Pytanie do wszystkich osób pamiętających komunę z autopsji (wg IPN-u i niedoszłej ustawy lustracyjnej do pokolenia komuny sensu stricto należą osoby urodzone do czerwca 1972 roku, ale ja bym i jeszcze parę późniejszych roczników do tej kategorii zaliczył).
Czy uważacie, że pamięć tamtych czasów jest dziś wartością dodaną, czy ciągnie was mentalnie w dół?
Bardzo subiektywnie wybrane niektóre ZALETY:
- pełne rozumienie wschodnich klimatów, łatwa aklimatyzacja w Rosji i krajach b. ZSRR (przydatne w biznesie), jaka taka znajomość rosyjskiego
- wzrastanie w gospodarce niedoboru zazwyczaj wykształciło pewne pożądane umiejętności typu czytanie książek i ożywione życie towarzyskie
- ukończenie prawdziwych studiów wyższych, na które było się b. trudno dostać (studiowało 8% danej kohorty wiekowej) i które owocowały znajomościami wśród przyszłej elity
- umiejętność wyrafinowanego kombinowania i zmyślnego oszukiwania władzy oraz przełożonych (dla mnie to jest zaleta

)
Bardzo subiektywnie wybrane niektóre WADY:
- niechęć do uczciwej pracy i wadliwy stosunek do życia zawodowego wyniesiony z obserwacji "pracy socjalistycznej" (
czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy)
- poczucie w pewien sposób straconych lat, które spędziło się w kolejkach społecznych po masło czy papier toaletowy
- całkowity przepadek życiowych oszczędności w dolarach, które po planie Balcerowicza błyskawicznie straciły wszelką wartość (do końca lat 80-tych średnia pensja po kursie czarnorynkowym wynosiła ok. 25 USD, mając 10.000 USD można było żyć w Polsce z odsetek jako rentier)
Co sądzicie?