Dodaj do ulubionych

Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie?

29.06.14, 18:20
Odwoziłam dziś Młodą na kolonie. Do "cioci Plasterek" stała kolejka z kosmetyczkami i karteczkami od lekarzy. W kosmetyczkach zwyke jakaś antyhistamina plus coś tam, ktoś miał ze sobą nawet lodówkę samochodową z adrenaliną.
Kolonie oferowały 12 różnych diet (bezmleczne, bezpszenne, wegetariańskie, wyznaniowe).
Wychowawcom szeptano na ucho: ten się moczy, tamten zamyka w sobie, owamten pierwszy raz będzie spał sam w łóżku.

Czy dzieci zupełnie bezproblemowe dzisiaj w ogóle istnieją?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:24
      Na ematce same takie big_grin

      A tak serio to moje niestety nie. Przenośna lodówka z zastrzykami i u nas była.
      • melancho_lia Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:28
        Mój syn dziś pojechal na oboz, ja przekazałam wychowawcy tylko kasę, syn jest alergikiem na pyłki, ale na szczęście okres pylenia kończy się w maju. Oczywiscie o alergii poinformowalsm (o tym jakie objawy się pojawiają). Jak patrzylam na innych to na 40 osób w autokarze jakieś 6 czy 7 osób dawali jakieś leki.
    • edelstein Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:26
      Nigdy nie uznawalam alergii syna za problem.
      • chalsia Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:01
        edelstein napisała:

        > Nigdy nie uznawalam alergii syna za problem.

        za wyjątkiem sytuacji, gdy podchodzi do niego pies
        big_grin big_grin big_grin
        • edelstein Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:07
          Chcialas byc dowcipna, ale nie wyszlo. Problemem sa wlasciciele buraki, a nie alergia.
          • chalsia Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:12
            edelstein napisała:

            > Chcialas byc dowcipna, ale nie wyszlo. Problemem sa wlasciciele buraki, a nie a
            > lergia.

            to nie był dowcip, po prostu śmiać mi się zachciało po przeczytaniu Twojego postu w kontekście tego, co kiedyś pisałaś o psach i alrgii dziecka na psy i tego, jak Ty sama do tego podchodzisz - skoro metr odległości psa od dziecka to dla Ciebie za malo
            • edelstein Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:23
              Pier...isz jak potluczona.Nigdzie nie napisalam,ze metr od psa to dla mnie za malo.Pies ma nie podchodzic do mnie i do dziecka.Czego nie rozumiesz w tym zdaniu?
              • chalsia Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:26
                edelstein napisała:

                > Pier...isz jak potluczona.Nigdzie nie napisalam,ze metr od psa to dla mnie za m
                > alo.Pies ma nie podchodzic do mnie i do dziecka.Czego nie rozumiesz w tym zdani
                > u?

                ale pies może podejść do Ciebie i dziecka na metr czy nie może ?
                • shumi-mi-las Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:29
                  OJP (czy tylko ja mam wrażenie, że rok szkolny się skończył i wysyp niespełnionych nauczycielek tutaj?)
                • edelstein Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:41
                  Pytanie na poziomie bezmozgiego psiarza.Nie za miecza tlumaczyc oczywistosci.
                  • chalsia Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:52
                    edelstein napisała:

                    > Pytanie na poziomie bezmozgiego psiarza.Nie za miecza tlumaczyc oczywistosci.

                    jakiej oczywistości?
                    chcę wiedzieć w jakiej odległości mam od ludzi chodzić z psem - na smyczy, żeby nie było
                    a że duży jest, o jak szyję wyciągnie to będzie mniej niż metr

