irmina56
12.09.14, 19:06
Zreflektowałam się po tym wątku:
forum.gazeta.pl/forum/w,567,154133402,154133402,Starzeje_sie_.html
Tez coraz czesciej w 20 latakach widze dziewczynki i smieszą mnie. Juz nie widze urody, ale wlasnie tą świeżośc, taką naturalnośc. Naturalne wlosy i blyszczyk, ktory daje lepszy efekt niz pelny make-up u kobiety 30+. Jednak...
Tak jest. Co mozna z tym zrobic? Mam sie smucic, plakac? Zadreczac. Zawsze jak ktos "zrobi" taki wątek to mam doła, musze przeczytać i odzalować. Taka prawda... We mnie tez widziano dziewczynke, jak miałam 20 lat, do tego bylam z malym dzieckiem w wozku. I co? Teraz pytaja mnie o dowod w lotku i na poczcie.
Ale: jak juz mam te prawie 30 lat, to mi sie wydaje, ze bardziej doceniam komfrot od urody, spokoj od rewelacji. I odpowiada mi to , ze wole sobie odpuscic niż napiąc do mksa. Jest mi wygodnie, dobrze, miekko. Ja wiek ,ze one takie mlode, ladniutkie, ze czlowiek sie cieszy jak giną pod kołami i zabijaja sie wzajemnie, ale mi naprawde jest dobrze, gdy powoli robie sie przezroczysta i zeby mnie facet zauwazyl musialabym sie odpicować. Ale wole to co mam niz codzienne chodzenie do szkoly czy inne frustracje, co nie znaczy, ze nie wolalabym miec takiej mlodej twarzyszki. Jednak obecny komfort przewazyl i chociazby nie wiem jak plakac, to teraz mi jest lepiej, lubie sie soba zajmowac, a wtedy samej siebie nie docenialam..