Dodaj do ulubionych

Co z tą otyłością?

28.07.14, 12:00
Właściwie dlaczego grubych ludzi nie można nazywać grubymi? I dlaczego nie mogą się nie podobać niezdrowe nawyki żywieniowe? Obżarstwo jest złe - prowadzi do wielu chorób, jest zazwyczaj powielane przez dzieci otyłych rodziców. Znam przypadki dorosłych ludzi którzy wspominają dzieciństwo bardzo nieprzyjemnie bo były wyśmiewane przez nadmiar kilogramów, znam przypadki ludzi biednych (nawet w najbliższej rodzinie mam takiego wujka) którzy przeżerają ogromne ilości pieniędzy a później problem cokolwiek sobie kupić jak na przykład leki na choroby wywołane (albo wspomagane) otyłością (???).

Czemu pijaka można nazwać pijakiem. Narkomana można nazwać narkomanem. A grubasa nie można nazwać grubasem? Przecież to też jest CHOROBLIWE obżarstwo.

I nie, nie mówię o kilku kilogramach nadwagi. Ludzie bardzo chudzi wyglądają karykaturalnie, tak jak otyli. Nie chodzi o jeden kanon piękna. Można mieć trochę za dużo w ogóle, trochę dużo w jednym miejscu, trochę za mało. I to jest ok. Ale jak w innym wątku autorce nie podobało się, że kobieta nie umiała wstać (!!!) nie wykonując jakiś kombinacji alpejskich to została bardzo ostro skrytykowana. Nie rozumiem. Poważnie. Wiemy, że wszystko w nadmiarze jest zazwyczaj złe: alkohol, używki, nawet sport ale nie jedzenie nie i nie można głośno skrytykować obżarstwa.
Obserwuj wątek
    • raczek47 Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:08
      Ale nie wszyscy są grubi z obżarstwa.Niektóre leki też tak działają.
      • helufpi Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:44
        A naprawdę widziałaś kogoś spuchniętego po sterydach?
        To jest bardzo charakterystyczny wygląd, takie jakby nadmuchane policzki, kark i brzuch. Zapewniam, że wygląda to zupełnie inaczej niż efekty braku ruchu, a nadmiaru żarcia. Poza tym teraz są nowoczesne leki wziewne działające miejscowo, nie przywala się już tak encortonu, jak kiedyś.
        • dziennik-niecodziennik Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:54
          ale nie tylko po sterydach się tyje/puchnie.
        • echtom Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:21
          > A naprawdę widziałaś kogoś spuchniętego po sterydach?

          Ja widziałam nastolatka spuchniętego po psychotropach. Nie każdy umie odróżnić od grubego z nadmiaru żarcia.
        • mozambique Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:29
          mam zanjomą od wileu lat lecząca sie na tarczycę
          nie ma spuchnietego karku, policzków, szyi - twarz ma wręcz piękną , bardzo pociągającą"magnetyczne" oczy , do tego piękne włosy , delikatna szyja i kark , uroda portetowa, do tego jest niezywkle fotogeniczna
          ale od szyi w dół - olbrzymia grucha, potezne ramiona, uda i łydki jak przy sloniowaciźnie, rozmiar chyba 4xl jak nie lepiej
          kiedys zmienila na kilka miesiecy leki - schudla z miejsca 20 kg - ale okazalo sei ze nowe leki dzialają za slabo . wróciła do starych , przytyla tez blyskawicznie - chyba w ciagu 4-5 tygodni wygldała juz jak zawsze

          komus kto uwaza ze otylosc nie moze przyjsc po lekach zyczę "małych problemów" z tarczycą, cukrzycą albo nerkami np
          niech tak z rok się poleczy a potem tu przyjdzie się wymądrzać
          • edelstein Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:37
            Taa te sterydy to cola popaj ja by lepiej wchodzily.W dodatku jak ktos jest na sterydow i uprawiac duzo sportu to wyglada b.fajnie, jest nabite ale nie rozlazly.Widac to po tych, ktorzy sterydy biora by trenowac.
          • edelstein Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:47
            A ja znam dziecko, Które jest b.grube, jego rodzice usprawiedliwiaja je tym, ze kiedys bralo sterydy.Sterydow juz nie bierze, mialam okazje poogladac jego posilki.Paka kielbas, bialy chlebek, Fanta lub i inny Soczek, slodycze ograniczone do dwoch garsci czipsow i paru ciastek, do tego jeszcze obiad.Dzieciak przy 116 cm wazy 32kg.
          • premeda Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:50
            O tak nerki zwłaszcza, moja dalsza sąsiadka obecnie śliczna, szczupła, młoda dziewczyna ale jako dziecko chorowała na nerczycę. Leki zrobiły swoje,jako kilkulatka wyglądała po prostu jak bardzo grube dziecko i nie przeszkadzało to ludziom komentować jaki mały grubas. A że dla niej to był wybór figura albo zdrowie/życie to swoje wycierpiała. I wlaśnie w przypadku otyłych mozna się naciąć, że jednak ten 1 na 100 to będzie choroba.
            • mozambique Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 11:17
              jakei jeden na 100?

              przy obecnym katastrofalnym stanie naszej sluzby zdrowia obstawiam 1 na 10 , a moze i nawet lepiej

              p.s polecam zachęcać do jakiegokolwiek wysiłkowego sportu osoby powaznie chorującą na nerki , nefrolog zabiłby ją śmiechem
    • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:08
      A dlaczego sama masz nick "ladnyusmiech" a nie "zgnilyzabek"? I co z taką próchnicą robiłaś ostatnio w cukierni?

      Najpierw wp... słodycze, a potem na forach jęczysz, że zęby bolą. Jak patrzę na takie szczerbole na ulicy, to zastanawiam się, czy oni luster nie mają?
      • gazeta_mi_placi Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:10
        Nie takie proste z tymi zębami, ja mam mocne genetycznie, nie zawsze je myję/myłam, czasem jak szłam późno spać nie myłam, słodycze jem jak każdy i zdrowe, a inni niestety mają skłonność do próchnicy choćby nie jedli słodkiego i myli zęby 5 razy dziennie.
      • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:21
        mary_lu napisała:

        > Najpierw wp... słodycze, a potem na forach jęczysz, że zęby bolą. Jak patrzę na
        > takie szczerbole na ulicy, to zastanawiam się, czy oni luster nie mają?

        Uważasz, że niejedzenie słodyczy decyduje o zdrowych zębach? big_grinbig_grinbig_grin intelekt pierwsza klasa! Gratuluje! Na to gąsko jeszcze kilka innych rzeczy ma wpływ. Druga sprawa, że nie odpowiadam za nawyki żywieniowe jakie były u mnie w domu rodzinnym. Tak były słodycze, i od dziecka nikt nie pilnował kiedy i w jakich ilościach je jem. Było lekkie podejście. Jako dorosła kobieta świadoma zgubnego wpływu złego odżywiania na organizm (tak min. na zęby) zrezygnowałam z nich zupełnie.
        Poza tym, nie umiesz się wypowiedzieć na temat? Nie masz nic do powiedzenia to przechodzisz do ataku wyciągając moje posty za zupełnie inny temat? To żenujące jest. Ty jesteś żenująca.
        A jak cie interesuje moje uzębienie to jest pełne tongue_out
        • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:25
          Jejciu, jejciu, jaka wrażliwa. Bardziej niż te obruszone grubasy.

          Wiesz, że od zepsutego zęba można umrzeć w kilka dni? Ja tylko dbam o Twoje zdrowie. Moim zdaniem ktoś powinien zrobić jakąś akcję, żeby tym z próchnicą nie obsługiwać w cukierniach.
          • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:26
            *tych z próchnicą
          • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:30
            A dlaczego nie? Wystarczy myć po posiłkach zęby i chodzić do dentysty. I żadnej próchnicy nie będzie. Więc o co chodzi?

            I tak jestem wrażliwa, bo miałam duże problemy ostatnio nie przez moje zaniedbanie, tylko przez lekarza który sp...dolił sprawę. Bardzo mocno. Poza tym jest problem? Pracuje nad nim i robię co się da. Jeszcze do czegoś chcesz się przyczepić? Szukanie po moich wypowiedziach jest czasochłonne, może chcesz o coś zapytać wprost? Chwilowo mam czas tongue_out
            • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:36
              Nie trzeba szukać, tak jak Ty jestem całym sercem za nazywaniem spraw po imieniu, jak zobaczyłam "ladnyusmiech" z zębem przeżartym próchnicą, to od razu pomyślałam, że baba się oszukuje niczym grubasy nazywające się "puszystymi" i zapadło mi w pamięć.

              I nie szukaj wytłumaczeń z tym zębem. Jesteś jak grubasy zasłaniające się tarczycą.
              • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:44
                Ale chyba coś ci się pomyliło (???) miałam ostatnio problem z pęknięciem zęba i korzenia w wyniku źle skorygowanego zgryzu. O czym ty w ogóle piszesz???
                • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:47
                  Tak, a grubasy biorą sterydy.

                  Będę Ci w każdym wątku przypominać, że masz zepsute zęby, żeby Cie zmobilizować do lepszej diety, mycia zębów i regularnego chodzenia do dentysty.
                  • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:54
                    Nie umiesz zrozumieć, że nie mam próchnicy? Będziesz kłamać, mając nadzieje że mnie zdenerwujesz? Jesteś otyła i poczułaś się urażona, tak?
                    • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:59
                      Za dużo przebywasz z grubasami, oszukujesz się jak oni. Jęki w weekend na forum o rady stomatologiczne znikąd się nie biorą.

                      Nie złość się tak, ja to wszystko robię z troski o Ciebie.
                      • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:03
                        Po co mi lekarz stomatolog, mam ciebie big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                        • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:04
                          nie dostałaś się na medycynę i na forach się spełniasz suspicious
                        • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:07
                          No i znowu... Jak grubas pędzi na kebab, tak Ty od dentysty uciekasz.
              • zlotonaiwnych Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 06:27
                Dentysta kosztuje. Nie każdego stać.
        • dziennik-niecodziennik Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:57
          > Uważasz, że niejedzenie słodyczy decyduje o zdrowych zębach? big_grinbig_grinbig_grin intelekt pi
          > erwsza klasa! Gratuluje! Na to gąsko jeszcze kilka innych rzeczy ma wpływ. Drug
          > a sprawa, że nie odpowiadam za nawyki żywieniowe jakie były u mnie w domu rodzi
          > nnym. Tak były słodycze, i od dziecka nikt nie pilnował kiedy i w jakich ilości
          > ach je jem. Było lekkie podejście. Jako dorosła kobieta świadoma zgubnego wpływ
          > u złego odżywiania na organizm (tak min. na zęby) zrezygnowałam z nich zupełni
          > e.

          no ale dokładnie to samo mozna powiedziec o otyłości.
          dlaczego Ty mozesz sie tym usprawiedliwiac, a w ustach człowieka otyłego to tylko wymówka?...
    • lady-z-gaga Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:08
      >Właściwie dlaczego grubych ludzi nie można nazywać grubymi?

      kto powiedział, że nie można?
      • morgen_stern Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:42
        Cóż, jeśli już o tym mówimy, to w normie są eufemistyczne określenie typu "puszysty" (idiotyczne moim zdaniem), za to sami "puszyści" nie mieli większych problemów w nazywanie mnie chudą jak patyk (lub gorzej), kiedy rzeczywiście byłam bardzo szczupła. Było to oczywiście w formie oznajmującej w formie zdziwionego okrzyku, bo przecież ja sama nie wiem, że jestem chuda, trzeba tym powiedzieć odpowiednio głośno i dobitnie.
        Nikt nie podchodzi do osoby otyłej (mówimy o ludziach dorosłych) i nie wrzeszczy "o k..., ale ty jesteś gruba!".
        • beataj1 Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:05
          A wiesz muszę powiedzieć że ja mam coś takiego na sumieniu (z tym "ale jesteś chuda") i nigdy nie przyszło mi do głowy że może to może być portaktowane jako zarzut i przytyk. Mało tego sama tego tak nie traktowałam jak to mówiłam.
          Dopiero z forum dowiedziałam się że to może być taki problem.
          Zawsze mi się wydawało że ludzie są wychowani na przekazie medialnym "nie można być zbyt chudym" i że nawet wyjątkowo patykowate modelki są z tego dumne. Te dziewczyny na żywo którym to mówiłam też nie wyglądały na obrażone. Raczej dumne i zadowolone z siebie.
          Że mówienie komuś że jest chudy (poza ekstremalnymi przypadkami ale takich w życiu nie spotkałam) to tak jak mówienie komuś że jest piękny/ładny. Nie można kogoś obrazić (zwykle) wykrzykując - matko jaka jesteś piękna!!!! albo - o rany jak ty ostatnio wyładniałaś!!!!

          Bo wiesz jest dychotomia:
          szczupły - ładny, mądry;
          gruby - brzydki, leniwy
          • morgen_stern Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:24
            Gadałam z kilkoma bardzo szczupłymi (lub ex-szczupłymi) dziewczynami i wszystkie wspominają to tak samo, jako coś bardzo przykrego i niesprawiedliwego. Grubasowi w oczy nie powie nikt nic, bo nie wypada, chudzielcowi wytkną każdą kostkę, bo przecież powinnaś być zadowolona i o co ci chodzi. Być może ty nie miałaś złych intencji, ale ja pamiętam takie agentki, które mam wrażenie wrzeszczały z wyjątkowym upodobaniem, co oczywiście sprawiało, że oglądali się wszyscy z okolicy. No fantastyczne dla młodej dziewczyny, zawsze nieco przewrażliwionej na punkcie swojego wyglądu - gapiąca się na ciebie grupa ludzi podczas gdy ktoś głośno komentuje twój wygląd i nie są to komplementy.
            Mogę ci zacytować z pamięci przykładowe i najczęstsze teksty:
            - jesz ty coś w ogóle?
            - chyba masz tasiemca / lokatora!
            - o jezu, patrzcie na nią, same kości!
            - bożejakajesteśchuda
            Rzeczywiście, sama przyjemność.
            Miałam tylko jedną cichą rozkosz, na pytanie "jezusmaria ile ty masz w pasie" w myślach odpowiadałam "tyle, ile ty w nadgarstku". Niestety, za młodu byłam zbyt grzeczna na takie teksty, bardzo żałuję.

            Chciałam zwrócić uwagę na jedną rzecz, bo wciąż ludzie popełniają ten sam błąd - jeśli nie masz zamiaru powiedzieć komplementu (ale jesteś chuda to nie komplement, niezależnie od tego, co wypisują o hollyłódzkich gwiazdach) komentowanie głośno czyjegoś wyglądu jest NIEGRZECZNE. Jeśli to robisz jesteś zwykłym chamidłem. Koniec kropka.
            • morgen_stern Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:26
              O matko, zapomniałam o najbardziej znienawidzonym komplemencie: "patrzcie na nią, OŚWIĘCIM". Delikwent od razu wpadał do szufladki z napisem DEBIL, no wybaczcie.
              • beataj1 Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:37
                Nie no z Oswięcimem nigdy nie wyskoczyłam smile
                Ale dobrze zapamiętam na przyszłość nie mówić o szczupłości.
                Co do komentowania wyglądu serio tego nie robisz i uważasz za chamstwo. Ja uwielbiam komplementować ludzi. Mnie to tak niewiele kosztuje a oni mają od razu lepszy dzień.
                Zawsze znajdę coś miłego do powiedzenia i karmię ludzką próżność smile
                Bo dla mnie powiedzenie ale jesteś szczupła jest komplementem - fakt że rzadko to robię bo od razu (no dobra w większości przypadków) komplementowana osoba ma potrzebę wyjaśnienia mi tajemnic swej diety i cudownych sposobów dzięki którym zrzucę swoją oponkę smile to taka misja chyba.
                • morgen_stern Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:47
                  Przecież wyraźnie napisałam wyżej - jeśli to NIE JEST komplement. Ja jednak widzę różnice pomiędzy "jesteś chuda" a "jesteś szczupła". Różnica jest też w tonie. Nie miałam obsesji i doskonale wyczuwałam, kiedy ktoś mówił o mojej szczupłości z życzliwą zazdrością, a kiedy kogoś skręcało, żeby mi dowalić.
                  Poza tym litości... ja po kilkunastu latach wysłuchiwania ludzi, którzy koniecznie chcieli poinformować mnie o mojej figurze miałam dość.

                  W sumie to dobrze, że przytyłam smile mam już spokój.
                  • beataj1 Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:51
                    Ja to zawsze z pozytywnym przekazem bo życzliwym człowiekiem jestem.

                    Ale, forum uczy, forum radzi będę trzymała język za zębami smile
                    Albo zęby w słodkiej bułce smile
                    • hotya Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 14:30
                      Morgen ma rację, takie komentarze bywają nieprzyjemne nawet jeśli nie ma w nich mowy o tasiemcu czy Oświęcimiu. Czasem komuś wydaje się, że to takie fajne, zwrócić uwagę na czyjąś szczupłą sylwetkę, niektórzy myślą, że tekst "ale z ciebie chudzinka" nie może być nieprzyjemny. Może. Do otyłej koleżanki nie powiem "ale z ciebie grubasek".
            • turzyca Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 17:51
              morgen_stern napisała:

              Grubas
              > owi w oczy nie powie nikt nic, bo nie wypada,

              A jak nie. Oczywiscie ze powie. Pare innych slodkich slow tez. Czesto gesto bedzie to ta sama osoba, ktora Tobie wyliczy wszystkie kosteczki. Ta sama co malobiusciastej wytknie maly biust, biusciastej duzy, matce karmiacej naturalnie zarzuci glodzenie dziecka, a matce butelkowej lenistwo.
              Niektorzy ludzie to meduzy.
            • crises Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 11:03
              > Grubasowi w oczy nie powie nikt nic, bo nie wypada

              Ale powie, powie, nie bój żaby.
        • jowita771 Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 21:25
          Fakt, chudemu można wytknąć i nikt nie uważa, że to niegrzeczne. Ja miałam ksywkę "szkieletor", "nasza szkapa", miłe to nie było. A jak miałam ze szesnaście lat, chciałam iść na oazę i ksiądz mi powiedział, że nie da rady, bo jestem za chuda, to przepłakałam ładnych parę godzin. Chłop zażartował, ale ja nie miałam poczucia humoru na ten temat, poszłam na oazę dopiero, jak przyszedł nowy ksiądz. big_grin
          • chocolatemonster Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 22:53
            Współczuję i myślę, że nazwanie kogoś 'świnia ' i 'szkieletor' to to samo (jak miałam lat naście byłam chuda i mówili na mnie 'sucha'). Nie wiem czemu ludzie roszczą sobie prawo do komentowania czyjejś sylwetki, sposobu ubierania, włosów, makijażu, etc. (ok, ocenia każdy ale dobrze wychowany człowiek zostawia swoje 'ale' dla siebie).
            • gazeta_mi_placi Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 09:55
              Komentować głośno nie powinni - fakt, ale głośno komentują tylko chamy (płci obojga), a chamy (nad czym ubolewam) są wszędzie.
    • ichi51e Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:28
      I analogicznie
      Garbatego Garbusem
      Kulawego Kulawym
      Glupiego Glupim
    • dziennik-niecodziennik Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:43
      > Obżarstwo jest złe - prowadzi do wielu chorób, jest zazwyczaj powielane przez dzieci otyłych rodziców.

      tyle że tak naprawde niewiele wiadomo o nawykach żywieniowych osob ktore spotykamy na ulicy i ktore radośnie obdarzamy mianem "obżerających się grubasów". bo to ze zobaczysz otyłą osobę w wakacje konsumującą loda, gofra, rybę, frytki czy piwo - nie znaczy ze ona ma takie nawyki.
      co do nazewnictwa - po prostu warto jednak trochę wazyć słowa. różne rzeczy mozna powiedzieć tak żeby nie zabolało. mozna powiedziec "ćpun", a mozna "narkoman"; mozna "pijak", a mozna "alkoholik"; można "spaślak", a można "osoba otyła". to samo, a zupełnie inaczej brzmi, nie jest tak nacechowane negatywnymi emocjami, nie jest tak stygmatyzujące, nie BOLI tak bardzo.
      poza tym - problemem z otyłością jest tez to ze dla kazdego to znaczy co innego. łatwo jest popaśc w przesadę, tak jak dziewczyny piszace "jestes spasiona" do osoby 65kg/160cm. o ile w pewnym momencie istotnie, otyłosci robi się obiektywna, o tyle w pewnym zakresie jest to ocena umowna - i wtedy jest porównywalna do stygmatyzowania osob rudowłosych. czyli na zasadzie "zmien się bo MI SIE NIE PODOBASZ". a to jest bezsensowne i niewłaściwe.
      • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:53
        Gdzieś czytałam, że zaledwie 1% osób jest otyłych w wyniku choroby. Jak popatrzę wokół siebie to widzę osoby otyłe bo żrą, po prostu.
        Ale nie spotykam się też z szyderstwem z takich osób w miejscach publicznych, w ogóle w realu. I nie dyskutuje się właśnie przez wzgląd na to aby kogoś takiego nie urazić personalnie. Tutaj można bo forum jest anonimowe i każdy mówi co myśli - taka specyfika i nie wyśmiewa się Pani Z spod 3 prosto w oczy tylko złe nawyki czy samo obżarstwo. I myślę, że też są jakieś plusy tego, może przynajmniej 1 osoba na 100 jak dostanie taki kubeł zimnej wody to coś zrobi w tym kierunku.

        • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:04
          Ja czytałam, że tylko 0,1% problemów stomatologicznych bierze się z czego innego niż niedostatki higieny i niewłaściwy tryb życia.

          Teraz za cel mojej forumowej działalności postawiłam sobie namówienie Ciebie do mycia zębów.
          • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:06
            i skąd wiesz, że to nie ten przypadek suspicious
            • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:08
              Tak, a każdy grubas ma chorą tarczycę.

              Dość wymówek, pokaż paragonik za ostatnią kontrolę u dentysty.
              • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:12
                Nie, nie każdy grubas ma tarczyce. Ale zdarzają się tacy co mają, tylko ich znacznie mniej.
                • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:14
                  Raczej większość ludzi ma tarczycę.

                  Chyba też muszę zacząć gonić Cię do książek.
                  • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:20
                    ale chyba ta większość nie ma chorej?
                    ojej tak szybko kontekst zgubiłaś? zaparz sobie Kochana jeszcze jedną kawę smile
                    • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:59
                      Może nie mieć chorej, może mieć chorą jedynie przysadkę.

                      Zgniły ząbku, poducz się, zanim zaczniesz swoje wywody z endokrynologii. Po tym można rozpoznać w Polsce słabo wykształconą kobietę - zawsze mówi "mam tarczycę", zamiast "mam chorą tarczycę".

                      Ale nie martw się, będę też co jakiś czas zakładać wątki z pytaniami, czy w końcu poszłaś do szkoły.
                      • akalaka Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 14:12
                        Po tym
                        > można rozpoznać w Polsce słabo wykształconą kobietę - zawsze mówi "mam tarczy
                        > cę", zamiast "mam chorą tarczycę".

                        też to zauważyłam
                      • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 14:46
                        Kolejny post, który niewiele wnosi. Nie zmienia to faktu, że osoby u których otyłość jest konsekwencją choroby stanowią bardzo niewielki procent.

                        Jeszcze jakieś mądrości co ZAWSZE mówi kobieta wykształcona a czego NIGDY nie mówi? A mężczyzn to już nie dotyczy ? big_grin
                        • mary_lu Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 15:22
                          Może już nie pisz o tych chorobach, bo ile o nich wiesz, to już ustaliłam.

                          Ząbki umyte?
                          • ladnyusmiech Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 20:44
                            Ustaliłaś? Kobieto ty z fusów wróżysz? Ustal może gdzie swój mózg zgubiłaś.
                          • gazeta_mi_placi Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 10:00
                            Porównanie bez sensu. Póki co społeczeństwo ma stosunkowo zdrowe zęby, osoby zaś z chorymi zębami nie domagają się z tytułu posiadania słabych zębów żadnych przywilejów i nie uważają, że np. kiepskie zęby są sexy, o wiele bardziej sexy od zdrowych.
                            Nie uważają, że osoby mające zdrowe zęby pogardzają tymi ze słabymi.
                            Nie domagają się finansowania z publicznych pieniędzy drogich licówek i nie krzyczą o nietolerancji gdy przeczytają, że lepiej mieć zdrowe własne zęby niż licówki albo zęby z próchnicą.
                            Nie twierdzą, że są lepsi od tych ze zdrowymi zębami bo mimo chorych zębów maja udane życie małżeńskie i zawodowe.
        • dziennik-niecodziennik Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:09
          > Gdzieś czytałam, że zaledwie 1% osób jest otyłych w wyniku choroby.

          zalezy jak na to patrzec. chorób od których tyje się wprost jest moze i istotnie niewiele - ale jest sporo chorób - i terapii! - od ktorych tyje się "ubocznie". ot chociażby od zlamanej nogi big_grin unieruchomienie na dłuższy czas - i przybranie na wadze praktycznie pewne.

          > Jak popatrzę wokół siebie to widzę osoby otyłe bo żrą, po prostu.

          wiele tych otylych osób obserwujesz na co dzien przy posiłkach? czy raczej widujesz od czasu do czasu na - przewaznie - "okazjach"? ja na co dzien pilnuję się i ograniczam pewne rzeczy - ale jak jestesmy na weselu to zjem kawalek tortu (przysłowiowo, bo tortów nie znoszę), jak jestem na wakacjach to zjem loda czy gofra itd. Jak mnie zobaczysz w takich okolicznosciach to łatwo wysnujesz wniosek ze sie obżeram - co ma sie nijak do mojego odzywiania codziennego.

          > Ale nie spotykam się też z szyderstwem z takich osób w miejscach publicznych, w
          > ogóle w realu.

          no to chyba dobrze akurat.

          > I myślę, że też są jakieś plusy tego, może przynajmniej 1 osoba na 100 jak dostanie taki kubeł zimnej wody to coś zrobi w tym kierunku.

          to nie ma plusów. osoba ktora po takim "kuble zimnej wody" wezmie sie za siebie i schudnie zrobi to tylko i wyłacznie z powodu motywacji zewnętrznej - i NIGDY nie bedzie zadowolona z samej siebie i szczesliwa sama ze sobą. choćby i doszła do rozmiaru 0.
        • echtom Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 13:48
          > Gdzieś czytałam, że zaledwie 1% osób jest otyłych w wyniku choroby.

          Ja gdzieś czytałam, że 5-10 %, ale mniejsza o mniejszość. Widząc "grubasa" na ulicy/plaży nie znasz przyczyny jego otyłości, więc lepiej z góry nie oceniać.
    • sylwiam_m Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:46
      Tak, tak nazywać rzeczy po imieniu. Taki grubas jak się spoci to wali od niego , a jak ktoś ma zęby popsute to z pyska mu wali jeszcze gorzej. I nie, nie nie mów, że myjesz i płuczesz. Grubasy też się przebierają, używają tony dezodorantów ale i tak wali, tak jak tobie z pyska. A genetyka i wychowanie, no przestań, masz chyba rozum i trzeba dbać o stan uzębienia. No jak te grubasy tłumaczenie się genetyką i zaniedbaniami w dzieciństwie. Tak, tak trzeba mówić wprost, masz rację.
    • beataj1 Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 12:55
      I oczywiście pragniesz grubasa nazwać grubasem (czy co tam jeszcze wpadnie do głowy) wyłącznie z troski o jego zdrowie.
      Altruizm to taka piękna cecha. Odzyskałam wiarę w ludzkość...
      • fogito Re: hipokryzja 28.07.14, 13:21
        A polskie grubasy nie maja problemow z nazwaniem czarnoskorego "murzynem". W pejoratywnym znaczeniu rzucone do dziecka kilkuletniego, ze tatus murzynem nie bedzie i zabawek na plaze tez nosic nie bedzie. Gdybym mu powiedziala ty gruby rasisto pewne bylby swiecie oburzony. Nie zapominajmy, ze na forum wiekszosc uwaza, ze murzyn to ok przydomek. Ale gdy je nazwac grubasami, to swiete oburzenie jest. To sie nazywa hipokryzja. Cos w stylu punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
        Ja czesto slysze, alez jestem chuda etc. Wkurza mnie to i chyba zaczne odpowiadac, alez ty gruba jestes.
        • beataj1 Re: hipokryzja 28.07.14, 13:31
          CO do nazywania kogoś chudym wypowiedziałam się już gdzieś powyżej. I jak wspomniałam nigdy nikt nie miał z tym problemu. Mało tego większość dziewczyn się ładnie płoniła i kontrolnie zerkała z dumą w najbliższą powierzchnie odbijającą ich sylwetkę. Skrajnie chudych których waga sugerowałaby chorobę nie spotkałam jeszcze na swojej drodze.
          Szczupły czy chudy ma jednak w przeważającej mierze konotacje pozytywną czego nie można powiedzieć o gruby, spasiony.

          Co do nazywania murzynem, kaleką, ciapatym, żydem, zezulecem, dziwką, pedałem czy co tak jeszcze komu fantazja podpowie - grubasy czy chudzi - jak ktoś jest chamowaty i niewychowany będzie tak nazywał innych.
          Tylko że prostactwo w nazywaniu kogoś grubasem można wytłumaczyć szybciutko że to ze szczerej troski o czyjeś zdrowie. Tylko że te cholerne grubasy coś na złość nie chcą chudnąć mimo że zatroskani ich z takim samozaparciem wyzywają.
          Jak nic wina promocji otyłości...
          • fogito Re: hipokryzja 28.07.14, 13:35
            Ja waze 54 kg i mam 178 cm wzrostu. Wiele razy slyszalam jakaz jestem chuda etc. I zawsze mnie to wkurza. Nigdy jednak nie powiedzialam nikomu w twaz "alez ty jestes gruby/a". Moze najwyzszy czas, bo najwyrazniej grubi chca byc traktowani lagodniej niz chudzi, czarni, czy kalecy.
            • beataj1 Re: hipokryzja 28.07.14, 13:41
              Dlaczego łagodniej? Dokładnie tak samo jak ludzie z wadami i chorobami. Przecież waga jest chorobą i wadą.
              Kalece powiesz w twarz - no wiesz zrób coś z tym kikutem nogi bo brzydko wygląda?
              A grubasowi chcesz mieć prawo powiedzieć że gruby i powinien schudnąć.
              Albo osobie z brzydkim dużum pieprzykiem na policzku (by zostawić na boku poważne przykłady) powiesz że powinna go usunąć bo cie obrzydza? To dlaczego uważasz że masz prawo powiedzieć coś podobnego grubasowi.
              • akalaka Re: hipokryzja 28.07.14, 14:19
                A ty dlaczego sobie ubzdurałaś, że "ojej ale jesteś chuda!" to komplement? Bo sie płoniły? Bo to miłym głosem mówiłaś? To jest dokładnie to samo co "ojej ale jesteś gruba!". Coś wam się pomerdało, chudy ma zamknąć gębę i nawet nie ma prawa pisnąć, a gruba może latać z jęzorem i takie "komplementy" rozdawać.
                • beataj1 Re: hipokryzja 28.07.14, 14:35
                  Hm zastanówmy się:
                  - bo przekaz medialny jest jednoznaczny
                  - bo "nie można być zbyt chudym"
                  -bo wszyscy lekarze zawsze i wszędzie każą chudnąć a nie słyszałam jeszcze o takim co kazał przytyć
                  - o detalach jak rozmiarówkach w supermegamodnychsklepach zaczynających się od 30-32 a kończących na otyłym 40 nie wspomnę'
                  - zrobiłam nawet szybką ankietkę wśród znajomych babeczek i one też jak jeden mąż że to komplement i że miło i w ogóle znowu to moje dziwne forum jakieś bzdury wymyśla.
                  Ale nie jestem nieomylna i sie ucze. Już nigdy nikogo nie obrazę słowami - ale zeszczuplałaś smile
                  • echtom Re: hipokryzja 28.07.14, 14:37
                    > Już nigdy nikogo nie obrazę słowami - ale zeszczuplałaś smile

                    smile
                  • hotya Re: hipokryzja 28.07.14, 14:43
                    A mogę na Twój widok powiedzieć: ale przytyłaś?
                    Oczywiście, jeśli to prawda.

                    Bo ja mam wrażenie, że mogłabym oczywiście powiedzieć "ładnie wyglądasz". Ale "ale zeszczuplałaś" to chyba tylko wtedy, gdybyśmy się razem odchudzały i wspierały w dietach. W innym wypadku to nie moja sprawa.
                    • fogito Re: hipokryzja 28.07.14, 14:47
                      No wlasnie. Chyba tak zaczne, jak ktos mi powie. Ale schudlas! Walne wtedy - ale przytylas!
                      Dzieki, ze jest to forum. Przynajmniej wiem, ze tak mozna, bo to jest akceptowane big_grin
                      • beataj1 Re: hipokryzja 28.07.14, 15:00
                        Jeśli ktoś ci powie ale schudłaś i to cie obraża jak najbardziej powinnaś powiedzieć że ta osoba przytyła. To szybko załatwi twój problem. i Ludzie przestaną tak do ciebie mówić. powinno się całkiem szybko roznieść w gronie znajomych,.

                        PS. Co to za obrzydliwie zdrowa dieta od której się ciągle chudnie. to taka odwrotność obrzydliwie zdrowej diet od której się ciągle tyje?
                        • fogito Re: hipokryzja 28.07.14, 16:33
                          Nie chudnie sie tylko utrzymuje stala wage. A diets prosta. Jedz malo, ale czesto i dobrej jakosci. Ja nie chudne, to ludzie, ktorzy rzadko mnie widują twierdza, ze chudne.
                        • klamkas Re: hipokryzja 28.07.14, 21:04
                          Nie ma takiej diety, ale jest taki mechanizm - jak widzisz chudzielca, to zawsze mu mówisz "chyba znowu schudłaś, jesz czy się odchudzasz?!". Nasłuchałam się takich "zmartwionych" pytań i uwag. Nie miałam żadnego wpływu na wagę - jadłam zdrowo i byłam chuda, obżerałam się i nadal byłam chuda, ćwiczyłam - byłam chuda z mięśniami (karykaturalnie podkreślonymi przez brak tkanki tłuszczowej), nie ćwiczyłam - byłam chuda i obwisła. Na wagę nie miałam żadnego wpływu. I uwagi pt. "aleś ty szczupła" doprowadzały mnie do szaleństwa, bo niska waga była dla mnie problemem i nie była moim wyborem. I wbrew temu co piszesz nie umiałam się ubrać w normalnych sklepach - wszystko zwężałam, albo szyłam u krawcowej. Nie mogłam kupić stanika, bo wszystkie mi latały w obwodzie (nie były luźne, zwyczajnie majtały jak za duży t-shirt).

                          Teraz mam "normalną" wagę. I jakoś nikt "komplementów" o szczupłości nie prawi, a jestem zwyczajnie szczupła, nie chuda, nie gruba (BMI 20-21).

                    • beataj1 Re: hipokryzja 28.07.14, 14:54
                      A czy ja napisałam że chodzę i sieje obcym ludziom na ulicach, plażach i w parkach - ale jesteś chuda. Napadam na laskę z marchewką w ręku i mówie feee - jakbym tyle ważyła to bym sie inaczej odżywiała.
                      Przecież ja mówię tak znajomym. I większość z nich podskakuje z radości i przebiera nóżkami.

                      I tak koleżanki mi czasem mówią że przytyłam. I żyje z tym dalej. Ale one nie mają misji robienia ze mnie mniej grubasa. Jakaś tam miała ochotę podbudować się na moich plecach ale teraz już szuka w świecie innej ofiary bo ja podziękowałam za współpracę.
                      • hotya Re: hipokryzja 28.07.14, 15:03
                        Nie rozumiesz. Znajomym też mogłabym coś takiego powiedzieć tylko w określonych okolicznościach.
                        A problem polega na tym, że ludziom, którzy chcą zrzucić kilka(naście/dziesiąt) kg wydaje się, że zwracanie uwagi na czyjąś szczupłość jest komplementem. Może dla kogoś kto się odchudzał i chwalił się osiągnięciami to rzeczywiście jest fajne. Ale zrozum, że jest mnóstwo ludzi, którzy nie lubią kiedy się komentuje ich sylwetkę. I na ogól te osoby nie komentują wagi innych osób.
                        Myślałam, że najprościej to pokazać przez analogię - aleś ty gruby/ aleś ty chudy. A ty ciągle upierasz się, że takie fajne komplementy sadzisz. Nie dla wszystkich są miłe.
                        • beataj1 Re: hipokryzja 28.07.14, 15:07
                          Przecież się nie upieram
                          Wyraźnie czarno na białym ze trzy razy napisałam że już nie będę. Nawet jedną koleżankę przed chwilą przeprosiłam i napisałam jej że to nieprawda co jej powiedziałam parę dni temu. Nie jest szczupła.
                          Inteligentny człowiek się uczy cała życie i ja się dziś czegoś nauczyłam.
                          • hotya Re: hipokryzja 28.07.14, 15:15
                            Inteligentna i dowcipna, a nawet ironię potrafi zastosować. Gdybyś nie była taka uparta, mogłoby się nieźle rozmawiać. Miłego dnia smile
                  • fogito Re: hipokryzja 28.07.14, 14:44
                    Ja wiele razy od roznych lekarzy slyszalam, ze powinnam przytyc. Ale nie moge, bo sie obrzydliwie zdrowo odzywiam i mase ruszam. Gotuje codziennie z dobrych skladnikow i zadnego gowna nie kupuje domu.
                    Slyszlam tez zlosliwe teksty od grubasow, bo taka szczuplutka i wysoka niepomiernie wkurza. Wygladam jak Anja Rubik, poczytajcie sobie w necie jakie komentarze sa pod jej zdjeciami, najczesciej, ze jest obrzydliwie chuda etc.

                    • beataj1 Re: hipokryzja 28.07.14, 14:56
                      > Ja wiele razy od roznych lekarzy slyszalam, ze powinnam przytyc. Ale nie moge,
                      > bo sie obrzydliwie zdrowo odzywiam i mase ruszam. Gotuje codziennie z dobrych s
                      > kladnikow i zadnego gowna nie kupuje domu.
                    • hotya Re: hipokryzja 28.07.14, 15:17
                      Widzisz, tu też koleżance beatacośtam podpadłaś. Jak śmiesz się zdrowo odżywiać i być szczupłą.
                    • mozambique Re: hipokryzja 29.07.14, 11:19
                      no Anja rubik ma tragiczną niedowagę i wygląda jak zasuszone próchno

                      tu akurat nie ma sie czym chwalić
                  • antychreza Re: hipokryzja 28.07.14, 15:19
                    Gdzie są sklepy z prawdziwym 32 w rozmiarówce? Spódnic bym sobie nakupiła nawet w ciemno. Jak kilka lat temu 34 ze mnie spadło, to zaczęłam mierzyć obwody, wyszło, że to 34 to właściwie górna granica 36/dolna 38 wg. rozmiarówki Burdy.
                    Aktualny trend medialny jest "nie można być zbyt grubym"/"prawdziwe kobiety mają wałki".
                    Każdy z moich lekarzy sugeruje, że mogłabym przytyć. Nie mogłabym, nie da rady. Wyniki badań takie, ze studentom pokazuj, niech się uczą co to jest norma.
                    Nie, powiedzenie komuś, że jest chudy/szczupły nie jest komplementem. To takie samo zwrócenie uwagi na wygląd jak powiedzenie jesteś blondynem/rudy/piegowaty/gruby/wysoki. To jest nie fajne, myśl sobie co chcesz, ale nie musisz się z tym wywnętrzać. Komplementem byłoby powiedzenie "ładnie wyglądasz". Znajome pewnie są lepiej wychowane niż ty.
                    • beataj1 Re: hipokryzja 28.07.14, 15:24
                      Po raz ostatni. Nie będę nikogo więcej obrażać uwagą co do szczupłości.
                      Koleżanki wychowane jak złoto. Podejrzewam że bardziej ode mnie co ze spokojem mogę przyznać.
                      CO do ciuchów to jest jakoś sklep co to się reklamował że tylko dla pięknych i chudych Acremobile&Fitch czy jakoś tak. Nie chce mi się googlować jego nazwy. Tylko dla pięknych chudych młodych i chyba w przewadze dla białych (ale to w stanach więc tymi białymi to się nieśmiało chwalili).
                      I
                      • ichi51e Re: hipokryzja 28.07.14, 18:06
                        A&f jest dla pieknych i mlodych tylko w teorii. Nie ma xl bo ich m to juz jest duza m. Do tego stylistyka tez taka hmmm charakterystyczna. A kobietom w rozmiarze 32 pozostaja sklepy dzieciece - tylko ze to musisz tez byc kurduplem z krotkimi rekami...
                        • ichi51e Re: hipokryzja 28.07.14, 18:07
                          Mialo byc duze L. :p
                      • aneta-skarpeta Re: hipokryzja 28.07.14, 20:31
                        ja chciałam tylko glosno powiedziec, że spokojnie każdy może mi powiedziec z okrzykiem " ale schudłas!!!"

                        i się nie obrażętongue_out
                        • chocolatemonster Re: hipokryzja 28.07.14, 22:54
                          ALE SCHUDŁAŚ!!!
                        • echtom Re: hipokryzja 28.07.14, 23:15
                          A kiedy Bridget Jones schudła, to znajomi jej powiedzieli, że przedtem wyglądała lepiej wink
                    • echtom Re: hipokryzja 28.07.14, 18:54
                      > Komplementem byłoby powiedzenie "ładnie wyglądasz".

                      To komplement musi być neutralny i bezosobowy? Nie można się spontanicznie zachwycić czyjąś figurą/włosami/sukienką itp.? Qrde, chamka jestem, że takie konkretne komplementy ludziom walę uncertain A jak ktoś mnie pyta, jakiej farby do włosów używam, to powinnam strzelić focha, że nie poznał naturalnych?
              • fogito Re: hipokryzja 28.07.14, 14:39
                Waga nie jest choroba w poczatkowej fazie. Jest zaniedbaniem zywieniwowym ii brakiem dyscypliny wewnetrznej. I tu owszem jest sporo do powiedzenia.
                Nie porownuj wiec do przypadlosci wrodzonycn, czy losowej utraty nogi, czy reki. Bo to nigdy nie bedzie to samo.
                Poza tym ja nigdy nie powiedzialam grubasowi, ze jest za gruby. Sama natomiast wiele razy od grubasow slyszalam, ze jestem za chuda. Moze ich to wkurza z powodu kontrastu.
                Wiekszosc grubasow jest gruba na wlasne zyczenie, i nic tego nie zmieni. Malutki procent to ludzie chorzy. Swiadcza o tym dobitnie zestawy obiadowe osob grubych. Nie do strawienia dla normalnego czlowieka.
                • beataj1 Re: hipokryzja 28.07.14, 14:48
                  A skąd wiesz że ktoś np bez nogi nie ma tej nogi z własnej winy. Bo np po pijaku wlazł pod tramwaj.
                  Ile ludzi tyle scenariuszy życiowych. I oczywiście większość grubasów solidnie sobie na swój stan zapracowała. ALe nie wszyscy. I co jak ze swoją misją uświadamiania grubasów trafisz akurat na tego co z jakiś innych względów jest gruby. Wypadek przy pracy i niesiemy kaganek oświaty dalej?

                  A jak myślisz ilu grubasów postanowi "coś ze sobą zrobić" po uświadomieniu? Bo może cały wysiłek pójdzie na marne - nie licząc pasji i radości związanej z samym nawrzucaniem grubasom.

                  Ich wkurza twoja chudość - ciebie ich grubość - równowaga.
                  • mid.week Re: hipokryzja 29.07.14, 11:14
                    Może nie mieć nogi z własnej głupoty, ale jest to już nie do naprawienia. Może sobietylko sprawić protezę. W przeciwieństwe do straty kończyny, figura i mięśnie są do odzyskania przy włożeniu wysiłku, przy chęci, konsultacji dietetycznej etc. Pomijając oczywiście otyłych w wyniku różnych chorób czy branych leków.
    • malwa51 Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 15:00
      ladnyusmiech = akalaka?
      Czy tylko mi sie wydaje, ze jakos podobnie brzmia wink


      Co do meritum - ja slyszalam pogardliwe "gruba swinia" "locha" "scierwo" o dziewczynach/kobietach z nadwaga duzo czesciej niz "ale jestes chuda" - przy czym to drugie bylo, wydaje mi sie (ze wzgledu na okolicznosci), rodzajem komplementu.
      I choc nie jestem gruba, momentalnie wlacza mi sie anty.
      Tak samo bylo na studiach, gdzie dziewczyne z mojej grupy, ktora chodzila na duszpasterstwo akademickie wysmiewano chamsko za chodzenie tamze. I tez ogarniala mnie podobna zlosc, choc jestem atolem, nie katolem.
      • homohominilupus beataj... 28.07.14, 17:24

        Beata, nie dawaj sie wciagac w te pyskowke. Przylecialy dwa ratlerki i szczekaja. Takiego betonu nie przekonasz. Mowisz bardzo madrze, zgadzam sie z Toba w 100 % (BTW zawsze lubie czytac twoje posty) Po prostu olej te idiotyczne, chamskie komentarze.
        • chocolatemonster Re: beataj... 28.07.14, 20:43
          Właśnie! W każdym 'nadwagowym' wątku piszesz mądrze i wyrażasz mysli wielu osób (i tych szczupłych i tych z nadwagą i tych otyłych).
    • lauren6 Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 18:35
      Jak noszę rozmiar 38 to muszę ciągle niedojadać by utrzymać taką wagę. Codziennie kłaść się bez jednego posiłku. Wiecznie sobie odmawiać. Idziemy na imprezę - alkoholu niet. Ciasta - niet. Lody w upały - niet. Wyjście do restauracji - udawanie królika, któremu smakuje sałata, gdy inni zajadają się pysznościami przyrządzonymi przez szefa kuchni. Takie odżywianie się na dłuższą metę jest rujnujące dla układu odpornościowego, w pewnym momencie mimo szczupłej sylwetki łapałam jedną infekcję za drugą, więc proszę mi nie pitolić o chorobach z powodu nadwagi.

      Jak jem normalnie - tyję, ale waga zatrzymuje się na rozmiarze 42. Ktoś to nazwie efektem jojo, ja po prostu uważam, że mój organizm sam wie jaka waga jest dla niego najzdrowsza i do niej sam dąży. O moje zdrowie przy lekkiej nadwadze proszę się nie martwić. Wyniki badań w normie. Wreszcie nie łapię od przedszkolnego dziecka dosłownie każdej infekcji. Jestem zdrowa, kilka razy w ciągu ostatniego roku opiekowałam się chorym dzieckiem i mężem, ani razu się nie zaraziłam.

      Ktoś powie: więcej ruchu. Codziennie jeżdżę rowerem do pracy i po pracy. Kilka razy w tygodniu basen, siłownia. W weekend rodzinne spacery lub wycieczki rowerowe. Która mnie przebije? Jeszcze jakieś mity, że osoby z nadwagą spędzają wolne chwile z paczką chipsów przed telewizorem. Taką mam przemianę materii, takie mam problemy hormonalne i nie zamierzam przepraszać, że urodziłam się taka, a nie inna.

      Lubię dobrą kuchnię, lubię smacznie zjeść, ale się nie obżerać, jak twierdzą niektórzy. Lubię żyć normalnie, bez ciągłego liczenia kalorii i codziennego ważenia się rano i wieczorem. Mam dosyć koncentrowania się na mojej wadze, bo moje ciało to tylko część mnie, a nie całość osoby, którą jestem. Mam fajną rodzinę, pracę, w której odnoszę sukcesy, znajomych, hobby i generalnie mam wywalone na osoby, które oceniają mnie i moje życie przez pryzmat rozmiaru mojego tyłka.

      W zasadzie mogłabym napisać to pod każdym z wątków o nadwadze, ale napiszę to tylko tu.
      Autorko skoncentruj się na własnej d..ie i na własnym mężu, żeby nie zaczął cię zdradzać za wredny charakter. Od grubych się odwal. Jako forumowy domorosły psycholog mogę z pewnością stwierdzić, że coś z wami musi być nie tak, jeśli zamiast relaksować się na urlopie, zajmować własną rodziną koncentrujecie się na tyłkach, celulitach i obwisłych brzuchach obcych kobiet. Problem tkwi w twojej głowie, a nie ciele obcych ludzi.
      • echtom Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 18:45
        > ja po prostu uważam, że mój organizm sam wie jaka waga jest dla niego najzdrowsza i do niej sam dąży.

        Po latach obserwacji swojego organizmu stwierdziłam to samo.
      • malwa51 Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 18:47
        lauren <3
        fajna z ciebie dzioucha i rozsadna

        smile
      • chocolatemonster Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 20:42
        Już ktoś napisał,że bardzo fajny to wpis - serio, serio!
        Podpisuję się pod każdym zdaniem, szczególnie tymi:

        Autorko skoncentruj się na własnej d..ie i na własnym mężu, żeby nie zaczął cię
        > zdradzać za wredny charakter. Od grubych się odwal. Jako forumowy domorosły ps
        > ycholog mogę z pewnością stwierdzić, że coś z wami musi być nie tak, jeśli zami
        > ast relaksować się na urlopie, zajmować własną rodziną koncentrujecie się na ty
        > łkach, celulitach i obwisłych brzuchach obcych kobiet. Problem tkwi w twojej gł
        > owie, a nie ciele obcych ludzi.

      • gaskama Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 10:02
        Cóż, mam tak jak ty. Aczkolwiek ja walczę o ten rozmiar 38 i od czasu do czasu katuję się odpowiednią dietą. Sam sport u mnie nie działa, co więcej, mam wrażenie, że im jestem aktywniejsza, tym bardziej jestem głodna, co jest nawet dość logiczne. Ale jednak uważam, że jest różnica między rozmiarem 40 czy 42 przy umięśnionym i proporcjonalnym ciele (a takie zapewne masz uprawiając tyle sportu) a 42 i więcej, często 46 czy 48 i ciałem rozlanym, gąbczastym, galaretowatym. Ble!!!
      • lady-z-gaga Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 10:06
        Jak jem normalnie - tyję, ale waga zatrzymuje się na rozmiarze 42. Ktoś to nazwie efektem jojo, ja po prostu uważam, że mój organizm sam wie jaka waga jest dla niego najzdrowsza i do niej sam dąży.

        To niezupełnie taksmile czytałam na ten temat dużo i teoria medyczna jest taka, że jesli osiągniemy jakąś wagę i schudniemy, to organizm będzie zawsze dążył do tego, co mu zabralismy czyli do wyższej wagi. To nie mądrość, a instynktowna obrona organizmu, ewolucyjnie uzasadniona.
        U otyłych działa to tak samo, a trudno chyba przyznac, że ich organizmy z mądrości próbują odbudowac utracone kilogramy smile
        • echtom Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 10:27
          > to organizm będzie zawsze dążył do tego, co mu zabralismy czyli do wyższej wagi.

          Nie zawsze. Przy prawidłowej przemianie materii przyrost wagi spowodowany krótkotrwałą zmianą trybu życia i odżywiania szybko się wyrównuje po powrocie do trybu codziennego.
          • lady-z-gaga Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 10:42
            z pewnością masz rację, przy krótkotrwałej zmianie zadziałają inne mechanizmy, ale ja miałam na mysli ludzi, którzy latami mieli tę swoją wyższą wagę i była ona dla nich naturalna
            • echtom Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 10:53
              To na pewno, ale podejrzewam, że nie dotyczy to wagi 100+, tylko ambicji zmiany rozmiaru 42 na 38. Przed tym organizm rzeczywiście desperacko się broni, co opisała Lauren. Latami ważyłam 54-55 kg, ale gdybym wtedy doszła do wniosku, że będę piękniejsza ważąc 52, musiałabym się głodzić, a organizm i tak próbowałby mnie przechytrzyć wink
              • lady-z-gaga Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 11:26
                na marginesie, nie wiem, co w ogóle Lauren i podobne dziewczyny robią w tym wątku smile ilekroć mowa o otyłości albo solidnej nadwadze, osoby w rozmiarze 40 albo 42 (czyli całkiem "normalne") bronią honoru grubasów jak niepodległości, powołując się na własny, bez sensu, przykład
                dla mnie problem estetyczny i zdrowotny może zaczynać się od rozmiaru 46-48, a jesli kobieta jest wysoka i proporcjonalnej budowy, to nawet wtedy niekoniecznie
                wszystko, co poniżej tego rozmiaru, to jedynie niedoskonałości figury i wszelkie dyskusje o problemie społecznym związanym z otyłością takich przypadków nie dotyczą
                • echtom Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 11:43
                  > i wszelkie dyskusje o problemie społecznym związanym z otyłością takich przypadków nie dotyczą

                  Za to wskazują na problem społeczny nierealistycznych wymagań kulturowych wink
                • alkocholistka Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 15:49
                  lady-z-gaga napisała:

                  na marginesie, nie wiem, co w ogóle Lauren i podobne dziewczyny robią w tym wątku smile ilekroć mowa o otyłości albo solidnej nadwadze, osoby w rozmiarze 40 albo 42 (czyli całkiem "normalne") bronią honoru grubasów jak niepodległości,

                  Na to pytanie może odpowiedzą Ci osoby, które niejednokrotnie pisały, że rozmiar 40 jest ogrooooomny. wink
                  • lady-z-gaga Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 15:55
                    olać takie osoby smile
                    • echtom Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 17:52
                      Nie tak łatwo olać, skoro wywierają szkodliwą presję. I może się okazać, że ten "straszliwy problem otyłości" polega na tym, że 90 % kobiet po 30-stce ma rozmiar większy niż 36.
                • lauren6 Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 18:27
                  lady-z-gaga przecież nie raz na tym forum można było przeczytać, że grubas rozpoczyna się od rozmiaru 40 w górę. Nosząc rozmiar z 4 na początku już absolutnie nie wypada zakładać krótkich spodni w lato, dwuczęściowego kostiumu kąpielowego itd. Mimo, że nie jestem otyła to mam celulit, mam wystający brzuch, którego za nic na świecie nie potrafię odchudzić/wyćwiczyć do stanu sprzed ciąży. Lekką nadwagę, z którą mój organizm najwyraźniej dobrze się czuje, odkąd skończyłam magiczną trzydziestkę.

                  Tak jest i tego już pewnie nigdy nie zmienię jeśli nie postanowię się oddać w ręce chirurga plastycznego. Dlatego wkurza mnie wyzywanie od grubasów, pisanie że nie powinnam się w takim stanie pokazywać na plaży, bo moje ciało może kuć w oczy jematki o delikatnej estetyce.

                  W ostatnio zakładanych wątkach ja nie widzę próby rozmawiania o problemie społecznym, genezie otyłości i jej skutkach. Widzę retorykę z serii: "czemu mąż jej jeszcze nie kopnął w tyłek", "ja jestem szczupła i idealna, więc grubas musi zażerać się frytkami popijanymi piwem". Ja tu nie widzę woli do dyskusji, tylko parcie do forumowego linczu tych, którzy i tak już mają milion kompleksów.
                  • lady-z-gaga Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 21:05
                    A ja widzę we wszelkich takich dyskusjach kompletne pomieszanie materii. Czyli mylenie bezsensownej mody i presji na idealne ciało z - skądinąd słusznym jak najbardziej- niepokojem na temat realnego zagrożenia epidemią otyłości, jaka juz dotknęła inne kraje.
                    I kiedy ktoś poruszy temat ludzi naprawdę chorobliwie grubych, to odzywa się chór oburzonych.
                    A te oburzone mają po prostu rozmiar 40 albo 42, duży tyłek, konkretne uda, parę fałdek i potężne kompleksy.
                    I czują się obrażane. Kto im każe obrażać się za wątek o otyłości, skoro otyłe nie są? tongue_out smile
                    • echtom Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 22:19
                      > Kto im każe obrażać się za wątek o otyłości, skoro otyłe nie są? tongue_out smile

                      Bo większość ma właśnie ten rozmiar 40-42. Rozmiar 50+, zwłaszcza u 30-latek, zdarza się bardzo rzadko, więc jeśli ktoś wszędzie widzi zapasione hipopotamy, zachodzi podejrzenie, że ma dziwnie ustawioną granicę postrzegania otyłości i warto to sprostować.
                  • mid.week Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 21:22
                    lauren6 napisała:

                    > lady-z-gaga przecież nie raz na tym forum można było przeczytać, że grubas rozp
                    > oczyna się od rozmiaru 40 w górę

                    Wydaje mi się, że jak ktoś nosi 34 i jest niewielką kobitką to ciężko jest jej wyobrazić sobie proporocjonalną kobietę w spodniach rozmiaru 40. Patrzy na siebie, na te kilka razy większe spodnie i nie ogarnie, że większy wzrost może sprawić, że te niby ogromne porty będą wyglądały na całkiem normalne ino na wyższej koleżance. No i jest jeszcze spora róznica między "papuśna", "rubensowska", "gruba", a "otyła". Jedne mówią "gruba" mając przzed oczami obraz chorobliwej otyłości. A pani "rubensowska" bierze to do siebie...
      • crises Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 11:24
        Mam dokładnie to samo. Udaje mi się utrzymać niższą wagę wyłącznie kosztem niedojadania i naprawdę konkretnej ilości ruchu. Normalne, mocno nieprzesadne jedzenie (rano kawa + jogurt, w południe sałatka albo kanapka albo zupa i owoc), wieczorem kolacja z jednego dania obiadowego (zdecydowanie więcej mięsa i warzyw niż wypełniacza, plus jakiś deser ale raczej typu panna cotta albo galaretka z owocami niż ciasto czekoladowe, plus czasem wino) generuje u mnie błyskiem rozmiar 40-42.
    • brak.polskich.liter Re: Co z tą otyłością? 28.07.14, 21:04
      Alez mozna nazywac grubych grubymi, krytykowac - glosno lub cicho - cudze nawyki zywieniowe i co tam jeszcze. Tyle, ze wtedy nalezy liczyc sie z tym, ze komus to sie moze nie spodobac, zas nasza krytyka i cenne uwagi zostana odebrane jako bucera i wpie..anie sie do cudzego talerza.
      • lukrrecja Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 13:00
        Ale grubi chudym też się wpierniczają do talerza, dość chętnie i bez skrupułów. Wystarczy, że nie pozwolę mojemu dziecku na chipsy, colę, kolejne ciastko i się zaczyna: no, niech sobie zje, są wakacje (święta, weekend, urodziny cioci, babcia upiekła, to nie tuczy, przecież zjadł obiad, ... ) Dziecku może wystarczyłoby "nie", ale w takiej atmosferze rozpoczyna się przeciąganie liny: to jeszcze tylko ostanie, brat zjadł dwa itp. Takie atrakcje powodują, że ograniczam np. wizyty u teściów.
        • brak.polskich.liter Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 18:08
          lukrrecja napisała:

          > Ale grubi chudym też się wpierniczają do talerza, dość chętnie i bez skrupułów.

          Jasne, ze bywa i tak. Buractwo nie jest skorelowane z gabarytami.

          > Wystarczy, że nie pozwolę mojemu dziecku na chipsy, colę, kolejne ciastko i si
          > ę zaczyna: no, niech sobie zje, są wakacje (święta, weekend, urodziny cioci, ba
          > bcia upiekła, to nie tuczy, przecież zjadł obiad, ... ) Dziecku może wystarczył
          > oby "nie", ale w takiej atmosferze rozpoczyna się przeciąganie liny: to jeszcze
          > tylko ostanie, brat zjadł dwa itp. Takie atrakcje powodują, że ograniczam np.
          > wizyty u teściów.

          Wcale Ci sie nie dziwie.
          • lukrrecja Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 21:39
            Mnie to przeszkadza w zasadzie głównie w odniesieniu do dzieci, głównie moich własnych, bo sama umiem stawić czoła żądaniom, żebym zjadła jeszcze tę pyszną szyneczkę, trzeci rodzaj sałatki, dodatkowy kawałek tortu i ciasto z galaretką (z owocami - samo zdrowie i takie dietetyczne). Dla mnie samej jest to uciążliwe i tyle, ale jeśli chodzi o dzieci, to im po prostu szkodzi, zwłaszcza mojemu młodszemu z początkami oponki, której zwalczanie idzie nam dość opornie. A i starszy, chudy jak szczapa, nie powinien wpierniczać słodyczy w dużych ilościach, słonych przegryzek i zapijać tego colą, bo to dla nikogo nie jest zdrowe.
            • verdana Re: Co z tą otyłością? 29.07.14, 22:29
              A mnie zastanawia jedno.
              W tym wątku wypowiadało sie parę dziewczyn, które chciałyby przytyć - i nie mogą. Nikt nie napisał "Nie mów bzdur, przytyć każdy może". I słusznie, bo ja tez znam kilka osób, które chcą przytyć, jedzą i nic - jak były za chude, tak są.
              Natomiast praktycznie NIKT nie wierzy, że nie można schudnąć. A przecież to jest ten sam mechanizm - organizm, który desperacko trzyma się wagi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka