kietka
20.08.14, 10:58
oswieccie mnie, znajoma, powiedzmy dalsza, bo spotykana okazjonalnie, ale wychowałysmy sie w jednej wiosce, wiec rodzina znana.
ojciec pił, bił, nie zajmował sie, uciekanie z domu w srodku nocy zimą, bo tatus przyprowadził kolegów itd....tereaz dorosła corka nie che sie zajac chrym ojcem (o dziwo jedynaczka), nie chce wynajmowac opieki, chce miec go w d..., tak, jak on ja mial przez całe zdrowe zycie, sasiedzi wieszaja psy, rodzina tez (matka jeszcze zyje, ale sama wymaga pomocy, nie moze corki zrozumiec, bo to ojciec)
ja ja rozumiem i popieram, moze jakas dziwna jestem...
jest dorosła juz ma wybór.