kocianna
29.06.14, 18:20
Odwoziłam dziś Młodą na kolonie. Do "cioci Plasterek" stała kolejka z kosmetyczkami i karteczkami od lekarzy. W kosmetyczkach zwyke jakaś antyhistamina plus coś tam, ktoś miał ze sobą nawet lodówkę samochodową z adrenaliną.
Kolonie oferowały 12 różnych diet (bezmleczne, bezpszenne, wegetariańskie, wyznaniowe).
Wychowawcom szeptano na ucho: ten się moczy, tamten zamyka w sobie, owamten pierwszy raz będzie spał sam w łóżku.
Czy dzieci zupełnie bezproblemowe dzisiaj w ogóle istnieją?