waszxder
08.08.14, 17:24
Kłopoty zaczęły się w ostatniej klasie gimnazjum. Wychowywana była przeze mnie samotnie, urodziłam ją jako nastolatka, ojciec nie widział potrzeby, żeby ją widywać przeciętnie było to raz na miesiąc. Właściwie to mieszkała z moją matką, która lubiła sobie wypić, ja musiałam zarabiać, uczyć się. Córka była wspaniałym, pięknym dzieckiem, miała olbrzymie sukcesy na koncie, tańczyła, śpiewała, była w "Gawędzie", całe życie jej poświęciłam, chodziłam całe lata w połatanej kurtczynie żeby tylko ona miała. Od gimnazjum zaczęły się kłopoty, wpadła w "towarzystwo", załatwiłam jej szkołę w Aninie, ośrodek socjoterapeutyczny, kolejne terapie, był też szpital psychiatryczny, gdzie stwierdzono osobowość typu borderline. Po osiągnięciu pełnoletności przestałam mieć na nią jakikolwiek wpływ. Kolejni kochankowie, alkohol, imprezy. Tylko to ją interesuje - nie chce pracować, nie chce się uczyć. Jest prostytutką, najgorszego sortu, pracuje jako tirówka. Wczoraj pobił ją klient, Ukrainiec, byłam i niej w szpitalu. Rozpacz... co to będzie dalej????????????? Któregoś dnia odbiorę ją w czarnym worku.