Dodaj do ulubionych

Skąd ten paniczny lęk przed oceną?

16.05.14, 19:40
Monisia Zamachowska once again, bo temat wyjątkowo wdzięczny.
Ludzie się rozstali, ktoś kogoś zostawił, była ta trzecia czy ten trzeci, ktoś jest szczęśliwy, a ktoś inny wręcz przeciwnie.
Absolutnie nie neguję prawa do odejścia, porzucenia, wejścia w nowy związek, żeby być szczęśliwym i usatysfakcjonowanym. Natomiast sorry, życie jest brutalne i IMO trzeba brać na klatę, że nie wszyscy takie zachowanie zaakaceptują, trzeba - jeśli ma miejsce - łyknąć krytykę i pogodzić się z ostracyzmem towarzyskim, wykluczeniem, zerwaniem kontaktów przez np. część znajomych. Bez pretensji, bo ludzie mają prawo oceniać krytycznie i zgodnie ze swoim morale.

Zdumienie krytyką, brak zgody na krytykę czy szerzej - ponoszenie konsekwencji, wymaganie żeby wszyscy cieszyli się naszym szczęściem, uważam za megalomańskie i dość naiwne podejście.
Obserwuj wątek
    • klamkas Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 19:51
      Bo chciałoby się mieć wszystko - nowy związek, starą wygodę, starych znajomych, stare bezpieczeństwo...

      Nie jest łatwo zdecydować się na wykluczenie i oceny. Ale też trzeba dać prawo innym do własnych opinii i działania zgodne z własnymi poglądami. Tak jak ja miałam prawo wyjść za mąż wbrew woli rodziców, tak oni mieli prawo się na mnie wypiąć. A że boli i jedną i drugą stronę, to inny temat.
      • jola-kotka Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 20:03
        Nie ma takiego czegoś jak strach przed ocena innych jesli chodzi o nasze życie. Oni za nas go nie przeżyją i ja nie wierze ze sa tacy którzy rezygnują z siebie ze względu na strach przed ocena innych. Nie spotkałam sie z jakimś wykluczeniem złym słowem od innych gdy sama podejmowalam trudne decyzje w swoim życiu np. Rozwód czy zdrada męża. Co myśleli tego nie wiem ale nikt mi prosto w oczy nigdy nie powiedział nic złego, nie straciłam kogoś ważnego dla mnie przez to co robiłam w życiu. Moze brakowało tym ludziom odwagi a moze wcale tak zle o mnie nie myśleli. Jesli jednak ktoś sie boi takiej oceny to ja radzę-olać i robić swoje bo najłatwiej jest oceniać innych często niewiele o nich wiedząc.
        • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 20:12
          10/10, Jolka.
        • drosophila1 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 15:12
          Ty myślisz, że oni tak nie myśleli. Po prostu nie trafiłaś na ludzi odważnych, którzy powiedzieliby Tobie wprost co o tym sądzą. To takie polskie, obgadywanie za plecami i kompletny brak odwagi osobistej.
          • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:29
            Moze trafiła na ludzi mądrych?
    • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 20:11
      A dziękuję Ci za ten wątek, bo to ważna sprawa.
      Otóż, jestem na przeciwległym biegunie Twojego rozumowania i wyznawanych wartości.

      Nie uważam mianowicie, iż:
      - można jeździć po ludziach, "bo tak",
      - -agresja jest normalna,
      - ludzie to bydlęta, które grają w grę zwaną: dżungla,
      - wymaganie od ludzi, by "ponosili konsekwencje, bo tak wynika z cudzych aksjologii" jest ok- otóż, jest bardzo nie ok i świadczy o sadyzmie pomiesanym z głupotą.

      Dzielą nas oceany, Triss.
      • araceli Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 20:20
        vilez napisała:
        > Otóż, jestem na przeciwległym biegunie Twojego rozumowania i wyznawanych wartości.

        Nic dziwnego skoro zdradzałaś i porzuciłaś męża. Cóż innego Ci pozostaje jak bronienie świństw innych ludzi?

        Nie masz za grosz wstydu czy przyzwoitości? Nie sądzisz, że w pewnych kwestiach powinnaś się po prostu ugryźć w język zamiast chlapać o jakich 'wartościach'???? Już Ci kiedyś pisałam - Twoje zdanie jest tu równie cenne co poglądy złodzieja na kradzieże.
        • menodo Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 22:37
          Nic dziwnego skoro zdradzałaś i porzuciłaś męża. Cóż innego Ci pozostaje jak br
          > onienie świństw innych ludzi?"

          A ten nowy ukochany to raczej nie dziewica?
          Też pewnie jakaś małżonka była, może nawet i dzieci - pazerne towarzystwo, co nie nabakier?

          • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:19
            Menodo, czmuś ty jest dla mnie mendo, a nie menodo? Jakoś tak cię zawsze czytam. Taka sobie freudowska pomyłka wink
            • menodo Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:29
              Masz jakiś problem ze mną najwyraźniej, ale psychoanaliza jest droga, wiec próbujesz to robić własnym sumptem. Czepianie się nicków, to poziom andzia- srandzia.
        • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:30
          Cherie, ja również zdradziłam i zostawiłam męża. Powiedzmy, że miałam swoje powody, ale nie oczekiwałam oklasków i zapłaciłam swoją cenę bez żalu i fochów.
          • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 08:20
            Cherie, czemu piszesz o płaceniu za cokolwiek? Ja za nasze rozstanie nie musiałam niczego/niczym płacić. I to jest ta różnica. Skąd wy to bierzecie: że trzeba płacić? Zwłaszcza dziećmi? Ten ostatni punkt interesuje mnie najbardziej.

            (Każdy ma swoje powody)
            • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 09:46
              Aha, dzieci i mąż byli zachwyceni, rodziny nie zadawaly pytań, a znajomi nie komentowali. Komu Ty bajki opowiadasz.
              • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:13
                A skad Ty zachwyt wzięłaś? Pisałam wielokroc o odpowiednim przeprowadzeniu. Nie wyklucza to ani emocji, ani komentarzy, ani pytań. (Choć akurat moja rodzina jest w tym ostatnim bardzo wstrzemięźliwa.)
                Odpowiednie przeprowadzenie wszystkich osób zwiazane jest z odpowiednim podejściem. Nie da sie inaczej.
                Ja nie rozumiem jednego: masz złą ocenę rozstań, deprecjonujesz je z klucza, to po co to zrobiłaś? Zrobiłaś cos w swoim rozumieniu niedpowiedniego?
            • misterni Vilez 17.05.14, 10:10
              Ale ktoś jednak zapłacił za Twoje szczęście, bo przecież dla Twojego męża fakt, że go zdradziłaś i odeszłaś, zwłaszcza że jak twierdzisz byliście całkiem dobrym związkiem, musiał być bardzo przykry. Nawet jeśli Ci tego nie okazał. Przecież musisz mieć tego świadomość i nie wierzę, żeby ta myśl nigdy nie spowodowała u Ciebie dyskomfortu.
              • vilez Re: Vilez 17.05.14, 10:20
                Wiesz, życie kosztuje. Kosztowałoby również, gdybyśmy się nie rozwiedli. Zawsze kosztuje. Wszystko kosztuje. Unikanie zmian, żeby nie bolało, to jest droga donikąd.

                Oczywiście, że mój mąż cierpiał i że bywał przykry. Ale to jest oczywiste, i nienormalne byłoby oczekiwać, że miałoby być inaczej.
                Nigdzie nie piszę, by UNIKAĆ cierpienia, ja mówię o podejściu. O takim podejściu, które pozwoli własnie przeżyć to wszystko do końca, tak by nie było projektowane na dzieci.
                • bri Re: Vilez 17.05.14, 11:33
                  Vilez, rzecz w tym że Ty byłaś przyczyną cierpienia. Twój mąż nie miał możliwości podjęcia decyzji o unikaniu cierpienia. Rozumiem, że czasem się inaczej nie da, do małżeństwa trzeba dwojga, ale nie pitol jakbyś to Ty się wystawiła na jakieś cierpienie. Cierpieli inni, sobie zrobiłaś dobrze. Nie Ty musiałaś przeżywać cokolwiek do końca, żeby nie projektować nic na dzieci, a Twój mąż. Miałaś po prostu szczęście, że się udało to załatwić względnie bezboleśnie dla Ciebie, ale to nie Twoja zasługa, więc jej sobie nie przypisuj. Ty zrobiłaś co mogłaś, żeby to się skończyło brzydko czyli nawiązałaś romans zanim zakończyłaś poprzedni związek. Jeśli małżeństwo Cię nie satysfakcjonowało, to trzeba było odejść zanim znalazłaś sobie kochanka, to byłoby znacznie bardziej humanitarne podejście.
                  • blond_suflerka Re: Vilez 17.05.14, 12:02
                    Niby wszystko się zgadza ale jednak nie bo:
                    Czy zostając z kimś kogo nie kochasz i nie chcesz z nim być nie narazasz go na cierpienie? Ależ tak. Dzien po dniu ta osoba niekochana i niechciana czuje to i usycha. Juz to kiedys pisałam-kazdy kto był w związku gdzie była wielka miłość wie jak to wygląda. Jak ludzie się lubią i kochają ile dają sobie ciepła, czułości, jak lubię ze sobą być, rozmawiać, itd. Jeśli tej milości nie ma to nie da się tego udawać. Może być wspolne mieszkanie, ogarnianie sprzatania, rachunków, dzieci, nawet seks i rozmowy przy kolacji. Ale nie da się zagrać ciepła i czułości, które wyplywają z miłości. Zostając więc z osobą, którą się nie kocha tak samo serwuje się jej cierpienie.
                    To jest po prostu taka sytuacja, że nie ma dobrego rozwiązania. Koniec miłości i chęci bycia razem jest okropny-obojętnie czy ten związek dalej trwa czy nie.

                    Co do kochanka/kochanki. To jest w sumie ciekawe bo przecież z długiego, powaznego związku nie odchodzi się w sekudnę po kilku refleksjach, że cos jest nie tak. Więc ten proces trwa-kiedy wciąż kombinujesz-czy na pewno chcesz odejść czy zostać, co będzie lepsze i tak dalej. Czasem nowa miłość jest taką kropką nad i, po prostu dzieje się coś co sprawia, że masz tę pewność i już wiesz.
                    Zresztą, mówi się, że w długich związkach zdarzają się fascynacje innymi osobami-tylko fascynacje i ze to mija i takie tam aleeeee-jak sprawdzic, że to nie chwilowe nie wchodząc w taką relację? To jest pytanie na ktore nie znam odpowiedziwink
                  • vilez Re: Vilez 17.05.14, 12:08
                    W tej materii- kto, kiedy i ile cierpiał, co kiedy i w jakiej konfiguracji sie stało, niestety nie możesz wiele powiedzieć. To raz. Natomiast widzę, że bardzo ale to bardzo Cię to interesuje. Mimo, że ja z tym do gazet nie latam. Zatem? Nie potrafisz rozmawiac o problemie bez insynuacji personalnych? Znamienne.

