korag1000
01.05.14, 22:04
Hej
Czytam Was już bardzo długo dlatego wiem, że uzyskam od Was mądre rady.
Jestem dawno po rozwodzie, mam 10 letniego syna. Od prawie półtora roku spotykam się z facetem. Wszystko jest ok, jest dla mnie dobry. Nie mam mu w zasadzie nic do zarzucenia. Mam 36 lat on 38
Jest kawalerem, nie ma dzieci, prowadzi własny biznes. Rozbija się o wspólne zamieszkanie i dzieci. Ja bardzo chcę . Ustaliliśmy, że w wakacje ja z synem przeprowadzimy się do niego ( ja wynajmuję mieszkanie on ma własne dlatego my do niego) Mieliśmy też zacząć starać się o dziecko bo dla mnie to już chyba ostatni moment. Muszę uczciwie powiedzieć, że to ja naciskałam na jedno i drugie a on się zgodził. A teraz jak już jest blisko powiedział, że on ma dylemat, że chciałby to przesunąć o pół roku. Że musi się przełamać do zamieszkania z kimś ( w ogóle a nie akurat ze mną ) Powiedział też, żer mnie kocha i jestem dla niego ważna. Zapytałam co będzie jeśli za pół roku znów nie będzie gotowy. Odpowiedział, że to jest raczej niemożliwe. Ale powiedział też, że on to dokładnie jeszcze raz przemyśli i w ciągu miesiąca się określi. Poczułam się okropnie. Nie wiem co o tym myśleć. Jak powinnam postąpić? Zakonczyć to? Jak zapytałam czy jeśli miałby wybierać albo ma być tak jak ustaliliśmy albo koniec to zawahał się a potem powiedział, że postawiony do muru zgodziłby się na moje warunki. Tylko ja tak nie chcę na siłę i ten sposób.
Co ja mam robić mądre kobiety?
Bardzo proszę o rady
Aga