                    ps. chamska jesteś w tym co piszesz
                    • edelstein Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:57
                      Udajesz glupia?
                      Pomysl, to nie boli.
                    • dantonka Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 30.06.14, 07:20
                      Kiedy czasowo zajmowałam się psem mojej rodziny, miałam ubaw z mamusiek, które pozwalały swoim dzieciaczkom głaskać nieznanego kochanego małego jamniczka, nie wiedząc, że to czasami wredna bestia.
                      Dzieciaczek głaskał, a mamusia się uśmiechała.
                      - Może ugryźć?
                      - Może, bo to jest pies.
                      I mamusia w panice uciekała z dzieciaczkiem byle dalej od pieska.
                      To tak na marginesie.
                      • edelstein Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 30.06.14, 09:42
                        My tu nie piszemy o mamusiach dazacych do kontaktow swoich dzieci z psami tylko o psiarzach, ktorzy nie pojmuja, ze ktos nie chce byc okudlony, ubrudzony, polizany przez psa. Ja alergii nie mam, ale nie odczuwam potrzeby nawiazywania znajomosci z obcym psem.Psiarze powinni to uszanowac.
    • ichi51e Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:30
      Nie znam big_grin
    • klamkas Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:37
      Ja wczoraj też odwoziłam i u nas to samo - pierdylion diet, zaświadczeń od lekarza, leków. Zresztą moja też pojechała zaopatrzona w sterydy, Telfast (na szczęście nie ma objawów typu duszności/puchnięcie). Co zabawne to obóz sportowy wink
    • shumi-mi-las Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:37
      OJP serio????
      • andaba Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:41
        Owszem, moje.
        Ani jedno nie ma żadnej diety, żadnych leków, żadnych specjalnych wskazań.
        • shumi-mi-las Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:50
          no moje tez, bo loratadyne w okresach mocnego pylenia biora juz sami (osmio i pieciolatka) i obarczac tym nikogo bym nie musiala.
          moczenie? konczy sie gdzies kolo drugich urodzin????
          diety? tak. lepiej zeby slodyczy nie żarły, aczkolwiek to wakacje i nie wymagałabym od wychowawców bycia cerberem w tej kwestii.
          nadwrażlwego mocno nie puściłabym na obóz kolonię, a o nadwrażlilwym w stopniu lekkim du py nie trułabym wychowawzyni, coby nie wyrabiac opinii maminsynka dziecku.
          • kropkacom Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:55
            Jesteś agresywna. Czasami nie ma opcji bierze samo. Zwłaszcza na zorganizowanych wyjazdach. I co teraz?
            • shumi-mi-las Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:13
              agresywna? (wielkie zdziwienie)

              kiedy nie byłoby opcji, żeby brało samo - zakładam że chodzi o jakieś kilkurazowe dawki podzielone co ileś godzin, to szczerze? chyba odpuściłabym puszczenie młodych do momentu aż same by temat ogaraniały. nie ze względu na to, że więcej uwagi musiałby potencjalny wychowawca zwrócić na moje dziecko, ale przede wszystkim ze względu na brak zaufania do tego wychowawcy.
              • kropkacom Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:18
                Piszesz na temat którego nie ogarniasz. Wychowawcy radzili sobie bardzo dobrze. Nie było innej opcji aby jechało dziecko ze specjalnymi zaleceniami. Nie wiem do ilu lat ale pisze o dzieciach jedenastoletnich wiec nie żadne maluszki.
                • shumi-mi-las Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:23
                  ??? piszę i odpowiadam w wątku Kocianny....
                  ososichozi?
                  • kropkacom Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:25
                    Tobie? Nie mam pojęcia.
                    • shumi-mi-las Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:30
                      o co Ci chodzi?
          • bella_roza Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:03
            Na 'mojej' kolonii dzieciom nie wolno brac samym lekow,oddaje sie pielegniarce i pod jej kontrolą zażywa. Imo słusznie.
            • shumi-mi-las Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:14
              zieeeew....
          • pitahaya1 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:50
            shumi-mi-las napisała:


            > moczenie? konczy sie gdzies kolo drugich urodzin????

            Ty tak poważnie???
            A u nefrologa to z czym m.in. dzieci lądują?
            I myślisz, ze tylko te do 2 r.ż.?
          • atena12345 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 21:44
            shumi-mi-las napisała:


            > moczenie? konczy sie gdzies kolo drugich urodzin????

            ???? dwójka moich dzieci moczyła się znacznie dłużej, syn w zasadzie nadal się moczy.
            Martwi mnie to, ale nefrologicznie ok. i trzeba czekać.
            Pewnie to moja wina wink
    • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:41
      > Czy dzieci zupełnie bezproblemowe dzisiaj w ogóle istnieją?

      Moja córka na pewno. Jest aż zadziwiająco bezproblemowa.
      Także chyba istnieją wink).
    • olik81 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:48

      moja,
      nic, zero karteczek,zaświadczeń, ale ona katar miewa raz na 3 lata,
      pierwszy samodzielny obóz (taneczny) w wieku 7 lat, 2 tyg w czechach,ani razu nie zadzwoniła smile
      ja się pocztą pantoflową dowiadywałam, że u niej wszystko ok.
      • wioskowy_glupek Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:53
        To nie jest normalne...
        • cosmetic.wipes Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:04
          Jak najbardziej normalne.
        • olik81 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 30.06.14, 08:32
          wioskowy_glupek napisała:

          > To nie jest normalne...

          ale co nie jest normalne?która częśc?
    • beataj1 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:49
      Moja zdrowa jak koń. Nie ma decicytów, nadficytów, diet, nietolerancji. Je gluten az trzeszczy.
      Nie ma alergii, żadnych zespołów i syndromów. Nawet pasożytów nie ma - choć jakbym poszła na badanie do jakiegoś prywaciarza od życia wewnętrznego to za gruba kase pewnie by coś znalazł. Nie ma też jelita drażliwego...
      100% zdrowego dziecka. Rzadkość dzis. Ale z drugiej strony młoda jest - jakiś ambitny lekarz cos pewnie znajdzie.
      • triss_merigold6 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:54
        Chyba moje. W każdym razie na pewno starszy, nawet dyskalkulii nie ma. big_grin Dziś jechał na obóz i wychowawcy przekazałam kasę, legitymację i info żeby przypominać synowi o aparcie na zęby i to by było na tyle.
    • bella_roza Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 18:50
      Moje jedno. Drugiemu wpisałam w kartę ,nosi okulary' smile
    • murwa.kac Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:00
      chyba moje.
      zadnych alergii, zadnych diet, zadnych syndromow, zespolow czy anomalii.
      ale ma dopiero 2,5 roku, wiec jeszcze wszystko przed nim big_grin
    • stacie_o Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:03
      starszy by się nadał, gdyby nie wada wzroku wink
    • agni71 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:15
      chyba moje? Z leków dałabym na wszelki wypadek wapno (gdyby spuchło po ugryzieniu przez coś), i pewnie Ibuprofen na wypadek gorączki.
      • kropkacom Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:19
        Wątpię aby była opcja dania ibuprofenu...
        • agni71 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:25
          dlaczego?
          • kropkacom Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:35
            Wydaje mi się, że nad takimi lekami opiekunowie też mają kontrolę.
            • agni71 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:38
              Ale ja nie napisałam, że dałabym dziecku do schowania do walizki, mogą byc przetrzymane u opiekunów. Ale podanie takich specyfików na wszelki wypadek chyba nie świadczy o zwiększonych potrzebach, dysfunkcjach itp. Chyba, ze wiedziałabym, ze nie musze dawać, bo opiekunowie będa mieli takie rzeczy po prostu w apteczce.
              Aaaa, dałabym jeszcze niektórym aviomarin do podania przed dłuższą jazdą, choćby na powrót.
              • kropkacom Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:40
                To tak smile
          • zlotonaiwnych Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:44
            Takie czasy, pani, takie czasy. Pamiętam jak sto lat temu, dziecięciem będąc, biegałam na bosaka po podwórku, jadłam lody nieumytymi rękami, skakałam po kałużach babrając się jak nieboskie stworzenie i dobrze było. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek miał alergię, a jadło się to co akurat było i matka wystała w kolejce. Jak się dwóję ze szkoły przynosiło, bo błędy albo coś to ojcowie dawali pasy na goły zad i po tygodniu stopień trzeba było poprawić. Tera to inaczej, wszystkiemu choróbska winne...
            • majenkir Re: 29.06.14, 21:21
              zlotonaiwnych napisała:
              > Nie pamiętam, żeby ktokolwiek miał alergię,



              Moj tata (obecnie po 60-ce) tez sie wychowal na bosaka po kaluzach. Cale zycie smarkal, kichal I kaszlal. Ot, tak mial po prostu wink. Teraz bierze Zyrtec I jest zdrowy jak ryba.

              Jego siostra umarla kilka tygodni po porodzie. Pewnie chora byla, wiec umarla. Zakopali, poplakali I zrobili nowe.

              Moja prababcia cale zycie miala ataki palpitacji serca, ktore czasem trwaly kilka dni. U mojego syna wlasnie zdiagnozowano zespol WPW, jest na lekach, w przyszlosci czeka go ablacja.