                    Dwa- nic się nie załatwia samo (tu: dobre rozstanie, nie projektowane na dzieci), zatem jest tu zasługa nas wszystkich. Wszyscy zrobili wszystko, co było można najlepiej. To nie jest kwestia szczęścia, ale świadomego działania.
                    • bri Re: Vilez 17.05.14, 12:22
                      Wybacz, ale nawiązanie romansu w trakcie trwania małżeństwa nigdy nie będzie przeze mnie postrzegane jako świadome działanie dla dobra rodziny. Nie tak sobie wyobrażam dobre rozstanie.
                      • vre-sna Re: Vilez 17.05.14, 14:14
                        Prawda.
                        Gdy nie zależy, to się rozstaje. Mniej bolesne dla partnera niż zdrada.
                  • jola-kotka Re: Vilez 17.05.14, 15:24
                    Ale łatwiej odejść mając juz dla kogo i dlatego jestem zwolenniczka budowania sobie przyszłości zanim zamknie sie za sobą drzwi przeszłości. Po co humanitarnie skoro lepiej i bezpieczniej niehumanitarnie a bezpieczniej dla siebie. Uczciwość taka totalna w życiu często nie jest korzystna.
                    • triss_merigold6 Re: Vilez 17.05.14, 15:37
                      Oczywiscie. Ci, co walczyli fair, zginęli. Ale nie nazywajmy cynizmu, wygody i dbania o własną d..ę altruizmem i szlachetną postawą. Lepiej dla mnie niekoniecznie oznacza lepiej dla innych.
                      • jola-kotka Re: Vilez 17.05.14, 15:49
                        Zasada jest taka. Dbaj o siebie i nie oglądaj sie na innych bo inni o ciebie nie zadbają. Ja sie jej w życiu trzymam. Nie interesuje mnie ze to co jest dobre dla mnie nie jest dobre dla innych. Bo z jakiej racji ma mnie interesować. Jak ci inni bedą podejmować decyzje o mnie nie bedą wtedy myślec i zastanawiać sie czy bedzie mi ok w konsekwencji ich decyzji.
                        • triss_merigold6 Re: Vilez 17.05.14, 16:17
                          Ależ rozumiem. Tyle, że musisz brać pod uwagę, że realizowanie takiej zasady w praktyce zawsze i wszędzie, nie spotyka się zwykle z przychylnym przyjęciem i to jest ów koszt.
      • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 22:28

        > Nie uważam mianowicie, iż:
        > - można jeździć po ludziach, "bo tak",
        > - -agresja jest normalna,
        > - ludzie to bydlęta, które grają w grę zwaną: dżungla,

        Też tak uważam. Ale uważam też, że pragnienie, by wszyscy nas lubili, zachwycali się nami i nie krytykowali naszego postępowania jest właściwe dla wczesnego dzieciństwa. Potem już nie jest normą.
        • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 22:55
          Miedzy agresją a tym, co napisałaś, jest co najmniej jezioro. Normalności smile
          • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:31
            No więc, normalnością są zróżnicowane opinie. Krytyka, potępienie i odrzucenie przez część osób również do nich należy, a nie tylko akceptacja i zachwyt.
            • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 08:24
              Ale -jaki jest punkt tej krytyki? Zastanawiałaś sie kiedys nad tym wniliwiej? Ludzie układają sobie życie - z jakichs powodów to robią. Nikt tych powodów doglebnie nie zna, więc punkt krytyki (jakikolwiek) jest tu ..hm..nie bardzo. Ot, czysty magiel.
              Cudze życiowe wybory (jakiekolwiek, poza kryminalnymi, ale nie o takich tu mowa) nie podlegają sensownej krytyce. Przecież o to tu chodzi.
              • bri Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 09:13
                Te powody są stare jak świat i nie ma w nich zazwyczaj nic wyjątkowego, choćbyś nie wiem jak zaklinała rzeczywistość, żeby utrzymać przekonanie o własnej wyjątkowości.
                • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 09:51
                  Nie uważasz, że jesteśmy jako społeczność jednak bardziej świadomi pewnych rzeczy? Że jesteśmy w stanie jednak problematyzować rzeczy na innym, niż maglowy, poziomie?
                  • bri Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:48
                    Twoim zdaniem ludzie zdradzając małżonka robią to z innych powodów niż 100 lat temu? Nie chodzi już o zwykłe pożądanie, chęć odmiany i doprawienia sobie życia? Do zdrady pcha ich nie niska namiętność, a jakaś wyższa świadomość? Fakt osiągnięcia wyższego poziomu świadomości społecznej ma sprawić, że przestaniemy widzieć rzeczy takimi jakie są?

                    Ten magiel, którym tu tak szafujesz to nie jest dla mnie żadna obelga. Nie zdradzam niczyich sekretów, nie mówię o żadnych faktach, które nie byłyby przez samych zainteresowanych publicznie ogłoszone.
                    • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 14:59
                      IMO Vilez prezentuje kwintesencję lewactwa z odrzuceniem norm i wartościowania. To jest przerażające i niebezpieczne.
                  • claudel6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 23:58
                    ale o czym Ty piszesz? lazi menda po mediach i opowiada o swoim szczęściu oraz sprawach byłej żony bez cienia żenady. po jaki ch..? żeby robic sobie lepszy PR? empatia - magiczne słowo. można odbić komuś faceta, ale wykorzystywanie swojej pozycji medialnej do nieustającego dziamgania na temat swojego szczęscia jest po prostu bezmyślnym powodowaniem cierpienia. zwiększanie cierpeinia we wszechświecie wyłacznie z narcystycznych powodów jest po prostu złe. powinno być w każdej aksjologii.
              • claudel6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 23:31
                oj przestań vilez, przecie Richardson robi jakis cyrk, jest egzaltowaną, infantylną dziunią. mnie wk..a ona i dziecięce pretensje do tej wszechakceptacji. pozostaję dośc obojetna na fakt, że zaszło jakies rozbicie rodziny, bo takie rzeczy się zdarzają, no ludzie sa tylko ludźmi i będą dązyć do swojego szczęscia.. ale dążenie do publicznego aplauzu jest po prostu dziecinne.
      • erica_fade Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:15
        Nie dziw się, chyba trafiłaś w jakieś świeże rany.
        • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:40
          Klasyczne wyparcie i brak umiejętności ponoszenia konsekwencji swoich decyzji.
          IMO warto podejmować decyzje nawet jesli nie podobają się innym, ale nie wolno tym innym odmawiać prawa do oceny.
          • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 08:27
            Idziesz wytartym tropem, Triss.

            Nikt nikomu tu nie odmawia "prawa do oceny". Rozmawiamy o sensowności tego prawa. baby w maglu tez "oceniają", ale sensowne to nie jest.
            Tutaj, prawdopodobnie krytyka uskuteczniana przez matkę przełożyła się na stosuenk do wyboru ojca.
            • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 09:53
              I kto tu odmawia dzieciom podmiotowości i autonomii?! Akceptuj bez dyskusji i okazywania emocji, to czysty autorytaryzm rodzica, a nie żadne partnerstwo, o którym lubisz się rozpisywac.
              • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 09:59
                Nikt imnie odmawia. To Ty chcesz widzieć to, że ktoś odmawia. Pytamy o sensowność wdrukowywania dzieciom pewnych schematów, ocen, wplatywania ich w grę rodziców i zawikłanych najniższych emocji społecznych.

                Niżej Miid.week pyta nader trafnie, po co Ci taki najazd na MR. Z czego to wynika? Co ma umocnić w Tobie? Nie widzisz, że czynisz sam to, co zarzucasz innym? Odpowiesz, skąd taka potrzeba "ustawienia" MR w szeregu? Skąd ta potrzeba zajmowania się tym (pokazuję Ci, że takie zarzuty są samozwrotne)
                • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:04
                  Ty odmawiasz, twierdząc, że dzieciom nic do decyzji rodzicow i powinny ich nowych partnerów przyjmowac bez cienia emocji.
                  • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:10
                    Bzdura. Nie chodzi o emocje, chodzi o podejście.
                    Absurdalne jest napisac, ze odmawiam komukolwiek emocji. Ty chcesz tak to widzieć, że odmawiam.
                    • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 13:08
                      Ale co po emocjach gdy nie można ich okazać. Gdzie tu prawo do indywidualnej reakcji?
                      Czy to przypadkiem nie konsekwencją emocji jest spójne z nimi podejście do problemu?
                      Twoje myślenie tchnie manipulacją.
                      • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 15:04
                        To postawa socjopatyczna i lewacka jednocześnie , ubrana w szaty jakichś kombinacji psychologicznych.
                    • claudel6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 00:07
                      >Nie chodzi o emocje, chodzi o podejście.

                      big_grin ja pie..., sofistyka w czystej postaci
                      • menodo Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 00:14
                        Nie, to są po prostu brednie.
      • crises Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:11
        > - ludzie to bydlęta, które grają w grę zwaną: dżungla,

        Ależ Twoja postawa z gatunku "mogę wszystko, a jak ktoś mi nie klaszcze, jest ciulem" to jest idealna wręcz implementacja idei dżungli.
    • stacie_o Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 20:17
      Co jak co, triss ty powinnaś wiedzieć, że większość osób to tchórze.
    • lauren6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 20:28
      Ludzie uwielbiaja karmic sie iluzjami. Moniosia utworzyla wokol siebie szklana banke idealnego zwiazku, rodziny patchworkowej, jedynej w zyciu prawdziwej milosci. A co za tym idzie poprzednie milosci byly nieprawdziwe, z natury zle. Mysle, ze sama uwierzyla w te iluzje, bo rodzina przez grzecznosc nie komentowala. Po liscie otwartym Marysi Zamachowskiej moze w koncu sie ogarnie.
    • anorektycznazdzira Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 20:44
      Monisia się określiła w wywiadzikuwink że tak ma, że potrzebuje, żeby ją ludzie lubili. Stąd może lekka histeria na tle kto pobłogosławił i jak bardzo, a kto nie. Tak, to jest naiwność, chociaż nie wiem czy będąc na jej miejscu nie uznałabym całej sytuacji za prosty test na to, kto jest moim przyjacielem i się jednak moim szczęściem cieszy, a kto nie jest i niech spada na drzewo.
      • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 13:10
        Ona nie miała ojca. Może to coś tłumaczy?
    • zona_mi Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 20:45
      Z braku poczucia własnej wartości i wiary w słuszność tego, co się robi.
      W takim wypadku każde potwierdzenie, że jest (się) OK to plus, a zaprzeczenie minus - w pamiętniczku lub serduszku.
    • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 21:06
      Ma jakąś dysfunkcję. Jak na nią patrzę to widzę kozetkę i psychiatrę. Nie psychologa - byłby zbyt słaby w starciu.
    • drinkit Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 21:20
      I znów kobieta zgarnia za sytuację, a facet, który de facto "zostawił" żonę z czwórką dzieci jest jakby... nieobecny. Nawet nie mówi się o nim specjalnie.
      • bachtin Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 21:47
        Cóż poradzić, osobowość mebla. wink

        Ale w tym przypadku nic dziwnego, on puścił żonę kantem, ale się nie chwali, dlatego nie jest tak negatywnie odbierany jak Monisia. Przyznam jednak, że ZZ jawi mi się jako wyjątkowy złamas - nie dość, że zainteresował się taką idiotką, to jeszcze nie jest w stanie sprawić - dla dobra wszystkich zainteresowanych - by przestała się kompromitować. Żałosny.
        • erica_fade Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:16
          big_grin
      • soczek_bez_gazu Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 21:53
        Zgodzilabym sie z toba w przypadku takiej np. Wlodarczykowej ale w tym konkretnym przypadku to Moniczka sama z siebie lata po mediach i zwraca na siebie uwage, Zbysiu generalnie milczy.
      • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 22:08
        rinkit napisała:

        > I znów kobieta zgarnia za sytuację, a facet, który de facto "zostawił" żonę z c
        > zwórką dzieci jest jakby... nieobecny. Nawet nie mówi się o nim specjalnie.

        Bo on nie wypowiada się specjalnie na temat. Siedzi cicho. M.R. zaś gada za wszystkich.
      • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:33
        Bo on też nic nie mówi. Jest meblem, po prostu zmienił właścicielkę, poprzednia kazała mu się wyprowadzić i poinformowała, że chce rozwodu - z wywiadu z Monisią w Vivie czy czymś tam.
        • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:34
          Trudno pytać mebel o zdanie.
      • claudel6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 00:11
        nie nie. ona jest kretynką z natury/urodzenia, a on skretyniał - dla mnie takie nagłe skretynienie z miłości jest jednak słabsze.
    • kropkaa Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 21:25
      Nie, nigdy, nie pozwolę, jestem fighterką - ciągła walka z całym światem - to musi być męczące. Plus odpowiedzi na posty, obecność w każdym medium, książka, blog, celebrytyzm - kiedy ta baba ma czas na dzieci, życie, pracę, tego swojego geniusza? Ona cały czas coś komuś musi udowadniać - po co???
    • bachtin Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 21:44
      Ludzie tak mają. Mój kolega z pracy zostawił kobietę w ciąży dla nowo poznanej pani, potem zajmował się jeżdżeniem do owej pani, dziecko widywał kilka razy w miesiącu. Bardzo był zdziwiony, że ekipa z pracy przestała go zapraszać na piwo itd. W sprawach służbowych jest traktowany normalnie, ale kumplować się nikt z nim nie chce. No jak to, no jak to? Tak to. Człowiek ma wolną wolę, ale inni ludzie też. Nie muszą chcieć utrzymywać kontaktu z kimś, kto występuje przeciw ich systemowi wartości. Bezwarunkowo kochają nas tylko rodzice, a i to nie zawsze.
    • aandzia43 Ze skrzywień osobowości natury narcystycznej 16.05.14, 22:21
      Niemożność zrozumienia, że w przestrzeni ludzkich emocji, uczuć i myśli istnieje jeszcze coś poza "Ja"; że inni ludzie to odrębne, skomplikowane, autonomiczne i równorzędne byty; że nie ma się i nie będzie się mieć kontroli nad opiniami bliźnich - to najwyraźniej dolega Moniczce. Mała dziewczynka. I nie dlatego, że niewinna i pełna miłości do świata. Dlatego, że nie wyrosła z pewnej właściwej małym dzieciom fazy.
      • zuzi.1 Re: Ze skrzywień osobowości natury narcystycznej 16.05.14, 22:32
        Aandzia43 wyjęłaś mi to z ust. Po p. Monice to po prostu widac. Niestety.
      • vilez Re: Ze skrzywień osobowości natury narcystycznej 16.05.14, 22:57
        A co dolega publice, ze nie potrafi potraktować MR jako autonomicznego bytu? Z czego publika nie wyrosła?
        • aandzia43 Re: Ze skrzywień osobowości natury narcystycznej 16.05.14, 23:07
          Nie odpowaidam za całą publikę, mogę odpowaidać tylko za siebie. Więc ja, Aandzia43, traktuję Monikę jako odrębny autonomiczny byt, który zachowuje się tak, jak się zachowuje (i nie mam tu akurat na myśli cieszenia się miłością i nowym związkiem) i w związku z tym zachowaniem wystawia się na ocenę. Moim zdaniem M.R. to niedojrzała jednostka z narcystycznymi zaburzeniami. To bardzo częste skrzywienie u ludzi mediów, polityki i wszelakiego establishmentu. Nihil novi sub sole.
          • vilez Re: Ze skrzywień osobowości natury narcystycznej 17.05.14, 08:29
            A to tak. Zgoda.
            Mnie w tej sprawie interesuje jednak, że tak to ujmę, kąt (pesoektywa) tej krytyki. Która tkwi w czymś więcj, niż tylko paplanie MR. To jest tylko żer, którym ona sam dokarmiła cos więcej, coś, co tkwi w samej publice. To mnie interesuje.
        • triss_merigold6 Re: Ze skrzywień osobowości natury narcystycznej 16.05.14, 23:28
          Ależ wyśmiewam ją jako zupełnie autonomiczny byt. Autonomicznie, jako mężatka podjęła decyzję o wejściu w związek z mężem i ojcem czwórki dzieci i o promowaniu nowej miłości w mediach i za to jest krytykowana.
          • aneta-skarpeta Re: Ze skrzywień osobowości natury narcystycznej 17.05.14, 05:33
            najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jakby tak się jakimś cudem zamknęła na rok czy dwa, gdy zaczeli spotykac sie z ZZ to by ludzie przyjęli ten związek duzo lepiej
          • vilez Re: Ze skrzywień osobowości natury narcystycznej 17.05.14, 08:31
            Ale przeciez takie "promowanie" to nic nowego u celebrytów. Ktoś, kto czyta wynurzenia celebrytki, nie może byc zdziwiony tym, że gada on o swoim życiu.
            Gadała poprzednia pani Z. również.
            • claudel6 Re: Ze skrzywień osobowości natury narcystycznej 18.05.14, 00:15
              > Gadała poprzednia pani Z. również.

              o czym Ty mówisz? MR jest wszędzie, imię i nazwisko ex-żony Zbyszka natomist poznałam dopiero teraz, przy okazji hype'u jaki rob wokól siebie MR.
    • malwi.4 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 22:33
      Nie znam dokładnie historii, ale życzę im dużo szczęścia i miłości. Jedni do grobowej deski wolą się męczyć w związkach, w których coś się skończyło, wypaliło, umarło. A oni mają już za sobą to "wyjście".
      • zuzi.1 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 22:35
        Ja też im dobrze życzę, gdyby mieli się męczyc w starych związkach, to lepiej niech są razem. Szkoda tylko, że p. Monice brak ogłady i kultury i trzepie językiem na prawo i lewo bez sensu, zamiast siedziec cicho i cieszyc się Zbysiem wink
    • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 22:50
      MoniSIA- cóż za chęć umniejszenia. Ciekawe, po co, samej racji nie starcza?
      • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:14
        Dla mnie "Monisia", bo kojarzy mi się z małą dziewczynką. Duża Monika (Jaruzelska) w wywiadzie powiedziała coś o dziwiącym ją rozdźwięku miedzy profesjonalizmem i kompetencjami wyzierającymi z książki M.R. a naiwnością (delikatnie to ujęła, trzeba przyznać) w uczuciach i emocjach ujawnianych w sprawach dotyczących życia prywatnego. Bardzo subtelnie wystawiła diagnozę Małej Moniczce wink
      • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:28
        Monisia za infantylną iluzję, że można mieć ciastko i zjeść ciastko.
        • aneta-skarpeta Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 05:35
          dokładnie MOnisia- naiwna dziewczynka

          uwielbiam zresztą jak na pudelku piszą Monika Richardson ( skreślone) zamachowska

          tak jak uwielbiałam jak psu Kory- Ramonie- zakrywali oczy czarnym paskiem


          powiem szczerze, że ja generalnie ludzi lubię, ale MONISIA ciężko zapracowała na to, że traktuję ją jak kretynkę
          • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 08:34
            Ale jest w tym jakaś chora potrzeba poniżenia kogoś, ujmowania mu, deprecjacja. Jakaś chora emocja.
            • zuzi.1 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:17
              Nie, nie ma w tym chorej potrzeby poniżenia kogoś, zauważ, że komentowane są poczynania jedynie niektórych, wybranych jednostek, które przekroczyły swoim zachowaniem wszelkie granice dobrego smaku (czego nie dostrzegają) i dalej brną w bagno ośmieszenia. Po prostu po przekroczeniu przez kogoś pewnych nieprzekraczalnych granic ludziom się ulewa i komentują bezdenną głupotę tych osób, stąd te MOnisie itp.
              • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:35
                Moim zdaniem tu nie tylko o to chodzi. To jej (MR) głupie zachowanie MR stanowi dla komentarów także pretekst do wylania czegoś więcej.
                • aneta-skarpeta Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:39
                  myslę, że komplikujesz sprawę bardzo prostą
                  ludziom nie podoba się zachowanie MR, bez żadnych dodatkowych i ukrytych powodów

                  i tyle

                  nie wiem jak inni- ale mówię za siebie, ale wyjątkowa nie jestem, więc pewnie nas jest więcej

                  choc wiem, że wolałabys abyśmy sobie cos rekomensowali- wtedy możnaby zrobic z MR po prostu ofiarę zakłamanych forumek
                  • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:16
                    Po prostu widzę coś jeszcze innego: widzę satysfakcję, że im (Z. i MR) się coś urwie zawodowo, satystację że zostali oskubanio go przez eks i dzieci., wreszcie: satysfakcję, że ich zycie rodzinne siegneło dna. Itd.
                    Zatem: Satysfakcję, a nie tylko: stwierdzanie faktów. Nie mówiąc juz o elementarnej refleksji dotyczącej tego, że to jest mocno nie ok (niezaleźnie od postępków medialnych MR).
                    A ta satystacja nie wynika moim zdaniem li tylko z tego, że nie podobają sie medialne postępki MR. Bo np. kwestia alimentów ma się do tego nijak. A takie alimenty świadczą o mściwości (Justy i niestety, dzieci).
                    • bri Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:31
                      Satysfakcja pochodzi z potrzeby sprawiedliwości. Skoro uważamy, że Monika swoim ekshibicjonizmem robi ludziom przykrość to kara jest postrzegana jako wyrównanie. Nie przyszło Co to do głowy? To przecież oczywiste.
                    • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:34

                      > Po prostu widzę coś jeszcze innego: widzę satysfakcję, że im (Z. i MR) się coś
                      > urwie zawodowo, satystację że zostali oskubanio go przez eks i dzieci., wreszci
                      > e: satysfakcję, że ich zycie rodzinne siegneło dna. Itd.

                      Ale czy możesz odrobinę sprecyzować: u kogo konkretnie widzisz tę satysfakcję z faktu, że ludzie (M. i Z.) mają pod górkę? Bo ja odnoszę wrażenie, że u zdecydowanej większości forumek, z ktróymi dyskutujesz w tym wątku raczej takiej satysfakcji się nie stwierdza. Jeśli ja piszę ci, że M. jest według mnie głupią i szkody czyniącą w życiu najbliższych babą, to nie dlatego, że nie podoba mi się jej kolor włosów/rozwód/ponowne zamążpójście/poglądy na politykę społeczną w Zanzibarze, tylko dlatego, że jest według mnie głupią i szkodliwą w życiu prywatnym babą. Tylko tyle. Podejrzewam, że większość forumek w tym wątku ma podobnie.
                      • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 09:10
                        Wypływało to w języku, w używanych zwrotach, w przyjmowanych założeniach. Bo co do sprawy samego chlapania ozorem i poziomu prezentowanego przez MR mamy konsensus.
                    • lady-z-gaga Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:37
                      żadnej skomplikowanej filozofii ani drugiego dna (psychologicznego) w tym nie ma
                      tam, gdzie jest wina, tam ludzie lubią widziec karę
                      co w tym dziwnego?
                      • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 09:07
                        Mnie ejdnak dziwi jednowymiarowe spojrzenie na sprawę. No i sądziłam, że jednak przesunęliśmy się odrobinę z miejsca, w którym "karanie" sprawia nam satysfakcję.
                        • araceli Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 10:32
                          vilez napisała:
                          > Mnie ejdnak dziwi jednowymiarowe spojrzenie na sprawę. No i sądziłam, że jednak
                          > przesunęliśmy się odrobinę z miejsca, w którym "karanie" sprawia nam satysfakcję.

                          Na szczęście moralność w narodzie nie upadła jeszcze tak nisko, jak Ty byś tego chciała.
                    • claudel6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 00:20
                      ja nie mam żadnej satysfakcji, niech sobie opływaja w luksusy i szczęście, natomiast mam autentyczną potzrebę, ze względu na jego dzieci, zeby ona w końcu zamknęła ryja. nie, niczego sobie nie rekompensuje ani nie projektuje, mam fajne życie, na tyle fajne, że nawet nie załapałam się na setkę pierwszych wpisujących się na e-matce.
                      • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 09:04
                        > mam autentyczną potzrebę, ze względu na jego dzieci, zeby ona w końcu zam
                        > knęła ryja.

                        Tę potrzebę to chyba mają wszyscy. I nie tylko ze względu na dzieci.
                        Rzecz w tym, że dokładanie do pieca, tu tylko rozjątrza.
                        Dobra, powiem to jeszcze raz, i skończę mój udział w tej sprawie: tylko o to mi chodziło, że takie medialne przerzucanie się- celem nieprzerzucania się- jest przeciwskuteczne. W tym też uwidocznia się skala problemu, który to problem zamiast być rozwiązywany...itd.
          • claudel6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 00:16
            Pudelek rządzi. jest sumieniem polskiego kołtuna.
            • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 09:12
              Tak. Clou.
    • inguszetia_2006 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 22:59
      Witam
      Ona nie ma lęku przed oceną, tylko ma lęk przed oceną negatywną;-P Co jest zrozumiałe, bo zarabia na wizerunku. Myślę, że ma w d...e co kto tam sobie pomyśli, tylko boi się strat finansowych. Co jest normalnym, i zdrowym objawem. Ktoś tam jej nagadał, że jest kochana przez widzów i nietykalna, więc poszła pieronem do gazet, naplotła bzdur i tyle. Teraz przychodzi otrzeźwienie. Tak swoją drogą... co ma ten Zbyszek takiego w sobie, że jako ojciec wielodzietny ma takie rwanie...?
      Pzdr.
      Ing
      • sanciasancia Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:13
        > ... co ma ten Zbyszek takiego w sobie, że jako ojciec wielodzietny ma takie rwa
        > nie...?
        Nazwisko i w konsekwencji pozycję.
        • kropkaa Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:18
          A co to za nazwisko? Jaka pozycja? Chyba horyzontalna...
          Dla mnie z żendady roku zmierza to w żenadę dekady.
          • sanciasancia Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 16.05.14, 23:35
            > A co to za nazwisko? Jaka pozycja? Chyba horyzontalna...
            Jak to ładnie MZ ujęła w wywiadzie, Zamachowski "ma ryja".
            > Dla mnie z żendady roku zmierza to w żenadę dekady.
            Mnie zwisały początki romansu, ale MZ przekroczyła moje granice dobrego smaku.
            • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 08:35
              Ale tutaj panuje zgoda, Sancia (jest długaśny watek o tym).
    • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 09:39
      A skąd ta silna potrzeba oceniania i artykułowania swoich opinii o zyciu innych?
      • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 09:49
        To norma wynikająca z socjalizacji i funkcjonowania w różnych grupach, od rodziny po społeczeństwo. Każde zachowanie podlega ocenom w mniejszym lub większym stopniu.
        • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:04
          Bardzo dobry trop. Otóż twierdzę, że socjalizacja wymaga dziś stosownego podejścia do rozwodów, rozstań i nowych sytuacji rodzinnych. Stosownego, czyli takiego, które pozwoli się znaleźć pozytywnie wszystkim zainteresowanym w nowej sytuacji.
          • aneta-skarpeta Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:11
            najbardziej w tym wszystkim to należałoby socjalizować MR

            bo niedaczka kompletnie nie wie jak zachowywać sie w tej sytuacji
            • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:33
              Nie tylko ją. Rodziców i komentatorów także.
              Wiesz, te komentarze nie zostająbe echa. Np. słyszą je dzieci z takich rodzin. Ludzie je wygłaszający flancują je do swoich rodzin.
              Czy ludzie o tym nie myślą? No nie myślą. Nie myślą, że może to kiedys spotkać ich dzieci (z ich wyboru lub nie).
              • bri Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:54
                Twoje komentarze docierają tak samo i mogą mieć równie daleko idące skutki. Może właśnie w tej chwili jakieś dziecko obwinia swoją matkę za stres spowodowany przez nierozważne działania kochanki ojca.
                • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:50
                  Mam taka nadzieję, że do kogos dotrą. Że coś uświadomią.
                  Dobrze prowadzone dziecko nie oskarży rodzica o nic.
                  • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 17:30
                    Sterroryzowane czy ubezwłasnowolnione?
                    • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 18:53
                      A ja chcę poznać metodę. Jak dobrze prowadzić dziecko, żeby nie było traumy rozstania. W tym dziecku hipotetycznym, przy założeniu, że rozstanie było niespodziewane dla nikogo, bo tak bywa i wszyscy, łącznie z matką, cierpią. Matka cierpi i zostaje z dziećmi. Nie ma opcji, że to ona porzuca i cieszy się nowym partnerem.
                      Teraz mi przyszło, złośliwie co prawda, na myśl, że ZZ idzie w nowy zwíązek z przychówkiem. I ta cała w sumie szóstka biega za drzwiami toalety z seksem w tle.
                      • blond_suflerka Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 19:08
                        vre-sna napisała:

                        > A ja chcę poznać metodę. Jak dobrze prowadzić dziecko, żeby nie było traumy roz
                        > stania. W tym dziecku hipotetycznym, przy założeniu, że rozstanie było niespodz
                        > iewane dla nikogo, bo tak bywa i wszyscy, łącznie z matką, cierpią. Matka cierp
                        > i i zostaje z dziećmi. Nie ma opcji, że to ona porzuca i cieszy się nowym partn
                        > erem.

                        Ależ przecież matki a właściwie żony też się rozstają i czasem dzieci zostają z tatą. Cieszenie się partnerem nie wyklucza wywiązanie się z obowiązków rodzicielskich.
                        Co do traumy spowodowanej rozstaniem rodziców to chyba nie ma opcji, żeby dziecko gładko to przeszlo. Tyle tylko, że tam gdzie rodzice są dojrzali i odpowiedzialni po pierwszym szoku i trudności w odnalezieniu się w nowej sytuacji przyjdzie akceptacja i skupienie sie na pozytywach tego nowego rozwiązania. Tak jak to bywa w przypadku kazdej innej zmiany jaka towarzyszy człowiekowi.

                        > Teraz mi przyszło, złośliwie co prawda, na myśl, że ZZ idzie w nowy zwíązek z
                        > przychówkiem. I ta cała w sumie szóstka biega za drzwiami toalety z seksem w tl
                        > e.

                        No jakby tak związek sprowadzić do seksu to pewnie byłaby to jakaś trudność ale w sumie tak samo bywa i w klasycznych rodzinach. Jak dzieci biegają to trudno kochać się na blacie w kuchni.
                        Tam gdzie jest miłość do partnera jest tez miłośc do jego dzieci. Jak dla mnie w pewnym sensie z automatu. Potem przychodzi tez lubienie i moze byc naprawde piekny dalszy ciag.
                        Tylko, że to wszystko zalezy-jakie to dzieci, jacy rodzice, jak doszlo do rozstania, czy ktos zachował się przyzwoicie lub nie, itd itd.
                        • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 20:02
                          10/10 Suflerko.
                          Ja nic innego tutaj nie mówię. I też to właśnie robię -skutecznie- w moim życiu. A jednak budzi to agresję, i to ja mam iść na terapię, heh. Bo to wszystko łądnie poukładalismy. Powinniśmy się chyba walić po pyskach w tabloidach i ciągać po sądach.

                          To jest bardzo, ale to bardzo ciekawy watek.
                      • riki_i Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 19:28
                        vre-sna napisała:

                        > A ja chcę poznać metodę. Jak dobrze prowadzić dziecko, żeby nie było traumy roz
                        > stania.

                        Ależ to bardzo proste. Należy spokojnie, powoli i na wydechu powtarzać wielokrotnie następującą frazę Drogie Dziecko, ja Vilez/Na bakier mówię ci, że porzucenie tatusia było fantastycznym krokiem, bo wujek jest dużo fajniejszy. Nie oceniaj mamusi, nie myśl o tym za wiele i idź się pobawić. Będzie dobrze i lepiej niż było, dlatego, że tak właśnie będzie.

                        Po 157 powtórzeniu dziecko wreszcie rozumie i jest szczęśliwe. To wręcz dziwne, że tylu ludzi jeszcze nie wpadło na to, jak proste i oczywiste może być rozstanie rodziny z dziećmi.
                        • araceli Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 20:33
                          riki_i napisał:
                          > Ależ to bardzo proste. Należy spokojnie, powoli i na wydechu powtarzać wielokro
                          > tnie następującą frazę Drogie Dziecko, ja Vilez/Na bakier mówię ci, że porzu
                          > cenie tatusia było fantastycznym krokiem, bo wujek jest dużo fajniejszy. Nie oc
                          > eniaj mamusi, nie myśl o tym za wiele i idź się pobawić. Będzie dobrze i lepiej
                          > niż było, dlatego, że tak właśnie będzie.

                          > Po 157 powtórzeniu dziecko wreszcie rozumie i jest szczęśliwe. To wręcz dziwne,
                          > że tylu ludzi jeszcze nie wpadło na to, jak proste i oczywiste może być rozsta
                          > nie rodziny z dziećmi.

                          A potem droga Vilez otrąbia sukces, że sobie 'wszytko ładnie poukładali' i to niby budzi w innych agresję big_grin
                      • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 19:56
                        Żeby sie tego dowiedzieć, jeśli nie wiesz tego sama, to trzeba się udac do fachowców. Choć moim skromnym zdaniem "to się wie". Niemniej, ja sie i tak upewniłam- w poradni rodzinnej. Tak więc, szukaj tam.
                  • claudel6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 00:23
                    yyy? większośc skrzywdzonych/ranionych dzieci nie oskarża rodziców o nic, tylko siebie - dlatego spędzają jako dorośli lata na terapii, kiedy terapeuta z ogromnym trudem doprowadza ich do punktu, w którym w koncu umiejscawiaja winę we właściwym miesjcu i odważają się slusznie oskarżyć rodziców o wyrządzone krzywdy. i jest to początek uleczenia.
                    • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 08:01
                      Tak, to prawda. Dlatego piszę o idpowiednim przeprowadzeniu. Tutaj tego nie było.
                      Jednakże nie upatrywałabym poczatków uleczania w negacji wyboru ojca.
          • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:46
            Stosowne, a przynajmniej w miarę bezbolesne, odnalezienie się wszystkich zainteresowanych w sytuacji rozwodu jest przedmiotem zainteresowania społecznego od wielu lat. "Prace trwają" można powiedzieć wink Dużo jest jeszcze do zrobienia, fakt. Podstawą powodzenia każdej akcji jest jednak dojrzałość uczestników.
            • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 20:03
              Tak, dokładnie. Tutaj dojrzałości brakuje całej trójce. Niczego innego nie mówię.
            • riki_i Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 20:26
              No tak, tak, madrze kumo prawicie. Czasem jednak dojrzalosci brak , a nawet o zgrozo, podnosi glowe dzieciecy faszyzm i tupie nogami krzyczac "nieprawda, tatus byl fajniejszy niz wujek!". Dlatego temat ten wymaga jeszcze przepracowania.
          • araceli Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:47
            vilez napisała:
            > Bardzo dobry trop. Otóż twierdzę, że socjalizacja wymaga dziś stosownego podejś
            > cia do rozwodów, rozstań i nowych sytuacji rodzinnych. Stosownego, czyli takieg
            > o, które pozwoli się znaleźć pozytywnie wszystkim zainteresowanym w nowej sytua
            > cji.

            Stosownego takiego, które spowoduje, że świństwo, które zrobiłaś eksowi nie będzie nazywane świństwem. RZYG! Dlaczego winowajca - wyrządzający krzywdę ma wychodzić z sytuacji pozytywnie????? Nie masz za grosz moralności??????

            Weź w końcu odpowiedzialność za własne postępowanie bo ta próba wybielenia się w co drugim wątku jest dennie żałosne.
            • triss_merigold6 Abuhahahha 17.05.14, 16:30
              Buhahhaha, jeszcze nie zauważyłaś, że tezy głoszone przez Vilez, to czyste lewactwo? Mnie to generalnie bawi, bo takie podejście jest rozpaczliwą próbą redukcji dysonansu poznawczego i swego rodzaju tchórzostwem. Oceny otoczenia, krytyka, dystansowanie się, brak aprobaty itd. burzą idealny obraz ja i uderzają we własny wyidealizowany obraz. Jestem osobą fair = nie mogłam postąpić egoistycznie i na niekorzyść innych = to inni, oceniający, pokazujący emocje się mylą i nie powinni czuć tego, co czują.
              • vilez Re: Abuhahahha 17.05.14, 16:48
                O rety, Tris, zawsze lądujesz w tym miejscu smile Ales se znalazła pipsztyk.
                • vre-sna Re: Abuhahahha 17.05.14, 17:07
                  Ale ja się zgadzam z Triss.
                  Ty za to nie ruszyłaś się z miejsca i zazdrościsz lotu wink
                  • vilez Re: Abuhahahha 17.05.14, 19:51
                    Ten lot, to się nazywa: argument z usytuowania (jeden z ad hominem). Niska erystyka. Nie ma czego zazdrościć, bo to powód do wstydu.
                    Lot ad hominem(niekiedy ad personam) następuje u niektórych (bo nie wszyscy na szczescie tak reagują) wtedy, gdy brakuje argumentów ad rem.
                    A mnie stosowanie takiej erystyki mocno interesuje. Jest wiele mówiące.
                    • bri Re: Abuhahahha 18.05.14, 00:19
                      Droga Vilez, zdaję sobie sprawę, że wolałabyś, żeby Ci przeszłości nie wypominać, i rozmawiać na poziomie abstrakcyjnych idei i zjawisk. Wybacz, ale taka rozmowa nie bardzo mnie interesuje. Po to przychodzę na to forum, żeby - bez przesadnej ostrożności jaka jest konieczna w realu - mówić to na co mam ochotę. Nawet jeśli uznasz to za niedozwolony chwyt erystyczny.
                      • vilez Re: Abuhahahha 18.05.14, 08:41
                        No możesz rozmawiać na poziomie magla, to juz Twój wybór. Miej przynajmniej świadomość tego, jak rozmawiasz.
                • triss_merigold6 Re: Abuhahahha 17.05.14, 17:38
                  Nie wiem jaką głęboką myśl chciałaś wyrazić, ale serdecznie radzę ponowną terapię i przepracowanie problemu pt. "Mój obraz ja w konfrontacji z rzeczywistością".
                  • vilez Re: Abuhahahha 17.05.14, 19:51
                    Ee tam, zawsze to samo w Twoim wykonaniu.
                    • vilez Re: Abuhahahha 17.05.14, 20:06
                      No dobra, podpowiem, bo widzę, że nie oglądałaś Gangu Olsena. Otóż, Olsen miał pipsztyk. Taki wihajster, który mu otwierał każde drzwi i inne zamki. Ty masz taki pipsztyk- dość ucieszny wink
                      Obejrzyj Gang Olsena, to sie dowiesz, że Olsenowi pipsztyk jednak jakoś nie pomagał- zawsze lądował w tym samym miejscu...
                      • triss_merigold6 Re: Abuhahahha 17.05.14, 23:38
                        Hm... i Ty wytykasz stosowanie argumentów ad personam...
                        • vilez Re: Abuhahahha 18.05.14, 08:42
                          A gdzie tu masz ad personam? To jest o Twoim sposobie prowadzenia rozmowy.
              • claudel6 Re: Abuhahahha 18.05.14, 00:28
                triss, buagam, nie odmieniaj słowa lewactwo przez wszystkie przypapdki, bo w tym przypadku jest ni wpiął ni wypiął. lewactwo nie zajmuje sie kwestiami moralnymi ani światopoglądowymi, w przeciwieństwie do lewicy.
                • vilez Re: Abuhahahha 18.05.14, 07:59
                  To nie ja tego uzyłam, ale Triss. Tez mnie zdziwoło, bo to ni przypiał, ni wyłatał.
                  • vilez Re: Abuhahahha 18.05.14, 08:00
                    A, pardon, zlały mi się posty...
        • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:20
          Bardziej atawizm. Nierefleksyjna, pierwotna i odruchowa ocena otoczenia, która zwiększała kiedyś szanase na przezycie. Socjalizacja ubrała to w kody kulturowe pokazujące co wypada a co nie. Niektórzy nie odrobili lekcji z wychowania i kierując się odruchami lecą do prasy, inni zaś dobierają się do for internetowych.
      • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 09:54
        O to pytam, Mid.week.
        bez patrzenia na skutki. Np. jeśli chodzi o dzieci. Co się zarzuca zresztą samej MR. A robi się to samo. Np. wwdrukowuje się owym dzieciom, e znalazły się w strasznej sytuacji. I nie ma świadomości, że tym sie krzywdzi dzieci. Ten punkt beztroski mnie zadziwia.
        • aneta-skarpeta Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 09:58
          sugerujesz, vilez, że matka Marysi Zamachowskiej wdrukowała to, że to okropne, że MR gada ze szczegółami o ich zyciu? Bo inaczej to by Marysia przybiła piątkę z MR i poszła na ślub?

          poważna jesteś?
          • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:02
            Stawiam hipotezę (w poprzednim watku pisałam), że rodzice wplatali dzieci we własne rozstanie.
            (Nie wiem, skad wzięłas tak aburdalny wniosek. )
            • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:50
              Min bosze, a jak mieli nie wplatywac? Sądzisz, że dzieci by nie zauważyły, że tatus się wyprowadził, mieszka z inną panią i z nią się fotografuje, a mamusia jest wściekła.
              • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:24
                No jak chcesz widzieć tylko to, to już nic poradzę.
                Tu nikt nie neguje faktów (że tatuś odszedł do nowej pani), tu chodzi o wplatywanie w rozgrywkę między rodzicami.
                • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 14:22
                  Powiedz, na czym polega to wplątywanie. Wyjasnij mi, proszę, bo ja tego nie widzę.
                  Powiem czemu - dorosły, zraniony człowiek ma takie samo prawo do opinii jak ty.
                  • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:42
                    Pisałam juz i tym wielokroć. Nie ma sensu się powtarzać.
                    • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 17:12
                      No, to ja też pisałam dlaczego uważam inaczej.
                      Ale nie widzę powodu, dla którego miałabym używać tego argumentu w każdej rozmowie dot. stricte MZ. To nie ma nic do rzeczy.
                      • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 17:15
                        Moim zdaniem ma. Ale nie tykam ludzi tak nisko jak Ty, z powodu różnicy zdań. Mnie ciekawi, dlaczego tak jest.
                        To Ty zapytałaś, na czym polega, mimo że znasz moją odpowiedź.
                        • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 18:25
                          A co to jest niskie tknięcie człowieka?
                          Serio pytam, bo o ile mogę to zinterpretowac to albo chodzi o poniżenie lub zejście poniżej poziomu. To drugie dopuszczam w ferworze dyskusji.
                          • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 19:52
                            Argumenty ad hominem.
      • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:11
        Odpowiem za siebie, choć moja potrzeba oceniania i artykułowania opinii o Monice nie jakaś szczególnie silna, acz w ogóle jest. Bo to osoba z gatunku szkodliwych idiotek. Niedojrzała, nirereformowalna mała dziewczynka. Właśnie mamy okazję oglądać jej popisy, więc komentuję te popisy.
        • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:14
          Czytając o niej, interesując się jej wywiadami i poczynaniami a na koniec komentując je czujesz się nieszkodliwą inteligentką, dojrzałą, refleksyjną, dorosłą kobietą...?
          • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:35
            "Zainteresowałam się" nią bliżej dopiero na.okoliczność tej dyskusji. Obejrzałam nawet uważnie wywiad Jaruzelskiej i coś tam przeczytałam smile Miałam nadzieję, że się kobita w dobrym świetle pokaże i rozwieje moje wcześniejsze, nieciekawe wrażenia na iej temat. Tak się nie stało. Jak się czuję w tym kontekście? Na pewno nie jestem szkodliwa społecznie w sposób właściwy tej pani wink Za co dziękują mi zapewne moi bliscy po zetknięciu się z takimi Monikami.
            • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 10:48
              Na p
              > ewno nie jestem szkodliwa społecznie w sposób właściwy tej pani wink

              Ta pani jest "szkodliwa społecznie" głównie dzięki słuchaczom i komentatorom. Każdy, kto podejmuje się oceniania jej poczynań, choćby nie wiem jak negatywnego jest współgraczem i motorem napędowym.

              I to co dziwi mnie najbardziej to to, że absolutnie większość przyznaje że MR to kwintesencja obciachu, ale już mało kto idzie za ciosem i stwierdza, że równie obciachowe jest zajmowanie się tematem ostatniego sortu. Tak jakby walnięcie kupy na chodniku przez jednego osrańca było czymś gorszym niż rozmazywanie jej po całej ulicy przez tłumy pasjonatów kloaki.
              • aneta-skarpeta Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:27
                jesli juz porównujemy MId.week poczynania MR z robieniem kupy na chodnik, to wg mnie jest tak, że ten co robi kupę na chodniku musi liczyc się z tym, że przechodnie to skomentują i powiedzą co myslą o robiącym kupę na chodniku

                a wg Ciebie powinni udawać, że nic się nie stało
                • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:31
                  A ktoś skomentuje ich komentarze. Nie powinni się dziwić, prawda? A jakos się dziwią.
                  • aneta-skarpeta Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:33
                    nie vilez, nas nie dziwi, że ktos komentuje nasze komentarze

                    dziwi nas, że komentujący nas, dziwią się że my komentujemy- bo to takie niskie

                    i jeszcze to dorabianie ideologi o obserwacji społecznej- śmiechu warte
                    • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:18
                      No nie. Analiza zawsze jest pełnoprawna. Jeśli jest merytoryczna.
                • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:44
                  Nie ma czegoś takiego jak to co ludzie powinni. Porównanie miało zwrócić uwagę na coś innego. Otóż rozmazywanie jej patykiem po chodniku jest dla ludzi oczywistą bzdurą wyłacznie dlatego, że widzą tego efekty. Kał na odcinku 200metrów zamiast w małej kupce. To nierozsądne, prawda? Tak samo działa podejmowanie komunikacji w pewnych sytuacjach. Już nie mamy do czynienia z pojedyńczym wywiadem. Zainteresowanie tematem, komentowanie, potrzeba oceniania dokłądnie tak jak patyczek rozmazało temat z 1 wpisu na FB na prasę kolorową, fora. Róznica jest taka, że w przypadku wspomniajej kupy te zależności wyraźnie widać. Jest materia, jest patyk, jest działanie i efekt. Mazający zostaliby napiętnowani równie mocno jak producent kału przez zwolenników czystości. W przypadku ludzkiego gadania nie mamy do czynienia z materią, efektów nie widać gołym okiem więc nie ma odpowiedzialności za rozmazywanie świństwa. I sami zwolennicy moralaności i godnego milczenia w sprawach prywatnych biorą te patyczki i rozmazują, rozmazują....
                  • aneta-skarpeta Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:49
                    czyli idąć tym tokiem myslenia ( wg mnie lekko absurdalnym, ale może czegoś nie zrozumiałam)

                    skoro komentujący= rozmazujący kupe patykiem

                    to komentujący komentujących ( TY)= rozdeptujący dodatkowo tą rozmazaną kupę
                    ?
                    • bri 10/10 17.05.14, 11:51
                    • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:57
                      Jest to uczestnictwo w wydarzeniu, ba już samo klinięcie w sieci na artykuł nim jest.
              • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:51
                Ta pani jest "szkodliwa społecznie" głównie dzięki słuchaczom i komentatorom. K
                > ażdy, kto podejmuje się oceniania jej poczynań, choćby nie wiem jak negatywnego
                > jest współgraczem i motorem napędowym.

                Nie zrozumiałaś mnie. Pisząc "szkodliwość społeczna" nie mam na myśli skutków towarzyskich czy medialnych sprawy (tej czy innej).
                Chodzi mi o szkodliwość w bliskich układach, o toksyczność w wąskim kręgu najbliższych, w wykonaniu ludzi głupich, niedojrzałych i zapatrzonych w swój pępek. Zamachowscy i ich aktualny sajgon jest omawiany publicznie, bo to rodzina celebrycka. Ale ludzi o konstrukcji psychicznej M. nieodpowiedzialnie pieprzących glupoty, raniących i wyprowadzających z równowagi rodzinę i przyjaciół są pewnie miliony w samej Polsce. To nazywam szkodliwoscią społeczną, a konkretnie szkodliwością na forum najbliższego otoczenia.
                • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:57
                  Jakby jeszcze nie było jasne: nie jest potrzebna żadna publika, żeby napsuć krwi, zranić i ostatecznie zniechęcić do siebie postępując tak, jak M. Wystarczy stosunkowo bliskie grono. Np.: jakby najświeższa żona mojego ojca paplała w rodzinie i gronie bliskich przyjaciół, że nie widuję się z nią tylko dlatego, że nie pozwala mi moja matka, to zareagowałabym jak Marysia Z. i tym bardziej nie chciałabym miec z nią do czynienia. Szeroka publika nie jest potrzebna żeby głupi człowiek namieszał.
                  • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 17:19
                    Andzia, paplanie tu już zostało podsumowane dostatecznie.
                    Pytanie brzmi: dlaczego miała by materię do takiego paplania. Chodzi mi konkretnie o to, O CZYM by paplała. Czyli tu: o "niewidywanie się".
                    Tutaj ludzie argumentują w deseń: po co paplała o czymś (racja), a nie zastanawiają się nad tym, że JEST problem o którym (niepotrzebnie) paple.
                    • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 17:40
                      To najwyżej dla niej problem. Dzieci wcale nie muszą mieć problemu z niewidywaniem najnowszej żony ojca, mogą nie chcieć i tyle, zwłaszcza te starsze.
                    • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 17:57
                      Materia do paplania, powiadasz? Może ją miała, mie wiem, ale najbardziej.prawdopodobne jest, że.wcale mie musiała.jej mieć,.żeby paplac. Właśnie to jest.takie paskudne w tych typach: puszczanie w ruch jęzora z samego przymusu ruszania nim na swój i ludzi ze swojego życia temat. Bez przemyślenia, czy się mówi prawdę, czy sie fantazjuje, czy nawet jeśli się mówi prawdę, to mówienie jej a sens. Paplanie samo w sobie jest grzechem w pewnych sytuacjach.
                      • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 19:58
                        Oczywiście, ze paplanie to grzech. Ale to już ustalilismy.
                        Na moje, to ona tę materię miała. Nie zakładam, że jest fantastką (choc oczywiście nie wykluczam). I tu, moim zdaniem, lezy źródło problemu. Cały czas o tym mówię.
                        • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 23:33

                          > Oczywiście, ze paplanie to grzech. Ale to już ustalilismy.

                          Nie widzę, żebyśmy to ustaliły. Pomimo tego, co deklarujesz nie zauważasz w ogóle, że niemądre (delikatnie mówiąc), niestosowne w delikatnej sytuacji wypowiedzi SAME W SOBIE są czynnikiem wystarczająco jątrzącym i psującym relacje w grupie ludzi połączonych niełatwą sytuacją. SAME W SOBIE. I same w sobie wystarczą, by wygłaszający je osobnik spotkał się z niechęcią i brakiem ochoty do bliższego poznania go. I żadnej innej materii już być nie musi. Naprawdę, uwierz mi, to tak działa. Głupie paple szybko lądują na aucie.
                          Myślę, że M.R. może być fantastką, to znaczy może tracić kontrolę nad logicznym myśleniem tam, gdzie musi ujrzeć siebie w kontekście relacji międzyludzkich.
              • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:25
                Bzdura.
                To nie ja szukam, to ona wyskakuje.
                A że wyskakuje, to naraża síę na ocenę.
                Nie żyję na bezludnej wyspie, czasami spotykam się z ludźmi.
                To po jej stronie jest inicjatywa, nie po mojej.
                • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 19:54
                  Ale nikt Ci nie każe wyskakiwac z oceną. A wyskakujesz. To można Ciebie zapytac, jako i ja pytają- po co wyskakujesz. To tak dla zilustrowania, ż eproblem ejst zwrotny (o czym juz pisała Mid.week).
          • bri Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:19
            Ty komentujesz komentarze, które uważasz za niskie i mało dojrzałe. Jeśli się czymś różnisz to po prostu opinią na omawiany temat. Podobnie zresztą jak Vilez. Obie wzięłyście udział w tej dyskusji.
            • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:26
              Zgodnie z tą teorią socjologia więziennictwa powinna iść za kraty.
              • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:28
                Tak. Oraz wszelka obserwacja socjologiczna. Inna zreszta też.
              • bri Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:41
                Rozwiń proszę, bo jakoś nie dostrzegam analogii, a chciałabym Cię dobrze zrozumieć.
                • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:49
                  Mieszasz poziomy. Czym innym jest dyskusja o społeczno-komunikacycjnych zależnościach między zachowaniami ludzi a czym innym dyskusja o kolorze majtek celebrytki i tym czy jej się one wpijały.
                  • aneta-skarpeta Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:00
                    ale przeciez nie gadamy o bzdurach typu- jakie gacie ma MR
                    rozmawiamy o bardzo poważnej, zyciowej kwestii, o relacjach, decyzjach itd itd
                    • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:10
                      Rozmawiacie min o tym jak to fatalnie jest upubliczniać pewne prywatne kwestie, samą tą rozmową upubliczniając je jeszcze bardziej. Paradoks strażaka-podpalacza.

                      Dla mnie nie ma nic szczególnie poważnego w rozmowie o tym czy pani A,B lub C jest fair i czy dobre decyzje podjeła i co powiedziała w wywiadzie. Natomiast zajmuje mnie ten temat na wyższym szczeblu ogólności czyli to co ludzi kręci i podnieca i co z tego wynika. Można powiedzieć, że jestem takim pasożytem pracującym zarówno na producencie wspomniajem wcześniej kupy oraz na jej rozmazywaczach wink
                      • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 13:05
                        > Dla mnie nie ma nic szczególnie poważnego w rozmowie o tym czy pani A,B lub C j
                        > est fair i czy dobre decyzje podjeła i co powiedziała w wywiadzie. Natomiast za
                        > jmuje mnie ten temat na wyższym szczeblu ogólności czyli to co ludzi kręci i po
                        > dnieca i co z tego wynika.

                        Ano widzisz, a mnie kręci to, jak ludzie na najbardziej podstawowym szczeblu swoich relacji z bliźnimi, a właściwie we wnętrzu swojego jestestwa, widzą, czują i reagują. I dlatego jest dla mnie bardzo istotne jaki ma stosunek do siebie i otoczenia pani A czy B (a to widać w jej decyzjach i komentarzach). Znam takie Moniczki w realu, wiem, jakie mogą byc toksyczne i szkudne i stąd moje komentarze w wątku. Nie interesuje mnie rozmazywanie kupy i rozmazywacze, ale proces jej robienia na chodniku wink
                        • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 14:00
                          andzia to czym ty się zajmujesz nazywa się plotkowaniem. Przez chwilę założyłam, że możesz być psychologiem, stąd skupienie na pojedyńczej jednostce i jej problemie, ale raczej nie. Ktoś zainteresowany problemem a nie osobą nie deprecjonuje jej stosując infantylną wersję imienia.
                          • aandzia43 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 14:16
                            , że możesz być psychologiem, stąd skupienie na pojedyńczej jednostce i jej pro
                            > blemie, ale raczej nie

                            Nie jestem psychologiem, ale zaitneresowanie pojedynczą jednostką i jej problemami nie jest chyba zarezerwowane dla psychologów?


                            Ktoś zainteresowany problemem a nie osobą nie deprecjon
                            > uje jej stosując infantylną wersję imienia.

                            O, jaki daleko idący wniosek wink Owszem, zaitneresowanie problemem dotyczącym żywej ludzkiej tkanki, problemem dotykającym czasem i nas bezpośrednio, problemem, który wywołuje obserwowalne przez nas cierpienie u innych, nie wyklucza użycia czasem kolokwializmów oraz drobnych złośliwości smile
                            • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 14:51
                              Oczywiście, że nie jest zarezerwowane, jednak zwykły człwoiek robi to inaczej bo ma inną wiedzę.

                              Ktoś zainteresowany problemem a nie osobą nie deprecjon
                              > > uje jej stosując infantylną wersję imienia.
                              >
                              > O, jaki daleko idący wniosek wink

                              Podtrzymuję go. Nie analizujesz. Plotkujesz.
                  • bri Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:07
                    Tylko Ci się zdaje, że patrzysz z innego poziomu. My oceniamy zachowanie Moniki, a Ty nasze. I już nawet użyłaś słowa kupa, taka jesteś zdystansowana i delikatna w ocenach... Ale trzymam kciuki, żeby udało Ci się utrzymać to niczym nieuzasadnione poczucie wyższości. Nie chciałabym zepsuć Ci soboty.
                    • mid.week Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:17
                      Nie oceniam niczyjego zachowania, wręcz piszę że z mojego punktu widzenia nie ma czegoś takiego co ludzie powinni robić w takiej sytuacji. Znam i opisuję jeno możliwe niepożądane efekty pewnych zachowań. To, że ty negatywny opis traktujesz jak ocenę bardzo ładnie wpisuje się w tytuł wątku.

                      Nie wiedziałam, że słowo kupa świadczy o braku dystansu wink Tę obrazową metaforę zapożyczyłam od św.p. prof Sitka. Faktem jest, że był on osobą niezwykle zaangażową w życie społeczne.
                      • bri Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 13:03
                        Teraz rozumiem. Zatem dziękujemy, że zechciałaś nam przedstawić swój punkt widzenia.
            • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:28
              Tak, ja wzięłam. Bo mnie interesuje mentalność społeczna w tym względzie (sama sprawa nie bardzo. o czym pisałam).
              • bri Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:49
                Widzę, że zmieniłaś front wink Wydaje Ci się, że już zapomniałyśmy co pisałaś w pierwszym wątku? Bez żadnej żenady omawiałaś zachowanie Moniki oceniając ją jako głupią i naiwną, oskarżając Justę o wykorzystywanie dzieci, a Marię Zamachowską o parcie na szkło. Wtedy jakoś Cię obserwacja socjologiczna nie interesowała i nic złego nie widziałaś w formułowaniu kategorycznych ocen na temat wszystkich zainteresowanych.
                • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:23
                  Bo tego dotyczył tamten wątek. Tutaj rozmawiamy o czynms innym. Zdaje się, ze aytorka tez prosiła, by już nie rozmawiac o tym, co medialnie zrobiła MR.
                  Ja się cały czas trzymam tematu. Ty nie, ba-nie tylko że się nie trzymasz tematu, ale weksujesz na argumenty ad hominem. Ciagle i nieustannie to robisz, mimo że to jest dyskwalifikacja (nie ukrywam, że obserwuję Cię w tym).
                  Wtedy tez mnie interesowała. Znajdziesz, jak poszukasz. Mnie to zawsze interesuje. Tak mam. szczegółami tej historii zajęłam się dopiero na okolicznosc tamtego wątku.
                  • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:26
                    Ps. Nigdey nie napisałam, że Maria ma parcie na szkło. W ogóle by mi to w głowie nie powstało.
                    • bri Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 13:06
                      Pisałaś, że wszyscy w tej rodzinie mają parcie na szkło w dyskusji o liście Marii do Moniki. Jak będę przy kompie to specjalnie dla Ciebie tego poszukam.
                      • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 13:55
                        A ja tylko się utwierdziłam, że ci od teorii miłości g. wíedzą o tym szlachetnym uczuciu.
                        Teoretycy wprowadzają dyskusję na taki oderwany od życia poziom absurdu, że taki zwykły, przeciętny człowiek pyta ale o so chodzi?
                        I nie, to nie jest kwestia niemożności ogarnięcia tematu. Prawdziwe życie toczy się w innej przestrzeni, tej prawdziwej, tam gdzie gdy się rąbie drwa to lecą wióry a nie wyimaginowane na podstawie dziwnych założeń teorie na temat wiórów.
                        • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 14:37
                          A kto tu teoretyzuje o miłości?
                          Bo ja piszę z najgłebszego zyciowego doświadczenia własnie. A ze mam to uswiadomione, to chyba nic złego- raczej przeciwnie?
                          Poleciałaś. Zobacz, czym sie bronisz. Odmawianiem ludziom doświadczenia. Przegięcie.

                          • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 15:06
                            Nie bronię się, bo nie mam przed czym.
                            Odpowiedziałam na "dyskutuję o dyskusji nt. dyskusji".
                            Meritum ucieka ale dla Ciebie to bez znaczenia.
                            • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 15:33
                              Ja mam silne poczucie, ze trafiam w sedno. Zapewne sedno dla nas leży gdzie indziej. Dyskusjie o dyskusjach są jak najbardziej potrzebne- to coś jak rozmowach o metodologiach: jedne sa bardziej odpowiednie do czegos tam, inne mniej.
                              Np. dyskusja o dyskusji, w którejś koomuś, kto ma zyciowe doświadczenie w materii dyskutowanej, odmawia sie tego dośwaidczenia z tytułu dyskusji o dyskusji, jest jak nabardziej ciekawa. W czyms takim może równiez ukazac się sedno.
                              • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:30
                                Ty nie trafiasz w sedno. Ty sprowadzasz dyskusję do płaskiego poziomu. W Twojej dyskusji nie ma trójwymiarowej przestrzeni.
                                • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:31
                                  No, ale zaklinasz rzeczywistość. Że tak napiszesz (bez argumentów) nie oznacza, że tak jest. JA tez mogę napisac tak o Tobie.
                                  • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:36
                                    E, argumentem są Twoje argumenty.
                                • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:35
                                  Błąd. W dyskusji z Tobą.
                                  • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:37
                                    No tak. Mniej więcej o to mi chodziło.
                              • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:32
                                Pacz, ja mam życiowe doświadczenie w tej kwestii, a prezentuję kompletnie odmienne zdanie niż Ty.
                                Stosujesz sofistykę, dość zwulgaryzowaną.
                                • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:36
                                  Daj spokój, ludzie mają różne zdania. Ty masz problem z tym.
                                  Nie odpowiedziałaś mi na pytanie dotyczące niekoherencji Twoich poglądów na te rzecz z decyzjami.
                                  • triss_merigold6 Niekoherencji? 17.05.14, 17:35
                                    Vilez, ja spokojnie godzę fakt, że podejmując określone decyzje dla mojego dobra/wygody, jednocześnie innym mogę robić wbrew, krzywdzić czy narażać na dyskomfort albo cierpienie.

                                    Teraz rozumiesz? Przyjmuję skutki swoich decyzji, bo wcześniej zrobiłam bilans zysków i strat i uznałam, że mimo wszystko mnie się opłaca. Nie oczekuję aplauzu, zgody, poparcia, krytykę czy niechęć wrzucam w koszty, które mogę ponieść.
                                    • vilez Re: Niekoherencji? 17.05.14, 20:20
                                      > Vilez, ja spokojnie godzę fakt, że podejmując określone decyzje dla mojego dobr
                                      > a/wygody, jednocześnie innym mogę robić wbrew, krzywdzić czy narażać na dyskomf
                                      > ort albo cierpienie.

                                      A to mamy tak samo. W czym widzisz problem?

                                      > Teraz rozumiesz?

                                      Ty nie rozumiesz. Parz wyżej smile

                                      > Przyjmuję skutki swoich decyzji, bo wcześniej zrobiłam bilans
                                      > zysków i strat i uznałam, że mimo wszystko mnie się opłaca.

                                      To tak jak ja.

                                      > Nie oczekuję aplauzu,

                                      To tez jak ja

                                      > zgody,

                                      Tu sie różnimy. Nie wyobrażam sobie, że moi bliscy nie wyrazają "zgody" na moje zycie. poparcia,. Po prawdzie, nie rozumiem, co by to miało znaczyć. JA zadbałam o to, bby moje decyzje rozumieli i emocjonalnie przyswoili. Nie zostawiłabym ich w poczuciu "niezgody" na moje życie. Tak sie nie robi.

                                      > krytykę czy niechęć wrzucam w koszty, które mogę ponieść.

                                      Tego nie rozumiem. w jakie "koszty"? krytyka jest zasadna albo niezasadna. Zawsze do dyskusji. krytyka nei dyskusji to zwykłą agresja. I chyba to jest ten punkt, który nas najbardziej różni. Ty jestes przemcocowa, agresywna wobec innych- lubisz szydzić, walić w ludzi wyłacznie dla zabawy. Ale u=i w chwilach bezradnosci merytorycznej (znamy to z forum). Ja zaś wierzę w dialogiczność. Dla Ciebie dialog jest nie do przyjęcia, jako i różnica zdań- zawsze się wtedy pieklisz.
                                      • araceli Re: Niekoherencji? 17.05.14, 20:28
                                        vilez napisała:
                                        > > Vilez, ja spokojnie godzę fakt, że podejmując określone decyzje dla mojeg
                                        > o dobr
                                        > > a/wygody, jednocześnie innym mogę robić wbrew, krzywdzić czy narażać na d
                                        > yskomf
                                        > > ort albo cierpienie.
                                        > > Teraz rozumiesz?
                                        > Ty nie rozumiesz. Parz wyżej smile

                                        W przeciwieństwie do Triss Ty WYPIERASZ ze świadomości KRZYWDĘ jaką wyrządziłaś drugiemu człowiekowi kierując się dobrem własnych 4 liter. Naprawdę nie dociera to do Ciebie? Ten cały fałsz, wybielanie, lawirowanie żeby nie powiedzieć 'Tak - byłam świnią - zdradziłam męża, porzuciłam, wyrządziłam mu krzywdę bo byłam egoistką i myślałam o sobie'. Tak bolesna jest dla wizerunku samej siebie prawda?
                                      • pade Re: Niekoherencji? 17.05.14, 22:55
                                        Jak to się robi: nie zostawia w poczuciu niezgody?
                                        • triss_merigold6 Re: Niekoherencji? 17.05.14, 23:33
                                          Też jestem ciekawa jak się nie zostawia w poczuciu niezgody, bo w zasadzie zgoda otoczenia na moje działania nie miała większego znaczenia. I nadal nie ma , mogę spokojnie żyć z faktem, że się nie zgadzają, byleby mi tego nie mówili.
                                          • vilez Re: Niekoherencji? 18.05.14, 08:33
                                            Nie mówię o zgopdzie otoczenia, bo to nie moja rzecz i jest mi to obojętne. Mówię o osobach najbliższych.
                                        • vilez Re: Niekoherencji? 18.05.14, 08:34
                                          To juz zależy od sytuacji, nie ma chyba jakiejś jednej metody.
                                      • aandzia43 Re: Niekoherencji? 18.05.14, 00:03

                                        > Tu sie różnimy. Nie wyobrażam sobie, że moi bliscy nie wyrazają "zgody" na moje
                                        > zycie. poparcia,. Po prawdzie, nie rozumiem, co by to miało znaczyć. JA zadbał
                                        > am o to, bby moje decyzje rozumieli i emocjonalnie przyswoili. Nie zostawiłabym
                                        > ich w poczuciu "niezgody" na moje życie. Tak sie nie robi.
                                        [...]
                                        Ja zaś wierzę w dialogiczność. Dla Ciebi
                                        > e dialog jest nie do przyjęcia, jako i różnica zdań- zawsze się wtedy pieklisz.


                                        Wiesz co, masz jakieś nierealistyczne wyobrażenia na temat mocy swoich argumentów i na temat wszechmocy dyskusji. Są takie sytuacje i takie momenty w życiu, w których nie ma możliwości, by strony nazwijmy to konfliktu zrozumiały się mimo godzin przemądrego argumentowania czy najdoskonalej prowadzonej mediacji. Z różnych przyczyn: czasem jest to kwestia emocji, które z wewnętrzych przyczyn u danej osoby nie są w stanie uspokoić się, czasem z powodu konstrukcji psychicznej tej osoby, a czasem zwyczajnie z powodu takiego a nie innego miejsca na linii rozwoju. Jako specjalistka od niepopularnych decyzji i osoba przyjmująca na klatę konsekwencje swojego postępowania rozumiem, że są ludzie, którym w pewnych sytuacjach należy darować nasze ględzenie (jakby się nam ono nie wydawało mądre i zasadne), odpuscić "dyskusje", przynajmniej na ten konrketny moment, bo niczego poza podniesieniem temperatury i zaognieniem ran nie uzyskamy. Wiara w dialogiczność, czy cokolwiek innego jest z gruntu głupia, bo nie o wiarę tu chodzi, tylko o życiową umiejętność dostosowanie metody do przypadku. Wiara czyli próby nagięcia rzeczywistości do ideału i uparte czepianie się jednej metody to czysty fanatyzm. Jeśli tego nie rozumiesz i nadal twierdzisz, że masz moc przekonywania ludzi do dawania ci zgody na twoje życie zawsze, to jesteś fantastką nie mniejszą od M.R.
                                        • claudel6 Re: Niekoherencji? 18.05.14, 00:40
                                          10/10. lepiej bym tego nie ujęła.
                                        • vilez Re: Niekoherencji? 18.05.14, 08:29
                                          Ależ ja nie mówię o wszechmocy tej metody. Mówię po prostu, że to dobra metoda. Nigdzie też nie pisałam, że jedyna. Mówiłam o szukaniu pomocy u fachowców. Na tym polega zadbanie, że uruchamiasz wszystko, co najlepsze i możliwe.
                                          Oczywiście, że nie musi sie udać. Ale może.
                          • blond_suflerka Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 15:09
                            No więc własnie. Teoretycznie o milosci to sie chyba nie da pisac/mowic w ogole bo milosc nalezy do tej kategorii spraw, ktorych jesli sie nie doswiadczylo to trudno cokolwiek o tym napisac/powiedziec.
                            Poza tym-kazdy ma inne doswiadczenie i zawsze to widac w roznych dyskusjach o zwiazkach. Nawet na tym forum. Ci co nie doswiadczyli milosci z piorem sycilijskim nie wierzą w jego/jej istnienie. Ci, ktorzy po 15 czy 20 latach mają zwiazek bez czulosci i ciepła uwazają, ze zawsze tak to jest po ilus tam latach. Ci, ktorzy z własnym partnerem nie rozmawiają-nie mogą się dogadać-uwazają, że tak to już jest i jak ktos twierdzi inaczej to wymysla.
                            No moze nie wszyscy *ci ale jakaś część.
                          • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 15:10
                            Akurat miłość mi pasowała do tematu, ale to był tylko przykład, teoretyczny.
                            W tej samej konwencji mogłabym napisać o gownie na chodniku, ale wydało mi się to zbyt wulgarne.
                      • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 14:33
                        Napisałam, ze lecą z prywatnymi sprawami do mediów. To nie znaczy, ze mają parcie na szkło. Młodej Marii nie znam, i nic nie wiem o tym, by miała parcie na szkło. Ale, że ów list umiesciła w mediach społecznościowych, to wiem.
                        • claudel6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 00:42
                          ale nie widzisz tego, że Maria użyła jedynie medium, które dociera do Moniczki, bo na przekazy niepubliczne (ew. wlasną autorefleksję), Moniczka jest głucha?
                          • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 08:04
                            Widzę. To też pierwsze, co w tej sprawie napisałam, to to, że zniżyła sie do jej poziomu. Podejrzewam jednakże, ze te niepubliczne przekazy to również była wojna, a nie- próba porozumienia.
    • blond_suflerka Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 11:53
      Człowiek jest tak skonstruowany, że potrzebuje akceptacji i chce/musi być gdzies przynależny. Stąd lęk przed oceną, która moze byc negatywna a to z kolei moze oznaczać wyrzucenie poza nawias.
      Jedni oczywiścią radzą sobie z tym lepiej, inni gorzej ale chyba kazdy kiepsko sie czuje slysząc coś niefajnego na swój temat. Po chwili moze to jakos przepracowac i takie tam ale do tego trzeba pewnej pewności siebie a tego chyba MR nie ma.
      A zresztą, nawet jak się tę pewność siebie ma to i tak przykro zmierzyć się z negatywnymi ocenami innych a przede wszystkim z oceną samego siebie przez samego siebie.
      • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:25
        Ale zwróć uwagę, że w wywiadzie MR nie mówi o tym, że nie ma być negatywnych opinii na jej temat. Ona mówi, jak się wobec niesprawiedliwych jej zdaniem ataków na siebie zachowuje. To jest znacząca różnica.
        Zwróc uwage, że ona ma świadomośc swojej roli jako celebrytki.
        • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 14:26
          Dajesz prawo do oceny ocen p. Monice, a odmiawiasz prawa bezpośredniej oceny jej p.ieprzenia w mediach. Czemu?
          • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 14:42
            Nikomu niczego nie odmawiam. Analizuję.
        • blond_suflerka Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 15:03
          Nie oglądałam tego wywiadu bo nie miałam tyle czasu. Zaczęłam i po 10 minutach musiałam wyłączyć także do samego wywiadu sie nie odniosę.
          Natomiast ja rozumiem jej potrzebę bycia zaakceptowaną i lubianą-jako pewien objaw deficytu bo sprawia wrażenie jakby taki deficyt miała. W sensie aż tak silną potrzebę. Bo to, że normalnie człowiek ma taką potrzebę to oczywiste ale ona ma to jakby bardziejwink

          Normalnie to jest tak, że trzeba sobie znaleźć bliskich ludzi z podobną wrażliwością i wzajemnym sympatią i wtedy ci ludzie rozumieją cię, akceptują, znają też cały kontekst róznych wyborów, itd. Nie ma możliwości, żeby wszyscy ludzie rozumieli, akceptowali i lubili. Więc ta obrona Moniki(jej własna) od początku skazana jest na niepowodzenie bo przecież będą tacy, którzy nigdy jej nie zrozumieją i nie zaakceptują jej wyborów.

          Poza tym-to ciągle opowiadanie o sobie i swoim szczęsciu wydaje mi sie zawsze podejrzane i mało zdrowe. Moze to subiektywna krzywdzaca opinia bo ja tak nie robie a moze cos jest na rzeczy.
          • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 15:07
            Tez tak myślałam u poczatku wyaodu, Jaruzelska też to podchwyciła. Ale niedługo sie okazało, że to figura retoryczna brzmiąca: "jakkolwiek bardzo lubie być lubiana...to jeszcze bardziej lubię być sobą, nawet gdy idzie to w poprzek...".
            • blond_suflerka Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 15:11
              Po co więc jej ta publiczność? Po co o tym opowiada zamiast po prostu konsumowac te swoje decyzje, po co się broni jesli ktos jej cos zarzuca? Po co mowi niepytana?
              • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:08
                Z tego, co wiem, to mówi pytana. Ale to juz jakby inny temat (celebrytyzm- też tego nie rozumiem).
                • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:14
                  Pytana? Aha, ma wewnętrzny przymus odpowiadania na każde pytanie i w taki sposób, że strzela sobie w kolano. Wiesz, celebryci też potrafią powiedzieć "Bez komentarza".
                  • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:24
                    A ona nie potrafi, ale o tym juz rozmawialiśmy.
                    • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:31
                      Cóż, zbiera wobec tego krytykę. To naturalna konsekwencja.
                      • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 16:40
                        Żeby to była krytyka tylko dotycząca tego, byłoby ok. Ale nie jest.
                        • zuzi.1 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 17:27
                          Kobieta zachowuje się w sposób kontrowersyjny, mocno epatuje szczegółami ze swojego prywatnego życia, dzieli się intymnymi szczegółami, zupełnie bez sensu, no i obrywa za całokształt. Do wielu jej zachowań można się czepiac, takie zachowania się nie podobają ludziom, więc komentują negatywnie, lecąc po kolei przez kolejne ujawnione przez nią samą tematy z jej życia.
                          • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 19:46
                            Tak. Tylko że, tak jak można pytac o to, dlaczego ona, mozna pytać i o tych ludzi.Po co im to?
                • blond_suflerka Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 19:14
                  vilez napisała:

                  > Z tego, co wiem, to mówi pytana. Ale to juz jakby inny temat (celebrytyzm- też
                  > tego nie rozumiem).

                  Mówi niepytana bo mówi duzo, znacznie więcej niz ktoś pyta.
                  Poza tym-nie musi się zgadzać na kolejne wywiady, sesje, rozmowy, itd. To przeciez jej decyzja.
                  Jak ktos naprawde chce zeby bylo kameralnie to tak bedzie.
                  I to jest ciekawe-po co jej to? I co takiego jej to daje, że to jest wazniejsze od przykrosci jaką sprawia dzieciom swojego ukochanego.
                  • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 19:45
                    Juz o tym mówilismy- w tamtym watku. Doszliśmy do wniosku, że to zwyczajna głupota.
                    • blond_suflerka Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 18:54
                      A to ja nie czytałamwink
                      No to szkoda, że głupota. I jednak trochę dziwne. Tyle sie mówi o tym jak być dobrą 'macochą'/'ojczymem(cudzysłow bo nie chodzi o klasyczne macochy oczywiscie) bo dużo jest teraz takich rodzin. Zresztą-jak się macochą zostaje to się kurcze czyta, szuka, pyta-no jednak człowiek chce się sprawdzić w tej roli bo to jednak poważna sprawa.
    • marianna72 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 12:32
      az sobie wyguglalam kto to tam Monika richardson i kto jest byla zona Zamachowskiego
    • claudel6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 23:42
      zastanawiam sie do tygodnia o czym wy wszytskie piszecie, bo watków na temta tej pary było co niemiara. czytelniczka vivy i gali nie jestem, więc pozotaję w błogiej nieświadmości. no ale po kolejnym wątku na temat weszłam na pudelka... no i mnie odrzuciło. to że pani Monika jest kretynką nie było dla mnie żadna nowością, cóz zdarza się. ale że Zbyszko stracił kompletnie rozum i zachowuję się jak bezmózg, to trochę jednak zniesmaczyło. jeśli dzieci mają potrzebę pisania pozwu, żeby nowa pani taty w koncu zamknęla jadaczkę w mediach, to znaczy, że on kompletnie zwariował. zakochując się w kims takim i biorąc jednak czynny udział w te medialnej szopce. w mojej aksjologii brak reakcji jest akcją, sorry. szkoda mi jego ex-rodziny, że musi w tym wszystkim uczestniczyć wbrew swojej woli.
      • triss_merigold6 Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 17.05.14, 23:46
        Myślę, że dzieci mocno cierpią z powodu braku poczuciu obciachu u pana ojca, że związał się z aż taką kretynką. To musi boleć.
        • vilez Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 08:37
          I to poczucie obciachu każe im wnosić o podwyżkę alimentów? Sorry, ale tu się cała rzecz sypie. Brzydka twarz sie z tego wyłania.
          • vre-sna Re: Skąd ten paniczny lęk przed oceną? 18.05.14, 12:28
            Nie wiem czy brzydka. Nie wiesz ile zarabia Justa, nie wiesz jaki jest koszt ich utrzymania bo nie znasz ich wydatków.
            Dla równowagi druga strona wniosła o obniżenie alimentów. To jaka z tego się twarz wyłania?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka