klubgogo
23.06.14, 18:58
A może nie tylko staruszkowie, bo taka sytuacja może się zdarzyć z każdej strony.
Rano zaatakował mnie emeryt w prywatnym laboratorium, gdy naprawdę uprzejmie zapytałam kolejkę (5 osób - sami emeryci) czy czekają na pobranie krwi i czy mogłabym tylko zostawić gotową próbkę przed nimi. Tylko zapytałam, a zostałam prawie zlinczowana przez jednego staruszka. Cofnęłam się na tył kolejki.
Po południu wracałam jak zwykle z córką (5,5) z przedszkola komunikacją. Córka jęknęła cichutko, mamo ja chciałabym usiąść, nóżki mnie bolą. Kobieta lat ok. 40 ustąpiła, na co zostałam zlinczowana przez siedzącą dalej emerytkę: PO CO DZIECKU USTĘPOWAĆ, NIECH STOI i inne jazdy.
Jak reagujecie, kiedy uprzejmie i łagodnie pytacie/prosicie i spotykacie się z agresją, czemu uprzejme i grzeczne zapytanie wywołuje taka agresję? Przecież to nie ta emerytka ustępowała.
Musiałam się wyżalić, bo dziwnie być atakowanym w takich sytuacjach.