Dodaj do ulubionych

Do mam jedynaków

15.07.14, 11:56
Witam. Jestem mamą jedynaczki. Chciałabym poznać inne kobiety, które świadomie zdecydowały się na tylko jedno dziecko. Czy jesteście zadowolone z tej decyzji, czy nie pojwiają się myśli o drugim? Z jakich względów, czy powodów wolicie mieć tylko jedno dziecko?
Obserwuj wątek
    • mx3_sp Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:02
      przez ponad 7 lat jestem zadowolona z decyzji o jednym dziecku. Myśli o kolejnym, owszem nachodzą, ale więcej jest minusów powtórki niż plusów. Niektórzy nazywają to egoizmem.
      • chipsi Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:32
        > Niektórzy nazywają to egoizmem.

        No właśnie, dlaczego egoizmem? Egoizmem byłoby dopiero decydowanie się na kolejne dziecko kosztem czasu i jakości życia całej rodziny.
    • edelstein Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:05
      Jestem zadowolona, wsciek macicy mi przeszedl, kolejne dziecko jawi mi sie jako wiezienie.
    • werualta Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:06
      od 10 lat jestem mamą jednego syna.
      Jak miał ok. 2 lat przemknęła myśl o drugim, odleciała. Tak zostało. Nie żałuję. Świadoma decyzja. I jestem zadowolona. A dziecko mam zdrowe (dla mnie najważniejsze), otwarte, emocjonalne, asertywne, uparte, itp itd. Wszystko jest dobrze.
      • bei Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:09
        Spełnienie w macierzyństwie nie polega na ilości dzieci ani na długości czasu przebywania z dzieckiem. Najwazniejsza jest jakość tego czasu .
    • yeerba Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:08
      Decyzja, jak każda inna. Ma swoje plusy i minusy.
      Moje dziecko ma cioteczne rodzeństwo, z którym spędza sporo czasu.
      Mocno staram się też socjalizować dziecko, zatem bardzo często mam w domu inne dzieci. Jednak tych innych nie muszę ani wychowywać, ani kształcić, ani ubierać. Jedynie muszę nakarmić. To bardzo wygodne.

      I to mój podstawowy motywator: tak mi jest wygodniej.
      Czy jestem zadowolona: tak (choć myślę o tym, czy moje dziecko tez jest z tego zadowolone).

      Drugiego nie chcę i nie pojawiają mi się żadne myśli o powrocie do pieluch i nieprzespanych nocy. Nie szczerzę się do niemowlaków, nie biorę maluchów moich znajomych na ręce i nie rozczula mnie ich widok.
    • mood_indigo Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:10
      Tak, jesteśmy zadowolone, to nasz świadomy wybór. Różne są tego powody, ale wszystkie zależne od naszej woli.

      Na pytanie "nie chcesz drugiego dziecka?" odpowiadam zawsze, zgodnie z prawdą: teoretycznie, biorąc pod uwagę instynkt macierzyński: chcę. Poza biologią jednak jest tzw. _życie, które w naszym przypadku składa się z kilku argumentów na "nie".
    • jehanette Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:17
      Moje dziecko ma 2,5 roku, a ja jeszcze mam trochę czasu na rozród, więc może mi się jeszcze zmienić, ale...
      1. Nie chcę przechodzić drugiego porodu. Ciąża była super, poród i połód ssą, pamiętam i nie chcę więcej.
      2. Nie chcę obniżać poziomu życia swojej rodziny w takim kształcie jaki obecnie ma ta rodzina.
      3. Jednemu dziecku można poświęcić cały swój czas wolny i uwagę bez kompromisów.
      4. Przy jednym dziecku łatwiej znaleźć trochę czasu dla siebie, na sport, hobby, czy choćby słodkie lenistwo.
      5. Ani ja, ani mąż nie mamy dobrych wspomnień ani bliskich kontaktów z rodzeństwem, więc nie uważamy że rodzeństwo jest niezbędne do życia.
      6. Mój instynkt macierzyński jest zaspokojony przy jednym dziecku, niemowlaki mnie nie wzruszają a na widok rodziny z dwójką małych dzieci (np. 3 lata + niemowlak) doznaję nerwowego skurczu przerażenia, że mnie mogłoby to się przytrafić.

      Może mi się odmieni za parę lat, ale wtedy pewnie zimna kalkulacja (większa różnica wieku=dwoje jedynaków; pieniądze - utrzymanie większego dziecka kosztuje; mój wiek i związane z nim ryzyko przy ciąży i porodzie; po co wracać do pieluch po latach?) sprawi że się nie zdecydujemy. A przynajmniej teraz tak to widzę, bo zupełnie, ale to zupełnie mnie to nie pociąga.
      • meresanch Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:25
        mój jedynak ma 4 lata
        ja jestem po 40 i po poronieniach
        nie mam ochoty na kolejną ciążę i kolejny strach
        teraz mogę być z dzieckiem tak dużo jak tego potrzebuje przy dwójce musiałabym iśc do pracy
        pojawiłyby sie problemy lokalowe

        pewnie że fajnie by było mieć kolejne dziecko ale wtedy już będę za stara bo bym chciała żeby starsze miało min 10-12 lat a to jest niemożliwe

        a bycie jedynakiem nie jest złe ja jestem jedynaczką i córka jedynaka smile
        • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:32
          meresanch napisała:


          > a bycie jedynakiem nie jest złe ja jestem jedynaczką i córka jedynaka smile

          jesteś mną?smile
          tyle, że ja wspominam jedynactwo źle - dlatego z kolei nie chciałam nigdy jedynaka.
          Na szczęście mam męża, który ma 3 rodzeństwa, liczne kuzynostwo, a nasi synowie b. licznych kuzynów (teściowie mają 8wnuków). Ja widzę różnicę - inaczej wygląda życie, kiedy jest duża rodzina, szczególnie, jeśli ludzie siebie lubią i wspierają.
          • meresanch Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:36

            >
            > jesteś mną?smile


            hihihihi
            mąż też ma 3 rodzeństwa
            ale jakby nie było jednego z braci to by było spokojniej wink
            znam rodziny gdzie jest 5 rodzeństwa i ciągle ktoś z kimś nie rozmawia ktoś ciągle z kimś koty drze nawet z własnymi dziećmi
          • mx3_sp Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:39
            mój mąż jest jedynakiem, ma kuzynostwo jedynacze - bardzo ze sobą współistnieją. Mam brata, z którym kontakt mam ograniczony (różnica wieku i odległość). Nie ma reguły. Mam kuzynki z 7 rodzeństwa, które po opuszczeniu wspólnego domu nie mają ze sobą kontaktu.
        • elizax Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:37
          Dzięki za tak dużo wpisów i to w tak krótkim czasie smile Cieszę się, że nie jestem odosobnionym przypadkiem, kobiety spełnionej przy jednym dziecku smile Moja jedynaczka ma 10 lat, ja mam 37, mąż 40. Córka ma kontakty z ciotecznymi kuznkami, z jedną codzienny, bo mieszkamy blisko i chodzą do tej samej szkoły , a nawet klasy. Przyznam, że czasem pojawiały się u mnie chwilowe myśli czy może zdecydować się na drugie dziecko ale po chwili znikały. Rozsądek, racjonalne argumenty zwyciężały. Teraz już nie mam myśli o kolejnej ciąży, jest mi wygodnie z samodzielną już w sumie córką, w domu spokój, czysto, nikt mi się nie kłoci z ścianą. Względy finansowe też, chociaż przy 1 dziecku stać nas na sporo (dorobiliśmy się mieszkania, no ale jeszcze mamy mały kredyt), co roku wyjeżdżamy na 2 tyg na wczasy. Przy 2 dzieci nie byłoby już tak kolorowo. Przy córce nikt oprócz męża mi nie pomagał, nie mogłam liczyć na pomoc babć, cioć itp. i nie wyobrażam sobie przechodzić tego jeszcze raz (jak ktoś miał pomoc mamy czy teściowej nawet raz na jakiś czas to tego nie zrozumie). Córka jest już starsza, potrzebuje spokoju do nauki, a nie w domu małego brzdąca, który wiadomo płacze, bałagani, wszędzie go pełno .... Różnica wieku też już zbyt duża, i tak byłoby dwoje jedynaków, nie wyobrażam sobie, że córka jest na studiach a drugie dziecko w poczatkowej fazie nauki. Dwa różne światy by to były. Zgadzam się, że nie zawsze rodzeństwo to same plusy. Mój mąż jest jedynakiem i nie narzeka. Ja mam rodzeństwo ale zażyłych kontaktów nie mamy, każdy zajęty jest swoimi sprawami.
          • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:43
            a rozmawiałaś z córką?
            jak ona to widzi?
            mi było bardzo samotnie z moim 'jedynactwem', szczególnie, że wśród moich znajomych nie miałam ani jednego jedynaka. Znajomych miałam i mam sporo, oczywiście! ale to nie jest to samo ( z resztą obserwowanie, jak między moimi dziećmi wytwarza się więź daje mi mega dużo radości - widzę, że oni mają siebie i mam nadzieję, że będą mieli taki kontakt, no, ale między nimi jest raptem 2lata różnicy). Z wiekiem każdy gdzieś sobie życie układa, każdy ma własne sprawy. Przyjaciele zostają, ale oni nie dzielą z Tobą doświadczeń...Nie wiem, jak to wyjaśnić. Zawsze chciałam mieć rodzeństwowink
            • aptka Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:51
              Mialas jedynie rok czasu jedno dziecko ,wiec jakim cudem bylo ci samotnie i skąd te porownania do innych w tamtym okresie.. .. nie malas co robic w tym czasie ?


              tabakierka2 napisała:

              > a rozmawiałaś z córką?
              > jak ona to widzi?
              > mi było bardzo samotnie z moim 'jedynactwem', szczególnie, że wśród moich znajo
              > mych nie miałam ani jednego jedynaka.
              • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:06
                aptka napisała:

                > Mialas jedynie rok czasu jedno dziecko ,wiec jakim cudem bylo ci samotnie i ską
                > d te porownania do innych w tamtym okresie.. .. nie malas co robic w tym czasie
                > ?
                >
                >
                > tabakierka2 napisała:
                >
                > > a rozmawiałaś z córką?
                > > jak ona to widzi?
                > > mi było bardzo samotnie z moim 'jedynactwem', szczególnie, że wśród moich
                > znajo
                > > mych nie miałam ani jednego jedynaka.

                przeczytaj jeszcze raz mój wpis, zamiast zadawać pytania bez sensu.
            • jehanette Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:02
              Przyjaciel
              > e zostają, ale oni nie dzielą z Tobą doświadczeń...

              Zupełnie nie rozumiem tego argumentu. Z moimi przyjaciółmi, bliskimi osobami, mam właśnie bardzo dużo wspólnych doświadczeń. Mam przyjaciółkę z którą znamy się od "średniaków" w przedszkolu, nasza relacja przechodziła przez bardzo różne etapy, bywało że się nie dogadywałyśmy, ale wiem że nie ma i nie będzie w moim życiu drugiej takiej osoby, która by tyle o mnie wiedziała, z którą przeżyłabym tyle co z nią. Wspólne przedszkole, szkoła podstawowa, LO - tu już z wyboru, wspólne wyjazdy, paczki znajomych... z rodzeństwem raczej nie jeździsz na zielone szkoły, nie chodzisz do jednej klasy, nie zaczajasz się na chłopaków na boisku... ech, łezka w oku się kręci wink
              • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:06
                jehanette napisała:

                > Przyjaciel
                > > e zostają, ale oni nie dzielą z Tobą doświadczeń...
                >
                > Zupełnie nie rozumiem tego argumentu. Z moimi przyjaciółmi, bliskimi osobami, m
                > am właśnie bardzo dużo wspólnych doświadczeń.

                piszę raczej o doświadczeniach 'rodzinnych'.
                Takich, jakie ma np. mój mąż ze swoimi braćmi, albo moja przyjaciółka z siostrą.
                Doświadczenia, które np. Was zbliżają, kiedy np. Wasi rodzice umierają. Taki przykład z brzegu.
                • jehanette Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:11
                  > piszę raczej o doświadczeniach 'rodzinnych'.
                  > Takich, jakie ma np. mój mąż ze swoimi braćmi, albo moja przyjaciółka z siostrą
                  > .
                  > Doświadczenia, które np. Was zbliżają, kiedy np. Wasi rodzice umierają. Taki pr
                  > zykład z brzegu.

                  Nie mam takich doświadczeń póki co i pewnie już mnie z moim bratem nie zbliżą, jak do tego dojdzie, bo będzie na to za późno, za słaba relacja między nami. Raczej problemów spadkowych się spodziewam.
                  • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:12
                    jehanette napisała:


                    > Nie mam takich doświadczeń póki co i pewnie już mnie z moim bratem nie zbliżą,
                    > jak do tego dojdzie, bo będzie na to za późno, za słaba relacja między nami.

                    a z czego to wynika, jeśli mogę zapytać?

                    Ra
                    > czej problemów spadkowych się spodziewam.

                    to druga strona medalu.
                    • jehanette Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 14:07
                      > > Nie mam takich doświadczeń póki co i pewnie już mnie z moim bratem nie zb
                      > liżą,
                      > > jak do tego dojdzie, bo będzie na to za późno, za słaba relacja między na
                      > mi.
                      >
                      > a z czego to wynika, jeśli mogę zapytać?

                      A skąd mam to wiedzieć? Z różnicy wieku (6 lat rocznikowo)? z różnicy charakterów? z różnic w traktowaniu nas przed rodziców (ja - ta starsza, miałam wybaczać, dawać przykład, ustępować, jemu młodszemu więcej było wolno co moich rodziców nieodmiennie cieszyło, mniej od niego wymagano, więcej mu wybaczano w moim odczuciu?
                      Nie lubiłam go jak był małym dzieckiem - miałam mieć brata, ale starszego! wink - nie lubiłam później, nie przepadam teraz - mimo 24 lat jest rozlazłym dzieciakiem i nie mamy wspólnych tematów.
                      Moja mama miała wizję kochającego się rodzeństwa, chyba niestety nie potrafiła jej wcielić w życie wychowując nas.
                      • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 14:12
                        jehanette napisała:

                        > A skąd mam to wiedzieć? Z różnicy wieku (6 lat rocznikowo)? z różnicy charakter
                        > ów? z różnic w traktowaniu nas przed rodziców (ja - ta starsza, miałam wybaczać
                        > , dawać przykład, ustępować, jemu młodszemu więcej było wolno co moich rodziców
                        > nieodmiennie cieszyło, mniej od niego wymagano, więcej mu wybaczano w moim odc
                        > zuciu?
                        > Nie lubiłam go jak był małym dzieckiem - miałam mieć brata, ale starszego! wink -
                        > nie lubiłam później, nie przepadam teraz - mimo 24 lat jest rozlazłym dzieciak
                        > iem i nie mamy wspólnych tematów.
                        > Moja mama miała wizję kochającego się rodzeństwa, chyba niestety nie potrafiła
                        > jej wcielić w życie wychowując nas.

                        to chyba znaczy, ze jednak znasz przyczyny.
                        • jehanette Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 15:14
                          Nie uważam, żebym znała przyczyny, to są tylko moje racjonalizacje, próba przefiltrowania wspomnień 6-10-15 latki przez 30latkę. Nie jestem swoją matką, nie wiem co czuła, nie wiem jak to wyglądało z jej perspektywy. Nie porozmawiam z nią o tym raczej, bo bardzo emocjonalnie podchodzi do takich tematów. Może po prostu jestem oziębła emocjonalnie i dlatego nie nawiązałam z bratem bliskiej relacji?
            • guderianka Re: Do mam jedynaków 17.07.14, 08:43
              tabakierka- i tu się pod Tobą podpiszę, miałam podobne odczucia. Szczęśliwe dzieciństwo, szczęśliwy dom ale pamiętam, że zawsze czułam, że jestem SAMA i brakuje mi KOGOŚ. Przyjaciół miałam, znajomych mnóstwo, typ "duszy towarzystwa"- myślę, że jedynactwo w ten sposób wpłynęło na mnie, że łaknęłam towarzystwa innych i świetnie się w nim czułam, jestem istotą wybitnie stadną. A jednak bolało mnie i jakoś zawsze będzie boleć- że jestem sama.
          • aptka Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:50
            Ale dlaczego zakładasz, że drugie dziecko ma byc dla corki i corce by wadzilo. Drugie dziecko jest dla ciebie, po to chociazby, ze gdy corka bedzie 25 panna, o orientacji zboczone tzw. homo, to w domu byla jeszcze jedna z perspektywą na gromadkesmile)
            Albo zuplenie inna od nie niej, ale tez kochana.

            elizax napisał(a):

            i czy może zdec
            > ydować się na drugie dziecko ale po chwili znikały. Rozsądek, racjonalne argume
            > nty zwyciężały. Teraz już nie mam myśli o kolejnej ciąży, jest mi wygodnie z sa
            > modzielną już w sumie córką, w domu spokój, czysto, nikt mi się nie kłoci z ści
            > aną. Względy finansowe też, chociaż przy 1 dziecku stać nas na sporo (dorobiliś
            > my się mieszkania, no ale jeszcze mamy mały kredyt), co roku wyjeżdżamy na 2 ty
            > g na wczasy. Przy 2 dzieci nie byłoby już tak kolorowo. Przy córce nikt oprócz
            > męża mi nie pomagał, nie mogłam liczyć na pomoc babć, cioć itp. i nie wyobrażam
            > sobie przechodzić tego jeszcze raz (jak ktoś miał pomoc mamy czy teściowej naw
            > et raz na jakiś czas to tego nie zrozumie). Córka jest już starsza, potrzebuje
            > spokoju do nauki, a nie w domu małego brzdąca, który wiadomo płacze, bałagani,
            > wszędzie go pełno .... Różnica wieku też już zbyt duża, i tak byłoby dwoje jedy
            > naków, nie wyobrażam sobie, że córka jest na studiach a drugie dziecko w poczat
            > kowej fazie nauki. Dwa różne światy by to były. Zgadzam się, że nie zawsze rodz
            > eństwo to same plusy. Mój mąż jest jedynakiem i nie narzeka. Ja mam rodzeństwo
            > ale zażyłych kontaktów nie mamy, każdy zajęty jest swoimi sprawami.
      • aagnes Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:40
        Podpisuje sie pod kazdym punktem, widze to podobnie.
        ALE najwazniejsze jest dla mnie to uczucie/przeczucie/pewnosc, ze jestem mama jednego dziecka. po prostu wiem to i juz.
        po kolejne juz bym i tak nie mogla (za pozno urodzilam pierwsze), po jeszcze jedno - rodzenstwo jest przereklamowane - sama mam brata i siostre i naprawde wiem o czym mowie. wole miec rozpieszczona corke jedynaczke niz wiecznie "niedoinwestowane w roznych dziedzinach" stadko dzieci.
        • elizax Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:51
          Dobrze ktoś wyżej napisał : " Najważniejsza jest jakość tego czasu "... By być szczęsliwym, by dziecko było szczęśliwe. Radosna zadowolona mama, która ma także czas dla siebie, na swoje pasje i szczęśliwe dziecko ,że rodzice mogą mu poświęcić dużo czasu, zapewnić jakieś atrakcje, pomóc wystartować w dorosłe życie to bardzo ważne. Przy większej ilości dzieci ciężko o czas dla siebie, zwłaszcza gdy nie ma pomocy ze strony babć. Owszem smutne byłoby życie dziecka, które ciągle spędza czas z dorosłymi, dlatego ja dbam o to by córka miała kontakty z rodzeństwem ciotecznym i koleżankami. Córka nie czuje się samotna, nie pyta o rodzeństo, jest zadowolona z faktu, że jest naszym jedynym oczkiem w głowie.
          • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:11
            elizax napisał(a):

            > jest zadowolona z faktu, że jest naszym jedynym oczkiem w głowie.

            zapewnewink ja też byłamsmile
            Teraz kiedy mam 30stkę (prawie) mam b. bliskie relacje z szwagrami i szwagierką. Ale więzi mojego męża z nimi, po prostu mu zazdroszczę. Fakt, są super rodzeństwem, wspierają się, są blisko. Można powiedzieć, że przyjaźnią się i mogą gadać o wszystkim. Wiem, że nie każde rodzeństwo tak ma. Z drugiej strony moja bliska koleżanka -jedynaczka, straciła w zeszłym roku mamę, a w tym tatę. Została sama na świecie - mąż, owszem, wspierał ją, ale to nie to samo, co osoba, która doświadcza uczuć podobnych do Twoich. Jej kuzynostwo, mimo, że są blisko, ma własne rodziny, sprawy, problemy.
            • chipsi Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 14:00
              Popatrz na to tak: miałabyś rodzeństwo ale być może nie miałabyś wspomnień z wakacji, z czasu spędzonego z rodzicami, wycieczkami rowerowymi z koleżankami itp. To oczywiście nie reguła. Tak samo zresztą jak bliskie kontakty z rodzeństwem.
              • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 14:05
                chipsi napisała:

                > Popatrz na to tak: miałabyś rodzeństwo ale być może nie miałabyś wspomnień z wa
                > kacji, z czasu spędzonego z rodzicami, wycieczkami rowerowymi z koleżankami itp
                > .

                ale dlaczego miałabym tego nie mieć?
                moja mama poroniła, kiedy miałam 6 lat.
                wycieczek z koleżankami nie rozumiembig_grin dlaczego miałabym nie mieć takich wspomnień?
                wiem, że z rodzeństwem różnie mogłoby być (szczególnie ze zdolnościami pedagogicznymi moich rodziców uncertain ) - już się nie przekonam.
                • chipsi Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 14:18
                  Napisałam "być może" kierując się własnym i rodziny doświadczeniem. Nie pochodzę z zamożnego środowiska i każde dziecko to poważne obciążanie budżetu domowego. Mam rodzeństwo ale wakacje mieliśmy rzadko i to skromnie a tylko dlatego że nie widywaliśmy ojca, który ciągle pracował. Na wycieczki rowerowe trzeba mieć rower - ja jeszcze miałam, młodsze rodzeństwo już nie. Zazdrościłam kuzynce-jedynaczce, która mogła iść do jakiej szkoły chce a potem rodzice pomogli kupić jej dom. O dziecięcych czasach i jej zabawkach i wakacjach nie wspomnę.
      • aptka Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:44
        smile

        jehanette napisała:

        > 6. Mój instynkt macierzyński jest zaspokojony przy jednym dziecku, niemowlaki m
        > nie nie wzruszają a na widok rodziny z dwójką małych dzieci (np. 3 lata + niemo
        > wlak) doznaję nerwowego skurczu przerażenia, że mnie mogłoby to się przytrafić.
        • elizax Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 12:56
          Nie przeczę, że typowemu jedynakowi może jest źle (nie wszystkim) . Mój mąż nigdy nie czuł się źle jako jedynak. Moja córka może nie odczuwa potrzeby posiadania rodzeństwa, gdyż ma bliskie relacje z córką brata , też jedynaczką (chodzą do jednej klasy), są bardzo za sobą, widzę tą zażyłość, cieszę się że mają siebie, jakieś swoje sprawy, tajemnice, wspólne noclegi. Może gdyby nie miała tej bliskiej kuzynki byłaby smutna, samotna... Myślę, że obie sobie wzajemnie zastępują rodzeństwo rodzone i są w tym spełnione, mają kontakt, w sobie oparcie, a jednocześnie każda ma swój dom, pokój, swoich rodziców, przez co nie ma między nimi rywalizacji, sporów.
          • elizax Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:06
            aptka napisała: Ale dlaczego zakładasz, że drugie dziecko ma byc dla corki i corce by wadzilo. Drugie dziecko jest dla ciebie, po to chociazby, ze gdy corka bedzie 25 panna, o orientacji zboczone tzw. homo, to w domu byla jeszcze jedna z perspektywą na gromadke)
            Albo zuplenie inna od nie niej, ale tez kochana.
            Nie zakładam, ze drugie dziecko byłoby dla córki, bo ona wcale nie wspomina o rodzeństwie, ma zażyłe kontakty z córką mojego brata i nwet gdyby pojawiło się rodzeństwo to w dalszym ciągu córka miałaby zażyłe relacje z kuzynką w swoim wieku niż z młodszym o ok 11-12 lat rodzeństwem. Dziecko dla mnie? Ja nie czuję takiej potrzeby by mieć kolejne dziecko, jestem spełniona przy jednym, mąż staanowczo drugiego nie chce. Więc to nasza wspólna decyzja. Przemyślana. Od początku budowałam pozytywne relacje z bratową i jej córką, oni także nie myślą o powiększeniu rodziny i są zadowoleni że nasze córki trzymają się razem, wspólnie dbamy by te relacje między dziećmi nie zniknęły, myślę, że już nie znikną, są zbyt silne na to smile Także argument że można nie doczekać się wnuków jak ma się tylko jedno dziecko za mną nie przemawia, ktoś może mieć 2- 3 dzieci a też ani jednego wnuka.
            • ramelos Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:23
              Ja też mam jedno dziecko, niekiedy pojawia sie myśl o drugim ale jest chwilowa. Takie nasilenie myśli miałam ok półtora roku temu i założyłam taki temacik, link bedzie poniżej.
              A teraz moje fragmenciki z tamtych wpisów:Mam 1 dziecko. Ostatnio dość często myślę o drugim dziecku, z jednej strony chce, a z drugiej mam pełno obaw. Może to kwestia wieku, że mam 36 lat i tak nagle zaczęłam zastanawiać się bo to "ostatni dzwonek", ale nie jestem do końca przekonana do posiadania drugiego dziecka, z jednej strony chciałabym,, z drugiej przeraża mnie to ( TERAZ JUZ MAM 38 lat).............Myślę, że u mnie myślenie o dziecku było pod wpływem chwili, dużo ostatnio myślalam, czytałam w internecie i wyobraziłam sobie za radą psychologa moje zycie za rok, 3lata i za 5 lat. Życie takie jakie mam teraz z 1 dzieckiem i zycie z dwójką dzieci. Także jeśli ktoś faktycznie bardzo pragnie drugiego dziecka to nikogo nie słucha, nie radzi się, i skoro chce to planuje ciąże, a u mnie niezdecydowanie ogromne.............................
              forum.gazeta.pl/forum/w,585,140374525,,36_lat_czy_decydowac_sie_na_drugie_dziecko_.html?v=2
          • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:13
            pewnie tak, jak piszesz.
            A gdyby kuzynce pojawiło się rodzeństwo?
            • elizax Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:18
              Pojawić bądź nie to może się u każdego nie tylko drugie ale i trzecie, kolejne dziecko. Ich życie, ich sprawa, gdyby mieli , ale też nie planują. Nasze córki i tak mają super relacje, nawet może są lepsze niż ja miałam z rodzeńswtem (bo wspomnienia takie jak kłotnie o wspólny pokój, bałagan, zabawki, nie zawsze rodzice mieli pieniądze na nowe ubrania dla nas, nie zawsze na stole było coś pysznego.... do tej pory kontakt mamy przeciętny, z bratem mam dobry, w sumie dzięki temu, że bratowa to moja dobra koleżanka i mamy córki w tym samym wieku smile ). Nawet gdyby brat miał kolejne dziecko to i tak różnica wieku byłaby zbyt duża i to drugie dziecko myślę, stałoby zawsze " z boku". Poza tym bratowa ma 39 lat, brat 41 też nie mają już siły na kolejne dziecko.
              • elizax Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:26
                Nie patrzę zresztą na to co mają inni, czy ile ktoś ma dzieci. Gdyby brat nagle miał drugie to nic by to nie wpłynęło na stan mojej rodziny. Mam kuzynki które mają po 2-3 dzieci. Albo są umęczone, albo spełnione, ale też mają np pomoc przy tych dzieciach od rodziców i w opiece czy finansowo. Niektóre mają bo chciały, a za inne zdecydował los i też np jedna narzeka że wkoło w domu się jej dzieci kłocą, że odpoczywa jak jedno do babci wyda to z jednym m w domu luz, spokój (autentycznie tak mówi !!!!) . Poza tym nie stać ich na zajęcia dodatkowe dla dzieci , wczasy, nie ma nawet na nowe ubrania czy perfumy, raz nawet wspomniała że zazdrości mi spokoju, że mam z mężem sypialnię, wygodę, bo oni w 2 pokoikach 34 m w 4 osoby , że mam czas dla córki, że zapewniam jej jakieś atrakcje a oni nie mają na takie rzeczy pieniędzy (typu kino, pizzeria, wesołe miasteczko, ubrania - rzeczy wydawać by się mogło normalne, a jednak są tacy , których na to nie stać przy dwójce dzieci...).
          • pederastwa Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:24
            > Nie przeczę, że typowemu jedynakowi może jest źle (nie wszystkim) . Mój mąż nig
            > dy nie czuł się źle jako jedynak\

            Jak byłam dzieckiem, było mi świetnie z moim jedynactwem. NIe odczuwałam braku rodzeństwa, wręcz byłam zadowolona, że nie muszę się dzielić pokojem, pieniędzmi na wakacje itp (żyliśmy dość skromnie).
            Teraz jako dorosła osoba żałuję, że nie mam rodzeństwa. Rodzice coraz starsi, z kuzynami kontakty się urwały, mąż też jedynak. Nasze dziecko nie będzie miało żadnej rodziny poza nami ;-/
            • nenia1 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:46
              pederastwa napisała:

              > Nasze dziecko nie będzie miało
              > żadnej rodziny poza nami ;-/

              Nie znajdzie sobie męża/żony?
              • pederastwa Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:48
                Nie no, mam nadzieję, że znajdzie wink Miałam na myśli rodzinę pochodzenia.
          • ja204 Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 13:27
            elizax, jakbym czytała o sobie dokładnie to samo.Możesz podać maila?
    • nenia1 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:25
      Mam jedno dziecko i z pewnością to się nie zmieni, jestem zadowolona, nawet bardzo, mam sporo czasu dla siebie, bo jestem osobą, która takiego czasu potrzebuje, w sumie mam wszystko czego potrzeba, czas na rozwój własnej firmy, czas na podróże i jak sądzę, bardzo dobry kontakt z córką.
      • elizax Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:32
        Nie każdy się cieszy w dorosłym życiu z rodzeństwem. Wyobraź sobie , że siostra mojej mamy ma takie dzieci, które już za jej życia kłocą się o jej mieszkanie w bloku, nie potrafią dogadać się kto powinien pomóc chorej matce, zawież do lekarza, zrobić zakupy, żadne nie ma czasu, migają się jak mogą, jak im nie wstyd.... ale o majątek już się dochodzą.... Mój mąż za to jako jedynak nie narzeka nawet teraz w dorosłym życiu, zawsze miał kolegów, kuzynów. I nie musi się z nikim dochodzić kto weźmie mieszkanie po rodzicach, kto musi im pomóc, bo wiadomo ze jest jeden.
        • elizax Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:34
          pederastwa napisała: Teraz jako dorosła osoba żałuję, że nie mam rodzeństwa. Rodzice coraz starsi, z kuzynami kontakty się urwały, mąż też jedynak. Nasze dziecko nie będzie miało żadnej rodziny poza nami ;-/ Skoro masz takie myśli i faktycznie Twoje dziecko jest typowo samo, bez kuzynów, kuzynek to czemu nie masz drugiego?
          • pederastwa Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:44
            Bo nie mogę.
        • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 13:48
          elizax napisał(a):

          > I nie musi się z n
          > ikim dochodzić kto weźmie mieszkanie po rodzicach, kto musi im pomóc, bo wiadom
          > o ze jest jeden.

          moi teściowie opiekują się babcią męża (mama teściowej - ma 96lat, fizycznie całkiem całkiem, psychicznie praktycznie nie funkcjonuje) - od 10lat. Gdyby teściowa nie miała 2 sióstr, które czasem zajmą się babcią, teściowie praktycznie nie mieliby życia (są ok.60tki), bo babci samej nie można zostawić, a zabrać też niekoniecznie (bo wszędzie czuje się zagubiona). A tak, teściowie podróżują raz w roku (dalsze wyjazdy), prowadzą aktywne życie towarzyskie. Jedynak ma kłopot.
          A to, że dzieci za życia dzielą mieszkanie po mamie i nikt nie kwapi się do opieki, może być po prostu wynikiem takiego, a nie innego wychowania.
          • nenia1 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 14:03
            Mnożycie trudności. Prawda jest taka, że nie ma idealnych wyborów. Każdy pociąga za sobą plusy i minusy. Dlatego mnie nie bawią licytacje, tylko uważam, że każdy powinien dostosować wybór do siebie. Dla mnie najlepszą opcją jest jedno dziecko, dla kogoś może to być sześcioro dzieci, bo realizuje się w rodzicielstwie i ma duże gospodarstwo rolne.
            Jeden będzie jeździł sportowym ferrari a inny kupi rodzinne kombi. Wszystko w zależności od potrzeb.
            Jedni mają chorych rodziców, inni nie mają. A jakie masz gwarancje, że rodzeństwo się nie rozjedzie po świecie, albo jedno z rodzeństwa samo nie zachoruje? Co wtedy byłoby z chorą babcią? Jak widzisz samo urodzenie kolejnych dzieci nie powoduje z automatu zabezpieczenia na wszystkich życiowych frontach. Można przytaczać mnóstwo historii z życia dla pokazania, że dobrze jest mieć rodzeństwo i że niedobrze jest mieć rodzeństwo. I co to w sumie udowadnia?
            Nic, ponad to, że nie da się w życiu wszystkiego przewidzieć i nigdy nie wiadomo co okaże się być lepsze.
            • jehanette Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 14:21
              Dlatego dla mnie jedyny argument za dzieckiem (pierwszym, drugim, fefnastym) to - CHCĘĘĘĘĘĘ!!!!!
            • ciezka_cholera Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 14:54
              Zgadzam sie. I dodam jeszcze, ze racjonalizowanie swoich wyborow, zawsze troche uderza w tych, ktorzy zdecydowali sie na inna opcje. Nastepuje przykra licytacja, w ktorej obie strony sa urazone i czuja sie w obowiazku bronic swojej pozycji.
              Przykladowa dyskusja:
              -bo jedynak to dziecko dopilnowane,
              -ale samotne,
              -przynajmniej nie musi sie dzilic zabawkami i ustepowac niemowlakowi,
              -i rosnie na egoiste,
              -to dzieci z rodzin wielodzietnych sa egoistyczne, bo nauczone walczyc o kazdy kes kanapki,
              -nieprawda, ucza sie dzielic i wspolpracowac,
              -i donaszaja buty po sobie,
              -ucza sie miarkowac swoj konsumpcjonizm,
              -zarobieni rodzice nie maja dla nich czasu,
              -rodzice egoisci wychowuja narcyza,
              -zrobic gromadke to nie sztuka, sztuka to wychowac,
              -bedziecie zalowac, ale juz bedzie za pozno,
              -liczy sie jakosc, a nie ilosc (wiem, dzieci sa policzalne, ale i tak wszyscy tak pisza smile)
              -blabla
              -blablabla
              itd
          • klamkas Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 19:46
            Moja mama ma rodzeństwo, a jakoś chorym ojcem opiekowała się sama, bo rodzeństwo się wypięło. Nie mieli skrupułów wyrzygiwać jej wyrzutów o to, że "zawłaszczyła" sobie emeryturę dziadka. Nie chcieli się dorzucić do kosztów utrzymania dziadka w domu opieki, kiedy mama psychicznie wysiadła i jeszcze mieli pretensje, że "umieściła go w umieralni" (prywatny bardzo dobry ośrodek). Także ten... żadnych gwarancji nie masz.
            • kol.3 Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 15:25
              No, skąd ja to (nie jedynaczka) znam.
    • liliawodna222 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 14:02
      Zawsze chciałam mieć jedno dziecko i je mam. Czuję się spełniona pod każdym względem: macierzyńskim, rodzinnym w szerszym tego słowa znaczeniu, emocjonalnym, zawodowym, towarzyskim, itd., itd.

      Mam w nosie opinie innych na ten temat, a teksty o egoizmie są poniżej wszelkiej krytyki.
    • wielkanocnaniespodzianka Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 14:12
      zarówno ja, jak i mój mąż od początku chcieliśmy mieć jedno dziecko. i tak jest.
      "Dzieć" już odchowany: ma 7 lat, we wrześniu idzie do szkoły. nie tęsknię za kolejnym dzieckiem; ale też nie wyobrażam sobie, iż "dziecia" obecnego mogłoby z nami nie być..smile
    • klubgogo Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 16:16
      Tak, mam tylko jedno, bo tak chciałam. W tym roku kończy 6 lat i nigdy do tej pory nie przewinęła mi się myśl, że mogłoby być drugie.
      • agrypina6 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 16:50
        CHciałam jedno dziecko i mam. Chcę poświęcić dla Niego mój cały czas, zainteresowanie, pieniądze. Nie żałuję mojej decyzji. A to, czy rodzeństwo będzie dla siebie wsparciem, to dopiero czas pokaże.
    • dantonka Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 17:11
      Jestem mamą jedynaka - zdecydowanie nie żałuję, ale czasami sobie myślę, że w dorosłym życiu warto mieć rodzeństwo (cieszę się, że mam siostrę) - z drugiej strony różnie z tym rodzeństwem bywa, więc...
      Największa wada to być może nadmierne skupienie na dziecku - zdaje się, że przede wszystkim nie służy to potomkowi smile
      • elizax Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 18:52
        Wyżej wspomnine kłotnie rodzeństwa o mieszkanie nie są może efektem złego wychowania, a egoistości i pazerności dzieci, którzy powinni się jakoś dogadać, pomóc chorej matce. Każde z nich chce mieszkanie dla siebie, a by pomóc matce jedno patrzy na druguie i je wskzuje by zawiozło, zrobilo, pomogło, bo przecież jest jego kolej, bo przecież nie jestem tylko ja, niech to siostra, brat pomoże.... Ot każdy się miga, bo czemu ono ma się zająć, pomóc, a mieszkanie podzielą i tak na wszystkich. Może nieładnie że opisuję przykład z własnej rodziny ale to relny przykład że nie zawsze dobrze mieć rodzeństwo, nie zawsze dobrze mieć więcej dzieci, gdy jest jedno to przynajmniej wiadomo, że ono musi pomóc, bo nikogo innego nie ma i nie patrzy by ktoś inny zrobił, tak samo jak mieszkanie wiadomo ,że przypadnie jednemu i nie ma problemu. Dziś o wiele łatwoej pomóc wystrtować jednemu dziecku w dorosłe życie, edukacja kosztuje, utrzymanie też. Nie wspomnę o pomocy w zakupie mieszkań w przyszłości, bo na to nawet rodzice jedynków nie zawsze mogą sobie pozwolić, ale wiadomo że jak ma się jedno to mu się więcej pomoże, zaoferuje.
    • mynia_pynia Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 19:02
      Jestem mamą jedynaka, ale nie wiem co będzie za 6 lat. Wówczas pogadamy wink
      • 3-mamuska Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 19:15
        Znam troche mam jedynakow.
        Ze strszego pokolenia. W rodzinie męża sporo osob ma jedno dziecko w tym moje teściowa 3 jej rodzeństwa.
        I one żałują teraz gdy dzieci sa duze a właściwie dorosłe.

        Dopiero teraz widza ze popełnili błąd. Jedno dziecko wyjedzie a świat lub pójdzie na księdza, pokłóci sie z rodzicami i człowiek na stare lata zostaje sam.

        Mowi ze wychowały jedno wychowsloby sie i drugie.
        Niestety wtrącają sie bardzo w zycie dzieci i wnuków .

        Ja mam 3 dzieci, 2 planowanych i doilero przy 3 żałuje ze odpuscilam do ciąży.
        Z dwójka nie jest ciezko.

        Znam tez kilka par tu w UK ,ktore zdecydowały sie na 2 dziecko juz tu na wyspach maja około 40. A 1 dziecko miało wtedy 16-20.

        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • werualta Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 21:17
          to jest czcze gadanie, bo może być też tak:
          troje dzieci:
          -jedno staje się zakonnicą
          -drugie wyjeżdża daleko za granicę
          -trzecie ginie
          i?

          do mnie w ogóle nie przemawiają takie argumenty jak Twoje
          i te o cudownym rodzeństwie itp itd. Nic niczego nam nie gwarantuje.

          skoro wątek jest skierowany do mam jedynaków PO CO? odzywają się tu mamy nie-jedynaków? Po co się licytować? każdy ma swoje wybory, i każdemu ma z tym być dobrze smile
        • jehanette Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 10:22
          Na "stare" lata (na szczęście nie tak bardzo stare, bo dzięki jednemu dziecku okres "gniazdowania" jest krótszy ;> ) planuję oddawać się z moim małżonkiem różnorakim przyjemnościom, a nie wtrącać w życie dziecka i wnuków (o ile będą). Uwiązywanie przy sobie dziecka żeby mamuni zapewniało towarzystwo uważam za najgorsze świństwo, jakie można dziecku zrobić - zazwyczaj takie oczekiwanie dotyczy córek, które przez to albo nie mają własnego życia, albo miotają się wiecznie w wyrzutach sumienia.
    • mnietoniemi Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 19:09
      Moi rodzice mieli dwoje dzieci. Mnie i brata.
      Po rozwodzie podzielili się dziećmi i zostałem jedynakiem.

      W trakcie rozwodu miałem około czterech lat a brat około dwóch.

      Nie znam praktycznie swojego brata.
      Ostatnio widziałem się się z bratem po śmierci babci w 1993 roku.
      Spotkaliśmy się i rozstali. Rozstanie trwa do dziś.


      Ematki myślą, że taka sytuacja pozostawiła mi niezatarty ślad na całe życie?


      Mogę podać powody rozwodu moich rodziców.
      Ematki mogą sobie rozkminiać po podaniu powodów, dlaczego jestem taki głupi.

      Ale mądre ematki nie muszą.
      • amy.28 Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 13:23
        Sadze ze gdybyś trafił do jednego rodzica razem z bratem - sytuacja byłaby diameralnie inna.
    • eo_n Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 19:25
      Ja smile

      Myśli o drugim? Blady strach jak mi się okres spóźnia tongue_out

      Z jakich względów?
      - już wiem, jak to jest być mamą: fajnie, bosko, ale też trudno - zbyt trudno, alby świadomie się na dublowanie decydować
      - jak bym miała dwójkę, to musiałabym zacząć więcej zarabiać, a nie mam ochoty się przemęczać (alternatywnie obniżyć poziom życia na co też nie mam ochoty)
      - druga okołofinansowa kwestia: córkę jestem w stanie świetnie zabezpieczyć na przyszłość, z drugim dzieckiem byłoby mi znacznie trudniej
      - chcę mieć czas dla siebie, to dla mnie niezwykle ważne (a im więcej dzieci, tym tego czasu mniej)
      - oboje z mężem jesteśmy jedynakami i bardzo nam to odpowiada

      No nie potrafię się dopatrzeć minusów smile
      • smerfetka_1 Re: Do mam jedynaków 15.07.14, 20:31
        Też mam świadomie 1 dziecko i jestem zadowolona. Przy dwójce nie byłoby nas stać na spłatę kredytu (za mieszkanie) , wyjazdy. Już teraz bywa, że nie mogę pozwolić sobie na jakiś modny ciuch czy perfumy bo kasy mamy raczej na styk.Dodam, że doliczyć by trzeba było koszty utrzymania drugiego dziecka i opiekunki, bo nie miałby kto nam pomóc. Teraz nie muszę dziecku niczego odmawiać (typu jakaś niewygórowana przyjemność czy wycieczka szkolna).
        Drugie dziecko to poważna decyzja, bo i obowiązków i wydatków przybędzie i trzeba samemu chcieć mieć kolejne dziecko,a nie decydować się bo ktoś ma, bo ktoś mówi,że warto mieć drugie, bo ten ktoś za ciebie dziecka nie wychowa, nie wykształci, nie będzie siedział, nie da ci na opiekunkę, nie będzie wstawał w nocy i pomagał. Rodzeństwo nie gwarantuje zawsze dobrego kontaktu na przyszłość, może się kontakt urwać, rozluźnić, niczego się nie przewidzi, więc mieć drugie dziecko by to pierwsze miało w kimś kiedyś oparcie może być mylne...
        Pisze tu ktoś,że można kiedyś żałować, że ma się tylko jedno, ale można też załować, że ma się na kolejne, bo ktoś namawiał, czy można żałować gdyby urodziło się chore. Mając jedno można żałować albo i nie, bo można mu więcej zapewnić, przy czym i samym sobie także jakieś atrakcje. Faktycznie jednemu nawet można pomóc w zdobyciu wykształcenia (miejsce w pokoju studenckim to koszt ok 500-600 zł same opłaty, do tego jedzenie, dojazdy, książki, średnio ok 1500 zł) czy dołożyć do mieszkania, by miało lepsze życie.
    • mozambique Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 11:54
      uordzilam mojego jedynaka majac 40 lat

      drugiego jzu nie planuję , glownie z powodow zdrowotnych i wiekowych

      czasami przemyka mysl ze gdybym byla tak z 10 lat mlodsza to pewnie dobrze by malemu zrobilo rodzenstwo
      ale jak patrze po kontaktach rodzenstwa w mojej blizszej i dalszej rodzinie to widzę , ze nie maja one nic wspolnego z ideałem

      sama przez 10 lat bylam jedynaczką a potem miaalm jzu rodzenstwo
      zadnych bliskosci, zadnych wspolnych tematow, towarzystwa , wspolnych wakacji , nic
      za to wspolny pokój z maluchem do ukonczenia studiów- efekt wiadomy - zadnego osobnego zycia dorastajacej pannicy , zadnych gosci, zadnego osobnego swiata , nic

      dzis kontakty mamy niemal lodowate - za bardzo sie róznimy - ja mam wciaz instynkt "mlodszemu trzeba pomóc" - a mlodsze z tego bez skrupółów korzystałoby bez zadnej chęci rewanżu

      ja zreszta jeszcze jako jedynaczka bylam wychowywana "abym nie stala sie egoistką" z przegieciem w drugą stronę - czyli mialam OBOWIĄZEK dzielenia z kazdym innym dizeckeim wszytkim co mialam, zabawkami, ksiazeczkami , slodyczami, ulubionymi przysmakami .

      Dzielenia sie czyli po porstu oddawania tych rzeczy innemu dziecku , na zawsze. Jelsi np dosatalm jakis prezent na urodziny a kuzynostwu sie spodobal mialam najdalej po kilku dniach ten prezent im dac, na wlasnosc, wlasnie w celu eliminacji mojego ewentulanego sobkostwa.A to byl PRL i ladna zabawka upolowana w sklepie byla rzadsza niż szynka.

      Oczywicie kuzynostwo tak krzywdzone nie bylo i mialo tych rzeczy o wiele wiecej niz ja,i ani myslało sie dzielić czy częstować np czekoladą w prl-owskim kryzysie.

      Efekt tego wiadomy - do dzis mam potworny zal do rodzicow ze nigdy niczego nie moglam byc pewna i miec na wlasnosc, i na zawsze, jako moje i najmojsze.
      i mojemu małemu jedynakowi na pewno oszczędzę takich wrazen. Wolę zeby byl egoistą niz plakał z boku gdy inni bawia sie jego zabawkami. I w dodoatku sie z niego smieją ( no bo oni sie bawią a on nie, dzieci są okrutne)

      Egoistom w zyciu lepiej. Tego juz jestem pewna .
      • elizax Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 12:45
        Myślę podobnie do jehanette - nie zamierzam wtrącać się w życie mojej jedynaczki, mój mąż też jest jedynakiem i jego rodzice się do nas nie wtrącają, żyją swoim życiem, nawet właśnie w wychowanie naszej córki nie ingerowali, nie wykazywli chęci pomocy. Owszem być może są nadopiekuńczy rodzice, którzy ingerują, bo im się "nudzi". Czas "na stare" lata można zorganizować sobie z mężem, znajomymi (wyjazdy, różne zajęcia jak fitnes, kino, spotkania). Mając jedno dziecko wiem, że więcej będę mogła jej pomóc, czy finansowo czy w opiece przy jej dziecku.A nadopiekuńczość nie zawsze dotyczy jedynaków, bo bywa, że rodzice mają więcej dzieci, a jedno jest chorowite i jemu najwięcej czasu poświęcają, czy najmłodszemu, wtrącanie się czy nadopiekuńczość zależy od charakteru i nastawienia i nie jest przypisane do matek jedynaków smile
      • imsad Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 14:04
        Mam takie same wspomnienia i dlatego moja jedynaczka jest i będzie jedynaczką.
      • jehanette mozambique! 16.07.14, 14:09
        Mój mąż miał tak samo! Z tym oddawaniem i dzieleniem się! Że niby ma "lepiej niż pozostali", bo
        - ma pełną rodzinę (a to że rodzice jak pies z kotem to już nieważne..)
        - jest z W-wy a wiadomo w W-wie to same bogacze, nie to co na prowincyi!

        Nie wiem jak mozna nakazywać oddawanie zabawek, to okrutne uncertain
      • kol.3 Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 15:43
        Łączę się w bólu, nie jesteś sama. W latach socjalizmu było takie podejście, uczono "dzielenia się", które polegało na tym, że głośno krzyczące i domagające się dziecko dostawalo cudze zabawki, a cichutkie zostawało z niczym. Okaleczanie dziecka nic innego.
        • mozambique Re: Do mam jedynaków 17.07.14, 09:53
          oooooo , to widze ze nie tylko moi rodzice wpadali na taki pomysl ?
          z jeden strony prl , kiepskie pensje i permanentne braki w sklpeach praktycznie uniemozliwialy w ludizach rozwój materializmu , wszyscy mieli bardzo malo i podobnie
          a z drugiej - byla ciocia w NRF-ie , bywaly zagraniczne delegacje taty, bywały paczki czy "dary" z USA wiec i bywaly czasami jakies ladne zabawki, ciuszki czy niemieckie słodycze
          no i to "jak sie pobawisz to oddaj to Kasi'' brrrr
          i oczyiwscie te wszystkei KAsie czy BAsie swoimi czekoladkami czy żelkami zajadały sie wręcz do urzygu, nie częstując nikogo , ich mamy bardzo tego pilnowały - dobra jest mało wiec tzreba pilnowac interesu swego dziecka.

          A wiecie - ze takie wdrukowane nawyki zostają na bardzo długo? , ja juz stara baba bylam , po studiach a mialam odruch oddawania nowiutkiej torebki , kupionej za pierwszą pensję, kolezance która pochwaliła że ładna, pozyczania kazdej sumy pieniedzy komus kto poprosil, czesto bez żadania zwrotu, robienia za frajera całymi latami ( bo nie wypada upominac sie o swoje - jak z ta cholerna zabawką i staniem z boku ) . NO żesz , kurrrde ....... jaki ten umysl zdradliwy
          Naprawde długie lata zajeło mi mozolne i uparte uczenie się zdrowego egoizmu, wyskrobywanie z siebie tych odruchów "chcesz ? masz"

          parwda - to jest w pewnej mierze kalectwo, mam nadzieję ze tego nie nauczę swego malucha

          pewnei jak kazdy , musiałam kilka razy dostac od ludzi "po pupie" zeby w koncu miec wywalone na wszytko
    • amy.28 Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 13:21
      Ja kiedy obserwuje moje dzieci bawiące się razem i więź która między nimi się wytworzyła - uważam że musiałabym być chora na głowę żeby fundować dziecku życie w pojedynkę - z racji na moją wygodę na przykłąd.

      Mój syn ma mnóstwo kolegów - ale woli spędzać czas z młodszym bratem. Na placu zabaw, wśród znajomych - tez trzyma się z bratem. Po prostu lubi z nim być.

      Z żadnym kolegą ani z nami - nie bawi się od 6 rano, nie kąpie i nie je wspólnych kolacji. Czynności życia codziennego smakują inaczej kiedy robi się je z kimś.
      Nauczył się zupełnie innych relacji międzyludzkich - koledze / koleżance potrafił ustąpić ale to było ustępowanie którego nie chciał (na zasadzie bo trzeba). Bratu ustepuje z radością, cieszy się jak młody ma uciechę bo coś od niego dostał.
      Wielokrotnie podkreśla jak o niego dba - jak bierze sok, to dla nich obu, jak kupuje drożdżówkę to kupuje dwie, jak wybiera zabawkę w sklepie dla siebie - pyta którą najlwpiej wziąść dla młodego. Cały czas się troszczy, ciągle o nim myśli - widać że jest ogromnie ważny w jego życiu i nie ma w ogóle takiej opcji abym to ja wskoczyła w to miejsce albo jakieś obce dziecko nawet gdyby byl to kuzyn.

      Kuzyna czy koleżanki nie mamy w domu od świtu do zmierzchu. Dzieciaki razem bawią sie kiedy my jeszcze śpimy, budują fortece jeszcze w piżamach, wieczorem wtuleni w siebie oglądają bajki i zanoszą śmiechem jak coś zmajstrują nielegalnego wink Po przedszkolu - starszak rzuca się na młodego stęskniony i razem zaczynają zabawe. Widać że za nim tęskni, że chce z nim być. Bawi go że jest starszy, że może go uczyć i pokazywac mu różne rzeczy. A młodszy też ma z tego dużo frajdy - chodzi za razem jak małpka i tym więcej ma radości im bardziej powiela jego zachowania.

      Obserwacja ich relacji, ich więzi to jest coś czego NIE DA się mieć bez rodzeństwa. Sama mam rodzeństwo i tej więzi i bliskośći oraz wspomnień - nie wyobrażam sobie nie mieć. Ojciec jest jedynakiem - powiedział mi kiedyś, że brak rodzeństwa jest jedyną sytuacją w życiu, kiedy można czuć się odartym z czegoś, czego nigdy się nie zaznało.
      • jehanette Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 14:13
        Widzisz, każdy ma inne wspomnienia. Ja cenię sobie i zawsze ceniłam czas spędzany w pojedynkę, a kontakt fizyczny z młodszym bratem nie był dla mnie nigdy przyjemny. Szczerze mówiąc młodszy był dla mnie zawsze lekko obleśny - no czy te smarki, brudne ręce i buzie nie są obrzydliwe? U własnego dziecka to jakoś nie razi, ale już u cudzego - razi.
      • werualta Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 21:56
        cudownie wręcz smile
        i dlatego to Twój wybór,
        dlatego też każda z tych dziewczyn, która ma jedno dziecko, też ma cudowne swoje argumenty, cudowne swoje dzieci itp itd
        Pozdrowienia
    • sonniva Ja 16.07.14, 14:29
      też mam jedynaka i absolutnie nie chciałbym więcej dzieci.
      Dlaczego?
      Bo mam inne ciekawsze rzeczy do robienia.
    • kol.3 Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 15:34
      Mój mąż jest jedynakiem i twierdzi że było i jest mu z tym bardzo dobrze.
      Moi znajomi (trojka rodzeństwa) od lat sądzą się i nie utrzymują kontaktów.
      Moja koleżanka (posiadaczka brata) jest rozżalona na rodziców i brata, że brat nic w domu rodzinnym nie robił, a ją rodzice traktowali jak pomoc domową.
      Myślę, że nie ma reguły.
      Dla każdego człowieka w dorosłym życiu najważniejsze jest ułożenie sobie życia osobistego, znalezienie drugiej połowy, brak rodzeństwa specjalnie w tym nie przeszkadza, a posiadanie go nie pomaga. W krytycznych chwilach rodzeństwo wcale nie musi pomóc w życiu, choć przypadki solidarności rodzinnej zdarzają się.
    • kol.3 Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 15:56
      Kobiety decydują się na jedno dziecko zwykle z powodów finansowo-logistycznych. Brak babci do pomocy, konieczność zatrudniania niani, ograniczone finanse, oboje rodzice w pracy.
      Tak było w moim przypadku.
      Sporo dziewczyn narzeka na mamy i teściowe, które opiekują się latami ich dziećmi, niech policzą, ile by wydały, gdyby miały wynająć kogoś do opieki przez kilka lat.
      • smerfetka_1 Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 17:55
        kol.3 dokładnie, niech podliczą koszty, ja do córki miałam opiekunkę i do domu leciałam z wywieszonym jęzorem... Jak komuś pomaga mama, teściowa to nie odczuje trudu wychowania, siedzenia z dzieckiem, więc przy czyjejś pomocy łatwiej się zdecydować na kolejne dziecko. Mam koleżankę, której mama wychowuje drugie dziecko, ona chodzi spokojnie do pracy (w sklepie od 10 do 18) - zatem sama ze swoimi dziećmi spędza mało czasu, jak wróci to bajka i spać, więc nie odczuwa jak to jest siedzieć zwłaszcza samemu non stop z dzieckiem bez niczyjej pomocy. Przed chwilą napisałam w podobnym temacie, autorka nawet ta sama smile To mój cytat:
        Ja znam przypadek (koleżanka mojej cioci) straciła córkę i syna a więc dwoje dzieci, zginęli w jakimś odstępstwie czasowym w innych wypdkach. Mało to słyszało się, że rodzeństwo się utopiło, zginęło w pożarze? Nawet może zginąć od razu brat i siostra w tym samym wypadku (więc prawdopodobieństwo nie jest wcale mniejsze) czy cała rodzina, lub np żona, mąż i wtedy drugie zostaje samo z dzieckiem/ dziećmi. Mam koleżanki jedynaczki, mają się znakomicie. Wręcz zazdrościłam im zawsze że mają swój pokój, czas rodziców, że rodzice nie brali za opłaty gdy mieszkały z mężami i dziećmi u nich, czy dołożyli do kupna mieszkań, pilnowali dzieci. Mi nikt nic nie pomógł, jak mieszkałam u mamy po ślubie z mężem to płaciliśmy pół rachunków (bo mama mówiła, że jak mi odpuści to rodzeństwo będzie pokrzywdzone że im do opłat nie dokłada), z dzieckiem też mi nikt nie siedział. Koleżanki jedynaczki z mojego otoczenia zatem miały i mają lepiej.
        • ramelos Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 18:50
          Jeśli ktoś pragnie dwójki dzieci to niech je ma, ja nikomu nie zabraniam. Ja mam jedno, jak wyżej pisałam miałam przebłyski czy aby nie zdecydować się na drugie ( ale przeanalizowanie, racjonalne przemyślenie a nie dzialanie pod wpływem chwili spowodowało to, że nie zdecydowałam się na drugie). A że takie myśli się niekiedy pojawiają to nie tylko u matek jedynaków, bo wiem że i matki dwójki dzieci rozważają a może trzecie?Teraz już nie mam myśli o drugim dziecku, nawet jakoś sobie nie wyobrażam że jedno miałabym mieć np 18 letnie idące na studia, a drugie małe idące do Komunii- dwa rózne światy. Wiek i siły też już nie te. Chcę pozyć też dla siebie i dla mojej jedynaczki. A czy któraś z was miała podobnie, że bywał moment że myślała czy aby nie zdecydować się na drugie? Jaką decyzję podjeła, czy żałuję? Ja z mojej decyzji pozostania przy jednym dziecku całkowicie sie cieszę, nie wyobrażam sobie że byłabym teraz uwiązana przy maluchu.
    • kerri31 Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 22:21
      Jedno dziecko mają tylko małżeństwa nieszczęśliwe....tak dowodzą statystyki.
      • klamkas Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 22:32
        A jakie statystyki?
      • kerri31 Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 22:37
        Polskie...
        • klamkas Re: Do mam jedynaków 16.07.14, 22:42
          To pokaż ;p
      • sonniva Re: Do mam jedynaków 17.07.14, 08:35

        > Jedno dziecko mają tylko małżeństwa nieszczęśliwe....tak dowodzą statystyki."
        Statystyki, jedno, a życie drugie: moja siostra ma 4 dzieci i jest bardzo szczęśliwa ... po rozwodzie big_grin
    • zielonakrufka88 Re: Do mam jedynaków 17.07.14, 09:16
      Mam jedno bezproblemowe, zdrowe dziecko.
      Jak widze w upal matke wlokacą się z wozkiem i takim np trzylatkiem to wlasnie odczuwam to o czymś ktos tu wsponial- nerwowy skurcz strachu że mogloby mi sie przytrafić coś takiego. Pieluchy, kupy, papki, karmienie, nocne wstawanie. To juz za mną, juz to przezyłam i podziękuję za wiecej. Z jedynakiem bede jeszcze miała mnóstwo roboty - pojdzie do skzoły to się zacznie.
    • kerri31 Re: Do mam jedynaków 17.07.14, 19:14
      Odgoń swą leniwą naturę precz i zapewnij swojemu dziecku towarzystwo, rodzinę, niezapomniane chwile i więź jakiej nie zbuduje z żadnym przyjacielem/przyjaciółką.
      90% jedynaków nigdy nie decyduje się na jedno dziecko tylko więcej, bo wie czym to śmierdzi.
      • pederastwa Re: Do mam jedynaków 17.07.14, 19:28
        Ale przecież sama masz drugie dziecko tylko dlatego, że wpadłaś. Twoja agitacja jest wręcz śmieszna.
        • xylinka Re: Do mam jedynaków 17.07.14, 20:57
          Rodzeństwo to nie tylko osoby do wspólnych zabaw i towarzystwa, bo jeśli różnica wieku jest zbyt duża (ponad 4 lata) kontakt i wspólna treść zabaw jest znikoma, tak samo jak inna płeć już wcale nie są sobie towarzyszami do zabaw. Moja córka bawi się często z kuzynkami, z koleżankami i nie narzeka na brak rodzeństwa. Ma też koleżanki jedynaczki.
          kerri - nie zgadzam się że jedno dziecko mają małżeństwa nieszczęśliwe, z jednym dzieckiem można być bardziej szczęśliwym niż z większą ilością, bo się ma więcej pieniędzy i czasu dla tego jednego dziecka, ma się też czas dla siebie. Dużo znanych osób ma też po 1 dziecku (państwo Kwaśniewscy, Rosati) - czy wg Ciebie są nieszczęśliwi ? Osoby, które robią tzw" karierę" też decydują się często na tylko jedno dziecko. Nieszczęśliwe wg mnie są rodziny które mają dzieci z wpadki, nieplanowane, nie mają pieniędzy by zaspokoić ich i własne potrzeby, takie dzieci także zazdroszczą innym że coś mają, wcale nie uczą się empatii, a zdarza się że walczą o jedną czekoladę, o nowe przybory szkolne czy ubrania swoje własne, a nie po starszym rodzeństwie.
          Zgadzam się, że z jedynakiem jest sporo do ogarnięcia jak się pracuje i dziecko jest już w szkole, chociażby dopilnowanie posiłków, odrabiania lekcji (to już nie przedszkole że nie interesuje nas przygotowywanie posiłków czy dziecko nic w domu nie musi robić = prace domowe). Nie kżdemu może pomóc babcia w zaprowadzeniu, odbieraniu dziecka ze szkoły itp.
          • xylinka Re: Do mam jedynaków 17.07.14, 21:12
            ramelos - takie przebłyski czy mieć drugie owszem pojawiały się u mnie, ale głównie pod wpływem innych osób z otoczenia, które sugerowały że czas na drugie.... (nie wszyscy bo są tacy którzy sami mają jedno i nie myślą o powiększeniu rodziny). Ale to moje życie, mojej rodziny i nie patrzę na koleżankę, która dopytywała kiedy u nas drugie jak sama w drugą ciążę zaszła niespodziewanie (pamiętam jak mówiła, że nie może doczekać się jak dziecko pójdzie do przedszkola a ona odsapnie a tu bach nagle okazuje się że jest w drugiej ciąży), czy inna, której mama z teściową siedzą z dziećmi - ma zupełnie inną sytuację, niedość że jej siedzą to jeszcze robią obiadki, biorą wnuki na wekendy do siebie, więc ona nie odczuwa tak trudu opieki siedzenia z dziećmi. Teraz żyjemy w sumie na styk, to co nam się resztuje mamy na raty, ubrania, wyjazdy, jakieś przyjemności. Przy dwójce dzieci pieniędzy byłoby znacznie mniej, możliwe że brakowałoby nam na życie (sam koszt opiekunki do dziecka...). Zatem chwilowe zastanawianie się zostało odrzucone przez racjonalne i przyszłościowe myslenie (jednemu więcej zapewnimy). Czy żałuję? Nie. Bo wiem, że nie miałby mi kto pomóc, nie bardzo by nas było stać na drugie, poza tym nie mam już tyle siły i nie wyobrażam sobie od nowa przechodzić przez te wszystkie etapy, różnica wieku też już zbyt duża, dzielenie wspólnego pokoju byłoby nieciekawe dla dzieci, a ja potrzebuję już spokoju niż wysłuchiwania i rozstrzygania kłótni między dziećmi.
            • xylinka Re: Do mam jedynaków 17.07.14, 21:22
              Ramelos i jeszcze jedno - żałować można w dwie strony:
              - że się nie zdecydowałaś
              - że się zdecydowałaś a np dziecko urodziłoby się chore, czy zdrowe ale nie miałabyś sił, byłbyś zmęczona życiem (w sytuacji braku pomocy babć), obniżyłby się poziom życia, wysłuchiwałabyś kłotni dzieci między sobą, w domu wrzaski i piski
              Ja cenię sobie spokój, nawet jak przychodzą do nas kuzynki, koleżanki, to OK - posiedzą i idą, czasem któraś zostanie na noc, fajnie, ale na co dzień nie mam dwójki, trójki w domu i przyznam się, że mnie to cieszy bo czasem mam dość tych wrzasków, jakiś sporów między dziećmi, a mam je sporadycznie nie na co dzień smile
              • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 08:53
                xylinka napisała:

                > Ramelos i jeszcze jedno - żałować można w dwie strony:
                > - że się nie zdecydowałaś

                to spotykam najczęściej.

                > - że się zdecydowałaś a np dziecko urodziłoby się chore, czy zdrowe ale nie mia
                > łabyś sił, byłbyś zmęczona życiem (w sytuacji braku pomocy babć), obniżyłby się
                > poziom życia, wysłuchiwałabyś kłotni dzieci między sobą, w domu wrzaski i pisk
                > i

                moja szwagierka ma 4 dzieci - zaplanowane 2. Przy ostatniej ciąży (miała 37lat, szwagier 40) przepłakała kilka dni. Potem miała plamienie i przepłakała kolejne kilka dni, bo bała się, że straci ciążę. Dziś, jak patrzy na całą 4. nie wyobraża sobie, żeby któregoś miało nie być.
                Poza patologią, która mnoży się 'przez przypadek' na prawdę nie znam ludzi, którzy żałują, że mają drugie, trzecie dziecko. My też czasami sobie z mężem mówimy, że ależ było fanie, jak dzieci jeszcze nie było. A potem,jak jesteśmy sami w domu, to po dniu, dwóch bez dzieciaków, zastanawiamy się, co robią ludzie, którzy nie mają dzieci tongue_out


                > Ja cenię sobie spokój, nawet jak przychodzą do nas kuzynki, koleżanki, to OK -
                > posiedzą i idą, czasem któraś zostanie na noc, fajnie, ale na co dzień nie mam
                > dwójki, trójki w domu i przyznam się, że mnie to cieszy bo czasem mam dość tych
                > wrzasków, jakiś sporów między dziećmi, a mam je sporadycznie nie na co dzień :
                > -)

                oczywiście. Masz rację, ale nie masz też wielu pozytywnych doświadczeń - miłości między dzieciakami, tego, jak uczą się od siebie, jak śpią wtulone w siebie, jak wędrują razem za rączkę, jak młodszy patrzy w starszego, jak w obrazek, jak mu pomaga itd.
                • nenia1 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 09:33
                  Piszesz takie oczywistości...
                  Przecież to dość naturalne, że jak ktoś ma już dzieci to rzadko kiedy stale myśli o tym, żeby ich nie było. Wychowując dziecko pojawia się więź, pojawia się miłość do niego, przywiązanie itd. to naturalne, więc wyobrażanie sobie, że dziecka nie ma, to jakby życzyć sobie by zmarło, bo jak w inny sposób miałoby go nie być? Pomijając już ostracyzm społeczny jaki pojawia się na tego typu sugestie. Więc ludzie zazwyczaj nie artykułują tego typu myśli.
                  Natomiast w sytuacji gdy nie planujesz kolejnych dzieci jest inny rodzaj myślenie - przed urodzeniem dziecka, przed zajściem w ciąże, tu dziecka jeszcze nie ma, jeśli nie chcesz dzieci pozostaje tylko abstrakcją, której nie kochasz, do której nie jesteś przywiązana, z którą nie masz jeszcze materialnej więzi. Nie sądzę, żebym nie kochała następnego dziecka jakby się urodziło, ale ja po prostu nie chciałam kolejnego dziecka. To, że ludzie kochają dzieci, te z wpadki również, nie jest dla mnie ani argumentem, ani zaskoczeniem. Bo to naturalne, czy jednak przemawiające za tym, żeby koniecznie rodzić kolejne dzieci? To po prostu znajomość mechanizmu, z którego zdajesz sobie sprawę, a nie dowód na to, że lepiej mieć gromadkę dzieci.

                  > My też czasami sobie z mężem mówim
                  > y, że ależ było fanie, jak dzieci jeszcze nie było. A potem,jak jesteśmy sami w
                  > domu, to po dniu, dwóch bez dzieciaków, zastanawiamy się, co robią ludzie, któ
                  > rzy nie mają dzieci tongue_out

                  I kolejny powtarzalny mechanizm. Większość uważa, że ich wybory są najlepsze, ponieważ w sumie są w nich szczęśliwi i błędnie zakładają, że jak inni żyją inaczej, to musi być gorsze od ich wyboru.
                  Tymczasem ludzie mają różne potrzeby, w czasie, kiedy ty z mężem zastanawiasz się, co robią ludzie, którzy nie mają dzieci, ludzie, którzy nie mają dzieci, myślą, ale to przechlapane mieć tyle roboty z dziećmi i jak bosko jest być wolnym.

                  > oczywiście. Masz rację, ale nie masz też wielu pozytywnych doświadczeń - miłośc
                  > i między dzieciakami, tego, jak uczą się od siebie, jak śpią wtulone w siebie,
                  > jak wędrują razem za rączkę, jak młodszy patrzy w starszego, jak w obrazek, jak
                  > mu pomaga itd.

                  Nie da się w życiu doświadczyć wszystkiego np. twoje młodsze dziecko nigdy nie doświadczy jak to jest być jedynakiem. A jedynactwo ma sporo plusów, których jednak kolejne dzieci nie doświadczą. Ktoś nie chce zwierzaka w domu? Też się pozbawia doświadczeń, ale w zamian nie ma kłębów sierści i nie musi szukać ludzi do opieki nad zwierzakiem jak chce wyjechać na wakacje.
                  Nie łudź się, że twoje wybory nie pozbawiają cię czegoś. Każdy wybór pozbawia, dlatego też każdy wybiera to co dla niego najważniejsze bo nie ma uniwersalnej recepty na życie.
                  Ty wybrałaś więcej dzieci i nie wiadomo dlaczego koniecznie musisz przekonywać innych, które wybrały inaczej niż ty, że to ty zrobiłaś lepiej.
                  • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 09:40
                    nenia1 napisała:

                    >
                    > Ty wybrałaś więcej dzieci i nie wiadomo dlaczego koniecznie musisz przekonywać
                    > innych, które wybrały inaczej niż ty, że to ty zrobiłaś lepiej.
                    >

                    i analogicznie osoby, które wybrały jedno dziecko przekonują, że zrobiły lepiej.
                    Ja zrobiłam lepiej dla siebie. Dla mnie to jest spełnienie moich marzeń, planów. Nigdy nikogo nie namawiam na dziecko - nawet na jedno. W ogóle argumentowanie tego typu decyzji nie ma sensu.
                    • nenia1 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 10:36
                      Nie namawiasz wprost, ale dajesz wyraźnie aluzje typu: "Kwaśniewska żałowała", " większość znanych mi osób, żałuje, że mają jedno dziecko", "nie znam nikogo, kto ma więcej dzieci i żałuje" itd.
                      Jak widać, nawet to, że ktoś napisał, że są szczęśliwe małżeństwa z jednym dzieckiem w jakiś sposób ci się nie spodobało, bo skomentowałaś "trudno oceniać szczęśliwość z zewnątrz".
                      Wcale nie piszesz o sobie, ale o innych, ewidentnie dając do zrozumienia kto zrobił dobrze smile
                      • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 11:12
                        nenia1 napisała:

                        > Nie namawiasz wprost, ale dajesz wyraźnie aluzje typu: "Kwaśniewska żałowała",
                        > " większość znanych mi osób, żałuje, że mają jedno dziecko", "nie znam nikogo,
                        > kto ma więcej dzieci i żałuje" itd.

                        to nie są aluzje - piszę wprostsmile Kwaśniewska wielokrotnie wypowiadała się,że żałuje, że nie zdecydowała się na kolejne dziecko, a później było dla niej za późno - odpowiadam na poprzednią wypowiedź, z którą się nie zgadzam. A Królikowski ma rodzinę wielodzietną i też wygląda na szczęśliwego - szczęście małżeńskie chyba nie zależy od liczby dzieci - czy to jedno czy 5.

                        > Jak widać, nawet to, że ktoś napisał, że są szczęśliwe małżeństwa z jednym dzie
                        > ckiem w jakiś sposób ci się nie spodobało, bo skomentowałaś "trudno oceniać szc
                        > zęśliwość z zewnątrz".

                        a nie jest tak?
                        poza tym 'szczęśliwe małżeństwa z jednym dzieckiem' to jakby powiedzieć, że latem jest ciepło w PL - oczywista oczywistość. Są i małżeństwa bez dzieci - szczęśliwe również.

                        > Wcale nie piszesz o sobie, ale o innych, ewidentnie dając do zrozumienia kto zr
                        > obił dobrze smile

                        każdy zrobił dobrze - jeśli jest zadowolony ze swojego wyboru. Po prostu.
                        • nenia1 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 11:36
                          To są aluzje zmierzające do tego, żeby wykazać, że wybór opcji jedynaka prowadzi w konsekwencji do smutków i żali. To tak jakby przyszła do ciebie koleżanka z radością informując, że wychodzi za mąż, a ty na to, że większość twoich znajomych szybko się rozwodzi i nie znasz nikogo kto jest szczęśliwy w małżeństwie, nawet Mel Gibson się rozwiódł (nota bene mając 7 dzieci).
                          Owszem, możesz się upierać, że ty przecież nic takiego nie powiedziałaś, że mówisz czy powtarzasz prawdę, ale tymi słowami dajesz do zrozumienia, że koleżanka popełnia błąd i sugerujesz co ją niewątpliwie czeka.

                          > A Królikowsk
                          > i ma rodzinę wielodzietną i też wygląda na szczęśliwego - szczęście małżeńskie
                          > chyba nie zależy od liczby dzieci - czy to jedno czy 5.

                          No i dokładnie to samo napisała dziewczyna, której odpisałaś, że "szczęścia nie da się ocenić z zewnątrz".
                          Przecież nigdzie nie twierdziła, że WYŁĄCZNIE te małżeństwa są szczęśliwe. Ustosunkowała się do wcześniejszej wypowiedzi, w której ktoś napisał, że na jedno dziecko decydują się małżeństwa nieszczęśliwe, podała więc przykłady małżeństw jej zdaniem szczęśliwych z jednym dzieckiem.

                          > każdy zrobił dobrze - jeśli jest zadowolony ze swojego wyboru. Po prostu.

                          Dokładnie, doskonale o tym wiem, dlatego powtórz to sobie bo to ty piszesz rodzicom jedynaków czego się pozbawili.
                          • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 11:45
                            nenia1 napisała:




                            > Przecież nigdzie nie twierdziła, że WYŁĄCZNIE te małżeństwa są szczęśliwe. Usto
                            > sunkowała się do wcześniejszej wypowiedzi, w której ktoś napisał, że na jedno d
                            > ziecko decydują się małżeństwa nieszczęśliwe,
                            podała więc przykłady małżeństw j
                            > ej zdaniem szczęśliwych z jednym dzieckiem.

                            ok, racja, umknął mi ten szczegół, że 'jedno dziecko mają małżeństwa nieszczęśliwe'.
                            Sorki.


                            > Dokładnie, doskonale o tym wiem, dlatego powtórz to sobie bo to ty piszesz rodz
                            > icom jedynaków czego się pozbawili.
                            >

                            wiadomo, że każda decyzja wiąże się z tym, że coś tracisz, a coś zyskujesz.
                            ale z kolei pisanie, że jedynaka mozna np. lepiej wykształcić nijak się ma do rzeczywistości. I osoby mające 2,3 4 dzieci mogą się poczuć niefajnie, bo świadomie decydują, że gorzej wykształcą swoje dzieci...Po prostu takie motywowanie swoich wyborów dzieciowych jest bez sensu.
                            Tak samo jak wybór typu małżeństwo vs wolny związek.
                • jehanette Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 11:07
                  > oczywiście. Masz rację, ale nie masz też wielu pozytywnych doświadczeń - miłośc
                  > i między dzieciakami, tego, jak uczą się od siebie, jak śpią wtulone w siebie,
                  > jak wędrują razem za rączkę, jak młodszy patrzy w starszego, jak w obrazek, jak
                  > mu pomaga itd.

                  I nie ma też doświadczeń takich jak - starsze popycha młodsze tak że młodsze rozwala sobie głowę o kaloryfer, zdziera kolana na żwirowej ścieżce, starsze drze się na młodsze bo młodsze przeszkadza, młodsze wyje pod drzwiami pokoju starszego bo starsze ma gościa i nie chce żeby smarkacz przeszkadzał, kłótni o czas przeznaczony na granie na komputerze - kilka własnych wspomnień na szybko (ja byłam tą złą starszą ofc)
                  • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 11:14
                    jehanette napisała:

                    > I nie ma też doświadczeń takich jak - starsze popycha młodsze tak że młodsze ro
                    > zwala sobie głowę o kaloryfer, zdziera kolana na żwirowej ścieżce, starsze drze
                    > się na młodsze bo młodsze przeszkadza, młodsze wyje pod drzwiami pokoju starsz
                    > ego bo starsze ma gościa i nie chce żeby smarkacz przeszkadzał, kłótni o czas p
                    > rzeznaczony na granie na komputerze - kilka własnych wspomnień na szybko (ja by
                    > łam tą złą starszą ofc)

                    póki co nie mamy takich doświadczeń, ale szarpanie się, gryzienie, drapanie - tak, zdarza się.
          • heet_joe Re: Do mam jedynaków 17.07.14, 21:18
            Też nie rozumiem tych zachwytów nad rodzeństwem. Nas jest czwórka, a rodzice i tak są sami. Każdy mieszka w innej części kraju i Europy. Nie widujemy się za często, raz na jakiś czas rozmawiam z moimi siostrami na skypie. Brat, który urodził się później nie ma z żadną z nas zażyłych kontaktów i wcale do nich nie dąży. Ja jestem mamą jednego dziecka, bardzo pragnę mieć 3, ale na jednym chyba poprzestanę. Chcę zapewnić mu to, czego mi nigdy nie zapewniono: DOBRY START. Przy dwójce będzie już ciężej.
          • tabakierka2 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 08:46
            xylinka napisała:

            Duż
            > o znanych osób ma też po 1 dziecku (państwo Kwaśniewscy, Rosati) - czy wg Ciebi
            > e są nieszczęśliwi ?

            pani Kwaśniewska wiele razy powtarzała, że żałuje, że się nie zdecydowała na kolejne dziecko.
            Ponadto trudno oceniać szczęśliwość czyjegoś małżeństwa patrząc z zewnątrz

            . Nieszczęśliwe wg mnie są rodziny które mają dzieci z wpa
            > dki, nieplanowane, nie mają pieniędzy by zaspokoić ich i własne potrzeby, takie
            > dzieci także zazdroszczą innym że coś mają, wcale nie uczą się empatii, a zdar
            > za się że walczą o jedną czekoladę, o nowe przybory szkolne czy ubrania swoje
            > własne, a nie po starszym rodzeństwie.

            nie zauważyłam takiej prawidłowości - mam kilkoro znajomych z rodzin wielodzietnych.
            • shih-mo Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 09:29
              Mam od ponad 8 lat syna jedynaka i tak już zostanie. Wybór świadomy i nie żałujemy. Jakiś czas temu miałam takie myśli żeby może mieć jeszcze jedno, jak niektóre moje koleżanki miały drugie, ale szybko mi przechodziło. Teraz w pełni cieszę się macierzyństwem, bo uwielbiam dzieci w wieku 6+. Za to nie lubię takich 1+. Dla mnie koszmar i jak widzę jak się matki szarpią z takim dzieciakiem co nic nie rozumie tylko się drze na okrągło (mój też taki był) to cieszę się że mam to jedno.
              Mój syn nigdy, ani razu nie powiedział że chciałby mieć rodzeństwo. Ma za to siostrę cioteczną, z którą potrafią bawić się całymi dniami i dogadują się doskonale. Ona ma 6 lat i jest już naprawdę przefajnym dzieckiem. Okres ryku i jęczenia minął i u niej i u mojego syna i przebywanie w ich towarzystwie to wielka przyjemność.
    • alfa36 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 09:34
      Nie miałam planów, czy dziecko mam urodzić jedno czy więcej. Tak wyszło, ze mam jedno i na więcej żadnych szans, więc musiałam się z tym pogodzić. Szczerze mówiąc to liczę w przyszłości na wnukismile w ilości większej niż jedno.
    • gaskama Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 10:46
      Jestem matką jedynaka i tak zostanie. Taka decyzja ma wiele przyczyn i nie są to przyczyny finansowe.
      Nie czytałam wątku, ale daję sobie rękę uciąć, że pojawiła się kupa mamuś, które walnęły wykład, jak to źle mieć jedno dziecko i jak cudownie mieć dwoje. Mimo, że nie do nich post był skierowany.
      • smerfetka_1 Re: Do mam jedynaków 18.07.14, 13:10
        Dokładnie, temat jest skierowany do MAM JEDYNAKÓW, by to one napisały nawet z perspektywy czasu czy żałują czy są zadowolone ze swojej decyzji. Wiadomo,że każdy przyzwyczajony jest do swojej sytuacji i zachwala swój stan (punkt widzenia zależy od punktu siedzenia). Jak komuś pojawia się dziecko, nawet nieplanowane to wiadomo,że się zaczyna cieszyć i nigdzie by tego dziecka nie oddało, ale też nie każdy chce mieć drugie i to indywidualna decyzja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka