Oczywiście chodzi o grzeszność. I o założenia katolicyzmu
Przyznam, że nie rozumiem o co chodzi i dlaczego wstrzemięźliwość ma miec jakieś plusy.
Wg mnie wstrzymywanie się z seksem do ślubu (lub do momentu wzięcia kredytu hipotecznego

) jest bardzo nierozsądne i może się źle skończyć.
Do założenia tego wątku skłoniła mnie dyskusja pod
tym tekstem.
Liczę szczególnie na wypowiedź andaby. Tabakierki też, ale ona chyba nie jest aż tak radykalna