Czy jak nigdy w życiu nic nie uszyłam (pomijam przyszywanie urwanych guzików i łatanie podartych przez synów portek) i kupię sobie tanią, prostą maszynę to będę w stanie od razu coś prostego uszyć (w sensie np. zszyć razem dwa prostokątne kawałki materiału, obszyć ładnie brzegi i otwory na guziki) czy raczej będę próbować fefnaście razy, kaleczyć paluchy, łamać paznokcie, kląć pod nosem i wypuszczać spod maszyny koślawo zszyte koszmarki?
Dodam, że jestem raczej średnio uzdolniona manualnie i niezbyt cierpliwa