              Naprawde myslisz, ze kiedys wszyscy byli zdrowi??
              • zlotonaiwnych Re: 29.06.14, 21:49
                Nie, szanowna Pani, wcale tak nie uważam. Natomiast uważam, że teraz przesadza się z opieką nad dziećmi, wychowuje kaleki, nie potrafiące poradzić sobie w życiu - i tyle.
                • majenkir Re: 29.06.14, 22:09
                  zlotonaiwnych napisała:
                  > Nie, szanowna Pani, wcale tak nie uważam. Natomiast uważam, że teraz przesadza
                  > się z opieką nad dziećmi, wychowuje kaleki, nie potrafiące poradzić sobie w życ
                  > iu - i tyle.


                  Zartujesz, prawda?
                  To jak dzieciak szanownej Pani dostanie astme, to niech mu szanowna Pani nie poda inhalatora. A wtedy 50/50 - albo sie udusi, albo sie nie udusi. A jak dostanie cukrzyce, to nie daj mu insuliny, niech sie przekreci. Po co wychowywac kaleki?
                • klamkas Re: 29.06.14, 22:41
                  Czyli, że alergika zostawić samego sobie bez leków i sprawdzania składu żywności, czy nauczyć żyć z alergią? Co będzie "nie wychowywaniem kaleki"?
                  • kocianna Re: 29.06.14, 22:47
                    Ja to zrozumiałam tak, że alergik ma sobie swoje sterydy trzymać w szafce nocnej i aplikować samodzielnie. A że inne dzieci sobie przy okazji zaaplikują, to jest problem tych innych dzieci, bo też są wychowywane na kaleki, skoro nie wiedzą, że cudzych lekarstw się nie rusza.
                    8-latek, który się zmoczy na pierwszym samodzielnym wyjeździe, to kaleka. Jak się nie przyzna ze wstydu (że kaleka) i będzie spać do końca turnusu w mokrej i śmierdzącej pościeli, to kaleka do kwadratu.
                • thivt Re: 30.06.14, 00:07
                  Dzieci słabe i chore kiedyś umierały. Dziś są odratowywane, dorastają i swoje słabsze geny przekazują dalej, w postępie geometrycznym.
                  Rozumowanie czysto teoretyczne, gdyż kiedy moje dziecko zachoruje - w podskokach biegnę do lekarza i aplikuję potrzebne antybiotyki, w razie konieczności chirurgię postawię na głowie i w nosie mam wszystko, byle moje dziecko wyzdrowiało. I to jest normalne, każda matka dowolnego gatunku, zrobi wszystko, by jej młode przetrwało.
                  Ale na dłuższą metę wykończymy się w ten sposób. W naturze - słabe jednostki odpadają, rozmnażają się silniejsze, gatunek kwitnie.
                  Rozwój medycyny, z punktu widzenia ewolucji, pozwala na degeneracje. Nawet meteoryt nie będzie nam potrzebny - coraz słabszych dzieci będzie coraz więcej, bo, nie ma się co oszukiwać, przekazujemy swoje kiepskie geny.
                  Nikt nic na to już nie poradzi, bo też nikt nie powie " doktorze, moje dziecko się dusi, więc dla dobra gatunku nie podawajmy mu tego sterydu, jeśli będzie odpowiednio silne - da sobie radę". No i tak smile
            • ichi51e Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 21:41
              Byli alergicy - moj ojciec mial identyczna alergie jak ja - pokrzywke cholinergiczna. Niezdiagnozowana oczywiscie.
            • edelstein Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 30.06.14, 09:56
              Prawie 30 lat do tylu tez robilam te wszystkie rzeczy, a alergie mialam.Syn robi
              • edelstein Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 30.06.14, 09:59
                Syn robi to samo, a alergie ma.
                Ba 20 lat do tylu zdiagnozowano u mnie dyskalkulie.Czyli jednak byly i dysfunkcje i alergie. Ohapy byly przeciez.
    • jusiakr Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:31
      Moje. Aż czasami nie mogę uwierzyć. Jakoś się na razie uchował bez alergii, nietolerancji itp.
      Na razie najpoważniejsza choroba to zapalenie ucha.

      No ale ja jako dziecko też byłam okazem zdrowia. A teraz... szkoda gadać....
    • 3-mamuska Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:35
      Moje 2 starszych ani alergii ,ani diet, odkąd skończy 3-4 latka spia same, jedzą same ,ubierają sie tez, nie mocza sie w nocy.
    • grave_digger Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:38
      Moje.
      Nie biorą żadnych leków i bdb się z nimi współpracuje jeśli chodzi o autorytety/nauczycieli.
      Jedynym problemem może być tylko i wyłącznie tęsknota za mną, dlatego na razie nigdzie same nie jeżdżą wink
      • anetchen2306 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:57
        Moje tez bezproblemowe w obsludze: zadnych alergii (wyjatkiem uczulenie na paracetamol, po ktorym jest natychmiastowy rzyg, maja to oboje) zadnych zaburzen.
        Jak Mloda byla mniejsza (miala 1-2 lata) to nie tolerowala produktow pelnoziarnistych (zagazowywala otoczenie). Potem jej przeszlo.
    • pitahaya1 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 19:52
      Powiem szczerze, że chyba nie wysłałabym dziecka na taką kolonię, na której opiekunowie robią za lekarzy i pielęgniarki.
      • hermion-a Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:03
        Moje zdrowe jak kon ale wegetarianka - a to jak rozumiem rodzaj dysfunkcji...
        • naturella Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:12
          Moja dwójka zdrowotnie bezproblemowa na szczęście - ale na kolonie nie jeżdżą i pewnie jeszcze z pare lat nie bedą jeździć.
        • pitahaya1 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:23
          Może doprecyzuję. Bałabym się chyba puścić dzieciaka na kolonię, na której opiekunowie muszą pamiętać o pierdylionie zleceń, dawkowaniu leków, objawach chorobowych dzieci.
          Moje zdrowe do końca nie jest, ale nie na tyle, żeby wraz z dzieckiem podawać siatkę leków. Gdyby było inaczej, rozważyłabym wysłanie dziecka na kolonię dostosowaną do jego wymagań.

          I co innego jedno czy dwoje dzieci z jakimś problemem. Wtedy pani pamięta tylko o Basi czy Pawełku.
          A założycielka wątku wymieniła chyba cała gamę odstępstwsmile Wysyłałam dzieci na kolonie i chyba coś się w ciągu tego roku zmieniło, bo jeśli już to rodzice dawali jakieś lokomotivy lub coś na odczulenie.

          • dorek3 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 21:35
            Trzeba dobrze wybrać organizatora i da ię wszystko zrobić bez szkody dla pozostałych dzieci. Moi niestety nie są bezproblemowi. Jeden z wadą serca wiec "tylko" pisemne zalecenia co do ograniczenia nadmiernego wysiłku Drugi alergik na wziewach i w trakcie odczulania (szczepionka w lodówce!). To ich trzecie kolonie i teraz apteczka przekazana bardzo ograniczona, ale na pierwszy wyjazd była całkiem pokaźna. Wychowawca dostawał de mnie każdorazowo szczegółowa rozpiskę w razie W. Zajmował się grupą do 10 osób i nie miał nigdy problemów z ogarnianiem. Nigdy zresztą nie działo się nic spektakularnego.
            Da się tylko potrzeba chęci po obu stronach. Dla mnie to duża zaleta i cieszę się że są organizatorzy umiejący sobie poradzić z bardziej "wymagającymi" przypadkami.
    • anetchen2306 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:23
      "Kolonie oferowały 12 różnych diet (bezmleczne, bezpszenne, wegetariańskie, wyznaniowe)."
      Masz odpowiedz na swoje pytanie: jezeli organizator reklamowal wypoczynek dla dzieci "ze zwiekszonymi potrzebami" (diety, specjalna opieka dla dzieci z dysfunkcjami, opieka nad dziecmi przewlekle chorymi, np. na cukrzyce), to nie dziw sie, ze zgromadzilo sie takie, nie inne towarzystwo. Ze oprocz tych dzieci jechaly tez te "bez zwiekszonych potrzeb", to raczej dzialanie niezamierzone, bo organizator obral inna grupe docelowa.
      Inaczej: kolonie pewnie przeznaczone wlasnie dla dzieci "ze zwiekszonymi potrzebami", zapisac na nie mogl sie jednak kazdy.
      Alergie czesto ida w parze z innymi schorzeniami.
      Jezeli wiem, ze dziecko ma silna alergie, to szukam wlasnie takich organizatorow. I mam niemalze pewnosc, ze moje dziecko nie bedzie tam jedynym alergikiem.
      • pitahaya1 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:25
        Masz racjęsmile
        To faktycznie były kolonie inne niż tradycyjne. Niby czytałam, ale chyba nie do końcasmile
    • franczii Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:24
      Moje nie sa bezproblemowe ale nie maja specjalnych potrzeb w zakresie przez ciebie opisanym
      Jeden z moicxh synow ma wprawdzie stwierdzone adhd ale nie sprawia jakichs wybitnych problemow. Ani agresywny ani typowych zachowan nadpobudliwosci nie ma, moze spokojnie uchodzic za zywe dziecko, roztargnione, nieco gapowate w sprawach zbiorek itp. Jedyne moje zmartwienie to bylo zeby sie nie zgubil na wycieczkach bo czasami "nie slyszy" (nie uwaza, wylacza sie) kiedy wychowawca zwraca sie do calej grupy. Mysle ze wystarc zyloby zebym uprzedzila wychowawcow, ze nieuwaznie slucha polecen ale bez mowienia, ze ma zdiagnozowane (wstepnie) adhd, zeby mu zadnej latki nie przyklejali.
      • pitahaya1 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:27
        Czyli dokładnie takie jak mojewink W najgorszym wypadku coś zgubi lub o czymś zapomni.
        • franczii Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:31
          Gubienie juz mamy opanowanetongue_out Moj gapowaty syn przez caly rok jezdzil na basen ze szkoly i nie zgubil niczego w przeciwienstwie do "normalnych" dzieci. Teraz byl przez tydzien na koloniach i tez nie zgubil niczego a byly 3 wycieczki. A przede wszystkim udalo mu sie nie zgubic siebie samegobig_grin Jestem z niego naprawde bardzo dumna.
    • prophetess.pl Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:39
      Moje, 3 szt, bez alergii (mimo, ze ojciec alergik), bez lekow, bez diet... Samodzielne, odpowiedzialne, chwalone za dobre zachowanie. No tak, w sumie moge udzelac porad, jak to jest zrobione wink.
    • laurels Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 20:55
      Moje z choroba lokomocyjna. Zaliczac do zdrowych czy chorych?
      • nisar Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 21:06
        Wydaje mi się, że każde dziecko (i każdy dorosły zresztą) jest w jakimś sensie "problemowe". Tylko jedni na to zwracają uwagę, a inni mają w nosie. Zwłaszcza dorośli są pod tym względem "niezadbani" bo w czasach ich dzieciństwa bardzo wielu rzeczy się nie diagnozowało i podciągało je pod nader szeroko rozumianą normę.
        Przykład - Vojtą rehabilitowałam oboje swoich dzieci, ale na pewno wyrosłyby na normalnie poruszające się i bez tego. Mnie nikt nie rehabilitował i żyję, ale za każdym razem gdy upadam, lecę na twarz, bo nie wyciągam rąk przed siebie. Moje dzieci wyciągają. Ot i taka różnica.
    • aurita Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 21:38
      moje jest bezproblemowe i podejrzewam, ze bezproblemowych dzieci jest duzo: to rodzice maja problemy, sami ze soba......
      • aurita Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 21:42
        przeczytalam watek: absolutnie nie chcialam powiedziec ze alergie i inne problemy zdrowotne sa wydumane, chodzilo mi o rodzicow, ktorzy traktuja swoje dzieci jak wieczne maluszki
    • tryggia Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 21:55
      Dzieci jak dzieci, ale rodzice... Ten watek jest tego najlepszym dowodem. Chore klimaty.
    • inguszetia_2006 Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 22:01
      Witam
      Moja. Ale ma zastrzyk na wypadek użądlenia. A poza tym może nawet jeść pasztetową, nie moczy się i nie zamyka w sobie;-P
      Pzdr.
      Ing
      • grzalka Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 22:29
        Ja mam jedno kompletnie bezproblemowe. Na troje. To w sumie nie wiem, czy dobrze, czy marnie.
    • dag_dag Re: Dzieci bez zwiększonych potrzeb - są takie? 29.06.14, 23:06
      Zgłaszam całą moją trójkę smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka