, zdarza się i nie warto z tego powodu pozbywać się męża i oddawać innej pani. Bez przesady.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:41
              Triss, poglądy Ci się niesłychanie zmieniły w ciągu 10 lat.
              Na FK wyciągnięto Twój wątek z 2004, gdzie były zgoła odmienne.
              Co za regresja. big_grin
              • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:02
                NO i super, tobie też może się zmienią.
              • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:33
                Regres albo proges wink
                Mi też wiele poglądów się zmieniło- cóż , kwestia doświadczenia
                Historie na forum pokazują, że wiele osób zmienia swoje postawy po zasmakowaniu życia
                Przyjdzie i czas na Ciebie wink
                • triss_merigold6 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:43
                  Dorosnie, zrozumie.
                  Bawi mnie przywiazywanie aż takiej uwagi do rekreacyjnego, incydentalnego seksu i uzależnianie od tego szacunku dla swojej osoby. D... nie mydlo, stukniecie jakiejś dziuni na imprezie integracyjnej czy coś podobnego to żaden powód żeby małżeństwo kończyć. Tak samo jakby żona wydymala kaowca na wczasach czy masazyste w spa albo barmana.
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:50
                    Czyżby konkubent walił Cię w rogi i musisz sobie dorabiać ideolo? Albo odwrotnie: ty jego? big_grin
                    • triss_merigold6 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:58
                      Nie, dlaczego? Po prostu nie wiążę seksu automatycznie ani z uczuciem, ani z szacunkiem, instrumentalno-rekreacyjne mam podejscie.
                      Nie oznacza to zgody na walenie w rogi czy inne kolezanki przyjaciółki. W zasadzie uważam, że mąż/konkubent to moja własność, trwały element mojego świata, a do własności jestem bardzo przywiązana.
                  • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:51
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Dorosnie, zrozumie.
                    > Bawi mnie przywiazywanie aż takiej uwagi do rekreacyjnego, incydentalnego seksu
                    > i uzależnianie od tego szacunku dla swojej osoby

                    Przeciez nie o to chodzi. Szacunek a raczej jego brak wtedy gdy kobieta zdradzana wlacznie z plodzeniem dzieci przez meza na boku zostaje bo woli takie upokorzenie niz ewentualne obnizanie standardu zycia.

                    . D... nie mydlo, stukniecie j akiejś dziuni na imprezie integracyjnej czy coś podobnego to żaden powód żeby małżeństwo kończyć. Tak samo jakby żona wydymala kaowca na wczasach czy masazyst e w spa albo barmana.

                    dla jednych zaden problem dla innych owszem a jesli jeszcze dzieci sie pojawiaja to juz jest problem. Triss naprawde to zaden problem dla ciebie gdyby twoj maz bzykal jakas babke i dziecko jej zrobil?
                    • triss_merigold6 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 15:04
                      Byłby problem, oczywiscie, pod kazdym względem od uczuciowego zaczynając. Ale odróżniam płomienny romans z wyznaniami i planami od jednorazowej przypadkowej akcji - co nie oznacza, że wyrażam zgodę.
                      • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 15:12
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Byłby problem, oczywiscie, pod kazdym względem od uczuciowego zaczynając. Ale o
                        > dróżniam płomienny romans z wyznaniami i planami od jednorazowej przypadkowej a
                        > kcji - co nie oznacza, że wyrażam zgodę.

                        triss ale plomienny romans czy jednorazowa akcja nie ma znaczenia w przypadku efektu jakim jest dziecko. Romans dlugotrwaly czy jednorazowe bzykniecie mozna przepracowac, zrozumiec wybaczyc, zapomniec czy co sie tam chce ale dziecko na to nie powzwoli. Owszem da sie przelknac jak wszystko ale trzeba dobrze sie zastanowic czy sie faktycznie bedzie mialo wystarczajaco duzo sily.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:56
                  No raczej regres.
                  W 2004 roku Triss pisała tak:
                  "York w wątku nt. różnicy wykształcenia wskazał na "drobne różnice" które
                  sprawiają, że porozumienie między dwojgiem ludzi jest właściwie niemożliwe
                  (poza oczywiscie kwestiami typu: co na obiad).
                  Z postów b. wielu kobiet wynika, że w zasadzie nie przeszkadza nic.
                  - poważne różnice światopoglądowe są mało istotne;
                  - odmienne poglądy polityczne tym bardziej;
                  - różnicę poziomów (nie tylko wykształcenie się na to składa) można
                  przezwyciężyć dobrą wolą;
                  - na alkoholizm wystarczy rozmowa;
                  - zasadnicza różnica temperamentów i podejścia do seksu - też rozmowa

                  Z czego to wynika? Tolerancja? Brak zainteresowania i przywiązywania do w/w
                  uwagi? Wiara, że miłość wystarczy? Przekonanie, że bycie razem wymaga
                  dostosowywania się - tylko co w przypadku, kiedy druga strona nie jest
                  zainteresowana i prezentuje postawę "Jak ci przeszkadza to ty się zmień"?"

                  i tak:
                  "Mam identyczne refleksje na ten temat.
                  Dodałabym jeszcze jedno: wiele kobiet NIE MA POGLĄDÓW. Nie ma. Nie potrafi
                  określić i uzasadnić swoich wyborów politycznych ani światopoglądu; nie
                  rozmawia o niczym co wykracza poza domowy horyzont; nie czyta i nie dyskutuje.
                  Powyższa opinia dotyczy również kobiet wykształconych niestety. Nie są same
                  zainteresowane więc zdanie partnera (nawet idiotyczne) na taki czy inny temat
                  jest im obojętne.
                  Strach przed samotnością, przed etykietą tej WYBREDNEJ, przed uwagami typu "W
                  sumie o co się go czepiasz" powoduje, że szereg kobiet nawet samych przed sobą
                  się nie przyznaje, że ma w domu: chama, prostaka, tępego buca o rozbuchanym ego
                  i miernych możliwościach."


                  a teraz ani problemy alko ani walenie w rogi niestraszne big_grin
                  • misterni No i po co to robisz? Nie uważasz, że większość 27.04.14, 15:09
                    nas tu piszących zna poglądy Triss sprzed lat? A nawet jak nie zna, to potrafi sobie wyszukać jej posty? BTW, jeśli już coś wklejasz fragmentami, podawaj link źródłowy.
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: No i po co to robisz? Nie uważasz, że większo 27.04.14, 15:18
                      chyba cię pogięło i to nieźle
                      żądać wyjaśnień i rozkazywać to sobie możesz swojej za przeproszeniem dupie
                      • misterni Re: No i po co to robisz? Nie uważasz, że większo 27.04.14, 15:31
                        Ja zadam jakiś wyjaśnień? Weź się puknij dziewczynko w czółko.
                  • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 16:30
                    Wiesz co, możliwe że nie nadążam za Twoim tokiem myślenia albo nie rozumiem kontekstu- ale ja nie widzę regresu-w tym co przytoczyłaś. Jest ogólna wypowiedź -paradoksalnie wobec tego co twierdzisz- spójna z tym co Triss reprezentuje teraz i spójna z postawą, którą ciągle wyraża. Myślałam że zapodasz jakiś tekst , w którym Triss pisała jasnym tekstem, że nigdy nie wybaczy zdrady, że to koniec związku itp., Tak, wtedy byłaby to zmiana w porównaniu z tym co pisze teraz. Ale odkąd tu bywam kojarzę ją właśnie z takiej postawy-a kojarzę bo sama kiedyś uważałam że jak zdrada to już koniec związku, bo mam swój honor itd. (hłe hłe) i strasznie wkurzało mnie jej 'zimne' podejście oddzielające uczucie od do..py. No bo jak kto ? Teraz sama mimo ogromnej miłości do męża wiem, że jestem poligamistką -on zresztą też- i gdyby nie było innych ograniczeń pozwalalibyśmy sobie na dużo więcej w tym zakresie. Na początku związku gdy były klapki i ogromna love nie było potrzeb by o tym dyskutować-teraz w miarę rozwoju związku, zaufania, przyjaźni są i takie dyskusje. I jedno wiem na pewno- że nic nie można wiedzieć na pewno wink
                    Może przemyśl to bez emocji racjonalnie i bez uprzedzeń-bo na Triss cięta jesteś bardzo (bardziej chyba niż na mnie tongue_out)
                    • lauren6 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 18:06
                      guderianka, żeby zrozumieć to co napisałaś trzeba przeżyć obie opcje: początki związku oparte na wielkiej miłości aż po grób oraz etap małżeństwa z dziećmi. wyznawczyni ma (chyba?) za sobą tylko pierwszą opcję, a że poziom empatii u niej kuleje nie jest w stanie sobie wyobrazić, jak to jest w wieloletnim związku, gdy ludzi łączy znacznie więcej niż seks i pierwsze zauroczenie.

                      Żeby odpowiedzieć na pytanie postawione w pierwszym poście trzeba chwilę się zastanowić nad sytuacją żony i rodziny. Jeśli żona jest uzależniona finansowo od męża, to tylko idiota możne napisać: odejdź, inaczej będziesz niehonorowa.

                      Pozostaje jeszcze kwestia dziecka, które przez przepychanki rodziców może wychowywać się w rozbitej rodzinie. Czyje dziecko jest lepsze? Kochanki, że żona ma puścić chłopa z torbami prosto w jej ramiona? W polskiej rzeczywistości rozwód bardzo często oznacza pogorszenie sytuacji materialnej matki z dziećmi, ograniczenie kontaktów z ojcem. Jak rozumiem żeby zaistnieć na tym forum matka koniecznie musi postawić się honorem, nawet jeśli na ten rozwód finansowo i emocjonalnie jej jeszcze nie stać.

                      Możecie jeździć po triss, wypominać jej posty sprzed lat, co nie zmienia faktu, że ma więcej rozumu niż trzy wyznawczynie czegośtam razem wzięte.
                      • triss_merigold6 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 18:22
                        Ale gdzie ja w tych wątkach sprzed lat pisałam, że wybaczenie zdrady never ever i walizki za drzwi w każdym wypadku bezwzględnie?
                      • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 19:59
                        toż sugerowałam to jej na początku dyskusji jak i pisałam, że opcje mogą być różne bo rożne mogą być sytuacje i ludzie
                        ja po Triss nie jeżdżę przeca..
                • cherry.coke Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 15:05
                  Zasmakowanie zycia = zdradzanie lub bycie zdradzana, dzieci na boku. LOL.

                  Caly ten watek przypomina zlot ofiar przemocy domowej, ktore instruuja swiezo posiniaczona, ze geba nie mydlo i sie nie wymydli, i w koncu poznala prawdziwe zycie. Grunt to byt dzieci zalatwiony.
          • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:02
            cherry.coke napisała:

            > Watek jest pouczajacy rownie w tym, jak apologetki sprowadzaja sprawe do samej
            > zdrady, a nie do zrobienia dziecka... Co ma przeciez konsekwencje siegajace wre
            > cz poza zycie meza.

            smile o tym napisalam wczesniej. Placenie alimentow, spotkania z dzieckiem i zycie jego sprawami...przez dlugie lata
          • przeciwcialo Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:08
            Dokladnie, zdrade mozna "przelknąc". Nowe dziecko i jego matka to kolejni czlonkowie rodziny ze wszystkimi konsekwencjami na dlugie lata.
            • guderianka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 16:31
              Czy rozwód z takim zdradzaczem sprawi, że nowe dziecko przestanie istnieć ?
        • noname2002 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:32
          Nic w poście startowym nie świadczy o tym, że było to "otwarte" małżeństwo, wręcz przeciwnie.
          Każdy musi sam decydować, czy się rozstaje ze współmałżonkiem, poza przemocą fizyczną albo ekonomiczną nie ośmieliłabym się napisać komukolwiek że POWINIEN się rozwieść, bo to ta osoba poniesie konsekwencje rozstania a nie ja. Niemniej może warto, zamiast myśleć wyłącznie o tym co się opłaca finansowo, pomyśleć również o upływającym czasie, czy warto go spędzać cierpiąc z powodu zdrad albo pozamałżeńskich dzieci? i czy potem taka osoba nie będzie wypominać dzieciom, że się dla nich "poświęcała"?
        • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:00
          zielona.limonka napisała:

          > Bzdura. Nie chodzi o to, żeby w imię kasy zagryzać zęby, chodzi o to, że możliw
          > y jest milion sytuacji, gdy wyrzucenie misia z domu się kobiecie nie opł
          > aca - i to źle, że kobieta o tym myśli?

          Drugie zdanie wyklucza pierwsze, zauwazylas? Co oznacza "nie oplaca"? Bo chyba dzieci ojca nie starca bo ona wciaz obowiazki wobec nich miec bedzie, przykrecic polke to mozna poprosic kogolwiek albo samemu zrobic bo trudne nie jest, do seksu znajdzie sie chetnych i bez zobowiazan - wiec co ma sie nie oplacic? Wciaz o kase chodzi, o nic innego.

          To po to się uniezależniłyśmy od mężczyzn, żebyście teraz hołdowały zasadzie na złość chłopu odmrożę sobie uszy?

          Jak bedziesz wlasna czape miec to sobie uszu nie odmrozisz.
    • anika772 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 11:04
      Powinna zrobić to, co uzna za najlepsze.
      Ja nie wiem, co bym zrobiła. Dla mnie to sytuacja nie do wyobrażenia.
      • vilez Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:06
        I to jest moim zdaniem, najlepsza odpowiedź.
      • wpak Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:41
        anika772 napisała:

        > Powinna zrobić to, co uzna za najlepsze.
        właśnie tak , tym bardziej , ze teraz to już nie jest układ 2+2 tylko 2+2+1 ( a w przypływach 3+2+1 )
        • konwalka Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 12:53
          a jest juz pewne w ogóle, ze chłop CHCE zostać z legalną rodzina czy moze juz pomalutku pakuje walizeczki zeby zacząć wędrówki do szkoły rodzenia?
          bo w watku długim jak uj murzyna zdaje sie rozdysponowano życie dwóch rodzin
          • wpak Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:04
            też mi to przemknęło przez myślwink,
            • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:14
              wpak napisał:

              > też mi to przemknęło przez myślwink,

              ale pytanie bylo co by zrobila ematka? smile


              • wpak Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 13:17
                najma78 napisała:


                > ale pytanie bylo co by zrobila ematka? smile
                >
                >
                wiem, wiem ad rem ale trudno myślą nakazać nie zbaczaćwink
    • hugu Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:15
      Przede wszystkim: zabezpieczyć siebie i swoje dzieci. Czyli (jeśli mąż miał nie tyle długotrwały romans, ile przygodny seks, i nie dąży do rozwodu i nowego związku), natychmiast zrobić rozdzielność majątkową i wszystko, co dotychczas wspólne, mieć na siebie, plus notarialne zobowiązanie męża do spłacania mieszkania (rodzaj darowizny, jakoś tak), plus alimenty na malżeńskie dzieci w dobrowolnie ustalonej bardzo wysokiej kwocie. Gdy przyjdzie do wyliczania alimentów na dziecko planowane jedynie przez była partnerkę seksualną męża, będą to, po odjęciu tamtych kosztów, środki nienadmiernie uszczuplające zasoby prawowitej żony.
      To przy założeniu, że partnerka seksualna męża wiedziała, że jest on żonaty i świadomie zdecydowała się z nim na seks i jego konsekwencje.
      Ale jeśli małżonek oszukiwał jakąś biedną dziewczynę, udając kawalera/rozwiedzionego i długotrwale uwodząc, czego konsekwencją jest ciąża - rozważyłabym, po zastosowaniu powyższych środków, finalne kopnięcie tego misia.
      • misterni W kwestii alimentów na dzieci 27.04.14, 14:22
        Raczej nie ma możliwości, żeby były wyższe na dzieci małżeńskie niż pozamałżeńskie wink, Sądu rodzinnego w kwestii alimentów nie obchodzi kto zawinił i kogo oszukał, tylko dobro dzieci, wszystkich.
        • triss_merigold6 Re: W kwestii alimentów na dzieci 27.04.14, 14:33
          Lol, zawsze jest szansa, że nowa pani okaże się szlachetna i honorowa i w ogóle zrezygnuje z alimentów, uznając że skoro bzykala zonatego, to teraz poniesie swój krzyż.
          • misterni Re: W kwestii alimentów na dzieci 27.04.14, 14:38
            big_grin
          • najma78 Re: W kwestii alimentów na dzieci 27.04.14, 14:54
            triss_merigold6 napisała:

            > Lol, zawsze jest szansa, że nowa pani okaże się szlachetna i honorowa i w ogóle
            > zrezygnuje z alimentów, uznając że skoro bzykala zonatego, to teraz poniesie s
            > wój krzyż.

            Tyle ze alimenty nie sa dla pani tylko dla dziecka a dziecko ma prawo tez do ojca. To nie dziecko bzykalo sie z zonatym i nie ono winne grzechu matki i ojca. No chyba ze winne? A moze to tylko grzech matki a ojca juz nie?
            • triss_merigold6 Re: W kwestii alimentów na dzieci 27.04.14, 15:00
              Powinna być honorowa. big_grin Tu niejedna taka była i od eks męża nawet alimentów nie ściągała.
              • najma78 Re: W kwestii alimentów na dzieci 27.04.14, 15:05
                triss_merigold6 napisała:

                > Powinna być honorowa. big_grin Tu niejedna taka była i od eks męża nawet alimentów ni
                > e ściągała.

                Juz napisalam ze chodzi o dziecko a nie o matke. Ojciec powinien o dziecko zadbac bez wzgledu czy matka o alimenty wystapi czy nie. To jest jego obowiazek. Posiadanie przez niego rodziny go z tego nie zwalnia. Jednak ten obowiazek bedzie tez mial konsekwencje w stosunku do rodziny ktora posiada.
    • laquinta Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:19
      princy-mincy napisała:

      > Maz oznajmia żonie, ze kobieta z ktora miał romans spodziewa sie ich wspólnego
      > dziecka.
      > Co powinna zrobić żona?

      Nie wiem co zona, ale ja pokochalbym jak wlasne.
      • najma78 Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 14:24
        laquinta napisała:

        > princy-mincy napisała:
        >
        > > Maz oznajmia żonie, ze kobieta z ktora miał romans spodziewa sie ich wspó
        > lnego
        > > dziecka.
        > > Co powinna zrobić żona?
        >
        > Nie wiem co zona, ale ja pokochalbym jak wlasne.

        big_grinbig_grinbig_grinbig_grin ja tez, ja tez
    • klownbezueba Re: Co zrobiłaby ematka? 27.04.14, 15:52
      princy-mincy napisała:

      >
      > Maz oznajmia żonie, ze kobieta z ktora miał romans spodziewa sie ich wspólnego
      > dziecka.


      Wersja alternatywna:

      Żona: Roman, zostaniesz ojcem!
      Mąż: A więc jednak ci powiedziała...
    • princy-mincy Co zrobiła żona 27.04.14, 21:10
      Żona dowiedziała sie w piątek wieczorem.
      Przeplakala cała noc, w sobotę z rana zawiozła dzieci swojej mamie a sama wyjechała na cały weekend przemyśleć sprawę, czego ona chce.
      Odbyła rozmowę telefoniczna z psychologiem, co powiedzieć dzieciom. Rozmawiała rownież z notariuszem (tez rozmowa telefońiczna).
      Mężowi kazała sie wynieść do poniedziałku. Oswiecila teściowa i rodzeństwo męża, z jakiego powodu bedzie rozwód.
      Ona nie widzi żadnej innej opcji niz rozwód, zwłaszcza ze pan nawet nie próbował przepraszać czy wykazać jakiejkolwiek skruchy. Wiadomo tylko, ze tamta ciazy usunąć nie zamierza i ze wiedziała oczywiscie, ze on jest żonaty i ma dwójkę dzieci.
      Teraz żonie zostały przemyślenia, co z mieszkaniem, szkoła starszego dziecka i przedszkolem młodszego.
      Dziękuje wszystkim za wasze opinie. Bardzo pouczających wątek.
      • misterni Re: Co zrobiła żona 27.04.14, 21:52
        Czyli pan nie jest zainteresowany ratowaniem małżeństwa? Smutne.
        Dobrze, że żona zachowuje przytomność umysłu, to rzadko spotykane w tak stresującej sytuacji.
      • triss_merigold6 Re: Co zrobiła żona 27.04.14, 22:21
        Czyli tak naprawdę decyzję podjął pan okazując pełne wdupiemanie.
        U pani żony zadziwiająca trzeźwość umysłu i determinacja. Czy domyślała się wcześniej, że pan zaangażowany w innym gniazdku i była psychicznie przygotowana?
        • princy-mincy Re: Co zrobiła żona 28.04.14, 12:56
          Nie wiem, czy sie domyslala, nie pytałam.
          Emocji oczywiscie jest cała masa, trzeźwość umysłu wynika z pragmatyzmu zony.
          Zarówno notariusz jak i psycholog doradziliby spotkanie za tydzien, gdy pierwsze emocje juz opadną.
          • triss_merigold6 Re: Co zrobiła żona 28.04.14, 13:10
            Szczerze mówiąc, z lekka mi się to kupy nie trzyma. Skąd ten psycholog i notariusz?
            Który notariusz udziela porady dotyczącej zarządzenia majątkiem przez telefon?! Jesli już to sekretarka czy inny asystent informuje jakie dokumenty są do konkretnych czynności potrzebne i ile wynoszą opłaty.
            Psycholog na telefon? Tak poza godzinami pracy, dostępny i mający czas na pogawędkę z obcą osobą? Pomijam dyżury różnych linii interwencyjnych.
            • princy-mincy Re: Co zrobiła żona 28.04.14, 13:14
              Notariusz znajomy, zreszta on nie udzielał porady dotyczącej majątku, tylko powiedział, by ona sobie wszystko przemyslala zanim podejmie kroki dotyczące rozwodu i podziału majątku.
              Psycholog- chodziła kiedyś do niego z jednym z dzieci, miała numer to zadzwoniła.
    • chipsi Re: Co zrobiłaby ematka? 28.04.14, 12:04
      Za mało danych. Naprawdę nie wiem jak sama bym postąpiła. Znam pary gdzie pan ma dziecko "na boku" ale zona została i są naprawdę kochającym małżeństwem. To że kogoś poniosło czy nawet na chwilę przestał kochać małżonka nie oznacza że nie kocha teraz i nie będzie kochał już zawsze. Nie prawda tez jest że sprawy materialne są nieistotne, bo bywają nie mniej ważne niż uczucie.
      Tak czy owak trzeba zrobić bilans zysków i strat dla każdej z ewentualnych decyzji.
      • misterni Re: Co zrobiłaby ematka? 28.04.14, 12:23
        Nie doczytałaś - pan nie ma ochoty nawet przeprosić, co dopiero mówić ratowaniu rodziny.
    • 18lipcowa3 wyznawczymi prawi takie mądrości 28.04.14, 12:16
      jakie ja prawiłam mając lart 20, tylko że ona ma około 30tki i jakieś tam związki na koncie.
      A gada jak licealistka.
      Nie wszystko jest czarno białe.
      Przykład- w mojej rodzinie, zdradziła ona. Nic ich przy sobie nie trzymało -dziecko duże, kasa z obu stron z dobrej pracy, i co? I zostali razem bo chcieli, po prostu. Nie ma to nic wspolnego z brakiem szacunku.
    • attiya Re: Co zrobiłaby ematka? 28.04.14, 12:20
      pan zrzeka się współwłasności do mieszkania np na dwoje ślubnych dzieci, bierze winę na siebie podczas rozwodu, przeprowadza się do pani w ciąży, płaci alimenty na dzieci
    • 1yna-taka Re: Co zrobiłaby ematka? 28.04.14, 13:23
      jak zależy jej na tym małżeństwie i wierzy, że chłop odpokutuje tą zdradę, powinna dać mu szansę i pozwolić na kontakt z jego dzieckiem, które przyjdzie na świat. Zaakceptować fakt iż dziecko będzie zależne od nich finansowo. Jak ma chociaż odrobinę wątpliwości zabrać dzieci i się ulotnić, tak by ojciec miał możliwość spotykania się z dziećmi i uczestniczenia w ich wychowaniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka