Dodaj do ulubionych

Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie?

13.09.14, 13:54
Pytanie do wszystkich osób pamiętających komunę z autopsji (wg IPN-u i niedoszłej ustawy lustracyjnej do pokolenia komuny sensu stricto należą osoby urodzone do czerwca 1972 roku, ale ja bym i jeszcze parę późniejszych roczników do tej kategorii zaliczył).

Czy uważacie, że pamięć tamtych czasów jest dziś wartością dodaną, czy ciągnie was mentalnie w dół?

Bardzo subiektywnie wybrane niektóre ZALETY:
- pełne rozumienie wschodnich klimatów, łatwa aklimatyzacja w Rosji i krajach b. ZSRR (przydatne w biznesie), jaka taka znajomość rosyjskiego
- wzrastanie w gospodarce niedoboru zazwyczaj wykształciło pewne pożądane umiejętności typu czytanie książek i ożywione życie towarzyskie
- ukończenie prawdziwych studiów wyższych, na które było się b. trudno dostać (studiowało 8% danej kohorty wiekowej) i które owocowały znajomościami wśród przyszłej elity
- umiejętność wyrafinowanego kombinowania i zmyślnego oszukiwania władzy oraz przełożonych (dla mnie to jest zaleta wink )

Bardzo subiektywnie wybrane niektóre WADY:
- niechęć do uczciwej pracy i wadliwy stosunek do życia zawodowego wyniesiony z obserwacji "pracy socjalistycznej" (czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy)
- poczucie w pewien sposób straconych lat, które spędziło się w kolejkach społecznych po masło czy papier toaletowy
- całkowity przepadek życiowych oszczędności w dolarach, które po planie Balcerowicza błyskawicznie straciły wszelką wartość (do końca lat 80-tych średnia pensja po kursie czarnorynkowym wynosiła ok. 25 USD, mając 10.000 USD można było żyć w Polsce z odsetek jako rentier)

Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • jan.kran Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 13:58
      Ale bzdury ...
      • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:06
        Kochaniutka pracownico domów opieki społecznej w Norwegii, zazwyczaj wylewasz na tym forum słowotok słodkich piardów na temat własny i swoich dzieci. Bądź łaskawa albo zmilczeć, albo odnieść się merytorycznie do tematu. Jeśli uważasz moje uwagi za bzdury, to chętnie poznam Twoje przemyślenia. Młoda nie jesteś i o ile pamiętam Twe wypowiedzi, doświadczeń z komuną masz aż nadto. Całuski
        • krejzimama Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:23
          Swoim powyższym postem udowadniasz tylko jakim prostackim chamidłem jesteś.
          Niestety komuna spowodowała, że takie osobniki mogą zabierać głos zamiast pasać swinie.
          Nie musisz odpisywać bo nie odpowiem.
          • najma78 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:28
            krejzimama napisał:

            > Swoim powyższym postem udowadniasz tylko jakim prostackim chamidłem jesteś.
            > Niestety komuna spowodowała, że takie osobniki mogą zabierać głos zamiast pasać
            > swinie.
            > Nie musisz odpisywać bo nie odpowiem.
            >
            W samo sedno zarowno w tym jak i w poprzednim poscie.
          • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:44
            Krejzolko, przyganial kociol garnkowi. Spojrz na swoje wlasne posty - ja je czesto z gory omijam, tyle w nich jadu i agresji wobec bliznich.
        • gazeta_mi_placi Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:41
          Bardzo nieładnie się zachowałeś, wstyd sad
          • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:20
            Zachowalem sie w pelni wlasciwie - ja milcze w jej watkach o synu, ktory raz jest uposledzony, a raz genialny i nie plodze postow, ze to bzdury.

            • rosapulchra-0 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:34
              Chyba brakuje ci dystansu, co zbyt emocjonalnie okazujesz.
              To tylko forum smile
              • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 20:59
                I kto to pisze big_grin
                • rosapulchra-0 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 05:13
                  Ja.
        • totorotot Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 11:00
          riki_i napisał:
          > Kochaniutka pracownico domów
          opieki społecznej w Norwegii,
          zazwyczaj wylewasz n
          > a tym forum słowotok słodkich
          piardów na temat własny i swoich
          dzieci. Bądź łas
          > kawa albo zmilczeć, albo odnieść
          się merytorycznie do tematu. Jeśli
          uważasz moj
          > e uwagi za bzdury, to chętnie
          poznam Twoje przemyślenia.
          Młoda nie jesteś i o i
          > le pamiętam Twe wypowiedzi,
          doświadczeń z komuną masz aż
          nadto. Całuski


          I dlatego właśnie jesteś taki samotny i wszyscy Cię opuścili. Przeproś Jana Krana. Gdyby o sobie pisala, że waży 50 kg i o połowę tyle ma lat, to-napięty jak szpadelek - z dreszczykiem radosnej emocji odbieralbys jej "ale bzdury" skierowanej w odpowiedzi na Twój post.

          Jezu. Czekaj. Wiem już, skąd taka frustracja i niechęć do kobiet z Ciebie wyłazi! Jest ona częstym objawem u starszych panów, których odpowiednik damskiej menopauzy nie oszczędził, zwłaszcza w okolicach podwozia... Łatwo odgadnąć słuchając ich... uncertain
          • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 14:28
            Totorot przestań, nie jestem na forum po to, aby łowić znajomości w realu. Skrzynkę mailową na moim koncie gazetowym sprawdzam może dwa razy w roku. Nic mnie nie obchodzi ile kto waży i ile ma lat. Dlaczego wyprodukowałem złośliwego i wrednego posta już wcześniej napisałem i nie będę do tego wracał. EOT w tej kwestii.
            • totorotot Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 14:41
              Co mnie obchodzi Twoja skrzynka mejlowa i znajomości w realu? smile Można napisać wrednego posta ale z klasą i nie wyjść przy tym na burola oderwanego granatem od pługa (strasznie mi się podoba to sformulowanie).
      • rosapulchra-0 Janie.kranie, 13.09.14, 15:35
        jan.kran napisała:

        > Ale bzdury ...

        Dlaczego uważasz, że to bzdury?
    • krejzimama Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:00
      Sądzę, że ten nieludzki zbrodniczy system nie miał żadnych zalet.
      Żadna dyskusja nad nim nie ma sensu. Nigdy więcej.
      • lady-z-gaga Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:32
        Watek nie jest o zaletach systemu, ale o korzysciach z pamięci i doświadczń tamtych czasów.
        Nadwyrężyłaś/eś czoło podczas całonocnej pokuty i leżenia krzyżem?
        • krejzimama Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:40
          Zatem korzyść pamięci o tamtych czasach jest jedna.
          Nigdy więcej tego zbrodniczego systemu.
    • mary_lu Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:05
      Urodziłam się w '78 i moim zdaniem załapałam się na wszystkie zalety a ominęły mnie wady.

      Ostatnio dopadła mnie straszliwa nostalgia za tamtymi latami. Codziennie stoję w korkach przy terenach stoczniowych, teraz odkrytych zupełnie przez prowadzone tam prace. Ale tam był klimat! Chciałabym zobaczyć rano tłum stoczniowców idących do pracy wiaduktem od stacji Stocznia.

      W zwiastunie "Bogów" zobaczyłam fryzury, ciuchy, dym papierosowy - atmosferę okresu, w którym dopiero zaczynałam świadomie rozglądać się po świecie.

      Śmieszne w sumie odczucie - miło wspominać lata szarości, biedy, beznadziei.
      • fadilla Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:22
        Oj, mam podobnie wielki sentyment do lat 80, okres mojego dzieciństwa. Duzo by pisać. Zaznaczam, że to nie sentyment do komuny tylko do beztroskich lat dziećiństa, ale mimo wszystko jakoś zdeterminowanym przez panujący wowczas system.
        • aquella Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:45
          dzieci biorą świat takim jaki jest więc trudno nie mieć sentymentu jak się było kochanym, zadbanym i to rodzice, a nie my musieli stać w nocnych kolejkach po meble, dziennych po papier toaletowy i podpaski i kombinować owoce i słodycze
          • feleedia na forum resortówek nie brakuje 13.09.14, 14:58
            Więc wspominają z "nostalgią" szczęśliwe i obfite dzieciństwo. Tatuś zawsze przyniósł baleron z kantyny dla służb, a mama skierowanie na wczasy w Bułgarii.
            • mary_lu Re: na forum resortówek nie brakuje 13.09.14, 15:06
              Mój tatuś uciekł przed mamusią, która załatwiła mu zaraz po studiach posadę kierownika internatu, zamieszkaliśmy w polskim "Przystanku Alaska", mama pracowała jako nauczycielka, tata pracę dostał w zawodzie tylko częściowo (i dojeżdżał bezdrożami na rowerze), dorabiał przy wyrębie lasu, u kuzyna przy świniach i rozładowując wagony big_grin

              Dostawaliśmy paczki od rodziny z Koszalina, tam było bogactwo w sklepach w porównaniu z naszymi.
            • riki_i Re: na forum resortówek nie brakuje 13.09.14, 15:27
              Wspomnienia resortowek bardzo mnie interesuja. Porzuccie falszywy wstyd i opowiadajcie!smile
            • fadilla Re: na forum resortówek nie brakuje 13.09.14, 15:33
              Nigdy nie byłam w Bułgarii, ani w Jugosławii ani nad Balatonem na Węgrzech. Dzieciństwo spedzalam z kluczem na szyi biegając z dzieciarnią po okolicznych placach zabaw, łakach i wlamując sie na jakis zamkniety teren . Owszem w klasie były dzieci badylarzy, tak sie nazywało tych ktorzy hodowali kwiaty i mieli wlasna kwiaciarnię, tym sie powodziło. Zbudowali sobie dom i czesto robili zakupy w peweksie. Juz wtedy pamietam ich szpan pierwszymi dżinsami. Ja cieszylam się z kazdej trudno zdobytej rzeczy. Moi rodzice byli robotnikami i ciężko pracowali. matka byla bardzo oszczędna i gospodarna, niestety hiperinflacja zabrała jej wszystko. Lata 80 to dla mnie okres polskiej muzyki rockowej, ktorą dopiero poznawalam, ten blichtr pokazywany w telewizji, piękne prezenterki, festiwale muzyczne, a także amerykańskie filmy.
              • aquella Re: na forum resortówek nie brakuje 13.09.14, 17:18
                ja też nigdy nie byłam w tych popularnych wtedy rejonach wczasowych dopiero na Słowacji jako nastolatka lata 90te, dzieciństwo na wsi lub kolonie w Polsce, rodzice partyjni nie byli, nie było nic spod lady czy lepiej niż u innych ale ja już pisałam dlaczego te czasy wspominam super.
          • ewa_mama_jasia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 16.09.14, 08:10
            My też staliśmy w kolejkach. Po owoce, słodycze, papier toaletowy, mięso smile Ale fakt, w nocy nie.
      • aqua48 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:32
        mary_lu napisała:

        > Śmieszne w sumie odczucie - miło wspominać lata szarości, biedy, beznadziei.

        Jak się było dzieckiem to może. Mnie jakoś niemiło. Pamiętam doskonale "ścieżki zdrowia" urządzane przez milicję, upokorzenie z powodu notorycznego braku papieru toaletowego i podpasek, kartki, na które zdobywało się jakieś ochłapy, problemy z wydawaniem paszportów, "szklany sufit" dla bezpartyjnych i radzieckie filmy w tv na okrągło..
        Nigdy więcej!!
    • cherry.coke Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:06
      Za komuny bylam dzieckiem, wiec nie doswiadczylam problemow doroslego. Pamietanie uwazam za plus, bo dodaje dystansu, szczegolnie do klimatow komercyjno-snobistycznych, i pozwala docenic obecne osiagniecia.
    • plater-2 J. Pietrzak 13.09.14, 14:10
      Nie dowieźli dziś mleka,
      a tu życie ucieka
      i samotność doskwiera
      jak pieńkowi siekiera.

      Śpiew skowronka nad ranem
      nieocenzurowany
      budzi lęki niejasne,
      że nadchodzą dni straszne.
      Smuga cienia wciąż szersza,
      mija młodość nie pierwsza,
      słońce jakby mniej ostre,
      kumpel zasnął pod mostem...

      Wredne życie się przetacza jak po grudzie,
      niepotrzebne, głupie dni połyka czas...
      Pokolenie utraconych złudzeń,
      generacja zmarnowanych szans.

      Brednia kwitnie i głupstwo,
      chamstwo, draństwo, oszustwo,
      w tym królestwie talonów
      but określa świadomość.

      Rdzą zwątpienia przeżarte
      głowy niegdyś otwarte.
      Przegryzione sumienia,
      przepełnione więzienia.
      Nalać jeszcze jednego?
      Ależ, panie kolego,
      niepotrzebne mecyje -
      i tak zaraz wypiję!

      Potopimy nasze wierne serca w wódzie,
      zanim wreszcie nagła krew zaleje nas:
      pokolenie utraconych złudzeń,
      generacja zmarnowanych szans.

      Porobiło się w świecie,
      rozumiecie i wiecie...
      Te inflacje, recesje,
      stresy-biesy, depresje...

      Jak lądują chłopaki?
      Kto pozostał nam z paki?
      Tamten w Wiedniu, ten w PRON-ie,
      inny łowi okonie.
      Wszyscy jadą gdzieś w lasy,
      a ja czuję się czasem,
      jakbym stał z chustką w dłoni
      sam na pustym peronie.

      Pogrążeni w otępieniu i w obłudzie,
      kiedyś może spróbujemy jeszcze raz...
      Pokolenie utraconych złudzeń,
      generacja zmarnowanych szans.
      • riki_i Re: J. Pietrzak 13.09.14, 15:24
        Akurat Pietrzak ma czego zalowac, za komuny byl krolem estrady, dzis jest nieswiezym propagandysta pisu (bylem na koncercie). Zawodowo nie odnalazl sie w demokracji, w dodatku calkiem na powaznie usilowal kandydowac na prezydenta RP, co bylo wielce zalosne.
        • plater-2 Re: J. Pietrzak 13.09.14, 16:10
          Uwazam sie za reprezentantke pokolenia utraconych zludzen i zmarnowanych szans, niezaleznie od tego, jak ulozylo sie zycie Jasiowi P.
          • echtom Re: J. Pietrzak 13.09.14, 16:23
            Ale co konkretnie zmarnowałaś?
          • aqua48 Re: J. Pietrzak 13.09.14, 16:32
            plater-2 napisała:

            > Uwazam sie za reprezentantke pokolenia utraconych zludzen i zmarnowanych szans,

            A ja uważam się za reprezentantkę osób którym przyszło żyć w ciekawych, choć trudnych (jakby kiedykolwiek były łatwe smile czasach i szczęśliwie większość dorosłego życia spędziło i spędza w kraju pełnym nadziei i ruszenia do przodu pod każdym względem. A jako pierwsze pokolenie od kilku, w mojej rodzinie nie przeżyłam tfu, tfu, prawdziwej wojny na własnej skórze.
            • plater-2 obys zyl w ciekawych czasach ! 13.09.14, 17:20
              Niestety nie uwazam, ze mlodosc spedzilam w kraju pełnym nadziei i ruszenia do przodu pod
              każdym względem. l
              Za Gierka studiowalam, juz okolo 1975 wiedzialam, ze ten ustroj do kolos na glinianych nogach .

              "Pomozecie ?" zrozumialam jednoznacznie, zadbalam o siebie sama - jak opisalam.

              Lata 1980-1990 uwazam za zmarnowane pod praktycznie kazdym wzgledem. Jedno czego nie zaluje - rodzina, maz , dzieci....
      • totorotot Re: J. Pietrzak 13.09.14, 19:49
        A to nie Wy, prawaki, tokujecie wciąż, że tak źle mamy?
        • plater-2 Re: J. Pietrzak 14.09.14, 10:39
          To, ze ideowo utozsamiam sie z "prawica" i przyczynilam, jak moglam, do obalenia absurdalnego systemu, w ktorym sie urodzilam, nie znaczy,ze nie uwazam, tego co sie w Polsce dzieje za recydywe peerelu, w ktorym wladze sprawuja resortowe dzieci. Sorry, rzady prawicy skonczyly sie latem 1992.
          • riki_i Re: J. Pietrzak 14.09.14, 14:23
            @ plater-2

            Imho władzy w Polsce nie sprawują dziś wyłącznie resortowe dzieci, ale... resortowym dzieciom nie dzieje się jakakolwiek krzywda, a w większości żyją jak pączki w maśle, okupując listy celebrytów i najbardziej tłuste kąski w gospodarce (osobiście najbardziej wkurzają mnie agencje reklamowe, pamiętam jak powstawały w pierwszej połowie lat 90-tych i jakie towarzystwo wzajemnej adoracji od razu chapnęło ten kawałek tortu).
      • rosapulchra-0 Re: J. Pietrzak 13.09.14, 20:25
        Cudny i bardzo prawdziwy wiersz.
    • joa66 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:10
      Raczej zaleta. Człowiek ma dystans do życia i sytuacji, w której akurat w tej chwili się znajduje. Bo wie, że wszystko może się zdarzyć.
      • jan.kran Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:14
        Gratuluje klasy Rikismile
    • nathasha Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:24
      Patrzac na caly narod - zdecydowana wada: brak zaufania do jakichkolwiek instytucji, brak zaufania miedzy ludzmi, niezwykle mocna pozycja instytucji Kosciola w Polsce, brak doswiadczenia politykow w pracy na rzecz dobra panstwa. A dla mnie osobiscie - ogromna zaleta. Jestem w stanie docenic jak fantastyczna wartoscia jest wolnosc i czuc wdziecznosc dla tych wszystkich ktorzy o te wolnosc, jakze przeciez abstrakcyjna wtedy, walczyli i poniesli ofiare z zycia osobistego.
      • najma78 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:33
        nathasha napisała:

        > Patrzac na caly narod - zdecydowana wada: brak zaufania do jakichkolwiek instyt
        > ucji, brak zaufania miedzy ludzmi, niezwykle mocna pozycja instytucji Kosciola
        > w Polsce, brak doswiadczenia politykow w pracy na rzecz dobra panstwa. A dla mn
        > ie osobiscie - ogromna zaleta. Jestem w stanie docenic jak fantastyczna wartosc
        > ia jest wolnosc i czuc wdziecznosc dla tych wszystkich ktorzy o te wolnosc, jak
        > ze przeciez abstrakcyjna wtedy, walczyli i poniesli ofiare z zycia osobistego.

        Ladnie i trafnie napisane. Ja bylam wtedy dzieckiem ale dla pokolenia moich rodzicow a poniekad i mojego to wlasnie docenienie wolnosci i szacunek dla tych ktorzy o nia walczyli. Czy to zaleta, nie wiem ale zapewne glebokie doswiadczenie, inna perspektywa. Komuna zadnych zalet nie miala, to byl koszmar.
        • gazeta_mi_placi Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:43
          Dokładnie, choć jest jedna grupa społeczna która może wspominać ten okres miło, ale nie chciałbym mieć z tą grupą nic doczynienia.
        • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:30
          Jak to nie miala zalet? A ukrywanie bezrobocia? Kazdy lump i alkoholik byl tolerowany w pracy, za uchylanie sie od zatrudnienia byly kary.
          • rosapulchra-0 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:40
            Te kary nie miały w większości żadnego zastosowania w praktyce.
            • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:50
              To prawda, ale nie bylo ludzi grzebiacych w smietnikach. Zapewniano (wielce marna) prace i place.
              • ichi51e Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:40
                Nie iem jak mozna byc piewca komunizmu i uwazac ze ten sysstem wniosl cokolwiek dobrego. Zlodziejstwo brak sprawiedliwosci rzady totalitarne i psychopaci za kielownica. 100mln ofiar na swiecie rozwalone gospodarki. (pl.m.wikipedia.org/wiki/Masowe_zbrodnie_komunistyczne)
                No ale kazdy menel mial "prace"
                • ichi51e Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:41
                  pl.m.wikipedia.org/wiki/Masowe_zbrodnie_komunistyczne
              • rosapulchra-0 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 13:48
                Oj nie gadaj. Mieszkałam w Śródmieściu, co i rusz jakiś nurek śmietnikowy się pojawiał na naszym podwórku.
      • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:16
        No jak chcesz patrzec na caly narod, to niewatpliwie bezradnosc spoleczna calych grup zawodowych typu pracownicy pegieerow i -jako spadek po komunie- replikowanie tych postaw i biedy na kolejne pokolenia.
    • morekac Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 14:46
      A ktoś trzymał wtedy dolary w banku i żył z odsetek, które wymieniał po oficjalnym, państwowym kursie? Bo jeśli tak robił, to był człowiekiem niespełna rozumu..
      • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:33
        Od Gierka byly konta dolarowe, tylko czesc kasy trzeba bylo brac w bonach , reszte w zywej walucie. A za bony kupowalo sie w Pewexie, ceny i wybor towarow byly ok.
        • fadilla Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:46
          A to ciekawe, pierwsze slysze, w mojej rodzinie nikt tak nie robił, bo zwyczajnie nie mieli o tym pojęcia. Dostawali wyplatę z wydrukiem fiszki i to wszystko. Cała reszta to praca wlasnych rąk- szycie, dzierganie, robienie swetrów na drutach, przetwory na zimę. Zarówno te resortowe dzieci jak i dzieci drobnych cwaniaków - ciknciarzy, handlarzy mieli sie lepiej od pozostałej reszty.
          • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:57
            Chyba sie.nie rozumiemy. Po oficjalnym kursie mozna bylo kupic 5 dolarow (slownie: piec). Ale panstwo pozwalalo zakladac konta walutowe i wplacac tam np
            kase zarobiona podczas pracy na czarno na saksach. Przez pol roku zmywania garow w Londynie mozna sie bylo ustawic na lata.
            • fadilla Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:02
              No podobno tak było. Tylko kto i na jakich zasadach mógł wyjechać np. do Londynu? Więc mówie jeszcze raz resorciarze i cwaniacy żyli sobie całkiem wygodnie, cala reszta po prostu uczciwie pracowała. W kraju!
              • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:09
                Wyjechałam na inny Zachód jako studentka filologii obcej - mieliśmy jeden semestr stypendium w programie studiów. Tam podłapałam pracę przy sprzątaniu.
              • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:16
                Na prostych zasadach. Nalezalo sobie zalozyc w banku tzw. konto A. Wplacic na nie wymagane okolo 120 dolarow (5 pensji) i na ej podstawie wyruszyc na podboj zmywakow w London-city bez zaproszenia i sponsoringu rodzinki.
                Za 6000 dolarow w 1978 mozna bylo kupic w LOCUM wlasnosciowe 35-40 m2.
                Kupic i zajac sie zbieraniem na kolejny wyjazd, zamiast zasuwac za 3500 tys = 25 dolarow na panstwowej posadzie.
                Wada tego hulaszczego stylu zycia - brak ZUS i kasy chorych (skladka dwa w jednym) :[
                • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:23
                  Plater-2 chyle czola za doglebna pamiec tamtych realiow!
                  • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:07
                    No to dopisze jeszcze, ze przy zakladaniu konta A nalezalo w rubryce "źródło pochodzenia zagranicznych srodkow platniczych " napisac -"dolary te ofiarowal mi nieznajomy mężczyzna na ulicy" . Prawdopodobnie nikt tego nie czytał, Gierek się przestraszył, że narobił długów i wyjezdzal, kto chcial, dokladniej, kto mial glowe na karku, wiedzial co w trawie piszczy i nie bal sie, ze go na tym zmywaku zgwalca araby.


                    Konto A można było założyc dopiero około roku 1976. Przedtem trzeba bylo miec zaproszenie od kogos, ale np. w Szwecji dopiero w latach 80 zaczeli sprawdzac, czy ten zapraszajacy ma srodki na tzw. sponsorig czyli zapraszal, kto sie trafil.

                    Bajka,ze kto wrocil po terminie waznosci wizy i paszportu mial klopoty i paszportu mu nie dali drugi raz. Gierek narobil.... patrz wyzej.
                    Rozmowa na MO byla formalnoscia.Panowie od wypytywania bledli z zazdrosci, gdy podawalo sie ile na tym zmywaku mozna bylo za 10 -12 godzin pracy zarobic - Tyle co oni w miesiac i mieszkanko w LOCUM w perspektywie, a nie w hotelu milicyjnym !!!!!

                    Problemem bylo nie dac sie przylapac na nielegalnej pracy na tym zmywaku i nie byc (w zwiazku z wygasla 3-miesieczna turystyczna wiza) wyekspediowanym przymusowo przez wladze zagranicznego kraju do kraju skad sie przybylo.

                    W takim przypadku na nastepny wyjazd skladalo sie papiery do innej ambasady, komputerow nie bylo, nie byli w stanie sie polapac.
                    • kk345 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 20:08
                      > Problemem bylo nie dac sie przylapac na nielegalnej pracy na tym zmywaku i nie
                      > byc (w zwiazku z wygasla 3-miesieczna turystyczna wiza) wyekspediowanym przym
                      > usowo przez wladze zagranicznego kraju do kraju skad sie przybylo.
                      >
                      Znajomego zgarnięto z londyńskiej ulicy, kiedy skuterkiem rozwoził pizzę- w trybie natychmiastowym imigracyjni wsadzili go do samolotu i wyekspediowali do Polski . Zanim dał znać do Londynu, co się z nim dzieje, jego ciężarna żona dostawała przez tydzień spazmów- a że byli nielegalni, nie mogła dowiadywać się na policji, co z mężem...
                    • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 20:49
                      plater-2 napisała:

                      > Bajka,ze kto wrocil po terminie waznosci wizy i paszportu mial klopoty i paszp
                      > ortu mu nie dali drugi raz. /.../
                      > Rozmowa na MO byla formalnoscia.Panowie od wypytywania bledli z zazdrosci, gd
                      > y podawalo sie ile na tym zmywaku mozna bylo za 10 -12 godzin pracy zarobic

                      No, nie do końca ta rozmowa była formalnością. Paszport należało oddać zaraz po powrocie, czasem trafiało się normalne przesłuchanie z dwójką ubeków. Mojemu ojcu po tej rozmowie już drugi raz paszportu dać nie chcieli . Powodem oficjalnie był słynny "inny ważny interes państwa" i można się było odwołać do składu desek.
                      • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:03
                        Żeby dostać paszport "zachodni" w tamtych czasach (bo były też tylko paszporty ważne na tzw. KDL-e), trzeba było mieć układy z ubecją albo znajeźć dojście do ubeka w wydziale paszportowym i dać potężną łapówkę.
                        • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:09
                          Przesadzasz - dostałam dwa razy bez układów i łapówek.
                          • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 22:39
                            Jaasne....big_grin
                            • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:51
                              Zarzucasz mi kłamstwo i układy z ubecją?
                              • heca7 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:53
                                Nie przejmuj się, ona ma jakąś obsesję tongue_out Moim rodzicom też się dostało.
                              • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:55
                                Jakie układy? W tamtym systemie każdy chcąc nie chcąc musiał mieć "układy". Bądź to w formie bycia uprzywilejowanym beneficjentem, bądź konieczności posmarowania lub wyświadczenia przysługi komu trzeb,a jeśli się chciało mieć coś więcej niż gierkowskie m3 albo wyjazd na wycieczkę zakładową do enerdowa.
                                • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:25
                                  Czy cyfry w Twoim nicku to rok urodzenia?
                • fadilla Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:29
                  A ta wiedza była ogolnie dostepna, czy tylko dla wybrańców? Napradę pierwszy raz o tym slyszę. Mam miec pretensję do rodziców, że byli nie dosć cwani, tylko zasuwali całe życie, najpierw dla komuny, potem dla kapitalisty i dzisiaj nic z tego nie mają - 1000 zł emerytury. Robotnik miał taką wiedzę? Ten robotnik, ktory strajkował??? Kim trzeba było być, żeby to wiedzieć? Pochodzić z resortu, czy mieć intuicję drobnego cwaniaczka?
                  • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:45
                    Ludzi z resortow pominmy, bo to oczywistosc. Reszta zeby cos osiagnac musiala miec nie tylko intuicje, ale i sporo szczescia. Nie kazdy dostawal paszport (pomijam ten ultra krotki okres za Gierka), nie kazdy mogl byc cinkciarzem - resort kontrolowal ich liczbe, ani nawet badylarzem. Wszedzie krolowaly znajomosci, uklady i plecy (zwlaszcza dobrze bylo kapusiom, czyli TW). Z drugiej strony tzw. zwykly czlowiek mogl jechac na Slask, najac sie do kopalni i byc czescia przodujacej klasy robotniczej z pelnymi benefitami. Pamietam te wielkie ogloszenia w Non stopie o pracy dla dowolnej ilosci robotnikow niewykwalifkowanych w kopalniach wegla kamiennego.
              • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:20
                Za Gierka przez chwile mogl wyjechac prawie kazdy, ale jeszcze byla kwestia zaproszenia i wizy oraz ultra drogich kosztow podrozy. Po powrocie czesto.brali na rozmowe, jak wyczuli ze klient przywiozl kase i sie sadzi, to mial szlaban na paszport na dlugie lata. Chyba ze sie zgodzil kapowac.
                • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:15
                  Przysiegam, ze nie proponowali mi nigdy kapowania.

                  Nigdy nie mowilam ile zarobilam, a ile "da sie zarobic" - byli ciekawi ile placa i ile kosztuje zycie . Z satysfakcja uswiadamialam tym panom, ze "da sie zarobic" o ile zna sie w minimalnym zakresie jezyki, w jakim mowi sie w tych zagranicznych krajach.

                  A wiadomo,ze w PRL nauka jezykow obcych stala na bardzo wysokim poziomie !!!!

                  Wyjezdzalam 4 razy, ostatni powrot wiosna 1979. Potem zalozylam podstawowa komorke rodzinna.

                  Protokolu zeznan nigdy nie podpisywalam.
    • landora Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:26
      > - ukończenie prawdziwych studiów wyższych, na które było się b. trudno dostać (
      > studiowało 8% danej kohorty wiekowej) i które owocowały znajomościami wśród prz
      > yszłej elity

      Chyba, że miało się punkty za pochodzenie tongue_out
      Polemizowałabym z tymi "prawdziwymi studiami", na których obowiązkowe były praktyki w zakładach typu Goplana i przedmioty takie jak filozofia marksistowska. Wcale nie uważam, żeby moi rodzice otrzymali lepsze wykształcenie niż ja (studiowałam ten sam przedmiot na tej samej uczelni, tylko 20 lat później). I ja, i oni mieliśmy niektórych wykładowców wspaniałych, niektórych beznadziejnych (często tych samych). Niektórzy z ich roku zrobili kariery w swojej dziedzinie, inni nie - podobnie u mnie. Mało inteligentni studenci zdarzali się i u nich na roku, i u mnie.

      Moim zdaniem pamięć o komunie potrzebna jest jako przestroga - ale jest też kulą u nogi, która przeszkadza nam stworzyć normalne społeczeństwo (takie chociażby, w którym np. zgłoszenie czegoś na policję nie będzie oceniane jako donos).
      • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:36
        Nawet ci beznadziejni wykladowcy uczyli czegos waznego - jak sie w zyciu ustawic po linii partyjnej smile
        • landora Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:16
          Taa... z tego akurat moi rodzice nie skorzystali tongue_out
    • pomidorpomidorowy Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:33
      to nie zalety komunizmu...swiat sie zmienil
      teraz wiekszosc na angielski, czytanie ksiazek, zycie towarzyskie (cóz czesc osob pochlonal np. internet ), teraz takze skonczyc porzadny kierunek nie jest znowu tak prosto i nie pisze o marketingu i zarzadzaniu, ostatnie jakas bzdura 9kombinatorów teraz takze nie brak tylko wtedy bardziej na to przymykano oko)
      wady:
      obowiazek pracy wiec po co sie starac ( w pewnych kregachg szczegolnie robotnuczych)
      kolejki i stracony czas - przesadzasz
      $ kolejna bzdura i naturalna kolej rzeczy
    • lady-z-gaga Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:36
      Prawie same korzyści, bo pamięc pozwala mi cieszyć się tym, co widzę i dostatecznie to docenić.
      Nie nabyłam niechęci do uczciwej pracy, ponieważ juz w tamtym ustroju pracowałam na własny rachunek. Oszczędności dewizowych nie miałam, nie było po czym płakać.
      • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:40
        Ja mialem dolary po babci , moglem kupic dzialke budowlana za grosze, glupio trzymalem az byly warte tyle co stary uzywany zachodni samochod.
        • demonii.larua Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 16.09.14, 09:38
          > Ja mialem dolary po babci , moglem kupic dzialke budowlana za grosze, glupio tr
          > zymalem az byly warte tyle co stary uzywany zachodni samochod.
          Wiesz jak mówią, nie?
          Chytry dwa razy traci wink
      • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:44
        Uwazam,ze "hulaszczy tryb zycia" jaki prowadzilam za Gierka byl uczciwa praca !!!! Ciezka fizyczna praca. I niebezpieczna.

        Ten tryb zycia, odmieny od tego, ktory prowadzili ci, ktorzy "uczciwie pracowali" na posadkach PRL , pozwolil mi sie usamodzielnic mieszkaniowo, zalozyc rodzine nie bedac zmuszona mieszkac za szafa u tesciow.

        Piszac "posadki" nie mam na mysli stanowisk dla luminarzy systemu !

        W PRL wszyscy udawali,ze pracuja, panstwo udawalo ze placi.

        Jesli ktos, kto pracowal w latach 70 w kiosku ruchu czy w Tarczynie myl czeresnie - mial mi za zle czy zazdroscil, ze dalam sobie spokoj z "uczciwa praca" i robie nieczyste interesy dewizowe z cynkciarzami -jego problem. Ja postawilam na jedyna dostepna wtedy dla mnie dzilalanosc ekonomiczna - prace na zachodzie.
        • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:54
          W PRL wszyscy udawali,ze pracuja,
          • echtom Za szybko 13.09.14, 17:55
            > W PRL wszyscy udawali,ze pracuja,

            Nie wszyscy.
            • nickbezznaczenia Re: Za szybko 13.09.14, 21:53
              Uff! odetchnęłam.

              echtom napisała: Nie wszyscy.
        • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 20:53
          plater-2 napisała:

          > Jesli ktos, kto pracowal w latach 70 w kiosku ruchu czy w Tarczynie myl cze
          > resnie - mial mi za zle czy zazdroscil, ze dalam sobie spokoj z "uczciwa prac
          > a" i robie nieczyste interesy dewizowe z cynkciarzami -jego problem.

          Ależ kiosk Ruchu to była żyła złota! Wstawiało się doń własny towar na lewo (z przemytu, także od drobnych prywatnych wytwórców oraz ten na lewo wyniesiony przez ludzi z zakładów pracy) i biznes się kręcił jak ta lala. Mąż mojej ciotki miał mamusię, która prowadziła taki kiosk w dobrym punkcie Warszawy i kupiła z tego parę mieszkań.
          • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:11
            Tak, w kioskach Ruchu nawet mozna bylo kupic cielecine.... To byl przyklad, niezbyt trafny.
    • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 15:56
      Większość wymienionych zalet - oprócz kombinowania i znajomości wśród elit. Oszczędności w dolarach nie miałam, z etosem pracy nie mam problemu, w kolejkach nie traciłam czasu, bo czytałam książki. Brakowało mi tylko jednego - swobodnego dostępu do muzyki rockowej i biografii ulubionych zespołów.
      • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:18
        W naszym miescie czytanie ksiazek w kolejkach bylo bardzo xle widziane.
        • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:22
          Ale co za to groziło?
          • plater-2 groziło wykluczenie społeczne :[ 13.09.14, 16:48
            Nalezalo solidarnie narzekac na system, omawiac posuniecia rzadu i inne wydarzenia polityczne.
            Jak ktos nie chcial ujawnic sympatii politycznych mogl wlaczyc sie do dyskusji pt. "ile rzucili-ile beda dawac na osobe-co bedzie na rezerwe (buty czy podpaski)".

            Blizej kasy mozna bylo opowiedziec sie po stronie personelu lub przeciw.

            My opowiadalismy sie zawsze po stronie personelu (ludzie przestancie sie czepiac tej biednej ekspedientki, ze nierowne plastry kroi, zle sypie mleko w proszku z wora papierowego do torebek) !!!!!!

            Zwiekszalo to nasze szanse nabywcze przy ladzie.
            • echtom Re: groziło wykluczenie społeczne :[ 13.09.14, 16:51
              A, to czasem dobrze być osobą aspołeczną tongue_out Zresztą miałam podzielną uwagę i włączałam się do kolejkowego życia w kluczowych momentach wink
    • beverly1985 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:01
      Nie pamiętam komuny. Za to jak zdawalam egzaminy na studia to było ogólne poruszenie w rodzinie- jak ona to zrobi bez znajomości? Ile miejsc jest juz z gory obsadzonych przez rektora? Jak ona może być tak naiwna i myśleć, ze dobrze napisany egzamin wystarczy? A matura, jak to matura się nie liczy ( mam stara maturę)?. Słabo mi się robiło od tego gadania.
      Zdawalam na 4 kierunki, na wszystkie się dostalam. Bez mitycznych "znajomości". Zal mi było rodziny nauczonej, ze tylko kretactwo i kumoterstwo to umiejętności dające podstawy do dorosłego zycia.
      • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:28
        Beverly 1985, dzieki ze to napisalas. Ludziom wylacznie z dzisiejszych czasow ciezko pojac, ze wowczas nie dalo sie godnie zyc bez kumoterstwa, kretactwa i kombinowania. Nie uwazam sie za oszusta, Ty swojej rodziny ktora wypowiadala te teksty chyba tez nie?
        • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:48
          > Ludziom wylacznie z dzisiejszych czasow ciezko pojac, ze wowczas nie dalo sie godnie zyc bez kumoterstwa, kretactwa i kombinowania.

          Powiedzmy sobie szczerze - w każdych czasach łatwiej żyć, mając tzw. znajomości.
          • morekac Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:01
            Tylko że teraz jest nieco łatwiej żyć bez znajomości niż wtedy, mam wrażenie.
            BTW: kiedy ogłoszono ostatni kryzys, pamiętam jak sobie z pewną rezygnacją pomyślałam: O matko, czy to oznacza, że większość życia spędze w kryzysie?
            Bo za komuny cały czas słuchało się od sposobach wyjścia z kryzysu...
            • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:27
              A ja myślę, że to słowo ma po prostu niezasłużoną negatywną konotację (za komuny takim słowem była "kariera" wink) Ludziom aktywnym, o szerokich kontaktach zawodowych i społecznych, w razie np. utraty pracy łatwiej będzie znaleźć nową niż tym społecznie wycofanym.
            • nickbezznaczenia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:57
              To masz mylne wrażenie.

              morekac napisała:

              > Tylko że teraz jest nieco łatwiej żyć bez znajomości niż wtedy, mam wrażenie.
          • nickbezznaczenia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:56
            O to to!

            echtom napisała: Powiedzmy sobie szczerze - w każdych czasach łatwiej żyć, mając tzw. znajomości .
        • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:12
          Dało się dało, ale jak ktoś jest oszustem, to uważa, że się nie da bez kumoterstwa, krętactwa i kombinowania. Teraz też jest wielu takich, co tylko na kumoterstwie, krętactwie i oszustwach jedzie.
          To nie wina ustroju, tylko złych ludzi - a tacy są w każdym ustroju i jeszcze długo będą.
          • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:03
            No wybacz, ale ja jednak widzę winę tamtego ustroju. On zmuszał do łamania prawa i kombinowania. W takim stanie wojennym miałaś wybór - albo kupić pokątnie i nielegalnie mięso od tzw. baby, albo nie jeść go w ogóle (w pewnym momencie było tak źle z zaopatrzeniem w sklepach, że o realizacji kartek w sklepie można było pomarzyć, zresztą te racje były b. skąpe).
            • jakw Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:24
              Pamiętam opowieści rodzinne o wiezieniu, z okazji świąt, całego czy połowy świniaka od rodziny na wsi w do rodziny w Wwie. Oczywiście rzecz była nielegalna z punktu widzenia ówczesnych przepisów, a po drodze milicjanci czy żołnierze robili rewizje. To chyba było podobnie jak w "Zakazanych piosenkach" z pociągiem pełnymi szmuglerów i niemieckimi żandarmami biorącymi w łapę.
              • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:57
                Jezu, co Ty pleciesz!!
                Porównujesz wojnę do życia w PRL-u??

                Chyba musisz być bardzo młoda i nigdy nie przykładałaś się do nauki historii, ani nie przeczytałaś ani jednej książki o wojnie.
                • jakw Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 08:01
                  Nie porównuję życia w PRL do wojny tylko jego fragmentu w czasie stanu wojennego do wojennego szmuglu mięsa. Pewne podobieństwa były.
              • solejrolia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:42
                Pamietam, jak wlasnie w Boże Narodzenie wiezlismy w bagażniku duzego fiata pół swiniaka ze wsi, moja mama z tego stresu az biegunki dostala, zatrzymywalismy sie kilkakrotnie po drodze, tak ją męczyło. A kontrola była jedna , na granicy województwa, milicjant spojrzal , przeliczyl glowy, jeszcze raz zetknął w przepustkę i puścił dalej. Zimno, snieg i ślisko było, tez to pamiętam, jak mnie kocem w kratę opatulano.

                I na wsiach, w mojej okolicy, byly nielegalne uboje, jechalo się dookola i kluczylo przez 3 wsie, zeby kupić kilka kg kielbasy i kaszanki.
                Pamietam, ze raz mnie tata zabral na takie zakupy, pozwolil po drodze zjesc kawalek tej pysznej, swiezutkiej kaszanki, ale musialam siedziec na podłodze, pomiedzy siedzeniami, zeby mnie przez okno fiata nie było widac, i co jem.

                Generalnie w tych czasach niezbędna byla taka zamrażarka duża, od góry otwirana, bo jak takie zakupy zrobilo się raz na pół roku, albo rzadziej, to jakos trzeba bylo to mięso zagospodarować. I przechować.

                Tak pamietam te czasy, kolejki tez pamiętam, ale bylam za malym dzieckiem, by zapamietac to jakos bardzo dramatycznie. Natomiast jazdę ze swiniakiem w fiacie-PAMIETAM jako dziecięcą traume....indifferent
            • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:50
              Przesadzasz, mało było tym, co dużo żarli - nie zawsze kupowaliśmy wszystko, co na kartkach było, bo nam za dużo było.
              A ten ustrój, to niby nie zmusza do łamania prawa?
              To czemu ludzie na przykład łapówki lekarzom dają?
              Czemu kradną, czemu wyjadają w supermarketach rzeczy i zostawiają puste opakowania na półkach....??
              Czemu jeżdżą na gapę, czemu nie płacą za rtv?

              Mózg masz wyprany i nie widzisz, że to tylko kolejna indoktrynacja systemu - nic lepszego, tylko trochę inaczej.
            • nickbezznaczenia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:59
              Nie kłam.

              riki_i napisał: w pewnym momencie był
              > o tak źle z zaopatrzeniem w sklepach, że o realizacji kartek w sklepie można by
              > ło pomarzyć, zresztą te racje były b. skąpe).
    • jan.kran Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:29
      Twój pierwszy wpis na temat zalet i wad komuny jest tak samo prawdziwy i inteligentny jak wpis na mój teamt na tym wątkuwink
      Ponieważ nei mam zamiaru spedzać tych niewielu lat jakie mi pozostały na biciu piany z bytem forumowym który ma IQ pantofelka wrzucę parę wpisów z forum obok , które polecam , tam piszą ludzie którzy komunę przeżyli , niektórzy sa nawet starsi ode mnietongue_outPP

      forum.gazeta.pl/forum/f,16256,Herbata_z_musztardowki.html
      • jan.kran Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:35
        PRZYSPOBIENIE OBRONNE

        Zastanawiam się czy nie mam prawa do renty z powodu strat moralnych.

        Już w wieku lat czternastu na lekcjach PO zostałam zapoznana z tym co robi fala
        uderzeniowa i cieplna z człowiekiem i jak używać maskę gazową.
        Przez cztery lata liceum musiałam maszerować i opatrywać oraz zostałam
        poinformowana jaka jest różnica między bombą atomową i wodorową oraz Układem
        Warszawskim i NATO. Jeden był obronny a drugi agresywny , tak mówili ale ja
        wiedziałam swoje już wtedy co powodowało zaburzenia percepcji i lekki powiew
        schizofrenii w moim młodym życiu.
        Jako przyszły filolog klasyczny zostałam siłą zmuszana przez rok do
        uczęszczania na zajęcia z wojska. Chociażbym miała starą grekę i łacinę w małym
        palcu i cytowała Homera i Cezara z zamkniętymi oczami bez zaliczenia z wojska
        mogłabym się wypchać sianem.
        Rok cały jeden cenny dzień tygodnia poświęcałam na naukę pierdół , wykreślałam
        wykresy i miałam do czynienia z przedstawicielami polskiej armii najczęściej w
        randze majora których IQ i znajomość języka polskiego była bardzo daleko
        poniżej jakiejkolwiek średniej.
        Czy ktoś mi za to zapłacitongue_outPPPP
        Kran Weteran


        #### Wroćmy więc do PRLsmile)))

        Paszport z łaski , wiza wystana w kolejce , pralka załatwiona przez wujka,
        apele pierwszomajowe , punkty za pochodzenie.
        Mały fiat i kartki...
        Czasem , nawet często cieszę się że wyjechałam z PL i nie musze takich głupot
        wysłuchiwac smile))))

        Moi znajomi, rodzina i przyjaciele nie mają lekko w obecnej Polsce.
        Ale dają sobie z grubsza radę.
        Bo nie stoją z założonymi rękoma czekając na wczasy pracownicze i pozorną
        równość tylko mając coś dozaoferowania i idą naprzód.

        ####Ja za Gierka upolowalam piekne francuskie rajtuzy , cienkie i kolorowe w pedecie. I byla biala czekolada smile
        Ale ogolnie to pamietam zniszczone schody , ohydne ubrania i nieuprzejme sprzedawczynie.
        Natomiast teraz jest bardzo ladnie , zwlaszcza podoba mi sie od strony Odry , kolorowa nowoczesna czesc.
        Natomiast koszmarny jest pomnik stojacy kolo pedetu...

        Studia w PRL

        --> Ja nie pamietam za moich czasow zadnych stazow , wolontariatow. Mature zdalam w 1978 , studia ukonczylam w 1983 i od razu wyjechalam.
        Praca byla. Za grosze jako nauczycielka , mowie o sobie. Zero mozliwosci usamodzielnienia sie czy wyprowadzenia z domu.
        Nie wypowiadam sie o sytuacji dzisiejszych studentow i absolwentow w PL bo za duzo nie wiem.

        Natomiast patrze na moje dzieci i z jednej strony im zazdroszcze ze moga pracowac w czasie studiow robiac cos w miare ciekawego i sensownego , ze maja mozliwosc szybciej sie usamodzielnic niz moglam ja.
        Ale zarazem ( mowie teraz o DE zwlaszcza bo w Norwegii jest troche lzej , troche ) jak bardzo juz w czasie studiow musza myslec o przyszlosci jak kryzys sie skrada , jak z roku na rok trzeba umiec wiecej , lepiej byc przebojowym , miec wypasione CV , jezyki.
        Kiedys bardzo mnie irytowalo kiedy slyszalam gloryfikowanie komuny , teraz jestem bardziej tolerancyjna...
        Co nie zmienia faktu ze to byl dla mojego i poprzedzajacego pokolenia czesciowo stracony czas.


        KOMU JEST TERAZ LEPIEJ NIŻ za PRL-U ?

        Mnie , mnie !!!
        Wprawdzie z PL wyjechałam ponad ćwierć wieku temu ale jak sobie przypomnę
        szarpanie się mojej Rodziny o paszport i wizę coby mnie odwiedzić , godzinne
        czekanie na telefon do Kraju za które to połączenie placiłam majątek , szare
        ponure książki dla moich dzieci które przywoziła mi moja Rodzina w ramach
        kultywowania kultury i języka , wrrrr!!!!

        Teraz wskakuję na skype czy też telefon netowy , nie ma cenzury , rozmów
        kontrolowanych.
        Jak któremuś z Braci wpadnie do głowy coby mnie odwiedzić w Oslo to mają tanie
        linie lotnicze , paszport w szufladzie i juź.

        Jak sobie przypomnę ten koszmar cenzurowania listów , szantażu moich Braci na
        milicji bo siostra wybrała wolność to mi się niedobrze robi.
        Moje dzieci śmigaja między Polską , byłym deder, obecnym DE , Norwegią ,zero
        granic i kordonów.
        Córka Przyjaciółki machnęła Erasmusa w DE , informatyka i matematyka , druga
        takoż Erasmus , muzyk organista , konserwatorium , takoż Niemcy.
        Obydwie mogą studiować w DE i będą bo jesteśmy w Unii.
        Polska młodzież którą ja znam jest energiczna , wykształcona, zna języki i się
        porusza w świecie zglobalizowanym jak u siebie.
        Ja nie miałam takich szans i po cichu im zazdroszczę...
        Dla mnie wolność słowa , demokracja, przynależność do UE I NATO to są pozytywy.
        Ale ja się wychowałam pod sowieckim butem w Pakcie Warszawksim i RWPG i umiem
        docenić dziśsmile))))
        • aqua48 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:12
          jan.kran napisała:

          > Już w wieku lat czternastu na lekcjach PO zostałam zapoznana z tym co robi fala
          > uderzeniowa i cieplna z człowiekiem

          He, he, mnie uczyli, że w przypadku wybuchu atomówki w pobliżu, należy niezwłocznie położyć się na ziemi w kierunku okna i nakryć głowę rękami smilesmile

          > Jako przyszły filolog klasyczny zostałam siłą zmuszana przez rok do
          > uczęszczania na zajęcia z wojska.

          Łączę się w bólu, jestem ostatnim rocznikiem mającym wojsko na studiach smile

          I też patrzę z przyjemnością jak moje dzieci zwiedzają Europę bez żadnych problemów, stresów i ograniczeń wymiany 10 dolarów na dzień. Sama z tej możliwości korzystam i mimo dość nieufnego stosunku do wszelkich traktatów i umów międzypaństwowych ogromnie się cieszę, że jesteśmy w Unii i NATO.
        • landora Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 19:08
          Córka Przyjaciółki machnęła Erasmusa w DE , informatyka i matematyka , druga
          > takoż Erasmus , muzyk organista , konserwatorium , takoż Niemcy.
          > Obydwie mogą studiować w DE i będą bo jesteśmy w Unii.
          > Polska młodzież którą ja znam jest energiczna , wykształcona, zna języki i się
          > porusza w świecie zglobalizowanym jak u siebie.

          I samo to wystarcza moim zdaniem za wszystkie plusy obecnego ustroju.
        • kk345 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 20:21
          > Teraz wskakuję na skype czy też telefon netowy

          No wiesz, komuna nie komuna, ale w tamtych czasach nawet kapitalizm nie miał Skype i netubig_grin
          • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:06
            Ale telefon zakładano w kilka godzin czy dwa dni, a nie po 15 latach.
        • nickbezznaczenia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 22:04
          Misz masz i głupoty.
      • fadilla Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 16:42
        no jak sie nie ma nic samemu do powiedzenia ... uncertain
        • jan.kran Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 20:44
          fadilla napisała:

          > no jak sie nie ma nic samemu do powiedzenia ... uncertain

          --------------> Ni wiem czy to do mnie bo nie lubię drzewkawink
          Wpisy ktore skopiowałam z Herbaty w musztardówce są mojego autorstwa, Polecam forum , źródło wiedzy , pisza tam świadkowie wydarzeń sprzed latsmile
          Ja reasumując to po okresie niedowierzania że ktokolwiek może powiedzieć dobre slowo na temat sytemu totalitarnego stwierdziłam że fajnie że rośnie pokolenie ludzi nie pamietających tamtych czaso.
          Co innego dzieciństwo w PRL a co innego studia i wchodzenie w dorosłe życie.
          Ja mam oczywiście miłe wspomneinia z tamtego czasu bo okres dzieciństwa i młodości to najfajneiszy okres w życiu , często idealizowany.
          Wolałabym wprawdzie żeby ten czas przypadł dla mnei w normalnym świecie ale korzystalam pełna garścią z tego co miałam , akurta studiowałam niszowy kierunek gdzie mogłam się rozwijać intelektualnie i miałam super naukowców , większość po przejsciach bo kończyli studia we Lwowiesmile
          I żyłam we Wrocławiu gdzie były teatry , klubu DKF , Jazz nad Odrą , koncerty. , świetna filharmonia.
          Ale moich zachodnich idoli muzycznych ktorych każdą nutkę na pamięć znałam zobaczylam dopiero na żywo lub w TV po upadku komuny.
          Miałam dostęp do literatury drugiego obiegu ale nie wszystko mogłam przeczytać i np. Blaszany Bębenek czytalam pierwszy ra zpo francusku po wyjeździe z PL a jak zobaczyłam wydanie Mistrza i Małgorzaty w pełni , nieocenzurowane , też po francusku to mi szczęka opadła.
          I wiele filmów nie mogła za komuny zobaczyć , świetne bylo to że w tygodniku Film pojawiały się recenzje filmów nigdy nie pokazywanych w PL , takie lizanie przez szybkętongue_outPPP
          To co mi dał komunizm to absolutne wyczulenie na wszelkie objawy przemocy , kłamstwa , totalitaryzmu i zarazem zadowolenie z tego że ludzie w PL mieli epokową szansę wyzwolić sie z chorego sysyemu.
          Nigdy w życiu nei spodziewałam sie komunizm upadnei za mojego zycia , to chyb a największy plus jaki moge powiedziec na temat tego ustroju że zobaczylam to na własne oczysmile
          • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:07
            > I wiele filmów nie mogła za komuny zobaczyć , świetne bylo to że w tygodniku Film pojawiały się recenzje filmów nigdy nie pokazywanych w PL

            DKF-y pokazywały sporo - przynajmniej w Gdańsku. I wbrew obiegowej opinii w kinach nie wyświetlano tylko filmów radzieckich - w latach 70-tych byłam na bieżąco z ówczesnym "czarnym kinem" amerykańskim. Zgadzam się natomiast, że z muzyką było przechlapane - pisałam o tym w swoim pierwszym poście.
            • jan.kran Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:17
              Echtom ja widziałam sporo w DKF i na Konfrontacjach.Z tym że trzeba było dostać karnet na Konfrontacje lub być dobrze poinformowanym co dają w DKF.
              Tak szczerze sie przyznam że z sentymemnetem wspominam to polowanie...
              The Deer Hunter obejrzane w kiepskiej jakości , pokątnie we wrocławksim Pałacyku pamiętam do dziś , nie tylko film ale tamosferę zwiazana z jego oglądaniem.
              Poszlam na wagary żeby zobaczyć Hair i Apocalypse Now bo nie załapałam się na konfrontacyjny karnet tylko na pojedyncze seanse przed południem.
              Polowaniena Opowiadania Cortazara pamiętam do dziś...
              I Trójkę gdzie można było usłyszeć muzykę niedostępną gdzie indziej.
              • nickbezznaczenia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 22:29
                A ja poszłam normalnie bez wagarów. tongue_out
              • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:55
                > lub być dobrze poinformowanym co dają w DKF.

                To musiałaś zdobywać te informacje z jakichś poufnych źródeł? Ja po prostu czytałam repertuar wywieszony na tablicy.
            • nickbezznaczenia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 22:07
              Nie tylko w Gdańskusmile
    • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:03
      To zależy, co się z komuny pamięta.
      A to co się pamięta, zależy od tego po której stronie się było - lewej, czy prawej.
      Prawa zyskała, lewa straciła.
      Lewa z sentymentem wspomina dobre czasy, prawa cieszy się, że teraz jest lepiej.

      Ale, ale... - jest jeszcze środek, czyli tacy, którzy mieli i mają w czterech literach całą politykę, itp. itd. - jak na przykład ja - jest mi absolutnie wszystko jedno kto i jak rządzi, i jaki panuje ustrój, nie chodzę na wybory i nigdy nie chodziłam, nie wiem, jak nazywają się politycy i co sobą reprezentują, nie podniecam się tym, że pan polityk A powiedział to, a pan polityk B siamto. Niech sobie mówią co chcą, bo na mnie to nie ma żadnego wpływu.
      Było mi bardzo dobrze za komuny i jest mi bardzo dobrze teraz.
      Z mojego środowego punktu wd....mania, komuna miała wady i zalety, i obecna niby demokracja też ma wady i zalety i to w dokładnie takich samych proporcjach, tyle że wady i zalety są nieco inne.
      A mityczna wolność?
      Wolność nie zależy od ustroju, tylko od indywidualnego poczucia wolności danego człowieka.
      Nigdy nie czułam się przez nikogo zniewolona, może dlatego nie uważam komuny za zło wcielone. Na obecny ustrój też nie narzekam, bo jest, jak jest i inaczej na razie na pewno nie będzie, niezależnie od tego, kto się dopcha do władzy.

      Wcale wtedy nie było tak strasznie, jak to usiłują wmówić młodym, ci co zrobili rewolucję - to im było strasznie, bo utracili możliwość rządzenia wraz z nadejściem socjalizmu.
      Chcieli rządzić, a nie mogli, to biadolili i wszystko im się nie podobało.

      Teraz też w ogólnej skali nie jest wcale lepiej - są tacy, którym się polepszyło i są tacy, którym się pogorszyło i tacy, którym jest wszystko jedno, jaki obecnie jest ustrój.
      Więc nic się w zasadzie nie zmieniło, jak było, tak i jest.
      To tylko strony się zamieniły. Ci co byli na górze, spadli na dół, ci co byli na dole wdrapali się na górę.
      Chociaż są też tacy, którzy starają się zawsze być na górze, więc ich poglądy zmieniają w zależności od tego, jaki wiatr z góry zawieje.
      Dla tych, co byli po środku wszystko zostało po staremu.
      • aqua48 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:17
        e-kasia27 napisała:

        > To zależy, co się z komuny pamięta.
        > Więc nic się w zasadzie nie zmieniło, jak było, tak i jest.

        Taa, dawniej płaciłaś przez dwadzieścia lat na książeczkę mieszkaniową i dopiero po tym okresie dostawałaś mieszkanie i mogłaś się doń wprowadzić. Wyboru nie było, bo był limit metrów na osobę w rodzinie. Teraz wybierasz takie jakie chcesz, wprowadzasz się od razu i spłacasz je przez dwadzieścia lat. Dla mnie to jednak wielka różnica. Na plus.
        • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:28
          Moi rodzice wybudowali dom na kredyt w latach 60-tych, który spłacali przez trzydzieści lat.
          Tyle, że wtedy odsetki od kredytu były śmiesznie małe, a rata stanowiła znikomy ułamek pensji mojego taty, będącego inżynierem.
          Teraz kupujesz na kredyt jeden dom, a musisz oddać za trzy, a raty z jednej pensji na ogół nie da się spłacać.

          Dla mnie to jednak na minus dla obecnego systemu.
          • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 18:06
            W latach 60 nie kazdego bylo stac na budowanie domu. Pensje i ceny byly tak zbilansowane, ze to, co ci wyplacali w pracy bylo "stypendium" na biezace wydatki, reszta "dawalo" ci dbajace o ciebie panstwo. Twoich rodzicow bylo stac, fajnie. Dzis tez nie kazdego stac na kredyt.


            Zeby wybudowac dom nie wystarczylo wystapic o kredyt i byc wiarygodnym dla PKO, czyli posiadac jakis aport. Najpierw musialas miec (kupic, odziedziczyc ?) dzialke, potem "zalatwic" pozwolenie na budowe. Potem czekala cie ciezka najmniej kilkuletnia harówka - zdobywanie materialow budowlanych (ktore byly na przydzialy lub trzeba bylo zalatwic czyli ukrasc lub oplacic zlodzieja) Pewexow budowlanych jeszcze nie bylo.

            Nie kazdego stac bylo na ten emocjonalnie i fizycznie wyniszczajacy maraton.

            Przecietny obywatel zadawalal sie mieszkaniem adeemowskim, bardziej majetnym odmawiano i tego, odsylano w kolejke do spoldzielni.
            Gdzie "dawali" ci po kilku (5-10 zaleznie od czasu i miejsca akcji) mieszkanie, ktore i tak do ciebie docelowo nie nalezalo, choc sama za nie zaplacilas. Kolejny wydatek - wykupic na wlasnosciowe itd.itd. Czemu - oczywiscie chodzi o przekazanie dzieciom lub ewentualna sprzedaz.

            Jesli dzis biezesz kredyt na mieszkanie lub domek - masz szanse,ze jak splacisz bedzie twoje. I to jest plus nie minus !
            • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 20:46
              Bzdury pleciesz.
              To nie była prywatna budowa, tylko spółdzielnia budowlana wspólna dla zakładu, w którym mój ojciec pracował, jako inżynier i dla nauczycieli szkoły podstawowej z terenu, na którym były budowane domy - kredyt dostawali wszyscy chętni niezależnie od dochodów. Wszystkie materiały załatwiane były przez spółdzielnię, żadnego maratonu dla ludzi nabywających domy nie było.
              Domy po spłaceniu kredytu stawały się własnością nabywającego, a kredyt pod koniec okresu spłaty to były dosłownie grosze.

              Pokaż mi teraz choć jednego młodego inżyniera, którego stać na kredyt na dom - nawet na wynajęcie kawalerki nie bardzo go stać, jak mu się rodzice nie dołożą.
        • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:31
          Dorzucilabym, ze ani mieszkania z ADM (ZGM) ani w spoldzielni sie nie dostawalo, a podpisywalo umowe wynajmu ( + ew. członkostwa spoldzielni).

          W zasadzie prawie to samo. Do momentu jak szczesliwy "posiadacz" mieszkania adeemowskiego a nawet spoldzielczego wpadl na niefrasobliwy i nieodpowiedzialny pomysl, zeby sie przeprowadzic !!!!!!!

          Dostal za swoje !

          Nie wspominam tych, ktorym przyszlo "dostac" mieszkanie z zasobow WAK-u lub korzystac z urokow zycia w hotelu zakladowym lub milicyjnym.
          • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:46
            Hotel zakładowy to porównywalny standard, jak teraz kwatery wynajmowane dla pracowników na przykład budowlanych przez prywatnego właściciela firmy, nawet czasem hotel można by nazwać luksusem.
            Obok mnie właśnie remontują dom - robotnicy z południa Polski, do domu jeżdżą co dwa tygodnie - śpią na karimatach w remontowanym domu, bo właściciel firmy nawet na byle jaką kwaterę poskąpił. Teraz to już mają luksus - nawet ciepłą wodę i kibel, ale jak zamiast Dachu i jednej ściany była plandeka...
            • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 18:13
              A ty myslisz, ze ja w Hiltonie mieszkalam, w Harrodsie zarcie kupowalam, jak na saksy wyjezdzalam ! ?

              Spalam na karimacie na podlodze solidarnie cala banda ! Wyobraz sobie, ze ciepla woda tez byla luksusem !!!! Do lazni w niedziele sie chodzilo !

              I nie mialam poczucia, ze mnie ktos wykorzystuje i ze laske robie mojemu pracodawcy, ze pracuje ! Przeciwnie .
              • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 20:54
                Na saksy to Ty wyjeżdżałaś dobrowolnie, bo chciałaś mieć więcej, niż Ci ojczyzna ludowa dawała, byłaś młoda i wyjeżdżałaś na krótki czas, a zarabiałaś całkiem niezłe pieniądze, a oni pracują tak, bo innej pracy w ich regionie w ogóle nie ma i pracują tak już od wielu lat bez żadnej perspektywy na poprawę i za marne grosze na dodatek.

                Więc nie ma tu co porównywać.
                • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:30
                  Na saksy wyjeżdżałam dobrowolnie, bo ojczyzna ludowa NIC nie miala mi do zaofiarowania. Nic poza zalozeniem ksiazeczki mieszkaniowej (moglam nawet kilka - czemu nie kilkanasie, jak ktos mial srodki !) i prace za 3500 w 1980.
                  Zalozenie ksiazeczki i mieszkanie u tesciow za szafa przez najmniej 5 jesli nie wiecej lat.

                  Praca, ktora moglam wykonywac w tych czasach nie dawala niestety zadnej perspektywy na poprawę bytu, mieszkanie juz mialam. Za moja pensje w latach 80 rowna 25-45 dolarow, moglam kupic akurat tyle samo pollitrowek wyborowej, czyli zarabialo sie przyznasz po prostu kokosy !!!!
                  Juz nie wspomne,ze od marca 1981 do lata 1989 za te kokosowe pensje kupowalo sie praktycznie wszystko na kartki !!!!!
      • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 17:32
        > Wolność nie zależy od ustroju, tylko od indywidualnego poczucia wolności danego człowieka.
        > Nigdy nie czułam się przez nikogo zniewolona, może dlatego nie uważam komuny za zło wcielone.

        Mogę się pod tym podpisać. Myślę, ze wynika to z tzw. wewnętrznego poczucia kontroli. Nigdy nie zwalałam swoich życiowych niepowodzeń na pecha, system, układy, złodziei w rządzie, Żydów i masonów.
      • landora Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 18:56
        > Było mi bardzo dobrze za komuny i jest mi bardzo dobrze teraz.

        Jeśli było ci bardzo dobrze za komuny, to chyba nie byłaś z tego środka jednak...
        • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:16
          Wiesz, nie każdy żyje po to, aby mieć więcej, więcej i jeszcze więcej, niektórym jest dobrze, pomimo że tego, że nie mają wiele.
          Ojciec inżynier, matka niepracująca, babcia i dziadek nauczyciele w podstawówce, druga babcia pielęgniarka, żadnego majątku z przed wojny nie było, spadków po przodkach też nie, zaplecza na wsi też nie. Żadnych działaczy partyjnych w rodzinie nie było także.

          Widzisz w tym jakiś powód, tego żeby było mi lepiej niż innym?

          To, czy komuś jest dobrze, nie zależy od stanu posiadania, ale od stanu umysłu i sposobu myślenia.
      • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:10
        e-kasia27 napisała:

        > Wolność nie zależy od ustroju, tylko od indywidualnego poczucia wolności danego
        > człowieka.

        Ekhem, powiedz to obywatelom Kuby albo Korei Północnej. Jednak jest różnica między tym jak bez żadnej kontroli jedziesz przed siebie aż do Lizbony, a sytuacją gdy parę godzin przekraczasz żelazną kurtynę (z psami, szalejącymi pogranicznikami, zaglądaniem do dupy i waliz) żeby się dostać do Berlina Zachodniego - 80 km od polskiej granicy.

        • nickbezznaczenia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 22:16
          Facet! Ile ty masz lat, że takie porównanie stosujesz?!

          riki_i napisał: Ekhem, powiedz to obywatelom Kuby albo Korei Północnej
    • vre-sna Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 18:18
      Znalazłam jedną, niezaprzeczalną zaletę (może już ktoś o tym wspomniał, sorry więc, że powtórzę) - oglądanie komedii z tamtych czasów nie powoduje u mnie "ale o so chodzi??", bawią niezmiennie i za każdym razem, gdy wyhaczę powtórkę w tv cieszę się na udany seans.
      Synowi, który miał prezentację na maturze z "Misia" i chociaż posiada wyczucie absurdu (syn, nie tytułowy miś) pewne niuanse musiałam wyjaśniać.
    • triss_merigold6 Długo by pisać 13.09.14, 19:06
      Jestem rocznik 74', komune pamiętam znakomicie, głównie dzięki szokowi kulturowemu jaki zafundowali mi rodzice dwuletnim pobytem w USA i powrotem do polskich realiów w głębokich latach 80-tych.
      To, co uważam za subiektywne zalety własnego mentalnego spadku, jest jednocześnie - obiektywnie - wadami.
      - jestem zaimpregnowana na wszelkie prowspólnotowe i prorównościowe hasła, traktuję je z definicji podejrzliwie. Gdzieś ma zakodowane, że jesli jakaś władza pragnie dobra wspólnego, to znaczy, że mnie - podatnika - chce orżnąć mniej lub bardziej subtelnie.
      - kapitał zaufania społecznego - zerowy. Ufam mniej więcej najbliższej rodzinie i ludziom, których znam co najmniej kilka lat, a najlepiej ze 25.
      - zmuszona sytuacją potrafię załatwiać albo przynajmniej próbować.
      - kompletnie mnie nie rusza fakt istnienia szarej strefy, różnych nieoficjalnych obiegów dóbr i usług, uważam to za przejaw zaradności wielu ludziom umożliwiający przetrwanie.
      - niczego rozsądnego po państwie się nie spodziewam, ma nieadekwatny interface i mało atrakcyjną ofertę ideologiczno-gospodarczą.
      - IMO zaletą mocno motywującą część chłopaków do nauki była wizja bata w postaci wojska, moje pokolenie jeszcze się załapało.
      Nigdy, przenigdy nie chciałabym więcej żyć w systemie w którym dekoracje z pustych kartonów po zagranicznych fajkach i z puszek były uważane za atrakcyjne. Nigdy, qźwa, urawniłowki.
      • vre-sna Re: Długo by pisać 13.09.14, 19:27
        A ja mam problem ze zdefiniowaniem aż tak kategorycznych poglądów.
        Rocznik '73, dzieciństwo uważam za najwspanialszy okres w życiu. Jako, że byłam dzieckiem, to nie byłam wciągana w politykę, to oczywiste. Za to pamiętam latanie po podwórku i wieszanie się na trzepakach, moje dzieci aż takiej wolności nie poczują, chociaż bym się bardzo starała, jednak świadomość zagrożeń powoduje pewne ograniczenia. Pamiętam, jak nbdobranockę się czekało i jak fajnie było oglądać Kaczora Donalda podczas Świąt, to było reglamentowane, ale do dziś pamiętam zapach ówczesnych pomarańczy.
        Wiem, to w jakimś stopniu jest chore, że za normę uznaje się ograniczenia, ale to ukształtowało jednak we mnie jakąś wdzięczność za to, że pamiętam o rzeczach z dzisiejszego punktu widzenia nieistotnych.
        Można się śmiać, ale z wielką przyjemnością przeczytałam opowieść o swoim dzieciństwie Małgorzaty Kalicińskiej, dlatego też nie mogę, bo nie mam podstaw, żeby psioczyć na własne dzieciństwo.
        Myślę, że pytanie Rikiego można skierować bardziej do jednostek, ktńre w systemie były już dorosłe.
        • vre-sna Re: Długo by pisać 13.09.14, 19:42
          Ale przypominam sobie o reportaźu w "Polityce" nt. sprawy Grzegorza Przemyka. Czytałam go mając 11 lat(?). Byłam, to też pamiętam, przerażona agresją sanitariuszy (tak wówczas przedstawiono bieg wydarzeń), ale nie wiązałam tego z systemem.
          Pamiętam, jak odkryłam Musierowicz i Filipinkę, pamiętam, jak mając 15 lat wracałam nocą od przyjaciółki (matka na dyżurze) i jaką polewkę miałam z milicjantów, którzy postanowili mnie wylegitymować. Na hasło matka lekarz odpuścili. Ale to późniejsze czasy.
          Podczas stanu wojennego idąc na sanki zaczepili mnie żołnierze, byli mili, a ja pamiętam strach, gdy pytali gdzie idę. Ale to i tak nie ma wpływu na wspominanie tego okresu jako totalnej beztroski.
          • kk345 Re: Długo by pisać 13.09.14, 20:27
            > Podczas stanu wojennego idąc na sanki zaczepili mnie żołnierze
            Naprawdę żołnierze szli na sanki? big_grin
            • vre-sna Re: Długo by pisać 13.09.14, 20:36
              Nie, stali na skrzyżowaniu smile
              • kk345 Re: Długo by pisać 13.09.14, 21:29
                To dlaczego wysłałaś ich wcześniej na sanki? big_grin
          • vre-sna Re: Długo by pisać 13.09.14, 20:27
            Należy w sumie odróżnić wiedzę od pamięci. Nie potrafię więc, posługując się stricte pamięcią opowiedzieć o trudnościach i morderczym systemie, dlatego ujęłam w swojej wypowiedzi wspomnienia.
          • echtom Re: Długo by pisać 13.09.14, 20:31
            > Na hasło matka lekarz odpuścili.

            Mnie raz wylegitymowali, tzn. nas oboje, kiedy wracałam w nocy z chłopakiem z imprezy. Na widok legitymacji prokuratorskiej odpuścili wink
            • vre-sna Re: Długo by pisać 13.09.14, 20:50
              smile
              Ten uśmiech to nie pochwała systemu, tylko "łączę się we wspomnieniach"
            • riki_i Re: Długo by pisać 13.09.14, 21:14
              Jako małolat miałem przepustkę na godzinę milicyjną wystawioną przez szkołę muzyczną.
            • nickbezznaczenia Re: Długo by pisać 13.09.14, 22:22
              Obrzydliwa strażniczka systemu z Ciebie!

              Nawet się nie tłumacz...

              echtom napisała: Na widok legitymacji prokuratorskiej odpuścili wink
          • nickbezznaczenia Re: Długo by pisać 13.09.14, 22:19
            Żołnierze na sanki chodzili?
            • vre-sna Re: Długo by pisać 14.09.14, 15:43
              To ja szłam na górkę, do której trzeba było dojść przez skrzyżowanie ulic,a żołnierze stali na tym właśnie skrzyżowaniu i z nudów chyba zaczepili dziecko, było tak zimno, że sopelki lodu utworzyły się na mojej grzywce.
              Bałam síę panów w mundurach, rodzice (ojciec jeszcze żył) uświadomili, że teraz nie można chodzić po godzinie policyjnej, bo jest to zakazane. I swobodnie przemieszczać się pomiędzy miastami. A, i nie wolno mówić nikomu o czym rozmawia się w domu. Ojciec, jako artysta, był wciąż nagabywany za opie.dalanie się, nieistotne, że skończł ASP w Krakowie, malował, miał swoją pracownię (dwa wielkie pokoje z dostępem do łazienki) był i tak niebieskim ptakiem (to wiem akurat z opowiadań).
      • wimperga Re: Długo by pisać 13.09.14, 20:49
        U mnie podobnie jak u triss. I pamiętam jeszcze moją pogardę dla tamtego systemu wpojoną przez rodzionę, która uważała system za krótkotrwałą pomyłkę/psikus historii, coś narzuconego przez dzikich kacapów.
        • vre-sna Re: Długo by pisać 13.09.14, 20:56
          A ile miałaś lat?
          Moja matka miała za tapczanem ulotki solidarności, dostałam prikaz, żeby o tym nie wspominać w szkole.
          To brat, starszy o pięć lat, uświadomił mi, że Rosjanie nie są tak dobrzy, dowiedziałam się od niego o 17.09. i o Katyniu, ale miałam wówczas 14 lat, dzieciństwo nie było tknięte propagandą.
          • vre-sna Re: Długo by pisać 13.09.14, 21:41
            Sprostowanie, propaganda była (Czterej pancerni i pies), Niemcy źli, Rosjanie dobrzy. Ale wówczas się nad tym nie zastanawiało, z "Czterech pancernych..." pamiętało się Szarika.
            O, rzadko, ale jednak w tv leciał Charlie Chapman i Flip i Flap.
            O, pamiętam też transmisję z wyborów papieża, akurat babcia oglądała i pamiętam jej dumę, że Papieżem został Polak.
            No i banany za czasów Gierka, też radość.
            Kurcze, dopiero dorastając uświadomiłam sobie, że "Przesłuchanie" to odbicie prawdy. Ale to wszystko później. A za moment komuna upadła.
            • vre-sna Re: Długo by pisać 13.09.14, 21:43
              *Chaplin
            • morekac Re: Długo by pisać 14.09.14, 09:37
              Transmisji z wyboru papieża nie możesz. pamiętać, bo jej nie było .
              • ichi51e Re: Długo by pisać 14.09.14, 12:56
                Byla w radio smile
              • vre-sna Re: Długo by pisać 14.09.14, 13:19
                Widzisz, pamiętam to, ale byłam mała, pamiętam pana w białych szatach i podękscytowanie babci. Może pochrzaniłam papieży, może to nie wybory, a wizyta. Na pewno transmisja była, to mógł być 1979 rok? Sorry za nieścisłości, ale opieram się na wspomnieniach li tylko.
                A ponieważ nie jestem za bardzo kościelna, to wiedza ze pamięcią w tym przypadku nie koreluje.
                Był pan w bieli i babcia mówíla, że 'dziś jest wielki dzień'. Jak również 'to jest nasz papież'.
                • vre-sna Re: Długo by pisać 14.09.14, 13:21
                  Może faktycznie to było radio, ale skąd w mojej głowie ta biel?
                  I takie właśnie jest wspominanie, bardzo osobiste i subiektywne smile
                  • ichi51e Re: Długo by pisać 14.09.14, 14:42
                    Bo kiedys w radio tak komentowali ze jakbys tam byla smile jedna z moich ciotek jak uslyszala wtedy papieza - to zemdlala big_grin
                • riki_i Re: Długo by pisać 14.09.14, 14:39
                  Vre-sna pamiętasz I Pielgrzymkę Papieża do ojczyzny (2-10 czerwca 1979 roku).
                  • vre-sna Re: Długo by pisać 14.09.14, 15:18
                    Riki, dzięki wielkie, do dziś byłam przekonana, że chodziło o wybory, pamięć potrafi być złudna smile
          • wimperga Re: Długo by pisać 13.09.14, 21:51
            vre-sna napisała:

            > A ile miałaś lat?

            Jestem rocznik '73 wink. Dokładnie pamiętam drwiące uśmieszki dorosłych na widok pomników Lenina, dygnitarzy w tv, szepty, że ktoś tam jest donosicielem (wiedziałam, że coś z nim nie tak ale co, to nie już mnie nie interesowało). Moi nauczyciele w '80 r. nosili znaczki z logo Solidarności. Najsilniejsze wspomnienie z PRL to poczucie rozdwojenia, oficjalnego obiegu i życia realnego. Pamiętam też dzień wprowadzenia stanu wojennego, posępne miny dorosłych, smutne buzie kolegów i koleżanek, którym internowano mamę lub tatę, brak pszczółki mai (co mnie najbardziej dotknęło) i nadmiar Jaruzelskiego w tv, kartki, kolejki (też stałam a co ale uważałam to za zupełnie normalną rzecz) ale oczywiście nie rozumiałam doniosłości tego wydarzenia.
            Co do pytania głównego - myślę, że to dobrze, że pamiętam PRL . Nikt mi nie wmówi, że to był raj.
            • e-kasia27 Re: Długo by pisać 13.09.14, 22:21
              Jeśli wtedy pszczółkę maję oglądałaś, to znaczy, że nic o PRL nie wiesz, a wszystko, co Ci się wydaje, że wiesz, to tylko indoktrynacja solidarnościowa - tak, tak oni też indoktrynowali.
              Normalna rzeczywistość znacznie odbiegała od tego, co teraz obowiązuje oficjalnie w historii.
              To tak samo, jak komedie z tamtych lat - niby prawdziwe, a jednak to tylko podrasowana fikcja, podrasowana tak, aby było śmiesznie.

              Pun widzenia zależy zawsze od punktu siedzenia - nie ma opcji obiektywnej.
              • kk345 Re: Długo by pisać 13.09.14, 22:39
                > Pun widzenia zależy zawsze od punktu siedzenia - nie ma opcji obiektywnej.
                Czyli twoja tez nie jest obiektywna.
                • e-kasia27 Re: Długo by pisać 13.09.14, 22:46
                  Oczywiście że nie jest.
                  To tylko mój punkt widzenia - ale jednak trochę bardziej obiektywny niż tych zacietrzewionych, bo ja nigdy nie byłam po żadnej stronie, więc nie podlegałam żadnej indoktrynacji, a tym samym miałam trochę bardziej ogólny widok na sytuację.
                  • kk345 Re: Długo by pisać 13.09.14, 22:52
                    Jaaaasne-twoja racja jest twojsza niż mojszabig_grin
                    • e-kasia27 Re: Długo by pisać 13.09.14, 22:56
                      No, a jak by miało być inaczej?
                      Moja jest najmojsza!
              • wimperga Re: Długo by pisać 14.09.14, 00:03
                e-kasia27 napisała:

                > Jeśli wtedy pszczółkę maję oglądałaś, to znaczy, że nic o PRL nie wiesz, a wszy
                > stko, co Ci się wydaje, że wiesz, to tylko indoktrynacja solidarnościowa - tak,
                > tak oni
                >
                Jasne, a kolejki, w których godzinami stałam z rodzicami a potem sama to tak dla zdrowia, żeby tyle nie siedzieć. W domu wszyscy zdrowi? Chyba nie bardzo.
          • nickbezznaczenia Re: Długo by pisać 13.09.14, 22:25
            A który to był rok?!
            1952 ?

            vre-sna napisała: że Rosjanie nie są tak dobrzy, dowi
            > edziałam się od niego o 17.09. i o Katyniu, ale miałam wówczas 14 lat, dziecińs
            > two nie było tknięte propagandą.
          • plater-2 Re: Długo by pisać 14.09.14, 07:41
            Bo w latach 80 juz w szkole nachalnej propagandy nie bylo. Za Gomulki co 5 minut cie w szkole i radio uswiadamiali, ze gdyby nie socjalizm za krowami byscie boso chodzili !
            • ichi51e Re: Długo by pisać 14.09.14, 12:59
              Jak to nie bylo? Ja pamietam ze na historii mowilo sie tylko o ataku Niemiec na Pl. Pamietam jak siedze w lawce pani mowi ze Rosjanie nam pomagali a ja patrze na mape i cos mi sie ta mapa nie zgadza... big_grin
              • vre-sna Re: Długo by pisać 14.09.14, 13:25
                Ależ oczywiście, moja pani od historii i WOS- u była partyjna do bólu, pamiętan na wiedzy o społeczeństwie, jak gnoła jednostki nie znające struktur PZPR. Miała ksywę "czerwona małpa".
        • triss_merigold6 Re: Długo by pisać 13.09.14, 21:41
          Cóż, mnie pogardy nie wpajano, a zanim dojrzałam od zainteresowania poważniejszymi dyskusjami system się skończył z dnia na dzień.
          Pamiętam za to szok kulturowy po powrocie do Polski, na który nie zostałam w żaden sposób przygotowana i obrzydzenie, autentyczne fizyczne obrzydzenie szarością, syfem, niedoborami na rynku, realiami PRL-owskiej podstawówki na dość parszywym wtedy osiedlu. Kupowanie jeansów w Pewexie jakoś mi tego nie osłodziło.
      • riki_i Re: Długo by pisać 13.09.14, 21:13
        triss_merigold6 napisała:

        > Nigdy, przenigdy nie chciałabym więcej żyć w systemie w którym dekoracje z pust
        > ych kartonów po zagranicznych fajkach i z puszek były uważane za atrakcyjne.

        Handlowało się tym. Puste puszki po bardziej rzadkich napojach można było sprzedać kolegom! - każdy sobie robił kolekcję w pokoju i różne układanki ze stojących puszek.
        • triss_merigold6 Re: Długo by pisać 13.09.14, 21:33
          Ależ wiem.
          Wschodnią dusze rozumiem, rozumiem też podwójny sprzeczny przekaz - oficjalny i nieoficjalny.
    • heca7 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 20:52
      Jestem rocznik '74. I za komuny miałam całkiem udane dzieciństwo. Niewiele pamiętam złego bo jako dziecko mnie to omijało. Poza tym rodzice jako prywaciarze mieszkający w Warszawie głodem nie przymierali, wręcz odwrotnie. Brat już w wieku 16 lat, zaraz po zrobieniu pj miał samochód, nowy.
      Oczywiście za systemem ani ja oni oni nie tęsknimy. Na pewno jestem impregnowana na wszelkie durne reklamy.
      • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:10
        Musieli się opłacać ubecji.Bez urazy, take były wtedy realia. A jak nie robili ubecji dobrze, dostawali tzw. domiar (w optymistycznej wersji).
        • heca7 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:38
          Taaa, jasssne. Pół Józefowa i wszelkie podwarszawskie miejscowości się opłacały tongue_out Nie ma to jak plotka. Ja się do przedszkola nie dostałam bo byłam córką prywaciarzy, matka nie miała nawet macierzyńskiego bo prywaciarzowi nie przysługiwało.
          Może ja obrażę twoich rodziców, napluję Ci w twarz a potem dodam bez urazy?
          • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 22:40
            Pogadaj szczerze z rodzicami big_grin

            Józefowa nie znam, Grójec się opłacal
            • heca7 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 22:54
              Nadale mnie obrażasz. Kończę więc rozmowę.
              • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:09
                A jaka to obraza? Takie były ówczesne realia. Chciało się coś mieć ponad szarą siermiężność, trzeba było posmarować strażnikom systemu. Smarowali wszyscy i nikt nie traktował tego jako utraty twarzy, co najwyżej gardzić można było tępymi ubekami.

                Ups...zapomniałam, że co ematka to czysta, kryształowa, gardząca kombinacjami. W peerelu paszport dostawała za urok osobisty, inteligencję i intelektualne subtelne wrażenie wywarte na ubeku paszportowym big_grin
                • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:20
                  A teraz to niby jest inaczej, też smarują, ci co chcą mieć coś ponad.

                  Tyle, że zarówno wtedy, ja i teraz nie wszyscy chcieli mieć coś ponad, więc nie wszyscy smarują i nie wszyscy smarowali, więc nie mów, że wszyscy, bo część ludzi jest i była naprawdę uczciwa.
                  • triss_merigold6 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:48
                    Ponad co? Bo wdzięczenie się do pani w mięsnym żeby odłożyła coś ponad kości, to jednak nie jest obecny real.
                    • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:58
                      Nie, obecny real wygląda tak, że w czwartek rano autobus Real jest zapchany po brzegi, bo w czwartek sprzedają za grosze produkty, które się przeterminowały - skoro teraz tak dobrze, to skąd ten tłum??
                      A w sklepie osiedlowym najlepiej sprzedają się kości i dutki - chyba nie zechcesz mi wmówić, że tak wszyscy lubią kości ogryzać i pierogi z dutkami uwielbiają.

                      A różnica między starym a nowym jest taka, że przedtem ludzie mieli pieniądze, a brakowało towarów, a teraz towary są a ludziom brakuje pieniędzy.
                      Co lepsze?
                  • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:50
                    Czyli sugerujesz, że teraz ci, którym się nieźle ułożyło w życiu mają to dzięki "posmarowaniu"?

                    Bo kiedyś trzeba było być z kręgów szeroko rozumianej "władzy", albo właśnie trzeba było dać komuś co trzeba.

                    Relatywizujesz zrównując peerel do obecnych (wiem, że niedoskonałych i ułomnych) realiów.
                  • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:52
                    Czeli zadowalało cię to co "zapewniał" cię socrealistyczny chlew?

                    e-kasia27 napisała:

                    > A teraz to niby jest inaczej, też smarują, ci co chcą mieć coś ponad.
                    >
                    > Tyle, że zarówno wtedy, ja i teraz nie wszyscy chcieli mieć coś ponad, więc nie
                    > wszyscy smarują i nie wszyscy smarowali, więc nie mów, że wszyscy, bo część lu
                    > dzi jest i była naprawdę uczciwa.
                    • triss_merigold6 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:56
                      Masz jakiś problem ze sobą w relacji z historią?
                    • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 01:12
                      No, ale Ty masz bardzo roszczeniową postawę.
                      Dlaczego miałabym oczekiwać, że mi ktoś coś zapewni??

                      Jak uważam, że mi nic nie potrzeba, to nie robię nic.
                      Jak chce coś mieć, to podejmuję takie działania, aby to osiągnąć.
                      Nie czekam na to, że mi Państwo coś da i zapewni... - może dlatego nie mam tak wrogiego nastawienia do żadnego ustroju?
    • jakw Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:08
      W 89 zdawałam maturę.
      Z rosyjskiego to w tej chwili bukwy rozróżniam.
      Nie jestem wcale pewna czy zrozumiałabym wschodnią duszę - raczej nie piję.
      Chęci do intensywnego życia towarzyskiego u siebie nie obserwowałam i nie obserwuję
      Skoro studiowało 8% to większość powinna być bez studiów...
      Nie jestem też mistrzem oszukiwania - może dlatego, że nie ćwiczyłam tego w prl-owskiej szkole (ale nie jest to wynik systemu "demokracji ludowej")
      Pracuję uczciwie.
      Kolejek społecznych po masło nie kojarzę, z papierem czy podpaskami rzeczywiście bywały problemy, główne kolejki w których stałam to te w piekarni przed świętami.
      Z racji wieku jakichs specjalnych oszczędności w czymkolwiek w roku 1989 nie posiadałam. Z tego, co pamiętam, oszczędności w złotówkach też przepadały w wyniku wysokiej inflacji.
      Sądzę, że twoje wyobrażenie co do życia w PRLu opiera się głównie na stereotypach.
      • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:20
        @ jakw

        Każdy kto żył odpowiednio długo w tamtym ustroju imho rozumie wschodnią duszę, bo nasiąkł odpowiednim kodem kulturowym.

        Owszem, większość społeczeństwa była bez studiów, z perspektywy Warszawy i kręgów inteligenckich nie było tego widać, ale dane statystyczne nie kłamią.

        Pamiętam kolejki po wszystko, łącznie z masłem.

        O oszczędnościach napisałem wcześniej - miałem takowe, bo mi babcia ciepłą ręką zapisała walutę po swoim bracie.

        Moje wyobrażenia o PRL opierają się głównie na tym, co sam pamiętam z doświadczeń swoich oraz ówczesnych tekstów najbliższej rodziny, które chłonąłem.
        • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:33
          riki_i napisał:

          > @ jakw
          >
          >
          > Owszem, większość społeczeństwa była bez studiów, z perspektywy Warszawy i kręg
          > ów inteligenckich nie było tego widać, ale dane statystyczne nie kłamią.
          >
          >


          I to było bardzo dobre.
          Kiedyś wystarczyło dwuletnią zawodówkę skończyć, aby w sklepie sprzedawać a teraz mi pani magister od zarządzania ziemniaki w warzywniaku waży - jaki to ma sens??
          Po co tracić czas i pieniądze na kończenie studiów, skoro i tak do warzywniaka się trafi?
          • jan.kran Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:39
            Ja zaczęłam drążyć temat dzisiejszych studiów w PL.
            Mam znajomego który wykłada w Wyższej Szkole Gotowania na Gazie w Pcimiu. Robi to dla kasy bo ma etat na p doktora nauk ścisłych na państwowej porządnej uczelni.
            Poziom żenujący a dyplom nic nie warty.
            Kiepskich szkół za kasę namnożyło się podobno w PL , dyplom dyplomowi nierówny...
            Poza tym trzeba wreszcie plskim studentom uświadomić że goły dyplom bez doświadczenia dziś jest mało warty i rzeczywiscie można wyladowacćw warzywniaku na rogu.
          • ewa_mama_jasia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 16.09.14, 09:14
            I tamten system był lepszy, bo po handlówce wychodziła kadra wykwalifikowana - umiała zagadać z klientem, znała realia pracy w sklepie, umiała liczyć pod kreską smile Ale praktyk w czasie szkoły nic nie zastapi.
        • jakw Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:42
          riki_i napisał:

          > Każdy kto żył odpowiednio długo w tamtym ustroju imho rozumie wschodnią duszę,
          > bo nasiąkł odpowiednim kodem kulturowym.
          Ale z tego kodu kulturowego można skorzystać gdy się wypije odpowiednio dużo. Ja tyle nie pijam.

          > Owszem, większość społeczeństwa była bez studiów, z perspektywy Warszawy i kręg
          > ów inteligenckich nie było tego widać, ale dane statystyczne nie kłamią.
          Wtedy zdecydowana większość była bez studiów, teraz większość jest po studiach bylejakich. Odsetek głupich i mądrych jest prawdopodobnie zbliżony.



          > O oszczędnościach napisałem wcześniej - miałem takowe, bo mi babcia ciepłą ręką
          > zapisała walutę po swoim bracie.
          Gdyby zapisała ci złotówki - też byś stracił. Pamiętam koszmarną inflację w 89, zahamowaną przez Balcerowicza.
    • kol.3 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:23
      Co do roku 1972 jako granicznego dla pokolenia komuny to się nie zgodzę, IPN ustawił tę granicę mając na uwadze możliwości współpracy z ówczesną służbą bezpieczeństwa.
      Na marginesie i nie na temat: w czasach socjalizmu istniała jedna SB, obecnie mamy ABW, CBA, CBŚ, kontrwywiad czyli duużo więcej tych służb specjalnych, które z pewnością kwiatkow nie rozdają.
      Dla mnie to że żyłam w czasach socjalizmu ma tę wartość, że byle dupek nie będzie mi robił wody z mózgu i wciskał kitu, ponieważ ja wiem jak było naprawdę.
      • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:31
        No ja od razu zastrzegłem, że też się nie do końca zgadzam z tą cezurą czasową. Jednak zależy mi głównie na wypowiedziach osób, które były już wtedy jakoś tam samodzielne. Bardzo podoba mi się zdanie, cytuję
        "Dla mnie to że żyłam w czasach socjalizmu ma tę wartość, że byle dupek nie będzie mi robił wody z mózgu i wciskał kitu, ponieważ ja wiem jak było naprawdę." Komuna zahartowała na pranie mózgu, nie znam nikogo z mojego otoczenia, kto byłby np. podatny na indoktrynację w korporacjach.
        • triss_merigold6 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:37
          Odrywacie mnie od serialu o motocyklistach.tongue_out

          Zgadzam się z tym zdaniem, wrodzona podejrzliwość wobec wszelkich przejawów odgórnego entuzjazmu.

          W sumie powinnam mieć rozdwojenie jaźni, bo z jednej strony moja rodzina była częścią systemu i niewątpliwie jakieś profity z tego były. Ba, starsze pokolenie tj. moich dziadków, pamiętając II RP szczerze wierzyło w równość i sprawiedliwość. Z drugiej strony, życie w PRL w latach 80-tych wyleczyło mnie skutecznie z jakichkolwiek ideologicznych porywów.
          • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:41
            Co tam serial o motocyklistach, za chwilę na TVP HD premiera odrestaurowanego cyfrowo serialu "Alternatywy 4" tongue_out

            • heca7 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:44
              No weśśś, grają nasi z Iranem , nie rozdwoję się wink
          • heca7 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:43
            O to to smile Jak patrzę na te dzieciaki idące jak owce na rzeź za wszystkim co ładne, kolorowe i cool to mi się niedobrze robi. My (mimo,że miałam duuużo ładnych rzeczy) nauczono je szanować. I wybierać dobra trwałe i wartościowe. Teraz panuje pogląd, że jak coś się zepsuje to się wyrzuci i kupi nowe- tak lekko, bez refleksji.
            • jakw Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:47
              heca7 napisała:

              > O to to smile Jak patrzę na te dzieciaki idące jak owce na rzeź za wszystkim co ła
              > dne, kolorowe i cool to mi się niedobrze robi. My (mimo,że miałam duuużo ładnyc
              > h rzeczy) nauczono je szanować. I wybierać dobra trwałe i wartościowe. Teraz pa
              > nuje pogląd, że jak coś się zepsuje to się wyrzuci i kupi nowe- tak lekko, bez
              > refleksji.
              Najwyraźniej "nas nauczono", ale "my nie nauczyliśmy". Czyja więc wina?
              • heca7 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:51
                Moje są jeszcze dość małe i na razie je uczę wink
        • kol.3 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:42
          Krótko mówiąc - było choojowo i nadal jest choojowo, nie wiem czy nie jeszcze bardziej niż poprzednio, tylko pod innymi względami.
          • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 22:11
            Otóż to!
            Bo żeby było lepiej, to ludzie muszą do tego dojrzeć, jako ludzkość.
            Muszą dojrzeć do uczciwości, miłości bliźniego, dobra, i wielu innych rzeczy - może za jakieś tysiąc lat, to nastąpi?
            A na razie mamy to, co mamy. I póki co nadziei na poprawę nie widać.
            U nas i tak lepiej, niż w takiej Afryce na przykład, albo Indiach to się cieszyć trzeba, że akurat tam się nie urodziliśmy.
        • jakw Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 21:46
          riki_i napisał:
          > Komuna zahartowała na pranie mózgu, nie znam nikogo z mojego otoczenia, kto był
          > by np. podatny na indoktrynację w korporacjach.
          Myślę, że to raczej kwestia doświadczenia życiowego. Nie znam nikogo po 35-tce kto byłby podatny na taką indoktrynację. Za to jak przypomnę sobie siebie samą tak ze 20 lat temu - to chyba nie byłam aż tak odporna.
          • triss_merigold6 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:47
            Nie, to nie jest kwestia doświadczenia mierzonego wiekiem. Mając 15 lat w 89', miałam ideolo identycznie w d..ie jak obecnie i nie podniecała mnie zmiana demokratyczna.
            • jakw Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 08:12
              Nie twierdzę, że doświadczenie mierzy się wiekiem. Ale w okolicach 35 to i ludzie mocno zanurzeni w świecie wirtualnym są już jednak dość dobrze zorientowani w jakim świecie żyją. Niektórzy mogą oczywiście osiągnąć ten etap znacznie wcześniej.
      • nickbezznaczenia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 22:31
        Doskonały wpis. smile

        kol.3 napisała: Dla mnie to że żyłam w czasach socjalizmu ma tę wartość, że byle dupek nie będ
        > zie mi robił wody z mózgu i wciskał kitu, ponieważ ja wiem jak było naprawdę.
        • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 22:39
          Ale jest w tym jeden mały problemik.
          Wtedy były dwie prawdy - skrajnie różne.

          No i tak zostało, dlatego dla jednych socjalizm był lepszy, dla drugich gorszy od tego, co jest teraz.
          • slonecznik1981 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:13
            Dla beneficjentów systemu, na pewno był lepszy.

            A relatywizacja tego co dobre, a co złe, jest obecnie popularna wśród tych co bili, mordowali i korzystali z tanich zaopatrzonych kantyn dla służb...
            • piepe Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 13.09.14, 23:59
              > Dla beneficjentów systemu, na pewno był lepszy.

              Tych beneficjentów systemu to ciekawe ile było.

              Nie pamiętam za bardzo komuny, ale pamiętam doskonale początek lat 90-tych, kiedy dostałam sie na dobre studia i wyjechałam z domu rodzinnego. Mnie, córke robotników, los połączył z córką inteligencji. Ot, razem wynajełysmy pokój na stancji. Nie wiem dlaczego jej rodzice mieli więcej kasy, skoro wszyscy wtedy mieli tyle samo, ale moze dorobili sie w te pare lat. Stac ich było, żeby wynająć jej osobne mieszkanie, ale mieli taką amerykanską metodę wychowawczą, zeby córke z biedotą integrować i zeby nauczyła sie dorosłości.
              Opowiadała mi jak jej siostrze (starszej sporo) proponowali, aby była kapusiem, bo starała sie o wyjazd zagraniczny. Mówiła to jako o jednej z największych tragedii jej rodziny. Ja, dziecko robotnika-alkoholika, starające sie przezyć w dziczy, bo zawsze była jakaś dzicz, nie komentowałam tego w zaden sposób, ale juz wtedy wiele rzeczy mi zgrzytało. Jak to, ktoś cierpiał, bo nie mógł pojechać do innego kraju? Ale jakie to ma ku..a znaczenie?! Przeciez wazniejsze było, aby w ogóle jakos przezyc w dziczy, kiedy nikt nie wierzył w twoje zdolnosci, to, ze mozesz w ogóle pójsc do liceum, nie mówiąc o studiach, kiedy zębami wyszarpywało sie jakąkolwiek kase na lekcje dodatkowe. Ona to miała już jako noworodek. Mimo ze ona i ja zyłysmy w tym samym systemie, mimo ze wczesniej dostawało sie punkty za pochodzenie, ja i tak byłam na przegranej pozycji, bo ona miała po prostu, nomen omen, rzeczywiście lepsze pochodzenie. W wczesnych latach 90 była już na tym szczeblu piramidy masłowa, do którego ja do dzis nie dobiłam i to tylko z tego względu, ze ona miała lepszych rodziców.
              A lepsi nie byli dlatego, ze chcieli córke posłac za granice, tylko dlatego, ze przodkowie mieli ziemie i byli panami na niej. Nawet jesli im 90% odebrali, to i tak nie wszystko.

              I o to tutaj chodzi moi drodzy, zawsze i wszędzie liczy sie to od kogo pochodzisz w sensie majątku i wykształcenia. Gdy ktos mi mówic coś dzisiaj o WOLNOŚCI to mam ochote napluć mu w twarz. Moi starzy nie mogli wyjechać w 1975, ja nie mogę wyjechać w 2014 mimo otwartych granic, a to boli o wiele bardziej.
              Z koleżanką, z którą mieszkałam na stancji rok, nie mam kontaktu, ostatnio robiła w czyms załatwionym przez tatusia, bardzo zgnębionego przez komunę.
              • triss_merigold6 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:01
                Też mi odkrycie. Punkty za pochodznie wprowadzono własnie dlatego, żeby choc trochę wyrównac proporcje w składzie społecznym studentów. Jak zdawałam do liceum w 89', to też ci którzy szli do dobrych liceów najczęściej byli z inteligenckich rodzin. Taki kapitał kulturowy im procentował.
                • piepe Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:24
                  Nie mam intencji by odkrywać rzeczy oczywiste. Piszę tylko, że te sławetne punkty za pochodzenie robotnicze nie były skuteczne w sensie ideologicznym i to nie dlatego, ze biedacy byli mało zdolni.
                  Ja jestem z lat pozniejszych, kiedy punktów juz nie było, ale została, czy tez umocniła sie, gigantyczna korupcja. Nikt wtedy nawet przede mną specjalnie nie ukrywał, ze dostałam sie na jakąś listę przy przyjmowaniu na studia, podobno ze wzgledu na talent i butę - bo mimo pochodzenia zawędrowałam do grubych ryb, bez kompletnie zadnych znajomości i to im sie spodobało.
                  Z tego samego powodu moja koleżanka zrezygnowała ze studiów prawniczych na UJ na 5 roku, oczywiście między innymi, ale dobijała ją korupcja doprowadzona do absurdu, znam sama opowiesci z innych zródeł i ceny zdanych zaliczeń i egazminów.

                  Wolny rynek sie pojawił i nikt jakos nie zauważył, ze to spowodowało o wiele większe zniszczenia niz komuna, przynajmniej w początkowym okresie. Jeszcze teraz mamy XIX wieczny kapitalizm, masakryczne rozwarstwienie społeczne i co z tego, ze Kowalski ma zmywarke.
                  Nadal nie moze nigdzie poechac w pełnym tego słowa znaczeniu.
                • e-kasia27 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:27
                  Teraz jest przecież tak samo - jedni mają lepszy start, inni gorszy, z racji urodzenia, a ustrój nic do tego niema.


                  • piepe Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:38
                    > jedni mają lepszy start, inni gorszy, z racji urodzenia, a ustrój nic do tego niema.

                    To własnie miałam na myśli, +30 do syntezy myśli.
                    I nawet punkty srunkty tego nie zmieniły. Socjalizm poległ, komuna wymiękła, nawet jesli zabrali 90% własności.
                    Nadal, mimo tego, ze kiedys przyjęli mnie z ulicy dobrzy ludzie z Krakowa, jestem nikim.
                    Dla Panów ważne jest, by móc wyjechac za granicę, dla mnie - by nie musiec liczyc grosza. Pogodziłam sie z tym, ale jak widze takie wątki to ch.j mnie strzela. zwłaszcza ze jeszcze rok temu z Wami, Ematkami - Żonami Bogatych Mężów jeszcze ktos dyskutował, tak teraz słodko i bez przeszkód pierdzicie sobie o tym, jaka to komuna była zła, bo ciocie przesłuchiwali, a matce zagrabili 29 z 30 kamienic.
                    • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 01:12
                      Piepe, jestem coraz bardziej zszokowany i przerażony tym co piszesz. Dla Ciebie fakt przesłuchiwania przez ubecję, siedzenia w komunistycznych kazamatach czy zagrabienia dorobku pokoleń to pikuś? Liczy się tylko pełny kałdun, żeby "nie musieć liczyć grosza"? Sorry, ale to jest właśnie dzicz intelektualna. Powiem Ci o mojej rodzinie. Mój dziadek całe lata musiał się regularnie stawiać na milicji jako wrogi element, mimo, że był bohaterem Powstania Warszawskiego odmówili mu wszelkich uprawnień, nie mówiąc już o zabraniu kamienic, majątków, pensjonatów. Komuna zabrała nie "29 z 30 kamienic", tylko dokładnie wszystko , poza tym chodzi przecież o to, że kiedyś te dobra pozwalały na wygodne życie z kapitału, a tutaj nastąpiła totalna deklasacja i konieczność ciężkiego zapier.dalania przez całe życie. Nie żeby się dorobić, ale żeby fizycznie przeżyć. Różnice pomiędzy Twoimi dziadkami i rodzicami a moimi zostały przez komunę w dużej mierze zasypane. A Ty mimo to pomstujesz, że -panie dzieju- kapitał kulturowy był inny, a poza tym ci moi to na pewno jedną z trzydziestu kamienic jakimś cudem zachowali. No więc uprzejmie ci wyjaśniam, że nie, a na fakt mieszkania w apartamentowcu, jeżdżenia mercedesami i podróżowania na Malediwy zapracowałem (albo jak wolisz - zakombinowałem) sobie sam. Od zera.
                      • piepe Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 01:30
                        >No więc uprzejmie ci wyjaśniam, że nie, a na fakt mieszkania w apartamentowcu, jeżdżenia mercedesami i podróżowania na Malediwy zapracowałem (albo jak wolisz - zakombinowałem) sobie sam. Od zera.

                        Nie wątpię, ze jestes odpowiedzialnym, ciężko pracującym i ambitnym facetem. Ja jestem taką sama kobietą i co? I ja nie mogę jechac na Malediwy, mimo ze pracuję kilkanascie godzina na dobe, pracuje zarówno na etacie, jak i biorę fuchy. Nie mam ojca, bo zmarł na alkoholizm, matka sama już zaczyna wymagac opieki (ta sama, która wczesniej kazała mi isc do zawodówki). Jako młoda osoba miałam w sobie dużo ambicji, ale ch.j z tego wynika, mimo ze spełniłam norme w 200%.
                        Za komuny, jesli miałes chu.owe pochodzenie, mogłes przynajmniej jakoś żyć. Teraz jest strasznie, mogłabym napisać drugą Apokalipse, a dla zainteresowanych nawet Proces.
                        Dziwni mnie, ze w tym watku tak mało głosów podobnych mojemu. Obawiam sie ze zaraz przyjdzie PiS uncertain
                        • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 01:43
                          Kobieta ma zawsze dużo trudniej, to fakt - no chyba, że ma czym kusić i sprawnie łowi odpowiednich Panów.

                          Zgadzam się, że za komuny można było jakoś żyć. Ale to nie było satysfakcjonujące życie.

                          Ja nie twierdzę, że współczesne czasy to raj. Jest ciężko, jest coraz większe rozwarstwienie społeczne, o którym pisałaś. Mimo wszystko , życiowych spraw nie załatwia się głównie przez przekupstwo, kapowanie, przynależność do resortów siłowych albo ucieczkę z kraju podczas wycieczki "Orbisu". Czytam na forach masę historii różnych ludzi i są to często historie krzepiące. Nawet nielubiani przeze mnie ekonomiczni emigranci okresu ostatnich 10 lat generalnie wnoszą powiew optymizmu, bo -lepiej lub gorzej- ale w większości udało im się stanąć na nogi. Cały kraj, coby nie mówić, wygląda też inaczej niż 30 lat temu. Wystarczy pooglądać ulicę na filmach z tamtego okresu.
                          • cherry.coke Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 01:48
                            Czytalam wczoraj, tylko nie kazcie mi szukac linka, ze rozwarstwienie w PL sie akurat zmniejsza, o jakis tam 1% czy cos, ale w kazdym razie nie wzrasta.
                        • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 09:43
                          > Dziwni mnie, ze w tym watku tak mało głosów podobnych mojemu.

                          Ale jaką Twoją tezę mielibyśmy poprzeć? Że za komuny było lepiej? Nie uważam tak - podobnie jak nie uważam, że było strasznie, i niektóre wpisy w tym wątku czytam jak bajkę o żelaznym wilku. Myślę, że odbiór sytuacji społecznej jest w dużej mierze indywidualny, podobnie jak możliwość korzystania z profitów ustroju. Ja nie skorzystałam z pełni możliwości, jakie dała transformacja, ze względu na sytuację rodzinną, ale nie twierdzę z tego powodu, że nowy ustrój jest gorszy od starego i nie mam pretensji do ludzi, którzy z tych możliwości skorzystali. Wspomniałam w innym poście, że mam wewnętrzne poczucie kontroli i nie przeceniam wpływu czynników zewnętrznych na moje życie.
                    • fadilla Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 15:55
                      piepe dzięki za ten wpis. Doskonale rozumiem, co czujesz i co chcesz przekazać.
                • kol.3 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 07:20
                  Punkty za pochodzenie to była jedna wielka lipa. Mój brat miał na studia punkty za pochodzenie a ja nie, fajne? A byliśmy dziećmi tych samych rodziców. Po prostu w LO brata wychowawczyni na wywiadowce powiedziała rodzicom, żeby wpisali dzieciom pochodzenie robotnicze (nikt tego nie sprawdzał), mimo że mój brat chodził do klasy eksperymentalnej samych prymusów i w tej klasie były przeważnie dzieci z rodzin inteligenckich (adwokaci,dyrektorzy itp.), a w moim LO punkty potraktowano rygorystycznie, faktycznie z pochodzeniem i ja punktów nie miałam.
              • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:23
                > A lepsi nie byli dlatego, ze chcieli córke posłac za granice, tylko dlatego, ze przodkowie mieli ziemie i byli panami na niej. Nawet jesli im 90% odebrali, to i tak nie wszystko.
                I o to tutaj chodzi moi drodzy, zawsze i wszędzie liczy sie to od kogo pochodzisz w sensie majątku i wykształcenia.

                Tak jak pisała Triss - kapitał kulturowy procentuje. Ja mam ciekawą perspektywę, bo moi rodzice dorastali przed wojną na dwóch przeciwnych końcach drabiny społecznej i wiem, jak komuna wyglądała z perspektywy ludzi, którzy wszystko przez nią stracili i tych, którzy wszystko przez nią zyskali. Co do wolności i wyjazdów zagranicznych też mam swoją osobistą refleksję - w latach 80-tych, kiedy byłam studentką bez zobowiązań, wyjechałam dwa razy na Zachód; po transformacji, jako samotna matka trojga dzieci, nie miałam takiej opcji finansowej ani logistycznej. Potem doszła opieka nad rodzicami i w sumie do tego roku zaliczyłam tylko parę weekendowych wypadów do krajów przygranicznych.
                • piepe Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:52
                  Odczuwam dyskomfort, kiedy piszesz o "kapitale kulturowym". Ja tez, jako potomek chłopów pańszczyznianych, odczuwam kulturę, potrafię tworzyć i świadczyć usługi związane ze sztuką (tak, wiem, sztuka nie jest na usługi) - wrażliwość na historię i to, w czym sie wyrosło, czy chocby swiadomosc tego, nie przysługuje tylko Panom. Mozna to wykształcić przez obserwację i talent, lub, jesli wolisz, bedąc jakimś bekartem Pana. Moim zdaniem wystarczy mniec po prostu inteligencję tylko troche wyższą od przeciętnej, co ma pewnie z 30% społeczenstwa. Jednak zawsze tylko 10% czerpie najwyzsze profity niezaleznie od systemu. To ci, których przodek miał najwięcej ziemi.
                  • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 09:24
                    > Ja tez, jako potomek chłopów pańszczyźnianych, odczuwam kulturę, potrafię tworzyć i świadczyć usługi związane ze sztuką wrażliwość na historię

                    Też pochodzę w połowie od chłopów pańszczyźnianych, mój ojciec był inteligentnym, wrażliwym na wymienione przez Ciebie rzeczy człowiekiem. Komuna umożliwiła mu społeczny awans, przed wojną awansował tylko z pasania krów na taśmę w fabryce. Mama była z "panów", jej rodzina w 1945 roku zostawiła wszystko za wschodnią granicą. I nie czerpała profitów z systemu, przeciwnie, w najgorszych latach ukrywała swoje pochodzenie, by dostać się na studia. 17 lat po wojnie moi rodzice spotkali się na tym samym szczebelku drabiny społecznej, więc nie bardzo się zgadzam z teorią o ziemi przodków. Kapitał kulturowy mamy procentował o tyle, że zdobycie wykształcenia przyszło jej łatwiej, bo mogła liczyć na zrozumienie i wsparcie swojej rodziny.
                    • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 09:40
                      Jest sporo przykladow ( Pigoń, Dmowski, Smigly-Rydz...) swiadczacych o tym, ze i potomek chlopow pańszczyźnianych mogl w czasach II Rzeczpospolitej wspiąć się po drabinie społecznej niekoniecznie wybierając powolanie kaplanskie.

                      Skad zalozenie, ze gdyby nie komunizm na bagnetach Armii Czerwonej przyniesiony, twój tata nie osiagnalby po 1945 tego "wyższego statusu", że nie nastapilby rozwój ekonomiczny kraju, elektryfikacja, szkolnictwo obowiązkowe itd. (tzw. inne osiagniecia cywilizacji).

                      Jesli zdecydowalby się zostać na wsi i być rolnikiem, niekoniecznie chodzilby boso za krowami, bo generalnie rolnicy w XX wieku w Europie tak się nie zachowywali.
                      • echtom Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 09:47
                        > Skad zalozenie, ze gdyby nie komunizm na bagnetach Armii Czerwonej przyniesiony, twój tata nie osiagnalby po 1945 tego "wyższego statusu",

                        Może - nikt dziś tego nie sprawdzi.

                        > że nie nastapilby rozwój ekonomiczny kraju, elektryfikacja, szkolnictwo obowiązkowe itd. (tzw. inne osiagniecia cywilizacji).

                        Rozwój na pewno, szkolnictwo obowiązkowe było już przed wojną.
                        • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 10:45
                          Nie potrzeba jasnowidza, wystarczy zapoznac sie z historia gospodarcza drugiej polowy XX wieku krajow, ktore przed 1939 byly biedniejsze niz Polska - Portugalia, Hiszpania, Irlandia, Grecja....
                          Szkolnictwo obowiazkowe bylo przed I wojna swiatowa. Problem - ile lat obowiazkowo.

                          Gorzej z egzekwowaniem tego obowiazku bylo.

              • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 00:55
                Piepe, parę uwag z mojej strony.

                1. Amerykańska metoda wychowawcza polega akurat na pełnej segregacji uczniów, zwłaszcza białych i bogatych, z nielicznymi wyjątkami typu szkoły sieci H-B. Tutaj stosowny link - o generalnej segregacji i o tej wyjątkowej szkole bez segregacji.
                podroze.onet.pl/ciekawe/amerykanska-szkola-fragment-ksiazki-walkowanie-ameryki-marka-walkuskiego/q9p3z

                2. Integrowanie córki tamtych Państwa z biedotą, czyli jak rozumiem z Tobą, wyszło chyba na dobre obu stronom, bo Ty przez to też liznęłaś nieco kapitału kulturowego, a przynajmniej szerszych horyzontów widzenia rzeczywistości z zupełnie innej perspektywy. Btw dzisiaj raczej wynajęli by jej samodzielne mieszkanie, nie sądzisz?

                3. Alkoholików dziś również nie brakuje, acz może jest ich nieco mniej niż 2 mln dorosłych za komuny. W każdym razie będąc córką przemocowca-alkoholika również i obecnie można zahaczyć o dzicz społeczną i szerokie pokłady ubóstwa. Jedyna różnica jest taka, że obecnie służby bardzo sprawnie zbierają pijaków z ulicy, a za czasów słusznie minionych po zmroku ulicami -zwłaszcza w mniejszych ośrodkach- przewalały się tabuny kompletnie pijanych ludzi. I należało to do normalności, podobnie jak prowadzenie auta po pijaku (pamiętam sąsiada, który notorycznie nie był w stanie wysiąść z samochodu i zwykle wypadał na chodnik, gdzie później leżał przez parę godzin).

                4. Kapitał kulturowy zazwyczaj tworzą geny, acz nie zawsze (znam paru profesorów wzrosłych na zabitej dechami wsi wśród chłopów od pokoleń). Pretensje należy wnosić do Pana Boga. Ja mimo niezłych korzeni też chętnie urodziłbym się jako pierworodny Billa Gatesa.

                5. Brak możliwości podróżowania jest tragedią, zwłaszcza w okresie dojrzewania, kiedy człowiek chłonie wszystko jak gąbka. Ja do dziś pamiętam prawie każdy dzień wyjazdu z liceum do NRD, a także pierwsze przekroczenie żelaznej kurtyny NRD/RFN, zderzenie z komunistyczną Moskwą i jeszcze inne podróże z tego czasu. Brak tego uczyniłby mnie dużo uboższym wewnętrznie człowiekiem. I tak, to byłaby tragedia, gdybym wówczas nie mógł pojechać.

                6. Jak się ma łeb na karku, albo jest skrajnie zdeterminowanym to prawie zawsze można wyjechać. Na pewno można było w 1975, można też doskonale w 2014.
                • plater-2 kapowanie 14.09.14, 01:01
                  Potwierdzam, proponowali kapowanie osobom wyjezdzajacym w latach 80, znam z opowiadan znajomych,to sa fakty potwierdzone.

                  Nie wykluczam, ze proponowali czy wymuszali kapowanie za Gomulki (prawie pewne ze tak bylo) i za wczesnego Gierka.
                  Ale za Gomulki sporadycznie ludzie jezdzili na zachod w celach odwiedzenia rodziny, choc znam takie przypadki.
                  Inna kategoria sa osoby, ktore mialy paszporty sluzbowe za Gierka i wczesniej. Dam glowe , ze kapowaly !
                  • kol.3 Re: kapowanie 14.09.14, 13:30
                    Ja bym nie używała słowa "proponowali", chyba że masz na myśli propozycję nie do odrzucenia.
                    Poza tym nie grzej się tak bardzo kapowaniem w latach 80, to przeszłość, tylko rozejrzyj się wokół siebie kto z Twoich znajomych kapuje obecnie na Ciebie big_grin
                • piepe Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 02:02
                  W wielu punkatch sie z Tobą nie zgadzam, zwłaszcza z tym gdzie piszesz o tabunach zapitch ludzi - ale to pewnie kwestia dzielnicy. U mnie jest dokładnie odwrotnie. Kiedyś chołote pałowali, dzis nie mają zadnego powodu, by ich pałować. Ze tam sie jedna z drugą babcia oburzy? Smiej sie, ale pijacy na ławkach to powazny problem, przez to nie ma w ogole placów zabaw dla dzieci, bo pijacy w nocy okupują, dzieci przed kompem, co bardziej zakredytowani sie grodzą, a dzieciaki na "dodatkowe zajęcia". Teraz luksusem jest posłac dziecko na podwórko, więc nie gadaj mi tu o zapitych ludziach na uicach, bo tętnicę przegryzę.

                  Podróże - to naprawdę tragedia, zwłaszcza dla osoby, ktora choc stara sie o cokolwiek. Dla mnie to jest zbyt drazliwy temat i dlatego dostaję piany na hasło "wolnosć" w sensie wolnosci granic. Moze nawet rozumiem moje pokolenie, które chciało wyjechać, choć to oczko wyzej w piramidze. Zasmiałbys sie, jakie miejsca odwedziłam z córką i do ktorych tesknię, niestety nie moge sie na zadną wałdze poskarzyc, bo sa w Polsce.
                  • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 15:00
                    Piepe, dziś życie w rozmaitych częściach kraju, czy nawet dzielnicach jednego miasta, może się bardzo różnić. Tabuny zapitych ludzi pamiętam z podróży samochodem przez Polskę w czasie głębokiej komuny - w niektórych miasteczkach jadąc wieczorem raczej nie dało się przekroczyć 40 km/h , bo po ulicach przewalały się hordy zalanych, częściowo leżących po rowach. I nie była to tylko młodzież i bezdomni o wyglądzie starców, tak jak dziś się zdarza, tylko kwiat narodu w sile wieku.
                    Co do aktualnego postępowania z hołotą - mieszkam w dzielnicy mającej przez lata opinię żulerskiej. Pijaczków okupujących ławki nie ma, choć ławek dostatek, a powód poznałem osobiście, gdy kilka razy usiłowałem na takiej ławce wypić piwo z kumplem. We wszystkich przypadkach dowalili mi mandat, a policja zjawiła się jak spod ziemi.

                    Wytłumacz mi proszę, dlaczego podróże uważasz dziś za tragedię? Najtańszy Egipt kosztuje w last minute około 1200 zł za tydzień z samolotem i żarciem. Wysłałem na coś takiego własnego ojca, więc to nie są żadne 'opowieści dziwnej treści'. Raz na kilka lat można chyba wydać na wyjazd 1200 złotych, nawet zarabiając bardzo mało. Za dziecko jest zwykle zniżka.
              • totorotot Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 16.09.14, 01:07
                Piepe, ile w Tobie goryczy, takiej nieładnej momentami.
    • naturalna59 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 11:51
      Przeczytalam caly watek i chcialam tylko nadmienic ze komuna to nie tylko lata 80te, a pamiec wiekszosci piszacych siega tylko tego okresu.

      Lata 70te byly duzo bardziej kolorowe i wesole.
      Jak ktos pamieta tamte lata, to niewatpliwie ta pamiec utrudnia mu uwielbienie dzisiejszych czasow.
      Ale.. nie ma co ciagle ogladac w tyl, bo wszyscy wiemy jak sie beztroska lat 70tych skonczyla.

      • grrrrw Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 12:02
        Niech zyje bal.....
      • kol.3 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 13:32
        Lata 70 były kolorowe chyba tylko dla dzieci w tamtych czasach, bo na parę chwil polepszyło się zaopatrzenie. Był to okres niesłychanego rozwoju służb specjalnych, przykręcenia politycznej śruby.
      • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 14:36
        Naturalna59 , lata 70-te były krótkim lotem motyla, ja z racji nie dość zaawansowanego wieku pamiętam je b. słabo i raczej końcówkę, która nie była już fajna (kolejki do mięsnego, kartki na cukier i inne takie).

        Warto też zauważyć, że komuna skończyła się nagle tylko w wymiarze politycznym. Jeśli chodzi o wygląd ulic, sklepów, stosunki w pracy, obecność wielkich zachodnich korporacji itp. itd. , to ja uważam, że pożegnaliśmy komunę gdzieś tak w połowie lat 90-tych. Zresztą, b. różnie wyglądało to w zależności od regionu Polski - taka Łódź z filmu Koterskiego "Nic śmiesznego" (1995) to jest kwintesencja komuny, podobnie podłódzka wieś Raduszec Stary z dokumentu TVP "Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym" (2003 !!!).
        • totorotot Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 14:45
          W tamtych latach był po prostu wyraźny podział na plA i plB, gdzie na jednej ulicy była siedziba firmy zagranicznej, a na jej krzyżówce tkwiły baraki, z których pochodziły dziewczęta przedstawione w serialu,który przywołujesz. Akurat rodzinę jednej z nich miałam okazję poznać służbowo - była ta dziewczyna moją rówieśnicą-i podczas gdy ja studiowałam i korzystałam z 'zachodniości', ona właśnie startowała w wyborach miss bielizny, w domu nie mając nawet pralki, a wychodek na podwórku (niemalże)
          • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 15:18
            No, ja nie znam Polski B, ale ze szczątkowych obserwacji np. cyklicznych pobytów na działce ciotki zauważyłem, że po wejściu do UE tamtejsza biedna wieś mazowiecka zmieniła się nie do poznania. Różnica jest niesamowita, również w domach tych ludzi (przez przypadek wlazłem do kilku), a porównywać mogę okres 30 lat przez który tam jeżdżę. Natomiast ja za cholerę nie wiem, z czego ci ludzie dziś żyją, bo dawne pola uprawne stoją dziś odłogiem w zasadzie w całości.

            Btw wspomniałaś tą dziewczynę z Ballady
        • riki_i Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 15:27
          Aha, jeszcze dodam, że lata 70-te były czasem przepaści w życiu elit i życiu zwykłych ludzi. Z jednej strony realizowane z bizantyjskim przepychem pokazówki w telewizji (Abba w Studio2, światowe gwiazdy w Sopocie, słynne "turnieje miast" itp.) , oazy realnego luksusu typu hotel Victoria w Warszawie, czy hotel Kasprowy w Zakopanem , a z drugiej strony szare życie mas w gospodarce niedoboru.
    • marianna72 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 13:00
      osoby urodzone do czerwca 1972 roku, ale ja bym i jeszcze parę późniejszych roczników do tej kategorii zaliczył).

      No to ja wedlug IPN sie nie zaliczam bo jestem z grudniawink)) I czytajac wasze wspomnienia tak sobie mysle ,ze troche racji maja bo pewnych rzeczy po prostu nie wiedzialam .Pamietam kiedys "tragedie rodzinna" kiedy mamie przed swietami ukradli portfel z wyplata i kartkami i mama musiala z sprzedawczynia jakos sie umawiac zybysmy mieli co jesc przez swieta , na koniec przyniosla do domu pol szynki wink))i moje wspomnienia sa wlasnie tego typu. Z mojej rodziny tylko siostra mojej mamy wyjechala na zachod jeszcze jakos przed stanem wojennym i pamietam wizyty panow w dlugich plaszczach , ktorzy przeychodzili sie o nia pytac do nas do domu ( tak mysle ,ze prawdopodobnie nie wrocila kiedy powinna) nie bylo jej rowniez na pogrzebie swoich rodzicow ( dziadek umarl w 81) .
      Co do wspomnien sa pozytywne bo dla mnie to byly lata beztroskiego dziecinstwa i mlodosci a kiedy zaczelam wiecej rozumiec otworzyli granice system sie zmienil, dlatego czytam z ciekawoscia wspomnienia tych starszych i slucham opowiesci rodzicow.
      • grrrrw Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 14.09.14, 13:05
        to pewnie nie wiesz, ze do polowy lat 80 za granice zachodnia malzenstw nie wypuszczali .
        Czemu ? Zeby nie zostali.
        Oczywiscie, jak ktos sluzbowo.... to inna para kaloszy.
      • ewa_mama_jasia Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 16.09.14, 09:26
        mama musiala z sprzedawczynia jakos sie umawiac zybysmy mieli co jesc przez swieta , na koniec przyniosla do domu pol szynki ))

        Mam wrażenie że teraz by to nie przeszło. Sorry winnetou, nie masz kasy - nie masz świąt. Twoja wina, trzeba było pilnować portfela.

        A swoją droga kto teraz z młodych rozumie powiedzenie "sorry Winnetou" smile
        • plater-2 Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 16.09.14, 10:08
          Nie przeszloby , bo dzis ludzie wymieniaja pieniadze, a wtedy towary (najczesciej ukradzione z pracy), uslugi i przyslugi.

          Mama po prostu tej pani w miesnym czyms sie odwdzięczyła - trudno osiagalnym innym towarem, do którego "miała dojscie", albo "coś tej zalatwila".
    • default Re: Pamiętanie komuny - zaleta czy obciążenie? 16.09.14, 09:23
      >Czy uważacie, że pamięć tamtych czasów jest dziś wartością dodaną, czy ciągnie was >mentalnie w dół?

      Ani tak, ani tak. Nabyte życiowe doświadczenie raczej zawsze jest jakąś tam wartością dodaną, niezależnie od okoliczności ustrojowo-polityczno-historycznych, w jakich się je nabywało. A czy przeżycia związane z egzystencją w czasach komuny kogoś „ciągną mentalnie” w dół czy w górę, to już indywidualnie od danego człowieka zależy, jego inteligencji, światopoglądu, wiedzy itd.


      >>Bardzo subiektywnie wybrane niektóre ZALETY:
      >>- pełne rozumienie wschodnich klimatów, łatwa aklimatyzacja w Rosji i krajach b. ZSRR
      >>cryingprzydatne w biznesie), jaka taka znajomość rosyjskiego

      No nie wiem, ja tam „ruskich” nie rozumiem, dla mnie to dzicy ludzie, w Rosji byłam raz i czułam się dziwnie. Rosyjski faktycznie pamiętam nawet zaskakująco dobrze, ale co z tego, skoro w ogóle mi się nie przydaje.

      >>- wzrastanie w gospodarce niedoboru zazwyczaj wykształciło pewne pożądane >>umiejętności typu czytanie książek i ożywione życie towarzyskie

      Hmm, nie przypuszczam, by moje umiłowanie do czytania książek było „zasługą” PRL. Zawsze czytałam i czytam b. dużo. A ożywione życie towarzyskie, owszem, za komuny prowadziłam, ale po jej upadku – chyba nawet jeszcze bardziej 

      >>- ukończenie prawdziwych studiów wyższych, na które było się b. trudno dostać
      >>cryingstudiowało 8% danej kohorty wiekowej) i które owocowały znajomościami wśród >>przyszłej elity

      Studiów nie skończyłam w ogóle, za to znajomości wśród przyszłej elity poczyniłam w pierwszej mojej pracy, którą podjęłam w 86 r.

      >>- umiejętność wyrafinowanego kombinowania i zmyślnego oszukiwania władzy oraz >>przełożonych (dla mnie to jest zaleta )

      To też kwestia indywidualnych cech charakteru. Ja kombinować nigdy nie umiałam i nie umiem. Za to mój mąż za komuny czuł się jak ryba w wodzie, bo robienie interesów w warunkach gospodarki niedoborów było niezwykle łatwe i oszałamiająco dochodowe – zwłaszcza dla osoby z paszportem konsularnym, przemieszczającej się po Europie bez żadnych ograniczeń.

      >>Bardzo subiektywnie wybrane niektóre WADY:
      >>- niechęć do uczciwej pracy i wadliwy stosunek do życia zawodowego wyniesiony z >>obserwacji "pracy socjalistycznej" (czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy)

      Częściowo się zgodzę, ale z drugiej strony – obecnie z kolei spotykam w mojej pracy zawodowej taką postawę młodych pracowników : „dlaczego mam to robić, nie mam tego w obowiązkach”. Albo: „nie załatwię tej sprawy, bo mi nikt za to nie zapłaci”. Starsze osoby bardziej są skłonne zrobić cos ponadnormatywnego bezinteresownie („dla dobra firmy” lub – po prostu – dla własnej satysfakcji i z poczucia odpowiedzialności).

      >>- poczucie w pewien sposób straconych lat, które spędziło się w kolejkach społecznych po >>masło czy papier toaletowy

      To były lata dzieciństwa i młodości, więc zawsze będą miały urok, ale poczucie straty – w pewnym sensie – mam, może nie tyle z racji godzin spędzonych w kolejkach (bo starałam się tego unikać), ale dlatego, że czuję się okradziona z wielu rzeczy, które dla ludzi w normalnych krajach były oczywiste. Mam żal o to, że zrobiono ze mnie ciemnego gamonia, który wybałuszał oczy widząc pierwszy raz w życiu normalnie zaopatrzony supermarket na Zachodzie. Dla którego luksusem były batony Mars i dżinsy z Pewexu, a ulubioną muzykę musiał nagrywać z radia na rozciągające się taśmy podłej jakości, czyhając na skąpo wydzielane audycje. O to, że chodziłam do szkoły, która mnie indoktrynowała i pogłębiała uczucie schizofrenii – bo co innego mówiło się w domu czy wśród znajomych. O to, że człowiek miał taką naiwną radochę, że w kabarecie ten czy ów artysta powiedział jakąś aluzję o władzy (na którą cenzura łaskawie zezwoliła), cieszył się „ale im przysrał”, a teraz kiedy oglądam te ówczesne kabarety to mi autentycznie smutno, jak byliśmy naiwni. I w tym sensie mam poczucie może nie tyle straty (bo jednak przeżyłam te lata tak czy owak), ale poczucie, że mnie oszukano, że cos mi odebrano, że zmuszono mnie życia wg określonych reguł, nie moich, narzuconych, bez możliwości wyboru (no dobra – teoretycznie wybór jakiś tam był, ale trzeba było być jednostką przebojową i zdeterminowaną, a ja akurat taka nie byłam).


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka