Dodaj do ulubionych

Brak ruchu

30.05.14, 08:28
Co oznacza brak ruchu ?
Bawię się od tygodnia funkcją krokomierza i sama jestem zdziwiona. W dni, w których nie biegam robię w ciągu dnia ok . 10 km, w dni mniej intensywne gdy na dworze pada deszcz i jest zimno i jestem na dworze mniej-ok 4-5 km. Ot takie luźne spostrzeżenia, macie własne ?
Moja mama gdy sugerowałam jej, że powinna coś ze sobą robić, znaleźć jakąś aktywność -spacery, chodzenie z kijkami, może jakieś ćwiczenia-odpowiedziała że ona tyle w pracy się nachodzi , że już nie ma siły ( kadrowa) a ciągle ćwiczy, kuca, i wstaje aż koleżanki się dziwią (podnosząc i wkładając segregatory z dokumentami)
No to jak to jest z tym ruchem ?wink
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Brak ruchu 30.05.14, 08:36
      Podobno do tekiego zwyklego 10k co je przechodzisz powinno sie srednio dorzucic 6k. Co do ruchu w pracy - powiedzmy jest pielegniarka ktora nie ma juz sily na ruch "bo sie w pracy narusza" tym niemniej sa to przewaznie podobne ruchy ktore ma juz zoptymalizowane. Sport tym sie rozni od ruszania ze stara sie angazowac jak nawiecej grup miesniowych i robisz duzo ruchow ktorych normalnie nie robisz (bo organizm ma sklonnosc do ekonomizacji - jesli jakis ruch da sie zrobic oszczedzajac na wysilku do zrobisz to)
    • nowel1 Re: Brak ruchu 30.05.14, 08:36
      Pożycz mamie krokomierz smile
      Serio, myślę, że ten jej ruch niewiele daje jej zdrowiu.
      Co do Ciebie - sporo Ci się uzbierało - masz duży ogród? Czy kawałek do pracy?

      W sensie profilaktyki kardiologicznej wystarczy 40 min 3-4 x w tygodniu, taka dawka ruchu ładnie też zmniejsza insulinooporność, ale powinien być to co najmniej szybki marsz, a nie drepranie w kuchni czy w biurze.
      Wielu ludzi jeździ do pracy samochodem, a wieczorem "są zbyt zmęczeni", żeby zrobić dla siebie coś poza kanapą i telewizorem - to jest rzeczywisty brak ruchu.
      • guderianka Re: Brak ruchu 30.05.14, 08:45
        Obawiam się, że znając aktywność mamy wyszłoby jej z 500m dziennie uncertain
        Nie mam ogrodu, nie mam stałej pracy, do której muszę wychodzić-ale wyjścia raz na jakieś czas związane z bywaniem w różnych miejscach. No i 3 dzieci- 2 latek-wiadomo, 8 latkę codziennie zaprowadzamy i przyprowadzamy ze szkoły, do tego sklep, 4 piętro, spacery, 14latkę-z nią czasem idę na trening-odprowadzam, zostawiam , idę biegać, odbieram ( wtedy jednorazowo zaliczam od 12-14 km)
    • gretchen184 Re: Brak ruchu 30.05.14, 08:54
      nigdy nie liczyłam jaki dystans mi wychodzi ale kilkanaście lat temu zrezygnowałam z komunikacji miejskiej i wszędzie chodzę na piechotę- chyba,że muszę się dostać na drugi koniec miasta to raz w roku podjadę. autem raz w m-cu na duże zakupy. poza tym pieszo i dużo jeżdżę na rowerze- na codzień ok. 20 km, w weekendy 60- 70 km.
      mam wielu znajomych,którzy wszędzie podjeżdżają autem, niemal wogóle nie używają nóg. szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie takiego życia.
      plusy u mnie:
      -doskonałe wyniki badań
      -zero problemów z ciśnieniem i krążeniem
      -umięśnione nogi
      -niezła kondycja
      minusy:
      -zwyrodnienia w stopach spowodowane intensywnym użytkowaniem
      niestety mam nadwagę-może niedużą ale nie jestem w stanie pozbyć się dodatkowych kg mimo dużej ilości ruchu i rozsądnej diety.
    • jehanette Re: Brak ruchu 30.05.14, 08:57
      Rozumiem, że ktoś kto zasuwa fizycznie nie ma siły/ochoty na forsowne treningi, ale uważam, że nie da się zastąpić aktywności fizycznej sprzątaniem, podnoszeniem segregatorów etc. Chodzi o relaks, o świeże powietrze, o skupienie się przez pół godziny tylko na sobie i swoim ciele, czy to jest spacer, bieganie, rower czy zumba.
      • najma78 Re: Brak ruchu 30.05.14, 09:27
        Przy moim stylu zycia nie zrobie nawet 500m smile jezdze autem bo pieszo dojscie do pracy zajeloby mi ponad godzine (autem 11-15 min), do sklepow nie chodze pieszo bo robie zakupy w supermarkecie i ewentualnie innych sklepach po drodze - nie widze powodu aby dzwigac torby w rekach i tluc sie autobusem. Rower do pracy tez nie wchodzi w gre bo musialabym wziac prysznic, przebrac sie, zreszta po drodze do pracy odwoze dzieci do szkoly itp. logistycznie tylko auto. W pracy siedze, chodzenie po korytarzach nie zabiera wiecej niz 20 min,;oczywiscie nie korzystam z windy. Z dziecmi nie chodze na spacery - za duze na to. Dlatego po pracy prawie codziennie mam fitness club - wybieram dosc wysilkowe klasy, jezdze rowerem rekreacyjnie, na rolkach z dziecmi, lyzwy, basen. Codziennie dostarczam sobie dawke ruchu, takiego prawdziwego, nie tylko odkurzanie schodow.
    • run_away83 Re: Brak ruchu 30.05.14, 10:20
      Codziennie zaliczam co najmniej 6 km pieszo (do szkoły syna mam 3 km w jedną stronę), zazwyczaj więcej (bo pójscie do szkoly i z powrotem to program minimum, a zwykle zaliczamy jeszcze długi spacer); taszczę ze sobą wózek, który z jednym pasażerem i bambetlami waży ok. 28 kg, z dwójką dzieci już dobrze ponad 40 kg.

      Poza tym około 20 razy dziennie wchodzę po schodach na drugie piętro,z czego gdzieś tak co drugi raz z niemowlakiem pod pachą. Niemowlaka podnoszę i noszę niezliczoną ilość razy w ciagu dnia, a to już prawie 9 kg żywej wagi, które w dodatku wierzga i robi wygibasy wink

      Ważę w tej chwili parę kg mniej niż przed ciążą, podnoszę to moje kochane dziewięć kilo jedną ręką, a wbiegnięcie w podskokach na drugie piętro nie wywołuje u mnie cienia zadyszki, więc myślę, że w moim przypadku ten matcxyno-spacerowy fitness działa bez zarzutu.

      Jak najmłodszy podrośnie to planuję wieczorami chodzić na basen (mam rzut beretem), ale póki co nie mam sumienia zostawić męża wieczorem z całą trójką, bo by go wykończyli tongue_out
    • princess_yo_yo Re: Brak ruchu 30.05.14, 10:56
      odkad nosze bransoletke liczaca aktywnosc okazuje sie ze srednio dziennie robie ok 10 tysiecy zalecanych krokow - bransoletka jest zoptymalizowana tak zeby nie liczyla za duzo. raz wiecej raz mniej. do tego sport (troche kardio i yoga) i taka aktywnosc uwazam za mocno srednia.

      jesli ktos jest na nie to zmuszanie do ruchu nie ma sensu. jesli racjonalna argumentacja ze prawdziwy ruch czyli co najmniej szybki marsz kilka razy w tygodniu to recepta na brak problemow z secem, cisnieniem krwi, metabolizmem, stawami itd nie trafia to trudno. nie walczylabym na sile z wiatrakami.
      • dziennik-niecodziennik Re: Brak ruchu 30.05.14, 11:17
        co to za bransoletka?
        • princess_yo_yo Re: Brak ruchu 30.05.14, 11:27
          nazywa sie fitbit. jak wszystkie tego typu ustrojstwa liczy orientacyjnie i tak to trzeba traktowac. zainstalowalam ja sobie po jesiennej operacji zeby zobaczyc jak wyglada powrot do w miare normalnego zycia i tak juz zostalo.
    • daga_j Re: Brak ruchu 30.05.14, 13:43
      Brak ruchu to chyba wieczne wożenie się do każdego celu samochodem, potem wejście tylko do danego miejsca, najlepiej windą, posiedzenie (wiadomo, że parę kroków tam zrobisz), wracanie do domu i tylko "krzątanina" domowa. To za mało dla zdrowia!
      Jeśli nie ma się prawdziwie fizycznej pracy to nie liczą się kroki w biurze i 5 przysiadów z segregatorami, tak sądzę.
      Sama nie wiem ile kroków czy kilometrów dziennie przemierzam (też w dni kiedy nie biegam wink, ale chodzę na zakupy pieszo, wychodzę z dziećmi na spacery, raczej robię "normę".
    • daga_j podtemat 30.05.14, 13:54
      Hej, czy mogę skorzystać z tego prozdrowotnego wątku o ruchu? I przy okazji zapytać, bo ktoś tu wpisał, że ćwiczy, rusza się dużo i dzięki temu ma m.in. dobre wyniki krwi itd. A co jeśli wyniki krwi wychodzą słabe? Czy można kontynuować aktywność fizyczną, a tylko pobierać suplementy/witaminy i lepszą dietę, pytam w przypadku anemii wywołanej brakiem (za niskim poziomem) żelaza.
      Ja od paru miesięcy taka szczęśliwa, że uprawiam sport (m.in. bieganie co 2 dzień), ale słaba coś byłam na podbiegach i zrobiłam badania - anemia jak się patrzy. Nadal biegam, daję radę, biorę lekarstwa, ale co jeszcze? Czy sport to zdrowie? wink
      • jan.kran Re:Gimnastyka:) 30.05.14, 14:08
        W szkole średniej i na studiach wymigiwałam sie z wuefu jak mogłam.
        Zawsze uważalam że sport to nie dla mnie , jestem ponadto.
        Jak mnei dopadł wiek i nadwaga szybko zmieniłam zdanie.
        Od ponad roku ćwiczę w miarę regularnei.

        Dzisiaj bylam na siłce ze sztangą , 45 minut. Siedem tygodni nie ćwiczyłam .Dopiero teraz widzę jak mi tego brakowało i jednak mimo przerwy ponad rok w miarę regularnych ćwiczeń nie poszło na marne , dałam radę i czuje sie supersmile

        Jutro godzina pilates , uwielbiam, a jak mnie zakwasy nie zabija to w niedziele 45 minut spinning i 30 minut brzuch - plecy.
        Mam zamiar ćwiczyć trzy razy w tygodniu jak tylko dam radę , ćwiczenia grupowe , dość
        i ntensywne.
        Te kilka tygodni braku ruchu dopiero mi uświadomiły jak bardzo istotna jest aktywność fizyczna.
        Rzuciło mi się nie tylko na formę fizyczną ale i psyche.
        Dwa lata temu nikt by mnei przekonał żebym paluszek podniosła w ramach ćwiczen . Dziś widzę że jak sie zapuszczę to będzie kiepsko i zrozumiałam ile radości daje ruch.
        Kran Neofitasmile))
        • bri Re:Gimnastyka:) 30.05.14, 14:20
          Aktywność fizyczna działa jak antydepresanty, a nawet skuteczniej.
          • myelegans Re:Gimnastyka:) 30.05.14, 15:27
            Brak ruchu, co w moim wydaniu to instensywna godzinna aktywnosc, taka, ze pot po tylku sie leje, albo dlugie spokojne wybiegania (2godz +) to rzuca mi sie na glowe. "HI, jestem myelegans i jestem uzalezniona od endorfin" Efekt uboczny, kondycja lepsza niz wielu o polowe mlodszych, wyniki jak u niemowlaka, waga idealna, tluszczu nie ma, chociaz przydaloby sie pare % wiecej.

            ZIma mialam przerwe bo mnie zapalenie pluc zwalilo i zaczelam depresje zaliczac, siadla mi energia, brak motywacji do wszystkiego, nawet z mysleniem bylo gorzej. Zwykle codzienne aktywnosci ruchowe nie zaliczam do ruchu, bo mi z glowa nic nie robia, chociaz chodze, wind nie uzywam, do pracy 5 pietro dyndam na piechote, nawet do toalety chodze kilka razy dziennie po schodach na parter smile w garazu podziemnym tez schody, czesto na najnizszym poziomie parkuje. Z dzieckiem do parku 2km, albo na piechote, albo rowerem, nawet jak ide na treningi interwalowe, to jezdze rowerem, nie samochodem, i zaliczam to do rozgrzewki.

            Moja tesciowa, ktora ma terminalnego raka i jest na chemii, w tygodniu kiedy nie ma chemioterapii chodzi na basen codziennie i prawie codziennie jezdzi na rowerze, chociaz ani kondycja, ani energia juz nie taka jak jeszcze kilka miesiecy temu. Robi to tez dla glowy, jak po operacji byla przez kilka tygodniu unieruchomiona to od razu widac bylo zmiane w psychice. Teraz nawet z wyrokiem wiszacym na glowa, jest w lepszej kondycji psychicznej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka