sonniva
13.08.14, 11:16
częstego biegania nad Wisłą w Krakowie jestem świadkiem wielu sesji ślubnych robionych z promieniami porannego słońca tudzież na tle zachodzącego słońca. Ostatnio zostałam zmuszona do przeskakiwania nad panną młodą wyciągniętą na kładce Bernatce w sukni ślubnej w pozie mdlejącej mimozy, podtrzymywanej przez świeżo upieczonego małżonka. I tak się zastanawiam po co ci ludzie robią sobie takie zdjęcia? Niby co mają uwieczniać? Rozumiem zdjęcia z ceremonii, z wesela, zdjęcia utrwalające właśnie te chwile właśnie w tym dniu. A zdjęcia robione np. parę dni później po ceremonii? I po co te pozy, podskoki, ustawki i romantyczne powłóczyste spojrzenia wyreżyserowane przez fotografa?
A mina pana młodego bezcenna: "Kobieto ratuj mnie, albo mnie dobij".