niutaki
30.07.14, 12:06
Jak juz te markety/kasy/walnieci ludzie sa na tapecie, to powiedzcie mi, czy tez obserwujecie takie zjawisko: wjezdzam na parking, a tam sie wozek zakupowy poniewiera, bo.. no wlasnie co? Raczki u..balo? Nie mozna tego wozka odprowadzic tam skad sie go wzielo? Albo w mniejszym sklepie z koszykami: zostawianie tego koszyka na ladzie/obok tasmy i dupa w troki, nie ma mnie nie bylo? Co to za zwyczaj? Od razu mowie o zadupie chodzi, zadna metropolia...